fabryka.lodow.napatyku 20.10.11, 18:43 Andzia i nieborak [*] Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
amoreska Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 18:52 Czytałam ten blog swego czasu, jego autorka była chyba laureatką jakiejś internetowej nagrody literackiej. Niech odpoczywa w pokoju. [*] Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 18:58 Nie znałam jej bloga przeczytałam o jej śmierci gdzie indziej i wtedy dopiero przeczytałam... Niech spoczywa w pokoju. (*) Odpowiedz Link Zgłoś
dianakatra Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 19:04 Andzia spoczywaj w pokoju.... Odpowiedz Link Zgłoś
montechristo4 Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 19:15 Czytałam jej blog od dawna i kibicowałam z całego serca..... Odpowiedz Link Zgłoś
odcienie.szarosci Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 19:11 (*)(*)(*) spoczywaj w pokoju Odpowiedz Link Zgłoś
dulcymea11 Dlaczego.... 20.10.11, 22:03 Czemu - nie moge tego ogarnac - czemu ta piekna i mloda kobieta musiala tak dlugo czekac na wlasciwa diagnoze? Czemu przez tyle lat nie znalazl sie nikt, kto zechcialby 'pochylic sie', wczytac, pomyslec, poszukac? Czy nasi lekarze sa niewyksztalceni, czy moze zwyczajnie nie chce im sie spojrzec na pacjenta jak na czlowieka i wola go widziec jako 'przypadek x'. To nie byl 'przypadek' - to byla mlodziutka Ania, ktora bolal brzuch wiele, wiele lat, ktora widzialo dziesiatki lekarzy i co? Nie znalam Ani, nie czytalam bloga (do dzis) ale ogarnal mnie zal i straszna zlosc. Zlosc bo wiem, ze bardzo, bardzo wiele osob przechodzi taka sama droge spychologii naszej medycyny, gdzie leczy sie objawy i nie szuka przyczyny dolegliwosci. Aniu - spij spokojnie kochana.... andzia-i-nieborak.blog.onet.pl/1,AR3_2010-09_2010-09-01_2010-09-30,index.html Kiedy to się tak naprawdę zaczęło, to chyba wie tylko sam Bóg. Ja od wielu lat (nawet nie potrafię powiedzieć od ilu, ale na pewno od jakichś 6-7) ciągle cierpiałam na problemy żołądkowe. Początkowo pojawiały się w sumie sporadycznie i wydawało się że to po prostu kwestia błędów dietetycznych, stresu, itp. Potem zaczęły na tyle przeszkadzać, że udałam się do lekarza, który w sumie odesłał mnie z kwitkiem dając jakieś leki na dolegliwości jelitowe. Gdy bóle, które pojawiały się czasami i momentami na przykład nieprzyjemny smak w ustach zaczęły pojawiać się częściej zaczęłam czytać i studiować Internet, doszukałam się informacji na temat Helikobakter Pylori i wymusiłam na lekarzu, do którego wówczas poszłam badanie krwi w tym kierunku. Okazało się, że mam tę bakterię więc przeszłam kurację antybiotykową. Dolegliwości na jakiś czas trochę ustąpiły, ale potem pojawiły się na nowo. Zaczęłam szukać i pytać wśród znajomych czy nieznaną lekarza, który mógłby mi jakoś pomóc. Różni ludzie polecali różnych lekarzy. Zaczęła się więc moja wędrówka do nich. Większość z nich przepisywała mi leki na dolegliwości jelitowe i mimo moich pytań o gastroskopię, oni uważali, że jest niepotrzebna. W końcu na jednym lekarzy ją prawie wymusiłam i zrobiłam to badanie, które naprawdę kosztowało mnie baaardzo dużo stresu. To był październik 2006 r. Lekarz (jeśli można nazwać tego Pana lekarzem) wykonał to badanie niedbale, o czym wiem niestety dopiero dziś. Nikt jednak (w sensie żaden lekarz, z tych którzy potem to badanie później oglądali) nie pochylił się nad tym na tyle, aby zalecić mi wykonanie tego badania na przykład po raz kolejny. Znów przeszłam kurację antybiotykową. Bóle na którą chwilę ustąpiły, ale zaczęły wracać coraz częściej i w coraz silniejszej wersji. W czerwcu 2010 roku pojawiły się różne inne dolegliwości (wysypki na nogach, opuchnięcia bóle stawów, stany podgorączkowe). Podejrzewano reumatoidalne zapalenie stawów, sarkoidozę, jeden z lekarzy zasugerował problemy z wątrobą w związku też ze strasznymi sińcami, które pojawiły mi się pod oczami. W toku robienia różnych badań, przez przypadek w sumie, bo to badanie akurat zleciła mi Pani ginekolog okazało się, że mam żółtaczkę typu C. Stwierdzono, że te dolegliwości i te wcześniejsze problemy żołądkowe mogą być tym spowodowane (żółtaczką prawdopodobnie zakażono mnie podczas operacji kardiologicznej 19 lat temu, bo wtedy jeszcze nie robiono badań w kierunku tego wirusa). Przeszłam biopsję wątroby w październiku 2009 i potem było już tylko gorzej. Ciągle obolały brzuch, wzdęty, po jednym kęsie uczucie sytości. Znów wizyta u gastrologa i kolejne leki na dolegliwości jelitowe i informacja, że gastroskopia nie jest potrzebna. Niestety dolegliwości były już na tyle uciążliwe, że nie pozwalały na normalne funkcjonowanie, że znów udałam się do kolejnego gastrologa, który kazał jeszcze dwa tygodnie się obserwować i jeśli to nie pomoże to przyjść i wówczas dostanę skierowanie na gastroskopię. Dolegliwości nie ustąpiły po lekach, a wręcz się zaostrzyły więc udałam się po skierowanie. Na badanie trzeba było czekać kolejne 2 tygodnie. W między czasie pojawiła się gorączka, wymioty i biegunki oraz notoryczny ból brzucha. Spadała morfologia, odwodniłam się nawet o tym nie wiedząc. Gdy poszłam z tym do internisty, ten z podejrzeniem wyrostka odesłał mnie do chirurga, a ten z kolei z drwiącym uśmiechem (miałam wrażenie, że jego zdaniem to może jest to jakieś zatrucie alkoholowe) przepisał mi leki na zatrucie pokarmowe i gdyby to nie pomogło kazał przyjść następnego dnia. Gdy pojawiłam się następnego dnia ze łzami w oczach, dał mi skierowanie do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka. Zamiast do szpitala pojechaliśmy jednak do kuzyna mojego męża, który jest lekarzem pierwszego kontaktu (Dzięki ogromne Sławku). Po wykonaniu podstawowych badań wyrostek został wykluczony. Dostałam dożylnie jakieś leki, które pomogły mi doczekać do zaplanowanej gastroskopii, którą wykonałam 30 grudnia i podczas badania okazało się, że nie jest za wesoło. Spadek hemoglobiny spowodowany był bowiem przez ogromny, krwawiący wrzód (jak się potem okazało nie był to niestety wrzód). Lekarz wykonujący badanie kazał mi natychmiast pojechać do szpitala i tak w przedostatni dzień roku trafiłam do szpitala przy ul. Szaserów w Warszawie na oddział gastroenterologii. Tak na deser dodam jeszcze, że lekarz, który mnie na oddział przyjmował widząc moje wyniki zapytał, czy na pewno chcę zostać w szpitali, czy może jednak poszłabym sobie do domu (miałam wrażenie, jakby wszyscy tam sądzili, że ja tam przyszłam dla przyjemności i niczego tak nie pragnę jak spędzić noc sylwestrową w szpitalu). Na szczęście dzięki konsultacji telefonicznej kuzynem męża pozostałam w szpitalu ku niezadowoleniu jednak lekarza przyjmującego (dodam, że ten sam lekarz po zrobieniu diagnostyki, śmiał mi potem powiedzieć, że na całe szczęście mnie zatrzymał w szpitalu, bo wykryli u mnie parę niefajnych rzeczy). Dwa tygodnie spędziłam na tym oddziale. Potem dwa tygodnie w domu i 2 lutego stawiłam się na oddziale chirurgii, gdzie poddałam się operacji usunięcia żołądka i paru innych gadżetów z jamy brzusznej. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Dlaczego.... 20.10.11, 23:41 Strasznie szkoda,wlasnie to jest najbardziej denerwujace ze lakarze widzac mloda osobe, mysla ze ona zmysla. Teraz to takie gdybanie i juz nie potrzebne,ale mnie zastanawia to ze : Nikt jednak (w sensie żaden lekarz, z tych kt > órzy potem to badanie później oglądali) nie pochylił się nad tym na tyle, aby z > alecić mi wykonanie tego badania na przykład po raz kolejny. Zamiast do szpitala pojechaliśmy jednak do kuzyna mojego męża, który > jest lekarzem pierwszego kontaktu I tu mnie zastanawia ze maja lekarza w rodzinie chodzila po obcych ktorzy ja olewali zamiast isc do rodziny, zaraz by zrobil badania bez problemu.Wslal po znajomosc i kolegi lekarza specjalisty, szkoda wielka szkoda. Spij spokojnie (*) Odpowiedz Link Zgłoś
napieralska Re: Dlaczego.... 20.10.11, 23:46 dulcymea11 napisała: za to powinen ktos odpowiedziec to co ona opisuje to to samo, przez co ja przechodze... Nie mgoe doprosić sie badań, a najgorsze jest to, że ostatni i pierwszy lekarz powiedział mi, że sobie wszystko zmyśliłam! (ja, 28 lat), wymyslilam sobie chorobe! Nadal jestem niezdiagnozowana. Tzn. wiadomo co mi jest, ale podbno da sie z tym zyc. Ja nie moge. Odpowiedz Link Zgłoś
minkapinka Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 22:16 [*] Miałam w rodzinie prawie taką samą historię, ten sam rak, wiek identyczny... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 22:21 [*] nie znam ,nie czytałam wczesniej. teraz przeczytałam i nie mogę się opanowac...płacze zmówiłam wieczne odpoczywanie... Odpowiedz Link Zgłoś
pesteczka5 Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 22:41 Rak żołądka rokuje fatalnie. Diagnostyka jest trudna - patrząc od końca wydaje się wszystko jasne, w praktyce nie zawsze łatwo odróżnić objawy wskazujące na nowotwór od tysięcy banalnych objawów dyspeptycznych. Do tego bałagan w służbie zdrowia, brak całościowego spojrzenia, idiotyczne terminy i kolejki. Ale - rak żołądka rokuje fatalnie. Chirurg onkolog zapytany o to, czy można wyleczyć raka żołądka, odpowiedział - pewnie można, ale nie znam takiego przypadku. Też śledziłam tego bloga od niedawna. I nie tylko tego, i nie tylko bloga. Niemoc, bezradność i zwątpienie. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 23:41 Mój wujek miał raka żołądka, 11 lat temu wycieli mu cały zołądek a z jelita grubego utworzyli zastępczy, wujek żyje i ma się dobrze. Ale był tym szczęściarzem ze nowotwór był w miarę wczesnie wykryty nie zdążył się rozpanoszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
napieralska Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 23:50 rak żołądka jest trudny do zdiagnozowania, bo żołądek ma bardo specyficzna budowę i trzeba naprawdę wprawnego oka i wiedzy by wiedizec, ze to zmiany nowotworowe! Odpowiedz Link Zgłoś
napieralska Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 20.10.11, 23:49 jak ma istnieć calosciwoe psjrzenie na sprawę, skoro lekarz od którego idę podważa kompetencje innego lekarza i moje odlegliwosci! Ale badan nie zleca. I musze go zmienic. Jak go mzieniam, to drugi zleca badanie czegosi innego, skoro tamto jest takie jakie jest.. I to sie ciagnie, ciagnie sie przez trzy lata.. Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 09:42 > Chirurg onkolog zapytany o to, czy można wyleczyć raka żołądka, odpowiedział - > pewnie można, ale nie znam takiego przypadku. Bez przesady. Znam osobę, która żyje kilkanaście lat po operacji raka żołądka i ma się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 20:19 Osobiście znam osobę (obecnie 80-letnią) która już 14 rok żyje po operacji związanej z rakiem żołądka. Odpowiedz Link Zgłoś
simm-ona Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 01:17 Mąż Ani napisał na blogu słowa tej piosenki www.youtube.com/watch?v=TftsP-ey_JM Spoczywaj Aniu w pokoju.... Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 07:12 czytałam ten blog, i w sumie nie wiem co myśleć. Jaka jest państwowa słóżba zdrowia, każdy wie, i każdy też wie, że są kliniki prywatne, gdzie takie badania, jak gastroskopia, wykonują od ręki. Ja tez mam problemy z żołądkiem, i to badanie miałam już 3 razy. Bez skierowania, czekałam 2-3 dni, koszt 170 zł- dużo, ale nie aż tyle, żeby nie można było odłożyć i zrobić. A mój spokój- bezcenny. Czasem, niestety, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
pierr-dzioszek Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 20:00 Daruj sobie tego typu uwagi i moralizowanie. Płaczemy nad Andzią, piękną,młodą dziewczyną, której już nie ma wśród nas... Bóg ma swój plan, mam nadzieję,Andziu,że jesteś już szczęśliwa...kiedyś się spotkamy....spoczywaj w pokoju, Bóg z Tobą,kochana..... Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 20:46 A ty daruj sobie te pouczenia. Każdy odbiera to inaczej- może właśnie te komentarze tutaj kogoś skłonią do reakcji w sprawie swojego zdrowia? Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 20:12 Samych świetlistych chwil Andzia, czuwaj nad swoim mężem. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 20:53 Każda taka wiadomość budzi we mnie zwątpienie ... ale nie załamuje...przez 8 lat mojej pracy tylu już odeszło, tylu kolejnych zachorowało...tylu walczy...tylu ma nadzieję..wola życia jest w człowieku przeogromna...dlatego tak ciężko pogodzić się ze śmiercia kogoś, kto tak długo i dzielnie walczył...ech...życie... Odpowiedz Link Zgłoś
laracroft82 Re: Dzisiaj pogrzeb Andzi 21.10.11, 21:12 No nie wierze dopiero o tej godzinie mialam okazje zajrzec na e mame i od razu taki strzał w twarz dopiero co odeszła jedna wspaniała blogerka Paula a tu kolejna tragiczna informacja tak mi przykro Odpowiedz Link Zgłoś