Ludzie boją się różnych rzeczy, to prawda. Jednak wczoraj koleżanka zabiła mnie na śmierć. Okazało się, że ma kaloryfer ustawiony na 4 i boi się to zmieniać, bo nie wie, jak, boi się, że zepsuje (pokrętło?), a w ogóle to podobno to od regulowania kaloryfer się zapowietrza. Temperaturę w mieszkaniu reguluje, otwierając okno, bo oczywiście teraz przy grzaniu na 4 jest tam gorąco. Próby tłumaczenia, że w regulowaniu grzania nie ma niczego złego, nie odniosły skutku. Gałęzie mi opadły.
Co robić?

A na serio: znacie takie przypadki dziwacznego oporu?