Dodaj do ulubionych

Matka na drodze...

02.11.11, 09:42
A w zasadzie na przejściu dla pieszych.
Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji - stoję sobie przed przejściem (bez świateł), jadą samochody, więc czekam. Podchodzi matka z dzieckiem w wózku i prawdopodobnie ze swoją matką, bądź teściową. Spogląda na ulicę - z jednej strony nadjeżdża samochód, z dośc dużą prędkością, jest już blisko przejścia, a kobieta wyjeżdża na ulicę wózkiem, wprost pod ten samochód. Kierowca na szczęście zdążył wyhamować, a ona cała rozradowana i w uśmiechach do swojej matki z satysfakcją, jak to go nauczyła kultury.
Diabli mnie wzięli, bo, po pierwsze, wtargnęła na jezdnię , po drugie, nie pomyślała wogóle, że guzik by jej przyszło z udowadniania swoich racji, gdyby straciła dziecko.
No i , niestety, muszę przyznać, że nie pierwszy raz jestem świadkiem takiego zachowania, tyle, że do tej pory raczej wynikało ono z zagapienia i bezmyślności - idą dwie kobiety, gadają, jedna pcha wózek i włażą na jezdnię, bo tam jest przejście, wogóle nie patrząc, czy coś jedzie. Natomiast ta konkretna matka zrobia to z premedytacją, żeby zagrać na nosie kierowcy.

I szczerze mówiąc, gdyby się coś stało, to potwierdziłabym wersję kierowcy, że ona mu na jezdnię wtargnęła. To, czy jechał za szybko, to już sprawa dla ekspertów.
Nie wiem tylko, czemu ludziom się wydaje, że jeśli jest przejście dla pieszych, to mogą na niego wejśc w każdym momencie, bo mają pierszeństwo. A nie jest tak do końca, bo kierowca nie ma obowiązku zatrzymywania się na wszelki wypadek przed przejściem dla pieszych. Powinien jedynie zwolnić i zachować ostrożność.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:47
      Zaraz napiszą,ze obowiązkiem kierowcy jest ZAWSZE zatrzymać się jak obok przejścia ktoś stoi.
      Cóż pewnie tylko wózek by zmiotło,pani była bezpieczna.
      • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:55
        No o to chodzi, że wózek na pewno by zmiotło. To wyglądało tak, jakby ona ten wózek ''na pierwszy ogień'' posłała, żeby sprawdzić , co się stanie.
        • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:56
          a co to ma do rzeczy, kierowca ma obowiazek sie zatrzymac a ty piszesz ze nie ma, moze powinnas jeszcze raz zdawac egzamin na prawojazdy co?
          pani idiotka, ale kierowcy w przewazajacej ilosci przypadkow to chamy
          • 1a_b_c_beauty Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:16
            To czy ma obowiązek czy nie to inna kwestia. Jak chce kogoś kultury uczyć to chyba nie w ten sposób, niech sama wlezie na ulice jak taka mądra, a nie dziecko wypycha. Tym bardziej, że jest jakiś odcinek hamowania. Kierowcy też są różni - jeden jeździ uważnie, drugi gna jak wariat, jeszcze inny siada za kierownice pod wpływem alkoholu, chociaż nie wolno. Piesi tez nie zawsze zachowują ostrożność.
    • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:55
      mylisz sie, kierowca ma obowiazek zatrzymac sie przed przejsciem jesli sa przy nim piesi, ktorzy chca przejsc, niestety wiekszosci ludzi chamstwo za kierownica juz weszlo w krew do tego stopnia ze zdaja sie nie zauwazac przepisow kodeksu drogowego tongue_out
      • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:57
        Ma obowiązek czy nie ma, to bez znaczenia. Pani mogłaby na nagrobku swojego aniołka kazać wykuć, że mamusia miała pierwszeństwo. I tyle by miała satysfakcji, warto?
        • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:59
          ale co to ma do rzeczy, jak mniemam kiedy jedziesz autem to masz w doopie pieszych bo przeciez na nagrobku sobie nie wykuja ze mieli pierwszenstwo co?
          • kali_pso Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:03

            Widzisz, niektórzy wykonują tę skomplikowaną dla innych czynność i myślą i wychodzi im, że lepiej nie sprawdzać, czy auto zdązy się zatrzymać czy nie...niektórzy zaś zyją tak, jakby prawa fizyki ich nie obejmowały.
            Bez względu na to, czy masz pierwszeństwo czy nie - lepiej kierować się zasadą ograniczonego zaufania- do innych i do zdobyczy technologicznych równieżwinkp
            • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:07
              w ten sposob mozesz sobie czekac z wozeczkiem w polsce do usranej smierci tongue_out
              • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:10
                No wlasnie.... ale moment: jak wystawisz nozke... albo koleczko wozeczka to sie moze palant zatrzyma big_grin
              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:10
                Bzdura.
                • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:12
                  No ktos wlasnie powyzej uparcie twierdzui, ze jak sie jest jedna stopa na pasach to wtedy kierowca musi sie zatrzymac... padne chyba naprawde big_grin
                  • klawiatura_zablokowana Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:40
                    Bzdura? Moją koleżankę tak oblali na egzaminie, dziadek stał jedną stopą na pasach, ona nie puściła.

                    Znaczy, miała prawo się odwoływać?
                    • dziennik-niecodziennik Re: Matka na drodze... 03.11.11, 00:13
                      nie miala. pieszy jedną nogą na pasach to pieszy na pasach, należy przepuscic.
          • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:30
            > jak mniemam kiedy jedziesz autem to masz w doopie piesz
            > ych bo przeciez na nagrobku sobie nie wykuja ze mieli pierwszenstwo co?

            Źle mniemasz, przepuszczam pieszych bardzo często. W dodatku częściej jestem tą mamą z wózkiem przed przejściem niż kierowcą. I nigdy pod koła się nie pcham, nie będę ryzykować życia, żeby kogoś kultury uczyć, nie jestem idiotką.
            • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:33
              ale ja nie pisze o ryzykowaniu zycia tylko o kulturze kierowcow w polsce
        • totorotot Re: Matka na drodze... 04.11.11, 01:30
          >Pani mogłaby na nagrobku swojego ani
          > ołka kazać wykuć, że mamusia miała pierwszeństwo. I tyle by miała satysfakcji,
          > warto?

          albo do konca zycia pielegnujac dziecko z niedziałajacym niemal mozgiem mogłaby kląć na kierowce.
          Ogólnie uwazam, ze wszyscy ludzie powinni konczyc kurs prawa jazdy, z uwzglednieniem praktyki (iles tam godzin jezdzenia po miescie).Wówczas moze we łbach wylęgłaby im się myśl, że kierowca nie da rady wzbić się w powietrze i odfrunąć, gdy zza zakrętu w najgorszym miejscu wylezie mu uśmiechnięta triumfalnie babcia z miną 'prowadzę wózek więc jestem królową tej szosy', nawet jeśli nie ma tu pasów.
      • kali_pso Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:58
        > mylisz sie, kierowca ma obowiazek zatrzymac sie przed przejsciem jesli sa przy
        > nim piesi, ktorzy chca przejsc

        Nieprawda. Jesli staniesz stopą na przejściu- owszem, jesli tylko stoisz przy przejściu na chodniku- kierowca nie ma żadnego obowiązku zatrzymac się i cię przepuścić.
        • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:06
          KD Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

          wiec takie sytuacje sie przewiduje i nalezy sie zatrzymac do tego zobowiazuje rowniez ogolnei pojeta kultura jazdy, jednak polaczki to narod chamow i beda tu wywlekac ze durna baba wtargnela na jezdnie na przejsciu z wozkiem... wyhamowal burak to znaczy ze nie wtargnela, gdyby ja potracil wina bylaby jego , bo kobieta byla na przejsciu i tyle w temacie.
          • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:28
            > KD Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jes
            > t obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pies
            > zemu znajdującemu się na przejściu.

            Chodnik obok przejścia to nie przejście.
            • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:33
              szczegolna ostroznosc dotyczy wszystkich, wiec kierowca widzac zamiar wejscia na jezdnie musi sie zatrzymac to proste ;p
              • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:53
                Ale pieszy powinien sobie zdawać sprawę, że kierowca nie zawsze zdąży zatrzymać samochód. Może to wynikać również z braku kultury kierowców i najczęściej tak właśnie jest. Jednak nie warto wymuszać pierwszeństwa włażąc bezpośrednio pod samochód, bo cena może być dla nas za wysoka.
                Ostatnio, szłam z wózkiem i starszą córką przez pasy. Miałam zielone, samochody jadące prosto stoją, obok pas do skrętu pusty, ale dojeżdża jakiś samochód i nawet nie zwalnia. Dobrze, że jestem wysoka i widziałam ponad tymi stojącymi autami, bo pani akurat zapaliła się zielona strzałka, więc cięła z góry. Zatrzymałam wózek, córkę złapałam ostro za kaptur, pani mijając nas spojrzała z miną zdziwioną. Ja byłam już na środku jezdni i miałam zielone światło, więc pani miała psi obowiązek się zatrzymać, ale nie będę jej tego uświadamiać kosztem życia własnego i moich dzieci. W sumie to żałuję, że nie zadzwoniłam na policję, bo to monitorowane skrzyżowanie, obejrzeliby sobie i pani by zapłaciła ładny mandat, a teraz to już nie pamiętam dokładnie, którego to było dnia.
                • zona_mi jowita771 02.11.11, 14:40
                  Proszę usunąć wulgaryzmy z sygnaturki.
                  • jowita771 Re: jowita771 02.11.11, 17:20
                    Aż zajrzałam z ciekawości, jaką mi tam sygnaturkę wybrało i co to za wulgaryzmy. Przepraszam, już się tym zajęłam.
          • dziennik-niecodziennik Re: Matka na drodze... 03.11.11, 00:22
            pieszy tez musi myslec i oceniac mozliwosci nadjezdzającego samochodu, uwzględniając takze jego aktualną prędkosc i warunki pogodowe, bo to wpływa na długośc drogi hamowania. nie mozna wchodzic pod nadjezdzający samochód i sie potem fochowac, bo samochód mógł już nie miec fizycznej mozliwosci zahamowania.
            • gos-ias Re: Matka na drodze... 03.11.11, 12:35
              oczywiście że tak! zarówno kierowcy jak i piesi muszą mieć oczy szeroko otwarte i spoglądać w obie strony!

              ostatnio jechałam elką (jedna z pierwszych jazd) i jak to zwykle bywa nie ogarniałam jeszcze wszystkiego co dzieje się na drodze. Przy skręcie w prawo nagle wyłoniły mi się pasy na nich babcia z wózkiem. Instruktor dał po hamulcach i nic się nie stało jednak z punktu widzenia kierowcy ciężko było dojrzeć pieszego bo w dużej mierze zasłaniała wszystko wiata tramwajowa. Ja miałam zielone, babcia na pasach również - ale czy to oznacza, że tylko do obowiązku kierowcy należy upewnienie się, że można ruszać?
              Odnoszę wrażenie, że takie pchanie się pod koła to specjalność ludzi, którzy nigdy nie prowadzili samochodu...


              ----------------------------------------------------------------------------------
              egzaminnaprawko.blogspot.com
              • krejzimama Re: Matka na drodze... 03.11.11, 12:45
                Teraz pomyśl jakby to wyglądało gdybyś uderzyła w tą kobite.
                Jak nic byłoby to potrącenie na pasach przy świetle ielonym dla pieszego. Ewidetnie wina kierowcy.
                Tu znajduje zastosowanie zapis o szczególne ostrożności.
                Po prostu turlasz sie 10km i tyle.
                To normalna że pieszy ma zielone a ty skręcajac w prawo przecinasz jego drogę zatem na tobie leży zachowanie szczególnej ostrożności.
        • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:07
          no wiec wiekszych idiotyzmow nie czytalam... to mam podchodzac do pasow najpierw wystawiac stope i dawac sygnal PEDZACEMU kierowcy ze chce przejsc???? Chyba spadne z kanapy zaraz....

          Po drugie tak samo na tych pasach moglo byc male dziecko i po prostu wejsc na jezdnie i tez by bylo winne?? Puknij sie w...
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:15
            Trzeba stanąć przed przejściem.Dać szanse żeby jadący kierowca się zatrzymał.
          • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:17
            Zdrowy rozsądek mówi, że jeśli widzę szybko jadącego kierowcę blisko pasów, to nóżki nawet nie wystawiam, tylko czekam, aż przejedzie, bo wolę mieć tę nóżkę w całości, niż na siłę udowodnić, że mam pierszeństwo.
            Co do przechodzącego dziecka - przez ulicę powinno samo przechodzić dziecko, które ogląda się , czy nic nie jedzie, a jak jedzie, to nie przechodzi. I jak samochód jest blisko pasów, to też na ulicę nie wchodzi. Dla własnego bezpieczeństwa, a nie udowadniania, jakie obowiązki ma kierowca.
            Opcja, że dziecko wbiega na jezdnię bez rozejrzenia się, nawet, gdy są pasy, jest niedopuszczalna i oznacza, że to dziecko jeszcze nie dorosło do tego, aby chodzić bez opiekuna.
            • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:24
              Czepiasz sie szczegolow. Dziecku moze sie cos takiego przytrafic, jak to bedzie grupka dzieci, moga sie smiac, wyglupiac i nie zauwazyc... to do dzieci trzeba miec przede wszystkim ogrraniczone zaufanie. A jak Ci sie przyklad z dziecmi nie podoba to wezmy np. niewidomego... jak bedzie sam na tych oasach i nie bedzie mial mu kto pomoc to ma tak stac pol dnia czy jak??
              • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:31
                Nie czepiam się szczegółów. Co mi przyjdzie z tego, że kierowca powinien zachować się ostrożnie i zatrzymać, jeśli potrąci mi dziecko?
                I druga rzecz - wybacz, ale od małego uczyłam dzieci, że przejście dla pieszych, czy nawet miejsce na chodniku bezpośrednio graniczące z jezdnią , to nie jest miejsce do wygłupów.
                Tu o życie chodzi, a nie o to, co powinien kierowca. Powinien zachować ostrożność, powinien się zatrzymać, jeśli widzi osoby, które chcą przejść. Te osoby nie powinny jednak z rozpędu wbiegać na jezdnię, wchodzić na nią nagle dla własnego dobra i dla dobra swoich dzieci.
              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:32
                Skąd tyle pomysłów co się moze zdarzyć na przejściu.
                Motyw z wypchnięciem wózka jest częsty.Nigdy nie prowadziło wózka dziecko.Od dorosłej osoby chyba można oczekiwać myślenia.Czy za duże oczekiwania?
                • aneta-skarpeta Re: Matka na drodze... 03.11.11, 15:51
                  oczywiscie kierowca powinien jechac 50km/h, byc trzezwy i kulturalny, ale nie kazdy taki jest, wiec wystawianie nozki, wozka, glowy czy parasolki w celu wywalczenia swoich praw jest glupotą

                  i to czy kierowca musi sie zatrzymac nie ma najmniejszego znaczenia

                  kierowca ma tez obowiazek jechac 50km/h ale jakos tym sie nikt nie przejmujesuspicious

                  ps. jestem kierowcą, zatrzymuje sie, natomiast pare razy byly sytuacje gdy baba, chlop szedl chodnikiem a ja nie wiedzialam ze planuje przehcodizc przez jezdnie i jechalam, a on w ostatniej chwili siup na przejscie, gdy ja jestem 2 m od przejscia

                  nie wpsomne ze nagminne jest wjezdzanie z impetem na rowerze do przejscia i zeskakiwanie z roweru


                  jako pieszą tez mnie przepuszczają dosc czesto


                  i tak jak pieszy moze byc pijany, slepy, zamyslony to niestety kierowca czasem tez moze czegos niezauwazyc i warto o tym pamietac dla wlasnego dobra- i nie musi to byc niczyja wina tylko splot wydarzen
          • nanuk24 Mylicie sie wszystkie 02.11.11, 14:33
            zeby kierowca sie zatrzymal, nalezy sie polozyc na jezdnitongue_out
      • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:00
        Zgadza się, tyle, że akurat te kobiety z wózkiem nie stały przy przejściu, wyszły ze sklepu i prosto na ulicę wparowały . Jedyną osobą, która czekała na przejście, byłam ja i akurat pretensji nie mam, że kierowca nie stanął, bo nigdy nie stoję przy samej krawędzi jezdni, a na tym szczególnym przejściu zwłaszcza (tam jest zakręt, jeżdżą tiry i niebezpiecznie jest stać dosłownie na krawężniku).
      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:00
        Nie raz i nie dwa zatrzymywałam się,żeby osoby stojące przed przejściem przeszły.I co?I pstro.Panie stały bo się spotkały i rozmawiały,albo czekały na kogoś,albo....
        Ale osoby,zwłaszcza bardzo młode z wózkami to ZAWSZE,bo obawiam się właśnie takich,jak opisana scen.
        Na szczęście coraz więcej przejść ze światłami.
        • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:10
          ja sie zatrzymuje zawsze jak ktos stoi przy przejsciu, a juz kiedy widze dzieci, kobiety z wozkami i starcow o lasce no to trzeba byc kompletnym chamem zeby nie ustapic pierwszenstwa...
          i tu nie chodzi o ta jedna konkretna sytuacje tylko o to ze do takich rzeczy by nie dochodzilo gdyby ludzie sie umieli zachowac na drodze...
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:12
            do takich rzeczy by
            > nie dochodzilo gdyby ludzie sie umieli zachowac na drodze...

            Pisząc ludzie masz na myśli TYLKO kierowców,czy pieszych też?
            • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:15
              w tym wypadku mam na mysli kierowce, ktory widzac pieszych przy przejsciu powinien sie zatrzymac.
              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:21
                No i ile stać,ja stojący rozmawiają?I nie maja planach przejścia?Ile ?
                • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:23
                  serio w tej konkretnej sytuacji kobiety rozmawialy i nie szly w strone przejscia?
                  moja zdolnosc percepcji otoczenia pozwala na wykrycie sytuacji w ktorej ktos stoi i gawedzi kolo przejscia, jesli ty masz z tym problemy, to coz, moze w ogole nie powinnas siadac za kolko bo np pomyli ci sie zielone z czerwonym i bedzie ambaras tongue_out
                  • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:27
                    Tak tak...twoja zdolność percepcji hahahahahha
                    • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:34
                      jeszcze jakis merytoryczny argument ?
                      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:51
                        Zdolności percepcji nic nie pobije hahahahah
                      • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:53

                        ano taki, że miałam kiedyś sytuację, że panie wyraźnie stały przed przejściem rozgadane i nagle zaczęło migać zielone światło i jedna pani nawet nie spojrzała czy coś jedzie - po prostu wtargnęła na jezdnię i truchtem przebiegła na drugą stronę.
                        Najgorsze jest to, że wielu pieszych uważa, że to samochód ma oczy, a nie kierowca. Ja patrzyłam na pieszych, nie musiałam (i nie powinnam) patrzeć, czy światło na pasach miga, czy świeci na zielono, czy już na czerwono (skręcałam w prawo, żeby nie było, że chciałam przejechać na czerwonym).
                        • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:57
                          I Ciebie to dziwi? Sorry, ale jeżeli tak, to zastanów się, czy nie stanowisz na drodze zagrożenia. Przecież to jest bardzo typowa i częsta sytuacja!
                          Czy Ty, siedząc za kierownicą i mając zielone na skrzyżowaniu, zwalniasz i się rozglądasz?


                          • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:26

                            tak, dziwi. Dziwi mnie odruch wchodzenia na jezdnię pieszych nie sprawdziwszy wcześniej, co na tej ulicy się dzieje.

                            To apropo tego argumentu, że kierowca ma obowiazek wiedzieć kiedy rozgadana pani (stojąca na chodniku w poblizu przejścia) ma zamiar tylko gadać, a kiedy zaraz pogaduszkę skończyć. I w związku z tym kierowca powinien się zatrzymać i czekać.
                            • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:33
                              hej no jak pani ma zielone czy mrugajace czy nie to twoim psim obowiazkiem jest ja przepuscic nawet jesli wbiegnie na jezdnie, na dzien dzisiejszy zdaje sie po zmianie przepisow (idiotycznej skadinad) moze ci wjechac gosc na rowerze i nie ma co pomstowac przejscie dla pieszych jak oni maja zielone to swieta rzecz i nie wazne w ktora strone skrecasz, bo obowiazuje cie sygnalizacja swietlna i prawidlowe zachowanie na drodze.
                              • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:02

                                no przecież jej NIE rozjechalam, czyli łatwo sie domyślić, że byłam rozważna i uważna smile

                                chodzilo mi o twój wpis, że łatwo jest się zorienowac, czy ktoś stoi na chodniku, bo sobie chce pogadać, czy też za chwilę gadać skończy, więc ja kulturalnie poczekam, aż skonczy i przedzie na drugą stronę. No nie da się przewidziec, po prostu nie da. Dlatego ostrożnosć powinna być po obu tronach. (a swoją drogą ja zawsze uważalam, że mogające zielone jest rownoznaczne z żóltym dla kierowcow, czyli ostrzega, żeby jak najszybciej schodzić z jezdni, a nie dopiero zacząć przechodzenie. No i nie wiem, ale mnie zawsze uczono, że przez ulicę się nie przebiega tongue_out )
                              • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:18
                                > na dzien dzisiejszy zdaje sie p
                                > o zmianie przepisow (idiotycznej skadinad) moze ci wjechac gosc na rowerze

                                że niby co?
                                • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:41
                                  na zielonym? oczywiscie ze tak
                                  • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:09
                                    Nie wolno przejeżdżać rowerem po przejściu dla pieszych. Może chodziło Ci o ścieżkę biegnącą obok pasów?
                                    • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:26
                                      whatever, sa przejscia i obok sciezki, sa drogi dla rowerow i pieszych i naprawde zjezdzajac w prawo na zielonej strzalce trzeba sie zatrzymac zeby komus krzywdy nie zrobic
                                      • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:29
                                        Pewnie, że trzeba. Bo strzałka to _warunkowe_ pozwolenie na wjazd.
                                      • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:29

                                        przepuścić tak, a co robisz, jak metr od przejścia, na chodniku rozmawiają np. dwie kobiety ? czekasz az skonczą, czy powoli przejeżdżasz ? wink
                                        • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 19:10
                                          jakos trudno mi sobie wyobrazic sytuacje kiedy gadajaca kobieta znienacka wskakuje na maske przejezdzajacego powoli na jedynce samochodu (5-10 km/h) no wybacz, ale nie moge, chyba trafil ci sie jakis super zakrecony wyjatek jesli wtargnal na jezdnie kiedy jechalas
                                          co robie, jade powoli jak wyzej - sytuacje wbiegniecia prosto w samochod maja miejsce niezwykle rzadko, zwlaszcza jesli ten przed wjazdem na przejscie (warunkowym) zatrzymal sie na strzalce...
                                          • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 19:16

                                            widocznie faktycznie zakręcona byla, ale ja nigdzie nie napisalam, że rzucila mi się na maskę, na szczęscie ja bylam jeszcze tuż przed pasami. No i jeżdżę naprawdę ostrożnie smile

                        • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:30
                          piszesz o skrecaniu w prawo, to poczytaj co nalezy zrobic przed zielona strzalka... ma ona takie samo znaczenie jak znak stop, za kazdym razem gdy wjezdzasz warunkowo na skrzyzowanie MUSISZ sie przed strzalka zatrzymac, wlasnie dlatego ze najczesciej umiejscowione jest za nia bezposrednio przejscie na ktorym piesi maja wowczas zielone swiatlo.
                          • aneta-skarpeta Re: Matka na drodze... 03.11.11, 16:01
                            tak, tylko np biegnacy pan, na rowerze moze byc niewidoczny dla kierowcy
                            kierowca sie zatrzymuje, rozgląda i rusza- niezyt szybko, a tu nagle energicznie pan biegnie zz zawinkla i nie obchodzi go ze jest ciemno, moze pada etc bo pieszy sie spieszy

                            jest tak wiele absurdalnych pozornie sytuacji na drodze ze trudno sie opierac tylko na sytuacjach- w polodnie, maly ruch, nie za duze slonce i rozgarnieta pani pieszasmile

                            ja jako piesza, moze przez to ze duzo jezdze, zdaje sobie sprawe ze moge byc niezauwazona przez kierowce, nie robie gwaltownych ruchowprzed przejsciem- typu podbieganie, nagle zatrzymanie etc bo wiem, ze kierowca czytac w myslach nie umie

                            jak samochod jest 3 m przed przejsciem a ja podchodze to tez czekam az przejedzie- na spokojnie, tymbardziej jak np jest zmierzch etc
                        • aneta-skarpeta Re: Matka na drodze... 03.11.11, 15:55
                          ja mialam sytuacje wczoraj

                          zatloczona ulica 3 pasmowa, stoimi na swiatlach, godzina 20- siąpi deszcz generalnie kiepsko

                          stoi facet, raczej biedny na przejsciu- podszedl pod koniec zielonego
                          stanał
                          nam sie zmienia swiatlo na zielone, a on na pasy

                          suspicious
            • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:17
              Mysle, ze ona miala na mysli kierowcow. Jak juz pisalam na tych pasach mogla stac grupka dzieci i w kezdej sekundzie mogly one znalezc sie na jezdni... i co wtedy? powiesz, ze jakby sie na drodze umialy zachowac to by do tego nie doszlo??
      • attiya Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:10
        wtargnąć na jezdnię może każdy
        nawet pieszy na przejściu
        nie uczono cię, że nawet przez przejście trzeba przejść z zachowaniem maksymalnego bezpieczeństwa? I że nie wchodzi się na jezdnię tylko dlatego, że są tam pasy
        nie uczyli cię, że trzeba wpierw popatrzeć w lewo, później w prawo, później znowu w lewo i dopiero gdy nie ma samochodów wejść na te pasy?
        • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:15
          Tego uczą w II podstawówki.
          • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:22
            widze ze II klase SP macie za soba, jestescie wrecz na biezaco jakby wiedza byla wczoraj zdobyta, gratulacje ;p jednak tego ze kierowca powinien ustapic pierwszenstwa pieszym na przejsciu ucza troche pozniej, no ale w koncu macie jeszcze czas panienki tongue_out
            • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:30
              Wpajaj to swoim dzieciom.Ze na przejście mogą wchodzić zawsze.Bez zerknięcia na ulicę..
              • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:36
                Niestety wpajam (podwojnie) ze w PL jest chamstwo na ulicach i trzeba wszedzie uwazac. Niestety ciezko jej to zrozumiec, bo wychowuje sie w kulturalniejszym kraju i jest jej to obce smile
                • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:58
                  Całe szczęście,że wychowuję się w kulturalnym kraju.smile
                  • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:04
                    No...ale chyba jednak niewastarczajaco kulturalnym...
                    • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:09
                      Nie borę winy każdego kierowcy na siebie.Tak jak i ty nie winisz się za głupotę pani z wózkiem.
            • wrednadziewucha Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:30
              Gó%no prawda. Kierowca nie ma takiego obowiązku. Kierowca ma obowiązek zachować płynność jazdy i nie wstrzymywać ruchu. Może się zatrzymać, ale nie musi. To jest kwestia kultury, a nie przepisów. Trzeba być totalnym debilem żeby zachować się jak kobieta opisana w pierwszym poście.
              • ally Ty się lepiej do Moskwy przeprowadź :-) 02.11.11, 13:10
                > Gó%no prawda. Kierowca nie ma takiego obowiązku. Kierowca ma obowiązek zachować
                > płynność jazdy i nie wstrzymywać ruchu.

                Realizacja tej zasady w praktyce:
                www.youtube.com/watch?v=QRje4FFoqJk&feature=related
                nloriel.wordpress.com/2009/06/02/pieszy-twoj-wrog-czyli-samochodem-po-moskwie/
        • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:16
          nie uczyli cie na kursie prawa jazdy ze przy przejsciu nalezy sie zatrzymac jesli sa przy nim piesi, ze nie wolno byc chamem na drodze?
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:23
            A co robić jak pieszy WBIEGA na przejście i jadący nie ma szans go zobaczyć.Hamować,ale czyja wóWaczas wina?Kierowcy?
            • freakwave Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:36
              to sie nazywa wtargniecie na jezdnie i o dziwo wina jest obopolna, bo kierowca powinien zachowac szczegolna ostroznosc przejezdzajac przez przejscie to proste, jak dla mnie jak ktos tego nie ogarnia nie powinien jezdzic bo ma kurzy mozdzek
              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:53
                Zachować ostrożność nie oznacza zatrzymywania się.Zwolnienie owszem.Ale ono nie gwarantuje NATYCHMIASTOWEGO ZATRZYMANIA SIE jak pieszy uzna ze całe przejście jego.Ale jak ktoś nawet kurzym mózdzkiem nie dysponuje to nie pojmie.
                • klawiatura_zablokowana Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:51
                  W mieście jest dopuszczalne 50 km/godz. Jeśli dodatkowo ZWOLNISZ przed przejściem, to ile będziesz jechać? Naprawdę nie zahamujesz widząc pieszego na pasach? Pomijam sytuacje, gdy pieszy nagle wychynie zza jakiejś przeszkody typu zaparkowany TIR czy coś w tym stylu, ale zazwyczaj widać go przynajmniej z kilku-kilkunastu metrów. Czy jadąc przepisowo nie da się zahamować przed przejściem?
                  • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:26
                    A ja właśnie nawiązuje do sytuacji,gdzie pieszy robi coś NAGLE I NIESPODZIEWANIE.Bo niektórzy chyba zapominają,ze takie sytuacje maja miejsce.
                    • klawiatura_zablokowana Re: Matka na drodze... 02.11.11, 16:14
                      I właśnie po to każą zwolnić. Aby się zdążyło zahamować, gdy pieszy zrobi coś nagle i niespodziewanie.
                    • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:17
                      Bo tacy są piesi i się nie zmienią, choćby dlatego, że część z nich to np. nastoletni chłopcy, którym odbija. Trzeba to przyjąć do wiadomości i o tym pamiętać.

                      Rzadko prowadzę samochód, częściej korzystam z roweru. Jeżeli np. ścieżka ma odcinek wspólny z chodnikiem i jest to wyraźnie oznakowane, to nie rzucam się, że ludzie mają na mnie uważać. Biorę pod uwagę, że mogą zacząć iść slalomem, machać torbą, prowadzić wyrywające się dzieci, zajmować całą szerokość chodnika. Jadę w żółwim tempie, z ręką na hamulcu. Tak, to jest niewygodne i wydłuża czas przejazdu. TRUDNO. Pretensje mogę mieć do projektanta ścieżki.

                      Piesi mają w Polsce przerąbane, infrastruktura jest najczęściej projektowana pod potrzeby zmotoryzowanych i nie widzę powodu, by nie traktować ich - jako najsłabszych uczestników ruchu - jak święte krowy.
                      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:28
                        Nada uważam,że uwaga dotyczy obu stron.
                        A mamuśka debilka,skoro dzieciaka wpycha pod koła.
                        • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:10
                          > Nada uważam,że uwaga dotyczy obu stron.

                          Dla własnego bezpieczeństwa jako piesza jestem ostrożna. Ale jeśli kieruję pojazdem, którym mogę zrobić komuś krzywdę, wymagam więcej od siebie.
                          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:18
                            Owszem można wymagać,ale jak mamuśka puści wózek to tyle z moich dobrych chęci.
                            Zawsze przejeżdżam na światłach(zielonych,piesi czerwone) z duszą na ramieniu jak stoi matka z wózkiem lub dzieckiem nie trzymając go za rękę.Na zwykłych wolę zatrzymać się,bo nie ufam i słusznie jak widać po dzisiejszych wpisach.
                            • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:23
                              Cholera, a ja myślałam, że przepuszczają mnie (jak już przepuszczają) z życzliwości i kultury wink
                              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:28
                                Ja ze strachu na pierwszym miejscu.
                          • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:26

                            Zgadzam sie,
                            ale nie wydaje ci sie anomalią, że od kierowcy wymaga się myslenia i za siebie, i za pieszego, i przewidywania wszelkich ewentualnych ruchów pieszego, zaś pieszy zwolniony jest z obowiązku mylenia nawet za siebie ?
                            A przecież w zderzeniu: samochód - czlowiek, to wlasnie pieszy ma mniejsze szanse.
                            • klawiatura_zablokowana Re: Matka na drodze... 03.11.11, 00:02
                              Właśnie dlatego od kierowcy wymaga się większej ostrożności, że ma znacznie większe możliwości i szanse, przede wszystkim jest szybszy. Kierowca szybciej skręci lub zahamuje niż pieszy zdąży uskoczyć.
                              To nie są równe szanse, dlatego ostrożność ostrożnością, ale to pieszy powinien być uprzywilejowany. Jak jest mądry kierowca i głupi pieszy, to może nie być wypadku. Ale jak ostrożny pieszy trafi na kierowcę-debila, to wypadek jest praktycznie pewny.
            • totorotot Re: Matka na drodze... 04.11.11, 01:38
              gryzelda71 napisała:

              > A co robić jak pieszy WBIEGA na przejście i jadący nie ma szans go zobaczyć.Ham
              > ować,ale czyja wóWaczas wina?Kierowcy?

              przed przejsciem najczesciej sa znaki informujace o tm, ze zaraz bedzie przejscie dla pieszych.wówczas na widok takiego znaku zwalniam, tak że nawet jak mi pieszy wbiegnie znienacka,to dam rade wyhamowac nie czyniac mu krzywdy. pieszych najczęściej przepuszczam, wzbudzajac w nich czesto zdumienie i z z trudem hamowane pukanie sie w czoło, ze jak? ze co? ona sie zatrzymała z wlasne woli?
              natomiast na tępe picze (bo jakos facetów rzadziej widuje w takich sytuacjach) wbiegające na jezdnię nie na przejsciu, albo 30m od przejscia, najczesciej trabie (jak juz sie znajda na chodniku) i pokazuję obelżywe gesty pukania się w czoło.
          • wrednadziewucha Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:50
            Najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Powinno się przepuścić pieszych, ale to niemożliwe że każdy kierowca się zatrzyma. Pani z postu zabrakło rozsądku, nie można jej usprawiedliwiać "obowiązkiem". Podobno jest przepis (nie wiem, uczyłam się jeździć i tak robić mi kazano), mówiący że po zjeździe z ronda trzeba przepuścić pieszych na przejściu. W moim mieście rond tyle, co w Paryżu, a nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie za rondem przepuścił!
      • a.nancy Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:59
        ma obowiązek...
        ale może też nie zdążyć wyhamować, zagapić się, wpaść w poslizg...
        a pani ma obowiązek chronić swoje dziecko.
        uczenie innych ich obowiązków metodą wyzykowania życia własnego i (przede wszystkim) dziecka jest mało poważne.
    • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:56
      Niektórzy ludzie sobie po prostu nie zdają sprawy, że droga hamowania > 0.
    • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 09:59
      No wiec w kazdym normalnym kraju samochod zatrzymuje sie jak widzi pieszych przy pasach... Pieszy to swieta krowa i koniec. Nie slyszalam, ze na pasy mozna wtargnac... pasy sa po to, zeby wlasnie na nich przechodzic. Wtargnac to ona mogla jak byly na tych pasach swiatla i palilo sie akurat czerwone.
      Poza tym sama piszesz, ze koles jechal z duza predkoscia, co juz w ogole jest niedopuszczalne w takiej sytuacji.

      Chociaz wlasciwie jak mieszkasz w PL to Cie troche tlumaczy... jezdzilam tam wiele lat i tez jak wyjechalam do cywilizowanego kraju to balo to dla mnie zdziwieniem, ze mozna tak "wtargnac" na jezdnie... Np. (to tylko jeden przyklad z wielu) w DE koles jakby doprowadzil do wypadku pewnie poszedlby siedziec, a jak nie to juz na bank stracilby prawko na miejscu.
      • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:09
        Tak, wydaje mi się, że kierowca jechał szybko. Jednocześnie owszem, pani wtargnęła na pasy, widząc, że bardzo blisko nich znajduje się samochód, którego kierowca nie mógł raczej przypuszczać, że pani z wózkiem wejdzie mu na jezdnię, bo ona nie stała przed przejściem, tylko po prostu weszła z marszu, że tak powiem.
        Ale głównie chodzi mi tu nie o to, żeby tłumaczyć kierowcę, bo to nie o to chodzi - po prostu kobieta zaryzykowała życiem dziecka, a jednak na drodze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. I chociażby pan dostał dożywocie, to ona chodziłaby na cmentarz dziecku znicze palić.
        • piekielna-diablica [...] 02.11.11, 11:58
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ally 10/10 02.11.11, 12:12
        W Polsce policja też przyczynia się do takiego myślenia. Dozwoloną prędkość przekracza się u nas nagminnie (a jak dojdzie do wypadku, to zaczyna się jojczenie nad złym stanem dróg i prześladowaniem kierowców), a jak myślisz, do kogo kieruje się akcje dot. poprawy bezpieczeństwa? No jasne, że do pieszych!
        Przykład: strefapiesza.blox.pl/2011/05/W-2009-roku-prowadzono-kampanie-na-rzecz-poprawy.html
      • aneta-skarpeta Re: Matka na drodze... 03.11.11, 16:11
        w PL za jazde po pijanemu masz przerabane bardziej lub mniej, za zabicie pieszego na pasach tez

        niemniej jednak teoria teorią, a niektorzy jezdza jak szatani

        tak wiec szczytem glupoty jest wparowywac na jezdnie, jeszcze z wozkiem, gdy widzisz gnajacy samochod, ktory nie raczy sie zatrzymac

        i to ze on lamie przepisy nie ma nic do rzeczy
        swoimi nogami, wozkiem czy dzieckie przepisow uczyc go nie ma sensu

        mozemy sobie tu rozkoszowac sie tym jak to kierowca ma obowiazek jezdzic 50km/h i plawic sie w obyciu z przepisami

        ale nic to nie zmieni, po wiekszosc ludzi przepisu dot predkosci nie przestrzega i trzeba umiec sie wtej sytuacji zachowac

        wiec ja nie ucze syna "auta maja obowiazek jezdzic 50km/h i sie zatrzymac wiec spokojnie wchodz na jezdnie

        mowie mu ze keirowcy czesto jezdza za szybko, czasem mogą byc pijani, czasem bez złej wiary czegos nie zobaczą wiec trzeba byc ostroznym i lepiej chiwle poczekac
    • kali_pso Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:00

      Tak, ja też bywam świadkiem takiego kretyńskiego zachowania. Tak jakby uważały, że ten wózek je? ochroni i spowoduje, że kierowca chocby pędził 100/h zatrzyma się przed nimi...zero perspektywicznego myślenia...
      • anel_ma Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:03
        a jakby mu hamulce zawodły w tym momencie? ludzie nie myślą sad
        • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:18
          Przechodząc z dzieckiem przez przejście (bez świateł) czekam cierpliwie dopóki się ktoś nie zatrzyma, inaczej nie wchodzę i nie "wymuszam" zatrzymania się pojazdu i wtedy mam w nosie obowiązek kierowcy. Jak idę sama to zdarza się że lekko prowokuje możliwość przejścia na drugą stronę ulicy
          • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:25
            No i to jest właściwa postawa, na dodatek dziecko dostaje lekcję, że na tego typu przejściach zdecydowanie lepiej poczekać, aż ktoś się zatrzyma, a nie wchodzić, bo powinien się zatrzymać.
            Na dodatek zasada, że najpierw należy się rozejrzeć jak najbardziej obowiązuje. A niektóre osoby zdają się korzystać z przejść niejako na pamięć, czyli jest przejście, więc wchodzę.
            • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:32
              Tylko wytlumacz mi dlaczego w kazdym normalnym kraju takiego problemu nie ma?? Mieszkam tu juz dluzszy czas i jak przyjezdzam do PL to poruszanie sie po miescie jest dla mnie horrorem... wlasnie nauczylam sie, ze trzeba zachowac szczegolna ostroznosc jak sie tylko mury domu opusci... KAzdy moze CIe potracic i przejechac: rowerzysta, kierowca samochodu czy autobusu (bo tym to juz wolno w ogole wszystko).
              • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:41
                Bo trzeba zachować szczególną ostrożność. I dotyczy to nie tylko kierowców, ale i pieszych. Ja tam nie wiem, ale jak dla mnie, to po prostu instynkt samozachowawczy.
                I po prostu nie wierzę w te opowiastki, jak to wszędzie na świecie można sobie po prostu z rozpędu wejść na jezdnię, bo są pasy.
                • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:45
                  Wierz mi, ze mozna... nie wszedzie oczywiscie, ale w wielu krajach. A co ciekawe wiesz gdzie sie czuje najbezpieczniej? Na ulicach Kairu.. a dodam, ze pasow to ja tam jeszcze w zyciu nie widzialam smile a samochody z kazdej strony nadlezdzaja.. nie tylko z prawej i lewej smile
                  • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:57
                    Owszem, nie wykluczam, że są takie miejsca. Tyle, że w moim wątku chodziło głównie o to, że matka zachowała się głupio, bo zaryzykowała życiem dziecka.
                    I nie wolno nagle wchodzić na jezdnię, nawet, gdy tam są pasy, bo droga hamowania nie wynosi 0 i nawet ktoś, kto jedzie z przepisową prędkością i na wszelki wypadek przed przejściem zwalnia, może nie zdążyć się zatrzymać, gdy ktoś na jezdnię wejdzie, wcześniej nie sygnalizując tego zamiaru.
                    A trudno wymagać, żeby się samochody profilaktycznie zatrzymywały, bo tam jest przejście.
                    • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:00
                      azile.oli napisała:

                      nawet ktoś, kto jedzie z przepisową prędkością i na wszelki wypadek przed przejściem zwalnia, może nie zdążyć się zatrzymać, gdy ktoś na jezdnię wejdzie, wcześniej nie sygnalizując tego zamiaru.

                      Przeciez to, ze pieszy zbliza sie do pasow jest juz wystarczajacym sygnalem, ze bedzie przechodzil na druga strone, w jaki inny sposob ma to sygnalizowac?


                      > A trudno wymagać, żeby się samochody profilaktycznie zatrzymywały, bo tam jest
                      > przejście.

                      Jesli przy przejsciu nie ma nikogo to nie ma potrzeby sie zatrzymywac ani zwalniac, to chyba logiczne.
                      • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:17
                        Akurat w tej sytuacji trudno było powiedzieć, że ta kobieta zbliżała się do pasów. Wyszła ze sklepu, zrobiła kilka kroków chodnikiem (nie w kierunku przejścia, tylko normalnie, równolegle do jezdni, jakby po prostu miała zamiar iśc dalej tym chodnikiem), po czym po prostu zrobiła zwrot wózkiem i bez zatrzymania wjechała nim na ulicę. Jej zerknięcie w kierunku jezdni i fakt, że samochód widziała, byłam w stanie zauważyć ja, ale absolutnie nie kierowca.
                        I właśnie fakt, że nawet ja byłam zaskoczona tym, że ta kobieta jednak weszła na ulicę świadczy o tym, że kierowcy do głowy by raczej nie przyszło , że ta konkretna osoba będzie przechodzić. Nawet więc dla osoby stojącej obok kobieta sprawiała wrażenie, jakby miała po prostu chodnikiem pójść dalej. Ale to zerknięcie dało mi sygnał, że się zastanawia, czy nie przejść. Byłam pewna, że zrezygnuje, a weszła.
                        • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:37
                          azile.oli napisała:

                          > Akurat w tej sytuacji trudno było powiedzieć, że ta kobieta zbliżała się do pa
                          > sów. Wyszła ze sklepu, zrobiła kilka kroków chodnikiem (nie w kierunku przejści
                          > a, tylko normalnie, równolegle do jezdni, jakby po prostu miała zamiar iśc dale
                          > j tym chodnikiem), po czym po prostu zrobiła zwrot wózkiem i bez zatrzymania wj
                          > echała nim na ulicę.

                          A to twoj pierwszy opis sytuacji:
                          Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji - stoję sobie przed przejściem (bez świateł), jadą samochody, więc czekam. Podchodzi matka z dzieckiem w wózku i prawdopodobnie ze swoją matką, bądź teściową. Spogląda na ulicę - z jednej strony nadjeżdża samochód, z dośc dużą prędkością, jest już blisko przejścia, a kobieta wyjeżdża na ulicę wózkiem, wprost pod ten samochód. Kierowca na szczęście zdążył wyhamować, a ona cała rozradowana i w uśmiechach do swojej matki z satysfakcją, jak to go nauczyła kultury.


                          Jej zerknięcie w kierunku jezdni i fakt, że samochód widziała, byłam w stanie zauważyć ja, ale absolutnie nie kierowca.

                          Ale kierowca byl w stanie zauwazyc ja, czekajaca przy przejsciu na pasach, ty tez stalas tam chwile i czekalas az ktos w koncu pozwoli ci przejsc.

                          > I właśnie fakt, że nawet ja byłam zaskoczona tym, że ta kobieta jednak weszła
                          > na ulicę świadczy o tym, że kierowcy do głowy by raczej nie przyszło , że ta ko
                          > nkretna osoba będzie przechodzić.

                          No wlasnie, kierowcy by to nie przyszlo do glowy, ze ktos kto stoi przy przejsciu dla pieszych moze chciec przejsc...a co dopiero, ze ktos zblizajacy sie do przejscia moze miec taki zamiar.

                          Nawet więc dla osoby stojącej obok kobieta sprawiała wrażenie, jakby miała po prostu chodnikiem pójść dalej. Ale to zerknięcie dało mi sygnał, że się zastanawia, czy nie przejść. Byłam pewna, że zrezygnuje, a weszła.

                          Bylas pewna, ze zrezygnuje, bo zaden kierowca nawet nie zwolnil?
                          • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:01
                            Tak, byłam pewna, że zrezygnuje, bo w danym momencie wchodzenie na jezdnię było głupotą.
                            Opis może się różni od tego w pierwszym poście, ale sytuacja jest ta sama, po prostu inaczej to ujęłam, kobiety zbliżyły się do mnie, a ja czekałam na przejście (tylko ja stoję dalej od krawędzi jezdni, a zbliżam się, gdy mam szansę, że przejdę, bez wstrzymywania ruchu).
                            Z mojej perspektywy mogłam ocenić, że kobieta ma być może zamiar przejść, natomiast zapewne dla innych osób, w tym dla kierowcy , wcale nie było to jasne.
                            Ja się jej przyglądałam, bo stałam z zamiarem przejścia i po prostu rozglądałam się raz w jedną , raz w drugą stronę.

                            Żeby zasygnalizować chęć przejścia, to te kobiety powinny stanąć obok mnie i to też raczej ze wskazaniem, żeby tego wózka nie stawiać przy krawędzi jezdni. Tymczasem one przeszły przede mną, a właściwie matka zrobiła zwrot i wypchnęła na jezdnię wózek, za którym poszła ona i jej towarzyszka.
                    • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:02
                      To musisz tez tej pani to uswiadomic.. prawda jest taka, ze jakby doszlo do wypadku to winny bylby kierowca i juz.

                      Kierowcy nie musza sie profilaktycznie zatrzymywac jak widza przejscie (puste) ale jak zblizaja sie do tego przejscia ludzie i do tego nie ma tam swiatel to powinni.
                      • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:09
                        >
                        prawda jest taka, ze jakby doszlo do wyp
                        > adku to winny bylby kierowca i juz.

                        Niekoniecznie.

                        Cytat z Kodeksu Ruchu Drogowego:
                        Art. 14. Zabrania się:

                        wchodzenia na jezdnię:

                        bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
                    • moofka Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:05
                      azile.oli napisała:

                      > Owszem, nie wykluczam, że są takie miejsca. Tyle, że w moim wątku chodziło głó
                      > wnie o to, że matka zachowała się głupio, bo zaryzykowała życiem dziecka.
                      > I nie wolno nagle wchodzić na jezdnię, nawet, gdy tam są pasy, bo droga hamowa
                      > nia nie wynosi 0 i nawet ktoś, kto jedzie z przepisową prędkością i na wszelki
                      > wypadek przed przejściem zwalnia, może nie zdążyć się zatrzymać, gdy ktoś na je
                      > zdnię wejdzie, wcześniej nie sygnalizując tego zamiaru.
                      > A trudno wymagać, żeby się samochody profilaktycznie zatrzymywały, bo tam jest
                      > przejście.
                      >

                      profilaktycznie zatrzymywca sie nie musza
                      jako kierowca w terenie zabudowanym, jade 50 km na godzine gora
                      i zawsze jestem gotowa do zatrzymania sie i przepuszczenia pieszego
                      myslalam ze to norma raczej i nie trzeba tego egzekwowac z narazeniem zycia i zdrowia
                      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:14
                        Oby tylko pieszy dał szanse na to zatrzymanie.
                      • crises Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:41
                        Bo przy 50 km/h droga hamowania wynosi 0 m, tak.
                        • franczii Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:53
                          Jesli jade z ta predkoscia to z daleka widze, ze przy przejsciu dla pieszych kreca sie ludzie i wtedy zachowuje ostroznosc czyli zwalniam nawet jesli nie wiem czy beda przechodzic czy nie.
                          • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:56
                            Bo co by nie mówić, kierowca potrajający na pasach pieszego to nie przelewki. Ja nie kierowca, ale dziwię się po cichu kierowcom, że nie zwalniają.
                            • franczii Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:05
                              U mnie przed wszystkimi pasami porobili konkretne grzbiety, zeby zmusic samochody do zmniejszenia predkosci. jesli nie troska o pieszego to moze troska o wlasny samochod? Niestety ja mialam zdarzenie, ze widzac samochod zwalniajacy przed grzbietem weszlam na jezdnie a okazalo sie, ze baba zwolnila wlasnie ze strachu ze se podwozie uszkodzi, mnie juz nie widziala na przejsciu, zahamowala w ostatniej chwili ocierajac sie o moje nogi.
                      • franczii Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:00
                        Niestety to nie jest norma. Stwierdzam to jako doswiadczony piechur i rowerzysta.
                        Jesli czekam i nie wychodze na jezdnie a najczesciej nie wychodze bo jestem z dwojka malych dzieci, to kierowcy korzystaja z tej sytuacji i przejezdzaja przed nosem nierzadko nawet przyspieszajac. Ja jakos nigdy nie mam watpliwosci kiedy widze ludzi przed przejsciem i potrafie odroznic tych co chodnikiem ida od tych co czekaja przed pasami zeby przejsc. Tylko inni jakos maja z tym problemsuspicious
                  • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:57
                    sokhna napisała:

                    > Wierz mi, ze mozna...

                    Pewnie, ze mozna, bo piesi zblizajacy sie do pasow sa sygnalem dla kierujacych pojazdami, ze ci maja obowiazek umozliwic im przejscie i w wiekszosci tak sie dzieje. Nie czeka sie az sie ktos zlituje, bo ma sie pierwszenstwo. Kierowcy sa takze mili dla siebie nawzajem i wlaczanie sie do ruchu nie jest problemem nawet na bardzo ruchliwych ulicach. Nawet w miejscach gdzie obowiazuja zasady pierwszenstwa czesto widoczne sa zachowania grzecznosciowe.
                    • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:06
                      Najma, ona juz wczesniej napisala jak sygnalizowac wejscie na pasy... wystawic nozke wink
                      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:12
                        Stanąć PRZED PRZEJŚCIEM.Rozejrzeć się,a nie idąc równolegle do przejścia nagle zwrot i na pasy.Nie zawsze ulica oddzielona od chodnika pasem zieleni i nie zawsze WIADOMO co che zrobić idący chodnikiem.Bo zobaczył autobus po przeciwnej i zdecydował się podbiec przez ulice do niego.
                        • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:19
                          No to tym bardziej... cos mi sie przypomina jak zdawalam na prawko, ze jak sa przystanki autobusowe, wysepki tramwajowe itp. to tym bardziej KIEROWCA musi zachowac ostroznosc.
                          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:27
                            Kierowca zwalniający przed wysepkami,w okolicach przystanków nadal nie czyta w myślach przechodniów i nadal nie ma możliwości zatrzymania w miejscu pojazdu.
              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:15
                Nie przesadzasz?
        • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:29
          anel_ma napisała:

          > a jakby mu hamulce zawodły w tym momencie? ludzie nie myślą sad

          Tak, oczywiscie, kierowca mogl jechac 100h na godzine w miescie, mogl tez prowadzic grata bez przegladu technicznego i moglo mu odpasc kolo itd. a mogl byc zwyczajnie niekulturalnym kierowca, a z tego polscy kierowcy slyna. Smutne jest to, ze w PL piesi musza wymuszac na kierowcach swoje prawa, czesto ryzykujac zdrowie albo zycie. To kierowca widzac pieszego zblizajacego sie do pasow powinien zwolnic, a nastepnie umozliwic przejscie na druga strone ulicy, na przejsciu ze swiatlami czeka pieszy, choc w tym wypadku tez nalezy byc ostronym (kirowca) zwlaszcza, ze samochod wygra z pieszym nigdy odwrotnie.
          Skoro kierowca wyhamowal to oznacza, ze ta kobieta prawidlowo ocenila sytuacje, prawdopodobnie zdazylaby tez przebiec gdyby jednak kierujacy tamtym autem nie uzyl pedalu hamulca, choc kto wie czy by go uzyl gdyby kobieta wozka nie miala.
          • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:36
            Jak dla mnie, to kobieta oceniła sytuację nieprawidłowo, bo samochód zatrzymał się tuż przed wózkiem. Matka przeszła już bezproblemowo.
            Wymuszanie w ten sposób pierszeństwa jest głupotą i tyle.
    • nutka07 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:32
      A ja nie rozumiem sytuacji, ze Ty stoisz przy przejsciu i musisz czekac.
      Gdybym tam byla z moja trojka, to zapewne tez musialabym czekac az ktos sie zlituje i mnie przepusci.
      Przykre ze w Polsce pieszy jest nadal niewidzialny.
    • karro80 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 10:39
      Ja widuję często takie przechodzenie "na wózek" - w większości babcie, ale matki też.
      Jak lezę sama to przelecę gdzieś w niedozwolonym miejscu jak nic nie jedzie itp - z dzieciorem idę do przejścia i jak nikt się nie zatrzyma to nie "wtargiwuję" na pasy, czekam, czasem bluzgając i urągając w duchu kierowcom ale czekam. Prawo prawem, ale mózg mózgiem.
      Jest jeszcze jedno zjawisko - ludzie idący na pasach/światłach lub co dziwne w miejscu niedozwolonym włażący nagle na jezdnię nawet nie patrząc czy coś jedzie, tj w ogóle nie patrza na boki - w dół albo przed siebie . Kuloodporni tacy.
      • ma2ma Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:02
        piszecie o cywilizowanych krajach, madych kierowcach i przepisach...jestem kierowca od wielu lat i juz nie raz sama widzialam jak piesi wpadaja na pasy i nawet nie rzuca okiem w bok aby popatrzec czy cos jedzie...bo ONI SA NA PASACH i maja to w d...ze auto to nie kran-zakrecasz i nei leci, auto jak jedzie to nie ma mozliwosci zatrzymania sie w sekunde, nawet jezeli jedziesz powoli, wg przepisow 50 km w miescie...no nie ma sily a teraz jesienia czy zima juz wogole-droga hamowania troche trwa...wiec jedyni wprowadzenie ograniczenia do 30 km rozwiazuje sprawe a po drugie najczesciej na pasy wpadaja osoby, ktore nie maja prawo jazdy i zielonego pojecia jak prowadzi sie auto...one po prostu nie maja tej wyobrazni...IM SIE NALEZY-tak to mozena skwitowac...a potem rozpacz, lzy, pogrzeb itd...no i kierowca winny-mino iz osboa wchodzaca na pasy nawet nie raczyla popatrzec choc przez sekunde czy cos jedzie czy nie...tak tak...i nie piszcie ze tylko kierowaca jest zobowiazany do przestrzegania przepsiow na drodze a ludzie na pasach to swiete krowy
        • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:15
          Sama piszesz, ze ci przechodzacy to nie maja pojecia jak sie auto prowadzi... to jak maja sie dostosowac do zasad?? Jakich zasad? Jest jakis kodeks dla pieszysz?? Jak tak to chyba przespalam lekcje o tym. Pisalam wielokrotnie, ze to moga byc tez dzieci obojetnie czy w obecnosci opiekuna czy bez, to moze byc niewidomy...
          Jak kierowca bedzie jechal przepisowo to jest w stanie ocenic sytuacje czy sa piesi na pasach i sie do tych pasow zblizaja czy nie. Pieszy schodzi na pasy z chodnika, a nie spada z nieba... Ta matka z dzieckiem (nawet jak byla durna i ryzykowala) nie znalazla sie tam nagle w jednej sekundzie, musiala tam stac i czekac... ale to kierowca jechal za szybko.
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:18
            O właśnie wchodzi,na pasy z chodnika.Jak wbiega może mieć problem.Oczywiście winny wg ciebie kierowca.
            • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:22
              Biegnacego tez widac, tyle, ze poruza sie szybciej smile
              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:29
                Nie zawsze widać.
                • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:31
                  Nie tłumacz jej. Nie siedziała chyba nigdy za kierownicą, bo kompletnie nie ma pojęcia, jak wygląda sytuacja z wnętrza samochodu.
                • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:41
                  gryzelda71 napisała:

                  > Nie zawsze widać.


                  Dlatego tym bardziej kierowcy zblizajac sie do przejsc dla pieszych powinni byc czujni. Tu gdzie mieszkam przy przejsciach dla pieszych bez swiatel stoja lampy swiecace bialym swiatlem, pulsujacym, przydaja sie bardzo zwlaszcza po zmroku, w deszczu lub gdy jest pochmurno.
                  • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:43
                    ale dlaczego tylko kierowcy powinni być czujni i ostrożni? dlaczego pieszych to nie dotyczy?
                    • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:55
                      marika_2006 napisała:

                      > ale dlaczego tylko kierowcy powinni być czujni i ostrożni? dlaczego pieszych to
                      > nie dotyczy?


                      Pieszych oczywiscie tez to dotyczy, ale stojac przy przejsciu dla pieszych maja pierwszenstwo i kierujacy powinni im to umozliwic, tak aby nie powodowac zagrozenia dla ruchu. Najczesciej jednak na drogach o duzym natezeniu ruchu jest to regulowane za pomoca swiatel, a piesi maja do dyspozycji przycisk ktorego przycisniecie po chwili daje zmiane swiatel. Piesi niestety sa zawsze na slabszej pozycji, jak i rowerzysci, dlatego tak istotne jest aby nie byc zmuszonym wymuszac kulturalnych zachowan, to powinno byc rutyna.
                      • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:59
                        a to że stojącego i czekającego na przejściu pieszego powinno się puścić to wiem i najczęściej to robię, ale byłam świadkiem innych sytuacji, które opisałam chyba niżej, kiedy to pieszy wchodzi na jezdnię nie sygnalizując swoich zamiarów w żaden sposób
                      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:34
                        Wybacz jako pieszy doskonale wiem,ze z samochodem nie mam szans,tak jak i jako rowerzysta.
                        Tak jak kierowcy nic się nie stanie jak zwolni,tak i mi jak przepuszczę samochód wiedząc ze NIE MA SZANS SIĘ ZATRZYMAĆ.
                        • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 07:59
                          gryzelda71 napisała:


                          > Tak jak kierowcy nic się nie stanie jak zwolni,tak i mi jak przepuszczę samochó
                          > d wiedząc ze NIE MA SZANS SIĘ ZATRZYMAĆ.
                          Od kiedy to samochód nie ma szans się zatrzymać?
                          Pewnie w chwili, gdy jedzie zbyt prędko.
                          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 08:02
                            Np na OBLODZONEJ JEZDNI.Więcej przykładów?
                          • iwles Re: Matka na drodze... 03.11.11, 09:10

                            na suchej powierzchni, przy prędkości 50 km/h (czyli dopuszczalnej w mieście) średnia droga hamowania samochodu osobowego wynosi kilkanaście metrów, więc nie pisz bzdur.
                    • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 07:55
                      marika_2006 napisała:

                      > ale dlaczego tylko kierowcy powinni być czujni i ostrożni? dlaczego pieszych to
                      > nie dotyczy?

                      No zgadnij.
                      • marika_2006 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 09:31
                        rosapulchra-0 napisała:
                        > No zgadnij.

                        Z punktu widzenia zarówno kierowcy jak i pieszego - jestem ostrożna i staram się przepuszczać i nie wymuszać, tak też uczę dziecko, wpuszczam kierowców innych pojazdów, przepuszczam pieszych i na początku jego edukacji tłumaczyłam dlaczego itd. Poruszając się pieszo również zwracam mu uwagę na zasady panujące na przejściach i drogach
                        • marika_2006 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 09:33
                          i naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć o to tu się można spierać, dla mnie zarówno kierowca jak i pieszy mają obowiązki związane z ruchem drogowym i tyle.
                  • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:30
                    Zachować czujność należy.Ale nie mylić czujności z jasnowidztwem.
                  • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 07:54
                    Te białe pulsujące lampy są również po to, aby każdy kierowca wiedział, że gdy przy takim przejściu się zatrzyma pieszy, to on (ten kierowca) ma psi obowiązek się zatrzymać i przepuścić pieszego.
          • malila Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:59
            sokhna napisała:

            > Sama piszesz, ze ci przechodzacy to nie maja pojecia jak sie auto prowadzi... t
            > o jak maja sie dostosowac do zasad?? Jakich zasad? Jest jakis kodeks dla pieszy
            > sz??

            No jest.
            "Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.
            (...)
            Art. 14. Zabrania się:
            1.wchodzenia na jezdnię:
            a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,

            b)spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
            2.przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;
            3.zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
            4.przebiegania przez jezdnię;
            5.chodzenia po torowisku;
            6.wchodzenia na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone lub opuszczanie ich rozpoczęto;
            7.przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenie zabezpieczające lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo chodnik od jezdni, bez względu na to, po której stronie jezdni one się znajdują."
            • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:01
              o właśnie, mam wrażenie że większość poruszających się nie zna podstawowych zasad które zacytowała malila, ale od kierowców wymaga się stosowania tychże
              • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:47
                Bo kierowcy są po egzaminie, a piesi nie? Bo to kierowcy mogą zabić?
            • ma2ma SOKHNA.. 02.11.11, 12:39
              o tutaj mozesz popatrzec i poczytac sokhna...i najlepiej zabierz to zawsze ze soba gdy idziesz na droge bo inaczej stanowisz ogromne niebezpieczenstwo dla innych poruszajacych sie na drogach

              a tobie malila dziekuje bardzo za te przepisy!!!
              • najma78 Re: SOKHNA.. 02.11.11, 12:58
                ma2ma napisała:

                >
                > a tobie malila dziekuje bardzo za te przepisy!!!

                Wiesz ma2ma, nawet jesli to pieszy zlamie przepisy, nawet jesli to on bedzie winny w swietle prawa, nie wymarze (nie wiem jakie ''rz'', ''z'') to ze swiadomosci kierujacego autem wypadku, tego, ze touderzylo w czlowieka, zniszczylo mu zdrowie albo zycie. Przepisy sa wazne, ale kultura, wyobraznia tez.
                • sokhna Re: SOKHNA.. 02.11.11, 13:26
                  ma2ma fajnie, ze jak sie juz wymadrzasz to potrafisz tak ladnie SAMA wyszukac przyklady...
                  Poza tym nie martw sie jestem swietnym kierowca i nie mogac przewidziec wszystkich zachowan pieszych tych chcacych jak i nie przejsc przez jezdnie, zachowuje wiec podwojna ostroznosc. Jezeli widze przejscie calkowicie puste to OK, ale jesli w POBLIZU znajduja sie ludzie: stojacy, siedzacy, lezacy, skaczacy i nie wiem co jeszcze robiacy to ZWALNIAM.

                  Niedawno widzialam jak karetka na sygnale jechala ulica gdzie po jednej stronie byl park, po drugiej bodajze szkola, bylo pelno dzieci, matek z wozkami, takze przejscie. Bylo doskonale widac, ze kierowca jedzie po prostu duzo wolniej w tym rejonie, bo jak juz napisalam 358 razy i powtorze 359 zachowanie dzieci na chodniku jest trudne do nieprzewidzenia. AMEN
                  Aha, jak ktos nie ma prawa jazdy to skad ma wiedziec o przepisach, ktore tu ktos przytoczy?? Nie przypominam sobie, zeby w szkole o tym bylo...
                  • ally Re: SOKHNA.. 02.11.11, 13:33
                    Otóż to. Piesi poruszają się w sposób nieskoordynowany, wykonują czasem gwałtowne ruchy, część z nich to bezmyślne dzieciaki i trzeba brać to wszystko pod uwagę, jak się wsiada do samochodu/na rower.
                • gemmavera Re: SOKHNA.. 02.11.11, 13:31
                  najma78 napisała:

                  > Wiesz ma2ma, nawet jesli to pieszy zlamie przepisy, nawet jesli to on bedzie w
                  > inny w swietle prawa, nie wymarze (nie wiem jakie ''rz'', ''z'') to ze swiadomo
                  > sci kierujacego autem wypadku, tego, ze touderzylo w czlowieka, zniszczylo mu z
                  > drowie albo zycie. Przepisy sa wazne, ale kultura, wyobraznia tez.

                  Hehe, dobre.
                  Jeśli dobrze rozumiem całą dyskusję, najpierw "obrończynie" pani z wózkiem opierały swoje argumenty na fakcie, że kierowca ma obowiązek przepuścić pieszego. Argumenty strony przeciwnej, że kobietę przed pasami obowiązuje myślenie i używanie wyobraźni, były odpierane jako niemające znaczenia, "bo kierowca ma obowiązek w świetle prawa".

                  A kiedy pojawił się konkretny argument, że pieszy na chodniku/jezdni ma nie tylko prawa, ale i obowiązki, czyli także musi przestrzegać prawa, nagle mamy odwrót i okazuje się, że "prawo prawem ale trzeba używać wyobraźni". big_grin

                  Pieszy to nie święta krowa, a pani na przejściu zachowała się głupio.
                  Argumenty, że przez przejście mogło przechodzić dziecko albo niewidomy, więc kierowca musiał zachować czujność, są od czapy, bo nie rozważamy sytuacji teoretycznej, tylko konkretną - to raz. A dwa, kierowca zdołał wyhamować, więc w ogóle nie ma o czym gadać.
                  • ally Re: SOKHNA.. 02.11.11, 13:35
                    W Polsce są przestarzałe przepisy i trudno je zmienić, bo politycy mają w dużej mierze mentalność taką jak niektóre forumowiczki i piesi im zwyczajnie przeszkadzają. Ot, Wschód.
                    • gemmavera Re: SOKHNA.. 02.11.11, 13:41
                      ally napisała:

                      > W Polsce są przestarzałe przepisy i trudno je zmienić, bo politycy mają w dużej
                      > mierze mentalność taką jak niektóre forumowiczki i piesi im zwyczajnie przeszk
                      > adzają. Ot, Wschód.

                      Przepisy to jedno, ich przestrzeganie to drugie, a kultura na drodze to trzecie i chyba najważniejsze.
                      Tyle że nie o to mi w ogóle chodziło - zwróciłam po prostu uwagę na niekonsekwencję argumentacji i manipulację, "żeby moje było na wierzchu".
                  • sokhna Re: SOKHNA.. 02.11.11, 13:39
                    No to moze w tej konkretnej sytuacji autorka watku nie miala prawa oceniac pani z wozkiem? Bo nie jest na 100% pewna czy ta pani sie nie zagapila? A moze kilka sekud wczesniej jednak spojrzala na ulice i stwierdzila, ze nic nie jedzie wiec ruszyla, ale szanowny pan kierowca jechal tak predko, ze pojawil sie tam jak grom z jasnego nieba?? Moze ona nie zrobila tego z premedytacja??

                    • azile.oli Re: SOKHNA.. 02.11.11, 14:09
                      No nie, kierowca nie pojawił się jak grom z jasnego nieba, bo ja widziałam, że on szybko jedzie i dlatego na jezdnię nie wyszłam. Natomiast prawie na 100 procent mogę stwierdzić, że pani się raczej nie zagapiła ponieważ jej reakcją na szybko nadjeżdżający samochód nie było przyspieszenie kroku, strach, panika, tylko dumne kroczenien noga za nogą.Zresztą w rozpoczynającym poście napisałam o komentarzach , wymienionych przez panie.
                      Po prostu kierowca miał zahamować. Na szczęście mu się to udało.
          • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 07:51
            CytatTa matka z dzieckiem (nawet jak byla durna i ryzykowala) nie znalazla sie tam nagle w jednej sekundzie, musiala tam stac i czekac... ale to kierowca jechal za szybko.

            Dokładnie!!!

            Ale nawiedzone mamuśki już wiedzą lepiej! To matki wina i koniec, nie ma dyskusji.
            To, że facet zapi*rdalał z prędkością światła - nie ma znaczenia, ma znaczenie fakt, że kobieta weszła na pasy, a on MUSIAŁ zahamować.
            sciana
            • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 08:00
              Ojej... zeszłej zimy nie wchodziłam na zielonym na przejście,bo widziałam,że lód na drodze nie pozwoli kierowcy zatrzymać się(nie,nie jechał z prędkością światła).Ot myślenie nie boli.I co mi po mojej racji jakbym leżała na wyciągu z połamaną kończyną.Myśleć nawet matce z małym dzieckiem nie zaszkodzi.I nie wiem skąd taka obrona głupoty.

            • iwles Re: Matka na drodze... 03.11.11, 09:16

              nie, najlepiej to wie Rosapulchra, której tam nie było i która nie czytała chyba postów założycielki wątku uncertain
              facet nie mógł jechać z prędkością światła, skoro zdążył wyhamować, to po pierwsze, po drugie matka z wózkiem tam nie stała i nie czekała, tylko wyszła ze sklepu i prosto weszła na pasy, przy czym ten akurat samochód był ostatni i za nim już nic nie jechało, więc bez zadnego wymuszania spokojnie wszyscy by przeszli przez pasy, wystarczyło poczekać 5 sekund, a nie ryzykować życiem dziecka.
              • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 12:49
                Rozumiem, że tam byłaś i widziałaś na własne, obiektywne oczy?
                • azile.oli Re: Matka na drodze... 03.11.11, 14:52
                  ale ja tam byłam i widziałam na własne, obiektywne oczy. A obiektywne dlatego, że nie znam ani pani z wózkiem, ani kierowcy, obiektywnie żadne z nich nic mi nie zrobiło i nic nie zyskam na pisaniu nieprawdy. Poklask mi niepotrzebny, napisałam, że moim zdaniem kierowca jechał zbyt szybko , a pani wtargnęła na jezdnię. Oboje zachowali się nieprawidłowo, aczkolwiek kobieta ryzykowała więcej i dlatego na niej się skupiłam. I tyle. Ryzykowała życiem dziecka dla krótkiej chwili. Pan ryzykował pozbawieniem wolności, utratą prawa jazdy, może wyrzutami sumienia. Ale nie życiem własnego dziecka.
        • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:32
          o tak taksmile nie jeden raz widziałam sytuacje gdy pieszy idzie chodnikiem wzdłuż jezdni rozmawiając przy tym przez telefon i nagle bez rozglądania się wchodzi na jezdnię i nawet skraca sobie tą drogę (chodzi na jezdnię jeszcze przed przejściem). Uważam że nie tylko kierujący pojazdem mają obowiązki, pieszy również
          • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:49
            NO i brawo dla dwoch forumowiczek wypowiadajacych sie powyzej za umiejetnosc czytania ze zrozumieniem... Napisze cierpliwie (chyba 4 raz), ze tym pieszym moglo byc dziecko, albo np. niewidomy...i wtedy obowiazkiem kierowcy jest myslec podwojnie, bo dziecko jest nieprzewidywalne (nawet jak idzie z opiekunem moze sie po prostu wyrwac)
            • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 11:58
              Sokhna jak widzisz dla osob mieszkajacych w PL nie jest to tak oczywiste. Nie bez powodu wskaznik wypadkow drogowych z udzialem pieszych i dzieci szczegolnie jest wysoki w porownaniu z innymi panstwami. Osobiscie uwazam, ze zachowanie opisanej tu kobiety z wozkiem bylo w jakims stopniu ryzykowne, szkoda jednak, ze w taki sposob trzeba domagac sie swoich praw.
            • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:14
              Każdy uczestnik ruchu drogowego (w tym pieszy), ma obowiązki. Kierowca musi zachować ostrożnośc i zwolnić, ale nie stanie w ułamku sekundy w miejscu. Czy uważasz, że widząc idące chodnikiem dziecko , kierowca ma obowiązxek zatrzymać się na wszelki wypadek przed przejściem dla pieszych? Owszem, powinien stanąć, gdy to dziecko , czy ktokolwiek inny stoi przy przejściu. Natomiast w żaden sposób nie jest w stanie przewidzieć, że ktoś kto idzie chodnikiem nagle na jezdnię wejdzie. Jedyna pociecha, że jak maksymalnie zwolni, to jest szansa, że straty będą mniejsze.
              A kierowca z opisanej sytuacji po prostu hamulce miał dobre i tyle. I jeszcze dobry refleks na dodatek. Gdyby nie to, to raczej koniec byłby tragiczny. I tak czy inaczej większe straty byłyby po stronie pieszych. Jest sens tak ryzykować?
              • najma78 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:40
                azile.oli napisała:

                > Każdy uczestnik ruchu drogowego (w tym pieszy), ma obowiązki. Kierowca musi za
                > chować ostrożnośc i zwolnić, ale nie stanie w ułamku sekundy w miejscu.

                Azile, ale w przypadku opisanej kobiety to nie byl jednak ulamek sekundy, bo w takim czasie nie da sie zatrzymac auta jadacego powiedzmy z predkowscia ok. 50km/h

                Czy uważasz, że widząc idące chodnikiem dziecko , kierowca ma obowiązxek zatrzymać się
                > na wszelki wypadek przed przejściem dla pieszych?

                Jazdze utem duzo, codziennie, duzo wiecej niz chodze pieszo i jestem bardzo ostrozna widzac dzieci poruszajace sie po chodnikach, nawet z rodzicami. Jezdze pewnie ale zwracam bardzo duza uwage na pieszych. Widzialam (na szczescie nie uczastniczylam) kilka sytuacji, po ktorych to kierujacy pojazdem bedzie borykal sie z wurzutami sumienia do konca zycia, niestety, bo pieszy nie ma z autem szans.

                Owszem, powinien stanąć, gdy to dziecko , czy ktokolwiek inny stoi przy przejściu. Natomiast w żaden sposób nie jest w stanie przewidzieć, że ktoś kto idzie chodnikiem nagle na jezdnię w
                > ejdzie.

                Nie jest w stanie przewidziec, to sie zgadza, ale musi brac taka ewentualnosc pod uwage i trzymac odleglosc od chodnika oraz predkosc, nawet ponizej dopuszczalnej, ma tu jednak duze znaczenie doswiadczenie.

                Jedyna pociecha, że jak maksymalnie zwolni, to jest szansa, że straty będą mniejsze.

                Widzialam taki przypadek, dzieki temu, ze kierowca uzyl wyobrazni i pewnie doswiadczenia i zwolnil samochod do minimum chlopak, ktory wbiegl na czerwonym swietle na przejscie dla pieszych (kierwoca nie mial mozliwosci go zobaczyc) mial jedynie siniaki, przeprosil kierowce, choc tamten chcial do szpitala z nim pojechac itd.

                Opisze ci sytuacje, ktora samej doswiadczylam mieszkajac w PL. Otoz kiedys wyszlam z budynku i zblizylam sie do przejscia dla pieszych, jezdnia dwupasmowa, pasmem najblizej mnie jechalo auto, ktorego kierowca widzac mnie czekajaca zwolnil, zatrzymal sie i wskazal reka abym przeszla (samochod dostawczy, duzy), natomiast drugim pasem jechalo inne auto z duza predkoscia i pomimo iz widzial (widocznsc byla super w tym dniu) auto przepuszczajace pieszego, pasy tamten nawet nie zwolnil. Na szczescie ja wychylilam sie nieco i cofnelam w ulamku sekundy, bo by mnie zwyczajnie uderzyl. Gdyby na moim miejscu bylo dziecko, albo niewidomy, albo zwyczajnie osoba mniej doswiadczona to moglaby niezyc. Wiem nie wszyscy kierowcy tak robia, ale w PL naprawde brak kultury zwlaszcza wobec pieszych, tutaj jezdze autem prawie 9 lat, jezdze naprawde duzo i jeszcze z taka sytuacja sie nie spotkalam.
                • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:46

                  akurat w tym wypadku opisanym przez ciebie na końcu to nie brak kultury kierowcy, ale ewidentne złamanie przepisów !
                  • ally Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:50
                    Jeszcze w temacie zachowań przed przejściem przed pieszych: www.tvp.pl/krakow/motoryzacja/jedz-bezpiecznie/wideo/bledy-kierowcow-przed-przejsciem-dla-pieszych-16-x-2011/5483289
                • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:47
                  Tez jako kierowca chciałabym,aby dorośli piesi używali wyobraźni.
                  I owszem pani w opisanym przypadku nie ryzykowała swoim życiem,dziecka już tak.Głupia,czy świadoma praw?
                • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:55
                  > drugim pasem jechalo inne auto z duza predkoscia i pomimo iz widzial (wido
                  > cznsc byla super w tym dniu) auto przepuszczajace pieszego, pasy tamten nawet
                  > nie zwolnil. Na szczescie ja wychylilam sie nieco i cofnelam w ulamku sekundy,
                  > bo by mnie zwyczajnie uderzyl.

                  To się zdarza wcale nierzadko. Kiedyś przepuszczałam staruszkę na jezdni jednokierunkowej i nagle w lusterku zobaczyłam, że sąsiednim pasem tnie auto. Zrobiło mi się gorąco ze strachu, już miałam zacząć trąbić, żeby piesza się przestraszyła i stanęła, ale tamten się zatrzymał.
            • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:37
              Wyrwać się może i bez przejścia.Kierowca MUSI uważać,jak i PIESZY.
              • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:33
                Powiedz to staruszce i malemu dziecku...

                Jakby sie uprzec sytuacje mozna tlumaczyc tez tak, ze skoro TRZEBA uwazac "PO ROWNO" to kierowca mial "zaufanie" do tej kobiety, ze ona na ta jezdnie nie wejdzie, a ona do niego, ze on zahamuje... Niestety w PL zauwazylam jedna rzecz (wlasnie dobrze widac to w poblizu przejsc) ze predkosc to jeden problem, a inny to notoryczne gadanie przez komorke oczywiscie bez zestawu glosnomowiacego. Kierowca jest wtedy zajety wszystkim tylko nie uwazaniem na to co sie dzieje wokol niego.
                • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:44

                  A na marginesie chce kobieta ryzykować,niech ryzykuje własnym życiem,a nie dziecka.To wg ciebie normalne,ze wózek z dzieckiem pod koła wpycha?
                • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:51
                  Ale zrozum jedno, na drodze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. W tym przypadku matka ryzykowała życiem dziecka. Miała szczęście, że zdążył zahamować. Jakakolwiek by nie była jego wina, to konsekwencje poniesione przez jedną i drugą stronę są niewspółmierne. Ja kierowcy nie bronię, sama napisałam, że moim zdaniem jechał zbyt szybko. I właśnie dlatego ta kobieta nie powinna była nawet próbować przechodzić.
                  Nie wiem, co myślał kierowca, jadąc zbyt szybko, pewnie to, że raczej nikt mu przed maskę nie wyskoczy, bo nie jest samobójcą. Natomiast jestem prawie na 100 procent pewna, że raczej nie przyszło mu do głowy, że ta kobieta z wózkiem wyjdzie mu nagle na ulicę.
                  Mógł ostatecznie widzieć mnie, ale ponieważ nie lubię przebiegać przez jezdnię, ani też zmuszać kogoś, kto jedzie zbyt szybko do nagłego hamowania, to się nie ruszyłam, więc może uznał, że nie przechodzę. A nie lubię zmuszać kierowców do nagłego hamowania wcale nie dlatego, że mi ich szkoda, a dlatego, żeby nie stwarzać zagrożenia w ruchu drogowym.

                  Bo np wjedzie przez to na chodnik, wpadnie w poślizg, uderzy w inny pojazd i ucierpią niewinni ludzie. Kurczę, trochę wyobraźni. To, że ktoś łamie zasady nie oznacza, że muszę mu coś na drodze udowadniać. Tej kobiecie nie wpadło do głowy, że wózek może być staranowany, że facet może staranować zupełnie niewinną osobę , idącą chodnikiem itd.
          • arwena_11 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 12:08
            Ja wczoraj też widziałam taką odważną. Szła z wózkiem i z meżem trzymającym ok 2 letnie dziecko za rękę. Przechodzili na CZERWONYM świetle przez dosyć ruchliwe skrzyżowanie. Samochody musiały się zatrzymać na Środku skrzyżowania żeby przeszli. Przejście zajęło im kilka minut, bo maluch się zatrzymywał ( coś mu upadło ). W między czasie zmieniło się światło i zrobił się korek. Ci co stali na środku skrzyżowania nie mogli z niego zjechać, bo przejscie miało zielone światło i szli normalni ludzie. Samochody, które miały zielone światło i mogły by przejechać, stały, bo były blokowane przez tych co nie zjechali ze skrzyżowania.
            Korciło mnie wezwanie policji na tą rodzinkę. Bezmyślność pełna
            • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:41
              Oprocz pierwszego zdania nie zrozumialam nic.... Przepraszam zrozumialam, ze przechodzili na czerwonym swietle, a to troche cos innego.
              A Ty nastepnym razem lepiej wezwij te policje zamiast sie tu motac na forum wink
      • czar_bajry Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:00
        Jest to częsty widok na przejściach, matka na chodniku a wózek na jezdni.
        Zawsze się zastanawiam czy te kobiety posiadają jakieś wspomnienia po rozumie.
        Jedno wiem na pewno mózgojad u nich głoduje...
    • b.bujak Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:09
      panicznie boję się pieszych z wózkami, szczególnie w okresie jesienno- zimowym, gdy widoczność ograniczona, ciemno, deszczowo, sniegowo, slisko... jeszcze bardziej boję się, gdy mam na pokładzie wlasne dzieci a młodszy na dodatek spi - wszelkie gwałtowne ruchy, hamowanie czy próby ominięcia są też wtedy zagrożeniem dla moich dzieci; kierowca działa w takich nagłych sytuacjach instynktownie a priorytetem są jednak moje własne dzieci; kiedyś miałam taką sytuację na szczeście tylko z psem: łuk wąskiej drogi, wjazd pod wiadukt, obok drogi chodnik z barierką, wiozę moją koleżanke w zaawansowanej ciązy, sama też jestem juz po połowie ciąży - no i nagle w ułamku sekundy mam do wyboru wbić się w auto jadące przeciwnym pasem albo potracić psa... wybór był oczywisty... strach pomyślec co by bylo, gdyby to było dziecko;

      i jeszcze o przepuszczaniu pieszych: własnie w niedziele miałam rozmowe z mezem na ten temat - on zatrzymuje sie chyba za kazdym razem; no i scena z niedzieli: okolice cmentarza, droga z dwoma pasami w jednym kierunku, rodzinka z wózkiem przy przejsciu, mąż sie zatrzymal, pani beztrosko wjechała na przejscie .... kierowca auta mijajacego nas lewym pasem jechał rownie beztrosko - hamowal w ostatniej chwili przed wozkiem - tego typu sytuacje zdarzaja sie, niestety czesto;

      sytuacja jest często o wiele bardziej złożona, na jej przebieg wpływać moze wiele róznych czynnikow, nie tylko pieszy - kierowca w aucie; trzeba miec respekt wobec praw fizyki i wobec nieoczywistych zachowan ludzi
      • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:37
        > jeszcze bar
        > dziej boję się, gdy mam na pokładzie wlasne dzieci a młodszy na dodatek spi - w
        > szelkie gwałtowne ruchy, hamowanie czy próby ominięcia są też wtedy zagrożeniem
        > dla moich dzieci;

        O co chodzi z tym zagrożeniem dla Twoich dzieci, zwłaszcza, jak śpią? Że się obudzą?
        • b.bujak Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:58
          jowita771 napisał:
          > O co chodzi z tym zagrożeniem dla Twoich dzieci, zwłaszcza, jak śpią? Że się ob
          > udzą?

          nie, obudzenie nie jest zagrożeniem;
          jak nie spią to ruch mięśni w pewnym stopniu przeciwdziała przeciążeniom - we śnie ciało jest bezwładne, więc staram się jeździć łagodniej
    • izabellaz1 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:14
      Takie bezmózgie zachowanie mamuń wypychających najpierw wózek pod koła samochodom jest częste.
      A kierowca i tak dostanie po dupie, nie ważne, że babol wtargnął mu pod koła. Spowodował wypadek na przejściu dla pieszych i zostanie za to ukarany.
      • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:44
        To nauczylismy sie czegos nowego: przez jezdnie nalezy przechodzic CIAGNAC wozek wink co by najpierw dostala mamunia...
        • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:47
          Przez jezdnię trzeba umieć przechodzić.I mysleć,zawsze myśleć.
          • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:49
            TAK!!! MYSLEC!!! To wlasnie powiem dzis majej malej coreczce po powrocie z przedszkola!! Ze ma przede wszystkim MYSLEC!!!
            • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:53
              Nie zaszkodzi.A wręcz pomoże.Od najmłodszych lat.
              • jowita771 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:57
                Nie zaszkodzi, faktycznie. I jeśli nauka weźmie górę nad genami w tym przypadku, to może się nawet udać.
            • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:55
              sokhna napisała:

              > TAK!!! MYSLEC!!! To wlasnie powiem dzis majej malej coreczce po powrocie z prze
              > dszkola!! Ze ma przede wszystkim MYSLEC!!!
              i dobrze powiesz
            • izabellaz1 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:02
              A co jej zazwyczaj mówisz?
              • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:54
                Bede mowila jej, ze ma myslec, jak bedzie na to wystarczajaco duza... (teraz ma 3 lata i chodzi wszedzie ze mna, ale nie zaszkodui juz woajac co nie??) Jednak wiem, ze jak zdarzy jej sie zagapic, zapomniec, nie zwrocic uwagi to najprawdopodobniej i tak nic sie nie stanie, bo tu kultura jazdy jest inna. Boje sie tylko co bedzie jak pojedziemy w odwiedziny do PL... bede sie bala o jej kazde wyjscie z domu.
                • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:01
                  Ja 3 latka nie puszczałam bez trzymanki przez przejście.Ty tak?
    • mnb0 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:21
      Pieszy MA PIERWSZENSTWO na pasach! Pierwszenstwo oznacza, ze samochod ma sie zatrzymac, jak widzi pieszego czekajacego przed przejsciem, NIE ZAS ze laskawie moze go nie rozjechac, gdy ten juz jest na pasach. Wszedzie tak jest, a w Polsce jakos tego nie moga zrozumiec.
      • izabellaz1 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:38
        Pierwszeństwo jednak nie oznacza, że czeka się do ostatniej chwili i wypycha wózek z dzieckiem ryzykując jego życie jak się taka samochodowa menda nie zatrzyma, tylko po to żeby "dać nauczkę kierowcy".
        Poza tym przepisy jasno określają, że pieszy również ma wykazać szczególną ostrożność przy przechodzeniu przez ulicę.
        I jakoś wszyscy zachłyśnięci kulturą kierowców poza PL. Dziwne, bo w Hiszpanii np. jest dokładnie tak samo jak w PL według moich spostrzeżeń.
        • mnb0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 09:23
          > I jakoś wszyscy zachłyśnięci kulturą kierowców poza PL. Dziwne, bo w Hiszpanii
          > np. jest dokładnie tak samo jak w PL według moich spostrzeżeń.
          Hiszpania to katolicki kraj, dokladnie tak jak PL.
      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:39
        Powiem więcej.Kierowca ma być jasnowidzem.I przewidzieć zachowanie w okolicach przejścia dla pieszych każdego przechodnia.W tym wątku co najmniej 2 się ujawniłowink
        • sokhna Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:47
          Czy to nie Ty sama napisalas, ze jasnowidztwo to jedno, a ostroznosc to drugie? Zeby tego nie mylic??
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:48
            O właśnie,a tu jest to nagminnie mylone.
        • mnb0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 09:14
          > Powiem więcej.Kierowca ma być jasnowidzem.I przewidzieć zachowanie w okolicach
          > przejścia dla pieszych każdego przechodnia.W tym wątku co najmniej 2 się ujawniłowink
          Trzeba byc wyjatkowym chamem, zeby nie przepuscic pieszego na przejsciu. Nawet srednio rozgarniety szympans potrafi "przewidziec" co zamierza zrobic pieszy, czekajacy przy przejsciu.
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 09:18
            Widzisz różnice między CZEKAJĄCY NA PRZEJŚCIU,a PRZECHODZĄCY OBOK PRZEJŚCIA?Kolejna jasnowidzka?
            Wy tak serio włazicie bez chwili zastanowienia na pasy?
          • iwles Re: Matka na drodze... 03.11.11, 10:06

            kierowca musi patrzeć nie tylko na to, co dzieje się z przodu, ale i z tyłu. Jesli jadę z prędkością 40-50 km/h, a za mną sznur samochodów, to moje nagłe zahamowanie spowodowałoby, że jadący za mną samochód nie wyrobi się i uderzy mnie w tył, a ja pchnięta siłą uderzenia i tak wjadę na pasy.

            Dlatego pisałam, jakiekolwiek wymuszanie na drodze jest niebezpieczne i niezgodne z przepisami.

            Wg mnie na wszystkich przejściach przez pasy powinna być sygnalizacja, bądź przejścia powinny byc podziemne lub kładki nad jezdnią.
          • pitahaya1 Re: Matka na drodze... 04.11.11, 18:12
            Piątek, miejsce baaardzo ruchliwe, między bazarem a marketem.
            Przy pasach z jednej strony młody chłopak, z drugiej dwie kobiety i wózek.
            Zatrzymałam się grzecznie i czekam. Wszyscy stoja przy samych pasach, czyli mają w planie przejść.
            Pan rozmawiał przez telefon, panie zajęte rozmową. Odczekałam kilka sekund ale żadne z nich nie weszło na pasy. Ruszam więc i co?? Pani z wózkiem, stojąca bokiem do pasów a do mnie tyłem, kończy pogaduchy i ni z tego ni z owego włazi na pasy. Nawet głowy nie odwróciła tylko wepchnęła ten wózek na pasy, potem sama weszła. Dobrze, że pasy z wyspą i pod koła mi nie wjechała.
            Co twoim zdaniem powinnam zrobić? Otworzyć okno i zapytać, czy mają zamiar przejść?

            Żeby nie było, przepuszczam, ale tak jak zdarza się idiota za kierownicą, tak samo zdarzają się bezmyślne istoty po drugiej stronie.
    • kobieta306 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:37
      Polska to jest kraj wyjątkowo chamskich kierowców, którzy rzadko przepuszczaja pieszych na pasach. Potrafia wyprzedzic samochód, który sie zatrzymał przed przejściem dla pieszych. Mnie samej inny kierowca wjechał w tył, bo zatrzymałam sie przepuszczając pieszych na pasach. Jesteśmy banda dzikich, egoistycznych chamów. Policja powinna wystawiac za takie zachowania mandaty!
      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:41
        Pisz za siebie.
        • kobieta306 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:55
          jeśli uważasz, że jest inaczej to wracając dzisiaj do domu po pracy poobserwuj ilu kierowców zatrzyma sie przed przejściem dla pieszych. Możesz policzyć na palcach jednej ręki. Mówie i opisuje swoje obserwacje.
          Jak się nudzisz i czepiasz to idź do garów i ugotuj drugie danie!
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:59
            Ojej nie zrozumiałaś co?
        • kobieta306 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:59
          Pofatygowałm się i przeczytała wszystkie Twoje wpisy i własnie miedzy innymi Ty klasyfikujesz sie bez pudła do wspomnainej grupy , która jak wsiada do samochodu to nie uznaje pieszych na drodze. Takim jak Ty powinny walic mandaty jeden za drugim do skutku. Stop chamom na drogach !!!
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:04
            Wszystkie?Wow.to odpocznij,bo już NIC mądrego po takim wysiłku nie napiszesz.
            • kobieta306 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:09
              wszystkie w tym wątku.
              skąd biora się takie osoby jak Ty, które potrafia tak sprawe obrócic, że oczywiste oczywistości zmianiaja się w epopeję?? Kierowca, który nie zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, na którym czekają ludzie to zwykły cham. Można to omawiac i obracać na wiele sposobów ale taki jest niestety fakt.
              A teraz zmykaj do garów i drugie danie rób, bo stary zaraz wraca z pracy !!!!!
              • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:12
                A KIM JEST OSOBA NIE ROZUMIEJĄCA TEGO CO CZYTA?Może wujek gugiel pomoże co?
          • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:10
            Oczywiście, i powinno to działać w obie strony
    • iwles ogólnie - zasada jest taka 02.11.11, 13:41

      że jakiekolwiek wymuszanie na drodze jest nie tylko niekulturalne, ale przede wszystkim niebezpieczne.

      I obojętnie, czy to wymusza kierowca, czy pieszy, nie powinno się tego robić.
    • kawka74 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:47
      Matka głupia jak stołowa noga, a kierowca powinien jechać wolniej. Jej by się nic nie stało, gdyby poczekała chwilę, jemu też nic by się nie stało, gdyby się zatrzymał (chyba, że bał się, że nie da rady wyhamować przed przejściem).
      Robienie lekcji wychowawczej na temat kultury na jezdni w sposób, w jaki zrobiła to opisana przez Ciebie matka, to czysta bezmyślność.
      • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 13:58
        No i pod tym się mogę podpisać. Jeszcze na dodatek było to zrobione w tak dziecinnie głupi i beztroski sposób, że szkoda słów...
    • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:08
      Sprawa jest prosta. Dla własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa bliskich pieszy nie powinien liczyć na cud, że w kraju raju kierowcy będą się odruchowo zatrzymywać przed przejściem.

      Ja nie muszę wbiegać pod koła, czy wymuszać, bo wiem że po chwili kierowca stanie i będę mogła spokojnie przejść. To na tyle drogie panie.
      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:14
        > Ja nie muszę wbiegać pod koła, czy wymuszać, bo wiem że po chwili kierowca stan
        > ie i będę mogła spokojnie przejść.

        Po chwili?No a tu wymaga się by natychmiast w miejsce stanął.
        • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:20
          Powiem ci, że czasami od razu stają. big_grin Bardziej chodzi o to aby pieszy wiedział, że przejdzie szybciej niż później... Wtedy będzie mniej wtargnięć na przejścia. Oczywiscie wśród pieszych zawsze będą jednostki zachowujące się ryzykownie.
          • marika_2006 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:24
            Nigdy nie zdarzyło mi się zbyt długo oczekiwać przed przejściem, zwykle po momencie się ktoś zatrzymuje
            • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:30
              To super. W mieście gdzie mieszkałam kierowcy się nie zatrzymywali nigdy. Albo czekałam aż będzie wolne, albo ryzykowałam. Młoda siksa jednak byłam big_grin
            • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:32
              Owszem, czasem się zdarza, że trzeba chwilę poczekać, bo nie wszyscy się zatrzymują.
              Właśnie tamtego dnia przepuściłam 2 samochody, bo jeden był już prawie na pasach, gdy dochodziłam do przejścia, a drugi jechał z przeciwnej strony i nie było sensu, aby się zatrzymywał, bo w danym momencie ja i tak przejśc nie mogłam. I jeszcze zamierzałam właśnie darować sobie wchodzenie na jezdnię temu, który niepokojąco szybko zbliżał się do pasów, a którego zastopował wózek. Za nim nie jechało już nic, wiedziałam, że zaraz przejdę.
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:30
            Najdłużej stoję na przejściach ze światłami.Ale to już nie wina kierowców prawda?
            I tylko jedno miejsce(w moim mieście) jest gdzie faktycznie nie przejdziesz jak nie wymusisz.Ale łatwo wymusić bo tam zawsze korki i pojazdy jadą bardzo wolno.Choć nie powinny blokować przejścia,ale cóż.A i pieszych tam naprawdę mało.
            • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:35
              Rzeczywiście, dłużej czekam na przejściu ze światłami, tu raptem przejechałyby 3 samochody (w 2 kierunkach), a na światłach przejedzie co najmniej 5.
              • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:42
                Trzy samochody do przepuszczenia to wydumany problem. Ja kiedyś czekałam dziesięć minut. Idzie stracić cierpliwość, prawda? W tym mieście wybieram tylko przejścia sygnalizacją świetlną.
                • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:50
                  No dlatego też piszę, że 3 samochody to tylko chwila, a ta konkretna matka miała do przepuszczenia tylko ten jeden samochód, w dodatku jadący dość szybko. Choć nawet, gdyby mi tam przyszło stać 10 minut, to bym stała, a z wózkiem na ulicę między samochody bym nie wyszła.
                  • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 14:54
                    Albo się zagapiła, albo należy do gatunku ryzykownych pieszych.
                    • iwles Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:08

                      z opisu wygląda mi raczej na to drugie. Ale ryzykować to ona sobie może własnym życiem, świadome ryzykowanie życiem dziecka powinno być karalne.
                      • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:10
                        Zostałaby ukarana. Tak, czy inaczej...
                        • edelstein Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:36
                          Zyje w de i tu kazdy kierowca zatrzymuje sie gdy pieszy zbliza sie do przejscia,nie musi przy nim stac.Czesto macham,by jechali dalej,bo nie zamierzam przechodzic.Wiec jak sie okazuje mozna.Wczoraj natomiast polak prawie mnie nie rozjechal na moim zielonym.Skad wiem,ze polak,mial otwarte okno i wyzwal mnie od glupich niemieckich krowtongue_out chcialam zapisac nr ale jak tylko zwolnilo sie miejsce dal gazu,ze doslownie prawie po pietach mi przejechal.Przestaje sie dziwic,ze wymusza sie w Pl pierwszenstwo,z takim nastawieniem kierowcow,to mozna do smierci czekac,by ktos przepuscil.Imho nie dziwi mnie,ze najpierw wjezdzal wozek potem mama,na ogol wozek sie pcha,a nie ciagnie za soba.Nierozwaznie postapila,albo zycie jej niemile albo goopia,co nie usprawiedliwia jednak w zaden sposob kierowcy,bo on powinien przed tymi pasami juz stac skoro ty juz czekalas autorko na mozliwosc przejscia przez jezdnie.Widzial czy nie widzial tej matki,ciebie widziec musial.
                        • kropkacom Re: Matka na drodze... 02.11.11, 16:17
                          I zapytam podstępnie: czy kierowcy, którzy nie chcą (bo NIE) zwalniać, czy zatrzymywać się przed przejściami, są gotowi ponieść karę?
      • gazeta_mi_placi Re: Matka na drodze... 03.11.11, 11:02
        Niestety kierowcy w Polsce pod względem traktowania pieszych na pasach to jedno wielkie bydło.
        W Niemczech czy w innych krajach nigdy się nie stresowałam przechodząc po pasach a w Polsce przejście do głupiego spożywczaka po drugiej stronie ulicy nawet po pasach to koszmar.
        I niestety aby nie stać całej wieczności to człowiek musi w końcu "wtargnąć" na przejście aby nie czekać kolejnych 10 minut sad
        Sama mam refleks i uczę kierowców kultury, ale coraz bardziej obawiam się o całość moich gnatów więc rzadko, ale już jeżeli taki rozpędzony cham się w końcu zatrzymuje (bo musi np. tłum na nim "wymusił") to celowo i złośliwie przechodzę mu pod maską najwolniej jak się da tongue_out
    • blublusia Re: Matka na drodze... 02.11.11, 15:48
      Ileż to razy ja się naczekam aż trafi się uprzejmy kierowca i nas przepuści ( z wózkiem).
      Nigdy bym nie weszła w takim stylu jak ta Pani.
      Ale to już norma że jadący zawsze się bardzo spieszą... a najbardziej gdy pada jeszcze deszcz... wtedy nie dość że, czekasz na łaskę kierowcy to często masz niespodziankę typu zachlapanie Ciebie i dziecka w wózku. Kiedyś syn gdy był mały zachłysnął się po tym jak został oblany w wózku głębokim. Było to po sporej ulewie, wtedy jednak nie staliśmy na przejściu, szliśmy chodnikiem wzdłuż jezdni.
    • krejzimama Prawo o ruchu drogowym 02.11.11, 17:37
      Zamiast toczyc jalowe spory wystarczy sprawdzic co mowi prawo.
      Prawo o ruchu drogowym ani slowem nie wspomina o obowiazku zatrzymania sie pojazdu jesli przy przejsciu stoja piesi.
      Jesli ktos sadzi inaczej niech przedstawi odpoweidni artykul z PORD.
      Dla ulatwienia wklejam art. 26 ktory reguluje ta kwestie.

      Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
      2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.
      3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
        1)   wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
        2)   omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
        3)   jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.
      4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.
      5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.
      6. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność przy przejeżdżaniu obok oznaczonego przystanku tramwajowego nieznajdującego się przy chodniku. Jeżeli przystanek nie jest wyposażony w wysepkę dla pasażerów, a na przystanek wjeżdża tramwaj lub stoi na nim, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w takim miejscu i na taki czas, aby zapewnić pieszemu swobodne dojście do tramwaju lub na chodnik. Przepisy te stosuje się odpowiednio przy ruchu innych pojazdów komunikacji publicznej.
      7. W razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej, używającej specjalnego znaku, lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w celu umożliwienia jej przejścia.
    • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:46
      azile.oli napisała:

      > A w zasadzie na przejściu dla pieszych.
      > Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji - stoję sobie przed przejściem (bez św
      > iateł), jadą samochody, więc czekam. Podchodzi matka z dzieckiem w wózku i praw
      > dopodobnie ze swoją matką, bądź teściową. Spogląda na ulicę - z jednej strony n
      > adjeżdża samochód, z dośc dużą prędkością, jest już blisko przejścia, a kobieta
      > wyjeżdża na ulicę wózkiem, wprost pod ten samochód. Kierowca na szczęście zdąż
      > ył wyhamować, a ona cała rozradowana i w uśmiechach do swojej matki z satysfakc
      > ją, jak to go nauczyła kultury.
      A ten samochód jechał z przepisową prędkością? Czy z dość dużą prędkością?

      > Diabli mnie wzięli, bo, po pierwsze, wtargnęła na jezdnię , po drugie, nie pom
      > yślała wogóle, że guzik by jej przyszło z udowadniania swoich racji, gdyby stra
      > ciła dziecko.
      Ona wtargnęła na jezdnię, czy weszła w odpowiednim czasie, ale kierowca zasuwał jak szalony?

      > No i , niestety, muszę przyznać, że nie pierwszy raz jestem świadkiem takiego
      > zachowania, tyle, że do tej pory raczej wynikało ono z zagapienia i bezmyślnośc
      > i - idą dwie kobiety, gadają, jedna pcha wózek i włażą na jezdnię, bo tam jest
      > przejście, wogóle nie patrząc, czy coś jedzie. Natomiast ta konkretna matka zro
      > bia to z premedytacją, żeby zagrać na nosie kierowcy.
      Myślisz, że ona z premedytacją naraziła siebie i dziecko?

      >
      > I szczerze mówiąc, gdyby się coś stało, to potwierdziłabym wersję kierowcy, że
      > ona mu na jezdnię wtargnęła. To, czy jechał za szybko, to już sprawa dla ekspe
      > rtów.
      O tak, już widzę z jaką satysfakcją obciążasz kobietę, musi ci to niesamowitą frajdę sprawiać - to twoje poczucie sprawiedliwości.

      > Nie wiem tylko, czemu ludziom się wydaje, że jeśli jest przejście dla pieszych
      > , to mogą na niego wejśc w każdym momencie, bo mają pierszeństwo. A nie jest ta
      > k do końca, bo kierowca nie ma obowiązku zatrzymywania się na wszelki wypadek p
      > rzed przejściem dla pieszych. Powinien jedynie zwolnić i zachować ostrożność.
      Jesteś pewna?
      • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 17:50
        > Myślisz, że ona z premedytacją naraziła siebie i dziecko?

        Cóż, pewnie dochodziła swoich praw jako piesza.
        A,że w razie czego ucierpiałoby dziecko....
        • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:43
          Naprawdę wierzysz w to, że kobieta naraziła swoje dziecko, aby wymusić na jakimś łamiącym kolesiu przepisy zatrzymanie się przed pasami dla pieszych?! shock suspicious
          • gryzelda71 Re: Matka na drodze... 02.11.11, 18:46
            Nie wiem co mam myśleć o takim zachowaniu.Normalne ono nie jest.
            • rosapulchra-0 Re: Matka na drodze... 03.11.11, 07:41
              Ojj proszę cię - ty już oceniłaś, więc nie mów, że nie wiesz, co myśleć.
      • azile.oli Re: Matka na drodze... 02.11.11, 20:04
        Moim zdaniem samochód jechał szybko. Nie wiem, z jaką prędkością.
        Myślę, że ona z głupoty naraziła dziecko. Niestety, ludzie są różni i niektórzy pozbawieni wyobraźni.
        Wiesz co, nie sprawiłoby mi satysfakcji obciążenie tej kobiety, ale przykro mi bardzo - tak się nie robi i już. Stwarzała w ten sposób także zagrożenie dla innych, bo rozpędzony samochód mógł hamując wjechać na chodnik i kogoś potrącić, czy nawet zabić. Mogło też zginąć jej własne dziecko. Nie wyskakuje się na jezdnię nagle. Nawet, gdy są pasy, wypadałoby się obejrzeć. To daje kierowcy czas na reakcję, np zatrzymanie się przed pasami.
        Tak, jestem pewna , że nie ma obowiązku zatrzymywania się przed pasami na wszelki wypadek. Należy zwolnić i zachować ostrożnośc oraz umożliwić przejście oczekującym osobom.
        Pan się zatrzymać nie zamierzał, to było widać, ze sposobu, w jaki jechał, dlatego ja wogóle nie brałam pod uwagę przechodzenia przez jezdnię w tym momencie. A matka z wózkiem uznała, że pana zmusi. Na szczęście dla dziecka jej się udało.
    • kali_pso Nie chce mi się czytać.. 02.11.11, 19:01

      ...wszystkiego, bo od rana pojawiła się tutaj masa wpisów a zapewne 3/4 to absurdy forumowe w stylu- "Jak sie nie położysz na pasach to cię nie przepuszczą"wink i narzekanie w jakim to dzikim kraju żyjemy....


      Doradzałabym jedynie zdrowy rozsądek- znam sprawę zarówno od strony bycia kierowcy jak i pieszego. I wiem, że kiedy widzę nadjeżdzające dwa auta to nie ładuję się pod koła pierwszego , "Bo mam prawo" tylko, czekam, aż przejadą obydwa i przechodzę- dla znacznej części kretynów na drodze to jest nie do ogarnięcia- zarówno dla pieszych jak i kierowców...tych z pierwszego auta, który nie spojrzy nawet w lustro i nie zauważy, że pieszy ma dwa samochody do przeczekania a jego manewr polegający na gwałtownym zahamowaniu może spowodowac, że ktoś wjedzie w niego lub sztucznie, zupełnie niepotrzebnie wyhamowuje ruch na drodze.

      Nie wchodzę na pasy kiedy nie sprawdzę bezpieczeństwa- nie ufam nikomu i nie mam zamiaru niczego ani wymuszać ani oczekiwać, że ktoś mnie zauważy itp.

      Tak samo z punktu widzenia kierowcy- kiedy widzę, że za mną nie ma aut, nie zatrzymuję sie przed pasami- pieszemu z głowy korona nie spadnie, jeśli poczeka( sama nigdy nie wchodzę na pasy w takiej sytuacji)


      Zdrowego rozsądku trochę, drogie panie ...i może trochę więcej praktykiwink ...za kółkiem też...
      • ledzeppelin3 Re: Nie chce mi się czytać.. 03.11.11, 13:25
        Wtargnięcie na pasy to wymuszenie.
        Kierowcy na pasach powinni zachować szczególną ostrożność.
        I po cholerę 200 wpisów w tak oczywistej sprawie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka