Dodaj do ulubionych

Agresywne dzieci w szkole

15.11.11, 09:42
Obecne w zasadzie już w przedszkolu. Biją, kopią, popychają. W szkole dochodzą wyzwiska. Za ofiarę biorą sobie zwykle dziecko spokojne, wrażliwe, strachliwe.

Zawsze zastanawiałam sie, kim sa rodzcie takich dzieci. Na początku myslałam, ze to rodziny z marginasu społecznego. Potem moja kolezanka miała syna z agresywnymi zachowaniami, patologią zadną nie była. Zweryfikowałam zdanie o takich dzieciach - moze mają specyficzny temperament, tak jak moje dziecko, ktore jest spokojne i lękliwe. Moze ciężko te zachowania korygować, tak jak naturalny temperament mojej córki. Starałam sie zrozumiec rodziców takich dzieci. Po lekturze tego wątku jednak chyba ponownie zmienię zdanie:

forum.gazeta.pl/forum/w,575,128599843,,klotnie_bijatyki_miedzy_rodzenstwem.html?v=2
Ematkii o bójkach rodzeństwa:
"Nalezy ustalic zasadę, bic się można tylko w swoim pokoju, za zamknietymi drzwiami"
"takie bojki to nie jest "agresja" - to jest zabawa"
"moi sie kochaja, ale sie bija kilka razy dziennie, probuje jakies zasady ustalac, ale tak naprawde oni sobie nawzajem jakiejs krzywdy nie robia"
"nie ma dnia bez awantury, bijatyki etc. Kłócą się, ganiają, leją, a za chwilę jest najlepsza zabawa razem. Też mnie to męczy, ale już po trochu przywykłam"
"W moim przypadku sprawdziła się doskonale nieinterwencja"
"Ale mimo wszystko dzieci to lubią, jest to sposób rywalizacji."
"już wolę wojny chłopaków krótkie z siniakami niż ostre języczki dziewcząt"
"Dzieci, ktore umieją się bić (...) są wyczulone na niebezpieczeństwa"
"Bójka to forma ruchu"
"Też nie reaguję jeśli widzę, że nikomu nie dzieje się wyraźna krzywda."
"(po powazniejszych skutkach bijatyk)W efekcie nauczyli się bić tak, aby większych szkód nie było"
"W pewnym wieku oni wręcz wszczynali bójki dla rozrywki (...). Przeszkadzało mi to naprawdę chyba tylko w czasie jazdy pociągiem."
"nie przepuszczą, by się nie wymienić ciosami. A potem znów jest dobrze. Mnie to nie martwi, tylko zadziwia"
"Ja sie pozwalam bic, ale tylko do pierwszej krwi"

Olśniło mnie. Teraz juz wiem, skąd agresywne równiesnicze zachowania w szkole. Kochane mamuśki po prostu uważają, ze bicie brata/siostry to forma ruchu! Ba, często wolą nie reagowac. Na cały watek tylko 2 czy 3 osoby stanowczo stwierdziły, ze reagują i nie pozwalają na bójki między rodzenstwem.
Nie dziwię się dzieciakowi, ze leje czy wyzywa kolezanke w szkole - przeciez to dla niego naturalna forma zachowania, nie korygowana w domu (co do wyzywania, ematka przyznaje, ze na wyzywanie pozwala, jesli nikogo bolesnie nie obraża, to juz cos).

Olśniło mnie jednym słowem i juz nie będę się dziwic, skąd tyle agresji w szkołach i wsrod rowiesników, mimo tego, ze wiekszosc tych dzieci nie była nigdy nawet "klapsowana".
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 09:53
      Napiszę tylko tyle, że moje dziecko od kiedy poszło do przedszkola zaczęło bić.
      Mnie nie, ale za obiekt przemocy wybrała sobie tatę.
      Codziennie tłumaczymy, że bić nie wolno.
      No ale co po naszych tłumaczeniach, jak w przedszkolu dzieci się biją?
      Wkurza mnie podejście rodziców, którzy uważają, że jak dziecko jest agresywne, to znaczy, że jest zaradne i poradzi sobie w życiu.
      Tak, prawem pięści i bejsbola.
      • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:04
        lelija05 napisała:


        > Wkurza mnie podejście rodziców, którzy uważają, że jak dziecko jest agresywne,
        > to znaczy, że jest zaradne i poradzi sobie w życiu.

        "Żywe sreberko". A jak nie bije, to lekceważąco "taka mimoza".
        Mozna by pomyslec, ze dziecko samo musiało byc w domu bite, aby później bić rówieśników (a jeszcze póżniej byc agresywnym wobez nauczycieli np), ale nie - wystarczy, ze było bite lub biło swojego brata lub siostrę, z pełnym przyzwoleniem rodziców.
        • deodyma Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:12
          virtual, zwroc uwage czasem na watki, ktore dotycza klapsowania dzieci, kto wypowiada sie najagresywniej?
          najczesciej te, ktore twierdza, ze nigdy nie byly bite/nie dostaly klapsa od rodzicowsmile
          sama znam przypadki dzieci, ktore nigdy nie dostaly od rodzicow, ale sa agresywne w stosunku do innych dzieci a przeklinaja tak, ze ja, stara blisko 37 letnia krowa, moglabym sie od nich jeszcze czegos nauczycbig_grin
          • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:22
            deodyma napisała:


            > sama znam przypadki dzieci, ktore nigdy nie dostaly od rodzicow, ale sa agresyw
            > ne w stosunku do innych dzieci a przeklinaja tak, ze ja, stara blisko 37 letnia
            > krowa, moglabym sie od nich jeszcze czegos nauczycbig_grin

            Rodzi sie pytanie: dlaczego? Rozumiem, osławiony TV i osławione agresywne gry, rodzicie maja mało czasu itd, ale własnie najprostsze rozwiazanie stoi tuz za progiem. Jesli dziecko nie jest bite, to albo widzi agresje fizyczna miedzy rodzicami, co wszyscy potępiają, albo własnie przeprowadza bijatyki z rodzenstwem, co jak widze jest powszechnie tolerowane.
            A potem zdziwienie, ze dzieciaki urządzają sobie posmiewisko z nauczyciela tylko dlatego, ze mogą. No pewnie, ze mogą - zostali tego nauczeni w domu, byleby tylko "bawili sie" za zamknietymi drzwiami.

            Dziwi mnie po prostu tyle piany utoczonej przy ustalaniu chocby definicji samego klapsa (xxxxx wątków i zdartych na klawiaturze paluchów) obok jawnego pobłazania agresji miedzy rodzenstwem. "Forma ruchu", "chłopcy powinni sie umiec bic", "do pierwszej krwi", "nie interweniuję" - i nie, nie jest to wątek z jakiegos dziwnego forum typu "społeczenstwo", gdzie mnóstwo kretynów i oszołomów, ale z forum "wychowanie" na edziecku...
            • deodyma Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:28
              Jesli dziecko nie jest bite, to albo widzi agresje fizyczna miedzy rodz
              > icami, co wszyscy potępiają,



              mnie sie nasunela jeszce inna mysl.
              osoby, ktore nie byly np bite/klapsoawne i sa np agresywne w stosunku do tych, ktorzy maja inne zdanie , niz one same(patrz na watki o kapsowaniu), moze i co prawda nie bija one swoich dzieci, nie daja im tego klapsa, ale wole nie myslec, jakim slownictwem operuja w domu, jak zwracaja sie do swoich dzieci/mezow/partnerow/rodziny/znajomych.
              zreszta juz nie raz sie nasluchalam od przypadkowo spotkanych dzieci, jak "pieknie" rozmawiaja ze soba ich rodzice, wiec cos chyba w tym jest.
              • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:32
                > osoby, ktore nie byly np bite/klapsoawne i sa np agresywne w stosunku do tych,
                > ktorzy maja inne zdanie , niz one same(patrz na watki o kapsowaniu), moze i co
                > prawda nie bija one swoich dzieci, nie daja im tego klapsa, ale wole nie myslec
                > , jakim slownictwem operuja w domu, jak zwracaja sie do swoich dzieci/mezow/par
                > tnerow/rodziny/znajomych.

                Hm ciekawa teoria, fascynująca rzec można. te co nie biją dzieci na bank wyżywają na nich psychicznie. Na nich, na mężach, klną jak szewc.
                • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:40
                  Mniej mnie interesuje, czy ci, ktorzy nie klaspuja stosuja inne formy przemocy wobez dzieci - bardziej mnie ciekawi, czy np. ci, którzy nie stosuja zadnej przemocy pozwalaja, by ich dzieci "zażywały ruchu" między sobą.
                  • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:47
                    virtual_moth napisała:

                    > Mniej mnie interesuje, czy ci, ktorzy nie klaspuja stosuja inne formy przemocy
                    > wobez dzieci - bardziej mnie ciekawi, czy np. ci, którzy nie stosuja zadnej prz
                    > emocy pozwalaja, by ich dzieci "zażywały ruchu" między sobą.

                    Odpowiem za siebie, bo nie miałabym śmiałości kreslic takich dywagacji jak koleżanka deodyma.

                    Otóż moje dziecko nie jest bite, nie krzyczymy na nią, wychowujemy ją bez przemocy i ona nigdy ŻADNEGO DZIECKA nie uderzyła. Nigdy przenigdy panie w przedszkolu, ani rodzice nie zwrócili mi uwagi by moje dziecko zachowało sie niegrzecznie- wyzywało, biło kogokolwiek.
                    Nigdy nie bije żadnych zwierzaków, ba potrafi ślimaka przenieść w bezpieczne miejsce, botu może ktoś na niego stanąć i by go bolało.


                    Co na to psycholog dedoyma???
                    • zebra12 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 16:49
                      A ja Ci powiem jak matka 3 dzieci i osoba znająca wiele rodzin. Trafiło Ci się takie a nie inne dziecko. I po prostu się tym ciesz. Ale nie łudź się, że jest ono takie jedynie dzięki Twojemu wychowaniu.
                      • mnb0 Re: Agresywne dzieci w szkole 16.11.11, 13:58
                        Jak to sie trafilo? Bocian podrzucil? Ma takie dziecko bo sama ma lagodna nature (geny), dzieki czemu sama swieci przykladem (wychowanie), bo dzieci najlepiej ucza sie przez nasladownictwo, a nie ze "rob tak jak mowie, nie tak jak robie".
                • deodyma Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:49
                  nie wiem, czy na bank, ale cos chyba w tym jest?
                  zreszta czego by nie mowic, Ty bacha tez jestes agresywna w stosunku do tych, ktorzy maja inne zdanie od Twojego, a jakby nie patrzec, to tylko net, wiec jesli az tak bardzo podniecasz sie/emocjonujesz wypowiedziami innych osob, ktorych nie znasz, nie poznasz, nigdy na oczy nie widzialas i nie zobaczysz, jak Ty reagujesz na takie osoby w realu?
                  nie musisz odpowiadac, to tylko takie moje skromne zdanie i spostrzezeniesmile
                  • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:42
                    deodyma napisała:

                    > nie wiem, czy na bank, ale cos chyba w tym jest?

                    Co??


                    > zreszta czego by nie mowic, Ty bacha tez jestes agresywna w stosunku do tych, k
                    > torzy maja inne zdanie od Twojego,

                    Konkretniej mogę prosić?


                    a jakby nie patrzec, to tylko net, wiec jesl
                    > i az tak bardzo podniecasz sie/emocjonujesz wypowiedziami innych osob, ktorych
                    > nie znasz, nie poznasz, nigdy na oczy nie widzialas i nie zobaczysz, jak Ty rea
                    > gujesz na takie osoby w realu?

                    Dzieki za analizę psychologiczna, ale może zajmij się czymś innym boś spartoliła mój profil psychologiczny dokumentnie.


                    > nie musisz odpowiadac, to tylko takie moje skromne zdanie i spostrzezeniesmile

                    O Boże dzięki Ci, żeś mi zostawiła furtkę w razie gdybyś, bo przecież gdybyś tego nie napisała to o 24 bym musiała zasiąść do kompa i Ci odpowiedzieć. Dzieki o łaskawa deodymo za twe serce wielkie.


                    Czym konkretnie moja agresja sie przejawia?

                    • deodyma Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:58
                      pytasz, czym przejawia sie Twoja agresja?
                      mnie czasami wystarczy Cie poczytac, jesli juz na Twoje posty trafie i niezwykle emocjonalnie podchodzisz do wypowiedz osob, ktore maja inne zdanie, niz Ty sama, co mnie dziwi, bo to tylko przeciez wirtualny swiat, nieprawdaz?
                      juz nie wspomne o biciu piany przez Ciebie na watkach, dotyczace klapsowanie dzieci, gdzie Cie wtedy pelno zreszta.
                      moze napisz zatem, jak zachowujesz sie w realu w stodunku do tych, ktorzy nie podzielaja Twojego zdania?
                      tez sie klocisz z nimi do upadlego i Twoje zawsze musi byc na wierzchu?smile
                      i wiesz, wiedzialam, ze pojawisz sie w tym watku, bo chyba bys nie byla soba, gdybys do mojej wypowiedzi sie sie w jakis sposob nie przyczepila.
                      to wlasnie cala Tysmile
                      ze tez Ci sie chce...
                      mnie by sie nie chcialo.

                      • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:08
                        pytasz, czym przejawia sie Twoja agresja?
                        > mnie czasami wystarczy Cie poczytac, jesli juz na Twoje posty trafie i niezwykl
                        > e emocjonalnie podchodzisz do wypowiedz osob, ktore maja inne zdanie, niz Ty sa
                        > ma, co mnie dziwi, bo to tylko przeciez wirtualny swiat, nieprawdaz?

                        Pisałam ci wyżej, analiza psychologiczna to nie twoja mocna strona, odpuść please.Zajmij sie tym co ci wychodzi lepiej.


                        > juz nie wspomne o biciu piany przez Ciebie na watkach, dotyczace klapsowanie dz
                        > ieci, gdzie Cie wtedy pelno zreszta.


                        Matko ja jestem taka aktywna?
                        Nie pomerdało ci się?

                        > moze napisz zatem, jak zachowujesz sie w realu w stodunku do tych, ktorzy nie p
                        > odzielaja Twojego zdania?

                        Jako, że obracam się wśród cywilizowanych ludzi to moi znajomi nie stosują bicia jako metod wychowawczych. Resztę możesz doczytać w archiwum forum.



                        > tez sie klocisz z nimi do upadlego i Twoje zawsze musi byc na wierzchu?smile

                        > i wiesz, wiedzialam, ze pojawisz sie w tym watku, bo chyba bys nie byla soba, g
                        > dybys do mojej wypowiedzi sie sie w jakis sposob nie przyczepila.
                        > to wlasnie cala Tysmile

                        Głupoty nie trawię a te twoje wywody, no trudno nie widzieć bełkotu i braku logiki.


                        Widzę, że sporo o mnie myślisz.
                        I ktoś pisał o emocjonowaniu się? Chyba ty?

                        > ze tez Ci sie chce...
                        > mnie by sie nie chcialo.

                        No patrz nie chce ci się a stawiasz mi gratis felerny profil psychologiczny.
                        • deodyma Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:19
                          no i sama widzisz...
                          wystarczy Cie poczytac i wszystko jasnesmile
                          wiesz, my nie mamy ze soba o czym rozmawiac, bo jak juz Ci sie koncza argumenty, zaczynasz sie robic agresywna, gryziesz, kasasz, zeby dokuczyc swojemy rozmowcy, tylko po co i co Ci to da?
                          co do archiwum, poczytalam, bo jak juz mjie sie kiedys tam czepialas kilka razy z rzedu, z ciekawosci chcialam zobaczyc, cos za jedna i to co sobie poczytalam np te utarczki z jedna z forumek, na ktorej punkcie mialas obsesje, za ktora lazilas po forach, w zupelnosci mi wystarczylo.
                          wiesz, w realu unika sie takich ludzi a w necie najzwyczajniej w swiecie nie ma obowiazu z takimi osobami wdawac sie w jakiekolwiek dyskusje.
                          moze zastanow sie nad soba i znajdz sobie inne hobby, niz emocjonowanie sie/podniecanie wirtualnymi bytami oraz wmawianie sobie, ze to Toba sie ktos podnieca i o Tobie mysli( jakby bylo o kim i o czym)big_grin
                          no i z kims, kogo glupoty nie trawisz, nie musisz wdawac sie w jakiekolwiek konwersacje, bo to naprawde do niczego nie prowadzi a nawet taki glupek, jakim jestem ja, nie zamierza dac Ci sie sprowokowac do pyskowki z Twoim udzialem.
                          wiec wybacz, ale sobie odpuszcze i podyskutuje z kims innym.
                          pozdrawiam mimo wszystko i zycze milego dniasmile
                          • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:34
                            deodyma napisała:

                            > no i sama widzisz...
                            > wystarczy Cie poczytac i wszystko jasnesmile

                            Nie czytaj wygaś.

                            > wiesz, my nie mamy ze soba o czym rozmawiac, bo jak juz Ci sie koncza argumenty
                            > , zaczynasz sie robic agresywna, gryziesz, kasasz, zeby dokuczyc swojemy rozmow
                            > cy, tylko po co i co Ci to da?

                            A jakież ty masz argumenty?
                            Nie próbuj sugerować, że dyskutujesz merytorycznie, nie w tym wątku.

                            > co do archiwum, poczytalam, bo jak juz mjie sie kiedys tam czepialas kilka razy
                            > z rzedu, z ciekawosci chcialam zobaczyc, cos za jedna i to co sobie poczytalam
                            > np te utarczki z jedna z forumek, na ktorej punkcie mialas obsesje, za ktora l
                            > azilas po forach, w zupelnosci mi wystarczylo.


                            haha, a to tobie sie nie chciało?To ty sie nie emocjonujesz???

                            Nie pamietam sytuacji stety bądź niestety, nie każdy czyta całe archiwum i zaprząta sobie tym głowę. W każdym razie nie ci zdystansowani do netu.smile

                            > wiesz, w realu unika sie takich ludzi a w necie najzwyczajniej w swiecie nie ma
                            > obowiazu z takimi osobami wdawac sie w jakiekolwiek dyskusje.

                            No to weź to uwagę i zacznij stosować wobec siebie.

                            > moze zastanow sie nad soba i znajdz sobie inne hobby, niz emocjonowanie sie/pod
                            > niecanie wirtualnymi bytami oraz wmawianie sobie, ze to Toba sie ktos podnieca
                            > i o Tobie mysli( jakby bylo o kim i o czym)big_grin

                            Przeczytaj co wyżej napisałam, zacznij stosować od siebie i będzie git.

                            > no i z kims, kogo glupoty nie trawisz, nie musisz wdawac sie w jakiekolwiek kon
                            > wersacje, bo to naprawde do niczego nie prowadzi a nawet taki glupek, jakim jes
                            > tem ja, nie zamierza dac Ci sie sprowokowac do pyskowki z Twoim udzialem.

                            Dwa "ale".Nie dałaś sie sprowokować?Od godziny sie emocjonujesz się tym co tu ci odpowiem i próbujesz wymysleć co by tu mi odpowiedzieć.Nie no to nie dałaś się sprowkować. Cóż za logika, przerażasz mnie coraz bardziej.

                            Inna sprawa, że ro argumenty personalne nic a nic rzeczowej dyskusji
                            Drugie "ale" nie moge nie zareagować jak widzę takie chałupnicze analizy psychologiczne jak twoje... Przykro mi, że nie zyskałaś poklasku no ale jako stara wyjadaczka forumowa i przy tym oaza spokoju i dystansu chyba sie z tym liczyałs,prawda?



                            > wiec wybacz, ale sobie odpuszcze i podyskutuje z kims innym.
                            > pozdrawiam mimo wszystko i zycze milego dniasmile

                            No tak, nie spodziewałam sie niczego innego. Ale przynajmniej masz zajęcie na resztę dnia- szukanie moich archiwalnych wypowiedzi.big_grinbig_grin

                            Na koniec życzę ci byś czasem pomyślała, zanim napiszesz takie bzdury jak tu.
                            Ośmieszasz sie takimi wywodami.

                            • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:37
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,130693132,130697652,Re_Agresywne_dzieci_w_szkole.html

                              Czekam na odpowiedź jak się ma ta twoja fenomenalna teoria do mojej sytuacji??Nie zawiedź mnie.tongue_out
                              • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:25
                                bacha1979 napisała:

                                > forum.gazeta.pl/forum/w,567,130693132,130697652,Re_Agresywne_dzieci_w_szkole.html
                                >
                                > Czekam na odpowiedź jak się ma ta twoja fenomenalna teoria do mojej sytuacji??N
                                > ie zawiedź mnie.tongue_out

                                1) To nie teoria tylko pytanie
                                2) Do Ciebie ma się nijak bo przeciwż piszesz że masz jedno dziecko, więc nie spełniasz podstawowego warunku
                                3) Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem
                                • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:37

                                  1.

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,130693132,130695160,Re_Agresywne_dzieci_w_szkole.html
                                  2.
                                  Tez masz problemy ze zrozumieniem. Teoria deodymy jakbyś nie rozumiał/a.
                                  • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:39
                                    bacha1979 napisała:

                                    >
                                    > 1.
                                    >
                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,567,130693132,130695160,Re_Agresywne_dzieci_w_szkole.html
                                    > 2.
                                    > Tez masz problemy ze zrozumieniem. Teoria deodymy jakbyś nie rozumiał/a.

                                    1) To nie jest teoria tylko pytanie
                                    2) Nie masz kwalifikacji wynikających z doświadczenia aby odpowiedzieć na to pytanie
                                    3) Ponownie udowodniłaś że czytać ze zrozumieniem nie umiesz.
                                    • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:44
                                      Człowieku nie pogrążaj się skoro nie rozumiesz prostych rzeczy.

                                      Jak rozumiem nie spodobało ci się że nie poparłam teorii d. dot. bicia dzieci, no cóż przemocy nie popieram.
                                      idź wyżywaj sie gdzieś indziej.
                                      EOT.

                                      • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:46
                                        bacha1979 napisała:

                                        > Człowieku nie pogrążaj się skoro nie rozumiesz prostych rzeczy.
                                        >
                                        > Jak rozumiem nie spodobało ci się że nie poparłam teorii d. dot. bicia dzieci,
                                        > no cóż przemocy nie popieram.
                                        > idź wyżywaj sie gdzieś indziej.
                                        > EOT.

                                        Co za merytoryczna, spokojna i wyważona odpowiedź suspicious

                            • deodyma Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:52
                              o jeszu, ale belkot...
                              mialam juz w sumie nic nie pisac, ale to juz bedzie moj ostatni post skierowany do Ciebie.
                              nie, wygaszac Cie nie mam zamiaru, bo mnie to wisi, co sobie o mnie myslisz a Ty sama sprawiasz, ze sama geba sie smieje, jak sie czyta cos takiego, jak np tusmile
                              i naprawde sadzisz, ze ja tu siedze w tym watku( i moze jeszcze na tym portaku) , wlasnie dla Ciebie i jeszcze przetrzepuje cale Twoje archiwum w poszukiwaniu informacji, postow o Tobie/przez Ciebier napisanych???
                              o swieta naiwnoscibig_grin
                              no coz, kazdy sadzi wedlug siebie, wiec moze Ty sie zacznij dystansowac do netu, moich wypowiedzi i juz daj sobie spokoj z tym wmawianiem innych czegos, co dotyczy Ciebiesmile
                              reszty belkotu nie chce mi sie i po prostu nie mam zamiaru komentowac, bo znow sie bedziesz podniecac, ze siedze tu dla Ciebie i tylko Ciebie( jak ta forumka, z ktora kiedys non stop toczylas batalie a to Ty za nia lazilas i na jej 1 post bylo Twoich 3-5big_grin).
                              rozumiem, ze masz misje, nawracac takich glupkow, jak ja, ale bez przesady.
                              ale juz wystarczy, bo mialam nic nie pisac, ale napisalam a Ty znow tam pewnie bedziesz piala z zachwytu, ze deodyma dala sie "sprowokowac", siedzi tu "dla Ciebie" , mysli " o Tobie" itd...
                              jesli Ci z ta mysla lepiej/lzej, to ok.
                              w sumie takie osoby, jak Ty, tez sa tu potrzebne, bo w koncu ktoz inny uswiadamial by mnie non stop, ze sie kompromituje/osmieszam swoimi wywodami, jesli nie Ty?smile
                              no, ale juz dam Ci spokoj i przestane belkotac( bo moglabym tak non stop, zeby Cie powkurzac), tylko mi sie najzwyczajniej w swiecie nie chce.





                              • bacha1979 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:17
                                Brech brech, wiedziałam, że ci zwieracze popuszcza.tongue_outtongue_out


                                > o jeszu, ale belkot...

                                Piszesz jak rozumiem o swoich powyższych postach. Tak, zgadzam się z tobą.

                                > mialam juz w sumie nic nie pisac, ale to juz bedzie moj ostatni post skierowany
                                > do Ciebie.

                                Jak ja będę żyć bez twoich pomocnych analiz psychologicznych??

                                > nie, wygaszac Cie nie mam zamiaru, bo mnie to wisi, co sobie o mnie myslisz a T
                                > y sama sprawiasz, ze sama geba sie smieje, jak sie czyta cos takiego, jak np tu
                                > smile

                                Dobrze, że możesz emotikonka nasiać, to jedyny śmiech jaki możesz wizualizować w tym temacie...


                                > i naprawde sadzisz, ze ja tu siedze w tym watku( i moze jeszcze na tym portaku)
                                > , wlasnie dla Ciebie i jeszcze przetrzepuje cale Twoje archiwum w poszukiwaniu
                                > informacji, postow o Tobie/przez Ciebier napisanych???
                                [i]
                                [i]Gdybyś sama nie napisała to bym nie wiedziała, ale cytuję:



                                ( jak ta forumka,
                                > z ktora kiedys non stop toczylas batalie a to Ty za nia lazilas i na jej 1 pos
                                > t bylo Twoich 3-5big_grin).
                                [/i]

                                co do archiwum, poczytalam, bo jak juz mjie sie kiedys tam czepialas kilka razy z rzedu, z ciekawosci chcialam zobaczyc, cos za jedna i to co sobie poczytalam np te utarczki z jedna z forumek, na ktorej punkcie mialas obsesje, za ktora lazilas po forach, w zupelnosci mi wystarczylo.
                                pytasz, czym przejawia sie Twoja agresja?
                                mnie czasami wystarczy Cie poczytac, jesli juz na Twoje posty trafie i niezwykle emocjonalnie podchodzisz do wypowiedz osob, ktore maja inne zdanie, niz Ty sama, co mnie dziwi, bo to tylko przeciez wirtualny swiat, nieprawdaz?
                                juz nie wspomne o biciu piany przez Ciebie na watkach, dotyczace klapsowanie dzieci, gdzie
                                Cie wtedy pelno zreszta.
                                moze napisz zatem, jak zachowujesz sie w realu w stodunku do tych, ktorzy nie podzielaja Twojego

                                [/i]

                                > o swieta naiwnoscibig_grin
                                > no coz, kazdy sadzi wedlug siebie, wiec moze Ty sie zacznij dystansowac do netu
                                > , moich wypowiedzi i juz daj sobie spokoj z tym wmawianiem innych czegos, co do
                                > tyczy Ciebiesmile


                                Wyżej zacytowałam tylko kilka twoich wpisów o wertowaniu archiwum z moimi wpisami, tylko z tego wątku.
                                Ty taka zdystansowana niby jesteś?



                                > reszty belkotu nie chce mi sie i po prostu nie mam zamiaru komentowac, bo znow
                                > sie bedziesz podniecac, ze siedze tu dla Ciebie i tylko Ciebie( jak ta forumka,
                                > z ktora kiedys non stop toczylas batalie a to Ty za nia lazilas i na jej 1 pos
                                > t bylo Twoich 3-5big_grin).

                                Czyli nadal brak merytorycznych argumentów?


                                > rozumiem, ze masz misje, nawracac takich glupkow, jak ja, ale bez przesady.
                                > ale juz wystarczy, bo mialam nic nie pisac, ale napisalam a Ty znow tam pewnie
                                > bedziesz piala z zachwytu, ze deodyma dala sie "sprowokowac", siedzi tu "dla Ci
                                > ebie" , mysli " o Tobie" itd...
                                > jesli Ci z ta mysla lepiej/lzej, to ok.

                                Ty tak samokrytycznie do siebie podchodzisz? No cóz ja tak dosadnie bym cie nie nazwała ale skoro nazywasz sie głupkiem to OK, idealnie to pasuje do ciebie.

                                > w sumie takie osoby, jak Ty, tez sa tu potrzebne, bo w koncu ktoz inny uswiadam
                                > ial by mnie non stop, ze sie kompromituje/osmieszam swoimi wywodami, jesli nie
                                > Ty?smile

                                J/w.

                                > no, ale juz dam Ci spokoj i przestane belkotac( bo moglabym tak non stop, zeby
                                > Cie powkurzac), tylko mi sie najzwyczajniej w swiecie nie chce.
                                >
                                Ty sobie myślisz ze mnie wkurzasz?
                                Cóż pomarzyć zawsze możesz, teraz masz dwa zadania na popołudnie:
                                szukać moich wpisów, a jest ich trochę...tongue_out no i marzyć, marzyć, marzyć jak to "błysnęłaś" na forum i bache zirytowałaś...


                                Jeszcze jedna rada- jak już chcesz udawać taką zdystansowaną do forum to najpierw jakiś belergot zażyj, wypij ze dwa litry lodowatej wody i spóbuj wtedy coś sklecic.
            • lelija05 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:35
              Jestem przeciwna biciu dzieci, ale czy tylko klapsy są przyczyną agresji?
              Z tego co pamiętam gdy byłam dzieckiem, każdemu klaps ze strony rodzica się zdarzył, był to powód do obrazy i wstyd zresztą straszny i powód do wypominania przez lata.
              Ale. Były też przypadki, że koleżanki pokazywały siniaki po laniu pasem i wtedy okazywało się, że bitych w ten sposób dzieci jest więcej.
              I nie były one agresywne.
              W klasie był tylko jeden łobuz z typowo patologicznej rodziny i on owszem wymuszał wszystko pięścią.

              No ale może nie ma co porównywać, to były inne czasy, inne podejście, może teraz więcej szkody przynosi agresja słowna, podburzanie przez rodziców, że dziecko jest najmądrzejsze, najlepsze, reszta to motłoch, a nauczyciele nic nie wiedzą.
            • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:41
              virtual_moth napisała:

              > nia agresji miedzy rodzenstwem. "Forma ruchu", "chłopcy powinni sie umiec bic",
              > "do pierwszej krwi", "nie interweniuję" - i nie, nie jest to wątek z jakiegos
              > dziwnego forum typu "społeczenstwo", gdzie mnóstwo kretynów i oszołomów, ale z
              > forum "wychowanie" na edziecku...

              Mówisz jakbyś uważała że bójki między rodzeństwem to coś patologicznego. Czy potrafisz uzasadnić dlaczego tak uważasz?
              • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:49
                Ktos wyzej juz to wyjasnił - sama chęć rywalizacji miedzy rodzenstwem to norma. Patologią jest pozwalanie rodziców na to, by ta rywalizacja odbywała sie przy pomocy agresji - bicie, agresja słowna. Zamykamy drzwi, kawka, gazetka, byleby krew sie nie lała.
                • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:50
                  virtual_moth napisała:

                  > Ktos wyzej juz to wyjasnił - sama chęć rywalizacji miedzy rodzenstwem to norma.
                  > Patologią jest pozwalanie rodziców na to, by ta rywalizacja odbywała sie przy
                  > pomocy agresji - bicie, agresja słowna. Zamykamy drzwi, kawka, gazetka, byleby
                  > krew sie nie lała.

                  Powtarzam moje pytanie: czy potrafisz uzasadnić dlaczego uważasz to za patologię?
                  • ma_dre Re: Agresywne dzieci w szkole 16.11.11, 16:18
                    bo to boli? Bo bicie nie jest najlepsza forma komunikacji? Bo bojki groza utrata zdrowia i zycia? BO NORMALNI LUDZIE POROZUMIEWAJA SIE INACZEJ!!! Ja rozumiem przewalanki, laskotki, turlanie, fikolki... ale bicie? Nie pozwalam dzieciom na sprawianie bolu ani sobie ani innym.
                    • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 10:34
                      ma_dre napisała:

                      > bo to boli?

                      Gimnastyka artystyczna też boli. Nie mówiąc o karate i judo.

                      > Bo bicie nie jest najlepsza forma komunikacji?

                      Trudno powiedzieć że komunikacji, jest natomiast jakąś formą interakcji społecznej więc dzieci powinny ją poznać, póki to bezpieczne.

                      > Bo bojki groza utrat
                      > a zdrowia i zycia?

                      Straszna utrata zdrowia - zadrapany palec.

                      > BO NORMALNI LUDZIE POROZUMIEWAJA SIE INACZEJ!!! Ja rozumiem

                      A normalni kierowcy nie wpadają w poślizgi, więc nie ma sensu się uczyć jazdy poślizgiem, co?

                      > przewalanki, laskotki, turlanie, fikolki... ale bicie? Nie pozwalam dzieciom na
                      > sprawianie bolu ani sobie ani innym.
                      • fogito Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 11:24
                        babunia_wygodka napisała:


                        > Gimnastyka artystyczna też boli. Nie mówiąc o karate i judo.

                        Ale wtedy człowiek się znęca nad sobą z własnej woli.


                        > Trudno powiedzieć że komunikacji, jest natomiast jakąś formą interakcji społecz
                        > nej więc dzieci powinny ją poznać, póki to bezpieczne.

                        big_grin Wziąwszy pod uwagę, że nawet 10 letnie dziecko jest w stanie zabić, to mam wątpliwości co do bezpieczeństwa owych bijatyk.

                        elondyn.co.uk/newsy,wpis,8198

                        > Straszna utrata zdrowia - zadrapany palec.

                        jak wyżej. Może być różnie.


                        > A normalni kierowcy nie wpadają w poślizgi, więc nie ma sensu się uczyć jazdy p
                        > oślizgiem, co?

                        Ty się uczyłaś? Na oblodzonej drodze w centrum miasta? Bo jeśli tylko na placu manewrowym to i tak nic to ma do prawdziwej sytuacji. Ja mam prawo jazdy od ponad 20 lat i jakoś mnie nikt tego w realu nie uczył. Poza teorią oczywiście.

                        • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 11:48
                          fogito napisała:

                          > babunia_wygodka napisała:
                          >
                          > > Gimnastyka artystyczna też boli. Nie mówiąc o karate i judo.
                          >
                          > Ale wtedy człowiek się znęca nad sobą z własnej woli.

                          Awantura między rodzeństwem (albo i kolegami w klasie) też jest w gruncie rzeczy dość dobrowolna. Właściwie to nierzadko jest nawet bardziej dobrowolna niż trening na który dziecko chodzi "bo to dla niego zdrowe".

                          > > Trudno powiedzieć że komunikacji, jest natomiast jakąś formą interakcji s
                          > połecz
                          > > nej więc dzieci powinny ją poznać, póki to bezpieczne.
                          >
                          > big_grin Wziąwszy pod uwagę, że nawet 10 letnie dziecko jest w stanie zabić, to mam w
                          > ątpliwości co do bezpieczeństwa owych bijatyk.

                          A ja nie mam. Na boisku też jak się ma pecha to można dostać piłką w nos albo sobie zwichnąć kostkę. Na rowerze można się przewrócić. Dziecinna bójka nie jest przy tym niczym tak naprawdę wyjątkowym.

                          > > Straszna utrata zdrowia - zadrapany palec.
                          >
                          > jak wyżej. Może być różnie.

                          Przy wszystkim może być różnie. Jak kto ma pecha to i przy seksie oralnym zęba złamie.

                          > > A normalni kierowcy nie wpadają w poślizgi, więc nie ma sensu się uczyć j
                          > azdy p
                          > > oślizgiem, co?
                          >
                          > Ty się uczyłaś? Na oblodzonej drodze w centrum miasta? Bo jeśli tylko na placu
                          > manewrowym to i tak nic to ma do prawdziwej sytuacji. Ja mam prawo jazdy od pon

                          Na szkoleniu na torze. I owszem, przydało się kiedyś w rzeczywistości.

                          > ad 20 lat i jakoś mnie nikt tego w realu nie uczył. Poza teorią oczywiście.

                          A to jest osobny problem polskiego szkolenia kierowców smile
                          • fogito Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 12:27
                            babunia_wygodka napisała:


                            > Awantura między rodzeństwem (albo i kolegami w klasie) też jest w gruncie rzecz
                            > y dość dobrowolna.

                            Tak? A mnie się wydawało zawsze, że to silniejszy znęca się fizycznie nad słabszym. Czyż nie tak właśnie jest w szkole i w domu?

                            Właściwie to nierzadko jest nawet bardziej dobrowolna niż tr
                            > ening na który dziecko chodzi "bo to dla niego zdrowe".

                            Mój syn chodzi na treningi, bo bardzo chce. I nie zawsze jest to dla niego zdrowe, bo kończą się o 21:00 a wtedy to on już w łózku powinien leżeć.


                            > A ja nie mam.

                            To akurat mnie nie dziwi. Większość polskiego społeczeństwa nie ma. Ale czy owa większość ma rację. Nie sądzę.

                            Na boisku też jak się ma pecha to można dostać piłką w nos albo s
                            > obie zwichnąć kostkę. Na rowerze można się przewrócić.

                            Można i to się nazywa wypadek.

                            Dziecinna bójka nie jest
                            > przy tym niczym tak naprawdę wyjątkowym.

                            W zalewie agresji i chamstwa zapewne nie. Ale czy to oznacza, że należy ignorować. W ten sposób to się znieczulica społeczna rodzi, bo zawsze jedna ze stron jest poszkodowana bardziej niż druga.


                            >
                            >
                            > Przy wszystkim może być różnie. Jak kto ma pecha to i przy seksie oralnym zęba
                            > złamie.

                            Nie wiem, co ma piernik do wiatraka. Bójka dzieci to najczęściej agresja wymierzona przeciwko słabszemu. Brak reakcji to przyzwolenie. Chociaż w społeczeństwie, w którym zgwałcona jest sama sobie winna, trudno się dziwić, że większości dorosłych bójki dzieci nie przeszkadzają. I siedzimy sobie dalej na drzewie i zrywamy banany.


                            >
                            > Na szkoleniu na torze. I owszem, przydało się kiedyś w rzeczywistości.

                            No widzisz. A ja zdawałam egzamin w lecie i lodu nie było do ćwiczeń. Przez 20 lat w poślizg nie wpadłam i nie zamierzam. Jeżdżę ostrożnie.


                            > A to jest osobny problem polskiego szkolenia kierowców smile

                            Zapewne. Może złożysz postulat w kwestii podejmowania szkoleń dla kierowców tylko w styczniu i lutym, kiedy jest wystarczająco dużo lodu na drogach. Bo takie ćwiczenie bez lodu to o kant tyłka rozbić surprised
                            • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 12:52
                              fogito napisała:

                              > babunia_wygodka napisała:
                              >
                              > > Awantura między rodzeństwem (albo i kolegami w klasie) też jest w gruncie
                              > rzecz
                              > > y dość dobrowolna.
                              >
                              > Tak? A mnie się wydawało zawsze, że to silniejszy znęca się fizycznie nad słabs
                              > zym. Czyż nie tak właśnie jest w szkole i w domu?

                              No, nie tak jest i to Ci się tylko zdawało. Jak dwoje ludzi ma konflikt to się ich zamyka do Kopuły Gromu i... A, przepraszam. To w Mad Maxie. Natomaist w szkole jak dwoje ludzi ma konflikt i uznają że muszą iśc się trzaskać bo inaczej nie da rady go rozwiązać to oni są raczej równorzędni. Oczywiście zwykle ktoś bójkę wygra, a ktoś przegra, ale dopatrywanie się w banalnych bójkach znęcania się nad słabszymi jest głupie. Równie dobrze mogłabyś załamywać ręce nad tym jak ten niedobry Wałujew znęcał się nad innymi bokserami aż dostał tytuł mistrza - no bo przecież wszyscy co przegfrali byli słabsi.

                              Osobną sprawą jest oczywiście ustawiczne gnębienie jakiejś pechowej klasowej ofiary, ale przecież nie o tym mowa w tym wątku.

                              > Właściwie to nierzadko jest nawet bardziej dobrowolna niż tr
                              > > ening na który dziecko chodzi "bo to dla niego zdrowe".
                              >
                              > Mój syn chodzi na treningi, bo bardzo chce. I nie zawsze jest to dla niego zdro
                              > we, bo kończą się o 21:00 a wtedy to on już w łózku powinien leżeć.

                              A inni synowie chodzą bo bardzo tego chcą ich rodzice, różnie bywa. Tym niemniej nawet po lekkoatletyce można mieć bolesne zakwasy, więc "bo boli" to żaden argument. Jak Kmicica przypalali, to był to ból godny uwagi. Ale siniak na ramieniu bo się siostry popychały? Z czym do ludzi?

                              > > A ja nie mam.
                              >
                              > To akurat mnie nie dziwi. Większość polskiego społeczeństwa nie ma. Ale czy owa
                              > większość ma rację. Nie sądzę.

                              Cóż, skoro to jest większość, to w tego rodzaju kwestiach właśnie większość ma rację.

                              > Na boisku też jak się ma pecha to można dostać piłką w nos albo s
                              > > obie zwichnąć kostkę. Na rowerze można się przewrócić.
                              >
                              > Można i to się nazywa wypadek.

                              No właśnie.

                              > Dziecinna bójka nie jest
                              > > przy tym niczym tak naprawdę wyjątkowym.
                              >
                              > W zalewie agresji i chamstwa zapewne nie. Ale czy to oznacza, że należy ignorow
                              > ać. W ten sposób to się znieczulica społeczna rodzi, bo zawsze jedna ze stron j
                              > est poszkodowana bardziej niż druga.

                              Bójki między dziećmi to nie jest żaden zalew chamstwa tylko najnaturalniejsza rzecz na świecie. A rolą rodziców jest po prostu ich moderowanie. Moderowanie, a nie kompletne wyeliminowanie. A to że ktoś jest "bardziej poszkodowany"? No kurde, to życie jest, w życiu zawsze ktoś jest "bardziej poszkodowany" jak się dwoje ludzi spiera. Spory sądowe też Ci się nie podobają bo zawsze ktoś wychodzi niezadowolony?

                              > > Przy wszystkim może być różnie. Jak kto ma pecha to i przy seksie oralnym
                              > zęba
                              > > złamie.
                              >
                              > Nie wiem, co ma piernik do wiatraka. Bójka dzieci to najczęściej agresja wymier
                              > zona przeciwko słabszemu. Brak reakcji to przyzwolenie. Chociaż w społeczeństwi

                              Ależ bzdury opowiadasz. Faktyczna różnica sił jest zwykle niewielka, przy czym bywa i tak że narwany maluch będzie fikał do starszego, choćby w przekonaniu że nic mu nie grozi bo "młodszych nie wolno bić".

                              > e, w którym zgwałcona jest sama sobie winna, trudno się dziwić, że większości d
                              > orosłych bójki dzieci nie przeszkadzają. I siedzimy sobie dalej na drzewie i zr
                              > ywamy banany.
                              >
                              >
                              > >
                              > > Na szkoleniu na torze. I owszem, przydało się kiedyś w rzeczywistości.
                              >
                              > No widzisz. A ja zdawałam egzamin w lecie i lodu nie było do ćwiczeń. Przez 20

                              Ja nie mówię o zwykłym kursie na prawo jazdy, tylko o dodatkowym szkoleniu za które trzeba zapłacić. Szkoleniu z bezpiecznej jazdy.

                              > lat w poślizg nie wpadłam i nie zamierzam. Jeżdżę ostrożnie.

                              Wiesz co, te dwa zdania dyskwalifikują Cię jako kierowcę. Albo jeździsz jak kompletna mameja blokując ruch zimą - i to wcale nie jest "bezpieczna jazda", albo w ogóle nie oceniasz krytycznie tego co robisz na drodze i po prostu nie zauważasz drobnych poślizgów - co też nie jest "bezpieczną jazdą", bo kiedyś może się trafić większy i leżysz.

                              > > A to jest osobny problem polskiego szkolenia kierowców smile
                              >
                              > Zapewne. Może złożysz postulat w kwestii podejmowania szkoleń dla kierowców tyl
                              > ko w styczniu i lutym, kiedy jest wystarczająco dużo lodu na drogach. Bo takie
                              > ćwiczenie bez lodu to o kant tyłka rozbić surprised

                              Takie ćwiczenie można wykonać na specjalnie przygotowanej nawierzchni także w środku lata. Tylko to trzeba wykazywać jakieś zainteresowanie swoimi umiejętnościami, a nie zakładać że "mnie się nie zdarzy".
                              • fogito Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 13:41
                                babunia_wygodka napisała:

                                >
                                > No, nie tak jest i to Ci się tylko zdawało.

                                I na pewno to co ty napiszesz jest świętą racją smile N

                                Natomaist w szk
                                > ole jak dwoje ludzi ma konflikt i uznają że muszą iśc się trzaskać bo inaczej n
                                > ie da rady go rozwiązać to oni są raczej równorzędni.

                                Tak? A to o podstawówce tekst czy o liceum. Bo jakoś w szkole syna nie zauważyłam takich akcji. Uśmiercane są w zarodku w gabinecie dyrektora w obecności rodziców agresora. No, ale to nie jest polska szkoła i pewnie dlatego taka ułomna.

                                Oczywiście zwykle ktoś bó
                                > jkę wygra, a ktoś przegra, ale dopatrywanie się w banalnych bójkach znęcania si
                                > ę nad słabszymi jest głupie.

                                Zapewne. Bo pozwalanie na bójki dzieci jest mądre. Zabawna pokrętna logika.

                                Równie dobrze mogłabyś załamywać ręce nad tym jak
                                > ten niedobry Wałujew znęcał się nad innymi bokserami aż dostał tytuł mistrza -
                                > no bo przecież wszyscy co przegfrali byli słabsi.


                                I znów jesteśmy w departamencie sportu... Nie o takie bójki nam chodzi, czyż nie?


                                > Osobną sprawą jest oczywiście ustawiczne gnębienie jakiejś pechowej klasowej of
                                > iary, ale przecież nie o tym mowa w tym wątku.

                                Nie, ale taka klasowa ofiara może być ofiarą również w domu.


                                > A inni synowie chodzą bo bardzo tego chcą ich rodzice, różnie bywa. Tym niemnie
                                > j nawet po lekkoatletyce można mieć bolesne zakwasy, więc "bo boli" to żaden ar
                                > gument.

                                Bo poza bólem chodzi jeszcze o to, żeby nikomu krzywdy nie robić i nie pozwalać na agresję wśród dzieci w jakiejkolwiek formie.

                                Jak Kmicica przypalali, to był to ból godny uwagi. Ale siniak na ramien
                                > iu bo się siostry popychały? Z czym do ludzi?

                                No wiesz. Możesz jeszcze o obozach koncentracyjnych napisać jak chcesz. Pamiętaj jednak, że dorośli oprawcy to najczęściej oprawcy z długim stażem. Gdzieś się przecież tego uczą.


                                > Cóż, skoro to jest większość, to w tego rodzaju kwestiach właśnie większość ma
                                > rację.

                                Chciałabyś. !0% ludzi ma mózg i się nim posługuje prawidłowo. Reszta to beczące stado baranów. Z całym szacunkiem dla baranów wink


                                > > Można i to się nazywa wypadek.
                                >
                                > No właśnie.

                                Ale bijatyki wśród dzieci to nie wypadek.



                                >
                                > Bójki między dziećmi to nie jest żaden zalew chamstwa tylko najnaturalniejsza r
                                > zecz na świecie.

                                Może w określonych kręgach społecznych. Tych niższych zakładam. Mój brat mnie nie lał, a był starszy. Mama by na to nie pozwoliła.

                                A rolą rodziców jest po prostu ich moderowanie. Moderowanie, a
                                > nie kompletne wyeliminowanie.

                                Jakie ładne nowoczesne słowo. Najczęściej jest to jednak ignorowanie jak podała w przykładach na początku autorka wątku.

                                A to że ktoś jest "bardziej poszkodowany"? No ku
                                > rde, to życie jest, w życiu zawsze ktoś jest "bardziej poszkodowany" jak się dw
                                > oje ludzi spiera.

                                Wiesz, jak ja się spieram to nie biję. I nigdy tego nie robiłam. Ty walisz szefa po głowie albo panią w sklepie?

                                Spory sądowe też Ci się nie podobają bo zawsze ktoś wychodzi
                                > niezadowolony?

                                Ależ podobają mi się, bo to jest cywilizowany sposób załatwiania sporów ciężkiego kalibru. Szkoda, że w Polsce nie do końca skuteczny. No, ale my Polacy cały czas na drzewie jeszcze jesteśmy.

                                d
                                > Ależ bzdury opowiadasz.

                                Pocieszam się, ze nie większe niż ty.

                                Faktyczna różnica sił jest zwykle niewielka, przy czym
                                > bywa i tak że narwany maluch będzie fikał do starszego, choćby w przekonaniu że
                                > nic mu nie grozi bo "młodszych nie wolno bić".


                                I dlatego dzieci trzeba nauczyć, że nikogo nie wolno bić. Mój ma prawie 8 lat i od dawna to wie.



                                > Ja nie mówię o zwykłym kursie na prawo jazdy, tylko o dodatkowym szkoleniu za k
                                > tóre trzeba zapłacić. Szkoleniu z bezpiecznej jazdy.

                                No to takie szkolenie można tylko w zimie. Ale na torze to nie to samo co na ruchliwej ulicy. Nigdy nie opanujesz manewru do perfekcji, bo okoliczności mogą być różne za każdym razem. I dlatego piloci ciągle ćwiczą na symulatorach aby choć trochę ułatwić sobie zadanie w przypadku awarii. Ale często i to nie pomaga. Reasumując - szkolenie z poślizgów może ci się w niczym nie przydać w realnej sytuacji. Podobnie bicie się w dzieciństwie nic nie pomoże jak cię ktoś nożem zaatakuje w dorosłym życiu (patrz zabity przez nastolatków policjant, całkiem nieźle wyszkolony).

                                >
                                > Wiesz co, te dwa zdania dyskwalifikują Cię jako kierowcę.

                                smile bo ty tak mówisz?


                                Albo jeździsz jak kom
                                > pletna mameja blokując ruch zimą - i to wcale nie jest "bezpieczna jazda", albo
                                > w ogóle nie oceniasz krytycznie tego co robisz na drodze i po prostu nie zauwa
                                > żasz drobnych poślizgów - co też nie jest "bezpieczną jazdą", bo kiedyś może si
                                > ę trafić większy i leżysz.


                                Ja mam Subaru z napędem na 4 koła. Małe poślizgi w zimie to jest oczywista oczywistość. Wszystko jednak zależy od stylu prowadzenia pojazdu. A w zimie takich co blokują są tysiące i dlatego po pierwszym śniegu stoi cała W-wa.


                                > Takie ćwiczenie można wykonać na specjalnie przygotowanej nawierzchni także w ś
                                > rodku lata. Tylko to trzeba wykazywać jakieś zainteresowanie swoimi umiejętnośc
                                > iami, a nie zakładać że "mnie się nie zdarzy".

                                Nie zakładam, ze się nie zdarzy. Wszystko się może zdarzyć. Ale czy to powód, żeby ćwiczyć poślizgi na ulicy albo pozwolić dzieciom na ćwiczenia w bójkach. Absurdy waćpanna tutaj zapodajesz.
                                • fogito Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 13:43
                                  fogito napisała:

                                  >
                                  > Chciałabyś. !0% ludzi ma mózg

                                  Oczywiście miało być 10%... Chociaż czasami myślę, że nawet mniej.
                                • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 14:15
                                  Na początku jeszcze jakoś to szło, ale im dalej w las tym bardziej się okazywało że ona jest jednak za głupia i równocześnie zmanierowana na otrzymanie odpowiedzi smile
                                  To niech sobie zostanie w tych swoich "wyższych kręgach społecznych" i z przekonaniem że poślizgi można ćwiczyć tylko w zimie smile
                                  • fogito Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 17:53
                                    babunia_wygodka napisała:

                                    > Na początku jeszcze jakoś to szło, ale im dalej w las tym bardziej się okazywa
                                    > ło że ona jest jednak za głupia i równocześnie zmanierowana na otrzymanie odpow
                                    > iedzi smile


                                    Ta próba obrażenia to do mnie? Bo jakoś niejasno piszesz.

                                    > To niech sobie zostanie w tych swoich "wyższych kręgach społecznych"

                                    Taki mam zamiar tongue_out

                                    i z przeko
                                    > naniem że poślizgi można ćwiczyć tylko w zimie smile

                                    Nie tylko, ale najlepiej.
            • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 16:20
              generalizujesz, czasem dzieci są agresywne, bo mają zbyt szerokie granice, zbyt wiele im można, wybacza im się od maleńkości każdy pierdół bez mrugnięcia okiem, począwszy od naplucia na ciebie dla zabawy, poprzez ciągnięcie, za włosy, czy szczypanie i kopanie ze złości podczas np ciężkiego buntu dwulatka, teza o bijatykach o bijatykach rodzeństwa będzie kulać, przy agresywnych jedynakach, a tych nie brakuje również... jedynie umiejętność obserwaci rodziców, ich uwaga i konsekwencja wychowawcza od pierwszych dni potem procentują, dlatego tak ważne są te pierwsze trzy lata... a może ja teraz jakąś kontrowersyjną antytezę sobie wymyślę, o dzieciach pracujących rodziców, żłobkowanych od 6 tyg. życia, gdzie wiadomo pełno wyjących maluchów, jeden drugiego czasem szarpnie, o zabawki trzeba walczyć... bo ja np mam taką obserwacjęwink moje dzieci są w pakiecie , a potrafią ustępować i zachować się nawet przy małoletnim gościu, który wyprowadza ich z równowagi swoim zachowaniem, bo przecie mu się wszystko należy...i jak jest gościem i jak gospodarzem...bo tak i już, bo o swoje trzeba umieć walczyć, i czasem jestem zła na siebie, że ich tak nauczyłam i ja i mój mąż, bo konsekwencja wychowawcza musi być po tych obu stronach spójna i w konsekwencji zazwyczaj to oni ustępują i chodzą potem skwaszeni, zabawa im się nie klei, a dziecię np jedynacze siedzi u nas zadowolone i wydaje polecenia;P i nie, nie atakuje tu Mam jedynakówsmile
              • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 17:03
                Pewnie, nie twierdzę, ze pozwalanie na pranie brata/siostry to jedyna przyczyna agresji dziecka wobez równiesników. Są tez inne, a poza tym dziecko musi miec to w genach - na pewno kazdy kto ma dzieci zauważył, ze jedne we wczesnym dziecinstwie lały kolegów łopatką po głowie, a inne siedziały i w ogóle nie wiedziały o co chodzi. To samo z zabawkami - jedne zagarniały wszystko pod siebie, inne nie miały probemów z dzieleniem sie. Takie naturalne zachowania dzieci sa nawet podsycane przez rodziców - lejący łopatką sknera "sobie w zyciu poradzi", a biedaczek empata "taki grzeczny i wrazliwy". W kazda strone mozna przegiac, ale to sa imho detale i jedynie uhybienia w porównaniu do rzezi wobec własnych dzieci, jaką uprawiają panie w cytowanym przeze mnie watku.

                Liczne pytania o osobiste doswiadczenia z mojego dziecinstwa (jakby miały jakiekolwiek znaczenie dla dyskusji) kazały mi sobie przypomniec jak to u mnie było. No i fajnie nie było - przypomniałam sobie, ze sie nad młodsza siostra psychicznie znęcałam strasząc ją w wyrafinowany sposób. Ona potem wyła i miała koszmary. No ale moja kochana mamunia miała to gdzies... Siostra później wyrosła, stała sie silniejsza i zaczeła mi dokuczac - szczypanie, podkładanie nogi itp. Tez zero reakcji kochanych rodziców.Walczyłysmy do upadłego o kazdy bzdet, a rodzice w ogóle nie widzieli swojej roli w relacjach miedzy nami. To my, jako małe dzieci, puszczone na zywioł (zeby rodzice mieli spokoj) byłymy obarczane odpowiedzialnoscią za nasze, ekhem, "relacje". Cóż, do rodziców mam srednie pretensje, tak KIEDYŚ się postapowało po prostu (chyba w większosci), czyli ignorowało sie problem. WYdawało mi sie jednak, ze teraz sa jakies inne standardy, tyle sie mówi o przemocy dzieci wobec dzieci. Jak widac nic, kompletnie nic sie nie zmieniło.
                Siostra miała incydenty z agresja w szkole, podobnie jak moja kolezanka, siostra swojego rozpieszczanego przez rodziców brata, z ktorym sie regularnie prała za przyzwoleniem rodziców (tylko zebyscie byli cicho). Jej syn tez jest agresorem w szkole (pobłazanie przy dokuczaniu starszej siostrze, bo przeciez taki malutki, w dodatku SYN, wiadomo).
                Tyle anegdot.
                • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 17:10
                  Uprawiamy rzeź w stosunku do własnych dzieci?????
                • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 17:23
                  Tak to może być jeden z powodów, ale powody mogą być różne, dlatego mówię, ze generalizujesz, zgodziłam się gdzieś z Tobą, że przyzwolenie i puszczenie luzpas nie załatwi sprawy, sama karność również, ja pisząc o biciu się moich dzieci nie mam namyśli nawalanki, a zwykłe przepychanki bez krzywdy dla innych, czyli takie bicie nie bicie... i żadne łopatką od małego nie waliło, choć każde inne, bo takie zachowania były tłumione w zarodku, nie było zabaw baran baran buc, ani żadnych bam tatusia, bam mamusię.... tak samo jak nie możesz powiedzieć, że dzieci które widzą przemoc w domu będą ją stosować, znakomita większość się nią brzydzi... i fakt, pewnie z tym się trzeba urodzić i ktoś tego nie wychwyci, stąd pisałam o uwadze rodziców i poświęcaniu dzieciom czasu, tłumaczeniu... wyciąganiu konsekwencji i nie rozhuśtaniu ich temperamentu do granic poprzez durne zabawy...jeśli dziecko ma temperament samo sobie coś kreatywnego wymyśli, nie trzeba go do pewnych zachowań podpuszczać do pewnych zachowań i cieszyć się z każdej głupoty, którą dziecko wykona... za to trzeba na odpowiednim etapie je korygować, na pewno, i nie mówię tu o krótkiej smyczy a o rozsądku...
        • lelija05 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:18
          Pamiętam rozmowę na ten temat, uczyć dziecko bić, czy nie?
          Jesteśmy przeciwni przemocy, ale żal mi dziecka było jak widziałam jak się kuli przed ciosami dziecka które chciało wziąć jej zabawkę, no bo skoro nie wolno bić, to nie oddawała.
          Nadal uważamy, że bicie to nie wyjście, ale oddać, lub odepchnąć agresora by się obronić, chyba będzie musiała się nauczyć.
          • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:29
            Owszem, zal dziecka, ale ja uwazam, ze dziecko ma prawo do tego, by nie musiec uzywac przemocy wobec agresora. Agresja fizyczna i psychiczna powinna byc tępiona od kołyski i to nie tylko na linii rodzic/dziecko, ale w kazdej formie. Pózniej dzieci nieagresywne nie musiałyby sie uczyc metody wyprowadzania ciosów, by sie obronic. (Nauczyciele tez czesto nie widza problemu, oj tam popchnął tylko, dziecko wrazliwe samo prowokuje, dopiero interwencja u dyrekcji cos daje)
            Metoda ruchu i na rozładowanie napięcia powinien byc sport, spacery a nie bójki miedzy rodzenstwem. Osobiscie jestem w szoku po przeczytaniu tamtego wątku, ale przynajmniej coś juz wiem.
            • lelija05 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:36
              Też tak uważam, no ale co zrobić gdy się jest w mniejszości?
            • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:46
              virtual_moth napisała:

              > Owszem, zal dziecka, ale ja uwazam, ze dziecko ma prawo do tego, by nie musi
              > ec
              uzywac przemocy wobec agresora. Agresja fizyczna i psychiczna powinna by
              > c tępiona od kołyski i to nie tylko na linii rodzic/dziecko, ale w kazdej formi

              Świat w którym wyeliminowana zostanie agresja stanie się światem martwym. Ustanie rywalizacja między ludźmi, a więc ustanie i postęp. A potem nastąpi regres i utrata umiejętności w ogóle. Ponieważ agresja napędza całą cywilizację. Potulny Kolumb nie dopłynąłby do Ameryki. Potulny wynalazca pługa rypałby się do końca życia sochą, jak wszyscy. Potulny Einstein nie wyskakiwałby z jakimiś dziwacznymi teoriami względności, a potulny Kopernik i Galileusz grzecznie by rysowali orbitki z Ziemią w środku.

              > e. Pózniej dzieci nieagresywne nie musiałyby sie uczyc metody wyprowadzania cio
              > sów, by sie obronic. (Nauczyciele tez czesto nie widza problemu, oj tam popchną
              > ł tylko, dziecko wrazliwe samo prowokuje, dopiero interwencja u dyrekcji cos da
              > je)

              Nie ma dzieci nieagresywnych. Są co najwyżej dzieci zbetryzowane.

              > Metoda ruchu i na rozładowanie napięcia powinien byc sport, spacery a nie bójki

              Uzasadnij dlaczego.
              (Zresztą jaki sport, skoro rywalizacja sportowa to też agresja)

              > miedzy rodzenstwem. Osobiscie jestem w szoku po przeczytaniu tamtego wątku, al
              > e przynajmniej coś juz wiem.
              • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:09
                Rywalizacja nie musi sie opierac na agresji. Zrozumiałe jest, ze niektórzy ludzie maja predyspozycje i chęci do tego, by innych kontrolowac, liderowac im i górowac nad nimi. Nie wiem czy wiesz, ale mozna osiagnac to przez inne metody niz kopanie czy upokarzanie - na przykład przez wzięcie odpowiedzialnosci za druga osobe/grupa ludzi czy przedsięwzięcie. W wymiarze szkolnym moze to byc przydzielenie jakies funkcji klasowej, przydzielenie odpowiedzialnosci za zorganizowanie jakiegos wydarzenia (w pozniejszych klasach), pomoc innemu dziecku w nauce. Konsekwencją takich zachowan jest szacunek innych, póżniej często mozliwosc podejmowania własnych decyzji w imieniu grupy - słowem mozliwosc porządzenia i liderowania, posiadania wpływu na zycie innych. Nie trzeba przy tym nikogo kopac w jądra, podkładac mu swin i upokarzac.
                • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:20
                  virtual_moth napisała:

                  > Rywalizacja nie musi sie opierac na agresji. Zrozumiałe jest, ze niektórzy ludz

                  Rywalizacja opiera się na agresji i na niczym innym. Nie da się agresji usunąć bez likwidowania rywalizacji. Rywalizacja to dążenie do tego żeby inni mieli gorzej niż ja. Czymże to jest jak nie agresją?

                  > ie maja predyspozycje i chęci do tego, by innych kontrolowac, liderowac im i gó
                  > rowac nad nimi. Nie wiem czy wiesz, ale mozna osiagnac to przez inne metody niz
                  > kopanie czy upokarzanie - na przykład przez wzięcie odpowiedzialnosci za druga
                  > osobe/grupa ludzi czy przedsięwzięcie. W wymiarze szkolnym moze to byc przydzi
                  > elenie jakies funkcji klasowej, przydzielenie odpowiedzialnosci za zorganizowan
                  > ie jakiegos wydarzenia (w pozniejszych klasach), pomoc innemu dziecku w nauce.
                  > Konsekwencją takich zachowan jest szacunek innych, póżniej często mozliwosc pod
                  > ejmowania własnych decyzji w imieniu grupy - słowem mozliwosc porządzenia i lid
                  > erowania, posiadania wpływu na zycie innych. Nie trzeba przy tym nikogo kopac w
                  > jądra, podkładac mu swin i upokarzac.

                  Masz bardzo prymitywny obraz tego czym jest agresja. Zachowaniem agresywnym jest przecież także zapytanie przechodnia na ulicy o drogę na dworzec. Cóż z tego że zachowuje się formy grzecznościowe, skoro w tak niewinne pytanie wbudowana jest konieczność zatrzymania innej osoby i skłonienia jej do udzielenia odpowiedzi? To TEŻ jest agresja.
                • policjawkrainieczarow Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:28
                  virtual_moth napisała:

                  > Rywalizacja nie musi sie opierac na agresji. Zrozumiałe jest, ze niektórzy ludz
                  > ie maja predyspozycje i chęci do tego, by innych kontrolowac, liderowac im i gó
                  > rowac nad nimi. Nie wiem czy wiesz, ale mozna osiagnac to przez inne metody niz
                  > kopanie czy upokarzanie - na przykład przez wzięcie odpowiedzialnosci za druga
                  > osobe/grupa ludzi czy przedsięwzięcie.

                  Jou. Np. odpowiedzialosc za gwalt na kobiete - najwidoczniej sama chciala, po co zakladala mini/szla wieczorem ulica/wypila banie, najwyrazniej sama chciala.
              • ciastolina84 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 15:59
                Podpisuję się pod tą wypowiedzią, chociaż jestem przeciwnikiem wychowania z użyciem klapsa(ale nie wiem czy kiedys i tej metody nie użyję). Sama byłam kiedyś "zaczepiana" przez kolegę z klasy, aż pewnego dnia przebrała się miarka i pobiłam się z nim i w końcu się odczepił. I tak szczerze mówiąc, nie chcę aby moje dziecko wymuszało coś biciem, rozładowywało napięcie w ten sposób, czy traktowało to jako formę rozrywki czy sport, ale radzic sobie w takich sytuacjach jak powyższa powinno dla jego własnego dobra. Każdy człowiek jest moim zdaniem z natury agresywny, świat sprzyja temu, że agresji jest coraz więcej. Każdy tak pięknie mówi jak to inne dzieci sa agresywne i jak powinno się je wychować, że pewnie z niezłej patologii pochodzą, ale agresja to złożone zjawisko i występuje wszędzie. Agresji człowiek się uczy, agrsją wyraża frustrację (a dzieci to już najbardziej), agresja może byc objawem jakis zaburzeń u dziecka, a także niekonsekwencji i lekceważenia ze strony opiekunów. Nie sądze aby wrzucanie wszystkich do jednego wora tak jak zrobiła to autorka wątku było ok. Myślę, że Ameryki nie odkryłaś swoim postem.
    • nika_75 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:03
      Wydaje mi się, że bójki między rodzeństwem to jak świat światem tak naturalny etap rozwoju jak np. bunt nastolatka itp. Nie znam, po prostu nie znam nikogo kto miałby rodzeństwo i nie wspominałby z nutką nostalgii: "ale my to sie tłukliśmy w dzieciństwie". Mój mąż co rusz snuje opowieści co to on nie robił bratu i są to takie rzeczy, od których naprawdę włos jeży się na głowie. Kiedyś np. wepchnął go do wersalki, zamnknął i poszedł sobie nic nikomu nie mówiąc. Ja byłam i jestem typową ciapo-klapą, być może dlatego, że nie miałam z kim powalczyć w domu, rodziny prześcigała się, żeby było mi dobrze, miło i bezpieczniesmile
      Nie wiązałabym "walk bratobójczych" z agresją w przedszkolu, głównie dlatego, że jak obserwuję, przedszkolaki współczesne to przeważnie jedynacy ( na razie lub na zawsze ) i szukałabym przyczyn gdzie indziej - zajęci, zestresowani rodzice, za dużo telewizji, za mało rozmów, wspólnej zabawy, dziecko jest, ale za mało poświęca mu się czułości i uwagi - slogany, ale chyba prawdziwe..
      • freakwave Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:12
        nie rozumiesz, tu nie chodzi o walki miedzy rodzenstwem, bo to norma ze sa jakies tarcia miedzy dzieciakami w domu, nie ma sily aby sie nie zdarzylo, chodzi o podejscie rodzicow do tego typu sytuacji, zamiast pietnowania tego ze jest to zla postawa rodzice pochwalaja zaradnosc w najgorszym przypadku, lub olewaja i przechodza do porzadku dziennego nad tym, treba reagowac ze sprawianie bolu drugiemu czlowiekowi jest zle, ze agresja to nie jest metoda rozwiazywania konfliktow, i ostatecznie ze jesli jest sie agresorem to mozna kiedys trafic na silniejszego od siebie i zbierze sie niezle ciegi...
        • nika_75 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:40
          freakwave napisała:

          Ależ rozumiem.. Nie pochwalam agresji, zaczepiania, zadawania bólu, dręczenia człowieka ani najmniejszego nawet zwierzęcia i staram się uczyć tego swoje dzieci.
          I w gruncie rzeczy do tego samego zmierzałam w swoim poście. Nie sam fakt, że rodzeństwo się bije nawzajem jest złe, bo samo w sobie to zjawisko naturalne i stare jak świat, ale to jak na zjawisko bicia uwrażliwią nas rodzice i co nam wpoją. Z większości ludzi, którzy tłukli się z rodzeństwem nie wyrośli agresorzy. Dlaczego teraz coraz młodsze dzieci są agresywne? Bo rodziców coraz mniej obchodzi to jak zachowuje się ich pociecha, albo wręcz podoba im się, że jest taka zaradna.
          • bri Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:14
            Wiele forumek uważa, że dzieci nie wolno karać za złe zachowanie, i że w ogóle trzeba dzieciom pozostawić jak najwięcej swobody nawet kosztem poważnej niewygody reszty rodziny. Jak w takich okolicznościach oduczyć dziecko zachowań agresywnych skoro udało się mu już stwierdzić, że są one skuteczne? Bójki to agresja bezpośrednia, ale zaczyna się zwykle od agresji pośredniej. Np. wymuszanie rzeczy i zachowań otoczenia przy pomocy płaczu, wrzasku, kontrolowanej histerii itd. Reagować trzeba już przy tego typu zachowaniach i to nie jak dziecko ma 6-7 lat, ale jak ma 2-3.
            • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:30
              Zgadzam sie. Spotkałam sie juz z opinią, ze dzieci "nie nalezy karac" - dla mnie to dziwne. Ja stosuję kary, nawet moje "nieagresywne" dziecko bywa krnąbrne. Szlaban na czytanie bajek, brak wyjscia do kina/na basen/do kolezanki itp. Uprzedzam, ze bedzie kara jesli cos tam i realizuję, nie straszę na darmo karami, jesli nie chce mi sie realizowac. Dotychczas musialam stosowac moze ze 3 razy, skutkuje bardzo (choc wiem, ze nie uwszystkich dzieci tak łatwo)
              • gazeta_mi_placi Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:19
                Przecież szlaban na bajki i zakazy wyjścia do kina czy na basen to zwykła przemoc psychiczna ( w przypadku kina także ekonomiczna bo dziecko samo nie kupi sobie biletu) w stosunku do słabszego i bezbronnego dziecka, która może spowodować u Twojego dziecka traumę. Niewykluczone, że gdy będziesz stara Twoje dzieci odwdzięczą Ci się podobnie, na przykład zabraniem części emerytury żebyś "za karę" nie miała na kino.
                Ciekawa jestem czy jak Twój mąż albo np. szef Cię wkurzy to też go karzesz szlabanem na wyjścia do kina czy do kumpli? Ale nie, mężowi dorosłej osobie boisz się zabronić wyjścia do kina czy dać szlaban na oglądanie telewizji, najlepiej za to wyżyć się na dziecku...
                Żałosna jesteś...
                • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:50
                  Oj gazeta, gazeta. Z tego co kojarzę, zwykle narzekasz na rozwydrzone dzieciaki, "beztresowe" wychowanie, a teraz zmiana frontu? Czyzby tylko aby wsadzic kij w mrowisko?

                  I tak ci odpowiem, choc wiem, ze tak naprawde cie to nie interesuje (poza ruchem na forum, ktory lubisz). Karanie jest konieczne, uczy dziecko konsekwencji swoich zachowan, jest elementem wychowania - przy czym kara nie moze upokarzac. Ja tez nie dostanę premii, jesli nie będę grzeczna w pracy i nie zrobie roboty na czas. Szef jednak mnie nie wyzwie, ani nie da w twarz. Tego nalezy uczyc dziecka - nikt nikogo nie moze bic ani wyzywac, ale w zyciu sa zasady, ktorych nieprzestrzeganie moze miec przykre konsekwencje.

                  Wiedziałam, ze skonczy sie na wykładaniu podstawowych sprawtongue_out Tak to jest, gdy agresja dzieci jest nazywana "forma ruchu".
                  • gazeta_mi_placi Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 15:03
                    A znasz słowo "ironia"? Przeciwnicy klapsów często przytaczają przykład męża, szefa czy sąsiada, któremu przecież nie daje się klapsów nawet jak źle się zachowuje tongue_out
                    Zatem podaję przykład, że mężowi czy szefowi też nie daje się kar typu zakaz oglądania telewizji.
      • malila Ja nie wspominam bójek z nostalgią 15.11.11, 12:02
        Byłam silniejsza i sprawniejsza, bójki zawsze wygrywałam. Ale każda bójka kończyła się tym, że trzymałam delikwenta pod ścianą i kompletnie nie wiedziałam, co mam dalej zrobić. Puścić - źle, bo zacznie dokuczać znowu, przyłożyć - jeszcze gorzej, bo zrobię krzywdę. Mocno mnie to wkurzało, że nie miałam żadnego wsparcia. Poczucie niesprawiedliwości też miałam.
        Dlatego sama ingerowałam - przede wszystkim wtedy, gdy któreś z moich dzieci robiło komuś krzywdę, lub samo wołało o pomoc.
    • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:13
      Bywa też, że bicie jest reakcją na mniej lub bardziej 'delikatne' zaczepki tych świętych i spokojnych. Więc nie ma co generalizować.
      • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:33
        Z tym tez sie spotkałam. Znaczy z przerzucaniem odpowiedzialnosci za agresje fizyczna na ofiare. I to nie tylko wsrod dzieci.
        • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:38
          virtual_moth napisała:

          > Z tym tez sie spotkałam. Znaczy z przerzucaniem odpowiedzialnosci za agresje fi
          > zyczna na ofiare. I to nie tylko wsrod dzieci.

          Znacznie częściej można się spotkać z przerzucaniem odpowiedzialności za zajście na sprowokowanego, który jest mniej wygadany niż grzeczny aniołek rzucający niewinne teksty w rodzaju "a matka Nowaka to pod latarnią zarabia". Oczywiście po cichu, żeby nie słyszeli dorośli.
          • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:45
            Pytanie, dlaczego jego reakcją jest agresja fizyczna?
            Jesli moja córke ktos wyzwie lub powie cos upokarzającego, to ta ze złosci płacze. Nie wie, ze moze agresora popchnąć na kaloryfer lub odpowiedziec "a twojego starego nawet na rower nie stac". Cóż, ja swojej córki nie biję, nie upokarzam, nie upokarzam innych w jej obecnosci, a rodzenstwa nie ma. Jak widac tym gorzej dla niej pewnie.
            • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:49
              virtual_moth napisała:

              > Pytanie, dlaczego jego reakcją jest agresja fizyczna?

              A dlaczego nie? Nawet kodeks wykroczeń dopuszcza fizyczną odpowiedź na wysoce obraźliwą prowokację słowną.

              > Jesli moja córke ktos wyzwie lub powie cos upokarzającego, to ta ze złosci płac
              > ze. Nie wie, ze moze agresora popchnąć na kaloryfer lub odpowiedziec "a twojego

              Cóż, to dziecko jest po prostu upośledzone społecznie.

              > starego nawet na rower nie stac". Cóż, ja swojej córki nie biję, nie upokarzam
              > , nie upokarzam innych w jej obecnosci, a rodzenstwa nie ma. Jak widac tym gorz
              > ej dla niej pewnie.

              To widać że jesteś matką jedynaczki i najpewniej także jedynaczką.

              • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:31
                babunia_wygodka napisała:


                > To widać że jesteś matką jedynaczki i najpewniej także jedynaczką.

                Ty za to jestes trolem i to cienkim w uszach. Złosci, ze nie mozesz mnie jeszcze kopnąć w kostkę? wink
                • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:27
                  virtual_moth napisała:

                  > babunia_wygodka napisała:
                  >
                  > > To widać że jesteś matką jedynaczki i najpewniej także jedynaczką.
                  >
                  > Ty za to jestes trolem i to cienkim w uszach. Złosci, ze nie mozesz mnie jeszcz
                  > e kopnąć w kostkę? wink

                  To jak z tym uzasadnieniem Twojego stanowiska, o które pytam już trzeci raz?
                  Co wybierzesz tym razem, wykręt nie na temat czy milczenie?
                  • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:33
                    Milcze, bo jesli chcesz odpowiedzi czy jestem jedynaczką, czy moja matka jest jedynaczką, jaki typ faceta mi odpowiada oraz jaki kolor majtek nosze, to odpowiedziałabym ci tylko w mailu, jestem bardzo wstydliwa. Problem w tym, ze zupełnie nie chce nawiazywac z toba intymnej korespondencjitongue_out Nie lubie tez dzielenia włosa na czworo i dorabiania du..ie uszu, tak jak to ma miejsce w ustalaniu definicji słowa "agresja", zwłaszcza w prostym temacie jak bicie dziecka przez inne dziecko. Ty uwazasz, ze mozna bic i OK, uznałam, ze nie warto drążyc tematuwink
                    • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:43
                      virtual_moth napisała:

                      > Milcze, bo jesli chcesz odpowiedzi czy jestem jedynaczką, czy moja matka jest j
                      > edynaczką, jaki typ faceta mi odpowiada oraz jaki kolor majtek nosze, to odpowi
                      > edziałabym ci tylko w mailu, jestem bardzo wstydliwa. Problem w tym, ze zupełni

                      Aha. Czyli jedynaczka z zahamowaniami i najwyraźniej długimi tradycjami jedynactwa w rodzinie. I taka osoba chce się stanowczo wypowiadać co jest prawidłowe a co nie między rodzeństwem...

                      > e nie chce nawiazywac z toba intymnej korespondencjitongue_out Nie lubie tez dzielenia
                      > włosa na czworo i dorabiania du..ie uszu, tak jak to ma miejsce w ustalaniu def
                      > inicji słowa "agresja", zwłaszcza w prostym temacie jak bicie dziecka przez inn
                      > e dziecko. Ty uwazasz, ze mozna bic i OK, uznałam, ze nie warto drążyc tematuwink

                      No i proszę jak sobie ułatwiłaś życie unikając trudnej pracy umysłowej. Czarno-biały, mały światek z jednoznacznie dobryli i złymi ludźmi i czynami.
                      Jakież to smutnie prymitywne...

        • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:01
          Ta, jasne.
          Widziałam takie 'niewinne ofiary', które syczały wyzwiska pod adresem 'agresora' z taką częstotliwością, że święty by nie wytrzymał.
          Pewnie, że fizyczna agresja nie jest rozwiązaniem.
          Tak jak i psychiczna nie jest wskazana.
          Dla mnie równoważne obie.
          • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:11
            e_r_i_n napisała:

            > Ta, jasne.
            > Widziałam takie 'niewinne ofiary', które syczały wyzwiska pod adresem 'agresora
            > ' z taką częstotliwością, że święty by nie wytrzymał.
            > Pewnie, że fizyczna agresja nie jest rozwiązaniem.

            Oczywiście że jest rozwiązaniem. Klasowy złośliwiec z rozkwaszonym nosem dość skutecznie się nauczy że może i Kowalski nie myśli tak bystro jak ów złośliwiec, ale też należy szanować jego godność, bo inaczej on nie uszanuje godności złośliwca.

            Na poziomie intelektualnym to każdy normalnie rozwinięty człowiek posiada wiedzę że robienie komuś czegoś niemiłego jest dla tego kogoś - niemiłe. Ale z tego nie wynika mechanizm powstrzymujący przed robieniem tegoż. Jeżeli mechanizmu takiego nie udało się wytworzyć szczerą rozmową, to nie widzę powodu dla którego ten wytworzony obawą przed kopem w krocze miałby być gorszy.

            > Tak jak i psychiczna nie jest wskazana.
            > Dla mnie równoważne obie.
            • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:36
              Czasami to nawet nie o bystrość chodzi, tylko o nagromadzenie złośliwości.
              • gabi683 Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 10:39
                e_r_i_n napisała:

                > Czasami to nawet nie o bystrość chodzi, tylko o nagromadzenie złośliwości.
                >


                dokładnie !
      • gazeta_mi_placi Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:12
        Nieprawda, znam osobę która samym tylko "byciem" prowokowała rówieśników do agresji, nigdy w kierunku żadnego z agresorów nie powiedziała złego słowa, co tylko nakręcało spiralę agresji i działań mobbingowych w jej kierunku.
        Możliwe, że zdarzają się niby niewinne ofiary, które złośliwie dogryzając słownie prowokują do agresji,ale są także osoby po prostu mniej zaradne, nadwrażliwe, które po prostu tym, że są spokojne i grzeczne prowokują innych do agresji.
        • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:34
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Nieprawda, znam osobę która samym tylko "byciem" prowokowała rówieśników

          są także osoby po prostu mniej zaradne, nadwrażliwe
          > , które po prostu tym, że są spokojne i grzeczne prowokują innych do agresji.

          Tutaj sie zgodze z gazetą. Najbardziej prowokująca agresorów jest słabosć innego dziecka - oni wiedza, ze to dziecko nie odda, ani nie odpyskuje. Co ciekawe, takich agresorów jest w klasie mało, moze 1-2. Zwykle wrazliwosc jednego dziecka nie prowokuje innych, by mu dokopac, na szczęście.
          • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:03
            Oczywiście, że są i takie dzieci.
            A myślę, że dyskusja w wątku tak w ogóle wynika z faktu, że autorka jest matką spokojnej dziewczynki o nieco innym spojrzeniu na zachowania dzieci, niż matki pobudliwych chłopaków np.
            I dla niej pewne zachowania, mieszczące się ogólnie w normie, zakrawają już o patologie czy inne agresje.
            Spotykam się z takim podejściem ze strony mam klasowych 'świętych dziewczynek', dla których zachowania mieszczące się w normie zachowań dziecka wczesnopodstawówkowego są dowodem niewychowania i totalnego zidiocenia.
            A fakt jest taki, że dzieciaki od zawsze są cholernie różne i to, że są inne, niż nasze, nie znaczy, że gorsze. I tłuczenie się między chłopakami, oczywiście w granicach rozsądku, to norma rozwojowa. Tak jak normą są przepychanki między ojcem i synem, które z boku mogą wyglądać na agresje.
            • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:27
              e_r_i_n napisała:


              > I dla niej pewne zachowania, mieszczące się ogólnie w normie, zakrawają już o p
              > atologie czy inne agresje.

              Nie wiem, o jakich zachowaniach TY mówisz. W kazdym razie "pewne zachowania" w normie sie nie mieszczą - zaliczam do nich popychanie, straszenie, bolesne szarpanie za ręce (siniaki), wyzywanie. To są zachowania patologiczne, świadzące o tym, ze dziecko ma problemy, niezaleznie od tego, czy moje dziecko jest grzeczne, niegrzeczne, a ja mam rodzenstwo bądź nie.
              Na szczęście nie tylko ja się tym niepokoję, widuję czasem posty matek zmartwionych agresywnym zachowaniem swoich dzieci. Współczułam im do tej pory bo myslałam, ze to naturalny temperament dziecka, trudny do opanowania. Po lekturze tamtego wątku mysle jednak, ze w niektorych przypadkach przyczyna agresji (a raczej sposobu jej okazywania, bo przeciez kazde dziecko sie złosci) moze byc zupełnie prosta i to z wyłącznej winy rodziców.
              • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:36
                virtual_moth napisała:

                > To są zachowania patologiczne, świadzące o tym, ze dziecko ma problemy, niezaleznie od
                > tego, czy moje dziecko jest grzeczne, niegrzeczne, a ja mam rodzenstwo bądź nie.

                No cóż, jeśli są to zachowania 'inicjujące' to fakt, problem jest.
                Jeśli natomiast są reakcją, to już takie czarno-białe to nie jest.
                Myślę też, że jednak matki, które piszą posty pt. niepokoi mnie agresja mojego dziecka nie są w tym samym worku, co matki, dla których agresja to norma i sport.
                • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:45
                  e_r_i_n napisała:


                  > No cóż, jeśli są to zachowania 'inicjujące' to fakt, problem jest.
                  > Jeśli natomiast są reakcją, to już takie czarno-białe to nie jest.

                  Alez to takze jest problem. Tolerowanie, ze na agresję slowną (to masz chyba na mysli) mozna zareagowac biciem, to tak jakby tolerowac gwałt, bo dziewczyna sie zeszmaciła, spiła i wyszła w kusych ciuchach o 5 rano na ulicę. Kaliber inny, ale podobne myslenie. Tak samo facet nie powinien bić żony, nawet jesli ta kolejny dzien z rządu dręczy go, truje i zawraca tyłek.
                  Inna sprawa to bicie jako obrona własna przed biciem. Wiadomo, ze wolelibysmy tego nie stosowac, podobnie jak wolelibysmy nie zabijac w obronie własnej. W przypadku dzieci lepiej byłoby dziecko nauczyc, zeby po kazdym incydencie wzywało nauczyciela/dorosłego, a nauczyciela nauczyc (paradoks), ze dziecko nie "skarży', a problemu nie wolno bagatelizowac, tylko niezwłocznie powiadomic rodzica agresora. Często ci ostatni nie wiedza w ogóle, ze jest problem, bo albo dzieci sie leja miedzy soba (oddając sobie), albo nauczyciel ma gdzies to co sie dzieje.
                  • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:49
                    virtual_moth napisała:

                    > e_r_i_n napisała:
                    >
                    > > No cóż, jeśli są to zachowania 'inicjujące' to fakt, problem jest.
                    > > Jeśli natomiast są reakcją, to już takie czarno-białe to nie jest.
                    >
                    > Alez to takze jest problem. Tolerowanie, ze na agresję slowną (to masz chyba na
                    > mysli) mozna zareagowac biciem, to tak jakby tolerowac gwałt, bo dziewczyna si
                    > e zeszmaciła, spiła i wyszła w kusych ciuchach o 5 rano na ulicę. Kaliber inny,

                    Nie. To jest tak jakby nie uznawać za gwałt sytuacji kiedy dziewczyna ociera się kroczem o szyję chłopaka, rozpina mu koszulę, wkłada rękę w spodnie, kładzie się razem z nim na łóżku a potem rozpacza bo doszło do stosunku.

                  • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 14:52
                    Oczywiście, że trzeba tłumaczyć, że bicie nie jest odpowiednią reakcją na dokuczanie.
                    Ale przy natężeniu dokuczanek - a niestety to właśnie na to często rodzice nie zwracają uwagi, bo uznają, że dokuczanie to nie taki wielki problem i niech ten, któremu dokucza się, ignoruje - pewnie po prostu zdarza się, że nerwy puszczają. I przyrównywanie tego do tłuczenia żony przez męża jest nie na miejscu, bo jednak inne normy obowiązują dorosłych.
                    Podkreślam: oczywiście, ze trzeba tłumaczyć, ze agresja to nie metoda. Ale jednocześnie trzeba tłumaczyć tym stosującym 'agresję słowną', że to też nie jest na miejscu. Bo dla mnie te agresje są równorzędne.
                    • gazeta_mi_placi Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 14:58
                      Ten mąż bijący żonę też kiedyś był dzieckiem, być może uczonym że to nic takiego przyłożyć raz na czas siostrze czy bratu albo koledze z klasy.
                      • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 15:26
                        Tak, tak, w końcu w moich wypowiedziach jest pochwała prawa pięści.
                        • mnb0 Re: Agresywne dzieci w szkole 16.11.11, 14:12
                          Tak, Erin, wlasnie tak odczytalam Twoje wpisy - usprawiedliwiasz agresje fizyczna, jesli zostala "sprowokowana". Ale przewaznie nie jest tak, ze dziecko uderzy kogos, kto mu dokucza, tylko sa dzieci AGRESYWNE (przez mamusie pieszczotliwie okreslane jako zywe sreberka), ktore po prostu bija inne dzieci, tu walna lopatka, tam uszczypna, tu kopna, tam ugryza, tu sypna piaskiem itd. I co - wszystkie inne dzieci prowokuja takiego lobuza? Dlaczego jedne matki dzien w dzien dostaja skargi z przedszkola/szkoly, ze dziecko bije innych, a inne matki maja dzieci, na ktore nikt sie nie skarzy? To jest zwykle zwalanie winy na ofiare.
                          • e_r_i_n Re: Agresywne dzieci w szkole 16.11.11, 14:15
                            Ależ gdzie ja wrzuciłam wszystkie bijące dzieci do worka 'zostały sprowokowane'?
                            Napisałam tylko, że czasami bywa tak, że dziecko jest agresywne i to widać, natomiast nie widać, że ta agresja jest reakcją. Niewłaściwą, oczywiście. Tak samo jak niewłaściwa jest prowokacja w formie agresji słownej.
                          • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 16.11.11, 15:00
                            mnb0 napisała:

                            > Tak, Erin, wlasnie tak odczytalam Twoje wpisy - usprawiedliwiasz agresje fizycz
                            > na, jesli zostala "sprowokowana". Ale przewaznie nie jest tak, ze dziecko uderz
                            > y kogos, kto mu dokucza, tylko sa dzieci AGRESYWNE (przez mamusie pieszczotliwi

                            PRZEWAŻNIE to jest tak że dziecko bije jak jest stroną w konflikcie, a nie tak po prostu dla rozrywki.

                            > e okreslane jako zywe sreberka), ktore po prostu bija inne dzieci, tu walna lop
                            > atka, tam uszczypna, tu kopna, tam ugryza, tu sypna piaskiem itd. I co - wszyst

                            Żywe sreberka to są normalne dzieci które nie siedzą katatonicznie w piaskownicy sypiąc niemrawo piaseczkiem na czubki własnych butów tylko biegają, krzyczą, włażą na drzewa i zjeżdżalnie oraz gonią się wzajemnie i wchodzą w interakcje z innymi dziećmi. OKAZJONALNIE z takich interakcji wynika konflikt, bardzo wyjątkowo z konfliktu wynika bijatyka.

                            A PRZEWAŻNIE agresji i rozpuszczenia dopatrują się w normalnym zachowaniu dzieci mamuśki takich małych katatoników wytresowanych w kierunku niebrudzenia spodenek, niehałasowania bo przecież właśnie leci "M jak miłość" i niewsypywania piasku do wiaderka bo wiaderko się zużyje.


                            > kie inne dzieci prowokuja takiego lobuza? Dlaczego jedne matki dzien w dzien do
                            > staja skargi z przedszkola/szkoly, ze dziecko bije innych, a inne matki maja dz
                            > ieci, na ktore nikt sie nie skarzy? To jest zwykle zwalanie winy na ofiare.


              • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:38
                virtual_moth napisała:

                > e_r_i_n napisała:
                > > I dla niej pewne zachowania, mieszczące się ogólnie w normie, zakrawają j
                > uż o p
                > > atologie czy inne agresje.
                >
                > Nie wiem, o jakich zachowaniach TY mówisz. W kazdym razie "pewne zachowania" w
                > normie sie nie mieszczą - zaliczam do nich popychanie, straszenie, bolesne szar
                > panie za ręce (siniaki), wyzywanie. To są zachowania patologiczne, świadzące o
                > tym, ze dziecko ma problemy, niezaleznie od tego, czy moje dziecko jest grzeczn
                > e, niegrzeczne, a ja mam rodzenstwo bądź nie.

                Bzdura. Żeby nie powiedzieć - pierd*lenie. Popychanie, straszenie i wyzywanie świadczy wyłącznie o tym że dziecko ma problem z obiektem tych czynności. I to jest zupełnie normalne, bo nie zawsze się ludzie ze sobą dogadują, nawet mali.

                A Ty ciągle nie masz odwagi się przyznać do swojego zerowego doświadczenia w w dziedzinie konfliktów między rodzeństwem. Dlaczego tak się tego wstydzisz?

                • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:48
                  babunia_wygodka napisała:

                  > Dlaczego tak się tego wstydzisz?

                  Czy będzie to agresją, jesli znowu odmówię odpowiedzi na twoje pytanie? big_grin Tak wiem, kazdy lubi czasami podręczycwink
                  • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:53
                    virtual_moth napisała:

                    > babunia_wygodka napisała:
                    >
                    > > Dlaczego tak się tego wstydzisz?
                    >
                    > Czy będzie to agresją, jesli znowu odmówię odpowiedzi na twoje pytanie? big_grin Tak
                    > wiem, kazdy lubi czasami podręczycwink

                    Nie, to nie będzie agresja. Będzie to postawa uległości i obrony, wskazująca na to że nie potrafisz bronić swoich racji. Jesteś "twarda i bezkompromisowa" jeżeli wszyscy się z Tobą zgadzają, a w sytuacjach konfliktowych podwijasz ogon i udajesz że nic się nie dzieje. Następny klocek pasujący do obrazu kobiety która boi się konfrontacji bo nie umie sobie z nimi radzić, dlatego chciałaby usunąć w ogóle konfrontacje ze świata.
              • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:39
                a ja myślę, że zarówno u matek jedynaków i wielodzietnych i tych w równowadze rozrodczej problem może być ten sam... olewatorstwo, bądź zbytnie skupienie na dziecku mu nie służą....ani bezstresowe wychowanie, ani karność nie zapewnią, waszym dzieciom luzu i akuratności...tylko zdrowa miłość i jako taka równowaga... moje dziecko ostatnio płakało przez jedynaka, zero przemocy w domu, rodzice dają z siebie co mogą, dziecko wyszczekane, mądre, ale też i czasem agresywne jak nikt nie widzi, bo przecie jest siódmym cudem światawink
    • ciociacesia eee 15.11.11, 10:41
      a masz ty rodzenstwo?
      nawet bardzo male dzieci szybko sie ucza ze co uchodzi miedzy ukochana siostra a bratem 'miedzy ludzmi' nie przejdzie
    • bri Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:47
      Agresja u mężczyzn była zachowaniem promowanym i pożądanym przez prawie całą historię ludzkości. Nie da się tego w pięć minut wygasić.

      Dzieci jak się biją to bardzo brzydko, ale która z Was chciałaby faceta, który nie potrafiłby stanąć w Waszej obronie w razie potrzeby? Zachowania w bójce trzeba się nauczyć, nawet jeśli aspekty fizyczne po obu stronach będą identyczne to wygra ten, kto ma jakieś doświadczenie.
      • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 10:50
        bri napisała:

        > Dzieci jak się biją to bardzo brzydko, ale która z Was chciałaby faceta, który
        > nie potrafiłby stanąć w Waszej obronie w razie potrzeby? Zachowania w bójce trz

        Virtual pewnie preferowałaby faceta który po nazwaniu jego żony szmatą rozpłakałby się.
        • gazeta_mi_placi Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:05
          Dobre!
          • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:41
            Dobre, tutaj sie popisała ciętą ripostąwink
      • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:19
        ale jedno nie wyklucza drugiego.... męskość to nie agresja, ale siła i rozsądek, jak również odpowiedzialność.... mój mąż ponoć raz koledze walną cegłą, rozbiło się o szpital... bo mama powiedziała, jak Cie jeszcze raz zaczepi oddaj... potem jak nikt nie sprowokował bójki, czyli nie chciał go najzwyczajniej sklepać za glany czy inne dziwa jako nastolatka to nikogo nie lał... za to w jedynej sytuacji zagrożenia doskonale się postawił i rozprawił z napastującym mnie typem (I za co dostał zjeby, bo przecie można było jakoś inaczej wg mnie;P) nie ma się z czego śmiać, bo teraz to małe dzieci, a potem nie jedna Matka przymykająca oko, bo zaradny i temperamentny będzie wyła nad dziecięciem, bo znów z obita morda z knajpy wróciło i oby tylko tyle.... albo na synka w sądzie się uwzięli, a on zawsze przecie żywy był, to takie naturalne, przecie faceta ni cipę wychować nie można...
        • bri Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:30
          Nie wyklucza. Ale ja powiedziałabym raczej, że męskość (jeśli mowa o stereotypie) to nie tylko agresja, co nie zmienia faktu, że agresja jest ważnym składnikiem tego stereotypu.
    • gazeta_mi_placi Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:05
      Ale jak to jest - klaps przez dorosłego to ponoć trauma a obecnie także czyn prawnie zabroniony i karany, a pobicie dziecka przez własną siostrę i brata (sądząc po wątkach które przytoczyłaś niejednorazowe i częste), podejrzewam że często dużo boleśniejsze niż jednorazowy klaps to już nie jest trauma, ale rodzaj zabawy bądź rozgrywki między rodzeństwem do których nie należy się mieszać.
      To w końcu jak? Klaps jest traumą, ale regularne bicie przez brata lub siostrę już nie?
      • nika_75 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:22
        gazeta_mi_placi napisała:
        > To w końcu jak? Klaps jest traumą, ale regularne bicie przez brata lub siostrę
        > już nie?

        Oj weź.. Dobrze wiesz, że regularne znęcanie się starszego i silniejszego nad słabszym jest w normalnej rodzinie wykluczone na każdej płaszczyźnie i nie o nim tu mowa. Prowokujesz.
        • gazeta_mi_placi Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:27
          Większość rodzeństw to nie bliźniaki jednojajowe, zatem w tym samym wieku i o mniej więcej tej samej sile, czyli występuje tam "starszy, silniejszy" i "młodszy, słabszy".
          • nika_75 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:49
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Większość rodzeństw to nie bliźniaki jednojajowe, zatem w tym samym wieku i o m
            > niej więcej tej samej sile, czyli występuje tam "starszy, silniejszy" i "młodsz
            > y, słabszy".

            Zgadzam się, dlatego zadaniem rodziców jest nie olewać, ale być czujnym i pilnować, aby te naturalne przepychanki nie zamieniły się w znęcanie. Przecież nie chodzi o to by zezwalać na wzajemne okładanie się do krwi, ale nie biegać z tyradą i świętą zgrozą na każde wezwanie "mama on mi zabrał, mama ona mnie uszypnął, mama on mnie pociągnął za włosy". Wydaje mi się, że kto jest uważny potrafi to rozgraniczyć.
            • alinawk Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:02
              "mama on mi zabrał, mama ona mnie uszypnął
              > , mama on mnie pociągnął za włosy".

              A dlaczego zabrał? Jak zabrał, to niech odda. A jezeli nauczycielka w szkole zwróci ci uwagę, że twoje dziecko zabiera rzeczy innym dzieciom, to też zignorujesz? I nie, nie chodzi o tyrady, tylko o nauczenie dziecka, że cudzych rzeczy bez zgody właściciela się nie zabiera. I nie chodzi tu o dwulatka, żeby było jasne. Uszczypnął, czy pociągnał za włosy? A dlaczego? No wybacz, dziecko nie jest złośliwą małpą w zoo, żeby musiał ciągnąć za włosy czy szczypać. Ma się tego oduczyć. I nie mówię tu o małych dzieciach.
              • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:13
                ale to, że dziecko mówi, Mamooooo, a ON mi zabrała, albo pociągnął za włosy, nie oznacza wcale, że tak było... nie zawsze trzeba zakładać winę tego, który został oskarżony... ile razy u nas wyszło, że on zabrał, bo to jego i to wpierwej ona mu mu z rąk wyrwała, choć ten nie nauczony skarżyć.... i Mamooo jest zwykłą złośliwością niedorośniętego szkraba... Matka nie wszystko może rozsądzić, bo nie przy wszystkim jest... może porozmawiać i spróbować dojść prawdy, nie może założyć, że tak jest i już, bo skrzywdzi to drugie... nie raz byłam świadkiem sytuacji, gdzie rodzice rypią za wszystko starszego chłopca bo mały słabiutki i to tamten ma etykietkę tego nadpobudliwego... a ja to słodkie blond dziecię przyłapałam jako Ciotka na tym, że to ono spod stołu nogę wyciągnęło kopiąc przebiegającego brata i na wszelki wypadek drze się Mamoooo, mamooo on mnie bije, ... wbiega Matka widzi sweet aniołeczka pod stołem z przerażoną miną i starszy zbiera niezły ochrzan... wydałam gnojka , że to chyba tak nie było... a jemu szepnęłam do ucha, ze wiem, że to było barrrdzo złośliwe...
              • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:34
                alinawk napisała:

                > "mama on mi zabrał, mama ona mnie uszypnął
                > > , mama on mnie pociągnął za włosy".
                >
                > A dlaczego zabrał? Jak zabrał, to niech odda.

                Taaa... Nie ma to jak przylecieć niczym bezmyślna małpa Pawłowa i na usłyszane "on mi zabrał" odruchowo odpowiadać "oddaj mu co zabrałeś" bez wnikania w sprawę.

                > A jezeli nauczycielka w szkole zw
                > róci ci uwagę, że twoje dziecko zabiera rzeczy innym dzieciom, to też zignoruje
                > sz? I nie, nie chodzi o tyrady, tylko o nauczenie dziecka, że cudzych rzeczy be
                > z zgody właściciela się nie zabiera. I nie chodzi tu o dwulatka, żeby było jasn
                > e. Uszczypnął, czy pociągnał za włosy? A dlaczego? No wybacz, dziecko nie jest
                > złośliwą małpą w zoo, żeby musiał ciągnąć za włosy czy szczypać. Ma się tego od
                > uczyć. I nie mówię tu o małych dzieciach.

                Takich pierdół dziecko musi się oduczyć we własnym zakresie. Po to jest rodzeństwo żeby się uczyło dogadywać w takich sprawach bez PRZESZKADZAJĄCEJ nadgorliwej mamuśki.

        • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:28
          akurat uważam to zdanie za bardzo trafne...( niezależnie od mojej lubości bądź nie do poglądów gazety)
        • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:42
          nika_75 napisała:


          > Oj weź.. Dobrze wiesz, że regularne znęcanie się starszego i silniejszego nad s
          > łabszym jest w normalnej rodzinie wykluczone na każdej płaszczyźnie i nie o nim
          > tu mowa.

          Alez oczywiscie, oczywiście.
          • nika_75 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:16
            A ktoś tu się zgadza że wolno? Nie zauważyłam.
            • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:39
              nika_75 napisała:

              > A ktoś tu się zgadza że wolno? Nie zauważyłam.

              No ale własnie dochodzi do "regularnego znęcania się starszego i silniejszego nad słabszym" (choc starszy nie znaczy silniejszy, moze byc na odwrót) i to w "normalnych rodzinach" (zakładam, ze sa w normie). Przeczytaj jeszcze raz cytowany watek, albo moje cytaty z niego. Obrazują przyzwolenie na agresję między dziecmi, bagatelizując ją, ignorując. Dzeci regularnie sie znecaja nad soba nawzajem.Tylko niektóre matki taki stan rzeczy niepokoi. Reszta woli problem racjonalizowac. Wiadomo, ze aby mu zaradzic, trzebaby najmniej przez kilka tygodni/miesiecy stac nad dzieciakami non stop, uprzedza o karach, konsekwentnie kary realizowac narazajac sie na wycie i bunty. Po co, skoro mozna powiedziec, ze to takie nieszkodliwe bójki, ze dzieciaki nie cierpia, ze wszystko jest tip top.

              Mnie juz w sumie nie obchodza te dzieciaki, niech sobie łby pourywają, a matki niech przedawkują kawki i forum, ale obchodzi mnie moje dziecko, ktore potem musi sie bronic przed dziecmi nauczonymi tej formy kontaktu z rowiesnikiem. Jak jednemu z drugim wejdzie w krew, to i mnie moze sie oberwac. Jak rozumiem mam sie zapisac na kurs samoobrony, inaczej bede nieprzystosowana społecznie.
              • policjawkrainieczarow Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:53
                virtual_moth napisała:

                > Jak j
                > ednemu z drugim wejdzie w krew, to i mnie moze sie oberwac. Jak rozumiem mam si
                > e zapisac na kurs samoobrony, inaczej bede nieprzystosowana społecznie.
                >

                no na dluzsza mete to jest rozsadniejsze i bardziej realistyczne rozwiazanie niz oczekiwanie, ze wszyscy sie zmienia i dostosuja do twoich oczekiwan.
              • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:46
                virtual_moth napisała:

                > cmi, bagatelizując ją, ignorując. Dzeci regularnie sie znecaja nad soba nawzaje
                > m.Tylko niektóre matki taki stan rzeczy niepokoi. Reszta woli problem racjonali

                Nie ma to jak okazjonalne, zazwyczaj wyrównane, bójki między rodzeństwem lub kolegami nazwać "regularnym znęcaniem". Jakież to prymitywne, tak sobie ustawiać kontrast tylko na 2 kolory...
    • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:08
      to nie kwestia owych sławnych bójek między rodzeństwem, bo bójka bojce nie równa, kwestia poczucia nadzoru z zewnątrz i granic, oraz konsekwencji jak się przesadzi... moje dzieci targają się nawzajem, ale wiedzą, że nikomu nie może stać się krzywda, a jak się za bardzo rozkręcą to ktoś wkroczy.... i nie jest tak, że sami muszą sobie poradzić z tym, ustalić zasady między sobą, bo każde z nich może mieć inne zasady, a dominować po prostu będzie silniejszy... moje dzieci, trójka, nikogo nie biją, mimo odwiecznych wojen domowych...
      • fogito Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:35
        Mam starszego 2 lata brata. Czasami zdarzały się kłótnie i scysje, ale nie tłukliśmy się regularnie. Mama by na to nie pozwoliła. I o to chyba chodzi, żeby rodzice nie pozwalali na bicie się dzieci między sobą lub wyzywanie i upokarzanie.
        Mam syna - prawie 8 lat - którego nie biję i który też nie bije. Jest nieagresywnym jedynakiem, którego bolą chamskie zaczepki starszych kolegów. Na szczęście w szkole nie mam miejsca na żadną agresję, więc jedyny moment stykania się z agresywnymi dziećmi to treningi pozaszkolne.
        Zapewne jest nieprzystosowany społecznie do życia w chamskim i agresywnym społeczeństwie, ale chyba nie chciałabym żeby był. Ludzie, którymi się otaczamy nie są ani agresywni ani chamscy. Nie czujemy potrzeby kontaktu z tymi, którzy są. A w samoobronie czasami lepiej uciec i wezwać policję niż czekać na cios nożem w brzuch od jakiegoś pijanego nastolatka.
      • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:46
        net79 napisała:

        > moje dzieci,
        > trójka, nikogo nie biją, mimo odwiecznych wojen domowych...

        Pewnosci miec nie mozesz. Nawet w/g standardów forumowych bójki rodzenstwa to norma, bójki dzieciaków zatem w standardach "realnych" to tez wieksza lub mniejsza norma. Jest duzo rodziców, którzy upokorzone/pobite dziecko prędzej skarcą za nieumiejętnosc obrony, niz polecą na skargę do nauczyciela czy rodzica.
        • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:53
          Co do zachowania dzieci po za domem mam pewnośćsmile co będzie później nie wiem, jako Matka trójki, wiem, że owo bicie się to forma kontaktu fizycznego miedzy rodzeństwem, póki jest w zdrowych proporcjach i wg jasnych zasad z poszanowaniem drugiego jest ok... mało tego jak już któreś kolanem w nos niechcący dostanie, bo te bójki to raczej przewalanie się na naszym materacu... to tuli to drugie i płacze razem z nim...może mam ten luz, że najstarszy jest chłopiec, dwie młodsze to dziewczynki i jasne jest, że dziewczynie włos z głowy spaść nie może, młody się pilnuje, mimo ogromnej siły... wyżywa się na sks-ach nie na kolegach... mam tez to szczęście, że jestem mało popularną Mamą domową i dzieci widzę z okna, z nauczycielami widuje się w miarę często, za zachowanie i kulturę są akurat chwalone... póki co, obaczym co będzie później, ale to efekt wpojonych zasad i kontroli...
          • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:06
            co do bójek prowokowanych, czyli jeśli ktoś atakuje mojego syna (co się może zdarzyło dwa razy), za pierwszym razem się nie bronił, przyszedł z żalem do domu, co do następnych wpoiliśmy mu, żeby złapał delkwenta za ręce, bo przecież wie, że jest silny i pewnym głosem powiedzieć, żeby się odczepił i zadziałało... ale ja mam pewne siebie dziecko i nie musi się dowartościowywać kosztem innych, wie, że nie wolno się bić, chyba, że już inaczej się nie da, a miałby bronic np siostry, przed starszym od niej chłopcem... i nie nie jestem hipokrytką, kiedy mówię, ze bic się nie wolno, a pozwalam na to we własnym domu... bo to, że oni się tu tarmoszę, to kwestia właśnie wzajemnego zaufania, że nikt nikomu krzywdy nie zrobi i jest fun, ale tez jest kontrola.... do ludzi z zewnątrz moje dzieci mają ograniczone zaufanie, zatem pilnują sie bardzo i do głowy by im nie przyszło, żeby komuś po prostu walnąć... dużo rozmawiamy, ale od małego, na wiele tematów społecznych i znam ich poglądy, oni znają tez moje i je szanują, więc raczej nie odważa się na przemoc wobec bliźniego.... w domu to nie przemoc i nie dlatego, że za zamkniętymi drzwiami, ale dlatego, że mają z tego przyjemność i jest to za zgoda wszystkich ze stron... tak samo syn łazi po domu z gumowa piłką i ja sobie kopie, ale to nie znaczy, ze sąsiadom okna kiedyś powybija, znaczy tylko, że to jego pasja i ma silną potrzebę ruchu, adekwatną do wiekusmile a tak poza tym, to mocno zgadzam się z tym co napisałaś w pierwszym poście, ale też wiem jak wygląda życie domowe rodzeństwasmile najważniejsze są zasady i konsekwencja, ale nie wg prawa pięści...
    • ga-ti Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:21
      Troszkę info na temat na stronach: www.szkolabezprzemocy.pl
      Albo do poczytania: instytut.pl.tl/trudne-zachowania.htm
      Ciekawy, aczkolwiek lekko dołujący wywiad, odpowiadający troszkę na Twoje pytanie o przemoc w szkole i o swoistą niemoc instytucji: krakow.gazeta.pl/krakow/1,35803,8388443,Badania__90_procent_uczniow_akceptuje_przemoc.html

      I jako podsumowanie tekst pierwszaka na pytanie nauczycielki, dlaczego uderzył pięścią kolegę: "bo tata kazał mi się bronić".
    • czarnaalineczka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:45
      jedynaczka z jednym dzieckiem ? big_grin
      • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 11:51
        czarnaalineczka napisała:

        > jedynaczka z jednym dzieckiem ? big_grin

        Dawna dziewczynka, która swoja pozycje w klasie musiała zdobywac siłą? A moze niezdiagnozowane ADHD?

        Żarcik. Argumenty ad personam są takie... ad personamwink
        • czarnaalineczka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:14
          pudlo
          dobra uczennica , z tych spokojniejszych
          lejaca sie regularnie z rodzenstwem rodzonym i ciotecznym


          a teraz odpowiedz na pytanie
          • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:12
            Ani twoja relacja z trudnego dziecinstwa, ani moje zwierzenia nie maja zadnego znaczenia dla dyskusji. Ot, chyba ze jako "dowody anedgotyczne", ktore tez zreszta nie maja zadnego znaczenia.

            Przytoczyłam dyskusje z innego forum, w ktorym zdecydowana wiekszosc matek totalnie bagatelizuje sprawe agresji miedzy rodzenstwem. Nawet tutaj, w tym watku jest mało głosów ad rem, znowu czesc woli dalej roztrząsac definicję agresji, klapsa i męskości (oprocz zwyczajowej części, ktora lubi ad personam). A potem znowu bedziemy szukac przyczyn agresji dzieci np. w grach komputerowych czy TV, zamiatając pod dywan to, ze w wiekszosci polskich domów dochodzi do regularnych bijatyk za zamkniętymi drzwiami pokoju. W pełni usprawiedliwionych, ignorowanych, racjonalizowanych. W koncu przemilczanych.

            Bardziej mnie interesuje Twoje zdanie na ten temat, nie musi byc podparte argumentami, jesli nie potrafisz. Twoje dziecinstwo srednio mnie interesuje, tak sie składatongue_out (wybacz)
            • babunia_wygodka Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:57
              virtual_moth napisała:

              > Ani twoja relacja z trudnego dziecinstwa, ani moje zwierzenia nie maja zadnego
              > znaczenia dla dyskusji. Ot, chyba ze jako "dowody anedgotyczne", ktore tez zres
              > zta nie maja zadnego znaczenia.

              Taaa, nie mają. Nie ma to jak dziewica (płci dowolnej) opowiadająca o dzikim seksie. Jak to zawsze dobrze widać...
    • izabellaz1 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:16
      I tak i nie.
      Zgodnie z teorią Alfreda Adlera człowiek agresję ma w pewnym stopniu w genach. Nie uprawnia to oczywiście do jej stosowania jednak przed naturą ciężko uciec, zwłaszcza jak człowiek mały i niepotrafiący radzić sobie jeszcze z emocjami.
      • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:37
        Cóż, jak to Freud pisał, "kultura żródłem cierpień" jest. Nie chcemy aby nasze dzieci cierpiały poddając się naszym straszliwym naukom, ze brata bic nie wolno. Wolimy, aby to ktos inny cierpiał (inne dziecko najczęściej), a fakt, iz to nasze dziecko zadaje cierpienia spychamy głęboko w podswiadomoscwink
        • net79 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:42
          nigdy drzewek czytać nie potrafię, za tępa jestemwink... czy to do mnie?
    • alinawk Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 12:46
      > Olśniło mnie. Teraz juz wiem, skąd agresywne równiesnicze zachowania w szkole.
      > Kochane mamuśki po prostu uważają, ze bicie brata/siostry to forma ruchu! Ba, c
      > zęsto wolą nie reagowac.

      Święta racja, virtual_moth. Mamuśki nie reagują, bo chcą mieć święty spokój. Niech się tam dzieciaki biją za zamkniętymi drzwiami, żeby hałasu za dużo nie robić i mamusi nie przeszkadzać. Reagowanie wymaga przecież wysiłku, trzeba przeprowadzić śledztwo, kto winien, wysłuchać obu stron, jakoś sprawiedliwie rozsądzić, a to czas przecież zajmuje.
      A potem sie czyta na forum, że rodzeństwo się nie kontaktuje, nie lubi, itd. No jeśli np. starszy brat latami lał młodszą siostrę, bo był silniejszy, lub zabierał młodszemu rodzeństwu słodycze, które były do podziału, albo zabawki, to trudno wymagać potem życzliwych uczuć do niego. Zwłaszcza jeżeli rodzice nie reagowali na skargi i jawną niesprawiedliwość i odcinali się od interwencji. Zawsze mnie dziwiły takie stwierdzenia, że się nie lubi swego rodzeństwa i nie mogłam tego zrozumieć, ale po lekturze tego wątku mi się rozjaśniło.

      Kto nie lubi kotów, w poprzednim wcieleniu musiał być myszą
      • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 13:52
        Zaraz ci ktos napisze, ze ma rodzenstwo, prali sie niemiłosiernie, ale kochają się jak nie - wiem - co. Rozkoszne. Tak jak z panem, którego tatus prał pasem po tyłku 3 razy w tygodniu, mama kablem od żelazka i co, na normalnego wyrósł.
        • emilly4 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 16:33
          No niestety tak to juz jest, ze jedni rodzice staraja sie, powtarzaja po nascie razy, krzycza, wymagaja i jakos tak jest, ze te dzieci sa usluchane- normalne. Sluchaja jak sie o cos poprosi, w sklepie nie zachowuja sie jak malpy wypuszczone z zoo..

          Z drugiej strony sa dzieci rodzicow leniwych, tych co to wola kupic dziecku kolejna, niepotrzebna zabawke niz chwile spedzic nad ksiazka, albo na zwyczajnych rozmowach.
          Takie dzieci szybko sie ucza, ze wyciem i kwileniem kupia sobie wszystko. W szkole robia podobnie. Kupuja sobie kolegow, buntuja innych przeciwko slabszym, wysmiewaja sie.
          A kiedy taki juz 16-18 latek pobije dotkliwie kolege/kolezanke to rodzice sa wieeelce zdziwieni, ze ich "Mysiu-Pysiu" byl zdolny do takiego zachowania.

          nasygnale.pl/kat,1025389,numpage,5,searchAll,0,szukaj,nastolatek,type,article,szukaj.html?ticaid=6d631

          Ale co tam- bezstresowe wychowanie RZADZI !
    • asiablues Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 16:33
      Nie chce mi sie czytac całego wątku, ale w klasie u mojego syna był taki przypadek - okazało sie, ze dziecko było opóxnione w rozwoju ( minimalnie, ale z czasem robio sie to coraz bardziej widoczne). Chłopak zmienił skzołę, ale co sie dalej działo - nie wiem. U nas zajeli sie nim psycholog i pedagog szkolny.
    • volta2 Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 19:43
      fajnie virtual że poruszasz taki temat, i na dodatek masz te same obserwacje, co ja.
      też czytam wnikliwie te wątki i wychwytuję te złote myśli o relacjach rodzeństwa, jak i te mądrości o tym, że agresja to wyrażenie siebiesad

      ja mam dwójkę spokojnych, wychowanych dzieci, które nigdy nikogo nie uderzyły, oczywiście między sobą się tarmoszą, szczegónei starszy macha łapami na wszystkie strony - ALE - robi to tak delikatnie, że w tej jego walce nie ma siły/agresji. jest ruch i energia, hałas, bo starszy jest wyjątkowym czyńcą hałasu - ale na tym koniec!

      był uczony od małego, że młodszy brat jest mały i jełśli chce się z nim bawić, to musi wyeliminować siłę i agresję. ich walka to tak jakby dwa kocięta się bawiły.

      dla postronnych osób czasem to wygląda na ostrą bójkę, ale ja wiem, że nie muszę imprezy im przerywać, bo to jest zabawa a nie walka.

      w szkole są chwalone za bycie przyjaznymi, nikomu złośliwości nie robią, nikogo nie biją.
      co gorzej, nie są nauczeni "oddawania", jeśli jest problem - to ignorują, odwracają się plecami i odchodzą.
      w polskiej, publicznej szkole to może nie wystarczyć, teraz jestem spokojna, bo chodzą do prywatnej szkoły, gdzie za przejaw agresji dziecko wylatuje do domu w trybie natychmiastowym. dzwoni się do rodzica i ten przysyła kierowcę, lub sam osobiście odbiera dziecko, a czas na odbiór dziecko spędza u sekretearki. nie w klasie.

      gdyby jedna z drugą mamusią były 3 razy w miesiącu wezwane do odbioru pociechy - szybko by zakasały rękawy i nadrobiły podstawy wychowania.

      oczywiście jeśli przyczyną bicia jest odpowiedź na zaczepki, prowokacje - to metoda postępowania powinna być identyczna. bo niewyparzony język potrafi również wyrządzić wiele złego. z malego wywiadu wiem, że u nas w klasie cięte języczki nie są karane, co uważam za karygodne.

      sama mam koleżankę, której dzieci tłukły się w myśl zasady - do pierwszej krwi, jak cię uderzył to mu oddaj, zero kar za stosowanie agresji.
      dzieci nie mają ŻADNEJ więzi między sobą, są jakby sublokatorami w jednym mieszkaniu.
      moi się kochają, rano, po przespanej nocy już są za sobą stęsknieni. dzielą się wszystkim, bezkonfliktowo - ale nie urodzili się z takimi odruchami. musiałam tego wyuczyć, stosując różne metody. dziś odcinam tylko kupony.

      sen z powiek spędza mi tylko niedługie zderzenie z polską rzeczywistością szkolną, choć szkoła do której pójdą moje dzieci i tak nie jest zwyczajną polską podstawówką rejonową na typowym polskim osiedlu.
      • virtual_moth Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 22:56
        volta2 napisała:


        > sen z powiek spędza mi tylko niedługie zderzenie z polską rzeczywistością szkol
        > ną, choć szkoła do której pójdą moje dzieci i tak nie jest zwyczajną polską pod
        > stawówką rejonową na typowym polskim osiedlu.

        W sumie tragedii nie ma. Większy problem z nauczycielem niz rodzicem agresora, ale wiele da sie załatwic spokojna rozmowa i stanowczoscią.
    • beatazet Re: Agresywne dzieci w szkole 15.11.11, 21:51
      Takie dzieci są po prostu nie wychowane.
      • nowapanna Re: Agresywne dzieci w szkole 18.11.11, 14:23
        Na szczescie nie mieszkam w PolscewinkTutaj gdzie jestem, agresja jest tepiona w szkole.Jesli dzieciak kopnie/popchnie/uderzy drugie to rodzic jest wzywany do szkoly.Nauczyciel informuje rodzica jak jego dzieciak sie zachowuje-i oczekuje zmiany tegoz zachowaniasmile
        Babunia w tym watku myli agresje z rywalizacja i to jest jej podstawowy blad.Nie ma co nawet komentowac.
        W klasie mojego syna zawsze sa problemy z trzema chlopcami- kazdy z nich ma rodzenstwo-akurat w tych przypadkach maja starszych braci- sa w domu przez nich lani,a potem sie odgrywaja w szkole na slabszych.To tyle o tej dobroczynnej stronie bojek miedzy rodzenstwemwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka