virtual_moth
15.11.11, 09:42
Obecne w zasadzie już w przedszkolu. Biją, kopią, popychają. W szkole dochodzą wyzwiska. Za ofiarę biorą sobie zwykle dziecko spokojne, wrażliwe, strachliwe.
Zawsze zastanawiałam sie, kim sa rodzcie takich dzieci. Na początku myslałam, ze to rodziny z marginasu społecznego. Potem moja kolezanka miała syna z agresywnymi zachowaniami, patologią zadną nie była. Zweryfikowałam zdanie o takich dzieciach - moze mają specyficzny temperament, tak jak moje dziecko, ktore jest spokojne i lękliwe. Moze ciężko te zachowania korygować, tak jak naturalny temperament mojej córki. Starałam sie zrozumiec rodziców takich dzieci. Po lekturze tego wątku jednak chyba ponownie zmienię zdanie:
forum.gazeta.pl/forum/w,575,128599843,,klotnie_bijatyki_miedzy_rodzenstwem.html?v=2
Ematkii o bójkach rodzeństwa:
"Nalezy ustalic zasadę, bic się można tylko w swoim pokoju, za zamknietymi drzwiami"
"takie bojki to nie jest "agresja" - to jest zabawa"
"moi sie kochaja, ale sie bija kilka razy dziennie, probuje jakies zasady ustalac, ale tak naprawde oni sobie nawzajem jakiejs krzywdy nie robia"
"nie ma dnia bez awantury, bijatyki etc. Kłócą się, ganiają, leją, a za chwilę jest najlepsza zabawa razem. Też mnie to męczy, ale już po trochu przywykłam"
"W moim przypadku sprawdziła się doskonale nieinterwencja"
"Ale mimo wszystko dzieci to lubią, jest to sposób rywalizacji."
"już wolę wojny chłopaków krótkie z siniakami niż ostre języczki dziewcząt"
"Dzieci, ktore umieją się bić (...) są wyczulone na niebezpieczeństwa"
"Bójka to forma ruchu"
"Też nie reaguję jeśli widzę, że nikomu nie dzieje się wyraźna krzywda."
"(po powazniejszych skutkach bijatyk)W efekcie nauczyli się bić tak, aby większych szkód nie było"
"W pewnym wieku oni wręcz wszczynali bójki dla rozrywki (...). Przeszkadzało mi to naprawdę chyba tylko w czasie jazdy pociągiem."
"nie przepuszczą, by się nie wymienić ciosami. A potem znów jest dobrze. Mnie to nie martwi, tylko zadziwia"
"Ja sie pozwalam bic, ale tylko do pierwszej krwi"
Olśniło mnie. Teraz juz wiem, skąd agresywne równiesnicze zachowania w szkole. Kochane mamuśki po prostu uważają, ze bicie brata/siostry to forma ruchu! Ba, często wolą nie reagowac. Na cały watek tylko 2 czy 3 osoby stanowczo stwierdziły, ze reagują i nie pozwalają na bójki między rodzenstwem.
Nie dziwię się dzieciakowi, ze leje czy wyzywa kolezanke w szkole - przeciez to dla niego naturalna forma zachowania, nie korygowana w domu (co do wyzywania, ematka przyznaje, ze na wyzywanie pozwala, jesli nikogo bolesnie nie obraża, to juz cos).
Olśniło mnie jednym słowem i juz nie będę się dziwic, skąd tyle agresji w szkołach i wsrod rowiesników, mimo tego, ze wiekszosc tych dzieci nie była nigdy nawet "klapsowana".