Tak w temacie watkow o zolnierzach.Od wczoraj przed oczami mam obrazek z mojego pierwszego elementarza.Zolnierz w zielonym mundurze i dziewczynka podajaca mu czerwone gozdziki.Rozne rzeczy sie zatarly,ale ten obrazek pozostal.Kiedys bycie zolnierzem bylo czyms pozytywnym,odnoszono sie do nich z szacunkiem i pielegnowano pamiec o nich,dzis,to tylko zawod,wszystko sprowadzone do zarobkow,zero refleksji o powolaniu do sluzby krajowi i narodowi i w kontekscie Nato sluzby ludziom na swiecie.Ot takie maszynki do zabijania za kase

przykro mi.W mojej rodzinie kazde swieto zwiazane z wojskiem jest obchodzone,chodzimy na groby naszych bliskich,zolnierzy z dziada pradziada.Utozsamiamy sie z rodzinami zolnierzy,ktorzy sa na misjach.Doceniamy to co dla nas robia,choc dla wielu to abstrakcja.Wasze podejscie do zolnierzy?czy choc troche szacunku jeszcze sie tli?pisze to ja corka zolnierza,wnuczka zolnierza,prawnuczka zolnierza AK,krewna zolnierza z dywizjonu 303 ,wszystkich wujkow,ktorzy tez w byli wojskowymi i matka dziecka,ktorego krewni byli w niemieckiej armii.
--
“Mój takie bajki opowiadał piąte razy w miesiącu.Auto okazało się mieć na imię Kasia“ by wioskowy_glupek