nad głową,u sąsiadów galopuje mi stado dzikusów w postaci 3 chłopaków w wieku ok.4-6-8 lat.
oszaleć idzie.
dzieciaki przychodzą raz na jakiś czas do babci,z tego co wiem (to rodzina koleżanki) zachowują się tak stale,rodzice olewają i nie mają nad nimi żadnej kontroli

u nie w domu żyrandol się rusza jak stado przebiegnie,do tego te dzieciaki stale o coś płaczą,drą się,kłócą,ktoś się na nie drze,bez przerwy są krzyki i galopady.
gdyby tak było na codzień to chyba jednak poszłabym tam z uprzejmą
prośbą o ciszę.ale jako,że jest tak powiedzmy raz na tydzień to trza przetrwać choć nie wiem jak długo nam się to uda.
i żeby nie było-mam dzieci ale z racji różnicy wieku nie ganiają się po domu,zresztą one z tych raczej cicho się bawiących.poza tym nikt się nigdy nie skarżył więc może nie jest tak źle?