inkaa1
04.06.04, 18:59
Ten problem byl poruszany juz w zeszle lato ale wiem,ze na forum przybylo
wiele nowych, mlodych mam dlatego postanowilam o tym napisac. Bedac dzis na
zakupach minelam po drodze cale mnostwo wozkow i zalamalam sie. Na dworze
ponad 20stopni, mamuski krotkie rekawki,brzuchy na wierzchu, sandalki a
dzieci poubierane w plarowe bluzy, grube spodnie, czapki ,czesto
poprzykrywane kocami. Jeden chlopiec ubrany w welniany sweter mial czerwone
policzki i spocone pod czapka wloski (na hali tarogowej gdzie panuje zaduch)
a matka nic! Zupelnie jakby go nie widziala. Noworodki zapakowane w wozku
tak,ze ich nie widac, widac tylko gruby koc i przykrycie z wozka. Przeciez
tak nie mozna. Jedna kobieta, ktora stala obok mnie w kolejce miala 2-3
miesiaczna dzidzie ubrana w komplecik z bawelny z krotkim rekawkiem i
spodenki do kolanek. I to dziecko smacznie spalo i nie wiercilo sie jak inne.
Zastanawie mnie dlaczego pediatrzy nie uczulaja mlodych mam,ze dziecko mozna
ubrac tak jak siebie a nawierzch ewentualnie jedna cienka warstwe. Nastepnym
razem jak nie wytrzymam to oleje wszystko i bede pytac takie matki czy same
chcialyby ubrac sie w polarowy dresik kiedy zar leje sie z nieba! Nie bede
juz sie rozpisywac tylko prosze o jedno, nie bojcie sie rozbierac dzieci i
nie meczcie ich tak strasznie bo one naprawde cierpia.