violon-czela 02.01.12, 14:10 wyborcza.pl/1,75478,10898236,Ania_znow_bez_rodziny.html Cóż, bywa, że rodzina zastępcza mimo walki nie radzi sobie z bardzo, bardzo trudnym dzieckiem ale tu chyba każdy pretekst był dobry. Straszna historia. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lelija05 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:13 A bo to jeden taki przypadek? Znam podobną historię, ale tu przyczyną pozbycia się już przyzwyczajonego dziecka, było zajście w ciążę. Słów opisujących tych ludzi nie będę przytaczać. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:17 Ten "artykuł" jest tak napisany, że wysuwanie jakichkolwiek oskarżeń wobec kogokolwiek jest tu nie na miejscu. Jeszcze typowo "faktową" czcionkę powinni zastosować, zdjęcie skulonej dziewczynki już jest i tona mięcha pod adresem rodziców już się smaży. Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:21 Ja bym sie powstrzymala na razie z osadzaniem kogokolwiek, nie wiemy przeciez dokladnie jakie sa te "klopoty" ktore dziecko sprawia, nic nie napisali o diagnozie. Na pewno jest to trudna sytuacja. Dziecka oczywiscie szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:28 Dokładnie. Gdzie opinie lekarzy, wychowawczyni w przedszkolu czy szkole? Taki tam sobie tekścik bez sensownej merytorycznie oprawy i pomyślunku mający wywołać określone emoje u odbiorcy. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:35 Ale podali przykład kłopotów - na przykład była agresywna, co objawiło się tym, że powiedziała do młodszej siostry "Bo mama cię odda do domu dziecka". Cóż, moja ciotka przez całe dzieciństwo wmawiała swojej siostrze, że jest adoptowana. Gdyby taka przemoc miała być powodem rozbijania rodziny, to bardzo mało rodzeństw mogłoby się wychowywać razem. Dla mnie kluczowe jest zdanie "Baliśmy się o własne dzieci". Nie o "pozostałe" tylko o "własne". Jeśli tego nie dopisali dziennikarze, to znaczy, że ci rodzice tak naprawdę nigdy do końca nie przyjęli tego dziecka jako swojej córki. Nie ma ich co osądzać, ale warto jednak ocenić ich postępowanie w tej konkretnej sprawie - jako rodzina zastępcza zawalili. Jeżeli po ośmiu latach ciągle potrafili dzielić dzieci na własne i niewłasne. A o sprawie warto pisać nie po to, żeby dowalić konkretnym ludziom, tylko żeby kandydaci na rodziców zastępczych myśleli, decydowali się na dziecko dopiero wtedy, kiedy będą gotowi na kłopoty. Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziei88 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:39 dodaj, że pomocy też nie przyjęli. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:40 Nieważne jakie kłopoty sprawia. Rozumiem, że pozbędą się równiez własnych dzieci, jeżeli te zaczną sprawiać problemy? Czym różni się dziecko adoptowane od "własnego". Dla rodziców, którzy decydują się na adopcję nie powinno być różnicy. Jeżeli jest, to niech się nie decydują na bycie rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:07 Nie ważne jakie sa problemy z dzieckiem. Dziecko to nie przedmiot, decyzja o macierzyństwie powinna być decyzją świadoma , a decyzja o zostaniu rodziną zastępczą powinna być jeszcze bardziej świadoma. Przeciętna rodzina nie oddaje własnego dziecka gdy pojawiają sie problemy wychowawcze i tego samego oczekuje się od rodziny zastępczej. Dla mnie postawa rodziców zastępczej jest po prostu obrzydliwa, niezależnie od ich motywacji. Odpowiedz Link Zgłoś
vocativa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:16 No, dokładnie.To jest straszny dramat na pewno dla tego dziecka i nawet jeśli zachowywała się najgorzej jak sobie to tylko możemy wyobrazić to pewnie nie jest w ogóle jej wina,ale trzeba też wziąć pod uwagę,że niektóre problemy mogą po prostu przerosnąć, kiedy zagrożone są pozostałe dzieci Wklejam symptomy zespołu RAD(nie wiem, czy ta dziewczynka ma RAD,ale nie oceniałabym po prostu zbyt łatwo tych rodziców jeśli nie mamy pełnych danych... Symptomy RAD u dzieci (za opracowaniem Zachodniopomorskiej Fundacji Pomocy Rodzinie): 1. nadzwyczaj czarujące i ujmujące, szczególnie w stosunku do obcych lub tych, którymi mogą manipulować. 2. bezkrytycznie czułe, często w stosunku do obcych, ale brak czułości w stosunku do rodziców (nawet celowe ranienie ich uczuć) 3. problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, z wyjątkiem sytuacji kiedy są zezłoszczone lub kłamią 4. posiadające ogromną potrzebę kontrolowania wszystkiego i wszystkich, nasilająca się wraz z wiekiem 5. nadzwyczaj czujne 6. nadaktywne, ale leniwe w wykonywaniu zadań 7. kłótliwe, często o nie mające znaczenia rzeczy (sprawy) 8. często wybuchające wściekłością, dostające napadu szału, nawet w trywialnych sprawach 9. wymagające lub czepliwe, często w nieodpowiednim czasie 10. trudno rozumiejące (lub wcale) związek między przyczyną i skutkiem 11. słabo kontrolujące impulsy (odruchy) 12. brak morale (zasad moralnych), wartości i wiary duchowej 13. słaba lub brak empatii, często nawet brak rozwiniętego sumienia 14. okrucieństwo wobec zwierząt 15. kłamanie bez powodu 16. fałszywe zarzuty o nadużycie 17. niszczenie własności lub siebie samego 18. kradzież 19. bezustanne gadanie, bezsensowne pytania 20. nienormalny (dziwny) sposób mówienia, brak zainteresowania w rozwijaniu umiejętności komunikowania się 21. opóźnienia (braki) w przyswajaniu wiedzy, przy normalnym rozwoju umysłowym 22. fascynacja ogniem, krwią, bronią, złem, dokonywanie zwykle złych wyborów 23. problemy z jedzeniem: albo objadanie się, albo odmawianie przyjmowania jedzenia 24. koncentrowanie się na detalach, ale ignorowanie spraw ważnych 25. posiadanie niewielu lub nie na długi okres przyjaciół, tendencja do bycia samotnym 26. postawa roszczeniowa, egoizm 27. podbieranie rzeczy bez pozwolenia, nawet jeśli można je otrzymać po poproszeniu o nie 28. manipulowanie dorosłymi, nastawianie ludzi przeciwko sobie 29. ciemność za oczami (w oczach), kiedy jest wściekłe Wytłuściłam te symptomy, które moim zdaniem mogą przerosnąć po prostu ludzi, którzy mają w domu pozostałe dzieci o które się po prostu boją. I żeby nie było nie bronie ich tylko po prostu wkurza mnie dosyć jednoznaczna ocena tych ludzi w artykule... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak To jak artykuł jest napisany, nie ma kompletnie 02.01.12, 14:39 żadnego znaczenia. Istotne jest to, że dziecko zostało pozbawione domu, w którym żyło 8 lat. Dlaczego? Dlatego, że było trudnym dzieckiem i były z nim kłopoty. Ot, rzeczywistość przerosła tych państwa - tylko ciekawe, czy własnego dziecka też by się pozbyli. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: To jak artykuł jest napisany, nie ma kompletn 02.01.12, 14:43 Dla mnie ma znaczenie. Nie będę nikogo wyzywać od najgorszych, bo przeczytałam kilka zdań bez wielu istotnych dla mnie informacji. Zgadzam się, że zawalili. Ale nie wiadomo dlaczego i jak dokładnie wyglądały te "kłopoty", ani przejawy agresji dziecka. Procedura oddawania do domu dziecka nie jest taka trywialna, więc coś musiało ich pchnąć do wszczęcia tej procedury łącznie z obserwacją psychiatryczną. Jeśli takie było ich widzimisię, to postępowanie okrutne. A może było czymś podyktowane o czym nie wiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: To jak artykuł jest napisany, nie ma kompletn 02.01.12, 14:51 Czymkolwiek ich postępowanie było podyktowane, niestety świadczy o okrucieństwie. Nadal się zastanawiam, czy oddaliby swoje biologiczne dzieci w razie problemów. Piszesz o procedurze oddawania dziecka - zauważ, iż z treści artykułu wynika, że z oferowanej pomocy korzystali w sposób niewystarczający - opuszczali spotkania albo stawiali się na nich bez pozostałych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: To jak artykuł jest napisany, nie ma kompletn 02.01.12, 14:57 Nie wiadomo czym ta niechęć do przyjęcia pomocy ze strony ośrodka była podyktowana. Ośrodkowi zależało na zatrzymaniu dziecka w rodzinie zastępczej. Może rodzice usłyszeli od lekarzy coś, co sprawiło, że nie chcą ryzykować. Nie znam problemu dokładnie i nie zdecyduję się na osądzenie. Nikogo nie bronię, ale nie widzę tutaj nigdzie pełniejszych informacji, żeby mieć szersze spojrzenie na problem. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak No to zadam pytanie otwartym tekstem: 02.01.12, 15:07 Czy oddałabyś swoje dziecko, gdyby było agresywne i sprawiało problemy? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: No to zadam pytanie otwartym tekstem: 02.01.12, 15:10 Ja mam tylko jedno dziecko więc nie miałabym w perspektywie ochrony pozostałych. I agresja ma wiele różnych poziomów, od kopnięcia, plucia i gryzienia po próby zabójstwa (nawet i nieumyślnego) na przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: No to zadam pytanie otwartym tekstem: 02.01.12, 15:13 No to wtedy leczenie psychiatryczne, szpital, prawda? Ale całkowita rezygnacja z opieki nad dzieckiem? Przekreślanie wspólnych lat? Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: To jak artykuł jest napisany, nie ma kompletn 02.01.12, 14:44 Dokładnie. Obiektywny, czy nie, nie zmienia faktu, że dziecko zostało oddane i nie wierzę, że przyjęło ten fakt obojętnie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:28 Z jednej strony rozumiem, że może być bardzo ciężko. Z drugiej strony jak musiałoby być ciężko, żeby się oddało własne dziecko? Pamiętam taki smutny artykuł w Gazecie Wrocławskiej, kiedy oddana z powrotem do domu dziecka dziewczynka mówiła z przekonaniem, że "mama" musiała ją oddać, bo ciągle dzwoniła na 0-700. I było to w czasach, kiedy istniała już możliwość założenia blokady na te numery. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:29 Jest taka piekna opowiesc o lisie i Malym Ksieciu,moral: “Jestes odpowiedzialny za to co oswoiles“.Rodzice,nie tylko zastepczy powinni sie tego trzymac,ciekawe czy jak ich dzieci beda sprawiac problemy,tez je oddadza,bo nie wychodzi.Dzieci to nie zabawki. Odpowiedz Link Zgłoś
thaures Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:39 Po 8 latach oddali, dziecko miało 1,5 roku , gdy ją zabierali, więc to 10-latka. Zastanawiam się jakie problemy mogło stwarzać takie dziecko... Masakra. Ale z drugiej strony nie wiadomo jak było naprawdę..Współczuję i dziecku i rodzicom. Odpowiedz Link Zgłoś
irima2 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:42 Nigdzie nie napisali jakie to były kłopoty, choroba itd. Ale pozostaje pytanie - czy gdyby dotyczyły ich rodzonych dzieci to też by je oddali? Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:44 Niestety jest to częsty przypadek gdy rodzina posiadająca biologiczne dzieci decyduje się na adopcję. No może nie do tego stopnia żeby oddawać dziecko (tzn. ja nie znam osobiście) ale znam przypadki zdecydowanie gorszego traktowania dziecka przysposobionego. Ot, bliższa ciału koszula. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:46 Dla mnie masakra. To dziecko wychowało się w tej rodzinie i jeżeli sprawia kłopoty wychowawcze to na skutek takiego a nie innego właśnie wychowania. Mnóstwo ludzi ma kłopoty z dziećmi ale do domu dziecka z tego powodu ich nie oddaje ale jak widać nie wszyscy się nadają na rodziny zastępcze czy adopcyjne-nie wszyscy potrafią równie mocno pokochać takie dzieci jak swoje własne. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:51 O genach nikt tu nie słyszał? O zaburzeniach osobowości, na które nie zawsze ma wpływ jedynie wychowanie? O FAS też nie? Wszystkie jesteście takie przykładne, a co byłoby gdyby istniało realne niebezpieczeństwo dla Waszych pozostałych dzieci (czy to przysposobionych czy biologicznych)? Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:55 O genach nikt tu nie słyszał? O zaburzeniach osobowości, na które nie zawsze ma > wpływ jedynie wychowanie? O FAS też nie? a przepraszam, wydawałoby się, że rodzina która chce bawić się w przysposabianie dziecka powinna była słyszeć najwięcej i powinna być na wychowanie takiego dziecka przygotowana. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:58 slonko1335 napisała: > a przepraszam, wydawałoby się, że rodzina która chce bawić się w przysposabiani > e dziecka powinna była słyszeć najwięcej i powinna być na wychowanie takiego dz > iecka przygotowana. Tak samo jak ośrodek, który podejmuje decyzję o oddaniu dziecka do rodziny zastępczej. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:02 ośrodek oddał półtoraroczniaka który zapewne w czasie krótszym niż miesiąc od oddania nie miał pojęcia, że kiedykolwiek istniało inne życie, życia poza tą rodziną. To nie był kilkulatek tylko maleństwo wychowywane w tym domu, przez tych ludzi, ludzi którzy je wyrzucili, cóż mnie nie dziwi, że dziecko sprawiało kłopoty w tym układzie, wygląda na to, że jednak nie potrafili pokochać jak własnych i zapewne stąd kłopoty... Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: słonko 1,5 roku 02.01.12, 16:08 No tak, zwłaszcza swoje pierwsze półtora roku życia każdy bardzo dokładnie pamięta, w najdrobniejszym szczególe. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia no jasne ze nie pamieta 02.01.12, 16:31 ale choroba sieroca wystepuje i u młodszych dzieci przeciez moj ex błysnal kiedys swiatla mysla ze po co on ma sie starac i dziecko odwiedzac jak dzieci do 3 roku zycia i tak nic nie pamietają Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: no jasne ze nie pamieta 02.01.12, 16:36 Cesia ale jest odwracalna stosunkowo łatwo u małych dzieci gdy dziecko znajdzie się w prawidłowym środowisku rodzinnym a po to chyba właśnie funkcjonuje taka rodzina zastępcza która ma być lepsza jednak od DD. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: no jasne ze nie pamieta 02.01.12, 16:38 ciociacesia napisała: > ale choroba sieroca wystepuje i u młodszych dzieci przeciez > moj ex błysnal kiedys swiatla mysla ze po co on ma sie starac i dziecko odwiedz > ac jak dzieci do 3 roku zycia i tak nic nie pamietają Słonko napisała "oczywistą oczywistość", że dziewczynka była w tym domu całe swoje świadome życie i nawet jeszcze przed nim. Nie znała innej rzeczywistości, jak tylko ta w tym domu. Jeśli "braciszek" był w tym samym wieku, to też sądził, że od swojego "zawsze" po prostu ma siostrę. Podobnie, jak młodsza dziewczynka. O problemach rozwojowych i emocjonalnych dziecka wynikłych z czasu sprzed pobytu w tej rodzinie nie mówimy. Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:56 No na takie czynniki nie ma się wpływu, ale jednak biorąc dziecko z domu dziecka trzeba je wziąć pod uwagę, bo niestety, ale większość dzieci tam przebywających pochodzi z rodzin patologicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 14:57 No dobra, załóżmy, że masz trójkę dzieci i jedno choruje na schizofrenię. Oddajesz je do domu dziecka? Czy starasz się leczyć, dobierasz leki tak, żeby w miarę mogło funkcjonować w rodzinie? Tu nie chodzi o tymczasowe przetrzymanie w zakładzie zamkniętym w celu leczenia, tylko o całkowitą rezygnację z bycia rodzicem dziecka, bo sprawia kłopoty. Co musiałoby zrobić twoje dziecko, jak bardzo musiałoby być niebezpieczne, żebyś je oddała - nie do zakładu psychiatrycznego, gdzie je odwiedzasz i wciąż szukasz szans na wyleczenie, tylko na stałe? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:05 I Tobie jednej mogę przyznać rację, bo przykład brzmi sensownie (pomimo że mam tylko jedno dziecko więc dla mnie w ogóle matczyna miłość do kilkorga dzieci jednocześnie to jedynie teoria ) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:07 Pomimo to są rodziny biologiczne, które choroba własnego dziecka przerasta. I ich też trudno mi osądzać, bo ludzie mają przeróżną konstrukcję psychiczną i nie mnie przyjdzie ich osądzać. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:13 oddanie dziecka w chorobie wydaje mi się jeszcze gorsze. Bo choroba to właśnie czas, kiedy wsparcie osób kochanych jest bardzo ważne. A uczucie porzucenia i wiażące się z tym konsekwencje psychiczne nie pomagają w pokonywaniu choroby Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:19 > No dobra, załóżmy, że masz trójkę dzieci i jedno choruje na schizofrenię. Oddaj > esz je do domu dziecka? Czy starasz się leczyć, dobierasz leki tak, żeby w miar > ę mogło funkcjonować w rodzinie? Jednak w przypadku rodzonego potomstwa masz więzi biologiczne, które ciężej zerwać, a ta rodzina nawet nie byłą rodziną adopcyjną. To była rodzina zastępcza, rodzice za opiekę nad tym dzieckiem brali kasę, dziecko zaczęło stanowić zagrożenie dla dzieci biologicznych więc je oddali. Jedyne do czego można się przyczepić, to do tego, że zakładając rodzinę zastępczą przeszli pewnie jakieś tam szkolenia i powinni wiedzieć czym to pachnie, że to z reguły nie są miłe grzeczne dzieci tylko dzieci patologii z problemami. Chociaż myślę, że częśc ludzi kieruje się ideałami i chęcią zbawienia świata, a przy przykrym zderzeniu z rzeczywistością nie dają sobie rady. Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziei88 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:24 "Jednak w przypadku rodzonego potomstwa masz więzi biologiczne, które ciężej zerwać" he, he ciężej? Dobre. tak, półtoraroczne dziecko musiało być wręcz przesiąknięte patologią a geny to wszystkie felerne. AAA, bo nie adoptowali tylko byli rodziną zastępczą wiec mogą. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:32 czarodziei88 napisała: > półtoraroczne dziecko musiało być wręcz przesiąknięte patologią a geny to > wszystkie felerne. Wszystkie nie musiały być felerne - zbędna ironia. A zespół FAS ma się od urodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:49 Alez przeciez cala masa ludzi tak robi. Ogromna ilosc biologicznych tatusiow sie wypisuje z rodzicielstwa, kiedy dziecko sie okazuje przewlekle chore czy niepelnosprawne i zaklada sobie nowa, lepsza rodzine. Roznica tylko taka, ze to tats sie wyprowadza, nie dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:00 Jeju jak ja nie cierpię tego argumentu o genach. Z własnymi doświadczeniami mogę spokojnie powiedzieć że te teorie są z d.upy wzięte. Ludzie nie potrafili wychować dziecka więc zwalają na geny. Bardzo wygodne. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:03 A ja nie lubię całkowitego ich pomijania. Literatura w tym temacie jest szeroka i nie wyrzucę jej do kosza tylko ze względu na doświadczenia jednej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:06 Ależ absolutnie nie polecam wyrzucania tych książek czy tam innych komiksów. Nie pomijam też całkowicie wpływu genów. Uważam tylko że mają niewielki wpływ w porównaniu do wychowania. Jest to oczywiście moje prywatne zdanie i sporego grona znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 07:40 ja mam w bliskim otoczeniu 2 adoptowanych dzieci, wychowywanych w 1 rodzinie w pewnej plaszczyznie są podobni, gł w kwestiach wychowawczych natomiast kazdy z nich ma zupelnie inny charakter na innych plaszczyznach i są od siebie diametralnie inni Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 08:48 mam 3 rodzeństwa i bardzo ale to bardzo się różnimy, mimo że jesteśmy spokrewnieni i chowani razem. Więc to nie reguła. Przyznaję, moja mama nie była wychowywana z rodzona siostrą ale są bardzo podobne. Żadna jednak nie jest podobna (zachowaniem) do rodziców biologicznych. Po prostu miały wpajane podobne wartości mimo innych rodzin. Brat mojej mamy w życiu alkoholu nie tknął mimo że wg niektórych tutaj powinien już dawno umrzeć z przepicia po tym co przeżył u biologicznych rodziców i z tym co po nich powinien odziedziczyć. Od dziecka wychowywali go moi przybrani dziadkowie. Mój tata jest wspaniałym ojcem chociaż po swojej matce powinien mieć nas głęboko. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:12 jedno co przeraza, i wyziera sposrod tekstu, to to, ze ta para w ogole nie powinna byla dostac tego dziecka, to sami rodzice poglebiaja problemy z dzieckiem bo sa "nasze" i "adoptowane". jesli ktos ma problem z zaakceptowaniem dziecka adoptowanego na rowni z wlasnym, nie powinien w ogole sie nawet zastanawiac nad adopcja, bo to cholernie krzywdzace dla tego przysposobionego malego czlowieka. ja np wiem ze inaczje traktowalbym dziecko adoptowane a inaczej swoje, dlatego jestem pelen podziwu dla rodzin adopcyjnych z wlasnymi biologicznymi dziecmi, ktore ten problem psychiczny potrafia przezwyciezyc, dlatego tez nie biore adopcji pod uwage, bo wiem ze to nie dla mnie, ze nie jestem w stanie zaoferowac adoptowanemu dziecku takich warunkow emocjonalnych jak swoim biologicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:24 To dziecko nie było adoptowane. I wobec tego nie było "własne", więcej nawet - rodzicice "zastepczy" są uczeni, ze dziecko wychowujace się w ich rodzinie nie jest ich i ni8e moze takim być. W kazdej chwili moze być zabrane do rodziny biologicznej, albo do innej zastępczej - nie jest zatem na takich samych prawach jak dzieci biologiczne czy adoptowane. Warto o tym wiedzieć, zanim się ocenia rodzinę. I tak, znam przypadek, gdy jedno z dzieci w rodzinie bylo tak agrsywne, ze rodzice byli zmuszeni się rozstać, aby ochronić inne dzieci. Totalna tragedia dla wszystkich, jestem w stanie zrozumieć, zę pewnych rzeczy nie zrobi się dla wychowanka, a zrobi dla własnego dziecka, niezaleznie adopcyjnego czy biologicznego. Waro jednak wiedzieć, ze rodzina zatsepcza to nie jest zwyczajna rodzina, a dzieci wychowywanych przez rodziców zastepczych wrecz poleca się nie kochac za bardzo.... To wychowankowie, a "własne" dzieci, niestety. To forma wychowania instytucjonalnego w warunkach rodzinnych, a nie prawdziwa rodzina - i takie jest założenie. Dlatego też zastępczy rodzice nie radzacy sobie z dzieckiem rezygnują. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:36 ok verdana, ja sie na tym nie znam, ale jesli jest jak piszesz, to jest to chory rodzacy takie wlasnie patologie system. druga rzecz zastanawiajaca w tym kontekscie - czemu tak male dziecko zamiast do adopcji trafia w tak chory uklad jak rodzina zastepcza? przeciez to wlasnie maluchy maja najwieksze szanse na pelne przysposobienie, czemu temu dziecku je odebrano? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:39 W artykule jest wzmianka o tym, że z przyczyn prawnych adopcja nie była możliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:42 no i widzisz, w swietle tego co pisze verdana, za takie dziecko w rz jest jedynie wychowankiem, to czemu sie dziwic? to chory uklad, a kobieta miala prawo tak postapic, skoro sobie nie dawala rady - dla mnie etycznie zly jest system, ktory dopuszcza takie sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:53 Do mnie argumenty Verdany, nawet jeśli są poparte jakimiś wytycznymi, nie przemawiają kompletnie. Dlaczego dziecko, które nie ma szans na pełną adopcję, a jest w rodzinie zastępczej, ma być akceptowane i kochane warunkowo? Dlaczego ma funkcjonować w rodzinie na gorszych prawach od pozostałych dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:59 Dlatego, ze zadaniem rodziny zastepczej jest bardzo9 czesto przygotowanie dziecka do powrotu do rodziny biologicznej. Te dzieci nie są w rodzinie zastępczej na zawsze. Wobec tego traktowanie ich jak własnych dzieci uniemożliwiloby w ogóle funkcjonowanie takich rodzin - dramaty utraty własnego dziecka byłyby niewyobrazalne. RZ sa lepsze od DD, ale nie jest to system doskonały, a funkcjionować może tylko wtedy, gdy opiekunowie (bo rodzice zastępczy są opiekunami, nie rodzicami) nie wchodzą w rolę rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:01 ale przyznasz ze takie niewchodzenie w relacje z maluchem 1,5 roku moze miec powazne nastepstwa dla jego rozwoju emocjonalnego - jak u tej dziewczynki? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:14 Tu mamy przypadek dziecka porzuconego przez swoją biologiczną matkę. Matkę, która na tyle miała to dziecko w czterech literach, że nie zrzekła się go prawnie, tak aby umożliwić mu normalne życie. Ta dziewczynka została skazana na stan wiecznej tymczasowości, a na koniec ponownie porzucona jak niepotrzebna rzecz. Czegoś takiego nie usprawiedliwia nawet formuła rodziny zastępczej. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:16 oczywiscie ze etycznie jest to plugawe, tylko czemu system adopcyjny w takim razie dopuszcza takie sytuacje, bo na bank nie jest to podyktowane dobrem dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 19:12 Verdano czy przypadkiem nie pomylilas rodziny zastępczej z pogotowiem rodzinnym? Bo to nie to samo, a dzieci do rodzin zastępczych trafiaja najczęsciej dlatego, że rodzice biologiczni mają ograniczone prawa i dlatego nie mogą być adoptowane. Raczej nie zdarza się, aby dziecko zostało odebrane rodzinie zastępczej i przekazane sądownie innej, bez przyczyny (to znaczy musiałoby być obecnej rodzinie odebrane, np. przez zaniedbania), ale nigdy ot tak sobie nie zmienia sie dzieciom rodziny zastępczej. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 19:20 Nie, nie pomyliłam. Pogotowie jest rozwiązaniem sciśle ograniczonym czasowo. Rodzina zastępcza bierze dziecko, ale jest za to wynagradzana i nie jest formalnie rodziną dziecka, tylko opiekunami. Czasem rodziny zastępcze przekształcają się w adopcyjne (pogotwie zdecydowanie nie). Często rodzina zastępcza ma za zadanie przygotować dzieci do powrotu do własnej rodziny. Musi się tez liczyć z tym, ze dziecko - na przyklad gdy rodzice stracą praqwa - pójdzie do adopcji do zupełnie innej rodziny. Oczywiście, w Polsce nie zmienia się bez powodu rodzin zastępczych, ale w innych krajach - no USA zasadą jest regularne odsyłanie dziecka z jednej rodziny do innej. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:59 no logicznym jest jakby nie tworzenie silnych wiezi skoro RZ ma byc z zasady rozwiazaniem tymczasowym dla dziecka, niemniej taki uklad jest debilny, bo dzicko to nie zwierze i aby sie prawidlowo rozwijac musi nawiazywac silne wiezi w obrebie rodziny. nie moze byc ze taka tymczasowka trwa osiem lat a potem kopa w doope, to jest chory system Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:03 eakwave napisała: > no logicznym jest jakby nie tworzenie silnych wiezi skoro RZ ma byc z zasady ro > zwiazaniem tymczasowym dla dziecka bardzo często nie jest to rozwiązanie tymczasowe i dzieci w rodzinach zastępczych są do osiągnięcia pełnoletności, tutaj matka nawiała za granicę i nic chyba nie zapowiadało zmiany sytuacji w tej kwestii, rodzina zastępcza wie jaka sytuację prawną ma dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:07 dzieci w rodzinach zastępczy > ch są do osiągnięcia pełnoletności, a przepraszam znam takie gdzie są i dłużej i tworzą kochający się rodzinny dom ze swoimi rodzicami tymczasowymi Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:10 OK, ten caly artykul powinien zawierac krotkie glossary z prostym wyjasnieniem i prawna interepretacja takich pojec jak "rodzina zastepcza", "adopcja", "rodzinny dom dziecka" - to by zdecydowanie ulatwilo wiekszosci ludzi (np. nie siedzacych zawodowo w temacie) czytac historie z wiekszym zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:20 nie mogl, bo tu jest wszystko tak napisane aby zlinczowac ta kobiete z RZ, a o chorym systemie ktory umozliwia takie zachowanie rodzicow zastepczech, o ich weryfikacji przed takim przysposobieniem nikt sie nie zajaknal, ta durna baba nie jest jedyna ktora tutaj dala ciala na calej linii. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:32 tu masz rację, ja w zasadzie też przeczytałam i z góry założyłam że to rodzina adopcyjna mimo, że wiem jaka między adopcyjną a zastępczą jest różnica. Tak sobie teraz myślę że może i lepiej że dziecko po prostu oddali jak stwierdzili, że sobie nie radzą, ileż to razy słychać było o znęcaniu się nad wychowankiem czy podopiecznym gdy opiekun sobie nie radził ale była kasa więc trzymał...tyle tylko, że wiek dziecka zdumiewa mnie tutaj najbardziej bo nie wiem jakież to problemy prowadzące do takiego rozwiązania mogą być z dziesięciolatkiem wychowywanym w kochającej się rodzinie praktycznie całe swoje życie i nasuwa mi się tylko jedna myśl, że dziecko było zawsze traktowane dużo gorzej niż dzieci biologiczne i świetnie sobie zdawało sprawę z tej różnicy a to zrodzio te problemy o agresję w stosunku do tych lepszych dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:39 slonko1335 napisała: > nasuwa mi si > ę tylko jedna myśl, że dziecko było zawsze traktowane dużo gorzej niż dzieci bi > ologiczne i świetnie sobie zdawało sprawę z tej różnicy a to zrodzio te problem > y o agresję w stosunku do tych lepszych dzieci... Albo problemy wychowawcze byly "od zawsze" i poki dziecko bylo male, rodzice probowali sobie z nimi radzic sami az doszlo do jakichs sytuacji, w ktorych zorientowali sie, ze nie sa w stanie zapewnic bezpieczenstwa wszystkim zainteresowanym. Domyslam sie, ze potrzeba badan psychiatrycznych nie wyniknela bez powodu ... Tylko gdzie, do diabla, przez tych 8 lat byl osrodek wychowawczy/opiekunczy, ktory powinien byl trzymac reke na pulsie i wspierac te rodzine przez te wszystkie lata? Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 18:31 Tylko gdzie, do diabla, przez tych 8 lat byl osrodek wychowawczy/opiekunczy, > ktory powinien byl trzymac reke na pulsie i wspierac te rodzine przez te wszys > tkie lata? widzisz z tego co jest napisane na wstępie ośrodek nie miał pojęcia, że były jakieś problemy: "Beata Rogowska, dyrektorka Publicznego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Kielcach, nie kryje emocji. - Przyszła matka zastępcza i powiedziała, że chciałaby oddać dziecko. Nie mogłam uwierzyć, przecież wzięli Anię, gdy miała półtora roku. Ona się u nich niemal od początku wychowywała - mówi dyrektorka. " Myślę, że rodzice żadnych nie zgłaszali , może nie mieli pojęcia, że robią błędy, źle wychowują, może nie chcieli głośno przyznać się, że nie potrafią pokochać dziewczynki i traktować ją tak samo jak pozostałych dzieci. Moim zdaniem to wcale nie ośrodek jest winny. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia inna sprawa ze osrodki 02.01.12, 18:35 sa rozne ale ogolnie jednak malo wsparcia oferuja rodzicom zastepczym Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 19:32 slonko1335 napisała: > Moim zdaniem to wcale nie ośrodek jest winny. Z tego cytatu wynika, ze osrodek jest super winny - przez 8 lat nikt tej rodziny nie odwiedzil? Nie monitorowal? Nie sprawdzal postepow dziewczynki w szkole? Poziomu adaptacji w rodzinie? Nie informowal rodzicow zastepczych o sytuacji prawnej dziecka? No zwyczajnie na 8 lat zamkneli teczke z napisem "Ania" i obudzili sie z reka w nocniku jak sie okazalo, ze cos nie dziala w ukladzie, za ktory pozostaja odpowiedzialni. Kanal Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 19:45 Z tego cytatu wynika, ze osrodek jest super winny - przez 8 lat nikt tej rodzin > y nie odwiedzil? Nie monitorowal? Nie sprawdzal postepow dziewczynki w szkole? > Poziomu adaptacji w rodzinie? Nie informowal rodzicow zastepczych o sytuacji pr > awnej dziecka? No zwyczajnie na 8 lat zamkneli teczke z napisem "Ania" i obudzi > li sie z reka w nocniku jak sie okazalo, ze cos nie dziala w ukladzie, za ktory > pozostaja odpowiedzialn ale czemu sądzisz, że nie odwiedzał i nie monitorował? przecież wychowawca, pedagog szkolny, dyrektor szkoły czy przedszkola wie, że dziecko jest w rodzinie zastępczej. Czemu tych strasznych problemów i agresywnych zachowań nikt nie widział wcześniej? skąd taki ośrodek miał wiedzieć, że jak zacznie się coś dziać to rodzice zamiast zaproponowanej pomocy będą woleli oddać dziecko, pozbyć się kłopotu? Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 19:55 Bo pani dyrektorka jest zaskoczona a nie powinna. Jest co najmniej kilka momentow w zyciu tej dziewczynki, ktore powinny byly byc skrupulatnie monitorowane i obserwacje notowane, np. pojscie do szkoly, np. pojawienie sie kolejnego dziecka w rodzinie, np. kwestia diagnozy psychiatrycznej etc. Poza tym pani dyrektor powinna miec przed soba stos notatek na temat ukladow dziewczynki z rodzenstwem, rodzicami, dziadkami, sasiadami, kolezankami i nauczycielami w szkole, znajomymi rodzicow, na temat kontaktow lub ich braku z rodzina biologiczna (nie tylko rodzicami, wielokrotnie kontakty utrzymuja/chca utrzymywac dziadkowie, ciotki, wujki etc.) - jesli taki notatki sa i nic z nich nie wynika to jest to zaskakujace i podejrzane - kto robil obserwacje przez 8 lat i nie widzial "konfliktu" w rodzinie? Wszyscy grali jak w filmie? C'mon ... Najprawdopodobniej nikt nic nie monitorowal, nikt z nikim nie rozmawial i nikt nic nie wie. Znaczy sie ktos zawali robote. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:08 > Bo pani dyrektorka jest zaskoczona a nie powinna. czemu, może ją zapewniono latami, że wszystko jest cudnie? naprawdę myślisz, że normalnym i naturalnym dla rozwoju tego dziecka i tej rodziny by była ciągła indoktrynacja ze strony wszelkich możliwych władz? stos notatek? a może lepiej big brother i kamerki w każdym pomieszczeniu? Dziecko chodziło do przedszkola, poszło do szkoły i jakoś nikt nie zgłosił strasznych agresywnych zachowań i wielkich problemów...ja sądzę że był jeden, pewnie główny, inne traktowanie swoich dzieci, inne tego które można wyrzucić jakby co... Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:17 slonko1335 napisała: > naprawdę myślisz, że > normalnym i naturalnym dla rozwoju tego dziecka i tej rodziny by była ciągła i > ndoktrynacja ze strony wszelkich możliwych władz? stos notatek? Za dziecko w rodzinie zastepczej odpowiedzialna jest instytucja, ktora opieke powierza tym rodzicom zastepczym. Ale tylko ja powierza i MUSI monitorowac - dla dobra samego dziecka (wciaz, niestety, zdarzaja sie czasem sytuacje, w ktorych takie dzieci sa zle traktowane albo wrecz abused!) i dla dobra owej rodziny (ludzie choruja, przeyzwaja kryzysy malzenskie, zmieniaja/traca prace etc.). Z dwojga zlego, lepsza jak to nazywasz "indoktrynacja" niz kompletny olew, bo w 99 przypadkach na 100 jakies problemy sie pojawia/pojawiaja i ten, kto jest odpowiedzialny za calosc ukladu (instytucja!) nie moze pozostawac w blogiej nieswiadomosci. a może lepiej b > ig brother i kamerki w każdym pomieszczeniu? Moze? Trudno powiedziec - czasem i to jest konieczne. Roznie bywa. Dziecko chodziło do przedszkola, p > oszło do szkoły i jakoś nikt nie zgłosił strasznych agresywnych zachowań i wiel > kich problemów...ja sądzę że był jeden, pewnie główny, inne traktowanie swoich > dzieci, inne tego które można wyrzucić jakby co... > Ale tego wlasnie nie wiemy - z tekstu nie wynika nic procz tego, ze dziecko bylo w rodzinie przez 8 lat i ostatnio przeszlo diagnozowanie psychiatryczne; rodzina nie jest juz w stanie dalej sie tym dzieckiem zajmowac. Motywy rodzicow zastepczych znamy wylacznie z niedomowien i domyslow autora tekstu. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:27 Z dw > ojga zlego, lepsza jak to nazywasz "indoktrynacja" niz kompletny olew, bo w 99 > przypadkach na 100 jakies problemy sie pojawia/pojawiaja i ten, kto jest odpowi > edzialny za calosc ukladu (instytucja!) nie moze pozostawac w blogiej nieswiado > mosci. nie wiem czy jest możłiwość prawna kompletnego olewu-chyba nie bardzo bo rodzina jest pod nadzorem kilku instytucji, musiałyby nagle wszystkie olać swoje obowiązki Ale tego wlasnie nie wiemy - z tekstu nie wynika nic procz tego, ze dziecko byl > o w rodzinie przez 8 lat i ostatnio przeszlo diagnozowanie psychiatryczne; rodz > ina nie jest juz w stanie dalej sie tym dzieckiem zajmować tyle tylko, że w przypadku osób z którymi dziecko styka się w normalnym życiu ten nadzór musi być delikatny i dyskretny bo jak miałaby ta rodzina i dziecko normalnie funkcjonować inaczej? głównie opiera się na opiniach, rozmowach i oświadczeniach rodziców jak inne z jednostek nie zgłaszają problemów Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:35 Jestes wiec przekonana, ze wszystko bylo super i wysmienicie pod kazdym wzgledem az ktoregos dnia, ni z gruszki ni z pietruszki, ci rodzice zastepczy obudzili sie z przekonaniem, ze dla dobra ich biologicznych dzieci te "Anie" musza oddac i kropka? Really? Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:46 przeciwnie jestem przekonana, że cały czas było bardzo nie super w tej rodzinie w stosunku do tego dziecka i jak to dziecko dorosło do buntu to się go trzeba było pozbyć... Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:52 slonko1335 napisała: > przeciwnie jestem przekonana, że cały czas było bardzo nie super w tej rodzinie > w stosunku do tego dziecka i jak to dziecko dorosło do buntu to się go trzeba > było pozbyć... OK, wiec jesli (nawet) tak bylo, to wracamy do mojego podstawowego problemu: gdzie w tym wszystkim byla instytucja ODPOWIEDZIALANA za to dziecko? Przez 8 (OSIEM!) lat nikt nic nie widzial, ze zle sie dzieje? Nie widzial, bo nie umial patrzec? Bo nie patrzyl? Bo nie chcial widziec? Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 21:03 bo niełatwo jest stwierdzić nierówne traktowanie rodzeństwa, bo często dłuższy czas nawet to rodzeństwo gorzej traktowane nie od razu zdaje sobie z tego sprawę, bo dziecko myśli, że tak musi/powinno być, bo może tak własnie było wychowywane od samego początku, może od początku wiedziała, że matka jej nie chciała a ci państwo to łaskę robią, że w strasznym domu dziecka nie jest tylko u nich i powinna być wdzięczna(ileż dorosłych kobiet tlumacyz bijącego je męża że to ich wina, niepotzrebnie sprowokowały, faktycznie ta zupa za sona była).... A tekst "jak będziesz niegrzeczna to cię oddamy do domu dziecka" skąd wzięła? wiadomo co jeszcze mogła usłyszeć? co może tak frustrować dziesięcioletnią dziewczynkę że jest agresywna, zaczyna sprawiać problemy z którymi przestają sobie radzić rodzice? czy może nie chcą już sobie radzić bo dziecko pojęło, że nie powinno być traktowane jako to gorsze a tego oni nie są niestety w stanie zmienić... Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 21:30 slonko1335 napisała: > bo niełatwo jest stwierdzić nierówne traktowanie rodzeństwa, bo często dłuższy > czas nawet to rodzeństwo gorzej traktowane nie od razu zdaje sobie z tego spraw > ę, bo dziecko myśli, że tak musi/powinno być, bo może tak własnie było wychowyw > ane od samego początku, Komu nie jest latwo stwierdzic? Nalezy miec nadzieje, ze rozmow z dziewczynka nie odbywa pani sprzataczka z instytucji wychowawczej (z calym szacunkiem dla pan sprzataczek, ktorych spostrzegawczosc w szkole bywa bezcenna!) ale ktos, kto WIE jak pytac zeby sie dowiedziec ... może od początku wiedziała, że matka jej nie chciała a > ci państwo to łaskę robią, że w strasznym domu dziecka nie jest tylko u nich i > powinna być wdzięczna(ileż dorosłych kobiet tlumacyz bijącego je męża że to ich > wina, niepotzrebnie sprowokowały, faktycznie ta zupa za sona była).... OK, wszystko jest mozliwe ALE to wciaz nie usprawiedliwia tych fachowcow zatrudnianych przez instytucje opiekuncza, ze nie widzieli/nie slyszeli/nie rozumieli ... PRZEZ OSIEM (!) LAT. A tekst > "jak będziesz niegrzeczna to cię oddamy do domu dziecka" skąd wzięła? wiadomo > co jeszcze mogła usłyszeć? Nie wiemy. Z TV? Ze szkoly? Od mamy? Od brata? Who knows! I w tym problem - zaden sensowny fachowiec z ta dziewczynka nie rozmawial (najprawdopodobniej) przez wystarczajaco dlugo, ze w tym momencie pozostaja tylko domysly a one nie tlumacza niczego. co może tak frustrować dziesięcioletnią dziewczynkę > że jest agresywna, zaczyna sprawiać problemy z którymi przestają sobie radzić r > odzice? czy może nie chcą już sobie radzić bo dziecko pojęło, że nie powinno by > ć traktowane jako to gorsze a tego oni nie są niestety w stanie zmienić... > Moze i tak byc. A moze byc tak, ze dziecko ma (zawsze mialo) jakas forme dysfunkci, jakas forme choroby psychicznej, jakies learning disability, jakas forme uposledzenia, ktore (jak to u wiekszosci dzieci) z wiekiem jest wyrazniejsze, trudniejsze do opanowania, wymaga leczenia lub bywa niebezpieczne dla otoczenia ... Wiele rzeczy MOZE BYC (skutkiem badz przyczyna) ale jak JEST - tego nie wiemy, bo opieramy sie na tekscie pod publiczke, z ktorego wynika zero Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 21:52 > Komu nie jest latwo stwierdzic? Nalezy miec nadzieje, ze rozmow z dziewczynka n > ie odbywa pani sprzataczka z instytucji wychowawczej (z calym szacunkiem dla pa > n sprzataczek, ktorych spostrzegawczosc w szkole bywa bezcenna!) ale ktos, kto > WIE jak pytac zeby sie dowiedziec ... a spytaj na forum w ilu przypadkach gdy byli dziećmi i nad którymi rodzice znęcali się fizycznie i/lub psychicznie latami zauważył coś ktokolwiek ze skzoly czy przedszkola, ile razy tutaj czytałam o wyrafinowanych metodach dręczenia, manipulacji , jaką traumę mają z tego powodu dorosłe już osoby i jak to wspominają, w ilu przypadkach ktoś o tym wiedział z zewnątrz? Nie wiemy. Z TV? Ze szkoly? Od mamy? Od brata? ciekawe w ilu adopcyjnych lub zastępczych rodzinach takie teksty są normalne i dzieci tak do siebie mówią, bo spodziewam się, że częściej usłyszeć toto można w zwykłych biologicznych niż tych drugich.... Moze i tak byc. A moze byc tak, ze dziecko ma (zawsze mialo) jakas forme dysfun > kci, jakas forme choroby psychicznej, jakies learning disability, jakas forme u > posledzenia, ktore (jak to u wiekszosci dzieci) z wiekiem jest wyrazniejsze, tr > udniejsze do opanowania, wymaga leczenia lub bywa niebezpieczne dla otoczenia . > .. Wiele rzeczy MOZE BYC (skutkiem badz przyczyna) ale jak JEST - tego nie wiem > y, oczywiście, że tak może być i nie wiemy jak jest naprawdę ale coś sądzić i mieć zdanie w tej kwestii można mieć i moje jest takie a nie inne, dla mnie sytuacja jest nie do pomyślenia i uważam, że ludzie ci na rodzinę zastępczą się nie nadają, uważam, też że problemy wychowawcze wzięły się z wychowania jakiemu poddawane było dziecko praktycznie całe swoje życie u nich własnie. Nie stwierdzono jakoś ani ciężkich chorób psychicznych, upośledzenia u dziecka , póki co mowa jest o problemach wychowawczych. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 21:07 W dzisiejszych 'Faktach' była mowa o tej sprawie i podobnież rodzina kontrolowana była, ale nie zauważono żadnych nieprawidłowości. BTW wypowiadała się również pani psycholog, która stwierdziła, że pomoc oferowana tym ludziom przez odpowiednie instytucje była nieadekwatna do sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
anilka Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 21:59 Właśnie, słowo ,, podobnież,, jest chyba kluczowe dla całej sprawy. I nie powinno się mylić rodziny normalnej z zastępczą, gdzie za wychowanie podopiecznego się płaci. Nie usprawiedliwiam nikogo, siedząca i skulona dziewczynka robi wrażenie, owszem, ale nie wiemy co nimi kierowało. Jakie zaburzenia miało dziecko. Bo ze je miało to pewne, po pierwsze obserwacja psychiatryczna, po drugie nauczanie indywidualne wspomniane w artykule. Szkoły nie dają go ot tak, bo dziecko jest sierotką. Poradnia PP lub lekarza jakiejś specjalności musi wydać orzeczenie o takim trybie nauki , i ono jest czymś spowodowane. Mieli własne dzieci, to wymagało więcej troski, uwagi, czasu, który oni woleli poświęcić własnym dzieciom. Może próbowali i nie dali rady. Na dziecku odbije się to z pewnością, Znam chłopaka, którego odrzuciły dwie rodziny zastępcze, obecnie jest w domu dziecka, są z nim niesamowite problemy. Nie był z żadną z nich tak długo, po około rok, lub dwa. I procedury ,, oddawania,, takiego dziecka ponoć nie są zbyt skomplikowane - jedna z rodzin po prostu go przywiozła d domu dziecka z rzeczami i zostawiła, formalności załatwiają później Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:12 równocześnie w tych Faktach dziewczynka się wypowiadała (nie pokazano jej twarzy, było słychac głos), ze ma nadzieję, ze znajdzie się jeszcze jakaś rodzina, która ją pokocha i nie postąpi tak jak ta. nie brzmiała jak dziecko upośledzone, nie słychać tez było w niej złości, agresji. tylko bezbrzeżny smutek. więc skończcie już z tym adwokatowaniem diabłom, zostali tu już w 100% usprawiedliwieni i wybronieni. ja dla nich nie widzę żadnego usprawiedliwienia, to nie jest chore, upośledzone, nie kontrolujące się dziecko, tylko dziecko z problemami, których źródłem są sami ci rodzice zastępczy - bo ją traktowali jak gorszy sort. ludzie nie potrafią sie rozstać z psem czy kotem, gdy jest chory i sprawia problemy, a co dopiero oddać dziecko. trzeba nie mieć sumienia ani serca. do tego to katolicy - widać, ile katolicyzm ma wspólnego z prawdziwą moralnością. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:18 Toś sobie dośpiewała.... Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:58 co sobie dospiewałam? że dziewczynka brzmiała normalnie? brzmiała, ale rozumiem, ze tym gorzej dla faktów. albo że była gorzej traktowana? przeciez to sami rodzice zdradzili, mówiąc, ze ona straszy siostrę Domem Dziecka. co z genów ten DD ma? no i w końcu sama ta decyzja oddania dziecka, ktore de facto nic konkretnego złego nie zrobiło jest chyba najlepszym dowodem na to, ze to dla nich nie było dziecko tylko balast? Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 23:34 anilka napisała: > Mieli własne dzieci, to wymagało więcej troski, uwagi, czasu, który oni woleli > poświęcić własnym dzieciom. No właśnie. Tylko, że powinni byli o tym pomyśleć osiem lat wcześniej. Nie kupowali lalki z pozytywką dla synka, tylko zafundowali mu nową siostrzyczkę - do towarzystwa. A dziecko to odpowiedzialność - na cale życie. Chyba już o tym wiedzieli, mając swojego synka? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:13 Bo są wypadki, gdzie nie istnieje żadne dobre rozwiązanie. Debilne bywa nie odbieranie praw rodzicielskich rodzicom, którzy nie interesują się dziecmi, ale to też nie jest aż takie proste. Gdy rodzice porzucają dziecko, szczególnie starsze, nie ma żadnego dobrego rozwiązania, po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:17 no i szkoda dzieciaka, podwojna krzywda, matka idiotka i durna rodzina zastepcza.. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:21 freakwave napisała: > no i szkoda dzieciaka, podwojna krzywda, matka idiotka i durna rodzina zastepcz > a.. Jakos mnie oburza to, ze to tak latwo i bezwzglednie stawiasz stempelki "idiotka" i "durna" - ze tez Ci reka nie drgnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:29 no jakos w tym przypadku ciezko byc wyrozumialym nie sadzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:34 freakwave napisała: > no jakos w tym przypadku ciezko byc wyrozumialym nie sadzisz? Bo ja wiem. Czlowiek jest ulomny i slaby, czesto zwyczajnie leniwy (fizycznie, intelektualnie, emocjonalnie). Ja tez Wiec w jakims sensie opieram sie na "madrosci nas wszystkich" oczekiwanej od instytucji wlasnie - to ci, ktorzy ZAWODOWO sa odpowiedzialni za pewne procesy nie bardzo maja prawo na slabosc i ulomnosc w czasie swoich obowiazkowych 8 godzin pracy (pomijam juz kwestie powolania, przyzwoitosci etc.). Wiec o ile jakas zagubiona matke porzuconej dziewczynki czy zdesperowanych rodzicow zastepczych jest w stanie zrozumiec, usprawiedliwic, wspierac, o tyle wkurza mnie nieslychanie niesprawnosc, nieskutecznosc, moze nawet "bezdusznosc" instytucji powolanej do ochrony dzieci oddanych w jej (instytucji!) rece i do wspierania "cywilow" (rodziny zastepcze) w opiece nad tymi dziecmi. Moja negatywna ocena dotyczy tez poziomu tekstu, ktory rowniez swiadczy o olewie i braku profesjonalizmu! Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:19 No i bywaja przypadki gdy trzeba oddac do osrodka swoje wlasne, ukochane dziecko jesli z powodu agresji/choroby (psychicznej np.) zaczyna stanowic zagrozenie dla reszty rodziny. Naprawde z tego tekstu trudno sie dowiedziec jakichs konkretow w kwestii zachowan "Ani". Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:35 verdana napisała: > Bo są wypadki, gdzie nie istnieje żadne dobre rozwiązanie. Debilne bywa nie odb > ieranie praw rodzicielskich rodzicom, którzy nie interesują się dziecmi, ale to > też nie jest aż takie proste. Wbrew pozorm w przypadkach ewidentnych jest to bardzo proste. Jesli matka wyjechała za granice to nastapiła przeszkoda w wykonywaniu władzy rodzicieskiej i juz samo to jest wystarczającą podstawą do odebrania wąłdzy. Nie musiała nawet dziecka "porzucac", wystarczyłby tylko wyjazd + długotrwały brak kontaktu. Opiekunowie mogli złozyc wniosek o pozbawienie władzy. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:40 Tyle, ze mogła być chora (wtedy się nie odbiera praw), siedzieć w więzieniu, albo po prostu przyjeżdżać raz na dwa miesiące do DD... Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:41 czemu tak male dziecko zamiast do adopcji trafia w tak chory uklad jak > rodzina zastepcza? przeciez to wlasnie maluchy maja najwieksze szanse na pelne > przysposobienie, czemu temu dziecku je odebrano? Przeczytaj artykuł, dziecko ma nieuregulowaną sytuację prawną, matka przebywa za granicą, można zgadywac, że dziecko porzuciła, ale nie zrzekła się praw. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:44 no i mamy odpowiedz, idiotka mamusia pozbawila mala szans na normalny dom. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:57 Dlaczego więc nauczyli dziecko mówić do tej kobiety "mamo"? Jeżeli jest tymczasowość, to trzeba dziecko wychowywać pod tę tymczasowość, a nie używać jej jako wyjścia awaryjnego w sytuacji podbramkowej. I coś mocno nie gra w całym systemie - jeżeli wspiera się więź, którą tak łatwo zerwać. W takim układzie powinno się raczej tworzyć coś na kształt siatki rodzin zastępczych, zadbać, żeby dziecko miało jakichś stałych znajomych poza rodziną na wypadek takiej katastrofy, nazywać raczej ciocią i wujkiem niż mamą i tatą i zadbać, żeby były inne ciocie i wujkowie. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:26 > jedno co przeraza, i wyziera sposrod tekstu, to to, ze ta para w ogole nie powi > nna byla dostac tego dziecka, Dokładnie, pewnie mieli dobre zamiary, ale podobno w ośrodkach przeprowadza się testy psychologiczne kwalifikujące czy dany osobnik nadaje się jako rodzic zastępczy czy nie, przecież można sprawdzić jak człowiek reaguje w przypadku trudnych sytuacji. dlatego tez nie biore adopc > ji pod uwage, bo wiem ze to nie dla mnie, ze nie jestem w stanie zaoferowac ado > ptowanemu dziecku takich warunkow emocjonalnych jak swoim biologicznym. Dokładnie i wkurzają mnie nie raz teksty na forum, jak to ktoś chce adoptować śliczną dziewczynkę bo ma już synka, a parka tak ładnie się komponuje, albo bo chce dać dom "biednej sierotce", bez jakichkolwiek refleksji. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:39 wlasnie bo kochac jak swoje to jest naprawde trudna sprawa, ja wiem, ze niestety nie znalazlbym w sobie takich pokladow pozytywnych emocji wzgledem adoptowanego dziecka jak wzgledem wlasnych, dlatego chyle czola przed rodzinami adopcyjnymi, ktore posiadaja biologiczne potomstwo i potrafia rowno traktowac wszystkie dzieciaki... rowno kochac wszystkie dzieciaki Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Kochani rodzice :( 02.01.12, 15:22 violon-czela napisała: > wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? > rel="nofollow">wyborcza.pl/1,75478,10898236,Ania_znow_bez_rodziny.html > > Cóż, bywa, że rodzina zastępcza mimo walki nie radzi sobie z bardzo, bardzo tr > udnym dzieckiem ale tu chyba każdy pretekst był dobry. Straszna historia. To nie była rodzina zastępcza, tylko rodzice adopcyjni. Dziecko przecież całe swoje świadome życie było tylko w tej rodzinie. Agresywna? No i? Dzieci w tym wieku kłócą się z rodzeństwem, mówią sobie różne przykre rzeczy, biją się, awanturują, gryzą - taki wiek. Z tego się wyrasta. Faktem jest, że trzeba czasem interweniować w pokoju dziecinnym. Ale i tak za chwilę zgodnie się bawią. I ogólnie przepadają za sobą. Naturalne dzieci tych ludzi dostały nawiasem mówiąc lekcję poglądową - mamusia z tatusiem naprawdę potrafią oddać do domu dziecka, jak się będzie nie takim, jak sobie rodzice wyobrażali. Siostrzyczkę oddali. Zakaz telewizji czy komputera przez tydzień przy tym to pryszcz. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Kochani rodzice :( 02.01.12, 17:52 > To nie była rodzina zastępcza, tylko rodzice adopcyjni. Skąd masz takie informacje? W artykule jest napisane, że rodzina zastępcza. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Kochani rodzice :( 03.01.12, 14:51 jowita771 napisał: > > To nie była rodzina zastępcza, tylko rodzice adopcyjni. > > Skąd masz takie informacje? W artykule jest napisane, że rodzina zastępcza. kto tu kreci skoro matka dała sprawę do sadu o rozwiązanie adopcji ,w artykule w wyborczej jest to napisane Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 oj Gabi.... 04.01.12, 08:03 "w tym czasie rodzice zdecydowali się na złożenie do sądu wniosku o rozwiązanie rodziny zastępczej." Więcej... wyborcza.pl/1,75478,10898236,Ania_znow_bez_rodziny.html#ixzz1iTF2vMtA Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Kochani rodzice :( 02.01.12, 21:49 Nie rozumiem i nie che zrozumieć nic nie usprawiedliwia tych ludzi .Po prostu nie chcieli jej bo nie była ich ,kolejne dziecko w drodze to po co nie potrzebny balast .Dziewczynka miała 1,5 jak do nich trafiła 8 lat było ok i nagle co?Zresztą te gadki jak nie będziesz się ładnie ubrać to do domu dziecka pojedziesz , to dziecko musiało słyszeć od osób dorosłych.Byłam adoptowana wieku 2 lat i nigdy nie uszłam ze jestem nie potrzebna .Tym bardziej mi jej zal i cisną mi się takie słowa ze nie powiem jakie.Po prostu ŚWINIE i nawet świnie obrażam w ty momencie Odpowiedz Link Zgłoś
woman-in-the-city Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:26 Nie kamieniowałabym nikogo nie znajac wiecej faktów i okolicznosci. Dramat dziecka jest bezsporny, przez 8 lat więź przecież się musiała nawiazać i to bardzo, dlatego dziewczynki mi żal. Nie zmienia to faktu, ze linczować tych ludzi za ich decyzję nie zamierzam, bo wiedzy szerszej nie posiadam. Rodzi sie wiele pytań na które w artykule nie ma żadnej odpowiedzi. Ta rodzina musiała być przez psychologa badana i spełnić szereg wymogów zanim oddano im dziecko pod opiekę, ale kto wie jak było naprawdę. Dziewczynka mogła testować ich miłośc, badać ich reakcje, a oni zwyczajnie nie zdali egzaminu. Mogło być rożnie, brak jest w artykule opini wychowawców, lekarzy, ludzi podejmujacych 8 lat temu komu i czy to dziecko powierzyc, opini środowiska, otoczenia etc. Cała masa luk. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:41 Zawalila pewnie ta placowka wychowawcza. Dziecko w rodzinie zastepczej (foster home) to nie jest dziecko adoptowane - placowka wychowawcza/opiekuncza ma wobec niego stale zobowiazania; podobnie jak wobec tych rodzicow zastepczych. Najwyrazniej nikt przez te lata tak naprawde nie monitorowal sytuacji i doszlo do esklacji, ktora jest opisana. Ta dziewczynka nie stala sie wszak agrestywna/trudna z dnia na dzien. Rodzice zapewne probowali sobie z tym radzic "na wlasny rachunek" ale w koncu ich to przeroslo. Szkoda, ze sie wczesniej nie zwrocili o wsparcie do samego osrodka ale moze sie zwracali i zostawiono ich samych z problemem - nie wiemy. Artykul, jak wiekszosc tego typu wypocin, jest beznadziejny i jednostronny. Ponadto teksciarz nie podaje zadnych odnosnikow prawnych, nie tlumaczy gawiedzi oboiwiazkow rodzin zastepczych i placowek opiekunczych etc. etc. Dla mnie sytuacja, w ktorej dziecko jest w rodzinie zastepczej 8 lat z nieroziwazana sytuacja prawna swiadczy bardzo negatywnie o systemie opieki - nikogo (ani tego dziecka, ani rodzicow zastepczych) nie nalezy stawiac w sytuacji, ktora staje sie permanentnie tymczasowa a taka jest uklad foster home. Dziewczynka zapewne wymaga WYSPECJALIZOWANEJ rodziny zastepczej i znalezienie takowej nalezy do osrodka opiekunczego, ktory probuje sie problemu pozbyc wzywajac media i urzadzajac publiczne palenie czarownic wobec ludzi, ktorzy ofiarowali temu dziecku 8 lat w ich wlasnym domu. Zamiast wypytywac kobiete na schodach dlaczego "oddala Anie", teksciarz powinien zajac sie uczciwie prawna strona zagadnienia foster homes i opowiazkow instytucji (!) wobec wszystkich zainteresowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 17:05 Na pewno placówka wychowawcza zawaliła. Z tego, co mówią, pomoc oferowali, ale podejrzewam, że da się oferować tę pomoc bardziej stanowczo. Ale z drugiej strony wciąż więcej mam współczucia dla tego dziecka niż dla tych rodziców. Zwłaszcza, że oni nie stracili wszystkiego, ona tak. Wiem, że mieli intencję dać jej te 8 lat - ale biorąc pod uwagę, że wszystko krachnęło, tak naprawdę te 8 lat jej zabrali, zabrali szansę trafienia do rodziny, która być może by sobie poradziła. Odpowiedz Link Zgłoś
ailia Ucierpią wszystkie dzieci 02.01.12, 15:30 Nie wiem, jak wyglądała sytuacja, dziennikarze bywają bezwzględni. Z faktami się nie dyskutuje-ci ludzie potraktowali 10-letnie dziecko jak psa ze schroniska. Tylko że to nie będzie tragedia tylko dla tej dziewczynki, bo ucierpią wszystkie dzieci z tej rodziny. Była siostra-nie ma siostry. Rodzice oddali, bo była niegrzeczna i chora. Nie ma co się dalej przejmować, mamusia i tatuś cię kochają, a ona była agresywna. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Ucierpią wszystkie dzieci 02.01.12, 15:32 No wlasnie tak mysle, co bardziej przerazajace dla dziecka, starsza siostra straszaca ze rodzice oddadza do domu dziecka, czy rodzice ktorzy to wprowadzaja w zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Ucierpią wszystkie dzieci 02.01.12, 17:34 Z tym się zgodzę, mądra uwaga. Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziei88 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 15:59 dziwne to, ale ja mając cudzego dzieciaka w domu przez 8lat przywiązałabym się i walczyłabym o niego a nie oddała bo nie jest słodkim dziewczątkiem siedzącym w prawym kącie w nieskazitelnie czystej sukieneczce,mrugającej co dokładnie 3 sekundy. To jest 8 lat nie tylko tych złych przecież? Mogły tam być cuda wianki ale nie zmienia to fakty że to dziecko było niekochane i wzięte co najwyżej dla kasy a teraz wywalone bo za trudno się zrobiło. ( nie uwierzę, że człowiek, który chce pomagać a rzeczywistość go przerosła nie zawalczył o dzieciaka który był z nim przez 8 lat, nie uwierzę,że taki człowiek nie wykrzesał z siebie jakichkolwiek uczuć) Zawinił tu system i dwoje dorosłych ludzi. Szkoda dzieciaka bo jak widać nie tylko niby patologia i geny są w stanie wpłynąć destrukcyjnie na człowieka. to jest moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 16:13 Pretekst? Byłabym ostrożna w wydawaniu wyroku na tych ludzi. Tak napisany artykuł, w dodatku okraszony bardzo smutnym zdjęciem, automatycznie stawia rz pod pręgierzem, a tak naprawdę gó... wiemy. Szkoda, bardzo szkoda, że się nie udało, ale dlaczego się nie udało - tego od dziennikarzy się nie dowiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Która z was jest gotowa 02.01.12, 17:21 wziąć to dziecko do siebie? Pytam całkiem serio. Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 17:27 ja calkiem serio ci odpowiadam, ze nie jestem wystarczajaco wydolny emocjonalnie, przyznaje sie bez bicia - zawsze swoje stawialbym na pierwszym miejscu przed adoptowanym i dlatego nie nadaje sie na czlonka rodziny zastepczej, mozna sobie pisac co sie chce, to trudna sprawa kochac madrze i sprawiedliwie przysposobione dziecko gdy ma sie wlasne biologiczne. ale ja jestem w stanie przyznac ze sie nie nadaje bo to dla mnie byloby za trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 17:29 rosapulchra-0 napisała: > wziąć to dziecko do siebie? > Pytam całkiem serio. Rosa, to demamgogia. My NIC o tym dziecku nie wiemy procz plci - wszystko inne to domysly i spekulacje. To nie jest fair stawiac takie pytanie przypadkowej zbieraninie ludzi. Co innego gdybysmy tu pisaly na forum "potencjalni rodzice zastepczy" i mialybysmy komplet info dotyczacy tej dziewczynki, jej pelnej historii etc. Ja wrecz mysle, ze czyjakolwiek deklaracja "jestem chetna wziac do swojego domu dziecko opisane w artykule" swiadczylaby wylacznie o kompletnej nieodpowiedzialnosci osoby tak sie deklarujacej. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Slowko o/t 02.01.12, 17:32 Ah, jakie mi sie udalo ulozyc piekne slowko przy okazji: deMAMgogia - so cool Sorry za skret ale musialam sie sama soba zachwycic na wypadek gdyby nikt nie zauwazyl Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 18:50 bi_scotti napisała: > To nie jest fair stawiac takie pytanie przypadkowej zb > ieraninie ludzi. Dlaczego nie? > Co innego gdybysmy tu pisaly na forum "potencjalni rodzice zas > tepczy" i mialybysmy komplet info dotyczacy tej dziewczynki, jej pelnej histori > i etc. No popatrz, a tutaj w tym wątku prawie każda forumka rzuca solidnym kamieniem w tych rodziców zastępczych i nie przeszkadza im, że nie znają pełnej historii, a informacje podane są w formie szczątkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 18:10 Tak zadne pytanie świadczy o potraktowaniu tego dziecka nie jak człowieka, tylko jako biedną sierotke, która jest nikim - ot "biedne dziecko', którym zająć się moze absolutnie kazdy. Bo takie dziecko nie ma charakteru, upodobań, wad, zalet - wziąć je moze po prostu kazdy i okazać "dobnre serduszko". Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia nie zgodze sie 02.01.12, 18:13 > Tak zadne pytanie świadczy o potraktowaniu tego dziecka nie jak człowieka, tylk > o jako biedną sierotke, która jest nikim - ot "biedne dziecko', którym zająć si > ę moze absolutnie kazdy. Bo takie dziecko nie ma charakteru, upodobań, wad, zal > et - wziąć je moze po prostu kazdy i okazać "dobnre serduszko". ja to pytanie interpretuje inaczej - czy wyrazilabys wole i chec wziecia tego dziecka liczac sie z tym ze owszem mozesz okazac sie 'odpowiednim' rodzicem? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: nie zgodze sie 02.01.12, 18:24 Czyli "Czy poslubiłabuyś pana X, wiedzac tylko, ze jest facetem, którego rzuciła żona". Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia sytuacja troche inna 02.01.12, 18:29 bo to nie dziecko decyduje kto bedzie jego nowa rodzina, ale tak: czy poslubilabys tego faceta przy zalozeniu ze on byłby chetny na slub z tobą Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 18:35 To pytanie jest godne tej dyskusji. Wszechobecne potępienie dla rodziny zastępczej, która pozbyła się biednej sierotki, bo woli swoje biologiczne dzieci. Sam artykuł jest tak skonstruowany, żeby czytelnicy zareagowali świętym oburzeniem i zlinczowali (chociaż słownie) dorosłych, którzy odstąpili od opieki nad tą dziewczynką. Bardzo łatwo jest teoretyzować na różne tematy, używać mądrych słów w dyskusji, ale jak to się ma realnego życia. Hipotetycznie gdyby się okazało, że musisz stanąć przed wyborem: wziąć czy nie wziąć to dziecko, wiedząc o nim tylko tyle, co jest napisane, to co robisz? Stać cię na to? Mogę się założyć, że nie. Zaś tłumaczenie, że nie znasz dziecka, jego wad, zalet, chorób itd.itp. jest tyle samo warte, co cała ta dyskusja, czyli funt kłaków najwyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 18:45 Zaś tłumaczenie, że nie znasz dziecka, jego wad, zalet, chorób itd.itp. j > est tyle samo warte, co cała ta dyskusja, czyli funt kłaków najwyżej. Nikt się przecież nie przyzna, że zadziałał instynkt ochrony biologicznego potomstwa i że u tamtych ludzi mogło być tak samo. Bo przecież oni to ci źli, a MY jesteśmy ci dobrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 18:51 Ja się przyznam szczerze - nie wzięłabym tej dziewczynki z prostego powodu - nie potrafiłabym traktować jej tak, jak biologicznych dzieci, więc zrobiłabym jej krzywdę. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:47 To mamy dwie osoby, reszta milczy albo fuka Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:58 ale napisalem rowniez ze ludzie ktorzy paraja sie taka dzialalnoscia jak rodzina zastepcza powinni sobie zdawac z tego sprawe ze gdy pojawia sie biologiczne potomstwo to jest ciezko, ze powinno to byc weryfikowane w jakis sposob Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 20:18 Ale oni już mieli biologiczne dziecko, kiedy przyjęli Anię. Ośrodek czegoś nie zauważył? Nieprawidłowo przeprowadzono weryfikację? Odpowiedz Link Zgłoś
freakwave Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 22:51 dlatego wlasnie dla mnie ta sprawa ma podwojne dno, bo pani dyrektor ktora tak sie w piersi bije i oczernia ta rodzine zastepcza sama pewnie nie dopelnila swoich obowiazkow kiedy wydawala zgode na umieszczenie malej akurat tam, w ogole zgode na to aby ta para zostala rodzina zastepcza, do tego trzeba miec odpowiednia konstrukcje psychiczna. druga rzecz, ze problemy dziecka wziely sie prawdopodobnie wlasnie z tego zroznicowanego traktowania ten tekst o oddaniu do domu dziecka dobitnie o tym swiadczy - malej tak musiano powtarzac. Czesto we wlasnej biologicznej rodzinie delikatnie nasilone faworyzowanie jednego z dzieci powoduje u drugiego problemy z poczuciem wlasnej wartosci i rodzi rozne inne patologie w doroslym zyciu, tu mamy dziecko adoptowane porzucone przez matke - o czym wiedzialo, dodatkowo sprowadzane do parteru tekstami o oddaniu do domu dziecka - jak to sie mialo skonczyc co mysli sobie osoba ktora w ten sposob gnoi powierzone jej pod opieke dziecko - ze z niego normalny byt wyrosnie, czy maly neurotyk? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 20:26 Trzy. Wprawdzie nie napisałam tego wprost, ale chyba można było moje intencje wyczytać między słowami. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 18:58 Rosa, nikt by do nich pretensji nie miał, gdyby dziecka nie wzięli. Problemem jest to, że wzięli i oddali, a to wyjątkowo dla dziecka krzywdząca sytuacja. Stopnia ich rzeczywistej winy nie znamy, ale co innego nie brać dziecka, a co innego wziąć, przywiązać do siebie i oddać. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:04 Problemem j > est to, że wzięli i oddali, a to wyjątkowo dla dziecka krzywdząca sytuacja. Problemem jest to, że nie mamy pojęcia, jak obecność dziewczynki wpływała na całą rodzinę, wiemy tylko tyle, ile dziennikarzom było potrzeba, żeby nakreślić obraz lekkomyślnych kretynów, którzy oddali dziecko z powodu jakichś pierdół. Tam była trójka dzieci, nie jedno. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:13 Ale ktoś im to dziecko dał pod opiekę. Sami go nie wzięli. I byli rodziną zastępczą, a nie adopcyjną. Aż takich szczegółów prawnych rz nie znam, ale nie wiem czy oni mieliby możliwość oddać dziewczynkę na dłuższe leczenie do szpitala psychiatrycznego gdyby tego wymagała, bo prawnie dziecko nie "należało" do nich. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Która z was jest gotowa 03.01.12, 19:01 A to jest słuszna uwaga - rzeczywiście mogli mieć ograniczoną dostępność do różnych sposobów pomagania temu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:26 Rosa, uogolniasz niesprawiedliwie - w sumie niewiele piszacych w tym watku naprawde "naskoczylo" i odsadzilo od czci i wiary tych rodzicow zastepczych. Poza tym kwestia "wziac-nie wziac" jest postawiona na glowie - nie kazdy sie nadaje na rodzica zastepczego z tysiaca powodow - oczekiwanie deklaracji tu i teraz jest paranoiczne. Wlasnie o to przeciez chodzi zeby tego typu wybory byly dokonywane nie jako efekt "porywu serca" (lub nie glownie z tego powodu) ale przy przemysleniu wszystkich potencjalnych za i przeciw. Byl okres gdy wielu naprawde dobrych i porzadnych ludzi bralo u nas na wychowanie (albo jako foster parents, albo adaptujac) dzieci Natives. Wiele z nich mialo FAS w roznym stopniu, co najczesciej "wychodzilo" dopiero po jakims czasie. Wiekszosc rodzin zmagala sie z konsekwencjami starajac sie zapewnic tym dzieciom wszystko, co bylo mozliwe choc skutki bywaly/bywaja rozne (choroby, przestepstwa, nieprzystosowanie spoleczne etc. etc.) - tylko tam, gdzie rodzice mogli (i chcieli!) wspolpracowac z sensownie wspomagajacymi instytucjami, mozna mowic o jakims stopniu happy end ... A to byly/sa w wiekszosci nieslychanie zaanagazowani, porzadni, wciaz sie uczacy ludzie, ktorzy wlozyli/wkladaja mnostwo wiedzy/energii/uczucia/dobrej woli/czasu w to zeby te ich dzieci mogly jednak funkcjonowac samodzielnie o siagnely jakis poziom przyzwoitego/sensownego zycia. Ale byly i sa przypadki, w ktorych takie rodziny sie rozpadly/rospadaja, bo wyzwanie bylo/jest zbyt wielkie, moze czasem podjete przedwczesnie, nierozwanie, moze bez pelnej wiedzy ... Dlatego zreszta "wziecie dziecka" to nie jest decyzja, ktora nalezy podejmowac czytajac lzawy tekst pelen niedomowien i info gaps. Pracuje z dziecmi, ktore stawiaja OGROMNE wyzwania swoim (najczesciej biologicznym) rodzicom i widze wielokrotnie zalamanie, rozpacz, zniechecenie tych rodzicow, ktorzy traca nadzieje, poddaja sie, wiecej juz nie sa w stanie dac ... Trudno z tego artykulu wywnioskowac ile pomocy miala ta rodzina, jakie trudnosci z wychowaniem dziewczynki NAPRAWDE tam zaistnialy - wiekszosci rodzin da sie pomoc ale sa i takie, w ktorych rozstanie jest jedynym sensownym rozwiazaniem. Dla wszystkich zainteresowanych. My tak naprawde to nic nie wiemy o tej "Ani" i calej sprawie - szlag nie trafi pismaka Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:22 > wziąć to dziecko do siebie? > Pytam całkiem serio. Pytanie zadane bez sensu, gdyż żadna z nas nie miała do czynienia z tą dziewczynką. Ta rodzina miała szansę wycofać się z tego po miesiącu, dwóch, kiedy to dziecko byłoby u nich jak na wakacjach, ale wycofać się po 8 latach to barbarzyństwo. Gdybym miała takie dziecko u siebie tak długo, byłoby dla mnie rodziną, a nie tylko chwilówką pod opieką. Gdybym zdecydowała się być rodziną zastępczą dla dziecka, najpierw musiałabym je poznać. Poza tym u 1,5 rocznego dziecka mamy wielkie pole do popisu w kształtowaniu jego charakteru. To nie jest 10 letnia dziewczynka przyjęta do rodziny jako dziecko trudne z którym sobie nie radzimy i po miesiącu przerywamy "wakacje" powrotem do D.D. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:26 Ta rodzina miała szansę wycofać się z tego po miesiącu, dwóch, kiedy to dz > iecko byłoby u nich jak na wakacjach, ale wycofać się po 8 latach to barbarzyńs > two. Co mogli stwierdzić po miesiącu czy dwóch pobytu półtorarocznego dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:34 > Co mogli stwierdzić po miesiącu czy dwóch pobytu półtorarocznego dziecka? To, co stwierdzili po 8 latach, że nie są zdolni do rodzicielstwa, bo dzieci biologiczne zawsze będą na 1 miejscu. Jeśli decydujemy się być dla kogoś rodziną, to z świadomością, że dziecko to również problemy i cechy charakteru, które będziemy musieli znieść, lub ukierunkować. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:43 > To, co stwierdzili po 8 latach, że nie są zdolni do rodzicielstwa, bo dzieci bi > ologiczne zawsze będą na 1 miejscu. Naprawdę myślisz, że po kilku czy kilkunastu tygodniach z kilkunastomiesięczną dziewczynką potrafiliby orzec, że się nie nadają na bycie RZ (nie 'czy nadają się do rodzicielstwa', bo to jednak co innego)? Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 19:50 > Naprawdę myślisz, że po kilku czy kilkunastu tygodniach z kilkunastomiesięczną > dziewczynką potrafiliby orzec, że się nie nadają na bycie RZ (nie 'czy nadają s > ię do rodzicielstwa', bo to jednak co innego)? Myślę, że po 8 latach oddać dziecko, bo stwarza problemy to barbarzyństwo jakkolwiek nie regulowałyby tego przepisy dotyczące rodziny zastępczej. Nie piszemy tu o towarze ze sklepu który nie spełnia naszych wymogów i oddajemy go w ramach reklamacji. Piszemy tu o dziecku. Takim samym barbarzyństwem jest oddawanie takich dzieci przez sąd biologicznym rodzicom, którzy przez kilka lat "zapomnieli" o swoim dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Która z was jest gotowa 02.01.12, 20:14 > Myślę, że po 8 latach oddać dziecko, bo stwarza problemy to barbarzyństwo jakko > lwiek nie regulowałyby tego przepisy dotyczące rodziny zastępczej. Nie masz pojęcia ani o opiece zastępczej w ogóle, ani o faktycznych problemach w tej rodzinie. Nie rozmawiajmy na poziomie 'Faktu', OK? Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Która z was jest gotowa 03.01.12, 18:50 rosapulchra-0 napisała: > wziąć to dziecko do siebie? > Pytam całkiem serio. całkiem serio, to napisałam w tej sprawie do kieleckiego ośrodka adopcyjno-opiekuńczego. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Która z was jest gotowa 05.01.12, 10:35 Ja już wiele razy pisałam, że jestem matką typu biologicznego i nie potrafiłabym pokochać czyjegoś dziecka. Zresztą dopiero teraz poczytałam o sprawie i żadnych wyroków nie feruję. Tak szczerze, bardziej mnie intryguje, dlaczego ci ludzie wzięli dziecko z domu dziecka, mając/planując własne, niż dlaczego je oddali. A może te motywy się ze sobą wiążą. Z powierzchownego artykułu jednak się tego nie dowiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
kiszczynska Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 18:31 Nie macie pojęcia jak dysfunkcyjne dzieci takie dzieci mogą być. Nawet adoptowane i asymilowane w wieku niemowlęcym. Niestety, ale dom dziecka/placówka opiekuńcza, przeżyte doswidczenia, zostają w dziecku na zawsze. I potrafi taki upiór dowalić.. Oddali ja po 8 latach! Cos bylo na rzeczy. Dzielili dzieci na nią i swoje. Balabym sie zpesuc swoja rodzine dzieckiem jakiejs Rumunki czy innej patologii. Moze chcieli chronić swoja rozine.. ale dlaczego po 8 latach.......? Odpowiedz Link Zgłoś
violon-czela Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 19:33 no to nie bierz i oni tez nie powinni brać ale szkoda takiej kasy odpuścić nie? ktoś tu zadał pytanie czy byśmy wzięły takie dziecko? a co to za głupie pytanie? jedna wzięłaby druga nie. Nikt nikogo nie zmusza. Ta która bierze musi się liczyć z konsekwencjami własnych nieprzymuszonych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 19:40 violon-czela napisała: > Ta która bierze musi się liczyć z konsekwencjami własnych nieprzymuszonych decyzji. No i wiekszosc rodzicow zastepczych sie liczy - np. z tym, ze W KAZDEJ CHWILI dziecko moze im byc odebrane, bo np. pojawili sie rodzice biologiczni albo jest ktos chetny to dziecko adoptowac. Taki uklad. W niego zreszta wpisana jest i druga mozliwosc, o ktorej osrodek wychowawczy w tym przypadku wydaje sie, ze wygodnie zapomnial - rodzice zastepczy moga w kazdej chwili uznac, ze nie sa w stanie dluzej sprawowac tej funkcji rodzicow zastepczych - powodow moze byc multum. I tak to dziala, bo prawnie inaczej sie nie da jesli ma oficjalnej adopcji czy chocby przysposobienia. Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 20:59 bi-scotti : mam wrazenie ze patrzysz na te historie poprzez pryzmat kraju w którym zyjesz, a tu jest Polska wlasnie: rodzina zastepcza w Polsce nie jest "tylko na chwile" bo pojawi sie ktos kto chce dziecko adoptowac. To rodzina dla dzieci o nie uregulowanej sytuacji prawnej, ktore maja wlasnych rodzicow, ktorzy ich sie w zyciu nie zrzekna ale ktorzy ich w zyciu nie odzyskaja (troche przesadzam) Ponadto te rodziny pozostawione sa same sobie i nawet nie jestem pewna czy dostaja za to kase. Inaczej jest z PROFESJONALNYMI rodzinami zastepczymi, ktore sa bardzo (czasami zbytnio) kontrolowane ale sa rodzinami zastepczymi dla kilkorga dzieci jednoczesnie w tym czesto bardzo chorymi Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 21:32 Pewnie masz racje - patrze ze swojej perspektywy. Ale czy to usprawiedliwia te instytucje, ktorej obowiazkiem bylo/jest dbanie o dobro tego dziecka? A jak mozna dbac jak sie pozostaje w osmio-letniej (!) nieswiadomosci? No jak? Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:21 kurde, bi_scotti, to Polska nie Kanada, nie ma tutaj środków na ciągły i łeboki monitoring rodzin zastępczych - ktos Ci już napisał, ze dziecko traktowane tak od małego nie miało świadomosci, ze dzieje sie coś złego i nalezy to komukolwiek zgłosić, przyjmowało to jako piorządek świata, a rodzice zastępczy przez te 8 lat nie przyznali się, ze mają jakiekolwiek kłopoty. trzebaby robic dziewczynce naparwde głeboie badania psychologiczne, by wykryć, ze w rodzinie jest cos nie tak - dziewczynka była pewnie nakarmiona, ubrana, niebita - więc z punktu widzenia instytucji wszystko gra. to, że system nie wykrywa wystarczająco wcześnie takich przypadków nie zwalnia ludzi ze zwykłej przyzwoitości i odpowiedzialności za drugiego człowieka, szczególnie gdy jest to dziecko w 100% emocjonalnie od nich zależne. a Ty probujesz za wszelką cenę zwolnić tych ludzi z odpowiedzialności, jakby sami byli jacys upośledzeni czy ubezwłasnowolnieni. w końcu podjeli sie tego zadania i przez 8 lat brali kasę za to - i co nagle, po 8 latach okazało się, ze dziecko PRZEZ NICH wychowane sprawia problemy? to czyja to jest wina? instytucji? czy moze jednak tych ludzi? ie przyznają się, że nie Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:27 sorry za literówki Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:44 Ależ oni nie brali "kasy za to", rodzina zastępcza dostaje środki na utrzymanie dziecka, i tyle. Oczywiście nie da się wykluczyc, że ten aspekt miał jakieś znaczenie. W sumie nie wiadomo, co dziecku jest, jeśli miało orzeczoną niepełnosprawność to kasa jest większa, różnie mogło być - ale co najwyżej "mogło" Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:41 Sure, nalezy ich wiec rozstrzelac albo przynajmniej publicznie napietnowac a instytucje odpowiedzialna za caloksztalt zostawic w swietym spokoju, bo wszak pani dyrektor tak sie uprzejmie zdziwila, ze w ogole jest jakis problem ... No comments ... no more ... enough. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 23:10 a czy ktos tu takiego sugeruje? gdze Ty widzisz to "rozstrzelać" i "zostawić w spokoju"? napisalam, że moim zdaniem żadne zaniedbania instytucji nie zwalniają ludzi z przyzwoitego zachowania i z ludzkich odruchów. a dla mnie oddanie dziecka z powodu jego agresywnych tekstow wobec młodszego rodzeństwa jest nieludzkie. Ty możesz ich usprawiedliwiać na wszystkie sposoby, mnie to za grosz nie przekonuje, bo wina jednego podmiotu nie sprawia, ze druga strona w tej sprawie nie moze byc oceniona. w ostatnich latach było wiele przypadków doniesień o zaniedbaniach instytucji, które mają chronić dzieci i ja jestem akurat ta osobą, która dla tych instytucji nie ma litości i nigdy ich nie usprawiedliwia. ale na tle innych przypadków zaniedbań - to ten jest naprawdę dla mnie kompletnie nieoczywisty. nie wiem, skąd wyciągnęłaś wniosek, ze nikt tej rodziny nie sprawdzał - ja z tych rożnych doniesień odniosłam wrażenie, ze sprawdzał, tylko nie wykrył, że dzieje się coś złego. ani rodzice, ani dziecko tego nie zdradzili. kiedy mleko sie wylało - rodzice mieli zaproponowaną pomoc psychologiczną, terapię, ale to olali. co może zrobić instytucja w takiej sytuacji? zmusic ich? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 10:43 kiszczynska napisała: > Nie macie pojęcia jak dysfunkcyjne dzieci takie dzieci mogą być. Nawet adoptowa > ne i asymilowane w wieku niemowlęcym. Niestety, ale dom dziecka/placówka opieku > ńcza, przeżyte doswidczenia, zostają w dziecku na zawsze. I potrafi taki upiór > dowalić.. przestań uogólniać nie wszystkie dzieci i jeśli są dobrze traktowane! > Oddali ja po 8 latach! Cos bylo na rzeczy. Co było na rzeczy to tylko dzieci ,chciała ich pozabijać ? Dzielili dzieci na nią i swoje. Bala > bym sie zpesuc swoja rodzine dzieckiem jakiejs Rumunki czy innej patologii. Ty to dopiero bylebyś,proponuje złożyć biały habit i spalić na stosie Moz > e chcieli chronić swoja rozine.. ale dlaczego po 8 latach.......? nie no nie mam pytań Odpowiedz Link Zgłoś
nowa.gocha Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 18:59 A czytałyście może "Piąte dziecko" Doris Lessing? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 22:16 Wydaje mi się niezmiernie ryzykowne adoptowanie/przyjmowanie na wychowanie dzieci, kidy ma się dzieci biologiczne. Do zwykłych problemów z dziećmi oraz z dziećmi przysposobionymi dochodzą problemy relacji między dziećmi, ich zazdrości, rywalizacji, jakoś trudno mi wyobrazić sobie, by miały szansę nie być o wiele ostrzejsze niż w zwykłej rodzinie. We mnie wątpliwości budzi przyjmowanie półtoraroczniaka kiedy ma się własnego (to bardzo subiektywne, kiedy moja własna córka była w tym wieku uznałam, że daruję sobie kolejne dzieci), decydowanie się na kolejne dziecko kiedy z tymi co są ma się już problemy. Ale jeśli mam o coś pretensje, to o robienie uników i w sumie niepodjęcie terapii rodzinnej. Z drugiej jednak strony w Polsce mało kto się na to decyduje, także gdy chodzi o biologiczne dzieci. Że rodzina nie miała odpowiedniego wsparcia instytucjonalnego, to u nas raczej norma. Skutkiem jest bardzo wysoki procent nieudanych adopcji, podobno danych o tym nie upublicznia się, nie wiem ile w tym prawdy, słyszałam od osoby na pewno kompetentnej. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 23:17 > Że rodzina nie miała odpowiedniego wsparcia instytucjonalnego, to u nas raczej > norma. > Skutkiem jest bardzo wysoki procent nieudanych adopcji, podobno danych o tym ni > e upublicznia się, nie wiem ile w tym prawdy, słyszałam od osoby na pewno komp > etentnej. Prawda. Widzę, ze emamy dokonały już linczu na podstawie tak stronniczego i beznadziejnego artykułu. Skąd wiecie czy rodzice nie zgłaszali problemów wcześniej, z tego co wyczytałam pomoc zaoferowano im dopiero jak postanowili dziecko oddać, jakoś wcześniej nikt się z pomocą nie kwapił. Nie wiadomo co z dziewczynką jest nie tak ( a jest ewidentnie bo dzieci w tym wieku nie kieruje się na obserwację na oddziale zamkniętym ot tak), nie ma opinii nauczycieli, sąsiadów, kuratora. Jakoś nie ma żadnych sensownych wypowiedzi osób zainteresowanych tylko opluwanie tej rodziny bez podania konkretów, a to, że pani dyrektor jest zdziwiona mnie nie dziwi ani trochę, przecież nie powie, że dziecko sprawiało kłopoty, a instytucja miała to w tyłku. Zresztą tego typu instytucje zawsze są zdziwione np. po zakatowaniu dziecka w pijackiej melinie też się dziwią mimo wizyt np. pań z MOPSU. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy_ewelina22 A morał z całej historii jest taki 02.01.12, 23:50 ... iż nie należy w ogóle interesować się czymkolwiek innym niż czubkiem własnego nosa. Dyskusja na e-mamie jest wręcz po buddyjsku zrównoważona w porównaniu z tym co o tych ludziach piszą na Publicystyce, a i tak padły tak durne argumenty, że ręce opadają "że kasę dostawali" - a wiecie, że tę straszną kasę dostaje się często nieregularnie, że barbarzyńcy i te wszystkie epitety miotają paniusie wysiadujące dupę przed kompem. A jak padnie pytanie - kto pomoże ani to się okazuje, że wszyscy się nie nadają, że o tym wiedzą, więc dlatego się nie pchają itd. itp. Powiedzcie mi dlaczego w tym kraju jest tyle ludzi którzy nadają się: do Idola, do innego idiotele, na Top Model, na zakupy do galerii, na Miss Polonia, a na rodzinę zastępczą, to każdy ci z godnością odpowie, iż wie, iż się nie nadaje, więc dlatego się nie pcha. Odpowiem wam od razu, że te idole i inne to po prostu sama przyjemność, a bycie RZ to nie tylko harówa gorsza chwilami niż niewolnika na plantacji bawełny (bo nawet bawełna nie wyczynia takich cudów jakie potrafi wyczynić dziecko), a jak się coś nie powiedzie, to od razu znajdą się zastępy inkwizytorów, które nawet nigdy psu w schronisku nie zawiozły nigdy kości. To typowa Bolanda: ten artykuł to po pierwsze, ci RZ to powinni pozwać GóWnianą Gazetę (pierwszy raz tak piszę) o wieeelkie odszkodowanie na zmianę osobowości, przeprowadzkę i za straty moralne - przeczytajcie to co się dzieje na publicystyce, zastanawiam się, co ci ludzie przeżywają w realu. Druga Bolanda: z jednej strony do adopcji kolejki są takie, że za PRL nigdy takich nie było za niczym, z drugiej, jak matka odda do adopcji, choć pewnie serce jej z bólu pęka - no to ma przechlapane na całego. Tu nie Ameryka, gdzie Steve Jobs spokojnie mówi, że jego matka studentka oddała go do adopcji - i wszyscy widzą, że dobrze zrobiła. Bolanda, afryka i bananowe państewko. Wstydzę się, że jestem Polką. Tu się ludziom jeszcze długo będzie żyło ciężko. Zwłaszcza takim, którzy myślą o czymkolwiek ninnym, niż tylko dorwać się do żłobu i jak najwięcej dla siebie zakombinować (inaczej mówiąc: ukraść). Jeszcze dodam - piszecie, jaki to okropny przykład dla ich dzieci. A ja myślę, że ich dzieci dostaną jeszcze jedną lekcję poglądową - tato z mamą chcieli dobrze, przygarnęli dziecko, chociaż wcale nie musieli (tę straszna KASE to myślę, że kazdy wolałby zapomnieć o niej to nawet nie jest rekompensata), stało się ciężko (skąd wiecie, do czego dochodziło w tej rodzinie) i na rodziców taka nagonka się rozpętała, że nawet my, małe dzieci przecież, zwłaszcza to drugie, rodziców prawie że straciliśmy (bo się przez ten lincz medialny i pewnie realny także (nie łudźmy się, że są anonimowi) do psychiatryka tylko nadają - tak też może być). Skądinąd zgadzam się z Verdaną, że mieszać własne z niewłasnym i to z takimi problemami (a nie np. dobrze znanym po zmarłej sąsiadce) to niesamowity eksperyment również na własnej psychice i to powinno być po prostu prawnie niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: A morał z całej historii jest taki 03.01.12, 09:51 Też widziałam forum Publicystyka i zgadzam się, że na emamie to jeszcze kultura i wyważenie panuje w opiniach. Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziei88 Re: A morał z całej historii jest taki 03.01.12, 14:09 no tak straszni są ludzie, którzy wiedzą, że nie dadzą rady a ponieważ boją się tego, że im się nie powiedzie nie chcą traktować dziecka jak przedmiotu - wezmę cię na próbę a potem wywalę, bo stwarzasz takie i siakie problemy - jest mi przykro, że nie dałam rady, ale przeżyjesz jakoś nie? A jak to dziecko się nie pozbiera i będzie sprawiało jeszcze większe problemy to przecież na pewno zawiniła patologia którą przesiąknęła mając 1,5 roku i geny a broń boże nie dwoje normalnych, dorosłych odpowiedzialnych ludzi z normalnego domu no bo chyba w tym domu patologii nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 09:45 Moja przyjaciółka, wiele lat pracowała w osrodku przygotowujacym pary do adopcji. napisała doktorat o adopcjach i z jej badań jednoznacznie wynikało, ze najbardziej udane sa adopcje, gdy rodzina MA już biologiczne dziecko. To zresztą logiczne, bo ci rodzice nie usilują być idealni, wiedza,z e dzieci, także biologiczne sprawiają problemy i nie przejmują się aż tak bardzo. W tych rodzinach jest mniej nieudanych adopcji. Ale to nie byla adopcja - a w takim wypadku rzeczywiście problem jest trudny, bo wymaga, jak by nie patrzeć, innego traktowania dzieci. Własne dzieci też muszą wiedzieć, ze dziecko, które się z nimi wychowuje, nie jest rodzeństwem i ze nie musi być z nimi do konca zycia. To jest problem, absolutnie nierozwiązywalny. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 09:52 > Ale jeśli mam o coś pretensje, to o robienie uników i w > sumie niepodjęcie terapii rodzinnej. Z drugiej jednak strony w Polsce mało kto > się na to decyduje, także gdy chodzi o biologiczne dzieci. > Że rodzina nie miała odpowiedniego wsparcia instytucjonalnego, to u nas raczej > norma. Powiem tak: mam bardzo, bardzo negatywne doświadczenia jeśli chodzi o tzw instytucjonalną terapię rodzinną, ta "pomoc" z którą miałam do czynienia była koncertem niekompetencji, głupoty i zadufania "specjalistów". Tak wiec na instytucjonalne jęki, że zła, zła rodzina nie podjęła pracy z terapeutą jestem wyjątkowo cięta. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 10:06 anorektycznazdzira napisała: > Tak wiec na instytucjo > nalne jęki, że zła, zła rodzina nie podjęła pracy z terapeutą jestem wyjątkowo > cięta. Taa, jeszcze podekscytowana dyrektorka tego ośrodka z kłapiącymi, podoczepianymi rzęsami i nerwowym unoszeniem w pseudouśmiechu kącików ust, bo TELEWIZJA przyjechała (wczoraj równie stronniczy króciutki reportaż w Faktach był, oczywiście utrzymany w tym samym duchu co "artykuł"). Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 02.01.12, 23:59 Dla mnie niesłychane jest w tej sprawie zachowanie mediów. Nie wiem, czemu ma służyć ta nagonka, bo nie widzę beneficjenta tej nagonki. Opiekunowie w rodzinie zastępczej mają prawo postąpić tak, jak postąpili, więc nagonka na nich jest zwyczajnie nieprofesjonalna. Być może jest to rzadki wypadek, niemniej to, że mogli tak postąpić, jest tu rozstrzygające. Dalej- taki komunikat puszczony w mediach może narobić szkód w rodzinach zastępczych- zachwiać bezpieczeństwem podopiecznych, którzy usłyszawszy że to jest straszne zło, mogą zaniepokoić się, że to zło także i ich dotknie. Tymczasem, jak napisała Verdana, taka możliwość jest możliwością, która wchodzi w grę, i dziecko [powinno być na taką ewentualność ubezpieczone! Czyli wiedzieć, że to nie jest zło. Może to też wpłynąć na traktowanie dzieci z takich rodzin jak egzotyki- mogą się zacząć wypytywania (czy aby ciebie nie chcą oddać?), przyglądanie się- po co to komu? Ktoś już pisał, że to są błędy systemu. Owszem- w zakresie wsparcia takich rodziców. Bo jak to jest- mogą nie skorzystać z oferowanej im pomocy, a są za to następnie piętnowani? Dlaczego taka pomoc nie jest obligatoryjna? Dlaczego psycholog/pedagog/psychiatra w takiej sytuacji są zaledwie jak witaminy- weźmie/nie weźmie..a co tam...jego wola. A potem- krzyk. Jeszcze dalej- dlaczego ta dziewczynka wypowiadała się do mediów? Dlaczego utwierdza się ją poczuciu krzywdy? Jacyś nierozumni ludzi nakręcają tę histerię. A dla innych to mięso. Towar. To media właśnie. Co do samej sytuacji rezygnacji- za mało danych. Dla mnie to jest poza oceną. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 10:16 O, to Ty też widziałaś ten reportażyk w Faktach? Dla mnie niedopuszczalne jak można było na koniec dać się wypowiedzieć tej dziewczynce, w tonie, który wyraźnie wskazywał jakie zdanie na ten temat już jej wszczepiono. Powiedziała coś w stylu, że może znajdą się ludzie, którzy już "nie popełnią takiego BŁĘDU jak tamci"...no sorry i od kogo to dziecko słyszy podobne teksty? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 11:09 izabellaz1 napisała: > O, to Ty też widziałaś ten reportażyk w Faktach? Dla mnie niedopuszczalne jak m > ożna było na koniec dać się wypowiedzieć tej dziewczynce, w tonie, który wyraźn > ie wskazywał jakie zdanie na ten temat już jej wszczepiono. Powiedziała coś w s > tylu, że może znajdą się ludzie, którzy już "nie popełnią takiego BŁĘDU jak tam > ci"...no sorry i od kogo to dziecko słyszy podobne teksty? > Ta najgorsze jest to ze każdy teraz manipuluje tym dzieckiem ,ale wracając do tematu .Każdy kto decyduje się na adopcje lub taki dom zastępczy musi sobie zdawać sprawę że bierze pod opiekę dziecko a nie przedmiot .Dzieci są różne ,po strasznych przeżyciach i rola nowej rodziny jest stworzenie spokojnego domu.Aby dziecko miało szansę choć troszkę zapomnieć o swoich złych przeżyciach .Tak będę stała na stanowisku że takie przypadki powinno się piętnować!Wiedzieli jakiego pochodzenia jest dziecko ,zdecydowali się to powinni dotrwać do końca.Skrzywdzili nie tylko Anie ale i swoje dzieci .Trzeba być zwyrodnialcem aby zafundować dziecku kolejna szok >Bo to nie ośrodek się starł, aby dziecko dostać tylko rodzina >I przestańcie te rodzinę wybielać bo mi się rzygać chce i nie mam chęci analizować ich podłego postępku Odpowiedz Link Zgłoś
karcia85 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 09:32 Zgadzam się z Gabi w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 12:00 a tu się z Tobą zgadzam całkowicie. Nie pojmuję jakim cudem to dziecko trafiło bezpośrednio przed kamerę po całej akcji-jakby mało tego było co już zaszło. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 08:52 nabakier napisała: > Dla mnie niesłychane jest w tej sprawie zachowanie mediów. Nie wiem, czemu ma s > łużyć ta nagonka, bo nie widzę beneficjenta tej nagonki. Beneficjentami każdej nagonki są wszyscy, którzy w niej uczestniczą. Czują się razem - i lepsi. Potem najczęściej w ten czy inny sposób zapłacą frycowe, ale poczucie udziału w walce o słuszna wspólną sprawę jest zniewalające. Opiekunowie w rodzinie > zastępczej mają prawo postąpić tak, jak postąpili, więc nagonka na nich jest z > wyczajnie nieprofesjonalna. Trudno mi wyobrazić sobie profesjonalną nagonkę (jakaś akcja Ochrany???) natomiast z faktu że rodzice mieli prawo nie wynika, że zachowali sie w pełni profesjonalnie - od profesjonalisty oczekiwałabym opiekę nad dzieckiem tak długo, jak długo ONO tego potrzebuje. >>>Być może jest to rzadki wypadek Niestety nie. > Dalej- taki komunikat puszczony w mediach może narobić szkód w rodzinach zastęp > czych- zachwiać bezpieczeństwem podopiecznych, którzy usłyszawszy że to jest st > raszne zło, mogą zaniepokoić się, że to zło także i ich dotknie. Tymczasem, jak > napisała Verdana, taka możliwość jest możliwością, która wchodzi w grę, i dzie > cko [powinno być na taką ewentualność ubezpieczone! Czyli wiedzieć, że to nie j > est zło. Naprawdę uważasz że nie jest złem usuniecie z rodziny dziecka, które się w niej wychowuje? > Ktoś już pisał, że to są błędy systemu. Owszem- w zakresie wsparcia takich rodz > iców. Bo jak to jest- mogą nie skorzystać z oferowanej im pomocy, a są za to na > stępnie piętnowani? Trudno pomóc na siłę. Natomiast nie wiemy, dlaczego z pomocy nie skorzystali - tu jednak widzę odpowiedzialność wyłącznie instytucji, bo albo pomoc nie była właściwa, albo oddano dziecko osobom, które nie są w stanie z żadnej pomocy korzystać, albo do pomocy zrażono rodzinę wcześniej - rzeczywiście, po zastanowieniu musze zmienić zdanie (pretensje do rodziców że nie skorzystali z terapii rodzinnej) - odpowiedzialność spada na instytucje, więc sie rozmywa, tak to jest. > Jeszcze dalej- dlaczego ta dziewczynka wypowiadała się do mediów? Dlaczego utwi > erdza się ją poczuciu krzywdy? Nie powinna wypowiadać się do mediów, oczywiście. Natomiast to co Ty proponujesz - udawanie, że nic złego się nie stało i wmawianie jej, że żadna krzywda jej nie spotkała, to dopiero zgroza. > Co do samej sytuacji rezygnacji- za mało danych. Dla mnie to jest poza oceną. Słusznie. Myślę, że tu zawsze będzie za mało danych. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 13:27 a ja nie byłabym taka pochopna w wydawaniu osądu nad "rodzicami"... widziałam wczoraj, co prawda z zasłoniętą twarzą, tą dziewczynkę w tv i te czarne włosy, spokój, generalnie... nie wiem...., może i pomyślicie, że jestem psycholką, ale pierwsze co przyszło mi do głowy, to że to taki diabełek, coś jak Adrien z Omen'a. ten opis RAD poniżej, zupełnie do tego, co sobie pomyślałam pasuje.... Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 13:46 shellerka napisała: > Adrien z Omen'a. Damien! Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 14:00 Na litość Boską to dziecko nie zasłużyło na taka porównania -shellerka ja wiem ze wyobraźnia ci działa ,ale nie wiem czy chciała byś aby ktoś użył takich tekstów w stosunku co do twojego dziecka . Kobieta tłumaczyła, że chcieli dobrze dla Ani. Ale boją się o swoje naturalne dzieci, bo dziewczynka stwarza problemy. Miała być agresywna, straszyć młodszą córkę, ''że ma być grzeczna, bo ją mama odda do domu dziecka''. Więcej... wyborcza.pl/1,75478,10898236,Ania_znow_bez_rodziny.html?fb_ref=su&fb_source=profile_multiline#ixzz1iOpVPzO8 No tak a skąd to 8 letnie dziecko zaczęło używać takiego argumentu w stosunku do młodszej siostry.Przepraszam ale winę ponoszą tylko rodzice ,po pierwsze dla tego że nie powinni w ogóle się starać.Aby stworzyć dla jakiegoś dziecka dom i oni sami mają ze sobą problemy a nie powinni szukać winy w tym dziecku ! Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziei88 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 14:02 o bosze, widziałaś ją? Toż zginiesz w ciągu 6 dni od obejrzenia. OJP. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: 03.01.12, 14:36 shellerka napisała: > ale pierwsze co przyszło mi do głowy, to że to taki diabełek, coś jak Adrien z Omen'a. Mnie sie skojarzylo z "Sierota" www.youtube.com/watch?v=BP7OUVfwiEQ Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 15:47 No jasne, rodziców nie można osądzać, bo artykuł napisany tendencyjnie, a dziecko można, bo spokojne i ma czarne włosy. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 16:52 No Asia, ale przyznaj, ze połowę wrażliwych serduszek na Publicystyce poruszyło zdjątko pt. "(jakieś) dziecię a'la zbity pies na schodach". Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziei88 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 17:02 no bo sa tepi i woleli przeczytac jedynie tytuł a potem przez 5 minut wszyscy gapili sie na zdjecie i ronili łezki. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 18:59 Oczywiście, że tak - chociaż ja na przykład uznałam, że jest to zdjęcie z serii darmoweobrazki.pl i nawet nie brałam pod uwagę, że to rzeczywiste zdjęcie. Mnie chodzi o to, że uważać artykuł za uproszczenie i równocześnie oceniać dziecko po podobieństwie do mniej lub bardziej udanych horrorów to trochę dziwne zestawienie. I że od jednego uproszczenia - jak mogli oddać dziecko - przechodzi się do drugiego uproszczenia - to musiał być potwór, skoro ją oddali. Odpowiedz Link Zgłoś
edziu0482 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 15:30 Ja też kiedyś od razu wydałabym wyrok na rodziców. Sama była w ośrodku adopcyjnym, chcieliśmy zapisać się na kurs... Poczytajcie w wolnej chwili choćby tak dla refleksji... prawiejakmama.bloog.pl/kat,0,page,51,index.html Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 15:58 Straszne. jednak patologia prędzej czy później wylezie, a najgorsze jest to, że takie rodziny, które próbują pomóc tym dzieciom są zostawiane samym sobie bez żadnej pomocy. To która z tych labiedzących wzięłaby takie dziecko jak te opisane w blogu pt. 3 razy k - kradzieże, kłamstwa, kazirodztwo? I nie ściemniając, że nie pokocha jak własne, tylko z prozaicznego powodu, z obawy właśnie o swoje biologiczne dzieci, i zakładając, że z tych dzieci takie zachowania wyłaziły z czasem, nigdy nie potępiłabym ludzi, którzy by takie dzieci oddali. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 18:00 edziu0482 napisała: > Ja też kiedyś od razu wydałabym wyrok na rodziców. Sama była w ośrodku adopcyjn > ym, chcieliśmy zapisać się na kurs... > Poczytajcie w wolnej chwili choćby tak dla refleksji... > prawiejakmama.bloog.pl/kat,0,page,51,index.html A dla czego zrezygnowałaś ?To dorośli ludzie adoptują dzieci,wiec przestańcie wybielać te rodzinę.Dla mnie to bezduszni ludzie i powtarzam jeszcze raz to jest PATOLOGIA ,taka pod płaszczykiem.Chyba gorsza od tej brudnej Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 19:16 O rety, dziękuję za ten link, dużo się dowiedziałam. Straszne to jest Odpowiedz Link Zgłoś
piesfafik Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 19:41 Z tego artykulu niewiele sie mozna dowiedziec, ale jest mozliwe ze dziecko mialo chorobe sieroca a to jest sytuacja bardzoe ciezka dla rodziny. W Stanach bylo sporo dyskusji na ten temat, kiedy wiele rodzin adoptowalo dzieci z sierocincow w Rumunii. U niemowlecia chowanego w instutucji, gdzie bez przerwy zmieniaja sie opiekunowie i nie ma jednej osoby do ktorej dziecko moglo by sie przywiazac wytwarzaja sie zmiany w mozgu ktore bardzo utrudniaja utworzenie wiezi z bliskimi ludzmi w przyszlosci. (Ktos tu na poczatku opisal zespol RAD). Dzieci adoptowane z Etiopii czy Indii - nawet chore i na pol zaglodzone nie mialy tego typu problemow bo pierwsze miesiace zycia spedzily w rodzinie - nawet jezeli rodzina znajdowala sie w koszmarnych warunkach. To absolutnie nie jest wina dziecka, ale moge sobie wyobrazic jak trudno jest wychowywac dziecko ktore nie potrafi pokochac bliskich, zwlaszcza jezeli rodzina nie ma zadnego oparcia u instytucji ktora powierzyla jej dziecko. Znalam rodzine ktora adoptowala rodzenstwo z sierocinca w Rosji i widzialam ile trudu wkladali w wychowanie dzieci i ile mieli problemow. Bylam pelna podziwu. Byc moze rodzina zastepcza Ani rzeczywiscie nie nadawala sie do opieki nad dzieckiem i skrzywdzila dziewczynke ale jest tez mozliwe ze mimo staran nie potrafila sobie poradzic z jej problemami - tym ludziom i dziecku nalezy sie pomoc ludzi ktorzy naprawde wiedza co robia a nie powierzchwny artykul w gazecie Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 19:49 A mnie uderzxyło co innego. Albo to dziecko jest wykorzystywane, aby uzyskac lepszy materuiał dla dziennikarzy i ma napisaną kwestie - to niewiarygodny skandal, albo jest w tym cos niewiarygodnie dziwnego. Bo wyobraźcie sobie, ze Wasze dzieci oddajecie do DD (wiem, wiem, że to neimozliwe, ale spróbujcie). Czy naprawdę którakolwiek z Was sądzi, zę Wasze dzieci zamiast ryczeć i prosić o powrót do domu chciałby znaleźć nową rodzine - jako całkiem dobre , alternatywne rozwiązanie? Żeby nawet zgodziły się powtorzyć cos takiego, chocby napisanego przez kogos innego? To przecież absolutnie niemozliwe zdanie w ustach dziecka, mającego rodziców. Więc wygląda na to, że więzi z rodzicami były minimalne. albo zadne. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 20:05 > Bo wyobraźcie sobie, ze Wasze dzieci oddajecie do DD (wiem, wiem, że to neimozl > iwe, ale spróbujcie). Czy naprawdę którakolwiek z Was sądzi, zę Wasze dzieci za > miast ryczeć i prosić o powrót do domu chciałby znaleźć nową rodzine - jako cał > kiem dobre , alternatywne rozwiązanie? Żeby nawet zgodziły się powtorzyć cos ta > kiego, chocby napisanego przez kogos innego? To przecież absolutnie niemozliwe > zdanie w ustach dziecka, mającego rodziców. No więc właśnie, wszyscy wsiedli na rodzinę, a moim zdaniem z tym dzieckiem jest coś bardzo nie halo. Może ma osobowość nieprawidłową znaną większości jako psychopatia, albo RAD, może jest uszkodzona neurologicznie i przez to bardzo agresywna ( bo że agresywna to nawet pismak przyznał na koniec), na 99% ma FAS. I tak sobie można gdybać zarówno o dziecku jak i o RZ, w tym artykule g... jest. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 20:28 Mi to śmierdzi poważnymi zaburzeniami. Z tego co wiem o dzieciach, to w tym wieku nawet le traktowane i niekochane dzieci nie chcą szukać nowej rodziny, bo sobie tego zwyczajnie nie wyobrażają, wiele obarcza same siebie winą za to, ze nie są dość grzeczne itp, ale nie zbierają się i nie wychodzą. Poza tym na jakiejś podstawie sąd ja skierował na obserwację psychiatryczną, która odbyła. Gdyby wykazała, ze jest wszystko OK, to gorliwy pismak byłby to wysmarował na czerwono chyba (potwory- wmawiają że coś z nią nie tak a ona zdrowa). No ale o ustaleniach lekarzy- ciiiisza. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 21:19 No właśnie napisałam wyżej, że te słowa (bo też mi ciężko uwierzyć, że dziewczynka sama to "wyprodukowała") były dla mnie niewiarygodne. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 00:07 verdana, ale co Ty opowiadasz, jakie absolutnie niemożliwe? normalnie mówisz, jakbyś miała takich doświadczeń na pęczki. bardzo możliwe, i świadczy o tym, ze dziecko jest pod intensywną opieka psychologiczną. przeciez jedyny sposób na to, zeby ona nie zapadła się w czarną rozpacz jest powtarzanie jej, ze znajdzie następną rodzinę, która ją pokocha. tamta rodzina jest juz dla niej stracona, wiec cała para psychologów czy opiekunów idzie teraz w skupianie się na przyszłości (następna rodzina, następny dom), a nie na przeszłości. dziecko moze powtarza czyjes kwestie, ale te kwestie w sposób oczywisty są wypowiadane dla jej dobra. jak Ty sobie to inaczej wyobrazasz, ze panie z ośrodka powinny siedzieć i wałkować jej ból i rozpacz i jeszcze najlepiej pozwolić to sfilmować, żeby różne emamy z mała wyobraźnią uwierzyły, że dziecko przeżywa totalny dramat? siedza i wąłkują z nia, jak ato targedia i pielegnują jej darmat? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 09:01 Co innego mowienie dziecku, ze znajdzie inną rodzinę - choć i to jest pociechą typu "Nie jmatrw się, ze ci dziecko umarło, znajdziesz sobie inne", a co innego akceptacja tego przez dziecko, jako dobrego rozwiązania. Powtarzanie czegos takiego świadczy albo o daleko idacej manipulacji, albo o daleko idacych zaburzeniach. Dziecko, wyrwane z rodziny, nie szuka innych ludzi, którzy ja pokochają, tylko za wszelką cenę chce wrocić do ludzi, których ono kocha. Panie z osrodkla nie powinny pozwolić sfilmowac tego dziecka, ani pozwolić mu się wypowiadac do kamery - to ich elementarny obowiazek. I pozwolic dziecku przezyć dramat utraconej rodziny, zamias wmawiać, ze można zastąpić jedną rodzine inną. O ile to to był dramat oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 09:23 No nie wiem. Po prostu nie wiem, jak to działa. Wydaje mi się jednak, że są różne możliwe warianty - że dziecko może na przykład doświadczać silnej złości na tych którzy je porzucili, z nienawiścią włącznie (mało to takich zachowań chocby w sytuacji rozstania rodziców?) I podobnie jak postuluje się tu nieocenianie rodziców, powstrzymałabym sie od wyrokowania co do osobowości dziecka - jakie by nie było juz dość krzywdy je w zyciu spotkało i jakie by nie było, jest produktem dorosłych. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:24 Tu nie chodzi o osobowość dziecka - niezaleznie jaka jest i kto zawinił, pozwalanie, aby dziecko cos takiego mowilo i było filmowane jest absolutnie oburzajace i jak najgorzej świadczy o opiekunach i dziennikarzach. Jesli dziecko było absolutnie OK, to własnie robi mu się ogromną krzywdę pozbawiając je uczuć wyższych. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 18:49 verdana napisała: \ niezaleznie jaka jest i kto zawinił, pozwal > anie, aby dziecko cos takiego mowilo i było filmowane jest absolutnie oburzajac > e i jak najgorzej świadczy o opiekunach i dziennikarzach. Zgadzam się, że dziecka nie powinno się filmować, nagrywać. Ale co to znaczy: nie zgadzać się, żeby dziecko "coś takiego" mówiło? Przed chwilą wszyscy tu pisali, że to "tylko" rodzina zastępcza, więc dziecko powinno wiedzieć, że nie na zawsze - nie mam siły szukać, ale chyba Ty sama tak pisałaś. W tym kontekście nadzieja, że znajdzie lepszą rodzinę, wydaje mi się zdrowa i jak najbardziej na miejscu. W ogóle w ustach dziecka w takiej sytuacji WSZYSTKO wydaje mi się absolutnie na miejscu, chyba że chodziłoby o zimne manipulacje - ale to raczej trudno ocenić (zwłaszcza mnie, bo tego nie widziałam, nie słyszałam). > Jesli dziecko było absolutnie OK, to własnie robi mu się ogromną krzywdę pozbaw > iając je uczuć wyższych. ????? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 19:06 Aby cos takiego mowiło publicznie. Prywatnie wolno mu mowić co chce i jak chce, choć w przypadku akurat takiej postawy jest oczywiste,że dziecku potrzebana jest natychmiastowa pomoc. I że nie uwaza bylej rodziny za rodzinę. Jesli dziecko samo tego nie wymyśliło - jak zresztą sadzę - tylko kazano mu to powiedzieć do mikrofonu, to zdecydowanie pozbawia się je wyższych uczuć, każąc wierzyć, ze można sobie zamienić jedną rodzinę na inną, byle dbała o dziecko. Dziecko przy tym potraktowane jest jako przedmiot, la ktorego trzeba znaleźć jakiekolwiek miejsce, przy czym kazde, gdzie będzie dobrze traktowane przyjmie chętnie i radosnie. A gdzie uczucia dziecka? Czas na przezycie gniewu i załoby? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 19:25 verdana napisała: >- tylko kazano mu to > powiedzieć do mikrofonu, to zdecydowanie pozbawia się je wyższych uczuć, każąc > wierzyć, ze można sobie zamienić jedną rodzinę na inną, byle dbała o dziecko. D > ziecko przy tym potraktowane jest jako przedmiot, la ktorego trzeba znaleźć jak > iekolwiek miejsce, przy czym kazde, gdzie będzie dobrze traktowane przyjmie chę > tnie i radosnie. A gdzie uczucia dziecka? Czas na przezycie gniewu i załoby? No proszę Cię - przecież to dziecko zostało ze swojej rodziny usuniete, bo sie nie sprawdziło. Chcesz, żeby pogrążyło sie w rozpaczy, rozpamiętywało co się stało, bez końca? Bo przecież trochę czasu minęło. Z tego co czytam podejrzewam, że dziecko dostaje leki psychotropowe, więc w tv mogło się wydawać bez uczuć. W każdym razie oddane zostało co najmniej przed świętami - może parę tygodni rozpamietywania i żałoby wystarczy? Może nie jest tak całkiem źle, że marzy o rodzinie, która je zaakceptuje? (mnie się takie pragnienia wydaja całkiem normalne) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 22:34 Od bez konca, do "przez tydzień" jest daleka droga. dziecko spotkało nieszczęście i powinno móc je przezyć po swojemu. A rada, aby znalazlo sobie inną rodzinę jest okrutna, bo wmawia dziecku,z ę rodzina tak naprawde nic nie znaczy. To dziecko dorośnie i chyba lepiej, aby dorastało z żalem i pretensjami do rodzin, niz uważało,z ę bliskich można zmieniać jak rekawiczki. A jesli dziecko dostaje psychotropy, to pozwolenie mu na wypowiadanie się w telewizji jest skandalem do kwadratu. "pare tygodni rozpamiętywania wystarczy" - to narzucanie dziecku granic żaloby, tak jakby powiedziec matce, ze po paru tygodniach od smierci dziecka ma radosnie zachodzić w ciążę i spokojnie cieszyć się następnym dzieckiem. Nie ma co rozpamiętywac poprzedniego, dziecko to dziecko, wszystko jedno jakie. Myśle,z e nie uznałabys takiego zachowania za normalne, tylko za coś, co wymaga natychmiastowej konsultacji lekarskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 01:09 Z tego co obserwuję, to ewidentnie wpływa na nas to, co inni nam robią, a w znikomym stopniu to, co mówią. To dziecko na własnej skórze przekonało się, że członków rodziny można oddawać jak niepasujące rękawiczki (niezależnie od przyczyn decyzji RZ, nawet najbardziej słusznej, ono tak to widzi) i naprawdę nie sądzę, żeby długotrwałe przeżywanie żałoby cokolwiek tu zmieniło. Myślę też, że nie ma tu prostej alternatywy: albo żałoba, albo pocieszanie się nadzieją znalezienia lepszej rodziny - to może przebiegać równolegle. Odpowiedz Link Zgłoś
exina Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 01:48 nangaparbat3 napisała: > Z tego co obserwuję, to ewidentnie wpływa na nas to, co inni nam robią, a w zni > komym stopniu to, co mówią. Mylisz się, słowa dla ludzi (w tym dzieci ) mają kluczowe znaczenie. Prawdziwych intencji dziecko uczy sie w wieku dojrzałym, albo wcale (mysle, ze 90% kobiet uwaza, ze jak facet mowi, ze kocha, to znaczy, ze kocha). Na początku po prostu wierzy, nie zna zycia i dlatego słowa są dla niego ważne. Ba, najważniejsze - bo czyny uwaza za oczywiste. I tak ma byc, dopiero potem przekona sie, ze 20-letni partner, ktory przekonywał o miłosci, nas okamał. Nie znaczy to jednak, ze ci co mówią, to zawsze kłamią. Póki co dziecko potrzebuje słów tak samo jak czynów. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 02:35 exina napisała: > nangaparbat3 napisała: > > > Z tego co obserwuję, to ewidentnie wpływa na nas to, co inni nam robią, a > w zni > > komym stopniu to, co mówią. > > Mylisz się, słowa dla ludzi (w tym dzieci ) mają kluczowe znaczenie. To chyba w NLP Odpowiedz Link Zgłoś
avoid.0 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 02:41 "Ania" została oddana przez RZ do placówki opiekuńczo-adopcyjnej już rok temu, być może był to dla dziewczynki wystarczający czas na pogodzenie się z sytuacją : www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/rodzice-zastepczy-po-8-latach-oddali-dziecko/6114161 ( Wywiad z Beatą Rogowską ) Odpowiedz Link Zgłoś
avoid.0 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 02:52 ( Właściwy wywiad rozpoczyna się po minucie od włączenia filmiku, a motywacje dyrektorki ośrodka która poinformowała dziennikarzy o sprawie są wyjaśnione na końcu wywiadu ) Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 11:28 Dziękuję. Już nie wiem jak to jest - czy naprawdę rodzin zastepczych trzeba szukać przez media? I czy podejmowane wtedy decyzje mogą stać się podstawą czegoś silnego i trwałego? Pewnie czasem mogą. Kiedy czytam ten wątek co raz to przypomina mi się historia dziewczynki wychowywanej w RZ przez samotną panią, która z czasem wyszła za mąż i urodziła własną córkę, i wtedy wychowywanie dziewczynki stopniowo stawało się coraz trudniejsze,, pani ją wreszcie oddała. Ma teraz 4 własnych dzieci. Tę historię znałam od najbliższej rodziny tej pani, nigdy nie usłyszałam, by z dziewczynką była w jakikolwiek sposób zaburzona, natomiast rzeczywiście niegrzeczna, zbuntowana, czasem agresywna. O ile sie nie mylę, oddano ją kiedy opiekunka urodziła własne drugie dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 10:44 verdana napisała: > Panie z osrodkla nie powinny pozwolić sfilmowac tego dziecka, ani pozwolić mu s > ię wypowiadac do kamery - to ich elementarny obowiazek. Daj spokój, widać było one same były tak podekscytowane wizytą telewizji. Te rzęęęęęsy do sufitu i uśmieszki...odrażające. Odpowiedz Link Zgłoś
ste3fa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 23:04 verdana napisała: Więc wygląda na to, że więzi z rodzicami były minimalne. albo zadne jeśli masz rację to baardzo biedne to dziecko. Wychowywać się w rodzinie przez 8 lat, od niemowlęctwa bez mała i nie związać się z rodziną? To nie jest normalna sytuacja. Przecież maluchy jakoś tak mimowolnie przywiązują się do rodziców, nawet tych "patologicznych". Rozumiem instytucję rodziny zastępczej i jej z zasady tymczasowy charakter, rozumiem konieczność uświadamiania dziekcu, że może się zjawić np biologiczna mama i zechce ją zabrać ale do licha co trzeba robić, żeby przez 8 lat pomiędzy dzieckiem a opiekunem nie powstały żadne więzi? szczególnie ze strony dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 23:14 ste3fa napisała: > Wychowywać się w rodzinie przez > 8 lat, od niemowlęctwa bez mała i nie związać się z rodziną? Poczytaj o RAD, to zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 09:23 jul-kaa napisała: > ste3fa napisała: > > Wychowywać się w rodzinie przez > > 8 lat, od niemowlęctwa bez mała i nie związać się z rodziną? > > Poczytaj o RAD, to zrozumiesz. a gdzie to wyczytałaś że to dziecko właśnie ma te przypadłość Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 15:19 gabi683 napisała: > a gdzie to wyczytałaś że to dziecko właśnie ma te przypadłość Dziewczyna się zastanawia, "co trzeba robić, żeby przez 8 lat pomiędzy dzieckiem a opiekunem nie powstały żadne więzi? szczególnie ze strony dziecka.", a ja jej pokazuję, jaki MOŻE BYĆ mechanizm takich problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 15:47 jul-kaa napisała: > Dziewczyna się zastanawia, "co trzeba robić, żeby przez 8 lat pomiędzy dzieckie > m a opiekunem nie powstały żadne więzi? szczególnie ze strony dziecka.", a ja j > ej pokazuję, jaki MOŻE BYĆ mechanizm takich problemów. Masz na myśli ten post? To uważasz za "pokazywanie jaki może byc mechanizm problemów"? I krzyczysz na innych, że to banda nieuków? Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 15:53 nangaparbat3 napisała: > To uważasz za "pokazywanie jaki może byc mechanizm problemów"? > I krzyczysz na innych, że to banda nieuków? Tak właśnie. Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 15:57 jul-kaa napisała: > gabi683 napisała: > > a gdzie to wyczytałaś że to dziecko właśnie ma te przypadłość > > Dziewczyna się zastanawia, "co trzeba robić, żeby przez 8 lat pomiędzy dzieckie > m a opiekunem nie powstały żadne więzi? szczególnie ze strony dziecka.", a ja j > ej pokazuję, jaki MOŻE BYĆ mechanizm takich problemów. > a skąd wiadomo ze tylko ze strony dziecka ,wyluzuj Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 16:02 gabi683 napisała: > a skąd wiadomo ze tylko ze strony dziecka ,wyluzuj Nie wiadomo. Dziewczyna się zastanawia"co trzeba robić, żeby przez 8 lat pomiędzy dzieckiem a opiekunem nie powstały żadne więzi? szczególnie ze strony dziecka." Podkreśliłam fragment zdania. Czego jeszcze nie rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
ste3fa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 21:48 o RAD czytałam bardzo dużo i nie zaprzeczam, że wystąpienie tego zaburzenia u dziecka to wyzwanie dla opiekunów. Ale to nie jest tak, że dziecko rodzi się i nie jest w stanie nawiązać relacji z rodzicem/opiekunem, nawet jeśli ma zaburzenia neurologiczne np na skutek FAS, dla ciekawych więcej tu: (to jeden z wielu do jakich dotarłam) www.chspd.pik-net.pl/artykuly/rad_flasz.htm Tak więc Jul-ko zaburzenie o nazwie RAD nie jest wrodzone. Za jego powstanie odpowiedzialni są dorośli. Jak wygląda stan zdrowia psychicznego tej konkretnej Ani nie wiemy. Wiemy, że do rodziny zastępczej trafiła gdy miała 1,5 roku. Wbrew pozorom to 1,5 roku było bardzo istotne dla jej rozwoju. Ale nawet jeśli do rodziny tafiła z zaburzeniami emocjonalnymi, to jeszcze na tyle wcześnie, żeby jej skutecznie pomóc w nawiązaniu prawidłowych relacji. Niestety tu dali ciała dorośli i to nie tylko owi rodzice zastępczy. Po pierwsze rodzice biologiczni, ponieważ została przez nich odrzucona (nic nie wiemy na temat prowadzenia się matki w ciąży). Po drugie rodzice zastępczy, którzy biorąc dziecko z placówki opiekuńczej powinni mieć świadomość, żę dziecko może być głęboko zaburzone nie tylko emocjonalnie. i tu powinni podjąć decyzję: czy dam radę, nawet w sytuacji gdy okaże się, że dysfunkcje u dziecka będą bardzo głębokie a co za tym idzie poważne problemy w funkcjonowaniu. Rozumiem, że nie wszystko da się przewidzieć ale dziecko to nie samochód który sprzedajemy jak się zaczyna sypać. Jeśli nawet założymy, że Ania jest obardzona RAD, to co zrobili ci rodzice, że po tylu latach ten syndrom jest wciąż głęboki? Nie widzieli wcześniej, że coś się dzieje nie tak jak trzeba? RAD nie pojawia się nagle jak diabeł z pudełka, on narasta latami. A odrzucenie Ani na pewno nie pomoże w ewentualnej terapii. NAprawdę ciężko mi znaleźć dla nich usprawiedliwienie. po trzecie instytucje nadzorujące/wspomagające tą rodzinę. zakładam jednak dobrą wolę opiekunów, którzy dostrzegli nieprawidłowości w zachowaniu Ani dużo wcześniej i usiłowali jej pomóc i trafili na ścianę urzędniczej machiny, zostali sami z problemem, któremu nie sprostali. Jest to możłiwy scenariusz. Ale również możliwe jest to, że mała była zaniedbana i ustawiona na drugim planie. Jeśli tak było to kto pozwolił żeby to dziecko przebywało aż 8 lat w tym środowisku? Obydwa scenariusze (skrajne, wiem, że istnieje wiele scenariuszy pośrednich) dyskwalifikują te instytucje. Gwoździem do ich trumny powinno być zezwolenie na wykorzystanie dziecka w reportażu. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 22:07 ste3fa napisała: > Wbrew pozorom to 1,5 roku było > bardzo istotne dla jej rozwoju. Ale nawet jeśli do rodziny tafiła z zaburzenia > mi emocjonalnymi, to jeszcze na tyle wcześnie, żeby jej skutecznie pomóc w nawi > ązaniu prawidłowych relacji. Cytuję z tekstu, który zalinkowalaś: "Natomiast urazy tego okresu rozwojowego [niemowlęcego] powodują poważne konsekwencje dla dalszych etapów rozwoju psychofizycznego. Im te urazy zdarzają się wcześniej tym skutki dla dalszego rozwoju są poważniejsze." > Jeśli nawet założymy, że A > nia jest obardzona RAD, to co zrobili ci rodzice, że po tylu latach ten syndrom > jest wciąż głęboki? Nie widzieli wcześniej, że coś się dzieje nie tak jak trze > ba? W tym właśnie problem - mogli nie wiedzieć, bo i skąd? A u dzieci z RAD rodzina pełna miłości może mimo najlepszych chęci nie dać sobie rady z problemem. Poczytaj linkowany tutaj blog - zrozumiesz, że nawet jeśli rodzice wiedzą, że dzieje się źle, nawet jeśli szukają pomocy dosłownie wszędzie, to mogą jej po prostu nie znaleźć. Rozmawiamy o sytuacji hipotetycznej. Równie prawdopodobne, jak to, że Ania ma RAD, a jej rodzice zastępczy stanęli na rzęsach, żeby jej pomóc, jest to, że Ania jest dzieckiem rozwijającym się prawidłowo, zachowującym się odpowiednio, a rodzice są bezduszni. O tym warto pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 23:06 jul-kaa napisała: > "Natomiast urazy tego okresu rozwojowego [ > niemowlęcego] powodują poważne konsekwencje dla dalszych etapów rozwoju psychof > izycznego. Im te urazy zdarzają się wcześniej tym skutki dla dalszego rozwoju s > ą poważniejsze." Z tego co zdązyłam przeczytac, RAD to po prostu dawniej choroba sieroca. Autor artykułu podziela to zdanie, nie traktowałabym jednak jego zdania całkowicie bezrefleksyjnie - pisze on np., ze na RAD narażone sa dzieci, które juz w zyciu płodowym "odczuwały", ze nie są za bardzo chciane, ze matka sie ciążą nie zachwycała, ze ojciec nie głaskał brzucha. Połowa społeczenstwa musiałaby miec chorobe sierocą. Na oko i intuicyujnie człowiek odczuwa, ze 1,5 roczne dziecko mozna łatwo "wyleczyc" z traumy porzucenia, cokolwiek by jakis doktór nie napisał. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 23:18 > Z tego co zdązyłam przeczytac, RAD to po prostu dawniej choroba sieroca. Nie. Na oko i intuicyujnie człowiek odczuwa, ze 1,5 roczne dziecko > mozna łatwo "wyleczyc" z traumy porzucenia, W przypadku RADu intuicja prowadzi tego człowieka na manowce, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 00:08 kawka74 napisała: > > W przypadku RADu intuicja prowadzi tego człowieka na manowce, niestety. Dlaczego? Ten cały RAD to tak jak post traumatic disorder, ktory jest wyleczalny. Nie jest to schorzenie czysto genetyczne czy w wyniku szkodliwych czynników podczas zycia płodowego (alkohol, narkotyki). Jest to schorzenie powstałe z powodu "czynników zewnetrznych". Mozna to wyleczyc. Rozumiem, ze RZ mogla nie wiedziec itd, ale intuicyjnie człowiek zastanawia sie, dlaczego przebywanie w rodzinie zastepczej nie tylko dziecku nie pomogło, ale wrecz rozwineło chorobe. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 00:15 virtual_moth napisała: > człowiek zastanawia sie, dlaczego przebywanie w rodzi > nie zastepczej nie tylko dziecku nie pomogło, ale wrecz rozwineło chorobe. Acha, oczywiscie zakładajac, ze dziecko te chorobe ma, bo przeciez nie wiemy. Imho nie jest to RAD, tylko osobowisc psychoptyczna - inaczej nie wyobrazam sobie nikogo, kto oddaje dziecko w tej sytuacji. Wiem, ze wielu osobom taka osobowosc kojarzy sie z filmami akcji, moge im tylko zazdroscic braku realnych doswiadczen i powątpiewania w ten fenomen Dziecko mogło nie udawac w wyniku srodków psychotropowych. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 02:57 virtual_moth napisała: > Ten cały RAD to tak jak post traumatic disorder, ktory jest wyleczalny. Gwoli scislosci - PTSD zdecydowanie nie jest WYLECZALNY; mozna go zaleczyc, mozna kontrolowac ale jest to przypalosc, ktora raz nabyta, nigdy czlowieka w pelni nie opuszcza - najlepszy przyklad badawczy masz na historiach/przypadkach wiekowych juz dzis ofiar Holocaust. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 06.01.12, 10:09 Jest to schorzenie powstałe z pow > odu "czynników zewnetrznych". Mozna to wyleczyc Niezupełnie. To nie jest tak, że dziecko uczy się nietypowych dla siebie zachowań, których potem można oduczyć. Na skutek braku opieki rodzica w pierwszym roku życia dokonują się zmiany w kształtującym się mózgu dziecka, które potem owocują niejednokrotnie rozmaitymi zaburzeniami. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 22:23 nawet jeśli do rodziny tafiła z zaburzenia > mi emocjonalnymi, to jeszcze na tyle wcześnie, żeby jej skutecznie pomóc w nawi > ązaniu prawidłowych relacji. Wiesz, że ta skuteczność stoi pod wielkim znakiem zapytania, prawda? Po drugie rodzice zastępczy, którzy biorąc dziecko z placówki opiekuńczej powin > ni mieć świadomość, żę dziecko może być głęboko zaburzone nie tylko emocjonalni > e Robiłam kurs na rz kilka lat temu. O zaburzeniach więzi nie mówiono wcale; owszem, ktoś napomknął, że mogą pojawić się problemy, ale o RAD nikt nawet nie wspomniał. RZ Ani mogli wiedzieć tyle samo albo jeszcze mniej. Na forum bociana w jednym z pierwszych postów matka ado dziecka z RAD pisze, że nie ma w Polsce ludzi, którzy mogliby im pomóc, nie ma fachowców od RAD. Jeśli o zaburzeniu się nie mówi na kursie, pracownicy ośrodka nie mają o nim pojęcia, to skąd RZ mają wiedzieć, z czym mają do czynienia? Gdzie mają się zwrócić z prośbą o pomoc? Odpowiedz Link Zgłoś
ste3fa Jul-kaa & kawka 74 05.01.12, 23:28 Dziewczyny ja mam pełną świadomość tego, że terapia zaburzeń więzi to rzecz niezmiernie skomplikowana. Wiem, że skuteczność tych działań bywa często mizerna. Ale też wiem, że im młodsze dziecko tym większa szansna na powodzenie działań teapeutycznych. Zresztą tak jak z większością zaburzeń - im wcześniej podjęta "rehabilitacja" tym większe szanse powodzenia (przy założeniu systematyczności działań). Mam też pełną świadomość jakie wsparcie oferują instytucje do tego powołane. I niestety z przykrością stwierdzam, że jest ono czasem zerowe. Przyznam, że po przeczytaniu tego artykułu zagotowało się we mnie (w sumie na to był obliczony). Może dlatego, że patrzę na to od strony dziecka, bo ciągle mam te dzieciaki gdzieś z tyłu głowy i tą dziecięcą krzywdę widzę bardzo wyraźnie. Ja wiem, że my tutaj snujemy rózne hipotezy, bo sam artykuł poza emocjami niesie bardzo mało danych istotnych dla oceny sytuacji. Naprawdę staram się jakoś tych ludzi zrozumieć ale pzryznaję, że chociaż do piekła na samo dno ich nie wysyłam, bardzo trudno mi ich usprawiedliwić. Bo oddając to dziecko skrzywdzili je po raz kolejny niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Jul-kaa & kawka 74 05.01.12, 23:41 ste3fa napisała: > Zresztą tak jak z większością zaburzeń - im wcześniej podjęta " > rehabilitacja" tym większe szanse powodzenia (przy założeniu systematyczności d > ziałań). Problem dodatkowo w tym, że im dziecko mniejsze, tym zaburzenia bywają trudniej rozpoznawalne. I często pseudospecjaliści kwitują je stwierdzeniem "wyrośnie". ` Tak jak pisałam - nie wiemy, jak było: czy rodzice w ogóle szukali pomocy, czy im jej udzielono, w jakiej formie itd. > Przyznam, że po przeczytaniu tego artykułu zagotowało się we mnie (w sumie na t > o był obliczony). Skoro masz świadomość tego, to mozesz się odrobinkę zdystansować. Przyznam, że prześledziłam kiedyś kilka takich historii, które poczatkowo wydawały się jednoznaczne - oczytwista krzywda jednej ze stron była bezsporna. A jak się pogrzebało głębiej, to wychodziło na to, że cały program/artykuł był przekłamany, fakty zmieniono, wyolbrzymiono itd. Odpowiedz Link Zgłoś
ste3fa Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 13:47 lekarze powaidają że prawidłwoa diagnoza to 70% większe szanse na wyleczenie. I pewnie mają rację. Jak pisałam wczesniej artykuł niesie mało danych. Przyjmuję również możliwość, że zawiera przekłamania. Jedyne co można ustalić z całą pewnością to to, że opiekunowie oddali dziewczynkę po kilku latach wychowywania. jedyni ludzie, których jestem w stanie wysłać na dno piekła to rodzice biologiczni tego dziecka, którzy zostawiając ją bez uregulowanej sytuacji prawnej zapoczątkowali cały łańcuch niekorzystnych dla dziecka okoliczności. Rozumiem, że nie chcieli/nie mogli jej wychowywać ale wystarczyło zrzec się praw rodzicielskich i sytuacja Ani byłby o niebo lepsza. ciekawi mnie też w jakim wieku mała trafiła do ośrodka zanim została umieszczona w rodzinie zastępczej. Tak czy inaczej uważam, że cały system - instytucje odpowiedzialne za rozwój tego dziecka poniosły porażkę na całej linii. Ta sytuacja obnażyła wszystkie wady polskiego systemu opieki nad dziećmi takimi jak Ania, porzuconymi bez uregulowanej sytuacji prawnej. Zakładając dwa skrajne scenariusze: 1. osobowość socjopatyczna Ani i zaangażowani opiekunowie zostawieni sami sobie i 2. "normalna" Ania w nienormalnym domu, czyli skrajne zaniedbania ze strony opiekunów, uważam, że instytucje kontrolujące rodziny zastępcze powinny były interweniować. UDzielić pomocy jeśłi o nią proszono lub zabrać dziecko z patologicznego środowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 13:57 ste3fa napisała: > Jak pisałam wczesniej artykuł niesie mało danych. Przyjmuję również możliwość, > że zawiera przekłamania. Czytałam linkowany przez Ciebie artykuł i obawiam się, że jego autorzy niekoniecznie mają rację proponując taką a nie inną terapię. > jedyni ludzie, których jestem w stanie wysłać na dno piekła to rodzice biologic > zni tego dziecka, którzy zostawiając ją bez uregulowanej sytuacji prawnej zapoc > zątkowali cały łańcuch niekorzystnych dla dziecka okoliczności. Dodatkową informacją tutaj jest to, że matka dziewczynki nie była Polką. Istnieje cień szansy, że mogła nie wiedzieć, że porzucając dziecko funduje mu taki los (mam tu na myśli fakt, że zostawia dziecko bez uregulowanej sytuacji prawnej). Nie usprawiedliwia jej to, ale może wydobędzie z dna piekła Mogła nie mieć pojęcia, że w ogóle może się zrzec się praw rodzicielskich > Tak czy inaczej uważam, że cały system - instytucje odpowiedzialne za rozwój te > go dziecka poniosły porażkę na całej linii. Tu się w pełni zgadzam. Ale co robiono, kiedy i w jaki sposób - nie wiemy. Ste3fa - jesteś fajnym partnerem do dyskusji, mamy nieco odmienne zdania, a możemy dyskutować kulturalnie. Szkoda, że inni tego nie potrafią Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 18:07 jul-kaa napisała: > Czytałam linkowany przez Ciebie artykuł i obawiam się, że jego autorzy niekonie > cznie mają rację proponując taką a nie inną terapię. a dla czego nie ? > > Ste3fa - jesteś fajnym partnerem do dyskusji, mamy nieco odmienne zdania, a moż > emy dyskutować kulturalnie. Szkoda, że inni tego nie potrafią I wybacz czepialstwo jest wstrętną cecha a ty ja posiadasz ,może dla tego że nie widzisz innego spojrzenia na te sytuacje druga strona by cie doceniła. Od różnieniu do ciebie Ste3fa nie robi hipotez a spokojnie analizuje a przede wszystkim nie obwinia tej dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 18:38 gabi683 napisała: > a dla czego nie ? Bo proponują standardową terapię dla niestandardowych problemów. > I wybacz czepialstwo Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Ste3fa tak samo stawia hipotezy jak inni, tyle że są one zgodne z Twoimi przekonaniami (sic!), więc cię nie rażą. > przede wszystk > im nie obwinia tej dziewczynki. Wiesz czemu się rzucasz w tym wątku? Dlatego, że nie dociera do ciebie, że mówienie o potencjalnych zaburzeniach dziewczynki nie jest równoznaczne z jej obwinianiem. Ja nigdzie i nikogo nie obwiniłam, rozważam możliwe scenariusze. Podsunęłam jeden z wielu możliwych pokazujący MECHANIZM, a nie WINĘ. Ty szukasz winnych żeby ich ukamienować. Dlatego nigdy się nie dogadamy. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 21:25 jul-kaa napisała: > Bo proponują standardową terapię dla niestandardowych problemów. Ale uważam że ta terapia tak samo może być skuteczna . > > Uderz w stół, a nożyce się odezwą. > Ste3fa tak samo stawia hipotezy jak inni, tyle że są one zgodne z Twoimi przeko > naniami (sic!), więc cię nie rażą. ale jej wypowiedzi są łagodniejsze a twoje z pozycji wyższości ,co ty chcesz udowodnić ? > Wiesz czemu się rzucasz w tym wątku? Dlatego, że nie dociera do ciebie, że mówi > enie o potencjalnych zaburzeniach dziewczynki nie jest równoznaczne z jej obwin > ianiem. Ale ani ja ani ty nie mamy pojęcia co w tym domu się stało ,więc to jest jak walenie głową w mor i gdybanie.Snucie hipotez ,ale pytam czym podparte ?Dwoma słowami matki zastępczej no halo ,i jednym pobytem w szpitalu psychiatrycznym na obserwacji ? Ja nigdzie i nikogo nie obwiniłam, rozważam możliwe scenariusze. Świetnie ci to wychodzi może się tym zajmij Podsun > ęłam jeden z wielu możliwych pokazujący MECHANIZM, a nie WINĘ. Ty szukasz winny > ch żeby ich ukamienować. Dlatego nigdy się nie dogadamy. Stwierdzam fakt i ewidentnie winę ponoszą dorośli,najpierw matka biologiczna a potem rodzina zastępcza.Czy cie się to podoba czy nie ,wszystko zawiodło.Rozmowa polega na tym ze nie koniecznie dwie strony muszą się zgadzać. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 22:35 gabi683 napisała: > Ale uważam że ta terapia tak samo może być skuteczna . Ależ możesz uważać co tylko chcesz, tylko co z tego? > ale jej wypowiedzi są łagodniejsze Powiedziała autorka wypowiedzi "Ja wiem po prostu się zesrasz"... > Stwierdzam fakt Powtórze: masz jakieś inne dane niż my wszyscy tutaj? Bo jeśli nie, to niczego nie stwierdzasz, tylko teoretyzujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 23:09 Wiesz, trochę masz rację, a trochę nie. Gabi ma inne dane, bo ma za soba doświadczenie dziecka adoptowanego, i myślę, że warto jej zdania uważnie słuchać (oprócz tej nieszczęsnej żyłki rzecz jasna, prosiłam o usuniecie ale jakoś się nie udało). Moja babcia, lekarka, będac już bardzo starą osobą mawiała, że lekarz powinien przejść sam wszystkie choroby, jakie ma leczyć - wtedy bedzie wiedział o co naprawdę chodzi. To oczywiście hiperbola, ale nie niedorzeczna. W tym wątku ewidentnie rodzina zastępcza jest chroniona - a dziewczynka wyraźnie mniej. Przecież można by równie dobrze znaleźć różne mechanizmy po stronie rodziny - chocby mechanizm kozła ofiarnego, niemal nieunikniony w sytuacji, kiedy mamy biologicznych rodziców, dwoje biologicznych dzieci i jedno dziecko pod opieką. Myśmy sie tu skupili (skupiły) na dowodzeniu, jak trudno byc zastępczym/adopcyjnym rodzicem, przyczyn trudności szukajac jedynie po stronie dziecka. A przecież tak po prostu nie jest. Czytając ten wątek przypomniałam sobie opowieść mojej mamy o tym, że kiedy byłam niemowlęciem i darłam się strasznie, a ona nie mogła mnie uspokoić (ani jej mama, moja babcia), wystarczyło, że wzieła mnie na ręce stara gosposia - natychmiast się uspokajałam. Mnie się zdaje, że to niesłychanie ważna opowieść o tym, co w wychowaniu jest tak naprawdę najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 23:18 Gabi ma inne dane, bo ma za soba > doświadczenie dziecka adoptowanego, i myślę, że warto jej zdania uważnie słuch > ać Gdyby Gabi miała za sobą doświadczenie bycia MATKĄ adopcyjną albo zastępczą, można by się pokusić o uważne słuchanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Jul-kaa & kawka 74 07.01.12, 13:49 kawka74 napisała: > Gabi ma inne dane, bo ma za soba > > doświadczenie dziecka adoptowanego, i myślę, że warto jej zdania uważnie > słuch > > ać > > Gdyby Gabi miała za sobą doświadczenie bycia MATKĄ adopcyjną albo zastępczą, mo > żna by się pokusić o uważne słuchanie. Wiesz co kiedyś o tym myślałam ale wydaje mi się, ze nie dala bym rady bo wiele trzeba się wyrzec aby zostać rodzicem adopcyjnym.jestem dzieckiem adoptowanym znam rodziny które adoptowały dzieci znam dobrze środowisko domu dziecka.Ciesz się ze ty tego nie doświadczyłaś,nie jest to fajne jak za każdym razem kiedy widzi się osobę dorosłą myśli się-może to maja mama albo tata przyszli mnie zabrać . Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Jul-kaa & kawka 74 07.01.12, 15:47 OK, ale co to wnosi do tej konkretnej sprawy? Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 23:25 nangaparbat3 napisała: > Gabi ma inne dane, bo ma za soba > doświadczenie dziecka adoptowanego, i myślę, że warto jej zdania uważnie słuchać Ja niestety nie umiem jej słuchać, taki poziom wulgarności, niezrozumienia interlokutora, zacietrzewienia itd. mnie przerasta. Jest poza tym dramatycznie nieobiektywna, co oczywiście rozumiem, ale co jednocześnie wybija jej argumenty z ręki. Jej opinia na temat sytuacji Beondy (autorki linkowanego blogu) mnie niestety przekonała, że nie mamy o czym rozmawiać > Moja babcia, lekarka, będac już bardzo starą osobą mawiała, że lekarz powinien > przejść sam wszystkie choroby, jakie ma leczyć - wtedy bedzie wiedział o co nap > rawdę chodzi. To oczywiście hiperbola, ale nie niedorzeczna. Lekarz powiadasz. A w tym wątku leczyć chorobę chce osoba, która ją przeszła, ale już specjalistycznej wiedzy nie ma. Zgadzam się z tym, że specjalista, który ma za sobą doświadczenie konkretnej przypadłości, ma szansę znać się na niej lepiej niż jego koledzy po fachu, którzy nie chorowali. Ale kompletny laik, który chorował, ale nie wie o swojej chorobie nic poza tym, ze "boli", naprawdę nie jest ekspertem. Mam w rodzinie troje adoptowanych dzieci, obserwuje je i ich rodziny od lat. Daje mi to pewne pojęcie o problemie, ale nie czyni mnie ekspertem, prawda? > W tym wątku ewidentnie rodzina zastępcza jest chroniona - a dziewczynka wyraźni > e mniej. Nie, to zupełnie nie tak. Ja się włączyłam do rozmowy w momencie, kiedy ileś osób pisało o tym, ze nie ma szans na to, żeby jakiekolwiek czynniki, mechanizmy (wina?) były "po stronie" dziecka. Sama pisałam, że istnieje możliwość, że rodzice zastępczy byli nieczułymi egoistami, którzy oddali dziecko, bo im zawadzało. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Jul-kaa & kawka 74 07.01.12, 00:16 > > Nie, to zupełnie nie tak. Ja się włączyłam do rozmowy w momencie, kiedy ileś os > ób pisało o tym, ze nie ma szans na to, żeby jakiekolwiek czynniki, mechanizmy > (wina?) były "po stronie" dziecka. Acha. Ten wątek mnie objętościowo przerósł, więc pewnie w różnych miejscach ma różne oblicza. Sama pisałam, że istnieje możliwość, że rodz > ice zastępczy byli nieczułymi egoistami, którzy oddali dziecko, bo im zawadzało Więc ja bym właśnie nie chciała, żeby tak pisać. Bo to nic nie daje, nie rozwiązuje niczego. Wolałabym pogadać o tym, jak to się dzieje, że zupełnie zwyczajne dziecko przyjęte przez zupełnie zwyczajnych, pełnych dobrej woli ludzi, musi po jakims czasie opuscić rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Jul-kaa & kawka 74 07.01.12, 00:23 nangaparbat3 napisała: > Wolałabym pogadać o tym, jak to się dzieje, że zupełnie zwyczajne dziecko przyj > ęte przez zupełnie zwyczajnych, pełnych dobrej woli ludzi, musi po jakims czasi > e opuscić rodzine. A ja myślę, że taka sytuacja jest dobrą okazją (wiem, wiem jak to brzmi), żeby się wspólnie zastanowić, jaka mnogość problemów może się pojawić w takiej sytuacji. Widać tu wyraźnie, że niektórym otworzyły się oczy, że niektórzy pewne rzeczy zrozumieli i że poszerzyły im się horyzonty. Mnie się na przykład poszerzyły, może to się kiedyś do czegoś przyda, wręcz jest to niewykluczone. Szansa, ze było to zupełnie zwyczajne dziecko, którym zaopiekowali się zupełnie zwyczajni, pełni dobrej woli ludzie, nie jest wcale większa niż to, ze dziecko było dramatycznie skrzywdzone, a ludzie egoistyczni... Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Jul-kaa & kawka 74 07.01.12, 01:49 A ja myślę, że konfiguracja, jaka by nie była, nie była wcale taka zwyczajna- bo gdyby była, to by się udało. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Jul-kaa & kawka 74 07.01.12, 13:56 jul-kaa napisała: > Ja niestety nie umiem jej słuchać, taki poziom wulgarności, niezrozumienia inte > rlokutora, zacietrzewienia itd. mnie przerasta. No wręcz straszne > Jest poza tym dramatycznie nieobiektywna, co oczywiście rozumiem, ale co jednoc > ześnie wybija jej argumenty z ręki. Jej opinia na temat sytuacji Beondy (autork > i linkowanego blogu) mnie niestety przekonała, że nie mamy o czym rozmawiać Bo mam inne na ten temat zdanie ? > Nie, to zupełnie nie tak. Ja się włączyłam do rozmowy w momencie, kiedy ileś os > ób pisało o tym, ze nie ma szans na to, żeby jakiekolwiek czynniki, mechanizmy > (wina?) były "po stronie" dziecka. Sama pisałam, że istnieje możliwość, że rodz > ice zastępczy byli nieczułymi egoistami, którzy oddali dziecko, bo im zawadzało > . No to w jednym się zgadzamy ,ale reszt nie będę analizować bo po prostu nie mam na to ochoty ! Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 22:44 > Ale uważam że ta terapia tak samo może być skuteczna . Na jakiej podstawie tak uważasz? Orientujesz się choc pobieżnie w problemach psychologicznych, psychiatrycznych i neurologicznych i w rodzajach terapii (pracy z psychologiem, leczenia farmakologicznego, stymulacji przy pomocy rehabilitacji itp.)? Czy tak sobie tylko "uważasz"? W sumie to można jak w Szwejku leczyc wszystkie choroby aspiryną i przeczyszczaniem, czemu nie I aspiryna i środki przeczyszczające to dobre leki. Tyle że pomagają naprawdę na niewiele chorób, a na niektóre wręcz zaszkodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
ste3fa Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 22:36 jul-kaa napisała: > Czytałam linkowany przez Ciebie artykuł i obawiam się, że jego autorzy niekonie > cznie mają rację proponując taką a nie inną terapię. nie jestem wykwalifikowanym terapeutą więc nie mnie oceniać skutecznosc tej proponowanej w tym artykule. Tak na marginesie to rzeczywiście zacytowany przeze mnie artykuł zawiera kilka "kwiatków" > Dodatkową informacją tutaj jest to, że matka dziewczynki nie była Polką. Istnie > je cień szansy, że mogła nie wiedzieć, że porzucając dziecko funduje mu taki lo > s (mam tu na myśli fakt, że zostawia dziecko bez uregulowanej sytuacji prawnej) > . Nie usprawiedliwia jej to, ale może wydobędzie z dna piekła Mogła nie mieć > pojęcia, że w ogóle może się zrzec się praw rodzicielskich jest wiele okoliczności łagodzących dla tej matki nie tylko niepolskie pochodzenie dlatego nie wysyłam jej zbyt stanowczo do tych piekieł tym niemniej faktem jest, że jej postępek uruchomił niestety lawinę. Dzięki za dobre słowo Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Jul-kaa & kawka 74 06.01.12, 14:08 ste3fa napisała: > > jedyni ludzie, których jestem w stanie wysłać na dno piekła to rodzice biologic > zni tego dziecka, którzy zostawiając ją bez uregulowanej sytuacji prawnej zapoc > zątkowali cały łańcuch niekorzystnych dla dziecka okoliczności. Rozumiem, że ni > e chcieli/nie mogli jej wychowywać ale wystarczyło zrzec się praw rodzicielskic > h i sytuacja Ani byłby o niebo lepsza. Istnieje jednak mozliwosc, ze sami ci rodzice mieli np. niskie IQ, sa ofiarami jakichs nalogow, sa niedoksztalceni/niedoinformowani, sami sa ofiarami jakichs tragicznych przezyc z dziecinstwa i "Ania" jest tylko kolejnym ogniwem w rodzinnym ciagu nieszczesc i niepowodzen wychowawczych. To "dno piekla" nalezy chyba jednak zarezerwowac dla osob ZAWODOWO odpowiedzialnych z (przynajmniej!) PROFESJONALNA opieke nad porzuconymi/osieroconymi/odebranymi rodzinom biologicznym dziecmi. "Ania" jest zapewne czubkiem jakiejs przerazajacej gory lodowej biurokracji, glupoty i czesto zwyczajnie zlej woli. Tak to przynajmniej wyglada bez znajomosci szczegolow, w ktorych jak wiemy siedzi diabel i wszystko wie Odpowiedz Link Zgłoś
ste3fa Re: Jul-kaa & kawka 74 07.01.12, 10:44 odpowiedzialność instytucji stworzonych do opieki nad Anią i innymi dziećmi porzuconymi jest tutaj bezsporna. Sytuacja obnażyła w całości słabość całego systemu - od ośrodka opiekuńczego, gdzie trafiła malutka Ania, poprzez rodzinę zastępczą, w której była kilka lat, wreszcie - i chyba najmocniej uderza w instytucję, która miała sprawować pieczę nad dzieckiem w rodzinie zastępczej. Bo jeśli w tej rodzinie coś się działo źle to ta właśnie instytucja miała obowiązek interwencji i poległa na całej linii. Ukazała też niemoc polskiego prawa w tym zakresie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Ja też dziękuję za link 03.01.12, 20:39 Ja też dziękuję za link, czytam od godziny, straszne. Co do adopcji - nie adoptowałabym. Nie nadaję się, jestem pewna. Dla mnie to za duże ryzyko, bo właśnie nie wiadomo czego można się spodziewać, jakich dysfunkcji i uszkodzeń neurologicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 21:10 Mocne. Sporo już przeczytałam i mam zamiar pokatować się jeszcze trochę. Gdzieś w sieci było jakieś forum z wpisami ojca, Polaka mieszkającego za granicą (Szwecja?), który jest adopcyjnym ojcem trójki dorosłych już (tylko metrykalnie) ludzi z FAS-em. Oczywiście ponad dwadzieścia lat temu nie mieli z żoną bladego pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje. Też mocne. Ze wszystkich uszkodzeń neurologicznych, jakimi może obdarować nas los, najbardziej boję się tych wycinających uczucia wyższe, empatię i zdolność uczenia się na błędach, czyli np. FAS-owych. Wolałabym dziecko (własne czy cudze) z Downem, niż z taką akurat formą FAS-u. I od dawna już nie wierzę w słodką bujdę, że wszystko jest możliwe, i że wszystkie problemy można rozwiązać - miłością, czy fachową terapią. Może, kiedyś, gdzieś... Ale nie tu i teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 21:19 Wklejam z bloga: "Czy że mimo podejmowanych wszelkich sposobów mam świadomość, że nie zdołałam ich uchronić przed nimi samymi, że one i tak zmierzają tam, gdzie zmierzały od początku?" "Czy myśli, że może jednak można było jeszcze coś zrobić? Czy to, że większość społeczeństwa jednak nas piętnuje jako złych rodziców? A może to po prostu człowieczeństwo? Widzimy, że ktoś kogo dobrze znamy, darzylismy wielkim uczuciem, nie panując nad sobą - co teraz wiemy niezależnie od własnej woli, której praktycznie nie mają - niszczy swoje życie i chcemy normalnie pomóc jak każdemu innemu człowiekowi?" Za ch... nie chciałabym znaleźć w sytuacji tej kobiety. To chyba jeden z bardziej wyrafinowanych krzyży, jakie splot okoliczności/los/bozia mogą dla nas wykombinować. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 21:20 No dokładnie... Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 21:25 "Nie mogę pozbyć sie myśli, że pewne instytucje powołane są do niesienia pomocy, opieki. Dlaczego dziecko ze zdiagnozowaną chorobą downa jest dzieckiem specjalnej troski, a często podobne w zachowaniu dzieci, diagnozowane jako zaburzone, niereformowalne, ale nie mające tych akurat charakterystycznych rysów twarzy, uznawane są za normalne?" Też mnie to nie od dziś zastanawia. "Kierowane do powszechnych szkół, skazane na często bezskuteczne poszukiwanie pracy, wypuszczane w dorosłe życie w którym sobie nie są w stanie poradzić, samotne, zagubione i nie zdające sobie z tego sprawy, zostawione same sobie. Nie mogę pojąć - Darek na komisji WKU dostał kategorię A. Nawet nie wiem kiedy tam poszedł, dostał wezwanie, nie powiedział, nie zapytał. Zapytał tylko o to, gdzie jest ta ulica. Pokazałam na planie miasta, nie zrozumiał, jak tam dotrzeć autobusem nie pojął, ołówkiem na mapie narysowałam mu trasę, pokazałam miejsca które zna i też zaznaczyłam. Ale że staje na komisje nie wiedziałam. Dorosły, nie pytałam go o wszystko w szczegółach, gdzieś sie po prostu wybierał, poprosił o wyjaśnienie gdzie to jest - po prostu. Nie zabrał żadnych orzeczeń psychologicznych, nic. I dostał kat.A. Chłopak, który nie potrafi wypełnić podstawowych rubryk wniosku o dowód osobisty czy zgłoszenia wyboru lekarza pierwszego kontaktu.... A niedługo później badany był do sprawy karnej i orzeczono ograniczenie poczytalności....." Fachowcom i instytucjom dziękujemy, a paniom lubiącym sobie strzelić kielonka w ciąży życzymy smacznego. Zdrówko! Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 18:46 Też przeczytałam, załamałam się, ale "przeszłam się" po linku dostarczonym przez autorkę bloga, do wątku o RAD-zie na Bocianie. I tam jednak pisali, że są metody terapii, tylko bardzo ciężko osiągalne w Polsce, bo kiełkujące, rozpropagowywali książkę - dużo lepiej to brzmiało. Co mnie najbardziej uderzyło i wkurzyło po porównaniu bloga i tego wątku to to, że ilekroć autorka wątku instynktownie odnajdywała metodę dobrą dla tej dziewczynki z RAD-em, tylekroć psychologowie ją ochrzaniali i mówili, że tak nie można. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 18:51 Że o RAD ci psychologowie nie słyszeli, to jestem w stanie uwierzyć, ale że o FAS? Zaczynałam studia psychologiczne 12 lat temu mówiło się wtedy o FAS, zresztą mówiła mi o tym znacznie wcześniej moja mama, pracująca 25-30 lat temu z "trudną młodzieżą". Po prostu banda niekompetentnych nieuków Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 19:58 Oglądałam reportaż w tv. Pomijając wątek główny czyli oddanie dziecka, zastanowił mnie jej ubiór nieadekwatny do wieku (bolerko/marynarka+mini spódniczka, długie brązowe kozaki, pomalowane na jaskrawo paznokcie) Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 21:54 Coraz lepiej, teraz pojedziemy po dziecku: Shellerce skojarzyło się z ni mniej ni więcej tylko Antychrystem, A Tobie??? Ta dziewczynka ma 10 lat, mieszka w domu dziecka, chyba jacyś dorośli mają wpływ na to jak sie ubiera i czy maluje paznokcie? Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 22:25 nangaparbat3 napisała: > Ta dziewczynka ma 10 lat, mieszka w domu dziecka, chyba jacyś dorośli mają wpły > w na to jak sie ubiera i czy maluje paznokcie? Nanga, tu chyba caly czas chodzi o tych "jakichs doroslych" - ja sie np. upieram, ze ta cala instytucja opiekuncza odpowiedzialna za dzieci powierzane rodzinom zastepczym dala ciala a z tego, co piszecie o jakichs wywiadach w TV to tego ciala daje dalej i NIKT nie wkracza! No do diabla - nie ma jakichs kuratorow? rzecznikow praw dziecka? ministra oswiaty chociaz? kto by uprzejmie wszystkim powiedzial "dosc zabawy lzawa historyjka - przyjzymy sie w wszystkiemu na spokojnie i profesjonalnie!"? Nie ma takiego tylko jedynym rozwiazaniem sa igrzyska kosztem tych zastepczych rodzicow i samej dziewczynki, ewidentnie traktowanej jak prop do czyjejs kariery reporterskiej Przeciez nawet jesli ta "Ania" by byla jakims psychopatycznym Antychrystem to nie wolno jej tak traktowac - wystawiac na widok publiczny, "dawac jej glos" w mediach, manipulowac nia, wykorzystywac jej zyciorys i cierpienie zeby rozhustac uczucia objedzonej przez swieta publiczki! Kurcze, nikt nie broni w PL prywatnosci nieletnich? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 22:31 Otóż to. Ci dorosli, co przebrali dziewczynke to sa ci 'dobrzy". Ci, którzy kazali jej mowic rzeczy niewiarygodne, albo nie zauwazyli, ze to co mówi świadczy o bardzo głębokich zaburzeniach - też są dobrzy. Źli sa tylko rodzice, których dziecko może, jak widac, po prostu wymienić na innych, byle troskliwych. Jeśli ci dorosli, którzy tak opiekuja się obecnie dzieckiem, mają być wiarygodni, to ja dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 22:48 bi_scotti napisała: Kurcze, nikt nie broni w PL prywatn > osci nieletnich? No nikt. To znaczy - różni ludzie bronią, tacy zwykli, na przykład moja szefowa. Ale wiesz - jak ona obroni, to Ty sie o tym nie dowiesz. Żyjemy w szalonej rzeczywistości, w której już nie wolno wywiesić w szkole ocen z ustnej matury, ale wolno patroszyc ludzi na oczach milionów. A powszechny podziw budzi publiczne harakiri. I to jest bardzo dobre pytanie: co robi rzecznik praw dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia jakies czas temu bylo troche szumu wokół rz 04.01.12, 10:08 i instytucji nadzorujacych i zepowszechne jest wpieranie rodzicom ze podopieczny jest zdrowy, choc wiadomo ma zaburzenia, prosby o pomoc zbywane stwierdzeniami ze co was za rodzice skoro sobie nie radzicie, ewnttulanie skierowanie na jakies ogólnikowy kurs. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: jakies czas temu bylo troche szumu wokół rz 04.01.12, 18:50 ciociacesia napisała: > i instytucji nadzorujacych > i zepowszechne jest wpieranie rodzicom ze podopieczny jest zdrowy, choc wiadomo > ma zaburzenia, prosby o pomoc zbywane stwierdzeniami ze co was za rodzice skor > o sobie nie radzicie, To jest kryminał. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: jakies czas temu bylo troche szumu wokół rz 04.01.12, 18:53 nangaparbat3 napisała: > To jest kryminał. Jasne, ale najczęściej to nie do udowodnienia... Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: jakies czas temu bylo troche szumu wokół rz 04.01.12, 19:09 Wiem. A wyobraź sobie, że równie profesjonalnie zachowywaliby się mechanicy samolotowi. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 19:03 nanga-nie jade po dziecku. po prostu przeszedl mnie dreszcz jak ją zobaczyłam. Antychryst to może nie ale faktycznie, była przeraźliwie spokojna, wyważona, rozsądna i do tego ten ubiór. Całość koszmarna-nie tak wyobrażałam sobie skrzywdzone dziecko. Ona nie wyglądała na skrzywdzoną, odważnie wypowiadała się, patrzyła w kamerę (twarz zamazano). Całość i to co piszą niżej dziewczyny przynamniej we mnie nie budzi jednoznacznych osądów co do postawy rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 19:11 Bardzo możliwe, że jest na prochach. Tych starszych, tańszych, refundowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 19:14 Jest to równie możliwe jak to, że jest niebezpieczną socjopatką... Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 19:58 Przy takiej diagnozie kobitki z ośrodka nie robiłyby chyba jednak afery medialnej. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 20:04 Już prędzej jakieś zaburzenie autystyczne. Chociaż prochy są najbardziej prawdopodobne. Jakby była socjopatką, to by ci odstawiła tak autentycznie skrzywdzone dziecko, żebyś natychmiast zmiękła. Nie mówiąc już o tym, że prawdopodobnie dałaby sobie radę owinąć wokół palca także rodzinę zastępczą. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia moze owijala przez te 8 lat? 04.01.12, 20:51 mam wrazenie ze macie troche 'filmowe' wyobrazenie o socjopatach Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: moze owijala przez te 8 lat? 05.01.12, 08:14 ciociacesia napisała: > mam wrazenie ze macie troche 'filmowe' wyobrazenie o socjopatach dokładnie mam takie samo wrażenie Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 08:12 guderianka napisała: > Jest to równie możliwe jak to, że jest niebezpieczną socjopatką... Kobieto nie oglądaj horrorów bo w główce ci się poprzewracało Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 08:36 Horrorów nie oglądam, główki nie posiadam Ty myślisz, że osobowości socjopatyczne zdarzają sie tylko w filmie ? Serdecznie współczuję --eraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie. George Bernard Shaw Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 09:15 guderianka napisała: > Horrorów nie oglądam, główki nie posiadam > Ty myślisz, że osobowości socjopatyczne zdarzają sie tylko w filmie ? Serdeczni > e współczuję > > Nie nie myślę w ten sposób ,masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem ? > --eraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą ja > k ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie. > > George Bernard Shaw Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 03.01.12, 22:43 Moje dziecko chodzi do terapeutki, która jest kierownikiem pracowni zajmujacej sie zaburzonymi dziećmi. Taki jakby konsultant miejski, jest w tym tu najlepsza. Czasem w trakcie naszych spotkań opowiada mi o rodzinach adopcyjnych. Wiele z nich przechodzi gehenne. Zdarzało mi sie przechodzic do innej sali przez pokój, w któym organizowne sa cyklicznie spotkania dla rodziców dzieci przysposobionych z problemami-cała sala wypełniona, mnóstwo ludzi, niektórzy ocieraja łzy. W trakcie spotkań indywidualnych z nią juz otwarcie ryczą czy nawet wyją. Ona niektórym dzieciom jest w stanie pomóc, ale w wielu przypadkach widzi, że tu sie nie da wiele zrobic. Te dzieci bywaja strasznie uszkodzone neurologicznie, z Fasem, zespołem braku więzi, agresywne, psychopatyczne, no ,z róznymi uszkodzeniami. Jest taka mama, która juz była wszedzie, szukając pomocy. Jej dziecko jest agresywne, atakowało ją nożem. Jest inna, która stała się nagle mama całej trójki rodzeństwa. Cała trójka dzieci uczęszcza na terapie, maja duże problemy. Opowiadała mi o swojej kolezance. Rodzina bardzo wykształconych ludzi, bez nałogów. Ich dziecko, wzięte od maleńkości, ucieka, zbiera gdzie popadnie kiepy od papierosów i je pali. Nie znam szczegółow-wiem, że nasuwają sie pytania co do tego, skąd bierze ogień,itp, ale to normalna kobieta,a nie wie kompletnie, co z tym zrobić (az zapytam o szczegóły). Rycząc stwierdziłą, ze chyba zacznie kupować mu fajki, bo jest bezsilna, próbowała wszystkiego. Znajoma mojej mamy- wspaniała babka, rodzeństwo adoptowane-syn poprawczak i kryminał potem, córka dragi i alkohol. Dzieci były pod trzydziestkę, ona nadal pomagała, leczyła się, walczyła. Pewnie nadal to robi. Sąsiadka-została rodzina zastępcza dla trzynastolatki. taki tym kobiety anioł, oprócz tego trójka synów. Młoda uciekała, kradła, w nocy widziałam nie raz i nie dwa, jak spylała przez okno pić do miasta. Skończyła 18 lat i wróciła do rodziny (ponoc juz tam było duzo lepiej, matka była znów wydolna). Te uszkodone dzieci często wchodzą w agresje, używki, a dziewczyny w seks-są pobudzone zbyt wcześnie i zbyt mocno. Aha, co do uwag typu: jak ktos bierze, powinien sobie zdawac sprawę.. itp- myslę,że gdyby rodzice zdawali sobie sprawe z siły przeżyc, jakie być może będą im dane, gros nie zdecydowałoby sie na ten krok. Aż mi sie poród przypomniał. Pytałam, jak to jest, usłyszałam,że boli. No i ok, boli. I jak przyszło co do czego, bolało,ale czemu, krwa,aż tak? Moje wyobrażenia były niczym w obliczu realnego, doswiadczonego osobiście przeżycia. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 OT 03.01.12, 22:59 Opowiadała mi o swojej kolezance. Rodzina bardzo wykształconych ludzi, bez nałogów. Ich dziecko, wzięte od maleńkości, ucieka, zbiera gdzie popadnie kiepy od papierosów i je pali. Nie znam szczegółow-wiem, że nasuwają sie pytania co do tego, skąd bierze ogień,itp, ale to normalna kobieta,a nie wie kompletnie, co z tym zrobić (az zapytam o szczegóły). Rycząc stwierdziłą, ze chyba zacznie kupować mu fajki, bo jest bezsilna, próbowała wszystkiego. Mój ojciec zetkął się kiedyś z chłopcem uzaleznionym od papierosów. Po bardzo długich badaniach okazało się, że dziecko bez nikotyny nie przyswaja jakiegoś ważnego mikroelementu. Znam tę historię jako anegdotę, tato opowiadał mi ją wiele lat temu, sama byłam jeszcze dzieckiem, byc może jednak warto powiedzieć o tym tej pani. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: OT 03.01.12, 23:09 Jutro się z nią widzę, poruszę temat. Dzięki za info. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: OT 04.01.12, 20:54 Rozmawiałam. To chyba nie były problemy tego typu,diagnozowali go wte i wewte, równiez pod takim kątem. Miał do tego FAS, a wygladał jak z obrazka. Wszyscy go uwielbiali, był uroczy i kontaktowy. Teraz juz nie mają kontaktu, rodzina przeniosła sie do inngo miasta. Opowiedziała mi dzis o nowej rodzinie, nie wiem, czy zastepczej, czy adopcyjnej. Dziewczynaka, od 4 lat u nich. Z RADem. Na kolejnej już terapii, zdiagnozowana wszerz i wzdłuz. Manipuluje wszystkimi, w domu urzadza piekło rodznie. W interakcji z osobami spoza rodziny staje sie przesłodka, uwodzi, jest przeuroczym, spokojnym dzieckiem. Zamykają sie drzwi od domu-demon. Terroryzuje rodzeństwo, psychicznie wykańcza, jest agresywna-nic, nic nie działą, nawet ostatnia, długotrwała terapia u znanej psycholozki. Rodzice sa załamani; rozpada im sie rodzina. Myslą o tym, żeby ją oddać. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: OT 04.01.12, 21:21 > Rodzice sa załamani; rozpada im sie rodzina. > Myslą o tym, żeby ją oddać Najwyraźniej są nieudolnymi, bezdusznymi i podłymi ludźmi, którzy nie poświęcili wystarczająco dużo czasu dziecku i chcą je oddać, bo nabroiło. Nie istnieje przecież możliwość, że dziecko może zachowywać się w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: OT 04.01.12, 21:57 Najwyraźniej. Jak moja przyjaciólka dostała wyrok niepłodności, niektórzy znajomi mówili: nie martw sie najwyżej adoptujesz. W dyskusji o in vitro padają argumenty o tym, ze wymysł, bo przeciez mozna adoptować, a nawet należy spełnic taki dobry uczynek, a nie domagac sie spełnienia fanaberii. Przecież najwyrazniej tak miało byc. Adopcja (czy generalnie przysposobienie) to przeciez taka prosta sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: OT 04.01.12, 22:06 Cudzymi rękami świat naprawia się bardzo łatwo, a zrównanie z ziemią kogoś, kto się wyłamuje, daje kilkaset punktów w rubryczce: 'jestem dobrym człowiekiem, bo zrobiłem coś dla bliźnich' - i to nie ruszając tyłka sprzed kompa. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: OT 04.01.12, 21:54 Rodzina bardzo wykształconych ludzi, bez nałogów. Ich dziecko, wzięte od maleńkości, ucieka, zbiera gdzie popadnie kiepy od papierosów i je pali. Nie znam szczegółow-wiem, że nasuwają sie pytania co do tego, skąd bierze ogień,itp, ale to normalna kobieta,a nie wie kompletnie, co z tym zrobić (az zapytam o szczegóły). Rycząc stwierdziłą, ze chyba zacznie kupować mu fajki, bo jest bezsilna, próbowała wszystkiego. ale ze niby to dziecko zamilowanie do papierosow, pomysl na zbieranie kiepow itd w genach odziedziczylo? Ja jestem gleboko przekonanao znaczeniu dziedziczenia, ale o genetycznej sklonnosci do zbierania kiepow i palenia ich nigdy nie slyszalam. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: OT 04.01.12, 22:23 Byc może genetyczna skłonnosc do nałogów, ale tam raczej fakt, ze matka biologiczna w ciązy sie nie oszczedzała,paliła,cpała i piła, o czym swiadczył rozpieprzony sytem nerwowy,niedowaga i FAS jak i równiez info z wywiadu pozniejszego przy terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: OT 05.01.12, 11:21 > Po bardzo długich badaniach okazało się, że dziecko bez nikotyny nie przyswaja jakiegoś wa > żnego mikroelementu. To może tłumaczyć, dlaczego moja ciotka, która nie miała zaburzeń osobowości i odebrała porządne przedwojenne wychowanie, od 9. roku życia podkradała gosposi papierosy. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 08:04 Kto w ogóle nadał tę sprawę mediom? Jestem bardzo ciekawa... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 10:55 Moja mama pracowała w domu dziecka była wychowawcą ,widziałam wiele .Ja byłam adoptowana przez moja mamę wieku 2 lat .Nikt mi nie wmówi ze postępowanie tej rodziny było dobre ze oni tacy biedni ,i zbiorowa histeria bo matka pisze na blogu o jej trudach .Sorry takie rzeczy mogą się przytrafić z dziećmi biologicznymi -życie .I szczerze byłam tak szczęśliwa ze zamazałam ,dom dziecka i biologiczna rodzinę z pamięci jak bym się na nowo urodziła .Nie pije nie palę choć matka biologiczna piła.Tak naprawdę nikt nie wie jak był prawdziwy powód oddania Ani,ale czy tak czy siak rodzina zachowała się strasznie dla tego dziecka i skrzywdziła ja po raz kolejny ! Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 11:23 .I szczerze byłam tak szczęśliwa ze zamazałam ,dom dziecka i biologiczn > a rodzinę z pamięci jak bym się na nowo urodziła .Nie pije nie palę choć matka > biologiczna piła Wspaniale, tylko jakie to ma znaczenie dla Ani i RZ? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 12:03 kawka74 napisała: > .I szczerze byłam tak szczęśliwa ze zamazałam ,dom dziecka i biologiczn > > a rodzinę z pamięci jak bym się na nowo urodziła .Nie pije nie palę choć > matka > > biologiczna piła > > Wspaniale, tylko jakie to ma znaczenie dla Ani i RZ? Ano takie ze przestawiacie to dziecko jak by, to ono było winne ,bo czarne ,bo zła,ma bo ma zaburzenia .Normalnych domach dzieci tak samo rodzą się zaburzeniami i nikt o nich w ten sposób nie mówi.Ania była adoptowana w podobnym wieku do mojego ,ja miałam szczęście bo trafiłam do dobrego domu ,a ona trafiła do bezdusznego.Kiedy mam mnie wzięła do domu byłam chora , byłam w okropnym stanie .To ona mi pomogła to ona mnie wyleczyła i nie zostawiła w trudnych dla mnie chwilach .Pomogła mi wielu sprawach życiowych i decyzjach. Ani mi serdecznie zal ,mam nadzieje ze zadzie swoja mamę TAKA NA ZAWSZE Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 12:19 Ale Ty widocznie nie miałaś być może skłonności socjopatycznych. My tu sobie teoretyzujemy, bo sensownych informacji brak. Po Twoich wypowiedziach teraz już wiem dlaczego patrzysz na problem tylko z jednej strony, ale nie każda sytuacja jest taka sama, tak jak różnią się od siebie ludzie, ich środowisko, bagaż genetyczny, wychowawczy i bagaż doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 12:22 izabellaz1 napisała: > Po Twoich wypowiedziach teraz już wiem dlaczego patrzysz na problem tylko z jed > nej strony, ale nie każda sytuacja jest taka sama, tak jak różnią się od siebie > ludzie, ich środowisko, bagaż genetyczny, wychowawczy i bagaż doświadczeń. > Gdybanie a tak naprawdę nic nie wiesz Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 12:44 Dokładnie tyle na temat tej dziewczynki i sytuacji jej rz, co ty. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:04 izabellaz1 napisała: > Dokładnie tyle na temat tej dziewczynki i sytuacji jej rz, co ty. > ale znam wiele innych dzieci z DD i znam wiele rodzin które adoptowali dzieci z DD z problemami,to rodzic powinien pomagać i to jest cel kiedy się decyduje na adopcje. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:08 Ty cały czas nie odróżniasz funkcji jaką ma pełnić RODZIC ADOPCYJNY od OPIEKUNA W RZ i od zdolności prawnych jednych i drugich. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:12 izabellaz1 napisała: > Ty cały czas nie odróżniasz funkcji jaką ma pełnić RODZIC ADOPCYJNY od OPIEKUNA > W RZ i od zdolności prawnych jednych i drugich. > Co ma piernik do wiatraka czy tak czy siak nikt nie ma prawa tak traktować dziecka ,i to jest podstawa . Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:17 bez względu na to, czy to rodzina zastępcza czy adopcyjna - prawo nie pozwala na oddanie/zabranie dziecka, jeśli jest to dla niego z krzywdą. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:25 Nieprawda. Prawo pozwala na rozwiązanie rodziny zastępczej. Ba, prawo pozwala na oddanie dziecka do adopcji, chociaż niewątpliwie jest to dla niego krzywdą (mniej lub bardziej do naprawienia, ale jednak). Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:26 kawka74 napisała: > Nieprawda. > Prawo pozwala na rozwiązanie rodziny zastępczej. > Ba, prawo pozwala na oddanie dziecka do adopcji, chociaż niewątpliwie jest to d > la niego krzywdą (mniej lub bardziej do naprawienia, ale jednak). Pracujesz w ośrodku ? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:30 Mam kwalifikacje na RA i kurs na RZ. No i umiem czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:32 kawka74 napisała: > Mam kwalifikacje na RA i kurs na RZ. > No i umiem czytać. Kurs to można skończyć ,ale praktyka to co innego a jak sadze nie zajmujesz się tym zawodowo Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:40 gabi683 napisała: > Kurs to można skończyć ,ale praktyka to co innego To dlaczego wszędzie piszecie (oskarżający RZ), że przecież ci dorośli ludzie wiedzą na co się decydują biorąc dzieci np. z trudną przeszłością do RZ?? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:41 Gabi, powiedz mi, jaka praktyka jest potrzebna do znajomości konkretnych przepisów? Ja naprawdę nie muszę pilotować pięćdziesięciu rz, żeby zapamiętać, że prawo nie zabrania ich rozwiązywania przed automatycznym wygaśnięciem umowy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:29 akurat adopcja w stosunku do instytucji rodziny zastępczej jest uważana za większe dobro dla dziecka. Nie mialam na myśli krzywdy, jako zerwania więzi emocjonalnych z rodzicami zastępczymi, tylko dobro pod względem prawnym. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:32 Co nie zmienia faktu, że RZ można rozwiązać i nie jest to wbrew prawu. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:40 można, ale nie jako kaprys. A adopcję przecież też można rozwiązać. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:45 Dlaczego uważasz, że RZ Ani ma zostać rozwiązana przez kaprys? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:52 kawka74 napisała: > Dlaczego uważasz, że RZ Ani ma zostać rozwiązana przez kaprys? Bo tak powiedzieli w TELEWIZJI!!! Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:01 Bo nie wyobrażam sobie, co takiego mogło zrobić 8-letnie dziecko, że było to takim problemem wychowawczym, z którym nie poradziliby sobie rodzice (przy pomocy i wsparciu oczywiście odpowiednich instytucji). I tak się zastanawiam, czy gdyby tak samo zachowało się któreś z ich biologicznych dzieci, co wtedy by zrobili ? Nie chce mi się wierzyć, że wtedy pomyśleliby o oddaniu. Dlatego pod słowo "kaprys" podpinam taką reakcję rodziców, która dotyczyłaby tylko dzieci zastępczych, a nigdy przez myśl nie przeszłaby im w stosunku do dzieci biologicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:14 > Bo nie wyobrażam sobie, co takiego mogło zrobić 8-letnie dziecko, że było to ta > kim problemem wychowawczym, z którym nie poradziliby sobie rodzice Iwles, to, że sobie nie wyobrażasz, to nie znaczy, że takie rzeczy się nie zdarzają. I tak się zastanawiam, czy gdy > by tak samo zachowało się któreś z ich biologicznych dzieci, co wtedy by zrobil > i ? Rodzina zastępcza NIE JEST rodziną biologiczną ani adopcyjną, funkcjonuje na innych prawach i ma inne zadania. Nie można porównywać tych sytuacji, bo są kompletnie różne. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:28 ja wiem, że to zupełnie rożne "instytucje", co nie zmienia faktu, że dorośli powinni być odpowiedzialni w każdym przypadku. Nie wiem, może się mylę, ale wydaje mi się, ze z założenia rodzina zastępcza nie ma określonej czasowości (tak jak pogotowie rodzinne) i że jest raczej zawierana "na czas nieokreślony", albo dopóki nie ureguluje się sytuacja prawna dziecka. No i tylko taka ewentualność, wg mnie, jest wskazaniem do zerwania umowy, bądź przesłanki podobne jak w przypadku rozwiązania adopcji. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:35 co nie zmienia faktu, że dorośli po > winni być odpowiedzialni w każdym przypadku. Jak daleko ma sięgać ich odpowiedzialność i czy obejmuje ona także dzieci biologiczne? Na ich temat nikt się nawet nie zająknął, powstały tylko przypuszczenia, że będzie im bardzo źle. A jak jest naprawdę? > No i tylko taka ewentualność, wg mnie, jest wskazaniem do zerwania umowy, Wg mnie natomiast mogą się zdarzyć takie sytuacje, gdzie pozostanie dziecka w tej konkretnej rz może przynieść tylko szkody. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 15:07 > Sytuacje, gdzie pozostanie dziecka w tej konkretnej rz może przynieść tylko szkody. takie sytuacje mogą się zdarzyć też i w rodzinie adopcyjnej. Wiesz co, moja koleżanka, mając 4 lata o mało nie udusiła swojego młodszego braciszka (rodzonego, w rodzinie biologicznej ) poduszką, z premedytacją. Rodzicom nie przyszło do głowy, żeby się jej pozbyć. Gdyby taka sytuacja miała miejsce w rodzinie zastępczej - pewnie rodzice oddaliby ją szybciutko do domu dziecka i jeszcze uzyskali aprobatę społeczną a na dziewczynce społeczeństwo powiesiłoby psy i zaszufladkowało jako psychopatkę (a to była zwykła dziecięca zazdrość o uwagę rodziców). Dlatego zastanawiam się, co takiego strasznego mogła zrobić 9-letnia dziewczynka, zeby nie dało się tego "wyprostować" wychowawczo, zdrowotnie, czy jakoś inaczej. I dlatego może przeraża mnie, że z taką łatwością (prawną, nie emocjonalną) można oddać dziecko, prawdopodobnie bez żadnych konsekwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 16:29 > Wiesz co, moja koleżanka, mając 4 lata o mało nie udusiła swojego młodszego bra > ciszka (rodzonego, w rodzinie biologicznej ) poduszką, z premedytacją. Potem koleżanka próbuje jeszcze raz, i jeszcze raz. Świadomie stwarza niebezpieczne sytuacje, może oblewa brata wrzątkiem. Mija rok, drugi, życie młodszego jest w niebezpieczeństwie. I co wtedy? > Dlatego zastanawiam się, co takiego strasznego mogła zrobić 9-letnia dziewczynk > a Dlaczego uważasz, że to był jednorazowy wybryk? Że 'zrobiła', a oni ją 'oddali'? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka trudne dzieci 04.01.12, 19:13 iwles- są trudne dzieci, tak cholernie trudne, ze rodzicom mimo wsparcia specjalistów brakuje sił. tak trudne, że żadne gadki psychologiczne nie dzialają. Mam takie dziecko i wielokrotnie myślałam sobie, że ją oddam. Serio. Bij, linczuj, oskarżaj. Miewam takie myśli w przypływie bezsilności, bezradności, gdy wszędzie napotykam na ścianę, na mur nie do przejścia. Córka nie dość, że jest charakterna, nie dość ze ma wady jak każde dziecko, to jest jeszcze niepełnosprawna -co jest widoczne i z czym się zmaga na codzień (sama wiesz jak okrutne potrafią byc dzieci. Wisi między światem zdrowych i niepełnosprawnych-i do żadnego z nich nie pasuje. Jest zbyt sprawna by integrowac sie z niepełnosprawnymi i zbyt niesprawna-by dorównać zdrowym. A jest ambitna i porównuje sie z innymi. Wysiadają mi czasami baterie, nie potrafię do niej dotrzeć, w tym momencie miłość ,więzi i świadomość, że to dobre dziecko nie mają znaczenia. Mam dosyć.. U nas jest miłość i więź -być może tym ludziom przez te lata nie udało się tego osiągnąć-może coś stało na przeszkodzie w zachowaniu dziecka albo ich emocjonalności. trudno osądzić i nie chcę tego robić.. Ale wiem, że można mieć totalnie dosyć swojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Guderianka 05.01.12, 12:13 Wiem, o czym piszesz. Mam dorosłe dziecko z podejrzeniem BPD. Bywa to tak uciążliwe, że tchórzliwie marzę o tym, by jak najszybciej wyprowadziła się do faceta dość silnego, by sobie z tym poradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Guderianka 06.01.12, 11:52 A kiedy zaczęłaś podejrzewać BPD? Badałaś jakoś ? U nas jest taki numer, że my bywamy wykończeni psychicznie za to "obcy"-lekarze, trenerzy, nauczyciele, psychologowie bardzo ją lubią, jak to żartobliwie nazywam: ustawiają się po autograf Ostatnia taka wyraźnia sytuacja przed wakacjami, wizyta w PPP. Pierwsze zetknięcie z panią psycholog-pani chłoodna , spokojna, zdystansowana. Przychodzę po 2 h po córkę a pani psycholog zachwycona, rozpromieniona, same komplementy do córki. Kolejna, która dala sie oszukać Zresztą dorośli, którzy stykają się z nią raz, zazwyczaj ją juz zapamiętują. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:17 1. 10-letnie 2. To RZ, a nie RA i nie mogą traktować dzieci, którymi się opiekują jak swoich biologicznych. 3. Jeśli twoje biologiczne dziecko przystawi ci do gardła nóż masz możliwość prawną oddać je na obserwację i ew. na leczenie psychiatryczne w zamkniętym ośrodku. Przypuszczam, że opiekunowie zastępczy nie mają zdolności prawnej do podejmowania takich długotrwałych, radykalnych kroków w stosunku do nieswojego prawnie dziecka. A nie wiemy czy ośrodek w ogóle w tym całym procesie rozwijania się problemu był i jakie zajmował stanowisko, bo do ewentualnych błędów czy zaniedbań już się nie przyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 19:52 > Co nie zmienia faktu, że RZ można rozwiązać i nie jest to wbrew prawu. zdradzanie meza z polowa miasta czy zony z jej najlepsza przyjaciolka tez nie jest wbrew prawu zostawienie zony z 5 dzieci tez nie jest wbrew prawu o ile sie placi groszowe alimenty tez nie jest wbrew prawu jest cala masa sk**ynskich zachowan jak najbardziej zgodnych z prawem Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 08:18 kawka74 napisała: > No i? czarna ma racje Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 09:12 Czarna rzuciła parę demagogicznych hasełek, które nijak mają się do tego fragmentu dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 09:17 kawka74 napisała: > Czarna rzuciła parę demagogicznych hasełek, które nijak mają się do tego fragme > ntu dyskusji. Ma takie odczucia i w ten sposób napisała,i tak uważam że w miarę delikatnie.Co nie zmienia faktu że winę ponoszą za swoja nie udolność rodzice a nie 8 letnie dziecko . Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 09:37 Ale dlaczego ktoś musi ponosić WINĘ? I to jeszcze wybór zawężasz to "dziecko lub rodzice zastepczy"? A nie widzicie, że może to jest poprostu tragedia? Która dotyka dziecko i RZ i tyle? Musi być pręgiez i musi byćkogo ukamienować?! Jakoś nie widzę postów, ani tu ani wśród tych psychicznych inkwizytorów na publicystyce, żeby winna była matka biologiczna, która pewnie chlała i ćpała powodując neurologiczne uszkodznia a na koniec porzuciła dzicko i jeszcze nie raczyła uregulowac jego sytuacji prawnej. A cudowne instytucje? Które, jak widać z bloga bez mrugnięcia okiem "wrabiają" RZ w dzieci z FASem i nnymi poważnymi problemami a potem markują pomoc a w rzeczywistości zostawiają samych sobie? Może to oni są winni tragedii, która spotkała dziewczynkę i RZ. Żeby nie widzieć, ze ich też to niezłej znieczulicy trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 09:46 niewinnosc dziecka jest bezdyskusyjna. dziecko moze byc trudne, sprawiac problemy, moze wymagac pracy i terapii, ale w takim wieku nie mozna mówic o jakiejkolwiek jego winie. no ludzie Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 10:54 ciociacesia napisała: > niewinnosc dziecka jest bezdyskusyjna. dziecko moze byc trudne, sprawiac proble > my, moze wymagac pracy i terapii, ale w takim wieku nie mozna mówic o jakiejkol > wiek jego winie. no ludzie Dokładnie,jeśli jest chore to trzeba leczyć ,jeśli ma problemy trzeba wspierać.Dla tego nie ma dla mnie znaczenia ,ze ona stwarza problemy to sobie ja oddamy bo przecież mamy swoje biologiczne to po co użerać się z obcym .I gdyby to dziecko miało ciepły dom myślę ze by się wszystko udało . Jednak ze brakło tego ciepła i dlatego ja oddano jako nie potrzebna rzecz . Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia zakladam jednak 05.01.12, 11:36 ze dziecko oddano bo sobie z nim nie poradzono, bo jego problemy byly za trudne dla tych rodzicow, albo/i pomoc osrodka zbyt licha. najlepiej byloby zeby w takiej sytuacji dziecko przeszlo od razu do nowej rodziny, ale jak widac nikt 'nie czuje sie na silach' i kazden jeden 'wie ze sie nie nadaje', tak wiec rz jest stanowczo za malo. jestem pewna ze po tej 'promocji' instytucji rz znikna dd bo chetnych do poieki wiecej bedzie niz dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 12:17 gdyby to dzi > ecko miało ciepły dom myślę ze by się wszystko udało Zejdź na ziemię. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 15:39 kawka74 napisała: > gdyby to dzi > > ecko miało ciepły dom myślę ze by się wszystko udało > > Zejdź na ziemię. wiesz co twardo stąpam po ziemi i sporo mnie życie nauczyło ,jak się chce to można wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 15:59 Jak będziesz chciała, to Ci ucięta ręka odrośnie? Samymi chęciami jesteś w stanie wyleczyć padaczkę? Chorobę Parkinsona? Stwardnienie rozsiane? Nie dopuszczasz myśli, nie wiem, z jakiego powodu, że dziecko może być zwyczajnie chore na coś, czego miłością się nie uleczy. Czemu się tak bezsensownie upierasz? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 17:10 > wiesz co twardo stąpam po ziemi i sporo mnie życie nauczyło ,jak się chce to można wszystko. Też twardo stąpam po ziemi i też mnie życie sporo nauczyło, a doszłam do zupełnie przeciwnych wniosków. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 14:12 Które to uszkodzenie neurologiczne leczy się ciepłym domem? Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 15:29 anorektycznazdzira napisała: > Które to uszkodzenie neurologiczne leczy się ciepłym domem? zapalenie korzonków ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 15:41 anorektycznazdzira napisała: > Które to uszkodzenie neurologiczne leczy się ciepłym domem? A nie uważasz ze to jest podstawa do lepszego leczenia ?i łatwiej jest jak rodzina się wspiera przy trudnej chorobie .Najlepiej wywalić bo zabawka się popsuła niech się martwią inni,sorry woj tok myślenia jest zerowy . Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 16:11 > A nie uważasz ze to jest podstawa do lepszego leczenia ? Nie, to nie jest podstawa do lepszego leczenia. To jest czynnik wspierający zasadnicze leczenie. A jeśli już mowa o uszkodzeniach neurologicznych, to ewentualnie wyleczyć lub zniwelować je może bardzo wczesna terapia (od pierwszy miesięcy życia). Poza tym leki. MOŻE wyleczyć. Są takie na które jak dotąd niczego nie wynaleziono. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 16:51 Uszkodzenie neurologiczne to uszkodzenie neurologiczne. Gdyby komuś w wypadku przerwano rdzeń kregowy to tez byś uważała, że skoro po kilku latach nie biega w maratonach ani nie wspina się po skałkach, to zwyczajnei za mało ciepła w domu dostał? A co do chorób psychicznych, to weź sie chociaż na bazowym poziomie doinformuj. Przy części z nich takie np. codzienne mycie, karmienie i zmienianie pampersów dorosłej osobie z uszkodzonym rdzeniem to wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 21:58 anorektycznazdzira napisała: > Uszkodzenie neurologiczne to uszkodzenie neurologiczne. Gdyby komuś w wypadku p > rzerwano rdzeń kregowy to tez byś uważała, że skoro po kilku latach nie biega w > maratonach ani nie wspina się po skałkach, to zwyczajnei za mało ciepła w domu > dostał? > A co do chorób psychicznych, to weź sie chociaż na bazowym poziomie doinformuj. > Przy części z nich takie np. codzienne mycie, karmienie i zmienianie pampersów > dorosłej osobie z uszkodzonym rdzeniem to wakacje. Poczytaj co napisała ste3fa a potem dyskutuj Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: no i o to sie rozchodzi 07.01.12, 01:35 Aaaa, rozumiem, że nie ja tylko ona jest nekrologiem? Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 15:28 > Dokładnie,jeśli jest chore to trzeba leczyć ,jeśli ma problemy trzeba wspierać.Dla tego nie > ma dla mnie znaczenia ,ze ona stwarza problemy to sobie ja oddamy bo przecież mamy >swoje biologiczne to po co użerać się z obcym .I gdyby to dziecko miało ciepły dom myślę ze > by się wszystko udało . Jednak ze brakło tego ciepła i dlatego ja oddano jako nie potrzebna > rzecz . Boże, co za ignorancja... Masz jakiekolwiek blade pojęcie o charakterze problemów np. FAS-owych? Doinformuj się, kobieto i przestań zaklinać rzeczywistość, bo twoje pierdaczenie, o cieple rodzinne pomagającym na wszystkie problemy psychiczne i psychologiczne jest już męczące. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 15:44 aandzia43 napisała: > Boże, co za ignorancja... Masz jakiekolwiek blade pojęcie o charakterze problem > ów np. FAS-owych? Doinformuj się, kobieto i przestań zaklinać rzeczywistość, bo > twoje pierdaczenie, o cieple rodzinne pomagającym na wszystkie problemy psychi > czne i psychologiczne jest już męczące. > Sorry kobieto wyluzuj bo ci żyłka pierdząca pęknie i w tedy co zrobisz ?Ja wiem po prostu się zesrasz Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 16:04 Jedyną niewyluzowaną (a do tego wulgarną) osobą w tym gronie dyskutantów jesteś ty. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 16:37 gabi683 napisała: > Sorry kobieto wyluzuj bo ci żyłka pierdząca pęknie i w tedy co zrobisz ?Ja wie > m po prostu się zesrasz Boże, jaka żenada Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 22:03 anorektycznazdzira napisała: > gabi683 napisała: > > Sorry kobieto wyluzuj bo ci żyłka pierdząca pęknie i w tedy co zrobisz ? > Ja wie > > m po prostu się zesrasz > > Boże, jaka żenada Bardzo trafne spostrzeżenie co do twojej osoby ,wypowiadasz się jak byś była nekrologiem co najmniej,a nie jesteś .Robisz z tej dziewczynki nie wiadomo co a nic o niej nie wiesz i gdybasz :Zarzucasz mi nie doinformowanie www.chspd.pik-net.pl/artykuly/rad_flasz.htm przeczytałam i przeczytałam to co napisała dziewczyna wklejająca ten link i wiesz to jest oczywista wina DOROSŁYCH a nie dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 22:10 gabi683 napisała: > Bardzo trafne spostrzeżenie co do twojej osoby ,wypowiadasz się jak byś była nekrologiem kim? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 22:12 jul-kaa napisała: > gabi683 napisała: > > Bardzo trafne spostrzeżenie co do twojej osoby ,wypowiadasz się jak byś b > yła nekrologiem > > kim? neurologiem -zadowolona Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 22:11 Gabi, a czytałaś linkowany blog? Ciekawa jestem twojej opinii na temat tej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 22:14 jul-kaa napisała: > Gabi, a czytałaś linkowany blog? Ciekawa jestem twojej opinii na temat tej rodz > iny. czytałam i uważam ze zamiast pisać powinna zająć się leczeniem i terapią ot co ,bo za taki stan i ona jest odpowiedzialna Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 22:19 gabi683 napisała: > czytałam i uważam ze zamiast pisać powinna zająć się leczeniem i terapią ot c > o ,bo za taki stan i ona jest odpowiedzialna Czytałaś i nie doczytałaś, że przez lata zajmowała się leczeniem i terapią...? Teraz ma się zająć? Nie kojarzysz, ze jej dzieci są już dorosle? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 06.01.12, 11:23 jul-kaa napisała: > gabi683 napisała: > > czytałam i uważam ze zamiast pisać powinna zająć się leczeniem i terapią > ot c > > o ,bo za taki stan i ona jest odpowiedzialna > > Czytałaś i nie doczytałaś, że przez lata zajmowała się leczeniem i terapią...? > Teraz ma się zająć? Nie kojarzysz, ze jej dzieci są już dorosle? Słuchaj nie będę tu pisać o tej kobiecie ,moim z dniem to jej porażka życiowa,i tylko ona sam wie jakie popełniła błędy na TLC jest bardzo dobry dokument o schorzeniach neurologicznych polecam . Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: no i o to sie rozchodzi 06.01.12, 12:14 gabi683 napisała: > Słuchaj nie będę tu pisać o tej kobiecie Czyli nie czytałaś albo nie zrozumiałaś. Wszystko jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 06.01.12, 12:35 ie jak rzep mowie ci ze czytalam i mam takie a nie inne zdanie jul-kaa napisała: > gabi683 napisała: > > Słuchaj nie będę tu pisać o tej kobiecie > > Czyli nie czytałaś albo nie zrozumiałaś. Wszystko jasne. czepiłaś się jak rzep mowie ci ze czytałam i mam takie a nie inne zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: no i o to sie rozchodzi 05.01.12, 22:31 gabi683 napisała: >to jest oczywista wina DOROSŁYCH a nie dziecka Jeszcze do tego się odniosę. Jasne, że jeśli w ogóle można mówić o winie, to wyłącznie o winie dorosłych, dla mnie to jasne. Ale których dorosłych - rodziców biologicznych, zastępczych, psychologów, terapeutów, osób odpowiedzialnych za dziecko? Nie wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 06.01.12, 11:25 jul-kaa napisała: > gabi683 napisała: > >to jest oczywista wina DOROSŁYCH a nie dziecka > > Jeszcze do tego się odniosę. > Jasne, że jeśli w ogóle można mówić o winie, to wyłącznie o winie dorosłych, dl > a mnie to jasne. Ale których dorosłych - rodziców biologicznych, zastępczych, p > sychologów, terapeutów, osób odpowiedzialnych za dziecko? Nie wiadomo. biologiczna matka ,potem zastępcza zdecydowanie ,a najpóźniej cala reszta .Takie są fakty Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: no i o to sie rozchodzi 06.01.12, 12:12 gabi683 napisała: > Takie są fakty Ty wiesz coś wiecej niż my wszyscy, czy tak sobie swobodnie zmyślasz? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 06.01.12, 12:38 jul-kaa napisała: > gabi683 napisała: > > Takie są fakty > > Ty wiesz coś wiecej niż my wszyscy, czy tak sobie swobodnie zmyślasz? Dziewczyno zanim coś napiszesz to się dobrze zastanów ,jesteś irytująca ze swoimi podejrzeniami Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: no i o to sie rozchodzi 07.01.12, 01:27 Podaj konkrety co robię z tej dziewczynki, albo się jednak lecz. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: no i o to sie rozchodzi 07.01.12, 13:43 anorektycznazdzira napisała: > Podaj konkrety co robię z tej dziewczynki, albo się jednak lecz. Ja ma się leczyć ?Ja jej nie wymyślam na podstawie artykułu schorzeń neurologicznych Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: no i o to sie rozchodzi 08.01.12, 02:52 Ależ oczywiście, swoją skłonność do histerii dobrze byłoby, gdybyś leczyła, tym bardziej, jeśli jakakolwiek choroba, w tym neurologiczna, to dla ciebie robienie czegoś z kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 12:15 Ale co mnie obchodzą jej odczucia i jak się mają do pytania Iwles i mojej odpowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:33 Verdana pisała już, że taka rodzina ma prawo zrezygnować z opieki. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:15 > Ano takie ze przestawiacie to dziecko jak by, to ono było winne , Raczej usiłujemy nie ferować wyroków na podstawie szczątkowych informacji z tendencyjnego artykułu. >Ania była adoptowana Ania NIE była adoptowana. Ania była w RZ, co - choćbyś nie wiem, jak się burzyła - ma inne funkcje, niż RA. Więcej - nie bez powodu istnieją rodziny zastępcze specjalistyczne. To bardzo trudna sytuacja, ale jednak bardziej złożona, niż Ci się wydaje. Ani mi serdecznie zal , > mam nadzieje ze zadzie swoja mamę TAKA NA ZAWSZE Dobrą, serdeczną i fachową opiekunkę - oby. Z mamą 'taką na zawsze' będzie problem, choćby z tego względu, że Ania nie może być adoptowana. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:24 kawka -ale ja czytałam i oglądałam reportaż wiec nie musisz mi tłumaczyć ,o mamie na zawsze pisałam w przenośni bo wiem jaką Ania ma sytuacje . Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:28 Wydaje mi się, że jednak muszę - zafiksowałaś się na adopcji i pod tym kątem prowadzisz rozważania. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:35 kawka74 napisała: > Wydaje mi się, że jednak muszę - zafiksowałaś się na adopcji i pod tym kątem pr > owadzisz rozważania. Nie obrażaj mnie Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:37 Nie obrażam, stwierdzam fakt braku obiektywizmu z powodu Twoich własnych przeżyć. Dlaczego Cię to ubodło? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:44 kawka74 napisała: > Nie obrażam, stwierdzam fakt braku obiektywizmu z powodu Twoich własnych przeży > ć. Dlaczego Cię to ubodło? Brak obiektywizmu tylko dla tego ze sama byłam adoptowana ?No proszę cię ,jak byś czytała wszystkie posty to byś wiedziała.Ze moja mama pracował w domu dziecka w takim miejskim molochu .Sporo widziałam i sporo poznałam historii dzieci które tam przebywały .Znam sporo rodziców którzy adoptowali lub stworzyli dom dla dzieci z DD.I wiesz wszyscy wyrośli na normalnych ludzi i nikt nawet nie pomyślał aby oddać które kol wiek dziecko.Bo to jest zachowanie patologiczne Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:50 > Brak obiektywizmu tylko dla tego ze sama byłam adoptowana ?No proszę cię ,jak b > yś czytała wszystkie posty to byś wiedziała. No, właśnie czytałam, cały czas piszesz o rz tak, jak o adopcyjnej. wiesz wszyscy wyrośli na normalnych ludzi i nikt nawet nie pomy > ślał aby oddać które kol wiek dziecko. Cudownie, ale to nie ma NIC do rzeczy. Pietkiewiczowa napisała kiedyś artykuł o dzieciach adoptowanych - i wszystkie, jak jeden mąż, okazały się mniej lub bardziej patologiczne. Ona przegina ze swoim pesymizmem w jedną stronę, Ty ze swoim optymizmem w drugą. Zdarzają się, niestety, nieudane adopcje, zdarzają się rozwiązania RZ i niekoniecznie dlatego, że rodzice są leniwymi kutafonami, którym się nie chce zrobić nic dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 20:08 kawka74 napisała: > Wspaniale, tylko jakie to ma znaczenie dla Ani i RZ? Ano takie, że przekonane - słusznie - przez Bi do nieoskarżania rodziny, przypisujemy już dziecku ciężką socjopatię, naturę antychrysta i Bóg wie co jeszcze. Naprawdę zawsze musimy widzieć winnego - a nie problem? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 20:30 Ależ winny już został znaleziony, bo przecież nie jest możliwe, żeby z dzieckiem było coś nie w porządku do tego stopnia, że rz mogą sobie z tym nie radzić. I to jest problem, Nanga - totalny brak refleksji i próby zrozumienia, a zamiast tego ciężka histeria i błyskawicznie wydany wyrok. A co z dziećmi biologicznymi, których wszyscy mają w dupie? Nie mamy pojęcia, co tak naprawdę się działo przez te osiem lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 20:45 > A co z dziećmi biologicznymi, których wszyscy mają w dupie? Tfu, które. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 23:07 Kawka, ale co my w ogóle wiemy? Bo figę z makiem. A z dziewczynki tu na forum zrobiono potwora - jest to co najmniej równie okropne jak odsądzanie od czci i wiary rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 08:21 nangaparbat3 napisała: > Kawka, ale co my w ogóle wiemy? > Bo figę z makiem. > A z dziewczynki tu na forum zrobiono potwora - jest to co najmniej równie okrop > ne jak odsądzanie od czci i wiary rodziny. > dokładnie jest to po prostu ohydne Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 05.01.12, 09:11 > A z dziewczynki tu na forum zrobiono potwora To już nie do mnie. Myślę, że gdyby się dobre serduszka wstrzymały z jechaniem po rz jak po burej suce, nie byłoby takiej (niewłaściwej, to fakt) reakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia jakiego potwora? 05.01.12, 09:33 po prostu zaczeto snuc przypuszczenia o jej obiazeniach, ktore przerosły tych konkretnych rodziców, ktorzy owszem chcieli byc odpowiedzialni za podjeta 8 lat temu decyzje, ale nie kosztem wlasnych dzieci. nikt przeciez nie owinia dziecka ze ma FAS czy inny RAD. nawet ewentualnej osobowosci socjopatyycznej przeciez sobie samo nie wybrało... po prostu przypuszczamy ze to dziecko ma wieksze potrzeby, jest 'trudniejsze' niz przecietne dziecko w rz i potrzebuje innych opiekunów - ktos wczesniej zauwazyl ze jesli faktyxcznie ma RAD to nie wskazane jest dla dobra wszystkich zainteresowanych aby bylo w rodzinie w ktorej jest dziecko w podobnym wieku Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 07.01.12, 01:44 Nanga, błagam, trzymajmy się faktów, ze dwie laski sobie pozwoliły na porównania do horrorów (na to bym nie wpadła), ale główny nurt dyskusji w ogóle te posty pominął i skupił się na tym, żeby nie bagatelizować trudności z jakimi mogli się spotkać RZ. Znajdź mi tam proszę post, w którym ktoś pisze o dziecku jak o potworze, a nie o skali problemu po prostu. Za to RZ byli mieszani z błotem. I właściwie o to chodzi wszystkim piszącym o możliwych problemach z dzieckiem. Nie o to biedne dziecko, tylko o to, że każda tu (i na Publicystyce- tam jest orgia) taaaka mądra- bo się na taki problem nie nadziała i lajtowo jej się pisze jakie to świnie i gnoje i co by im zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 12:40 Tak jak staram sie traktowac wiekszosc doniesien i afer medialnych z przymrozeniem oka, tak tym razem zgodze sie 100% z Gabi. Wychowywanie dzieka prze 8 lat w rodzinie i oddanie go pozniej jak rzecz na gwarancji, jest w moim kodeksie moralnym ZLE i nikt mnie nie przekona inaczej. I tak, sprawa zasluguje na naglosnienie i napietnowanie, zeby wiecej rodzicow mniej beztrosko podchodzilo do sprawy pomocy dzieciom w rodzinach zastepczych, zeby glosno powiedziec ze nie jest spolecznie akceptowalne traktowania dieci jak rzeczy, nawet tych z problemami. Od niektorych decyzji nie ma odwrotu, i przyjecie pod opieke jakiejkolwiek istoty zywej, a w szczegolnosci skrzywdzonego juz raz dziecka do takich nalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:30 I tak, sprawa zasluguje na naglosni > enie i napietnowanie, zeby wiecej rodzicow mniej beztrosko podchodzilo do spraw > y pomocy dzieciom w rodzinach zastepczych, zeby glosno powiedziec ze nie jest s > polecznie akceptowalne traktowania dieci jak rzeczy, nawet tych z problemami Świetnie, może jeszcze wybudujmy pręgierz na rynku, nie będzie wcale RZ, bo ludzie się będą bali nawet spróbować, dzieciaki się będą kisić w DD i wszyscy będą zadowoleni. Wychowywanie dzieka prze 8 lat w > rodzinie i oddanie go pozniej jak rzecz na gwarancji, jest w moim kodeksie mor > alnym ZLE i nikt mnie nie przekona inaczej. Bywają dzieci tak złe i tak wypaczone jak np. te z bloga i wtedy oddanie ich jest najlepszym wyjściem dla wszystkich. Czemu większośc wychowanków RZ po ukończeniu 18 r.ż. leci jak na skrzydłach do swoich rodzin biologicznych? Swój ciągnie do swego. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:36 > Świetnie, może jeszcze wybudujmy pręgierz na rynku, nie będzie wcale RZ, bo lud > zie się będą bali nawet spróbować, dzieciaki się będą kisić w DD i wszyscy będą > zadowoleni. Tak, moim zdaniem to nie sa rzeczy do "próbowania". Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:41 Oby rzeczywistość i sytuacje, przed którymi staniesz jeszcze w życiu nigdy nie były dla Ciebie ponad siły. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:07 Ale ja rozumiem, ze cos moze byc ponad sily, ne zmuszam kazdego do bohaterstwa, dlatego prawnie kazdy ma mozliwosc porzucic czlonka rodziny, czy zrzec sie praw do dziecka. Dorosły jednak musi zawsze poniesc konsekwencje swoich decyzji, a stalo sie zlo. zlo przede wszystkim dla tej dziewczynki, ktora zostala kolejny raz porzucona. I protestuje przeciwko ubieraniu tego w ladne slowka i pomniejszaniu przez usprawiedliwianie doroslych. A juz przede wszystkim protestuje przeciwko umniejszaniu tego zla przez oskarzanie dziecka. akurat w tej kwestji nie mam miejsca zupelnie na relatywizm etczny -porzucanie dzieci jest zle- kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 13:44 > Czemu większośc wychowanków RZ po ukończ > eniu 18 r.ż. leci jak na skrzydłach do swoich rodzin biologicznych? Swój ciągni > e do swego. o, naprawdę ? gdzie takie cudowne wiadomości publikują ? w "Fakcie czy Super Expresie? Odpowiedz Link Zgłoś
violon-czela Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:03 "...bo ludzie się będą bali nawet spróbować," a co to ku... marmolada? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:12 Może nie marmolada, ale nowa sytuacja. A symulatorów bycia opiekunem w rodzinie zastępczej dziecka np. z osobowością socjopatyczną jeszcze nikt nie skonstruował. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:16 widzę, że dziewczynkę już oceniłaś - socjopatka, ale innym, którzy próbują ocenić [u]zachowanie/u] rodziców, nie ich samych nawet, tylko ich zachowanie w tym konkretnym przypadku - tego zabraniasz, wyszydzasz, równasz niemalże z blotem, że nie mają prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:21 Dlaczego ty wyciągasz tak pochopne wnioski tutaj??? Gdzie ja napisałam, że TA dziewczynka jest socjopatką??? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:33 taki argument na obronę decyzji oddania dziewczynki - padł 2 posty wyżej: że nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy byłby dobrym rodzicem dziecka z osobowością socjopatyczną. Dyskutujemy o tej konkretnej dziewczynce i tej konkretnej sprawie, więc kogo dotyczy to określenie ? Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 14:37 Przeciętnej RZ, która staje przed problemem wychowania dziecka z uwidaczniającą się NA PRZYKŁAD osobowością socjopatyczną. Ale ten drobiazg w postaci "na przykład" już ci umyka, nie? NIGDZIE nie napisałam, że TA konkretna dziewczynka ma ten problem, bo nie widziałam dokumentacji lekarskiej, a nie lubię oceniać kogokolwiek, a już na pewno nie na podstawie żadnych informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: wyrzucić jak śmiecia bo nie moje? 04.01.12, 15:29 iwles napisała: > Dyskutujemy o tej konkretnej dziewczynce i tej konkretnej sprawie I to jest, w duzym stopniu, blad nas wszystkich tu zgromadzonych - poniewaz ani o dziewczynce, ani o sprawie nie wiemy tak naprawde NIC wiec uczciwie to mozemy sobie wylacznie wymieniac poglady OGOLNIE. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira czy ktoś wie? 04.01.12, 15:37 Czy ktoś wie i może mi wyjaśnić, czy rodzice zastępczy ale nie adopcyjni mają prawną możliwość podejmowania decyzji w bardzo istotnych dla dziecka i dość drastycznych sprawach, jak np. poważne operacje, przymusowe leczenie w ośrodku zamkniętym, w tym odwyk, zaprzestanie uporczywej terapii, pobranie organów? Paniom w stanie egzaltacji pragnącym wypowiadać się nie na temat z góry dziękuję, proszę nic nie podpisywać pod tym postem. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 16:14 www.fundacjapolsat.pl/Rodzina_Dom_Budowany_Miloscia__Rodzina_Zastepcza,5537/Pytania,43233/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 17:04 Czyli NIE mają. To sporo wyjaśnia. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 18:21 to zalezy od sytuacji prawnej dziecka, a dodatkowo także od decyzji sądu opiekuńczego. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 18:34 Jesli chodzi o przymusowe leczenie w ośrodku zamkniętym to chybaz awsze musi wyrazic zgode na to sad, nawet w rodzinie biologicznej, czy ktos moglby mnie poprawic jesli sie myle. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 19:01 W rodzinie biologicznej w przypadku nieletniego decydują rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 19:05 "Bieżąca piecza to tj faktyczna, codzienna troska o naukę dziecka, jego stan zdrowia, sposób spędzania wolnego czasu,, wypoczynek . Jest to pozostawanie z dzieckiem we wspólnocie domowej. Rodzina zastępcza ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziecko pozostające pod ich opieką . Inne obowiązki wynikające z władzy rodzicielskiej należą do rodziców dziecka np. wybór szkoły dla małoletniego, sposóbu leczenia czy wyjazd za granicę. " Ha ha świetne, rodzina zastępcza odpowiada za szkody i wybryki dziecka i ogólnie ponosi odpowiedzialność za wszystko, a patologiczni rodzice decydują o w sumie najważniejszych przy wychowaniu sprawach. Bycie RZ to sam cud miód. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 19:27 Powtorzę, bo widze, że nie przeczytalaś Krio w calości - to zalezy od sytuacji prawnej dziecka : czyli od tego, czy rodzice biologiczni maja ograniczone prawa i w jakim zakresie, oraz od decyzji sądu opiekunczego (może byc tak, że decyzje ważne mogą podjąć rodzice zastępczy, bądź kurator, ktory ma prawną pieczę nad dzieckiem). Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 19:32 Ale mimo wszystko cały czas oceniasz tę konkretną rodzinę zastępczą nie wiedząc jakimi możliwościami prawnymi dysponowała i co tak naprawdę przeżyła oraz jakie wsparcie lub jego brak oraz stanowisko prezentował ośrodek w ciągu trwania całego procesu nawarstwiania się problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 19:40 No to ja mogę gdybać, że ci konkretni takiego prawa nie mieli, bo o na obserwację psychiatryczną, na którą skierował psycholog, zgodę musiał wyrazić sąd. Tak jak ty możesz sobie gdybać, ze to dziecko to anioł wcielony, a agresja i zaburzenia to wymysł z kosmosu wzięty. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 20:23 rodzina zastępcza nie jest pozostawiona sama sobie i jesli cokolwiek się dzieje z dzieckiem i trzeba podjąć decyzje, co do których nie maja uprawnien - muszą to zglosić do jednostki nadrzędnej (czyli centrum pomocy rodzinie albo ośrodkowi adopcyjno-opiekunczemu). Nie wiemy co ci rodzice im zgłaszali, czy że mają z Ania jakies klopoty z jej zachowaniem, czy że chceliby, aby Anię obejrzał lekarz-specjalista. Z tym że, do lekarza z dzieckiem rz iść wolno, nie wolno ewentualnie podejmować decyzji co do przebiegu powaznego leczenia (nie przesadzajmy, że nawet na leczenie anginy zgodę musi wyrazić są), natomiast iść zrobić badania, bądź uzyskać diagnoze, to jak najbardziej można. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: czy ktoś wie? 04.01.12, 20:25 sąd miało byc, nie są > (nie przesadzajmy, że nawet na leczenie anginy zgodę musi wyrazić sąd) Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia pod warunkiem ze jednostka nadrzedna 04.01.12, 21:20 nie bedzie rz zbywac co jak słyszalam jest nagminne Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia jezeli sa musial wyrazic zgode 04.01.12, 20:45 na obserwacje dziewczynki w szpitalu psychiatrycznym to tym bardziej na jej stale leczenie tam Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: jezeli sa musial wyrazic zgode 04.01.12, 20:53 ale do tej decyzji sądu nie było potrzebne oddanie dziecka. Sad mógł to zrobić nawet wowczas, gdy dziewczynka była w rz. Odpowiedz Link Zgłoś