Dodaj do ulubionych

Mąż robi ze mnie wariatkę

10.01.12, 10:05
Witam,

Doradźcie, bo już tracę orientację.
Jestem nerwusem, taki typ co to się szybko zagotuje, ale równie szybko wszystko przechodzi. Lecą przy tym iskry, ale zejdzie ze mnie i jest po sprawie. Fakt, że łatwo się denerwuję, choć ostatnio bardzo staram się nad tym panować. Mąż niejednokrotnie przy dziecku wyzwał mnie od debila, idiotki. Po awanturach, rozmowach i spokojnych tłumaczeniach, przestał.
Dzisiaj taka sytuacja: idę z dzieckiem (2 latka) po samochód na parking. Spieszę się do pracy, a synek ma ewidentnie focha. Proszę, żeby szedł szybciej to on chodzi po schodach w kółko itp, ciągle tylko "siam" wink Finalnie w połowie drogi w akcie buntu wyskakuje mi na ulicę, złapałam go za kaptur, upadł na ziemię, podniosłam go już wściekła, a on znowu jak lalka, rzuca się, upada, więc ryknęłam na niego, wzięłam za ręke i poszliśmy na parking. Wkurzona, upocona zadzwoniłam do męża. Od kilku miesięcy proszę go, żeby kupił sobie fotelik do auta, wtedy jak jest w domu to on odwiezie młodego do żłobka, a ja spokojnie pojadę do pracy. Mąż olewa to, i tak np dzisiaj siedział od rana w domu, a ja spóźniłam się do pracy pół godziny. No szlag mnie trafił, zadzwoniłam więc do niego i wyryczałam do słuchawki, że ma dzisiaj kupić fotelik, bo ja nie będę przez jego lenistwo spóźniała się do pracy. Nawet teraz jak to piszę jestem wściekła. Mąż odpisał, że powinnam iśc do lekarza, bo to się leczy.
Mąż ma wlasną działalność, często rano jest w domu, do pracy wychodzi później ode mnie.
I tak jest zawsze, jak tylko upomnę się o coś swojego, a przy tym niestety się wściekam, to on od razu dopier....a że jestem nienormalna, że crazy itp. Do niego trafiają tylko spokojne, wyważone słowa, moje choć wypowiedziane w nerwach uważa za słowa wariata.
Do tego, np w weekend, po całym tygodniu wczesnego wstawania, zawożenia, potem cały dzień na nogach, zakupy, obiad, pranie, prasowanie itp, należy mi się że mąż wstanie od rana z dzieckiem a ja sobie godzinę dośpię. To o to też jest awantura, że jestem nygus. Dzisiaj oczywiście już mi wykrzyczał, że skoro ja od niego żądam, to on mi ukróci weekendowe dosypianie....
Nie wiem co mam robić, czasami zaczynam wierzyć, że ze mną coś nie tak, że jestem nienormalna. Nigdy nie zgrażalam dziecku, nigdy nie dostał klapsa, z mężem jak się kłócę to też bez żadnej agresji. Czasami uważam, że taki mój łatwopalny charakter jest lepszy, bo wykrzyczę, powiem i jest spokój, niż miałabym w wyważonych słowach dyskutować, następnie trzymać urazę przez pół roku. Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:11
      Odepnij fotelik i postaw panu Mezow przed jego autem.
      Pojedz do pracy.
      Pan niech w tym czasie zawiezie synka do przedszkola/zlboka.
      Gdzie masz problem?
      • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:24
        moni692 napisała:

        > Odepnij fotelik i postaw panu Mezow przed jego autem.
        > Pojedz do pracy.
        > Pan niech w tym czasie zawiezie synka do przedszkola/zlboka.
        > Gdzie masz problem?

        Chodzi o to, że jak on nie będzie mógł młodego odebrać, to ja go nie zabiorę bez fotelika. Jeśli natomiast zostawi mi fotelik w żłobku, to ja nie mam siły go znosić z pierwszego piętra, montować, fotelik waży prawie 10 kg. Dlatego chciałam, żeby kupił drugi, wtedy nie byłoby problemu, jeśli nie mógłby odebrać synka, wtedy ja wracając z pracy podjechałabym po dziecko i nie byłoby problemu. Ale jak widać, musiałam wybuchnąć żeby coś zmienić, bo prośby są olewane. Jestem wkurzona.
        • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:26
          a jaki to jest ten fotelik, do 18 kg?
          To w sumie 5 minut, zniesc i zamonotowac.
          Jak nie, to kup drugi.
          Sama nie mozesz kupic, jesli rozmowy nie pomagaja? smile
        • babunia_wygodka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:52
          patronka.slonka napisała:

          > z fotelika. Jeśli natomiast zostawi mi fotelik w żłobku, to ja nie mam siły go
          > znosić z pierwszego piętra, montować, fotelik waży prawie 10 kg. Dlatego chciał

          Ja p*erdolę, jak ja lubię takie żenujące teksty. Jejejejej, 10 kilo, no straszne. 10 kilo po schodach znieść, masakra. To naprawdę trzeba silnego faceta, może jakiś Pudzian, chociaż nie wiem czy sam by dał radę.

          (Zaraz się, kurde, okaże że łatwo mi mówić a ona, jak na zamówienie, ma problemy z kręgosłupem i jak czajnik podnosi to jej dyski wypadają, co?)
          • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:00
            babunia_wygodka napisała:

            > Ja p*erdolę, jak ja lubię takie żenujące teksty. Jejejejej, 10 kilo, no straszn
            > e. 10 kilo po schodach znieść, masakra. To naprawdę trzeba silnego faceta, może
            > jakiś Pudzian, chociaż nie wiem czy sam by dał radę.
            >
            > (Zaraz się, kurde, okaże że łatwo mi mówić a ona, jak na zamówienie, ma problem
            > y z kręgosłupem i jak czajnik podnosi to jej dyski wypadają, co?)

            Nie, to nie jest straszne dźwiganie 10 kilo. Tylko powiedz mi po co?? Skoro stary może ruszyć du.pę i kupić nawet za 200 zł fotelik i ułatwić i mnie i sobie tym życie.
            • sokhna Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:06
              Tak szczerze, to Ty tez mozesz te doope ruszyc. Od 2 lat nie daliscie rady kupic drugiego fotelika??
              Dziecko przechodzi bunt dwulatka i co raz czesciej beda takie sytuacje wiec jak chcesz sie tak szarpac to Twoja sprawa. Po drugie jak sie spieszyz to bierzesz malego pod pache i jazda, a nie "walczysz" i krzyczysz na ulicy.
              • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:09
                sokhna napisała:

                > Tak szczerze, to Ty tez mozesz te doope ruszyc. Od 2 lat nie daliscie rady kupi
                > c drugiego fotelika??

                Od kilku m-cy.

                > Dziecko przechodzi bunt dwulatka i co raz czesciej beda takie sytuacje wiec jak
                > chcesz sie tak szarpac to Twoja sprawa. Po drugie jak sie spieszyz to bierzesz
                > malego pod pache i jazda, a nie "walczysz" i krzyczysz na ulicy.

                No wtedy to bym miała syrenę, wierz mi wybieram najmniejsze zło. akurat dzisiaj nie zadziałało, ale ogólnie moje metody działają.
                • sokhna Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:13
                  Nie wiem co na to Twoj maz, ale zawsze mozesz jeszcze zabrac jego samochod, a jego zostawic z Twoim i z dzieckiem big_grin Nie bedzie mial wyjscia.
                  Kto akurat jedzie z malym bierze auto z fotelikiem i juz.
            • babunia_wygodka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:21
              patronka.slonka napisała:

              > Nie, to nie jest straszne dźwiganie 10 kilo. Tylko powiedz mi po co?? Skoro sta
              > ry może ruszyć du.pę i kupić nawet za 200 zł fotelik i ułatwić i mnie i sobie t
              > ym życie.

              To trzeba było tak od razu. Ty nie chcesz rozwiązania problemu tylko chcesz postawić za wszelką cenę na swoim. Na złość mężowi odmrozisz sobie uszy.
            • simm-ona Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:30
              Chciałam delikatnie zauważyć,że fotelik do 18 kg trzeba przymierzyć do kanapy w samochodzie, co zwiększa jego bezpieczeństwo ( dlatego mąż powinien go wybrać). Nie znam fotelików w granicach 200 zł, ale mam nadzieję,że nie wybierzecie atrapy na krótkie przejazdy....
              • ma_dre Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 11:50
                fotelik przymiezyc do kanapy w samochodzie? Pomijajac to ze wozisz w samochodzie kanape to przymierzanie fotelika jest zbedne.
                • simm-ona Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 12:39
                  Ale zabłysnęłaś! W twoim samochodzie możesz przymierzyć na siedzeniu.
                  • simm-ona Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 12:43
                    A tak w ogóle to poczytaj o dopasowaniu fotelika do danego typu samochodu i nie wprowadzaj innych w błąd. Chyba,że kupuje się byle co w markecie, to taka wiedza rzeczywiście na nic się nie przydaje.
                • aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 12:50
                  ma_dre napisała:

                  > fotelik przymiezyc do kanapy w samochodzie? Pomijajac to ze wozisz w samochodzi
                  > e kanape to przymierzanie fotelika jest zbedne.

                  kanapa w odniesieniu do siedzen tylnych samochodu jest powszechnie używane,

                  az dziw bierze, ze pomyslałas o wożeniu sofy w samochodziesuspicious
            • nutka07 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 19:17
              A co to za fotelik za 200zl?
        • nowi-jka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:38
          dziewczyny napisały jzu wszystko ale jeszcze jedno chciałam zauwazyc. Ty z góry za niego rozwiazujesz problem który jeszcze nie zaistniał. Co jesli nie bedzie mógł odebrac dziecka?? Ostatecznie z przedszkoal nie odbiera sie o 14.05 tylko tolerancja odbierani ajest duza to niech tak ustawi zajecia w pracy ze znajdzie czas na odebranie dziecka.
          No i o to chodzi z postawieniem goscia przed faktem dokonanym zeby on miał troche trudno, zeby zobaczył ze to nie takie ot a ty nie zrobisz tak bo a nuz bys mu zakłóciła pozadek dnia. Pewnie bardzo szybko by doszedł do tego ze drugi fotelik to wygoda.
          Wiem o co ci chodzi z tym ze to on ma kupic ten fotelik, bo jesli znów rzowiazesz problem to znów to bedzie sciagniete z jego barków. W ten sposób uczy sie go tylko ze wszystko moze byc na twojej głwoie bo i tak sobie poradzisz.
          Wiec jutro zostaw mu ten fotelik pod domem i nawet nie dzwon sie zapyatac jak sobei poradził.
      • bylymazmamyszczupaka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 11:53
        dokladnie zrób tak... Twoj mąz Cie terroryzuje w "subtelny" sposób
    • triss_merigold6 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:14
      Bardzo wygodnie Twojemu mężowi zwalać winę na Twoją rzekomą wybuchowość i nerwowość zamiast przyjąć do wiadomości, że wykańcza Cię permanentne zmęczenie i brak snu.
      Myślę, że Twój mąż ma zdecydowanie za mało obowiązków i za dużo wolnego czasu.
      • aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:58
        dokładnie
        jasne, mozna robic wszystko sama sama sama, tylko nie po to ma sie męza, żeby miec po prostu portki w domu- jego dziecko, jego zycie rodzinne- dokladnie takie jak Twoje

        nie ma czasu dzisiaj kupic fotelika, ok...ale w ciagu tygodnia czy 2 pol godziny sie znajdzie, chocby zeby kupic na allegro i niech dostarcza mu do firmy-no ale trzeba chciec

        no i łaskawca dawał Ci dospac w niedziele, wiec teraz juz Ci nie da, bo jestes dla niego niedobra- masakra jakas

        jesli stac was na wydatek 200 zł na dodatkowy foteik to naprawdę dziwie się, ze Twoj maż jeszcze na to nie wpadł, ze sobie samemu ulzy, bo
        1. nie bedzie musial w kolko nosic tego zakichanego fotelika i montowac, odmontowywac etc
        2. przestaniesz krzyczeczsuspicious

        ale dla niektorych to za trudne i wola sie męczyc i nic nie robic w tej kwestii

        czy mąż zaproponował np zebys Ty kupila, bo on sie nie zna, zalatany? a on zamontuje? etc czy po prostu nie ma tematu?
        • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:08
          aneta-skarpeta napisała:

          > czy mąż zaproponował np zebys Ty kupila, bo on sie nie zna, zalatany? a on zamo
          > ntuje? etc czy po prostu nie ma tematu?

          Mąż tego nie zaproponuje, bo wie że się nie zgodzę. To on do cholery ma jechać po ten piep.rzony fotelik, a nie truć mi....zakupów nie zrobi, obiadu nie zrobi, nie pozmywa, no ku...wa nic!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:12
            Zamow przez internet smile.
            • aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:42
              ale problem jest nie tyle w foteliku, co w tym, ze ze wszystkim autorka jest sama- nawet nie sama- ma dodatkowo kule u nogi

              ona doskonale wie ze mozna samej zamowic przez net, ale to nie zmieni faktu, ze nie moze liczyc na meza- a chodzi jej o zaangazowanie jego w te sprawy

              krotko mowiac- kobita potrzebuje wsparcia i oparcia- jest strzepkiem nerwów, a mąż ja karze odebraniem dosypianki w weekend- bo byla niegrzeczna

              jesli kupi fotelik to nic sie w jej zyciu nie zmieni, poza tym ze nie bedzie nosila fotelika- co w obliczu licznych problemow z mezem i obowiązkami domowymi to pikus
          • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:16
            Kupic zmywarkę, zmywarkę zapełnia i wyjmuje mąż, lista z zakupami do ręki męża i pogonic do sklepu, Ty gotujesz obiad, byc konsekwentna w sprawie fotelika, mąż zawozi dziecko codziennie rano Ty np. odbierasz, gdy coś mu wypadnie, od czasu do czasu zawozisz Ty, dałaś ciała kobieto z tym podziałem obowiązków w domu, wina niesttey lezy po Twojej stronie, teraz będziesz musiała to wszystko odkręcic...
            • aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:44
              ok zuzi, jakby to bylo takie proste, to pewnie maz dawno temu kupil by fotelik i pomagał przy obiedziesmile

              a co ma zrobic jak mąz nie bedzie chcial pomagac przy zmywaniu etc? bo wiecznie bedzie mial na glowie faktury etc ( swietna wymowka- w zasadzie moze nic nie robic, bo zawsze wystarczy powiedziec " mam robotę papierkową"

              jesli mialby jej tak duzo to by siadał od rana do niej, a nie siada

              to nie jest typ pracusia- to jest typ leniwca, ktory ma swietna wymowke-wytrrych " robie faktury" i tylko wredba zozłza chcialaby aby wlasnie teraz pozmywał, kiedy on PRACUJE

              a jak nie pracuje, to musi ODPOCZAC
              • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:52
                Dlatego ja zaserwowałabym takiemu panu terapię wstrząsową, a jeśli ta by nie podziałała to bym się z nim rozstała, szkoda życia na takiego typa. Tylko nie piszcie, że szkoda dzieci, szkoda, to żeby dziecko patrzyło na takie relacje rodziców i szkoda przede wszystkim samej siebie i swojego zszarpanego zdrowia.
                • bylymazmamyszczupaka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 12:06
                  albo jest team albo temu nie ma ...
          • ixiq111 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:33
            patronka.slonka napisała:

            > a nie truć mi....zakupów nie zrobi, obiadu nie zrobi
            > , nie pozmywa, no ku...wa nic!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            A dlaczego? Nie potrafi? Rąk nie ma?
            Tylko nie pisz, że on jest zmęczony, bo pracuje zawodowo. Ty też pracujesz i też jesteś zmęczona.
            Dlaczego fotelika nie zamontujesz do swojego samochodu? Zrób tak i tylko Ty posiadaj do niego kluczyki, a on niech sobie radzi. Daj mu kartkę z listą zakupów - zrobi ok, nie zrobi - trudno, nich zamawia pizze /Ty wcześniej zjedz coś "na mieście"/. Nie pozmywa, nie posprząta - Ty też nie. Trudno. Wpadną goście, znajomi, rodzina - nie waż się ogarniać bałagan! Wyjdź do koleżanki, na zakupy, gdziekolwiek 10 minut przed ich przyjściem. Niech on kombinuje.
            Nie może być tak, że Ty pracujesz zawodowo, zajmujesz się dzieckiem, robisz zakupy, gotujesz, sprzątasz itp, a on tylko pracuje zawodowo. Chory układ. Pan się fajnie ustawił - ma służącą, a Ty pracujesz na /conajmniej/ dwa etaty - praca i dom.
            Etat "domowy" musicie podzielić na Was dwoje - inaczej się nie da.
        • bylymazmamyszczupaka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 12:03
          facet manipuluje i wykorzystuje Ją
    • jowita771 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:16
      Twój mąż to cwaniak, wszystko na Twojej głowie, a jak wybuchasz, to wmawia Ci, że to z Tobą coś nie tak. Co do fotelika - albo Ty kup albo zostawiajcie w żłobku czy gdzie tam odwozisz dziecko. U nas w przedszkolu zawsze stoi jakiś fotelik, jedno z rodziców zostawia, zabiera drugie.
      A co do tego prania, prasowania, to mężowi też prasujesz? Mój mąż kiedyś powiedział, że nie ja piorę tylko pralka. I za jakiś czas przyszedł do mnie z problemem, że nie ma czystych skarpetek. Powiedziałam mu, żeby porozmawiał o tym z pralką, bo to ona pierze.
      • chipsi Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:27
        > A co do tego prania, prasowania, to mężowi też prasujesz? Mój mąż kiedyś powied
        > ział, że nie ja piorę tylko pralka. I za jakiś czas przyszedł do mnie z problem
        > em, że nie ma czystych skarpetek. Powiedziałam mu, żeby porozmawiał o tym z pra
        > lką, bo to ona pierze.
        Dobreee big_grin Muszę własnemu małżonkowi sprzedać tę informację.
      • gwen_s Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:28
        podpisuję się pod dziewczynami...
        Do tego jak triss myślę, że obowiązków za mało, i zrobiłabym jak monia, fotelik zanieś M pod samochód, albo jak masz kluczyk włóż, wyjdź z domu i powiedz, że ma zawieźć. W międzyczasie kup sama fotelik, skoro on ma na to zlewkę.
      • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:56
        Piękne, bardzo mi się podoba ten tekst nt. rozmowy z pralką smile uśmiałam się do łez, a mąż autorki wątku to niezły goguś i cwaniak, kobieto, zwal mu na głowę CODZIENNE odwożenie dziecka do przedszkola, skoro on idzie do pracy na późniejszą godzinę, a Ty latasz jak torpeda z rana, żeby ze wszystkim się wyrobic, w życiu nie pozwoliłabym sobie na takie podejście, mąż kawał lenia i buraka, który celowo nie zauważa problemów i nie chce żonie pomóc, tylko sprawia mu przyjemnośc takie z lekka pastwienie się nad kobietą, oj super księciunia sobei na męża wybrałas. A teraz proponuję Ci zastosuj terapię wstrząsową codziennie rano, tj. wstajesz, kąpiel, kawka, makijaż, ubranie, zabierasz za przeproszeniem dupę w troki i wychodzisz bez słowa do pracy,a co zrobi mąż z dzieckiem to już jego sprawa, podobnie z praniem i prasowaniem, prasujesz jedynie swoje i połowę dziecka rzeczy, pozostałe prasowanie zostawiasz mężowi, prac można też tylko swoje i dziecka ciuchy. I bądz konsekwentna w swoim postępowaniu, pan mąz robi Ci wodę z mózgu i gra w wyrachowany sposob na Twoich emocjach. Bardzo nieładne postępowanie. Nie daj się tak traktowac, ciekawe czy takei podejście do kobiet i brak szacunku wyniósł z domu...a Twoje wybuchy to po prostu nagromadzone pokłady negatywnych emocji, nie dziwię Ci się wcale, gdybym tak miała w domu, wywaliłabym chłopa na zbity pask z domu już po tygodniu takich akcji i wysłałabym go w ramach reklamacji do mamusi.
    • jamesonwhiskey Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:20
      > Do niego trafiają tylko spokojne, wyważone słowa, moje choć wypowiedziane w
      > nerwach uważa za słowa wariata.

      rzeczywiscie cos nie tego pod kopula , skoro wiesz ze trafia do niego spokojna rozmowa a drzesz ryja jak ostatnia wariatka to nie bardzo wiem czego sie spodziewasz
    • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:25
      Do tego, np w weekend, po całym tygodniu wczesnego wstawania, zawożenia, potem cały dzień na nogach, zakupy, obiad, pranie, prasowanie itp,

      Zakupy - mozna przeciez zrobic raz na tydzien badz dwa tygodnie.
      Dziecko je w zlobku/przedszkolu? Jak tak, to przeciez nie musisz obiadu gotowac, wystarczy co drugi dzien ciepla kolacja.

      Pranie, prasowanie - tutaj mozna sie z mezem podzielic.

      A tak, to w nerwach raczej nic nie zalatwisz, poczekaj na spokojniejszy moment i z nim porozmawiaj, ewentualnie zatrudnijcie kogos do pomocy jesli maz sie nie kwapi.
      • nowi-jka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:40
        moni692 napisała:

        > Dziecko je w zlobku/przedszkolu? Jak tak, to przeciez nie musisz obiadu gotowac
        > , wystarczy co drugi dzien ciepla kolacja.
        Błahaha Monia to tylko dzieci wymagaja sniadań obiadów i kolacji dorosły moze co drugi dzien jesc?? Jak ci si eto udaje bo ja jakos jestem głodna czesciej ni z raz na 2 dni
        • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:45
          Nowijka, na obiad rownie dobrze mozna zjesc wczesniej przygotowana salatke.
          A cos cieplego ugotowac na dwa dni.

          Nie chodzi o to zeby glodowac, tylko o to zeby sobie ulatwic zycie.
          • claudel6 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 22:46
            a sałatki to nie trzeba przygotować? co, tylko gotowane zabiera czas? a to "wcześniej" to kiedy ona wytrzaśnie? moze o 5 rano powinna w tym celu wstać?
    • lolinka2 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:26
      A po co wam 2 foteliki dla 1 dziecka?
      Z tego co kojarzę, foteliki nie są przyspawane do siedzenia w aucie.
      • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:28
        Lolinka, czasem moga byc dwa potrzebne - dopoki wozilismy corke do przedszkola autem (teraz jest odbierana autobusem przedszkolnym), to dwa foteliki byly bardzo wygodne.

        Zwlaszcza ze corka tez byla odbierana przez dziadkow i wtedy sie sytuacja przy 1 foteliku komplikowala.
        • sokhna Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:11
          Zgadzam sie, 2 foteliki sa bardzo praktyczne. Tez srednio wyobrazam sobie cadzienne wyciaganie i montowanie fotelika czasami po kilka razy. Czesto jest tak, ze nie wiadomo kto zawozi lub odbiera mala z przedszkola. Rano przed wyjsciem okazuje sie czy jade ja czy maz i po poludniu to samo - po ustaleniu tel. wiadomo kto pojedzie.
    • hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:26
      Myślimy, że znamy to z autopsji smile

      Nie jesteś wariatką ale jako podobna (już "emerytowana") wariatka powiadam tobie - to się da opanować. Dasz radę. Może niekoniecznie dlatego, że pan mąż flegmatyk i zimna ryba sobie życzy (ma trochę racji i nie ma racji, bo jego zachowanie też dalekie od ideału), ale żebyś np. nie została hodowcą wrzodów na stare lata.

      Fotelik? Kobieto, po prostu kupcie go razem albo ty kup sama. Czy to jest taki problem? Przecież chyba czasami jeździcie razem na zakupy, no to wsiadasz do wozu i mówisz, "a teraz jedziemy po fotelik" i jedziecie po fotelik. Na co całe to gadanie?

      > Dzisiaj taka sytuacja: idę z dzieckiem (2 latka) po samochód na parking. Spiesz
      > ę się do pracy, a synek ma ewidentnie focha. Proszę, żeby szedł szybciej to on
      > chodzi po schodach w kółko itp, ciągle tylko "siam" wink

      Nie prosić, tylko na chłodno zadysponować: a teraz idziemy szybko, bo się spieszymy do żłobka. Najpierw pochwalić, że tak dobrze chodzi sam. Powiedzieć krótko, w oczka. Ja nie posłucha - od razu wcielić plan B, czyli jeśli dasz radę, chwycić pod pachę i zanieść. Trudno. Ale bez nerwów. Np. podśpiewując sobie w głowie coś uspokajającego.

      Plan C - zamienić całe to wyjście w zabawę. Jakieś np. wyścigi, ale tak pomyślane, żeby synek nie puszczał twojej ręki. Albo jakąś zabawę w udawanie.

      > Finalnie w połowie drog
      > i w akcie buntu wyskakuje mi na ulicę, złapałam go za kaptur, upadł na ziemię,
      > podniosłam go już wściekła, a on znowu jak lalka, rzuca się, upada, więc ryknęł
      > am na niego, wzięłam za ręke i poszliśmy na parking.

      Przecież widziałaś, do czego to zmierza.

      Nauczy się jednej bardzo bardzo ważnej rzeczy: reaguj najszybciej, jak tylko poczujesz, że wzbiera w tobie żal/gniew/agresja/sprzeciw. Gdybyś zareagowała stanowczo gdy tylko synek zaczął testować twoją wyporność - pewnie by się uspokoił. Gdybyś kilka miesięcy temu rzeczowo poinformowała męża, że fotelik to konieczność - byłby potem spokój.

      Reaguj, jak tylko czujesz coś w powietrzu - wtedy dasz radę zrobić to na spokojnie. A ty najpierw dajesz sobie na głowę wchodzić, a potem jak już czara się przelewa, wybuchasz. Bez sensu. Po prostu nie dopuszczaj do wypełnienia czary, nie pozwalaj sobie do tej czary przede wszystkim"dolewać".

      > Wkurzona, upocona zadzwoni
      > łam do męża.

      Błąd!

      Nigdy tego nie rób, nie odsłaniaj miękkiego brzuszka, mówię ci. To nic nie da, a tylko może zaszkodzić.

      I nie myśl o mężu i jego zimnej krwi, bo tylko podgrzejesz swoją. A po cholerę. Pomyśl tak: co by tu zrobić, żeby było efektywniej, wydajniej, żeby zminimalizować zmęczenie, straty czasu. Zobaczysz, po pewnym czasie sama zauważysz, że nie warto marnować energii na nerwy.

      I to powiadam tobie ja, z osobistego doświadczenia. Pozdrawiam cieplutko, trzymaj się!

      • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:30
        Hellulah, dobrze gadasz, wodki ci dac wink.
        • nabakier Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:21
          Owszem, dobrze, ale mąż to ...ech... sad((
    • tosterowa Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:35
      fotelik to tylko wierzchołek...
      Problemem jest wasze zachowanie i brak normalnej komunikacji.
      Ty się nie wybielaj, krzyki, wybuchy złości i obwinianie innych to nie są zdrowe objawy - może potrzebny ci relaks i zwolnienie z części obowiązków, a może pora na terapię(to drugie wtedy, jak masz tak "od zawsze", to, że jesteś nerwowa nie znaczy, że inni mają obowiązek znosić twoje zachowanie).
      Twój mąż ma za mało obowiązków i jemu też przydałby się ktoś, kto by mu przetłumaczył, żeby nie nakręcać neurotyczki.
      Może, na początek, kilka dni urlopu i wyjazd?
    • jdylag75 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:37
      Tez tak mam. Po latach stwierdziłam, że to nawet fajne. A mąż uważa że lepsza gwałtowna burza niż siąpienie tygodniami. A ja poryczę, poryczę, powściekam sie i jestem kochana.
      Czego nauczyłam sie nie robić to wycieczek osobistych, tak nieraniąco staram się wściekać.

    • zlotarybka_1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:39
      rozumiem Cię, bo sama jestem choleryczką.
      Podjęłam walkę ze swoim charakterem z powodów zawodowych, gdzie model wybuchowy się nie sprawdza. Wyważona rozmowa zawsze przynosi większe skutki.
      Mam szczęście, bo mój mąż to bardzo ład człowiek i nawet kiedy wybucham i wpadam w szał, on potrafi sprowadzić rozmowę na spokojne tory.
      W pracy jednak nikt się ze mną nie cacka. Pracuję nad sobą od lat, nie jest łatwo, ale robię postępy. Zaczynałam małymi krokami, teraz mogę powiedzieć, że całkowicie nad sobą panuję.
      Popracuj nad tym, "spokojna" komunikacja sprawdza się zawsze, tym bardziej, że Twój mąż ewidentnie wykorzystuje Twoją wybuchowość i właściwie każdą dyskusję może obrócić na Twoją niekorzyść.
    • kosmitka06 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:39
      Gdybym ja była w takiej sytuacji że mąż w domu a ja miałabym się z dzieckiem użerać to:
      1. Wepchnęłabym dziecko wraz z fotelikiem do domu, zwyczajnie wyszła i pojechała do pracy.
      2. Po pracy pojechałabym po 2 fotelik i go kupiła.
      3. Jak mu zle że sobie śpisz to często gęsto pralka by nie prała jego koszul, spodni, itp. a żelazko przestawało prasować jego cichy. Obiadu też by dla niego nie starczało albo mówiłabym że ja jadłam w pracy i stwierdziłam że dziś gotowała nie będę.
      Opcja z praniem i obiadem działa, sprawdzałam to niegdyś na moim m wink Rano wściekła mina i wnerw że nie ma się w co ubrać uncertain Ale po kilku dniach przemyśleń dojdzie po rozum do głowy i zobaczysz że to doceni.

      Poza tym to on się powinien leczyć bo skoro zdecydował się na rodzinę to najwyższy czas dorosnąć. Obowiązki i bycie prawdziwym tatą jest sztuką a nie bycie facetem i ojcem!
      Pozdrawiam smile
      • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:58
        Odpowiem ogólnie.
        Nie wybielam się, wiem że jestem momentami trudna. Ale to też pogłębiło się po urodzeniu dziecka, wcześniej nie było tak źle. Mam wrażenie, że ja wzięłam na siebie wszystko, a mąż pomaga mi jak ma ochotę. Bo nie powiem, posprząta - ale potem wygaduje. Wczoraj weszłam do domu i zaczęłam ogarniać w domu, zebrałam pranie i takie tam. A mąż usiadł do komputera, dziecko się pałęta pod nogami a on życzy sobie obiad bo zaraz musi wyjść. Mówię mu "to zajmij się dzieckiem chwilę, to mi szybciej pójdzie, a nie siedzisz przy kompie", na co odpowiedział, że to jego praca bo wystawia faktury. Nie wiem, czy to ja go tego dziadostwa nauczyłam i na własnym garbie wychowałam sobie tego lenia, czy to w nim takie chamstwo wyszło samoczynnie. Ale po prostu nie mam nieraz siły do grzecznego dyskutowania z nim, gdy widzę jak mnie ignoruje czy traktuje. Nawet taka głupia sytuacja, pytam czym będzie jadł: łyżką czy widelcem? Zapytałam 3 razy, nie odpowiedział, poszłam do pokoju bez niczego, usiadł i mówi że nie ma czym jeść, powiedziałam że trzy razy pytałam i więcej nie będę. I dyskusja. No jak z takim czymś spokojnie dyskutowac???
        Naprawdę próbowałam z nim spokojnie, ale się nie da. Ja zaobserwowałam, że jak mu spokojnie mówię, słuchaj kup fotelik, bo jest potrzebny itp, to on to olewa. I dopiero jak wyjdzie afera taka jak dzisiaj, to on d.upę w troki i poleci. A potem afera w domu, że jak ja sie zachowuję. To on ze mnie robi wariatkę.
        Jeśli chodzi o obiad, to i ja sama chętnie go zjem, i dziecko też wraca ze żloba do domu głodne, bo on mięsożerny i apetyt ma galanty i tam się nie najada. Gdyby nie chodziło o dziecko to naprawdę kupilabym sobie w pracy obiad i miałabym męża głęboko. Autentycznie dziecko wiele rzeczy pokomplikowało w tym sensie, że kiedyś wiedziałam jak mężowi nosa przytrzeć, potrafiłam postawić granicę, a teraz często jest to powiązane z dzieckiem.
        I nie jestem żadną ciepłą kluchą, męczennicą, a taki obraz widzę z tego wątku.....Mam dobrą pracę, jestem szanowana, w pracy nigdy nie zostałam niczym wyprowadzona z równowagi, świetnie sobie radzę, zarabiam dobre pieniądze. A w domu robie za popychadło.....Chce mi się wyć. Nawet na myśl o tym jaką walkę znowu muszę przejść, żeby walczyć o swoje, jak znowu będe musiała walczyć, żeby udowodnić że nie jestem wielbłądem, że nie jestem nygusem i leniem.....fu.ck!
        • hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:18
          > Ja zaobserwowałam, że jak
          > mu spokojnie mówię, słuchaj kup fotelik, bo jest potrzebny itp, to on to olewa.

          Hej ale no serio, czy jak jedziecie na zakupy albo mąż jedzie, to wtedy mu mówisz, nie wiem, wciskasz kartkę z napisem "kupić mleko, masło, jabłka i fotelik" i to też nie działa?

          > Mówię mu "to zajmij się dzieckiem chwilę
          > , to mi szybciej pójdzie, a nie siedzisz przy kompie", na co odpowiedział, że t
          > o jego praca bo wystawia faktury.

          To metodą zdartej płyty mówisz, spokojnie, że tak, rozumiesz, że na tym polega jego praca, ale jeśli nie pomoże przy dziecku, nie będzie obiadu, siadasz, i czekasz aż się wchłonie. Spokojnie.

          > Nawet taka głupia sytuacja
          > , pytam czym będzie jadł: łyżką czy widelcem? Zapytałam 3 razy, nie odpowiedzia
          > ł, poszłam do pokoju bez niczego, usiadł i mówi że nie ma czym jeść, powiedział
          > am że trzy razy pytałam i więcej nie będę. I dyskusja.

          Po pierwsze: ty robisz posiłek? niech on nakrywa do stołu.
          Po drugie: pytasz raz. Tylko raz, ale nie wołając z kuchni do pokoju, tylko prosto w oczy. Nie powie, dajesz to co uważasz za słuszne (nota benka czemu nie i nóż i widelec?). Jakieś uwagi? Twój uśmiech (szeroki) i coś krótko "nie powiedziałeś", a na próby dyskusji "chyba nie będziemy nad tym teraz rozprawiać? /uśmiech/ powiedz lepiej, czy dodałam dość przypraw?"

          Sorry, ale ty naprawdę dajesz sobie na łeb włazić. A pan mąż perfidnie po tym jedzie aż furkocze.
        • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:08
          Z tego co piszesz samam niestety weszłas w rolę popychadła, a czemu Ty mu obiad do stosłu podajesz, robię lub podgrzewam obiad w kuchni, nakładam dzieciom (bo małe i same tego nie zrobią) a mąz ma rączki i nakłada sobie sam, czasem jak mam ochotę i dobry humor to mu nałożę na talerz, ale to tylko czasem ale żeby mu jeszcze sztucce podawac to mi do głowy by nie przyszło, zrobiłas z siebie męczennice i służącą i tak masz, czas się zmienic wówczas i mąż będzie musiał się zmienic, prędzej czy póżnie, w tym okresie zachowaj nerwy na wodzy, rzuc sobie kilkoma "" po nosem i rób konsekwentnie swoje.
        • jowita771 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:43
          > Nawet taka głupia sytuacja
          > , pytam czym będzie jadł: łyżką czy widelcem? Zapytałam 3 razy, nie odpowiedzia
          > ł, poszłam do pokoju bez niczego,

          Wiesz, czemu ten facet Cię nie szanuje? Bo mu usługujesz i wydaje mu się, że tak powinno być, że to Twój obowiązek. Nosisz facetowi talerz z jedzeniem, a on czeka w pokoju? Proszę, napisz chociaż, że sam ten talerz odnosi!
          Mnie na początku małżeństwa pogięło i robiłam codziennie mężowi kanapki do pracy. No i jemu się zaczęło wydawać, że to naturalne, więc szybko przestałam smile
          Teraz jak zrobię mu od czasu do czasu, to ładnie dziękuje i przez tydzień opowiada, jakie były pyszne.
          • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:54
            Ja mam koleżankę, która specjalnie wstaje o 5 rano żeby mężowi kanapki do pracy zrobic. Ona jedzie do pracy na 7 a on na 9...smile)) szkoda słów...
            • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:57
              Niektórzy panowie to się potrafią w życiu ustawic, oj potrafią....
            • myga Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:27
              > Ja mam koleżankę, która specjalnie wstaje o 5 rano żeby mężowi kanapki do pracy
              > zrobic.
              -----------
              To co to za kanapki, co to je dwie godziny sie robi? Toz to mozna drozdzowy kulebiak upiec w tym czasie...Swoja droga, jezeli robi sobie, to co za problem zrobic tez mezowi i dziecku? A on w tym czasie jej np auto odsniezy na ten przyklad. Kwestia szacunku i dogadania sie.
              • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 22:25
                Długa podróż do pracy stąd te 2 godziny, niestety nie jeździ samochodem, więc o odśnieżaniu nie ma mowy i tez podaje mężowi obiadki pod nos razem ze sztuccami, bo mąż inaczej nie zje, tak go mamusia nauczyła...
                • myga Re: Mąż robi Ela5 Dziekuje za opize mnie wariatkę 11.01.12, 07:54
                  Kobiety same sobie taki los wybieraja. Niestety zycie pokazuje, ze im wiecej obowiazkow na siebie kobieta bierze, tym wiecej jej dokladaja.Wynosi sie to z domu, gdzie dziewczynki tak wlasnie sa wychowywane. Najwaznieszym obowiazkiem czlowieka to jest dbanie przede wszystkim o siebie samego. Zdrowy egoizm paradoksalnie naprawia wszystkie problemy. Gdyby autorka dbala o siebie, to by nie byla wykonczona, emocje by umiala trzymac na wodzy, wiec system nerwowy by nie szwankowal, nie bylo by wrzaskow, dziecko by nie roslo w rodzinie z ciaglymi awanturami, pan maz musial by wziac na siebie polowe obowiazkow i zadbac w rownym stopniu o finanse w rodzinie, bo zdrowa, kochajaca siebie kobieta z takim osobnikiem nie pozostala by ani jednego dnia, nie mowie, ze wystawila by mu walizki (chociaz tez powinna, jezeli nie dojdzie do kompromisu): nie, ona by na takiego palanta nawet nie spojrzala. Takich osobnikow wyszukujemy same, na wlasne zyczenie, bo niestety taki mamy model w glowie, kiedy nie szanujemy siebie.
                  • myga Re: Mąż robi Ela5 Dziekuje za opize mnie wariatk 11.01.12, 08:00
                    jakas kaszana mi wyszla w nazwie postu, przepraszam
                    • myga Polecam ksiazke 11.01.12, 08:03
                      molestowanie moralne.
                      www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/242-molestowanie-moralne-perwersja-moralna-czy-patologia-spoleczna.html
                      • myga Re: Polecam ksiazke 11.01.12, 08:08
                        Mna kiedys wstrzasnela, przejrzalam na oczy, naprawde warto przeczytac. Nie sugerowac sie tym, ze glowny nacisk sie kladzie na miejsce pracy, o rodzinie jest calkiem sporo. Poszukaj w sieci, na chomiku mozna sciagnac.
                      • zuzi.1 Re: Polecam ksiazke 11.01.12, 09:34
                        Cytat z recenzji ksiązki: "Profil psychologiczny agresora

                        W swojej pierwszej pracy Hirigoyen charakteryzuje agresora jako typ perwersyjno-narcystyczny. Chodzi tu o osoby traktujące innych instrumentalnie i nie odczuwające żadnych wyrzutów sumienia z powodu wykorzystywania ich i poniżania. Prześladowca przez cały czas utrzymuje, że postępuje słusznie, i że ofiara na takie traktowanie zasłużyła albo, że o takie traktowanie zabiega ("on/ona to lubi!"), nie ma więc prawa się skarżyć.

                        Ponieważ jednostki perwersyjno-narcystyczne same zostały zranione w dzieciństwie - nie były bowiem traktowane jak istoty ludzkie, lecz jak przedmioty - odtąd odtwarzają tę sytuację, poniżając i niszcząc innych. Są narcystyczne, co przejawia się u nich jako megalomania, brak afektów, a w szczególności niezdolność do empatii, jak też do uczucia żalu po stracie kogoś bliskiego. Często doznają one względem innych uczucia zawiści i zazdrości. Cechują je aroganckie postawy i zachowania.

                        Ponieważ w związku z wczesnym okresem życia, osobnicy perwersyjno-narcystyczni nie mogli się zrealizować, nie potrafią czerpać z życia przyjemności. Dlatego, próbują przeszkodzić w tym innym. Szczęście i sukcesy innych stawiają im bowiem przed oczyma ich własne porażki. W imię samoakceptacji muszą kogoś niszczyć, ponieważ jego żywotność i sukcesy budzą w nich zazdrość, przeradzającą się następnie w nienawiść. Natomiast cudze cierpienie i porażki sprawiają im przyjemność, gdyż czują wtedy, że mają nad nim przewagę. Deprecjonowanie i poniżanie bliźnich jest więc dla jednostek perwersyjno-narcystycznych sposobem funkcjonowania, który je dowartościowuje i pozwala czuć się wyższymi. U podstawy tych zachowań tkwi głęboko zakorzenione poczucie niższości.

                        Osoby perwersyjno-narcystyczne nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności za własne czyny. Mają skłonność do spychania wszystkiego, co negatywne, na innych. Mechanizm przypisywania innym osobom winy za to, co im samym się przydarza, za własne błędy i niedociągnięcia, jest dla nich sposobem obrony przed własnym cierpieniem, bólem, uczuciem zwątpienia. Tam, gdzie normalnie pojawia się poczucie winy, rodzi się nieznośny, psychotyczny lęk, rzutowany z wielką siłą na ofiarę - kozła ofiarnego. Ten ostatni odgrywa rolę pojemnika na wszystko to, czego osobnik perwersyjno-narcystyczny nie może i nie umie znieść.

                        Osoby, funkcjonujące w sposób perwersyjny, mają tylko jeden cel - zdobycie władzy oraz dominację nad innymi. Czy jest to u nich świadome, czy nie, nie potrafią zachowywać się inaczej, gdyż jest to typowy dla nich mechanizm obronny, chroniący je przed wewnętrzną dezintegracją. "

                        • zuzi.1 Re: Polecam ksiazke 11.01.12, 09:36
                          C.d. cytatu:
                          "Kim jest ofiara?

                          Czy ofiary molestownia moralnego odznaczają się jakimiś specyficznymi cechami osobowości? W przeciwieństwie do obiegowego przekonania, zgodnie z którym, jeśli ktoś jest molestowany moralnie, to dlatego, że ma po temu "wewnętrzne predyspozycje", de facto ofiarą molestowania psychicznego może być każdy. Innymi słowy, z badań wynika, że nie istnieje żaden szczególny profil psychologiczny ofiary.

                          Nawet jeśli sądzi się czasem, iż na molestowanie moralne narażone są zazwyczaj osoby słabe lub wyjątkowo wrażliwe, w praktyce wcale tak nie jest. Często są to bowiem ludzie o silnej osobowości, nie wahający się otwarcie głosić swoje poglądy, jednostki zrealizowane i pełne życia, czym mogą w innych wzbudzać zazdrość. Bywa też, że ofiarami przemocy psychicznej są osoby szczególnie zdolne czy wyjątkowo kompetentne, a więc mogące stawiać w cieniu kogoś z otoczenia. "

                          • nabakier Re: Polecam ksiazke 11.01.12, 10:13
                            Zuzi, dzięki, tak własnie jest. To jest opis chorych relacji, niestety- prawdopodobnie także Autorki i jej męża.
                          • bylymazmamyszczupaka Re: Polecam ksiazke 12.01.12, 12:24
                            na tym polega molestowanie psychiczne i emocjonalne
                            • bylymazmamyszczupaka Re: Polecam ksiazke 12.01.12, 12:37
                              i dzieki temu wątki poznalem 5 rodzaj molestowania MORALNE

                              bylymazmamyszczupaka napisał:

                              > na tym polega molestowanie psychiczne i emocjonalne
          • aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:57
            u nas rano zasada taka
            on wychodzi z psem na dlugi, meczacy spacer- a to jest o godz 6-7, a ja szykuje sniadanie, drugie sniadanie, etc

            jak zaspi- co sie zdarzasuspicious to wtedy automatycznie nie ma sniadania

            bo pies wybiegany musi bycsuspicious

            i zasada jest prosta, czym mąż lepszy dla mnie tym ja lepsza dla meza- czym wiecej angazuje sie w dom tym ja wiecej mu nieba domowego uchylamsmile

            inaczej ja tez jestem zmeczona i mam cos do zalatwieniasmile
        • mgla_jedwabna Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 22:25
          Z panem mężem proponuję rozmowę na chłodno. Najlepiej w weekend, kiedy jest dużo czasu, a nie że trzeba zaraz robić co innego (lub można się wykręcić, że trzeba co innego).

          Najpierw zrobić listę rzeczy do zrobienia w ogóle. Z podziałem na rzeczy do zrobienia codziennie, co trzeci dzień, raz na tydzień, raz na miesiąc itd. Dodatkowo można podzielić na uciążliwe i nieuciążliwe (np. sprawdzanie zawartości skrzynki na,listy jest nieuciążliwe, a gotowanie obiadu - już tak)

          Potem niech chłop zadeklaruje się co do połowy tych obowiązków. Dokładnie 1/2 z każdej kategorii. Ustalenia należy zapisać. I wyciągać pod nos w razie karygodnego zaniedbania.

          I skończą się wykręty, że on faktury, że mu się nie chce... Jeśli natomiast się zadeklaruje i będzie miał w d... własne deklaracje, to już wiesz, jak należy traktować jego deklaracje z przysięgą małżeńską na czele. I wymień pana na lepszy model - dotrzymujący słowa i generalnie solidny.

          I skończ z tym zgadywaniem życzeń. Zapytałaś raz "łyżka czy widelec" i olał? Trudno, niech dyma do kuchni. Niech się cieszy, że sam nie musiał gotować.
          • hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 23:25
            > Najpierw zrobić listę rzeczy do zrobienia w ogóle. Z podziałem na rzeczy do zro
            > bienia codziennie, co trzeci dzień, raz na tydzień, raz na miesiąc itd. Dodatko
            > wo można podzielić na uciążliwe i nieuciążliwe (np. sprawdzanie zawartości skrz
            > ynki na,listy jest nieuciążliwe, a gotowanie obiadu - już tak)

            Coś jak to? www.chorewars.com/help.php#why
            www.youtube.com/watch?v=4kczm-iJsGo
        • madzioreck Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 23:13
          A mąż usiadł do komputera, dziecko się pałęta pod nogami a on
          > życzy sobie obiad bo zaraz musi wyjść. Mówię mu "to zajmij się dzieckiem chwilę
          > , to mi szybciej pójdzie, a nie siedzisz przy kompie"

          No i tu się właśnie zaczyna problem - ja bym mu powiedziała "to se weź/zrób". Proste?
          A Ty zaczynasz z nim dyskusję i się prosisz, żeby się dzieckiem zajął, żebyś mogła spełnić jego "życzenie"... ręce opadają.
        • zoskaonly Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 10:30
          Nawet taka głupia sytuacja
          > , pytam czym będzie jadł: łyżką czy widelcem? Zapytałam 3 razy, nie odpowiedzia
          > ł, poszłam do pokoju bez niczego, usiadł i mówi że nie ma czym jeść, powiedział
          > am że trzy razy pytałam i więcej nie będę. I dyskusja. No jak z takim czymś spo
          > kojnie dyskutowac???

          Ło matko!! Czy ten twój mąż to ma 2 latka czy jak? Bo nawet moi synowie (5 i 7) sztućce biorą sobie sami. I nie podaję im jedzenia pod nos, tylko oni przychodzą do kuchni gdzie jemy.

          >Mam wrażenie, że ja wzięłam na s
          > iebie wszystko, a mąż pomaga mi jak ma ochotę.

          Po przeczytaniu kilku twoich postów nie tylko mam takie wrażenie, więcej - jestem tego pewna. I w tym tkwi główny problem. Bo on Ci tylko "pomaga". Do jasnej ciasnej - on jest mężem i ojcem i ma uczestniczyć w życiu domowym i wszystkich obowiązkach z tym związanych a nie tylko pomagać.
          Nie wyobrażam sobie takieg układu sad
      • babunia_wygodka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:59
        kosmitka06 napisała:

        > Poza tym to on się powinien leczyć bo skoro zdecydował się na rodzinę to najwyż
        > szy czas dorosnąć. Obowiązki i bycie prawdziwym tatą jest sztuką a nie bycie fa
        > cetem i ojcem!
        > Pozdrawiam smile

        Z tego opisu to wynika że przede wszystkim dorosnąć powinna założycielka wątku. Komunikowanie się wrzaskiem to nie jest objaw dojrzałości.
        Pewnie klasyczna sytuacja: ON nie potrafi się zająć dzieckiem, o, popatrzcie jak uszka od kokardki przy czapeczce nierówne zawiązał, daj to, ja to zrobię dobrze, nie plącz mi się tutaj. No i facet w końcu przestał się plątać. A ona równocześnie cały czas oczekuje że taki dissowany mąż będzie nieustannie sam się domyślał co ona by chciała.
        • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:02
          babunia_wygodka napisała:

          > Z tego opisu to wynika że przede wszystkim dorosnąć powinna założycielka wątku.

          Może nie dorosnąć, ale dojrzeć do większej asertywności.

          >Pewnie klasyczna sytuacja: ON nie potrafi się zająć dzieckiem, o, popatrzcie ja
          > k uszka od kokardki przy czapeczce nierówne zawiązał, daj to, ja to zrobię dobr
          > ze, nie plącz mi się tutaj. No i facet w końcu przestał się plątać. A ona równo
          > cześnie cały czas oczekuje że taki dissowany mąż będzie nieustannie sam się dom
          > yślał co ona by chciała.

          Tak tak, sr.anie w banie.....nigdy tego nie robiłam, wiec do pewnego czasu mąż super zajmował się dzieckiem, i w sumie zajmuje, jak chce i ma na to czas. Nie ma problemu z przewinięciem, uśpieniem , tylko on po prostu zaczął cwaniakować.
    • myga Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:48
      Maz ma miec racje. Nie jest latwo zyc z furiatka. Do tego masz male dziecko. Jaki wolyw na jego psychike maja twoje niekontrolowane napady wscieklosci? Naucz sie panowac nad soba, jest bardzo duzo literatury na ten temat : zycie ze zloscia, dyscyplina emocjonalna itd. Pomysl, gdyby to maz wciaz sie wydzieral na ciebie, to bys na foro zalila sie na przemoc psychiczna. Z twoich slow wnioskuje, ze w twojej rodzinie przemocowcem, ktory wyladouje swoje nerwy na najblizszych jestes ty.
      • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:15
        myga napisała:

        > Maz ma miec racje. Nie jest latwo zyc z furiatka.

        Nie jestem furiatką, jestem wybuchowa, ale panuję nad sobą. To wygląda tak, że rozmawiam, proszę, tłumaczę. Jak po iluś tam rozmowach nie działa, wtedy drę papę. Nie rzucam talerzami, nie lecę z łapami itp. Więc jest to pod kontrolą. Ale mąż może mieć rację, powinnam się leczyć, tylko jak mu mówię że on też będzie musiał się zmienić, to uważa że to ja jestem nienormalna, nie on.

        Do tego masz male dziecko. Jaki wolyw na jego psychike maja twoje niekontrolowane napady wscieklosci?

        Słuchaj, nie rób patologii. Te wybuchy zdarzają sie niecodziennie. Nie widzę zagrożenia dla dziecka. Nie znam domu, w którym ludzie się nie kłócą, serio.

        >Z twoich slow wnioskuje, ze w twojej rodzinie przemocowcem, ktory wyladouje swoje nerwy na najblizszych jestes ty.

        Oczywiście, bo mąż wie co zrobić, żeby mnie zagotować. Bo nie umie porozmawiać, tylko olewa albo szydzi. Bo zna mnie kilka ładnych lat, wie dokładnie co mnie grzeje i nieraz z premedytacją podpuszcza, po czym bierze dziecko na ręke i mówi "chodź, mama ma atak"....
        • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:11
          Niezły typek z tego Twojego męża, a Ty wiesz czym go zagotowac, jeśli nie to naucz się jak to robic i zgodnie z przysłowiem jak kuba bogu tak...
        • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:22
          Niestety, jestes niekonsekwentna.

          Mniej gadania, wiecej roboty.

          Latwe to nie jest, ale jesli chcesz sobie ulatwic zycie, to MUSISZ sobie ulatwic zycie.

          Najlepiej to usiadzcie razem i omowcie rozdzial obowiazkow:

          typu: Ja musze byc wczesnie w pracy i nie mam czasu na fochy dziecka, dlatego ty zawozisz dziecko do przedszkola.

          Jakby mial to byc twoj obowiazek, to wtedy wstajesz pol godziny wczesniej i bez stresu zawozisz malucha do zlobka.

          Jesli potrzebujesz 2 fotelika, wtedy mowisz: wtedy i tedy kupie fotelik, jedziesz ze mna czy mam sama wybrac?

          I kupujesz.

          A co do dziecka, to jak nie ma czasu - bierzesz na rece i wsadzasz do samochodu.
          Jak tego teraz nie okielznasz, to pozniej bedziesz miala wiekszy problem - wiem z autopsji.

          • zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:26
            Tak bo autorka wątku zawsze musi miec czas, a jej szanowny małżonek może go po prostu nie miec i nie musi nic z tym fantem zrobic a kobieta ma ogarnąc wszystko, niezależnie od sytuacji...tylko do czego takie podejście w dłuższym okresie doprowadzi, chyba jednak nie do zmniejszenia wyczerpania fiz. i emocj. autorki wątku...
        • jowita771 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:54
          > Oczywiście, bo mąż wie co zrobić, żeby mnie zagotować. Bo nie umie porozmawiać,
          > tylko olewa albo szydzi. Bo zna mnie kilka ładnych lat, wie dokładnie co mnie
          > grzeje i nieraz z premedytacją podpuszcza, po czym bierze dziecko na ręke i mów
          > i "chodź, mama ma atak"....

          Twój mąż to niezły manipulator. Nie dyskutuj z nim, bo jak jesteś nerwowa, to nie dasz rady. Jak zaczyna Specjalnie Cię denerwować, to mu powiedz, że próbuje Tobą manipulować, że Ci się to nie podoba i że tak rozmawiać nie będziecie. I wyjdź.
        • bylymazmamyszczupaka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 12:56
          CIEKAWE CZY W TYM WĄTKU PADŁO JEDNO TAJEMNICZE SŁOWO kompromis

          patronka.slonka napisała:

          > myga napisała:
          >
          > > Maz ma miec racje. Nie jest latwo zyc z furiatka.
          >
          > Nie jestem furiatką, jestem wybuchowa, ale panuję nad sobą. To wygląda tak, że
          > rozmawiam, proszę, tłumaczę. Jak po iluś tam rozmowach nie działa, wtedy drę pa
          > pę. Nie rzucam talerzami, nie lecę z łapami itp. Więc jest to pod kontrolą. (...)
      • sanciasancia Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 16:48
        > bie, to bys na foro zalila sie na przemoc psychiczna. Z twoich slow wnioskuje,
        > ze w twojej rodzinie przemocowcem, ktory wyladouje swoje nerwy na najblizszych
        > jestes ty.
        Poczytaj sobie o biernej agresji.
    • koza_w_rajtuzach Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 10:58
      Dzisiaj oczywiście już mi wykrzyczał, że skoro ja od nie
      > go żądam, to on mi ukróci weekendowe dosypianie....

      O nie, ze wszystkich rzeczy to chyba najbardziej byłabym zła właśnie na to. Nie chodzi już o to krótsze spanie, ale o to, że traktuje Cię jak dziecko, którym może rządzić. Mój mąż też się czasem za władcę uważa, nie cierpię apodyktyczności.
      Co do fotelika, to dlaczego nie możesz kupić go sama?
      Rozumiem Cię, bo mój mąż ma taki zwyczaj, że jak chcę z nim porozmawiać, powiedzieć co mi się nie podoba, to zawsze mi mówi w chamski sposób "i co, znowu masz okres??". Nie liczy się dla niego to, co chcę powiedzieć, jaki mam problem, w ten sposób daje do zrozumienia, że ma to gdzieś, odwraca kota ogonem, Twój mąż robi to samo nazywając Cię wariatką. Akurat na moje zachowanie okres-nie okres nie ma wpływu, ale denerwujące to bardzo. Z takim człowiekiem, które od razu cię atakuje i nie chce wysłuchać ciężko żyć.
      • jowita771 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:58
        > Rozumiem Cię, bo mój mąż ma taki zwyczaj, że jak chcę z nim porozmawiać, powied
        > zieć co mi się nie podoba, to zawsze mi mówi w chamski sposób "i co, znowu masz
        > okres??".

        To też chamskie. Takiemu przy pierwszej okazji, jak on byłby zdenerwowany, powiedziałabym z ogromnym uśmiechem: "o, ty też miewasz okres".
        • nabakier Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 10:04
          Też takiego miałam- już nie jest moim mężem big_grin
      • bylymazmamyszczupaka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 12:59
        z takim człowiekiem nie da sie życ
    • iwoniaw Skoro mąż ci się każe leczyć, posłuchaj go 10.01.12, 11:03
      Zapisz się na jakąś jogę czy inne warsztaty wyciszające.
      Zacznij się wysypiać i to pod patronatem zalecenia lekarskiego.
      Musisz się nauczyć przemawiać łagodnie i cicho i nie przestawać powtarzać polecenia, dopóki nie zostanie wykonane.
      Jak mąż trochę pochodzi na paluszkach i pozajmuje się obejściem i potomstwem, bo matka i żona w ramach rehabilitacji leży z herbatą na oczach i oddycha, to może w końcu będzie zadowolony.
    • nabakier Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:11
      Jesteś choleryczką, a czy nerwowa: może tak, może nie. Zostaniesz na zawsze choleryczkaą, bot cecha niezmienialna. Mąż musi to przyjąć do wiadomości. A nie przyjmuje, ba- wykorzustuje to przeciw Tobie. To jest głupota albo świństwo. Podejrzewam, że to drugie, ale oceń sama. On się nad Tobą znęca. To jest przemoc psychiczna.

      Powiedz mu, że jak nie przyjmie FAKTÓW do wiadomości, to mu dopiero pokażesz, co to znaczy żyć z choleryczką big_grin Że się dopiero możesz rozwinąć- edukacyjnie i pokazowo specjalnie dla niego, jak tak bardzo się o to prosi. Ja bym tak zrobiła, jestem choleryczką smile

      Musicie ustalić sposoby komunikowania się. Jego typ usposobienia i Tówj się baaardzo róznią, i potrzebujecie opracować strategię komunikacyjną, skoro zwykła tolerancja i miłość nie wystarczają. Daj mu do poczytania coś z Le Senne'a, np. tu: www.interklasa.pl/portal/index/strony?mainSP=subjectpages&mainSRV=lwych&page=article&article_id=320047
      • nabakier Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:12
        przepraszam za masę literówek, wysłało mi się przed poprawieniem
      • hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:21
        I pani nabakier bardzo dobrze mówi.
      • imasumak Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:24
        nabakier napisała:
        Zostaniesz na zawsze choleryczkaą, bot cecha niezmienialna.

        A nie prawda. Wiem, bo sama kiedyś miałam skłonności do takich wybuchów, całe szczęście od kilku lat udaje mi się nad tym panować.

        Mąż musi to przyjąć do wiadomości

        Wcale nie musi. Musi jej pomagać, ale nie ma obowiązku godzenia się na furiackie występy.

        .
        • hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:31
          Oj tam, więc jesteś choleryczką, która potrafi nad sobą panować wink.

          > Mąż musi to przyjąć do wiadomości
          >
          > Wcale nie musi. Musi jej pomagać, ale nie ma obowiązku godzenia się na furiacki
          > e występy.

          Ależ, musi. Musi przyjąć do wiadomości, że ma taką a nie inną żonę i wobec tego w ten a nie inny sposób można jej pomóc, albo zaszkodzić. Nie musi się godzić na jej "występy" ale to nie oznacza, że ma wbrew faktom zaprzeczać, że ona jest taka jaka jest.

          Jak na razie to on doskonale zdaje się wiedzieć, jaką ma kobietę, i świetnie to wykorzystuje przeciwko niej (być może dlatego, że sam inaczej nie potrafi).
          • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:34
            hellulah napisała:

            > Ależ, musi. Musi przyjąć do wiadomości, że ma taką a nie inną żonę i wobec tego
            > w ten a nie inny sposób można jej pomóc, albo zaszkodzić. Nie musi się godz
            > ić
            na jej "występy" ale to nie oznacza, że ma wbrew faktom zaprzeczać, że o
            > na jest taka jaka jest.
            >
            > Jak na razie to on doskonale zdaje się wiedzieć, jaką ma kobietę, i świetnie to
            > wykorzystuje przeciwko niej (być może dlatego, że sam inaczej nie potrafi).

            No własnie, a ja nie chcę tak dłużej. Tego mi argumentu jak powyżej, brakowało.
            • imasumak Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 11:43
              bo miałam podobną sytuację. Nie walcz teraz z mężem, bo on ma w tym momencie nad Tobą przewagę. Skup się na zorganizowaniu sobie życia, tak, żeby maksymalnie się odciążyć. Mówisz, że nieźle zarabiasz. Naprawdę nie ma potrzeby, żebyś wszystko robiła sama. Weź kogoś do sprzątania, pracowania itp. Zobaczysz, jak szybko odetchniesz i co to spowoduje w Twojej psychice. Będzie Ci dużo łatwiej komunikować się z mężem.
              Poza tym zadbaj o jakąś formę relaksu dla siebie - może joga lub zumba? A może basen?
              • patronka.slonka Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:01
                imasumak napisała:

                > bo miałam podobną sytuację. Nie walcz teraz z mężem, bo on ma w tym momencie na
                > d Tobą przewagę.

                Fakt....

                Skup się na zorganizowaniu sobie życia, tak, żeby maksymalnie
                > się odciążyć. Mówisz, że nieźle zarabiasz. Naprawdę nie ma potrzeby, żebyś wszy
                > stko robiła sama. Weź kogoś do sprzątania, pracowania itp. Zobaczysz, jak szybk
                > o odetchniesz i co to spowoduje w Twojej psychice.

                Szkoda mi pieniędzy, serio. Gdyby mąż mi pomagał, a nie tak jak mi to uświadomiłyście, dosypywał soli do ran, to spokojnie bym sobie ze wszystkim poradziła. Bo gotować lubię, i dbać o dom też, tylko nie lubie być traktowana jak służąca.
                Poza tym, tutaj odniosę się do słów "kup ten fotelik sama". Nie kupię, dlatego że mąż tak się przyzwyczaił, że dziecku praktycznie wszystko kupuję ja, bo on nie ma pieniędzy, poprzedni fotelik kupowałam ja, remont pokoju dziecka oplaciłam ja. Gdybym nie oszczędzała, to bylibyśmy w czarnej....

                > Poza tym zadbaj o jakąś formę relaksu dla siebie - może joga lub zumba? A może
                > basen?

                Chętnie....raz w miesiącu chodzę do fryzjera, i raz w m-cu do kosmetyczki. O to już mam gadanie, że zamiast w weekend posiedzieć z dzieckiem to znikam. Ale sam truje mi od roku, że mu nie pozwalam jechać na narty. No nie pozwalam, bo nygus śmierdzący sam to by chcial korzystać z życia, a mnie nie wolno już prawie nic.
                • zuzi.1 Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:23
                  Mąż Ci po prostu wykorzystuje, jeździ na Tobie jak na łysej kobyle, to w końcu Ty jesteś jego mężem czy żoną, bo z tego co czytam to Pan ustawił sie w Waszym związku na pożycji wygodnej i leniwej żonki, ot cwaniaczek a ty naiwna dałaś się wrobic i to zapewne sama sobei taki kierat narzuciłas skoro małżonek się sam z siebie nie wychylał, przejęłas na swoje barki prawie wszystko od obowiązkó finansowych po obowiązki przy dziecku i domowe. Więc zadam pytanie co w Waszym związku robi Pan mąż i za co ponosi odpowiedzialnośc finansową itp.???
                  • patronka.slonka Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:34
                    zuzi.1 napisała:

                    >>za co ponosi odpowiedzialnośc finansową itp.???

                    płaci ratę kredytu (1500 zł), kupuje alkohol jak przychodzą goście (praktycznie co weekend), energia + internet, wszelkie wyjazdy (wakacje, ferie) płacimy na pół, czasami rzuci się na pieluchy dla dziecka, w sumie wychodzi ok 2000 zł m-cznie.
                    Ja wydaję minimun 1000 więcej.
                    • zuzi.1 Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:37
                      Czy te 1000 więcej wydajesz bo mąż nie ma już żeby się dorzucic czy taka łaskawa i chętna do płącenia za wszystko jestes?
                    • moni692 Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:43
                      A siedlicie razem i podliczyli co i ile kosztuje?
                      Wiecie ile wydajecie?

                      Nie lepiej spisac wydatki stale, podzielic przez dwa + budzet awaryjny po polowie?

                      No i jesli kasa po polowie, to wtedy oczywiscie tez wszystko w domu po polowie i w polowie opieka.

                      Jesli pan wygodnicki, to pan sam oplaca pania do sprzatania.
                    • bylymazmamyszczupaka Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 12.01.12, 13:07
                      to tak teraz wyglada związek zwany małzeńskim?
                • moni692 Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:32
                  Momencik, a kto daje pieniadze na jedzenie, oplaty?

                  Ty, maz czy na pol?
                  Macie konta wspolne czy osobne?

                  Czy on tez zyje na Twoj koszt a kase ma dla siebie?
                  • patronka.slonka Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:40
                    moni692 napisała:

                    > Momencik, a kto daje pieniadze na jedzenie, oplaty?
                    > > Ty, maz czy na pol?

                    Pisałam o tym w osobnym poście.

                    > Macie konta wspolne czy osobne?


                    Osobne (na szczęście)

                    > Czy on tez zyje na Twoj koszt a kase ma dla siebie?

                    Nie, raczej nie. Aczkolwiek gdybym się i w to dała wrobić, to on bardzo chętnie, bez skrupułów by z tego korzystał.
                    Im więcej piszę, tym bardziej widzę w jaki róg się dałam zapędzić, i jaki z niego cwaniak.
                    Myślę, że gdybym nie miała takiej pracy, to mąż nie szanowałby mnie wcale.
                    Aktualnie jesteśmy na etapie przeciągania liny, nie wiem jak i czym to się zakończy.
                    On wiele wyniósł z domu, wiele już zmieniłam, ale i sporo pozostało (jak widać) - a nie wiem czy mam siłe na walkę z tym. Na przykład jego mama od 20 lat nie pracuje, typowa męczennica, jak pracowała wstawała o 4 rano i gotowała obiad, o 6 rano odkurzanie itp, potem zakupy itp. Obecnie jest schorowana, ale żadnej taryfy ulgowej, taka heroiczna matka polka na siłę. Mój mąż uważa, że skoro jego matka może, to i ja mogę. Jego ojciec typowy szowinista, zlośliwy i podły człowiek, za największą ujmę uważa zrobienie sobie jedzenia, bo facetowi nie przystoi, od tego ma kobietę. I takie tam. Dlatego gdybym nie pracowała, byłabym takim samym pomiotłem jakim jest teściowa.....
                    • moni692 Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:46
                      Tobie pomoze tylko jedno USTALENIE JASNYCH REGUL i KONSEKWENCJA W ICH EGZEKOWANIU.

                      To mniej wiecej jak z dzieckiem.

                      NIE DAJ sobie wlazic na glowe.
                    • zuzi.1 Re: Posłuchaj, radzę Ci dobrze 10.01.12, 12:47
                      No i to jest odpowiedz własnie na to dlaczego w taki a nie inny sposób zachowuje się Twój mąż, proponuję Ci zacząc od wychowania swojego wąłsnego męża na porządnego faceta, chyba, że chcesz się tak z nim użerac do końca życia. Ale wiedz, ze będzie to b. długo trwało, kosztowało Cię mnóstwo nerwów i zdrowia, ale może się uda i mąż stanie się bardziej normalny. W międzyczasie będzie zapewne jeszcze bardzie wredny i złośliwy, ale skoro to Ty masz przewagę finansową w tym związku, to ją po prostu wykorzystaj dla dobra waszego związku, skoro rodzina męża wypaczyła jego charakter, możesz spróbowac coś z tym zrobic, jeśli się nie da, no to trudno, albo cierpisz dalej albo sprzedasz panu kopa w cztery litery i poszukasz kogoś bardziej normalnego.
          • imasumak Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:38
            No więc o to dokładnie mi chodzi. Z tym że, na miejscu autorki nie czekałabym na cudowne przemiany w podejściu męża, tylko tak ustawiła role w domu, żeby siebie maksymalnie odciążyć i dzięki temu móc bardziej zapanować nad swoimi emocjami.
        • nabakier Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:50
          Nauczyłaś się z tym obchodzić, a nie- przestałaś być choleryczką.
          Co do męża- musi to wziąć pod uwagę. że pewne mechanizmy będą zawsze działały, i że rolą osoby bliskiej jest POMAGAĆ, a nie- wykorzystywać słabe strony osoby, którą się ponoć kocha.
      • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:35
        nabakier napisała:

        >> Musicie ustalić sposoby komunikowania się. Jego typ usposobienia i Tówj się baaardzo róznią, i potrzebujecie opracować strategię komunikacyjną, skoro zwykła tolerancja i miłość nie wystarczają. Daj mu do poczytania coś z Le Senne'a, np. tu: www.interklasa.pl/portal/index/strony?mainSP=subjectpages&mainSRV=lwych&page=article&article_id=320047

        Zrobiłam, jestem....."sentymentalna". wcale nie choleryczka....
        • nabakier Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:54
          No to chyba rzeczywiście jesteś nerwowa i wykończona. Tym bardziej mąż powinien Ci pomóc, bo przecież jesteś wykończona z jakiegoś powodu, prawda?

          Zadbaj o siebie, bo się wykończysz. Powiedz mu, że już nie dajesz rady, i że MUSI Ci pomóc.
    • imasumak Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:19
      Kup ten fotelik i wynajmij kogoś do pomocy wprowadzeniu domu. Zobaczysz jak Ci ulży i o ile łatwiej będzie Ci panować nad nerwami. A do męża spokojnie, ale konsekwentnie. Pierwsza rzecz, to zaraz gdy kupisz ten fotelik, ustalasz z nim, że od teraz wożenie dziecka do przedszkola, to jego obowiązek. Czyli od jutra, bo dzisiaj kupujesz fotelik, tak?
    • attiya Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:25
      no wiesz, jakby tak ktoś do mnie dzwonił, to tez swoje pomyślalabym...
      i nie rozumiem w czym problem masz? Nie mozesz sama jechac tego fotelika kupic? Albo zostawic dziecko mężowi - w koncu jest takim samym rodzicem jak ty - i jechac do pracy? A mąż odprowadzi dziecko do zlobka....no chyba ze ty to lepiej zrobisz suspicious
      • attiya Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:26
        sory zle doczytalam
        w takim razie wozic dziecko zawsze tym samochodem w ktorym jest fotelik
        • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:32
          attiya napisała:

          > w takim razie wozic dziecko zawsze tym samochodem w ktorym jest fotelik
          >
          Nie mogę, bo mam auto służbowe...
    • ruda_henryka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 11:39
      Ja Cię rozumiem, tez mam wybuchową naturę i tylko mój facet potrafi mnie doprowadzić do tego, że rzucałam talerzami.
      Jak masz wybuchnąć - policz do 10. Jak nie wytrzymasz to przynajmniej do 5.
      Strategia faktów dokonanych - nie chce pomóc - nie dostanie obiadu. Nie chce zawieźć dziecka - fotelik pod drzwi i niech się sam buja. Parę razy będzie mu niewygodnie, albo się pomęczy - dla własnej wygody zmieni zachowanie.
      Ja jak mój mąż zaczyna drążyć temat jakiś durny, który prowadzi do kłótni mówię: nie będę w tym temacie dyskutować - i wychodze z pomieszczenia. Wszelkie komunikaty wygłaszam raz, jasno i wyraźnie i prosto do niego. Jak nie działa - olewam, robię swoje i się nie przejmuję. Jak zaczyna dyskutować, mówię j.w.
      No, tyle doradzę - u mnie jak na razie działa, ale w życiu przydaje się po prostu olewactwo, zwłaszcza głupich tekstów z drugiej strony.
      a co do wydzierania się i awantur - nasze dziecko bardzo źle znosiło jak się kilka razy mocno pokłóciliśmy - płakał i krzyczał razem z nami. I dla niego przede wszystkim staram się powstrzymać.
    • suazi1 Kupcie w końcu ten drugi fotelik, bo to... 10.01.12, 11:43
      ...bardzo ułatwia życie. Od momentu kiedy, mam prawko, mąż bardzo szybko dokupił fotelik do drugiego samochodu. Teraz nie ma zastanawiania się, w czyim samochodzie jest fotelik, żeby odwieźć dzieciaka, tylko czyi samochód stoi przed garażem. Jak sam nie kupi fotelika, to Ty mu go kup w prezencie a konto tegorocznego Bożego Narodzenia. Poza tym mężu niech łaskawie ruszy szanowne cztery litery, łaski Ci nie robi odwożąc dziecko do żłobka. Postaw go raz przed faktem dokonanym i powiedz, że dzisiaj musisz szybciej wyjść do pracy i sama nie zdąrzysz tego zrobić. Nie wiem, w czym koleś ma problem, ale to chyba normalne, że ten kto ma więcej czasu rano, mógłby odwieźć dziecko? Myślę, że z Tobą raczej wszystko ok i masz prawo się wściec w takiej sytuacji, masz prawo oczekiwać pomocy z jego strony, zwłaszcza, że on ma rano czas. Za to mąż nie ma prawa traktować Cię jako robota od wszystkiego.
    • indigo_kid Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:06
      Nie twierdzę, że mąż jest niewinny, ale twoje zachowanie jest prowokujące i wywołuje bunt.
      Wiem coś o tym, bo mam mamę choleryczkę, o najmniejszą pierdołę była awantura na sto fajerek. To jest bardzo uciążliwe, po jakimś czasie zaczynasz stawiać opór ze wszystkim, bo nawet jak zrobisz coś po myśli choleryka to on i tak zrobi ci awanturę za coś innego. Nie ma sensu się starać bo i tak zawsze jest awantura.
      A wysłuchiwanie takich awantur jest naprawdę uciążliwe dla rodziny i nie wnosi nic dobrego do jej funkcjonowania.

      Nie znam szerszej perspektywy waszych relacji, pewnie teraz powinniście skorzystać z jakiejś małżeńskiej terapii, żeby naprawić swój związek, ale przede wszystkim ty powinnaś zrobić coś ze złością, która rujnuje wasz związek.
    • foro-estupido Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:33
      Dzisiaj oczywiście już mi wykrzyczał, że skoro ja od niego żądam, to on mi ukróci weekendowe dosypianie....


      OJP co to za związek???!!!
      • beataj1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 12:47
        Mnie też to najbardziej ruszyło. Można się dogadywać lepiej albo gorzej. Można miec trudny charakter. Ale wzajemny szacunek to podstawa.

        Rozumiem że dziecko nie jest tego pana skoro robi Ci taką przysługę i zajmuje się nim z rana. Bo Zajmowanie się własnym jest oczywiste dla mnie.

        Ja myślę że powinnaś zmienić sposób komunikacji. Traktowac pana trochę inaczej. Myślę że proste komunikaty powinny sie sprawdzić. Nie gadanie wielokrotnie ale proste krótkie żołnierskie plus informacja co sie stanie jak nie zrealizuje twojej prośby..

        Kup fotelik. Jesli nie kupisz zostawie Ci dziecko z rana i będziesz miał kłopot i to będzie Twój kłopot nie mój.
        Jesteś głodny - przygotuj obiad. Nie chcesz przygotować- czekaj grzecznie aż ja to zrobie i nie marudź bo to nic nie da.
        itp itd...
        • patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:06
          Mój mąż wykorzystuje swoją pracę, która polega na niezaplanowanych wyjazdach. więc tak naprawdę nie mogę na niego liczyć, bo on mi może oznajmić, że wyjeżdza itp. Do tego dochodzi jego chamstwo, bo wiem że nieraz nie musi, a wychodzi z domu załatwiać coś z samochodami, obarczając mnie przy tym, że to jest część jego jakże odpowiedzialnej pracy.
          to nie jest tak, że ja zarabiam więcej. Ja zarabiam regularnie co miesiąc, a on raz ma mniej, raz dużo więcej. Ale sknera jest straszny, nawet na pieluchy żałuje. Dlatego ja ambicjonalnie, nieraz mu to powiedziałam, że nie będę się prosić, skoro on się nie poczuwa.
          Wychować go.....naprawdę nie wiem czy chcę. Jestem tak zmęczona tym wysłuchiwaniem jaka to jestem zła, że najchętniej bym się wyprowadziła. To ogólnie dobry człowiek, tylko chyba się pogubiliśmy. Nie mam siły walczyć, niech on powalczy jak chce.
          Tak jak napisałam wcześniej, z teściami najchętniej bym isę nie widywała, ale moje dziecko ich uwielbia, na własną matkę nie mogę liczyć, dlatego jest mi ciężko. Bo wiem, że gdyby za mną stał np mój ojciec, mój mąż inaczej by mnie traktował. Nie chodzi o niedojrzałość, widzę jakie to ważne na przykładzie znajomych. Jakie to ważne, gdy wiesz, że jest ktoś kto choćby słowem Cię obroni, wstawi sie za Tobą. Niestety mój tata nie żyje, a mama....chorągiewka, ma przyjechać, jesteśmy umówione, a ona dzwoni i mówi, że jej się nie chce.
          • moni692 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:11
            Po tym wszystkim to u Was widac moim zdaniem pare powaznych problemow.

            Na pierwszy rzut oka widac kryzys - nie potraficie i chyba juz nie chcecie sie dogadac.
            Kazde chce postawic na swoim, kosztem drugiej osoby.

            Teraz macie jeszcze z tego wyjscie - rozmowa, rozmowa, rozmowa.
            Tyle i tyle wynosi budzet rodzinny + XXX zlotych na wydatki typu niania, lub co innego tam wypadnie.

            Po drugie ustalanie regul - jesli maz wyjezdza tak sobie hop siup a nie musi, to wtedy jesli jest potrzeba - bierzesz nianie, pania do sprzatania, a sama idziesz sie relaksowac.

            No i dobrze by bylo pojsc do poradni malzenskiej, bo z tego to sie mozecie juz nie wyplatac.
            To juz nie chodzi o wspolne zycie, a tylko kto bedzie z tego zycia mial wiecej korzysci na koszt drugiej osoby.
          • tosterowa Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:14
            Masz jakiś zewnętrzny lub wewnętrzny przymus bycia z tym faciem? Serio, z każdym postem obraz twojego męża jest coraz gorszy. Pracujesz, zajmujesz się dzieckiem i domem, na co ci on? Jest coś, co cię z nim właściwie łączy, poza dzieckiem, z którym on i tak nie spędza czasu?
          • policjawkrainieczarow Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:46
            Ale sknera jest straszny, nawet na pieluchy żał
            > uje. Dlatego ja ambicjonalnie, nieraz mu to powiedziałam, że nie będę się prosi
            > ć, skoro on się nie poczuwa.

            ty zglupialas do reszty czy ja cos zle przeczytalam? ambicja w takim wypadku to najgorszy doradca.
            • hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 19:09
              Lepiej chyba by było przesunąć te relacje na poziom czysto zadaniowy. Nie kupuje fotelika? nie obrażam się, załatwiam to z nim tak, żeby kupił. Żałuje na pieluchy? to nie jest kwestia ambicji, żebym kupiła sama - po prostu pieluchy muszą być i trzeba to załatwić, panu uświadomić.
          • default Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 08:30
            patronka.slonka napisała:

            >
            > to nie jest tak, że ja zarabiam więcej. Ja zarabiam regularnie co miesiąc, a on
            > raz ma mniej, raz dużo więcej.

            O, jak ja to dobrze znam!
            U mnie jest tak samo i w takiej sytuacji okropnie trudno jest wypracować jakiś stały układ finansowania domowego budżetu. Bo jak zakładać, że mąż będzie np. ponosił opłaty stałe, skoro zdarzają się miesiące, że zarobi tylko na swoje koszta ?
            On czasem miesiącami żyje na mój koszt, a potem ma przypływ gotówki i w kolejnych miesiącach np. dokłada się do życia, albo finansuje jakiś ekstra wydatek typu remont, nowy mebel czy telewizor. Dlatego jeśli jest jakiś wydatek, którego nie mam ochoty ponosić, bo uważam, że to już za dużo jak na mnie - czekam na takie przypływy gotówki i wtedy egzekwuję, nie wyrywam się z płaceniem sama, bo gdybym zaczęła bohaterdko finansować i takie wydatki, to on chętnie by na to przystał, nestety.
            • policjawkrainieczarow Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 14:47
              > U mnie jest tak samo i w takiej sytuacji okropnie trudno jest wypracować jakiś
              > stały układ finansowania domowego budżetu. Bo jak zakładać, że mąż będzie np. p
              > onosił opłaty stałe, skoro zdarzają się miesiące, że zarobi tylko na swoje kosz
              > ta ?

              dokladnie tak, jak by to robil, gdyby mieszkal sam - wtedy by nie placil rachunkow w chudszych miesiacach? czy raczej mialby tyle oleju w glowie, zeby odlozyc na to kase, kiedy jest "grubiej"? tymczasem ma na tyle oleju, zeby dostrzec, ze jak on nie ma, to kto inny zaplaci, to co sie ma pucowac.
          • bylymazmamyszczupaka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:00
            @patronka.slonka - nie znalazłem albo nie doczytalem ile jestes w zwiazku z małzenskim... ale kiedyś sie rozwiedziesz, albo będziesz cierpiec
        • kocio_007 Zrób mu dobrze 10.01.12, 13:13
          Właśnie tak. Skoro wysyła cię do lekarza, idź do psychologa/neurologa/innego magika i spowoduj, żeby dał ci zalecenia na piśmie: że masz wypoczywać, nie denerwować się, że ci potrzbny spokój i relaks, bo masz np nerwicę wegetatywną.
          I realizuj na maksa tę "receptę" - musisz się wysypiać, wypoczywać, nie przemęczać się, bo ci lekarz każe. I szczerze podziękuj mężowi, że cię tak do lekarza wysyłał. Ciekawe jaką minę zrobi.
          A poza tym - nic się nie zmieni, dopóki ty sama sie nie zmienisz i nie zaczniesz siebie szanować. Co to znaczy, że ci pieniedzy szkoda na kogoś do sprzątania (a dobrze zarabiasz, możesz) a lekką ręką dorzucasz tysiaka wiecej do wspólnego budżetu? Nie pojmuję tego, serio. Zacznij być ważna sama dla siebie, a zobaczysz jak wiele się zmieni.
          • zuzi.1 Re: Zrób mu dobrze 10.01.12, 13:24
            O dokładnie kocio, podpisuję się pod twoim postem, kup sobie autorko wątku książkę Zdrowy egoizm Rachael Heller, Richard heller, poczytaj i wyciągnij z niej wnioski, poza tym jeszcze jedną Czas kobiet autorka psycholog Iwona Majewska-Opiełka.
          • zuzi.1 Re: Zrób mu dobrze 10.01.12, 13:28
            Dokładnie, tego tysiaka to wydaj kobieto na siebie i swoje przyjemności, a mąż niech kombinuje jak załatac dziurę w budżecie a nie idzie na łatwiznę, bo wie, ze żonka i tak przygotuje mu miękkie lądowanie w każdej sytuacji, bo jest b. przedsiębiorcza i zaradna od męża, więc można na niej zawsze polegac. Oj wygodny ten Twój małżonek bardzo.
            • bylymazmamyszczupaka Re: Zrób mu dobrze 12.01.12, 14:02
              zrób tak jak pisze zuzi.1!!!
    • kota_marcowa Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 13:14
      Moim zdaniem miedzy tobą, a mężem nie ma w ogóle wzajemnej komunikacji, ty o gruszce, mąż o pietruszce. Założę się, że gdyby tego posta pisał twój mąż wyglądałby on tak:

      "chciałem się pożalić, mam żonę furiatkę ciągle się wydziera, co nie zrobię wszystko źle. Pracowałem przy kompie, puszczałem ważne faktury, a ta chce żebym się akurat w tym czasie dzieckiem zajął, jak mówię, że pracuję akurat, to ta jak się zacznie drzec, no wariatka normalnie. Takie piekło mi urządziła o kupno fotelika, że na złośc jej nie kupię, niech powie to normalnie, a nie wymusza wrzaskiem".

      Myślę, że wy się wzajemnie nakręcacie, ty wrzeszczysz na męża więc on się buntuje (naturalny odruch, nikt nie lubi jak się na niego krzyczy), a ty czujesz się pokrzywdzona, że on cię olewa. Powinniście siąść i na spokojnie pogadać, ewentualnie jak jest już tak kiepsko, to pójść do psychologa albo mediatora, bo takie zapiekanie się w tej wzajemnej złości do niczego dobrego nie doprowadzi. Poczytaj swoje posty, kłócicie się o takie bzdurne pierdoły, które urastają do rangi III wojny światowej, jak choćby ta łyżka.
    • kara_mia Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 14:06
      Do niego trafiają tylko spokojne, wyważone słowa, moje choć wypowiedziane w nerwach uważa za słowa wariata.

      zupełnie jak do mnie - jak się mnie o coś sprosi, to ZAWSZE grzecznie.
      Gdyby mi maż do słuchawki wyryczał "że nie kupiłam fotelika a on się prosi" to
      po pierwsze dostałby adres sklepu gdzie jak chce może kupić fotelik
      - jak ma do mnie uwagi to poproszę GRZECZNIE
      - a jak chce awantury to proszę : i miałby w domu armageddon.

      mam męża, który jakiś czas temu zwykł mawiać , że on "ma naturę choleryka" więc jak się zdenerwuje np na śnieg na drodze lub ciasne buty to sobie znajduje pretekst ( np już dwa razy prosił mnie, żebym kupiła bateryjki a ja śmiałam zapomnieć" i to był powód to awantury przez telefon - bo PAN jest cholerykiem.
      No to się dowiedział, kto tu jest cholerykiem i jak może wyglądać awantura - od tej pory jego natura choleryka trochę jakby zmalała.
      W sumie jakbyś była moja żona - to po jednym takim telefonie z rykiem - dostałabyś taka zwrotke , że by Ci się umiejętności komunikacyjne poprawiły 100 x.


      • aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 14:12
        ale ona nie poprosila go z krzykiem o fotelik

        ona prosila go od dawna ( Od kilku miesięcy proszę go, żeby kupił sobie fotelik do auta)- wszelkimi metodami- jak potem, w innym poscie napisala- prosby nie sa realizowane, dopiero jak zrobi mega dym

        Pan naprawde łaski nie robi i jakby mi mąż powiedział, ze moge go conajwyzej ładnie poprosic, a on moze sie zgodzi zaangazowac sie w sprawę swojego osobistego dziecka to bym go zabiła śmiechem.

        I tak jak z fotelikiem, tak jest ze wszystkim, wlacznie z zajmowaniem sie dzieckiem- z czego laski nie robi i w zasadzie nawet nie powinno sie go o cokoliwke prosic
        • kara_mia Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 17:45
          nawet bym i uwierzyła w obraz uciśnionej matki polki, gdyby nie ulubione dawne teksty mojego męża :
          "sto razy ci mówiłem" - to oznacza, wspomniałem cicho wczoraj przy kolacji
          "proszę się od pół roku" - to oznacza tydzień temu powiedziałem : zrób proszę, jak będziesz miała chwile czasu

          i tak samo- "proszę się od miesięcy " może jest prawdą, a może nie.
          A skoro się prosi od miesięcy - to należało ta awanturę zrobić poprzedniego dnia :
          - kochanie idź dziś kupić fotelik bo jutro chce żebyś zawiózł dziecko
          - nie mam czasu dziś
          - i tu miejsce na awanturę pod tytułem - " nie masz czasu palancie na własne dziecko?"

          a nie siedzenie cicho jak cierpiętnica, a ulewa się dopiero jak był śnieg a dziecko ryczy...
          jesteśmy dorośli , zachowujmy się jak dorośli - i ZACZYNAJMY wymagania OD SIEBIE!

          • imasumak Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 17:56
            kara_mia napisała:

            jesteśmy dorośli , zachowujmy się jak dorośli - i ZACZYNAJMY wymagania OD SIEBIE!

            No to zacznij od siebie i słuchaj męża, gdy cię o coś prosi grzecznie.
            • kara_mia Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:13
              zwykle słucham
              podobnie jak i mój mąż zwykle słucha

              a jak nam nie wychodzi to słuchanie to mówi się sorry- lub przypominam drugiej osobie.

              Robienie awantur - BO TAAAK - już przeszło mojemu mężowi.
              i nie dałam i nie dam się wpuścić w kanał, że to MOJA wina bo czegoś zapomniałam.
              Nie - to był i bywa w 99% procentach pretekst do ulania sobie bo "osoba z dusza choleryka" tak sobie lubi powrzeszczeć na kogoś jak świat nie jest taki jak on/a by chciał. Każdy pretekst dobry.

              Awantura jest OSTATECZNYM środkiem, kiedy na dodatek druga strona zaczyna być niegrzeczna- w tym wypadku kiedy maż by powiedział "mam w dupie ten fotelik - lub nie mam czasu mam to gdzieś. i Awantura jest kwestia DECYZJI - teraz , żeby coś wyegzekwować robię awanturę, a nie sposobem na ulanie emocji - bo "się wściekłam".

              Z tego co autorka pisała - to wyniku awantury fotelik do jej pracy nie przyszedł???



              • imasumak Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:32
                Wczytaj się dokładnie w to co pisze ta dziewczyna. Wydaje mi się, że dzisiejsza akcja była wyrazem bezsilności wobec zachowania męża.
    • zabulin Dam Ci radę :-) 10.01.12, 14:24
      Skoro maż kaze ci sie leczyć, to powiedz mu, ze posluchalaś, bylaś u lekarza i nie wolno ci tego, tego, tego, siamtego.

      Żadnego przemęczania więc odpada to, to, i tamto.
      Masz dosypiać, więc odpada odwożenie, to i to.

      Ja też jestem wybuchowa, ale nie wybucham wszak bez powodu smile

      Teksty twojego meza to tylko próba wyprowadzenia cię z równowagi. Cholerycy wyprowadzają się latwo, wiec awanturka gotowa.
      Wykorzystuje twoje usposobienie i wobec tego jest tak samo winny klotniom
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka