Dodaj do ulubionych

Kandydaci na rodziców?

12.01.12, 15:44
Moje dziecko trafiło do szpitala, na oddział dzieci małych. Zostałam przy nim non stop, więc mogłam się rozejrzeć w prawo i lewo.
Naprzeciw naszej sali leżało dziecko- mały chłopczyk w wieku ok 7 miesięcy, głównie noszony na zmianę na rękach przez praktykantki, studentki i stażystki. Dziecko miłe, urocze i słodkie.
Zapytałam nieśmiało, co z jego mamą, bo prócz studentek bywał sam. "Nie ma mamy, czeka do adopcji"
Na drugi dzień widzę- przychodzi para ok 35 lat, stają chwilę nad łóżeczkiem, patrzą, coś szeptają i wychodzą.
Chwilę później na oddziale poruszenie, oburzenie.
To byli kandydaci na rodziców dla Małego. Postali, podumali i powiedzieli: - "Nieeee, on nam się NIE PODOBA"
Brak słów...
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 15:46
      Dlaczego brak słów?
    • owianka Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 15:47
      Miał maluszek szczęście.
    • draconessa Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 15:51
      hmmm, dziecko nie pasowalo do mebli? Czy do dywanu? Faktycznie, moze lepiej ze malec nie trafil do tej rodziny.
      • deodyma Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:04
        moze maluch za "brzydki" byl?
        rzeczywiscie lepiej dla niego, ze im sie nie "spodobal".
        • draconessa Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:10
          Otoz to...Mnie nie tyle oburza to, ze owa para nie zdecydowala sie na akurat tego maluszka - bo nie wszakze nie mieli takiego obowiazku. Argumentacja jednakowoz zadziwia. Dziecko to nie towar, nie figurka porcelanowa do wystawienia w serwantce...
          • garibaldia Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:19
            Ale co? z ulicy przyszli? nie ma takiej możliwości. Jeśli już, to przysłano ich z biura adopcyjnego po szkoleniu, z wskazaniam ze się "nadają". A ty się podniecasz bo jakas jedna pani drugiej pani cos tam przekazała co podsłuchała itd.

            Jakoś wszystkim się wydaje, że jak ktos dziecka nie ma to ma brać jakiekolwiek i obowiązkowo od razu kochać.
            Jak ktoś męża/zony nie ma to ez ma nie wybrzydzac tylko brac kogokolwiek.

            Dajcież spokój temu kołtuństwu i plotom..
            • wieczna_zuza Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 17:15
              A ty się pod
              > niecasz bo jakas jedna pani drugiej pani cos tam przekazała co podsłuchała itd.

              Ależ osobiście widziałam to ładne i zdrowe dziecko, widziałam "kandydatów" na rodziców (jakżeby nie, skoro sala była naprzeciw naszej) i na własne uszy słyszałam oburzenie pediatrów opiekujących się dzieciakiem.

              Jakoś wszystkim się wydaje, że jak ktos dziecka nie ma to ma brać jakiekolwiek
              > i obowiązkowo od razu kochać.

              A niech se kupią chomika- w razie czego sklep wymieni. Albo i nie.
              • chcesztomasz Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 17:20
                nie wierzę, że takie przeszczepy chodzą po ziemi.
              • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:03

                Wiesz, ale zastanów się- widzisz pierwszy raz dziecko, które ma szanse stać się Twoim.
                Czekasz na tę chwilę i...nie ma chemii, nie ma iskry, jest..no własnie- rozczarowanie? Niechęć?...może słowa, których użyli były niefortunne, ale może dzięki temu szczere?
                Rodzice naturalni też nie od razu wpadają w zachwyt nad własnym dzieckiem...
                • chcesztomasz Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:18
                  no to niech teraz może szczerze sie przyznaja ze na rodziców sie nie nadają bo jak już adoptują i powychowują to dziecko to im może znowu ta iskra chemia zniknąć..

                  niezmiernie zastanawia mnie fakt czym takie dziecko może zniechęcić, w jaki sposób rozczarować i czego oni właściwie szukają - dziecka czerwonym znamieniem na lewej powiece?
                  • iwles Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:25

                    a mnie zastanawia, czym wg ciebie kierują się rodzice adopcyjni.
                    • chcesztomasz Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:27
                      powodzenia wiec w zastanawianiu się.
                    • wieczna_zuza Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:35

                      > a mnie zastanawia, czym wg ciebie kierują się rodzice adopcyjni.

                      Egoizmem..?
                      • iwles Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:45

                        a ty uważasz, że chęcią uszczęśliwienia sierotki tak ?
                  • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:47

                    Na pewno nie nadają się na rodziców tego dziecka konkretnie- czy nie nadają się w ogóle?
                    Tego nie wiemy.
                    Szukają tego, czego szuka każdy z nas rodziców- pewności, że będą mogli pokochać.
                    Będąc w ciązy, też wyobrażasz sobie swoje dziecko, pieścisz ten obraz w głowie i sercu..czasem przeżywasz moment rozczarowania...oni też pewnie wyobrazili sobie to "swoje" dziecko...i być może wcale nie chcieli najpiekniejszego niemowlaka na świecie...coś nie zadziałało, nie wiemy co tak naprawdę...
                    • halapta Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:19
                      > Szukają tego, czego szuka każdy z nas rodziców- pewności, że będą mogli pokocha
                      > ć. Będąc w ciązy, też wyobrażasz sobie swoje dziecko, pieścisz ten obraz w głowie
                      > i sercu..czasem przeżywasz moment rozczarowania...oni też pewnie wyobrazili sob
                      > ie to "swoje" dziecko...i być może wcale nie chcieli najpiekniejszego niemowlak
                      > a na świecie...coś nie zadziałało, nie wiemy co tak naprawdę...



                      I tym się właśnie różnią rodzice naturalni od adopcyjnych. Naturalni nie mają możliwości szukać dziecka zgodnego ze swoimi wyobrażeniami. Myślisz, ze rodzice naturalni dzieci kalekich / chorych mają je takie, bo takie sobie wybrali?
                      Tak, będąc w ciąży wyobrażałam sobie jakie to moje dziecko będzie itd, a dostałam to co dostałam i nie miałam szansy powiedzieć, nie to jednak nie to, ale może następnym razem się trafi to czego szukam.*

                      My rodzice naturalni kupujemy kota w worku, adopcyjni mogą sobie poprzebierać - i jeszcze maja czelność być oburzeni, że taaak długo się czeka na dziecko (testy, sresty etc).

                      * Mam wrażenie, ze bronisz tej pary ze szpitala dlatego w takim tonie piszę (bo może źle odebrałam twoje intencję, nie śledzę wątku dokładnie, wtedy wycofuję swoje słowa.)
                      • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:24

                        Ja ich nie bronię, ani nie usprawiedliwiam.
                        Ja staram się rozumieć.

                        I odbijając piłeczkę- może Ty napadasz na nich tylko dlatego, że wyboru nie miałaś? Niemiło, prawda?
                        • halapta Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:42
                          Nie zazdroszczę im, ale wykorzystywanie swojego prawa w tak perfidny sposób jest niesmaczne i budzi we mnie wstręt.
                          Z drugiej strony rozumiem, że gdyby adopcyjni mieli brać co dadzą to nikły % ludzi decydowałoby się na adoptowanie dzieci, to nieludzkie traktowanie jest jednak jedyną szansą tych niechcianych dzieci na lepsze życie.
                      • chloe30 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:25
                        halapta napisała:

                        >
                        > My rodzice naturalni kupujemy kota w worku,

                        straszne, po prostu straszne
                        aż sie dziwię, że ktoś jeszcze w ogóle w ciążę zachodzi, ba, czasem niemałym nakładem środków na leczenie, a nie leci od razu "poprzebierać" w dzieciach

                        adopcyjni mogą sobie poprzebierać -
                        > i jeszcze maja czelność być oburzeni, że taaak długo się czeka na dziecko (tes
                        > ty, sresty etc).
                        >
                        witki opadają...
                      • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:31
                        > I tym się właśnie różnią rodzice naturalni od adopcyjnych. Naturalni nie mają m
                        > ożliwości szukać dziecka zgodnego ze swoimi wyobrażeniami.

                        Tak, i chyba tutaj jest jądro problemu. Bo gdyby mogli to teżby wiekszość szukała- stawiam kasztany przeciwko orzechom, że większość z ludzi wolałaby sobie wszystko zaplanować i mieć to, co chce- chociaż spowiedzwam się tutaj wysypu tych, co to lubią niespodziankiwink
                        Ale nie wierzę, że nie skorzystałyby z takiej możliwości.
                        Ale nie może, bo do tej pory jeszcze nikt niczego takiego nie wymyślił.
                        Możesz móc nie chcieć dziecka takiego jakie możesz mieć, ale nie możesz mieć takiego, jakiego chcesz...i to ludziom doskwiera.
                        • halapta Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:52
                          Tak jest urządzony świat, że dzieci dostajesz w ciemno. Nowoczesna technologia już umie dokonać selekcji w łonie matki co do "jakości" (choroby, wygląd, wady, etc wszak to wszystko mamy zapisane w kodzie genetycznym) dziecka nie stosuje się tego ze względów moralnych i etycznych.
                          Wbrew pozorom jest dużo rodziców, którzy nie chcą wcześniej znać płci - wolą niespodziankę. No ale my przecież rozmawiamy o niespodziance większego kalibru.

                          Jak pisałam wyżej, zdaję sobie sprawę, ze te praktyki oglądania i przebierania są nieuniknione, nie przestaje być to dla mnie smutne zarazem i nie w porządku względem tego dziecka a nie mnie matki biologicznej.

                • nutka07 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:42
                  Racja, ale nie porzucaja go z powodu braku 'chemii'.
                  Dziecko to loteria.
                  Zachodzisz w ciaze i nie wiesz co sie urodzi az do finalu, a potem zaczyna sie jazda.
                  Potencjalni rodzice adopcyjni moga sobie przebierac w 'ofertach'?
                  • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:52

                    A dlaczego nie mogą powiedzieć nie?
                    Bo rodzice naturalni nie mogą, to adpocyjni też nie?

                    Nie dramatyzujmy w tej konkretnej sytuacji- dziecko małe, nie unieszczęsliwili go tym komentarzem. Przyjdą inni, będzie błysk, będzie rodzina.

                    Czy doprawdy mamy mysleć bardziej o dobru tego dziecka czy o złych intencjach tej pary?
                    Jesli kierujemy sie dobrem dziecka- to dobrze, że nie zdecydowali się go przysposobic, pomimo tej niechęci- a mogli, bo mogli przestraszyc się reakcji otoczenia, mogli chcieć "spróbować", bo przecież pokochają później, z czasem, przecież mądre głowy wiedzą, że miłość wczesniej czy później przyjdzie, że nie może być inaczej...przypomina to coś?winkp
                    Bo mnie tak...
                    • nutka07 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:59
                      Rodzice naturalni tez jak najbardziej moga oddac dziecko, jezeli im sie nie spodoba.
                      Moga probowac dalej.
                      • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:04
                        > Rodzice naturalni tez jak najbardziej moga oddac dziecko, jezeli im sie nie spo
                        > doba.

                        Myślę, że nie ma co popadać w absurdy.
                        Chodzi raczej o pytanie pierwsze- dlaczego nie wolno im powiedzieć- nie? Uczepiłyście sie tego "nie podoba" i traktujecie to moim zdaniem zbyt dosłownie...
                        • halapta Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:27
                          Bo dziecko to nie przedmiot, który można pooglądać i odłożyć na półkę.
                          Powinno mu się okazać więcej szacunku i tak już swoje przeżyło.
                          • iwles Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:38

                            i tylko dlatego powinni się zdecydowac na adoptowanie tego dziecka? z litości?

                            To błąd. Przy adopcji dziecka nie wolno kierować się wspólczuciem, że to dziecko takie biedne, to my je sobie wezmiemy, bo to dla niego lepsze niż dom dziecka, i dziecko będzie nam za to wdzięczne. Tak nie można, a widze, że w tym wątku właśnie takie "dobre, litościwe serduszka" się odzywają.
                          • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:43

                            No mogło mieć znacznie gorzej, gdyby trafiło do ludzi nieprzekonanych do tego, że to dziecko czekało właśnie na nich i stworzą mu cudowny dom. To dopiero byłaby dla niego tragedia i przedmiotowe traktowanie- "weźmy, może się przekonamy jednak"..cos jak kupno butów...może się rozchodząwinkp
    • paartycja Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 15:57
      dziecko miało prawo się nie podobać
      chyba lepiej,że do nich nie trafiło?
    • garibaldia Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:00
      To chyba lepiej że nie wzięli dziecka które im nie odpowiada, niż by brali "jak leci" a za kilka lat męczenia się wzajemnego oddawali je, ze jednak od początku ich własciwie drażniło więc sorry.. Do dziecka też warto poczuć "to coś" zanim się tak ważną decyzję podejmie.
      • kiszczynska Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:11
        No i co z tego. Tobie tez sie wszyscyl udzie podobaja. Moze chcieli inne dziecko. Ich prawo, dizecki jest sporo.
        • kiszczynska Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:12
          wszystko lepsze niz spzital i domy dizecka
      • czarodziei88 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:13
        O ja pierdo......e
      • violon-czela Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:19
        Co to znaczy nie odpowiada? patrzyło się w lewą stronę za często, za czesto wystawiało dziąsła? za dużo płakało w ciągu 3 minut? za głośno? machało rączką nie tak jak trzeba? No wybacz ale nie kumam jak takie dziecko może drażnić ( kogoś kto chce dziecko mieć) i co po takim dziecku widać czego po innym nie widać - jedyne co mi do głowy przychodzi że widocznie było brzydsze niż takie które sobie wymarzyli.

        "To chyba lepiej że nie wzięli dziecka które im nie odpowiada, niż by brali "jak
        > leci""

        ??????????????


        strach pomyśleć co będzie jak dzieci takie wymarzone, wybrane jak najlepsza kiecka ze sklepu podrośnie...
    • czarodziei88 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:12
      A czemu dziwne? Mieli prawo stwierdzić, że nie dadzą rady wychować takiego brzydkiego dziecka- są pewnie ładniejsze w sklepie numer 2 np.

      Jestem wiedźma ale oby nigdy nie mieli dziecka.
      • marzeka1 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 16:20
        To dziecko miało szczęście, duuuże szczęście, że nie trafiło do takich ludzi.
    • hermenegilda_zenia Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 18:44
      Jest to kolejny przykład na to, że procedury adopcyjne, a raczej kwalifikujące osoby chętne do adoptowania dziecka bądź utworzenia rodziny zastępczej są w naszym kraju bardzo ułomne i nie eliminują takich osób. Inny podobny przykład to sprawa Ani, oddanej po wielu latach przez rodzinę zastępczą, Takie osoby powinny być odrzucane w trakcie procedur adopcyjnych czy przy tworzeniu rodzin zastępczych, bo zupełnie nie nadają się do roli rodzica nie potrafiąc dać uczucia bezwarunkowo. I tak, ktoś kto chce być rodzicem adopcyjnym musi być gotowy pokochać KAŻDE dziecko.
      • draconessa Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 18:50
        Swiete slowa. Ja rozumiem, ze nie kazdy musi chciec adoptowac kazde dziecko, ale chyba nie wyglad winien byc tutaj rozstrzygajacym kryterium? Oczywiscie, byc moze jestesmy niesprawiedliwe. Moze owi rodzice mieli jakies inne powody - znamy tylko relacje i - prawdopodobnie - fragment ich wypowiedzi nie bezposrednio od ich samych. Ale jesli powodem bylo, ze dziecko sie 'nie podobalo' - rece opadaja. I masz racje - swiadczy to o tym, ze system doboru i przygotowania rodzicow adopcyjnych w naszym slicznym kraju mozna o kant odwloka potluc...
        • bu-zia Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 18:55
          naprawde myslicie ze to tak wyglada. Ze RA przychodza sobie do szpitala i ogladaja dziecko, a potem podejmuja decyzje i to w dodatku argumentujac uroda dziecka?
          Bzdura do kwadratu, a wy sie dajecie nabrac.
          • draconessa Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:10
            Dlatego sadze, ze widzimy tylko jakis wycinek calej sytuacji. Moze gdybysmy znaly sprawe z obydwu stron nasza ocena bylaby inna. Ale i tak mam watpliwosci czy przygotowanie RA do przyjecia dziecka jest zawsze na odpowienio wysokim poziomie. Byc moze w tym przypadku nie bylo?
    • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 18:56

      Dzi
      > ecko miłe, urocze i słodkie.


      Cóż, widocznie nie dla wszystkich.
      Co Cie tak oburzyło? Słowa, których uzyli, czy to, że Ty miałaś innne odczucia co do tego dziecka?wink
      • wieczna_zuza Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:12
        Co Cie tak oburzyło? Słowa, których uzyli, czy to, że Ty miałaś innne odczucia
        > co do tego dziecka?

        Jedno i drugie uncertain
        • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:15

          No właśnie, tak myślałamwink
          Wiesz, znam ludzi, którzy adoptowali dziewczynkę, bo "pokochali ją od pierwszego spojrzenia"-...naprawdę- to dziecko mogło się "nie spodobać" a jednak mogło wcale nie chodzić o wygląd zewnętrzny...
          • wieczna_zuza Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:22
            dziecko mogło się "nie spodobać" a jednak mogło w
            > cale nie chodzić o wygląd zewnętrzny...

            Sama będąc matką nie ogarniam tego typu myślenia.
            Cóż można "uznać" po kilkumiesięcznym niemowlaku?
            I co zrobić jeżeli w rodzinie biologicznej przyjdzie na świat dziecko, do którego rodzice nie czują "chemii"? Ot, tak sobie.
    • inguszetia_2006 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:04
      wieczna_zuza napisała:
      To byli kandydaci na rodziców dla Małego. Postali, podumali i powiedzieli: - "N
      > ieeee, on nam się NIE PODOBA"
      > Brak słów...
      Witam,
      Taaa... Jasne. Zmyślać teć trzeba umieć;-P
      Pzdr.
      Ingu
    • kamelia04.08.2007 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:18
      ja ja rozumiem twoje oburzenie. Ja bym brała z pocałowaniem reki. Na ematce dziwne czasem dostaniesz odpowiedzi.

      Skoro ktos sie decyduje na dziecko, czy to własne czy adoptowane, to chyba nie kieruje sie uroda tego dziecka. Ładne - bierzemy, oj jakie brzydkie - nie chcemy. Przeciez to jest żenujące.
      Mozna miec oczekiwania wobec wieku, czy stanu zdrowia, ale kurcze nie wobec wygladu.

      Dlaczego mi nikt nie zaproponuje wzięcia takiego dziecka, ja bym chciała, żeby mi ktos dał możliwosc zaadoptowania takiego malucha.
      • czarnaalineczka Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:10
        > Dlaczego mi nikt nie zaproponuje wzięcia takiego dziecka, ja bym chciała, żeby
        > mi ktos dał możliwosc zaadoptowania takiego malucha.

        kto ci zabrania zglosic sie do OA?
        • kamelia04.08.2007 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:26
          nie dostane, bo mam juz dwoje przez siebie urodzonych, do tego jestem za biedna i mam za małe mieszkanie.

          Na dziecko moga liczyc bezdzietni (bezpłodni?) bogacze mieszkający co najmniej w willi z basenem. To, czy ktos sie nadaje czy nie, nie ma znaczenia, liczy sie tylko kasa.
          • sundry Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:56
            Serio aż tak się zmieniło? Moi rodzice adoptowali dwójkę, mając już dziecko biologiczne ( mnie) i mieszkając w trzech pokojach z kuchnią. Bez basenu.
            • chloe30 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:57
              Kamelia nie pisze z Polski, może u nich jest inaczej
              • bu-zia Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 21:14
                ta sytuacja jest tak nierealna ze az w oczy kole.
                7 miesieczniak oczekujacy w szpitalu na adopcje? - bzdura.
                szpitale maja obowiazek zglaszac dzieci, ktorych matka się zrzeka. Takie maluchy trafiaja do pogotowia opiekunczego lub osrodka preadopcyjnego. Nie czekaja w szpitalu.
                Nawet jesli!! z jakis wzgledow bylby w szpitalu czekajac na adopcje-niegdy nie odbyloby sie to w taki sposob.
                Bez obecnosci pracownikow OA, wchodza sobie jacys ludzie i dumają nad łóżeczkiem-bzdura!
                I to zakonczenie-wszyscy pediatrzy oburzeni bo sie nie spodobalo.
                Pomyslcie, ludzie pewnie po przejsciach (bo zwykle tacy OA są), z upragnieniem oczekujacy swojego malenstwa, na pewno ciezko to przezywający i co.....na koniec podzieliliby sie z calym personelem......eeee, to nie to-czekamy na lepsze!! - bzdura.

                • wieczna_zuza Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 21:29
                  > 7 miesieczniak oczekujacy w szpitalu na adopcje? - bzdura.

                  Nigdzie nie napisałam, że dziecko czekało w szpitalu na adopcję.
                  Z tego co wiem było w pogotowiu rodzinnym/ rodzinnym domu dziecka? Rodzina miała pod opieką kilkoro małych dzieci- zachorowały na zapalenie oskrzeli czy płuc. Rodzina miała "umowę" że w takim przypadku kiedy nie dają rady panować nad całością szpital przyjmie najbardziej chore.

                  > Bez obecnosci pracownikow OA, wchodza sobie jacys ludzie i dumają nad łóżeczkie
                  > m-bzdura!

                  Nie wiem która to była wizyta TYCH państwa u dziecka i czy odwiedzali je już wcześniej w rodzinie ale zachowywali się dosyć swobodnie.
                  Oddział nie był zaskoczony odwiedzinami, wręcz powiedziałabym- przygotowany.
                  To nie takie proste dostać się na oddział bez spowiedzi do kogo i po co.


                  > I to zakonczenie-wszyscy pediatrzy oburzeni bo sie nie spodobalo.

                  Tak, wszyscy.
                  I nie tylko pediatrzy, cały personel.

                  ..na konie
                  > c podzieliliby sie z calym personelem

                  Nie, nie z całym. Ale takie wieści szybko się rozchodzą jak na wsi. Dziwne?
            • kamelia04.08.2007 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 21:24
              to mieli szczescie, że im sie udało.
              Oczywiscie przesadziłam z tą willą, ale liczą sie przede wszystkim zarobki i mieszklanie.

              Pewnie, że logiczniej, jak juz sie ma własne dziecko, bo człowiek wie z czym do ludu i nie powie, że przykładowo zbuntowany 3 latek ma złe geny, tylko, że to taki urok w tym wieku.
    • krolowa_online Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:21
      Postali, podumali i powiedzieli: - "N
      > ieeee, on nam się NIE PODOBA"

      jasne jasne, tak wlasnie bylo big_grin
      • bi_scotti Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 19:56
        Jesli to prawda, co piszesz, to jest to obrzydliwe - albo ktos tych ludzi podsluchal i rozniosl na pol szpitala wlaczajac w to Ciebie - rodzica pacjenta (skandaliczne!), albo mial powiedziane w zaufaniu (lekarz? pielegniarka?) i nie utrzymal dzioba na klodke gdy profesja tego wymaga (jeszcze bardziej skandaliczne)!
        A Ty, uslyszawszy co uslyszalas, zamiast uznac, ze NIE powinnas tego uslyszec a wiec jedyne, co mozesz zrobic to ZAPOMNIEC szybciutko, wypisujesz historie na publicznym forum urzadzajac tym samym sabat czarownic nad nikomu nieznana para. Ochyda!
        • czarnaalineczka Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:10
          10/10
        • halapta Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:33
          Lekarz / pielęgniarka mają chronić dane o stanie zdrowia pacjenta.
          Co ich obchodzą informacje o parze, która przyszła na obejrzenie dziecka i wyszła?
          Myślę, że nie zachowali się nieprofesjonalnie i zasad etyki zawodowej nie złamali.
        • wieczna_zuza Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:54
          > A Ty, uslyszawszy co uslyszalas, zamiast uznac, ze NIE powinnas tego uslyszec a
          > wiec jedyne, co mozesz zrobic to ZAPOMNIEC szybciutko, wypisujesz historie na
          > publicznym forum urzadzajac tym samym sabat czarownic nad nikomu nieznana para.

          Wiesz, nie miałam możliwości doprecyzować, że w/w sytuacja wydarzyła się nie wczoraj, nie dziś.
          Mój najmłodszy syn kończy 12 miesięcy, w szpitalu wylądowaliśmy jak miał 3 tygodnie. Przez te wszystkie miesiące gryzłam się ze swoimi uczuciami nie roznosząc zdarzenia gdzie popadnie, licząc że zapomnę, że przestanie mnie smucić.
          Nie przestało.
          Jest mi przykro, że są tacy ludzie i takie dzieci.
          Wiem, świata nie zmienię.
    • babicka_pl Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:07
      wieczna_zuza napisała:

      >. "Nie ma mamy
      > , czeka do adopcji"
      > Na drugi dzień widzę- przychodzi para ok 35 lat, stają chwilę nad łóżeczkiem, p
      > atrzą, coś szeptają i wychodzą.
      > Chwilę później na oddziale poruszenie, oburzenie.
      > To byli kandydaci na rodziców dla Małego. Postali, podumali i powiedzieli: - "N
      > ieeee, on nam się NIE PODOBA"
      > Brak słów...

      Dlaczego brak słów, to do nich należy decyzja jakie dziecko wybiorą, ta decyzja zaważy na całym ich życiu, wybierając się do domu dziecka ta para również nie wyszłaby z całym stadem tylko z tym jednym jedynym które im się podoba, które przypadło im do gustu, któremu dadzą miłość do końca życia. Jest wiele czynników które decyduje o wyborze takiego dziecka, jednym z nich jest wygląd, kolor włosów, oczy, wygląd buźki; dziecko musi mieć to coś co przekona rodziców adopcyjnych że właśnie to i tylko to chcą wychować. Niestety życie jest okrutne, jeden ma szczęście drugi nie. Żal tych wszystkich dzieciaczków z bidula, ale zaadoptowanie wszystkich jest niemożliwe.
      • kali_pso Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 20:14
        Jest wiele czynników
        > które decyduje o wyborze takiego dziecka, jednym z nich jest wygląd, kolor wło
        > sów, oczy, wygląd buźki; dziecko musi mieć to coś co przekona rodziców adopcyjn
        > ych że właśnie to i tylko to chcą wychować


        ...i często nie jest to wcale wygląd buźkiwink To jest zdecydowanie coś więcej, to coś co pozwala ludziom adoptować dzieci cięzko, nieuleczalnie chore, obciążone wadami genetycznymi, brakiem kończyn, licznymi operacjami, workami stomijnymi, perspektywą pogarszającego się zdrowia tego dziecka itp, itd.
        ... musi zadziałać to COŚ między dzieckiem a rodzicami adopcyjnymi.
        • aneta-skarpeta Re: Kandydaci na rodziców? 13.01.12, 14:42
          mi sie wydaje, ze potrzebne jest "to cos"

          przyszli rodzce moga zakochac sie w ciezko chorym dziecku i powiedziec- to i zadne inne.

          mysle, ze rodzic, z wazywszy na trud jaki poniesie przez cale zycie, ma prawo wybrac dziecko do ktorego "poczuje miete", moze to byc chocby podbródek identyczny do podbródka męża, lub pekające serce z powodu choroby dziecka

          ale musi zaiskrzyc
    • anorektycznazdzira a daj spokój 12.01.12, 20:35
      Jak taka adopcja ma się zakończyć sukcesem będzie znacznie lepiej, kiedy nowi rodzice dostrzegą w dziecku to "coś", niż jak wyjdą z założenia, że takie im zaproponowano i nie wypada odmówić.
      Biologia jest nieubłagana, wiadomo np., że zapach ciała który odzwierciedla określony genotyp dyskwalifikuje pewne osoby jako partnerów, podobnie niektóre cechy fizyczne. Tak samo cechy fizyczne, zapach etc stanowią lwia część tego, w czym na poziomie biologicznym"zakochuje się" matka i ojciec dziecka. W przypadku naturalnego "uzyskania" potomka natura oferuje nam komplet optymalnych cech w gratisie. W przypadku adopcji- może ich nie być wcale. Zamiast tu wałkować łzawe dyrdymały lepiej trzeźwo ocenić, że dziecko miało szczęście, że go nie wzięli nieprzekonani ludzie.
    • garibaldia Stado wścibskich bab-konsylium najwyższe 12.01.12, 21:56
      Moralności i fachowości.

      Pani stażystka, z panią położną, z panią sprzątaczką w szpitalu ,plus salowa i kilka pacjentek
      obejrzały se parę która przyszła
      i następnie najwyraźniej pewne swoich praw i wiedzy
      zaczęły przepytywać parę i podsłuchiwać tych które przepytały już wcześniej
      dlaczegóż to ta para śmie nie brać tego dziecka
      i oburzone podnoszą, że przecież im się dziecko podoba to dlaczego się tej parze nie podoba?
      co za bezczelana para!

      ciekawe, że żadna z tych świętojebliwych plotkar sama nie adoptowała tego dziecka.

      przecież nie musicie se rodzić swoich następnych dzieci,
      możecie wziąć tego które już gotowe jest i czeka na was-najlepszych na świecie rodziców (nie takich niedobrych jak ta para- a fe!)
      do tego autorce dziecko się PODOBA! więc??? czy autorka już złożyła pismo o natychmiastową adopcję tego dziecka? a może je już w swoim domu ma?
      • albertynaa garibaldia 13.01.12, 14:21
        Mam wrażenie, że o rodzicielstwie to ty jedynie czytałaś w książkach i na forum ale wszystko o nim wiesz.
        Wyrocznia moralności i fachowości.

        Ps. Dziecko to nie "towar" do oglądania- dziwne, co?
    • kawka74 Re: Kandydaci na rodziców? 12.01.12, 22:38
      A kury się zleciały i dziobią, i gdaczą, i oburzają się, i znów gdaczą, a wiedzą tyle, co im inne kury nagdakały. Ale punkt na drodze do nieba jest.
      Rodzicielstwo adopcyjne jest zbliżone do rodzicielstwa biologicznego, ZBLIŻONE, drogie kwoczki, a nie identyczne.
      • aneta-skarpeta Re: Kandydaci na rodziców? 13.01.12, 14:44
        moim zdaniem jest duzo trudniejsze
        mam w otoczeniu dzieci adopcyjne

        i wychowanie wychowaniem jednak widzimy w dziecku np negatywne zachowania czy cechy i widzimy, ze to kalka moich, meza, babci, wujka zachowan

        u dziecka adoptowanego mozemy dostrzec kiedy zachowania nam obce i musimy sie z nimi zmierzyc
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka