Dodaj do ulubionych

czytanie " romansów"

19.01.12, 14:57
to wstyd?
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 14:59
      wstyd to kraść
      • aqua48 Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 15:08
        Czytam. I się nie wstydzę. Czasami jak jestem bardzo zmęczona, bo taka odmóżdżająca ksiązka świetnie relaksuje, a jak jeszcze jest zabawna, to się i pośmiać można.
        Mój kuzyn też czytuje.
    • madeleine.b Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 15:30
      A ja oglądam "Pamiętniki wampirów" big_grin To dopiero wstyd i obciach.
      • kaszunia Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 16:06
        A jesteś team Damon, czy team Stefan?
        • dorrit Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 16:12
          Ja czytuje, ale warunek - dobrze napisane, jak Jane Austen albo np. Georgette Heyer. Polecam - dowcipne, dobrze oddana epoka, wielowatkowe.
          • angazetka Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 17:13
            Jeżu kolczasty, Jane Austen to klasyka literatury, a nie romans! wink
          • mdro Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 17:35
            No, Austen udało się jakoś oddać realia epoki big_grin.

            Btw. w "Opactwie Northanger" jest ciekawy ustęp nt. krytyków powieści jako takich, który można odnieść do wpółczesnych krytyków tzw. literatury popularnej. Zawsze mi się przypomina, gdy ktoś z wyższością mówi "nie czytuję kryminałów", "fantastyki" etc.
        • madeleine.b Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 16:19
          team Stefan, Stelena, nazwij jak chcesz wink Albo bardziej team Paul Wesley wink
    • anaisanais Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 16:27
      szczegolnie dzejn oustin smile
    • kub-ma Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 16:52
      Nie wiem czy wsty, ale czytam smile Oczywiście musi być jako tako napisany. W komunikacji miejskiej do lub z pracy świetnie się takie coś czyta.
    • kosmitka06 Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 16:56
      Ja czytam ich Ton(m)ami big_grin Dla mnie to nie wstyd po prostu lubię i nikomu nic do tego.
    • paartycja Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 17:01
      wstyd to może nie ale ja unikam jak ognia big_grin
    • deodyma Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 17:08
      nie, ale ja nie czytuje, poniewaz za romansami nie przepadamsmile
      wole kryminaly, albo "czytadla", ktorym zostal niedawno nazwany thiller medyczny, jednej z zagranicznych autorek, ktorej ksiazki lubie i czytam.
      wiem, wiem, tez obchachwink
      • pade Deodyma 20.01.12, 11:21
        Chodzi Ci o Gerritsen?
        Przeczytałam wczoraj Ciało, no i nie zachwyciła mnie, fakt, lekka, łatwa i przyjemna, ale wychodzi wlasnie na czytadło.
        Chyba, że inne jej ksiązki są lepsze.
        • deodyma Re: Deodyma 20.01.12, 12:20
          akurat ksiazki, ktora tu przytoczylas, nigdy nie czytalam, ale o ta autorke mi chodzismile
          czytalam niedawno SKAPEL, CHIRURGA, KLUB MIFISTA, SOBOWTOR i mam kilka innych na tapecie.
          a cialo zaraz poszukam i przeczytam recenzjesmile
          • deodyma Re: Deodyma 20.01.12, 12:21
            tzn Ciałosmile
            • pade Re: Deodyma 20.01.12, 12:33
              a książki Mary Higgins Clark czytałaś?
              • deodyma Re: Deodyma 20.01.12, 12:46
                kurcze, nie pamietam...
                zaraz zobacze, jakie ksiazki napisala i jesli sa fajne, zaczne czytacsmile
                • deodyma Re: Deodyma 20.01.12, 12:51
                  juz mam!
                  czytalam jej ksiazki pt " Jesteś tylko moja", " Krzyk pośród nocy" i z ksiazek tej autorki na razie tylko te dwie, ale mam jeszcze kilka z jej ksiazek przeczytacsmile
    • imasumak Jaki wstyd? 19.01.12, 17:10
      Spuszczając zasłonę milczenia na to, że mam na sumieniu kilka harlekinów wink, to przecież takie dzieła literackie jak "Romeo i Julia", "Śluby panieńskie", "Przeminęło z wiatrem", "Nad Niemnem", "Wichrowe Wzgórza" to też romanse smile.
      • elske Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 17:15
        Czytam, lubię romansidła historyczne. Mąż zawsze krzywo na mnie patrzył. Jak zaczęłam czytać w języku norweskim, maż podciągnął to czytanie pod naukę języka i sam mi kupił kilka książek big_grin.
        • nangaparbat3 Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 17:21
          Czytałam te (historyczne) romanse kiedy sie rozwodziłam. Taki znieczulacz. Teraz jak jestem chora obłoznie, z gorączką, czytuję skandynawskie sagi, i nawet lubię.
          • kub-ma Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 17:35
            nangaparbat3 napisała:

            > Czytałam te (historyczne) romanse kiedy sie rozwodziłam. Taki znieczulacz.

            Rzeczywiście to działa jak znieczulacz w takich sytuacjach?
            • nangaparbat3 Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:11
              Na mnie tak działało, rewelacyjnie.
              Pożyczała mi koleżanka, która nakupiła tego jak jej nagle mąz umarł. Więc i na nią pewnie działało.
      • angazetka Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 19:10
        No chwilunia, nie wszystko o miłości jest romansem.
        • imasumak Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 19:57
          Jak zwał, tak zwał. Są to jednak romanse, nawet jeśli nie z nazwy wink
          • angazetka Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 20:02
            No przecież nie są. Są o miłości albo mają wątki miłosne, ale nie czyni to z nich romansów.
            • chcesztomasz Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 20:06
              a co decyduje o tym kiedy ksiazka o miłosci jest romansem a kiedy juz nie?
              • angazetka Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 20:10
                Romans jest TYLKO o miłości i nie ma nic innego do zaoferowania.
                • imasumak Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 20:14
                  Poproszę jednoznaczne potwierdzenie Twojej definicji romansu wink
                  • angazetka Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 20:18
                    Może być? tongue_out
                    encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=4009869
                    • imasumak Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 20:42
                      No i w którym miejscu wyklucza to wymienione przez mnie pozycję?
                      • imasumak Re: Jaki wstyd? 19.01.12, 20:43
                        pozycje oczywiście wink
                        • iwles Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 09:33

                          no niestety, ale muszę się zgodzić z angazetką tongue_out
                          Romans to taki utwór, w którym wydarzenia są raczej średnio realistyczne, z przewagą nawet pierwiastków fikcyjnych, małoprawdopodobnych. Romans jest zazwyczaj jednowątkowy i dotyczy tylko miłości. Innymi słowy: czyli zaczynając czytać romans już wiesz, jak się skończy smile
                          • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 09:37
                            Nie przekonałyście mnie tongue_out
                          • echtom Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 10:24
                            > Innymi słowy: czyli zaczynając czytać romans już wiesz, jak się skończy smile

                            Jak to kiedyś ujęła moja koleżanka: "Spotykają się, przeżywają na swój widok prawie orgazm, a potem muszą pokonać parę mniej lub bardziej wydumanych przeszkód, zanim się okaże, że jednak mogą być razem." tongue_out
                            • paskudek1 Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 10:38
                              a'propos definicji "romansidła" smile to mi się przypomniała moja dyskusja z kolega ze studiów. Nad wyższością "przeminęło z wiatrem" nad "Wichrowymi wzgórzami" smile Kolega był miłośnikiem wzgórz, których ja akurat nie czytałam, opierałam się na filmie. On zaś chyba nie czytał "Przeminęło z wiatrem" też opierał się na filmie. Dyskusja była zażarta gdyż kolega odmawiał mojej ulubionej wówczas książce miana dobre3j literatury i zwał ja "romansidłem' w przeciwieństwie do JEGO ulubionych "Wichrowych wzgórz" . Twierdził że Mitchel napisała romansiło i już a tamto to jest wielka literatura smile. W końcu skwitowałam to stwierdzeniem, ze romansidło kończy się "i żyli długo i szczęśliwie" a jeżeli tak to raczej "Wichrowe wzgórza" tak się kończą a Scarlett zostaje sama, Rett idzie w diabły i "nic go to nie obchodzi" smile Tak więc definicja definicją a odczucia co jest a co nie jest romansem to rzecz wtórna smile
                              • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 11:16
                                Dla mnie romans to historia miłosna (nie ważne, dobrze, czy źle kończąca się), która stanowi główny wątek, ale dzieje się na tle jakiś wydarzeń. Idealnie pasuje mi to zarówno do "Wichrowych Wzgórz", jak i "Przeminęło z Wiatrem".
                                Natomiast to o czym pisze Echtom, to typowe romansidło z Harlekina rodem wink
                                • iwles Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 11:44

                                  hehe smile
                                  a może to przedstawienie innych wydarzeń z historią miłosną w tle ? tongue_out
                                  • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 13:14
                                    Nie. Tematem "Wichrowych Wzgórz" jest miłość Katarzyny i Heathcliffa. To jest motyw przewodni.
                                    "Przeminęło z Wiatrem" to bardziej opowieść o samej Scarlett O'Harze, ale i tak motywem przewodnim są dzieje jej związku z Rettem Butlerem.
                                    • iwles Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 13:43

                                      a to już jest Twoja interpretacja smile

                                      Moja jest bowiem taka, że

                                      - miłość Katarzyny i Heathcliffa jest jednym z tematów "Wichrowych wzgórz" , ale nie jedynym.

                                      - A "Przeminęło z wiatrem" to raczej dzieje Ameryki z czasów wojny secesyjnej a miłość jest tylko tłem. I dlaczego piszesz, że motywem jest miłość Scarlett i Retta, a nie np. Scarlett i Ashey'a? wink
                                      • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 13:51

                                        Anna Karenina, powieści Jane Austen, sióstr Brónte to nie są żadne romanse. Z prostego powodu- miłośc jest tutaj tylko jednym z motywów, które maja pokazac coś więcej a mianowicie społeczeństwo danej epoki- jego życie, perturbacje, zakłamanie, frustracje itp.
                                        A że poprzez dobrze poprowdzony watek miłosny( jeden z wielu jak jest w tym powieściach) wyłaża na wierzch wszystkie demony społeczeństwa, to chwała autorom, że w taki wspaniały sposób to odkryli.
                                        I taka jest róznica- w Dumie i uprzedzeniu nie ma nacisku na miłość, tylko poprzez watki miłosne coś autorka nam pokazuje o tametj epoce. W typowych romansach wszystko układa sie pod miłość. Jest więc odwrotnie.
                                      • echtom Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 13:57
                                        > I dlaczego piszesz, że motywem jest miłość Scarlett i Retta, a nie np. Scarlett i Ashey'a? wink

                                        Może to kwestia konsumpcji wink Czy miłość Barbary do pana Toliboskiego jest motywem "Nocy i dni"? smile
                                        Co do dwóch w/w książek, obie były moimi wielkimi przeżyciami czytelniczymi z wczesnej młodości. "Wichrowe wzgórza" czytałam w wieku lat 12 - pamiętam, jak wstałam godzinę wcześniej przed szkołą, żeby dokończyć. "Przeminęło z wiatrem" - 4 lata później. Nie mogłam się jakoś zabrać, więc wzięłam pierwszy tom na wakacje, żeby się zmusić. Łyknęłam w parę dni i rozpaczałam, że nie mam następnego. Potem przeczytałam całość jeszcze dwa razy.
                                        • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 14:00

                                          Może dlatego, że nie było czegoś takiego jak "miłość Scarlett i Ashleya?"winkP
                                          • iwles Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 14:10

                                            a w "Nocach i Dniach" była miłość Barbary i Bogumiła?

                                            Echtom dobrze gada, Imiesumak o konsumpcję chodzi tongue_out
                                            • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 14:14

                                              Być może, ale moim zdaniem nie ze strony Barbary...
                                              W "Przemineło z wiatrem" kochała jedynie Melania i Rett- pożądana iluzja,, którą nazywa się "miłością Scarlett i Ashleya" nie ma nic wspólnego z miłością. I nie wiem o co chodzi z ta konsumpcją- miłośc jest albo jej nie ma, niezaleznie od konsumpcjiwinkp
                                              • echtom Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 14:25
                                                Nie było "miłości Scarlett i Ashleya", tylko Scarlett do Ashleya - a raczej nie miłość, lecz dziewczęca egzaltacja. Ashleya Scarlett tylko pociągała fizycznie.
                                                • asia_i_p Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 14:53
                                                  Dokładnie.
                                                  A mnie z relacji w tej książce najbardziej fascynuje przyjaźń Melania-Scarlett - bo Scarlett, pomimo że do tego się nie przyznaje przed sobą, strasznie na Melanii zależy. I w zasadzie poza drobiazgami typu, że Scarlett wydaje się, że próbuje zakosić jej męża wink (w co ja po prostu nie wierzę - jestem przekonana, że gdyby Ashley powiedział "no to dobra, zwiewamy", Scarlett nie wiedziałaby, co z tym zrobić) - to w zasadzie zawsze i niepodważalnie mogą na siebie liczyć. Mężczyźni, nawet ten "męski" Rett, blado wypadają w porównaniu.
                                                  • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:05

                                                    Owszem- tylko, że przyjaźń ze strony Scarlett jest obarczona dużą dozą egoizmu a Melania kocha i darzy przyjaźnią prawdziwie z serca- Scarlett jest tchórzem- Melania ma odwagę. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby to Scarlett było stać na zastrzelenie marudera w obronie Melanii..

                                                    Fajne jest to, że one się wspaniale uzupełniająsmile I nie wiedziałabym którą wybrać na spokojne czasy, ale na czas burzy i naporu wzięłabym obiesmile
                                                  • asia_i_p Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:07
                                                    Ale to Scrlett go zastrzeliła.
                                                    Melania schodziła po schodach z szablą Karola (powoli, bo była chora), oszukała resztę rodziny co do przyczyn strzału i pomogła ukryć ciało.
                                                  • iwles Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:18



                                                    no właśnie, to Scarlett strzelała smile

                                                    Czytałam po raz pierwszy "Przeminęło z wiatrem" jako 15-latka, jak ja szczerze nie lubiłam Melanie, była dla mnie takimi ciepłymi kluchami, taka asekurantka "a czy to wypada". Natomiast Scarlett była odważna i spontaniczna smile
                                                    I uważam, że gdyby sytuacja była odwrotna Melanie raczej nie udaloby się wywieźć ich z płonącej Atlanty.
                                                  • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:36

                                                    Melania była prawdziwą damą epoki ze wszystkimi wadami, gdy miałam 15 lat też nie rozumiałam jej dobrze. Teraz rozumiem lepiej i wiem, że oprócz ludzi, którzy potrafią wywieźć cię z płonącego miasta w trudnych czasach tak samo liczą się ci, którzy są silni wewnętrznie i swoją postawą ają nam wsparcie na tyłach...nie wszyscy musza walczyć na froncie...

                                                    I wracając o pistoletu...owszem, mój błąd, niemniej sama scena jest symboliczna- Melanię stać na pokonanie nieśmiałości i wielkie ryzyko, siła jej ducha jest porównywalna do siły Scarlett, chociaż są tak różne...dlatego napisałam, że sie uzupełniają...mnie bliżej osobowościowo do Scarlett mam jednak w pobliżu siebie taką Melanię i cenię ją ponad wszystkosmile
                                                  • echtom Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:54
                                                    > mnie bliżej osobowościowo do Scarlett mam jednak w pobliżu siebie taką Melanię i cenię ją ponad wszystkosmile

                                                    Jak to szło? "Była jedyną kobietą, która mnie kochała - oprócz mojej matki. I była podobna do mojej matki - wszyscy, którzy ją znali, czepiali się fałd jej sukni."

                                                    -
                                                    - Języki obce?
                                                    - ... Nie.
                                                    - A słabo?
                                                    - Słabo to francuski.
                                                  • asia_i_p Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:52
                                                    Melania nie wywiozłaby ich z płonącej Atlanty. Scarlett nie ugasiłaby pożaru grożącego spłonięciem całej Tary bez Melanii. Ratują się nawzajem.
                                                    Konwenanse łamią równie często, choć z zupełnie innych pobudek. Co znamienne, Scarlett nie udaje się przez całą książkę zgorszyć Melanii, natomiast Melanii udaje się zgorszyć Scarlett (rozmawiając z prostytutką).
                                                  • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 17:09
                                                    asia_i_p napisała:

                                                    Co znamienne, Scarlett nie udaje się przez całą książkę zgorszyć Melanii, natomiast Melanii udaje się zgorszyć Scarlett (rozmawiając z prostytutką).

                                                    Bo tak naprawdę Scarlett jest znacznie bardziej pruderyjna niż Melania wink. Melania w każdym widzi przede wszystkim człowieka. Bella jest dobrym człowiekiem i dla Meli to jest najważniejsze.
                                                  • echtom Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:57
                                                    > A mnie z relacji w tej książce najbardziej fascynuje przyjaźń Melania-Scarlett

                                                    A dla mnie fascynująca jest też relacja Melanii z Rettem.
                                                  • asia_i_p Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 16:02
                                                    Ta podobno niemożliwa do zrealizowania damsko-męska przyjaźń bez podtekstów?
                                                    Chociaż ten brak podtekstów też nie jest aż taki oczywisty.
                                                  • echtom Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 16:32
                                                    > Chociaż ten brak podtekstów też nie jest aż taki oczywisty.

                                                    To do Retta i Melanii - bo podpięłaś się pod siebie? wink Podtekstów się nie dopatrzyłam - Rett nie leciał na Melanię, tylko na Bellę Watling. Natomiast kochając Scarlett, szanował tylko Melanię i tylko jej słuchał w krytycznych momentach.
                                                  • asia_i_p Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 19:56
                                                    Do ciebie tylko na tym poziomie drzewko już nie działa. Aż dziw, że się nie kłócimy, bo zazwyczaj do tego poziomu drzewka dociera się na skutek bardzo gorącej dyskusji wink.
                                                    Ja bardziej romantyczno-życiowe podteksty miałam na myśli niż stricte erotyczne. Coś z cyklu: czy nie lepiej byłoby?, takie prześwitywanie równoległego wrzechświata.
                                                  • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 23:44

                                                    Rett wychował się w świecie wielkich dam- matki, sióstr...znał to środowisko był nim naznaczony, myślę, że tkwił w nim ten ideał dżentelmana..Melania była damą, a więc pewien szacunek dla niej był z automatu...w miarę rozwoju znajomości poznał ją na tyle dokładnie, że wiedział w czym tkwi moc Melanii, poznał sie na niej, jej dobremu sercu, wielkiej życiowej naiwności ale nie płynącej z głupoty tylko z dobroci właśnie. Szanował ją, ale chyba nie kochał..szanował za prawdę jaką kierowała się w życiu...podobnie jak Bella
                                                  • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 23:45

                                                    to było do Echtomwink
                                                • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:00

                                                  Nie tylko- zobacz, że on w pewnym momencie mówi, że ją kocha- "jak cie nie kochać?"...za jej żywotność itp. Nie tyle więc chodzi o samą fizyczność( chociaz to pewnie też) ile o to, co wszystkich słabych facetów pociąga w kobietach silnych a czego, jak sami widzę, im brakujewinkp To jest kwestia bardziej osobowościowa niż fizyczna.


                                                  "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

                                                  Andreas Corelli
                                                  • asia_i_p Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:06
                                                    A nie wydaje ci się, że on sam przed sobą troszkę maskuje naturę swoich uczuć? Dla gentlemana to chyba niewyobrażalne dojść do wniosku, że jakiejś kobiety pożąda (i to jeszcze nie prostytutki, tylko córki zaprzyjaźnionej rodziny, damy) nie kochając jej.
                                                  • kali_pso Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:17

                                                    Myślę, że mamy rację obie- ona go pociąga i fizycznie i osobowościowo...ale nie wiem do końca czy obydwa "pociągi" były tak samo nasilone u niego. Zgadzał się na przeprowadzkę pomimo niechęci, bo chciał sie grzać w świetle siły i energii Scarlett licząc, jak wielu mu podobnych, na to, że promyk z tego słońca skapnie i na niego dając, mu bodziec do życia...jednocześnie musiał liczyć się z tym, że przebywanie blisko Scarlett będzie go uwierało...hmmmm.. w moralny kręgosłup- zgodził się na to, a więc liczył, że bliskośc wytrzyma, gorzej z brakiem tego słońca...Tyle, że się pomylił i dla niego najlepiej byłoby gyby wyjechał z Melanią i odciął się od Scarlett- bo słońce ma to do siebie, że pali zamiast ogrzewać i dla słabszych nie ma ratunku...
                                                  • asia_i_p Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 15:25
                                                    A ja i przy tej zgodzie na przeprowadzkę nie jestem pewna motywacji - on mógł się bać, że jak się będzie za bardzo opierał, Melania się czegoś domyśli. Tak się zastanawiam, kogo on się, biedaczysko, nie bał w tym układzie.
                                                  • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 17:14
                                                    No ale on zdecydował, żeby odciąć się od Scarlett. To Melania postanowiła inaczej i opieprzyła go jeszcze za to, że chce zabrać rodzinę i wyjechać, a przecież Scarlett tyle dla nich zrobiła wink
                                            • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 17:01
                                              iwles napisała:

                                              Echtom dobrze gada, Imiesumak o konsumpcję chodzi tongue_out

                                              A guzik. Nie o konsumpcje.
                                              • iwles no dopsz 20.01.12, 20:59

                                                to ja się poświęcę wink i przytoczę definicję ze Slownika Terminow Literackich.

                                                romans (starofranc.) - rozbudowany utwor narracyjny prozą lub wierszem, o tematyce zwłaszcza awanturniczo-erotycznej i fabule na ogól jednowątkowej, pelnej zawiklań, nieprawdopodobnych zdarzeń i zbiegow okoliczności.

                                                No ! smile
                                                • imasumak Re: no dopsz 20.01.12, 23:04
                                                  To nie jest żadna definicja. Tylko szeroko rozumiane "na ogół", z którym nie ma obowiązku się zgadzać smile
                                                  • iwles Re: no dopsz 20.01.12, 23:22

                                                    a wlasnie, że nie smile
                                                    to jest definicja ze słownika terminów literackich pod red. Janusza Sławińskiego, wiążąca czyli i powinnas się z nią zgadzać tongue_out
                                                  • kali_pso Kończ wać pani,... 20.01.12, 23:36


                                                    wstydu oszczędź... sobiewink
                                                  • imasumak Re: Kończ wać pani,... 21.01.12, 14:37
                                                    Ach, och, wstyd, bo mam inne zdanie tongue_out
                                                  • iwles Re: Kończ wać pani,... 21.01.12, 16:33

                                                    imasumak napisała:

                                                    > Ach, och, wstyd, bo mam inne zdanie tongue_out


                                                    ... niż autorytety literaturoznawstwa tongue_out
                                                  • imasumak Re: Kończ wać pani,... 21.01.12, 16:49
                                                    Nie każdy musi hołdować autorytetom, zwłaszcza w tak płynnej dziedzinie jak literatura.
                                                    Definicja romansu w literaturze, to nie twierdzenie Pitagorasa, że trzeba się z nią bezwzględnie zgadzać.
                                                    A skoro uważasz, że innym poglądem wstyd sobie robię, to nie zniżaj się do dyskusji ze mną.
                                                  • iwles Re: Kończ wać pani,... 21.01.12, 16:52

                                                    > A skoro uważasz, że innym poglądem wstyd sobie robię, to nie zniżaj się do dysk
                                                    > usji ze mną.

                                                    oki.
                                          • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 17:00
                                            kali_pso napisała:

                                            Może dlatego, że nie było czegoś takiego jak "miłość Scarlett i Ashleya?"winkP


                                            Dokładnie smile
                                      • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 16:59
                                        iwles napisała:

                                        miłość Katarzyny i Heathcliffa jest jednym z tematów "Wichrowych wzgórz" , ale nie jedynym.

                                        Nie jedynym, ale przewodnim, determinującym wszystkie inne wątki.

                                        - A "Przeminęło z wiatrem" to raczej dzieje Ameryki z czasów wojny secesyjnej a miłość jest tylko tłem.

                                        Na odwrót. Historia Scarlett jest przewodnia, a wątek historyczny jest tłem.

                                        I dlaczego piszesz, że motywem jest miłość Scarlett i
                                        Retta, a nie np. Scarlett i Ashey'a? wink


                                        Z tego powodu, że tej miłości nigdy nie było. To było jedynie urojenie Scarlett.

                                        • iwles Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 19:28

                                          była, byla, jak zwal, tak zwal, czy to zauroczenie, czy fizyczne pożądanie, wszystko to tak samo "podpada" pod milość tongue_out

                                          > To było jedynie urojenie Scarlett

                                          tez bym polemizowala. Byc może to byla milośc z jej strony, tylko że później, wbrew sobie samej, zakochala się w Rettcie i nie dopuszczala tego do swojej świadomości. Do Retta była to milośc dojrzała, a do Ashley'a młodziencza, ale też milość.
                                          No i Ashley tez mógł ją kochać w mlodości, tylko że później poczucie obowiązku i uczciwośc wobec rodziny mogla spowodowac, że zakochal się w Melanie.
                                          Przecież w życiu mozna kochac więcej niz jeden raz smile


                                          No i niestety, ale się nie zgodzę, że w "Przeminęło z wiatrem" przewodnim motywem była miłość, a wszystkie inne wydarzenia byly temu podporządkowane. Wprost przeciwnie - chodzi w powieści głównie o pokazanie, jak wyglądał świat w czasach wojny secesyjnej i po. Scartlett i Rett byli tam tylko po to, żeby nie bylo nudno smile
                                          • imasumak Re: Jaki wstyd? 20.01.12, 23:09
                                            Iwlesku, to jest wszystko Twoje zdanie, z którym absolutnie nie muszę się zgadzać i z tego prawa korzystam - nie zgadzam się smile. Zwłaszcza z Twoją interpretacją dotyczącą motywu przewodniego powieści. Nikt mnie nie przekona, że "Przeminęło z Wiatrem" jest powieścią stricte historyczną smile
                                            • echtom Re: Jaki wstyd? 21.01.12, 09:29
                                              > Nikt mnie nie przekona, że "Przeminęło z Wiatrem" jest powieścią stricte historyczną smile

                                              "Przeminęło z wiatrem" to epopeja smile
                                            • iwles Re: Jaki wstyd? 21.01.12, 12:27

                                              ależ oczywiście, że nie jest powieścią historyczną, za mało w niej faktow historycznych, a i bohaterowie nie są historycznymi postaciami, tylko wymyślonymi. Nie chodziło tutaj o ukazanie prawdy historycznej; wojna secesyjna jest tylko tłem różnorodnych wydarzeń (i nie tylko miłosnych smile ).
    • izabellaz1 Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 17:47
      Nie czytuję. Nawet tych z "górnych półek literackich". Ale jeśli to kogoś relaksuje, to nie widzę problemu. O gustach się nie dyskutuje smile
    • kali_pso Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 17:55

      Nie, ale i żaden powód do specjalnej chwaływink
      Nie czytam od dawna od kiedy przestałam być podlotkiem, ostatnio pisałam tutaj, że trawiona grypą żołądkową sięgnęłam po "Sagę..." nie wiem czy to romans czy nie, z rozrzewnieniem wspominałam czas kiedy sie tym zaczytywałam...ale dzisiaj- nie ten czas, nie ten wiek...
      Inne czytadła konsumuję, ale nie oszukuję sama siebie i innych- czytadła pozostają czytadłami chocby nie wiem ilu obrońców na forum posiadaływink
      A nazywanie twórczości Jane Austen "romansem" to profanacjawinkp
    • edorota2 Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 18:10
      W dzisiejszych czasach, gdy jakiś koszmarnie wysoki odsetek Polaków nie przeczytał w minionym roku żadnej książki, czytanie czegokolwiek jest powodem do chluby smile a nie do wstydu!
    • echtom Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 19:04
      Nie czytam, ale w młodości tłumaczyłam - chyba się wstydzę, bo od jakiegoś czasu nie wpisuję do cv wink Generalnie nie mam nic przeciwko literaturze popularnej, ale wolę kryminały.
    • lilly_about Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 20:09
      Czytanie ma być przyjemnością i każdy czyta to, co lubi, jedni romanse, inni kryminały, jeszcze ktoś encyklopedię.
    • kosmitos Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 20:12
      po pierwsze pod pojęcir romansu można podciągnąć Wojnę i pokój, Annę Kareninę a nawet Braci Karamazow;
      po drugie o romansach mówi się, że to obciach, bo to uchodzą za typowo damską rozrywkę; jestem pewna, że żaden z misiaczków nabijających się z czytającej romans żony nie ma poczucia obciachu jak z piwskiem w łapie podnieca się durnym meczem wszystko jedno jakiej piłki i zazwyczaj są to wyżyny jego życia emocjonalnego; z romansami jest jak z różowym-obciach bo babski
    • edelstein Re: czytanie " romansów" 19.01.12, 20:47
      Czytam,ja czytam wszystko co na forum uwazane jest za “odmozdzajace,nic nie wnoszace,lipne,badziewiaste,prostackie,dla motlochu itd)wstydze sie,ze nie umiem przebrnac przez zadne rozprawy filozoficzne i Coelho napelnia mnie odraza,ale czlowiek ulomny jest z natury,wiec czuje sie rozgrzeszona.
    • asia_i_p Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 00:42
      Nie, to nie wstyd. Tyle, że naprawdę cięęęęęęężko się to czyta.
      Pamiętam, jak miałam taką idee fixe, że wszystko zależy od sposobu pisania i że skoro "Anna Karenina" po uproszczeniu dałaby Harlequin, to w każdym Harlequinie tkwi materiał na "Annę Kareninę". Wypożyczyłam od teściowej trzy Harlequiny (biały, różowy i taki amarantowy, żeby mieć przekrój). Jeden przeczytałam od deski do deski, drugi sposobem zalecanym przez mojego stryjka do "Popiołów" (on tak przeczytał "Chłopów" - dialogi, a jak na stronie nie ma dialogu to po dwa zdania na stronę), a w trzecim utknęłam po kilku stronach.

      Jeżeli próbka byla miarodajna, to nie ma tam materiału na Annę Kareninę.
      Dlatego teraz, kiedy się chcę odmóżdżyć, czytam właśnie "Annę Kareninę", "Wojnę i pokój", "Piknik pod Wiszącą Skałą" czy "Wiek niewinności" - czytane po raz dwudziesty dają bardzo przyjemny efekt odmóżdżający.
      • bi_scotti Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 02:10
        W ostatnie deszczowe lato zaliczylam takie dzielo super wybitne "The midwife of Venice" (maz mi kupil w ramach "bo lubisz ksiazki o zdecydowanych kobietach" big_grin) - wstydu nie odczuwam, moj problem w tym, ze takie pozycje czytam strasznie szybko i to jest blad gdy sie cos takiego bierze w podroz albo na wakacje - przeczytane szybko, zapomniane jeszcze szybciej a targac ze soba przez pol kontynentu trzeba, bo ksiazek jakos nie umiem wyrzucac ...
        Tak czy inaczej, ja jestem raczej z frakcji kryminalnej, nie romansowej - jak ma byc kiepskiej jakosci czytadlo to niech bedzie chociaz jeden trup, please tongue_out
        • andaba Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 07:29
          Nie czytam, bo mnie nudzą śmiertelnie.
          Ale jak miałam 14 lat to mnie nie nudziły i czytałam sporo.
          I jakoś mnie czytanie ich nie gorszy, może dlatego, że ogólnie wolę mniej ambitną literaturę, książka ma bawić, nie katować.
        • echtom Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 12:42
          > Tak czy inaczej, ja jestem raczej z frakcji kryminalnej, nie romansowej - jak ma byc kiepskiej jakosci czytadlo to niech bedzie chociaz jeden trup, please tongue_out

          Kanon literatury zawiera genialne połączenie romansu z thrillerem: "Rebeka" Daphne du Maurier wink
          • asia_i_p Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 13:11
            Uwielbiam "Rebekę".
            Swoją drogą, warto byłoby przeczytać feministyczną recenzję "Rebeki" - skoro "Wichrowe wzgórza" mają u feministek marną prasę, "Rebeka" musi je doprowadzać do białej gorączki.
            [SPOILER]
            Bo to w sumie takie marzenie drugiej żony jest - żeby ta pierwsza, niedościgniony ideał, okazała się potajemnie znienawidzoną psychopatką.

            Chociaż jak dla mnie ta powieść ma drugie dno - jak dla mnie to nie tyle charakter Rebeki się odkrywa (swoją drogą co ona takiego strasznego w tym Londynie robiła - dzieci jadła żywcem?), ile charakter narratorki. Początkowa trusia coraz bardziej lubi hołdy i władzę (odkrywa, jak łatwo być surową), na koniec bez bólu łyka fakt, że mąż zastrzelił kobietę swoim zdaniem będącą w ciąży i ten drobiazg jakoś niknie w rewelacji, że on nigdy nie kochał Rebeki. I zawłaszcza kompletnie tego Maxima, matkuje mu. Agatha Christie miała rację - kobiety z silnie rozwiniętym instynktem macierzyńskim są bezwzględne.
            • kali_pso Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 13:30
              Bo to w sumie takie marzenie drugiej żony jest - żeby ta pierwsza, niedoścignio
              > ny ideał, okazała się potajemnie znienawidzoną psychopatką.

              ...wieczna rozrywka słabeuszek i frustratek, ale na tyle bystrych aby zdać sobie sprawę z własnej mizerii - bo one to WIEDZĄ ,wcale nie otoczenie im to wmawia tak naprawdę.
              Wiedzą i aby poradzić sobie z tą wiedzą, szukają swojej Rebekiwinkp
    • paskudek1 Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 09:34
      po pierwsze dlaczego "romansów" a nie zwyczajnie romansów?
      po drugie dlaczego wstyd? Któraś tu słusznie zauważyła, ze przeciętny Polak nie czyta WCALE więc czytanie jakichkolwiek książek to już jest powód do chwały smile Romanse czytam falami, jak mnie najdzie to czytam jeden za drugim. I wtedy lotto mi czy to jest Harlequin czy coś poważniejszego smile Ostatnio miała fazę na historyczne romanse Mary Balogh, dorwałam sobie w sieci jej książki w pdfach i czytałam jeden za drugim. Jak któraś sobie życzy to służę plikami smile Poza tym najpiękniejszym romansem jest dla mnie "Nad Niemnem" smile
      • kali_pso Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 13:57

        Chcesz powiedzieć, że czytanie czegokolwiek- największego badziewia czy też książek, które sieją w mózgu spustoszenie albo go wykoślawiają społecznie- jest lepsze od nie czytania w ogóle? Mam wątpliwości co do tej tezy...
        • echtom Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:04
          Czytanie badziewia przynajmniej przeciwdziała zanikowi umiejętności czytania wink A co może siać takie spustoszenie i wykoślawiać - lektury typu "Mein Kampf" są za ciężkie dla niewyrobionego czytelnika tongue_out
          • iwles Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:06

            Mein Kampf, z prawnego punktu widzenia, od prawie 70. lat nie powinien był nikt przeczytać smile
            • nabakier Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:45
              Jak to nikt?? Nie wolno rozpowszechniać i propagować, czytać wolno big_grin
              • iwles Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:00

                to skąd weźmiesz, jak nie wolno rozpowszechniać ? big_grin
                • nabakier Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 17:41
                  Mogę mieć w domu, mogę pożyczyć od znajomych, rodziny, mogę być historykiem. Dużo jest możliwości.
                  • iwles Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 19:29

                    a skąd ty albo znajomi mieliby miec ją w domu, jak jest zakaz wydawania jej ?
                    • nabakier Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 09:08
                      Z czasów II WŚ, zakupione za granicą, a także- zakupione w Polsce: sama takie mam. Było wydanie- serio.
                      • iwles Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 12:30

                        wiem, że było. Facet, który to wydal mial sprawę sądową i musial wycofać to, co się jeszcze nie sprzedało. No, ale to, co się sprzedało, to już poszło.
                        Wierzę ci, że masz, ale nie przyznawaj się głośno smile
                        • nabakier Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 12:41
                          posiadanie jest legalne, jak i czytanie- to właśnie chciałam powiedzieć. Nielegalne jest rozpowszechnianie.
                          To jest źródło historyczne.
                          Ps. wydań w Polsce było kilka.
                          smile
                          • iwles Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 12:51

                            hehehe smile
                            to tak jakbyś miala w domu przedmioty pochodzące z kradzieży i wiedziala o tym i uważala, że posiadanie ich jest legalne.

                            Ukarana bys nie byla, ale na pewno ksiązka zostałaby ci skonfiskowana.
                            • nabakier Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 13:39
                              Nie. Książkę można posiadać. Portret Hitlera też.
                              • iwles Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 16:30

                                nie, książki nie powinnas posiadac, bowiem wydanie jej w Polsce po 1948 roku jest naruszeniem praw autorskich.
                                • nabakier Re: czytanie " romansów" 22.01.12, 08:45
                                  To jest insza inszość- te prawa autorskie- to sprawa między właścicielami praw a wydawcą smile Ja zakupiłam w dobrej wierze, i mnie to nie dotyczy. Zakupiłam książkę w majestacie prawa, i mogę ją mieć.
                                  • iwles Re: czytanie " romansów" 22.01.12, 11:06

                                    ale to tak samo, jakbyś ściągnęła w internetu piracką wersję. Na razie nie będziesz ukarana, ale uważaj, bo jeśli wejdzie w życie ta kontrowersyjna Ustawa ACTA, to i ty poniesiesz konsekwencje smile
          • kali_pso Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:10
            > Czytanie badziewia przynajmniej przeciwdziała zanikowi umiejętności czytania wink

            Tak sobie myślę, że nie sam zanik umijętności czytania jest groźny tylko rozumienia tego, co sie czyta. Jesli idziemy w tę stronę- to moim zdaniem lepsze niż czytanie badziewia jest czytanie instrukcji obsługi odkurzacza, przepisów na skomplikowane dania czy tez umowy kredytowejwink

            A co może siać takie spustoszenie i wykoślawiać - lektury typu "Mein Kampf" są
            > za ciężkie dla niewyrobionego czytelnika tongue_out

            Hmmm...nikt nie mówi, że po to sięgają niewyrobieni czytelnicy, ale z drugiej strony- ktoś obdarzony błyskotliwym umysłem może sobie z nia poradzić a jednocześnie nie być wcale wyrobionym czytelnikiem...
      • chcesztomasz Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:21
        Po pierwsze bo mi się tak podobało ( widać, po dyskusji, że tak jak się spodziewałam co dla jednych jest romansem dla innych absolutnie nim nie jest )
        Po drugie nie chodziło mi w moim pytaniu o to aby poprowadzić dyskusję w stronę problemów z czytelnictwem w Polsce ( czyli jak ludzie nie czytają książek to trzeba się cieszyć, że w ogolę czytają - romanse, encyklopedie, książkę do historii dla dzieciaków z 5 klasy szkoły podstawowej - wszystko jedno byleby czytał)tylko o to czy ci którzy czytają romanse przyznają się do tego publicznie i czy osoba, której to mówimy nie odbiera nas jako mało ambitnych czytelników i patrzy na nas z wyższością bo ona lubi ambitniejsze dzieła itd itd.

        czysto hipotetyczna sytuacja - jesteś w gronie obcych, raczej ambitnych ludzi , czytujesz jedną dobrą powieść na plus minus 5 romansów. Na pytanie jednego z uczestników spotkania " co przeczytałaś ostatnio" odpowiesz, że 5 romansideł i jedną powieść taką i taką czy raczej zahaczysz jedynie o tę/ tą powieść a resztę przemilczysz?

        ale oczywiście w teorii, nic nie jest wstydem, każdy lubi co lubi, każda ematka mówi prawdę, niczego się nie wstydzi, swe poglądy, upodobania głosi głośno bez skrępowania wszystkim dookoła.
        • chcesztomasz Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:27
          pomyliłam się prawie każda ematka, reszta sięga po wszystko z najwyższej półki,byle czego nie dotyka, na wszystko patrzy z góry.
        • iwles Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:41

          a nienienie smile
          do harlequina bym się nigdy w żadnym realnym gronie nie przyznała tongue_out
          Ale przeczytałam w życiu kilka i już wiem, że więcej nie sięgnę. Niestety kilka lat temu doszła do tego grona M.Szwaja, chociaż jej pierwsze książki nawet całkiem lubiłam.
          • paskudek1 Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:06
            przyznaję się do czytanie WSZYSTKIEGO co czytam. Nie wstydzę się ANI JEDNEJ książki którą wzięłam do ręki,. Czytywałam namiętnie Harlequiny i inne seryjne romansidła, czytywałam seriami Agatkę Chriestie, , czytam namiętnie Chmielewską, Szwaję, Musierowicz, Nienackiego, Browna, Balogh (oraz inne romansidła, np. serię wydawnictwa DaCapo) kurcze juz nie pamiętam tych autorów i książek które "przerobiłam" w swoim życiu. I NIGDY nie wstydziłam się powiedzieć że to czy tamto czytałam. Za to NIE PRZECZYTAŁAM do końca "Mistrza i Małgorzaty i za cholerę ciężką nie rozumiem czym tu się zachwycać, nie przebrnęłam przez Ferdydurke, nie czytałam trylogii Tolkiena (a sienkiewiczowską kocham, podobnie jak Nad Niemnemsmile. Nie tknęłam Coelho (czy jak go sie pisze). Ale ja mam w nosie gusta i mody czytelnicze, czytam DLA SIEBIE a nie dla pochwalenia się że czytam, czytam dla przyjemności a nie żeby w towarzystwie pochwalić się cóż to ja nowego tym razem przeczytałam. Mam okresy ze czytam jedno za drugim a mam takie, że jedyne co czytam to forum gazeta.pl smile
            • kota_marcowa Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:49
              Za to NIE PRZECZYTAŁAM do końca "Mistrza i Małgorzaty i za cholerę ci
              > ężką nie rozumiem czym tu się zachwycać
              nie
              > czytałam trylogii Tolkiena

              Ech moje 2 najulubieńszejsze książkismile Czyli cały ten wątek jest bez sensu, bo gustach się nie dyskutujewink
              • paskudek1 Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 18:45
                a to jest święta prawda. dlatego zawsze mnie wkurzało hasło "poleć mi cos dobrego" a skąd ja kurka wodna mam wiedzieć co dla kogoś jest dobre? Ja Toliena na mękach nie polecę a dla kogoś to jest cudowne smile
                • echtom Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 19:02
                  To prawda. Mam koleżankę, którą bardzo lubię, ale jak mi coś polecała do czytania, to katowałam się przez miesiąc. Po kilku porażkach przestała wink
          • echtom Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:47
            > Niestety kilka lat temu doszła do tego grona M.Szwaja, chociaż jej pierwsze książki nawet całkiem lubiłam.

            "Gosposia (prawie) do wszystkiego" to Szwaja wczesna czy późna? Całkiem zgrabnie napisane.
            • iwles Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 16:47

              zatrzymalam się na "Statecznej i postrzelonej". Tak bardzo mnie zniechęciła, że na dlugo sie ze Szwają pożegnalam. Potem sięgnęłam po Klub malouzywanych dziewic. Pierwszą część przeczytałam, byla nawet fajna, ale juz trzecia to dla mnie prawdziwe "romansidlo". I więcej po Szwaję nie sięgalam smile
              Tej "Gosposi" też nie czytałam, ale jak mowisz, że fajna to może przeczytam.
            • pade Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 22:31
              późnasmile
            • paskudek1 Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 23:06
              "Gosposia prawoe do wszystkiego to późniejsza ksiażka Szwai, pierwsza jest "Jestem ndziarą". Ja akurat Szwaję kocham smile i kto mi co zrobi? smile
        • nabakier Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:50
          Serio ktoś tak pyta: co czytałaś ostatnio? Nie kpię. Ale chyba bym parsknęła śmiechem. Takie pytania, to mi się z ciocią i wiekiem lat 10 kojarzą. albo z pytaniem: co jadłaś ostatnio na obiad.

          Nie bijcie, może czegoś nie rozumiem...
          • kali_pso Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:54

            Serio. Ja pytam tak koleżankę a ona mnie. I później nastepuje ten wspaniały moment kiedy dzielimy się opiniami o przeczytanych ksiązkach...Zgroza, nie?winkp

            Niczego dziwnego w tym nie widzę...
            • nabakier Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 17:43
              Eeee tam, emisja fali głosowej odpowiedniej długości i odbiór tejże big_grin Pytam o coś więcej big_grin big_grin
          • chcesztomasz Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:01
            Pyta nie pyta - forma pytania ma tu najmniejsze znaczenie. Sens chyba pojęła? Przecie nie będe tworzyć super wiarygodnego dialogu na potrzeby postu. Skrót, uproszczenie, najkrótsza, najprostsza, najprymitywniejsza forma bez zbędne patyczkowania sie.
    • default Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 09:56
      Nie czytam romansów typu Harlequin czy jakieś tam Danielle Steele itp. Chociaż czytywałam modną ongiś Judith Krantz - pamiętacie te seriale wg jej powieści ? Tylko Manhattan, Dopóki się znów nie spotkamy, Córka Mistrala...
      Ale mam kilka ulubionych powieści "romansowych", po które sięgam właśnie w celu relaksacyjnego odmóżdżenia (gdyż znam je już na wylot smile) : "Wszystko dla Pań" Zoli, "Kochanica Francuza" Johna Fowlesa, "Pogoda dla bogaczy" Irwina Shaw, "Rozważna i romantyczna" i inne powieści Jane Austen.
    • pszczolaasia Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 11:26
      czytam. a jakze. aczkolwiek trezba miec do tego odpowiedni nastroj.
      prosciej u mnie byloby czego nie czytam. nie czytam zywotow swietych, nie czytam biografii, nie czytam ksiazek historycznych nawet z romasnem w tle.
      a twilight jest cooltongue_out
    • bea.bea Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:33
      Samo słowo "czytanie" wprowadza do grona ludzi lepszych......a ze są lepsi gorsi i lepsi lepsi, to całkiem inna bajka.
      W świeci gdzie odruch czytania zanika , czytajmy ...i nie wstydźmy się smile
    • nabakier Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:39
      Spróbujcie kiedyś przełożyć kawałek dobrej prozy (np. Annę Kareninę) na harlekin smile Taka wprawka literacka- boska zabawa big_grin
      • nabakier Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 14:40
        ps. w drugą stronę nie idzie ;-(
        • to_ja_tola Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:09
          wstyd to nie...ale sa autorzy ,którzy tak ckliwie piszą,że aż mdli.Np Danielle Steel .
          A swoją drogą poproszę o tytuł jakiegoś NA PRAWDĘ DOBREGO romansidłasmile
          Przyda się na zimowe (jeszcze) wieczorysmile
          Ale naprawdę dobre poproszęwink
          • 1borgia Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:14
            musze pomyslec. juz wiem! kiedys przeczytalem tego no coehlo. okropny. w pl chyba wciaz popularny?
            borgia
            • to_ja_tola Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:19
              No to jak okropny,to mi nie polecajsmile
              • paskudek1 Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:34
                sęk w tym, ze każdy ma inne pojęcie tego "dobrego" smile zwłaszcza w literaturze. Ale jak chcesz to służę e-bookami Mary Balogh, romanse historyczne. Ja je uwielbiam.
              • dorrit Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:48
                Hej, polecam Ci Georgette Heyer (pisala w latach powojennych, ale wiekszosc jej romansow dzieje sie na pocz. XIX w.), Elizabeth Mansfield (jesli dostepna po polsku - podobny okres).
                Z umiejscowionych wspolczesnie sprobuj Julie Garwood (romanse z afera policyjna) - "Zabojcza lista" jest wg mnie najlepsza, reszta powiela jej watki, ale jesli sie lubi to czemu nie?
                • violon-czela Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:57
                  "Julie Garwood "

                  czytałam 2 jej książki : Montana i Przynęta.

                  Pierwsza to typowe romansidło bez szału, druga mnie zaciekawiła bo dosyć długo nie wiedziałam kto jest niby seryjnym mordercą i o kogo mu tak naprawdę chodziło. watek miłosny nie był tak strasznie wyeksponowany. ( "podoba mi sie" wszystko co ma zwiazek z seryjnymi mordercami)
                  • pade Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 22:33
                    Hilary Norman poczytaj
                  • deodyma Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 23:11
                    ( "podoba mi sie" wszys
                    > tko co ma zwiazek z seryjnymi mordercami)


                    mnie tezsmile
                    ponizej pade proponuje Ci autorke Hilary Norman.
                    mnie utkwily w pamieci 2 ksiazki jej autorstwa pt OBSESJA oraz PASIERBICEsmile
          • violon-czela Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 15:38
            hmm, broń bosz ale nie napisze, że to dobre romansidło bo nie chce dostać potem po głowie w przypadku gdyby nasz gust się znacznie różnił os siebie.
            Razu pewnego, gdy komputer zdechł na tydzień, rozpaczliwie potrzebowałam książki aby zapewnić dziurę w wolnym czasie. Bibliotekę mi przenieśli więc pomyślałam, że popytam ludzi. Pierwsza napotkana osobniczka płci żeńskiej mówi mi, że jej babcia ma pełno książek - napalona wiec stoję przed skrzynią z książkami. Jak się okazało babcia zdecydowanie lubi romansidła. Biorę więc kilka i lecę do domu, biorę pierwszą lepszą książkę i jak zwykle patrzę na: tytuł, autora i streszczenie ( big_grin )....no i bucham śmiechem bo tytuł to: " cukiereczek" a bohaterka to: Eulalia i jest infantylną pannicą. Sobie myślę: " O ku..a, co to jest" i z czystą ciekawością czytam to przesłodzone w tytule DZIEŁO.
            Ku memu zaskoczeniu uśmiałam się jak mops - było tam "dużo" jak na romans mojego ulubionego sarkazmu....




            To tajemnica ale czytałam to 5 razy big_grin
          • pade Re: czytanie " romansów" 20.01.12, 22:32
            p.s. kocham Cięsmile
    • asia_i_p miłośniczki romansów nie tylko czytanych 20.01.12, 15:53
      Za dziesięć minut na Canal+Film lecą "Buddenbrokowie".
    • hawa.etc Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 01:28
      Nie, bo nie lubię tego słodkiego pierdzenia o "dotykaniu jej magicznego miejsca nad uchem, dzięki któremu w jego ramionach mdlała drżała i rżała" i innych takich. Jak miałam jedenaście, dwanaście lat, to przerobiłam sporo Harlequinów z serii "Gorący romans" (czy coś takiego), bo to było wtedy dla mnie bardzo ekscytujące i odkrywcze (te wszystkie MOMENTY!). Z świeższych rzeczy wpadł mi Janusz L. Wiśniewski - straszny kaszaniarz. Mnie ten sentymentalny ton nie odpręża, tylko wkurza.

      "Przeminęło z wiatrem" to moja ukochana książka, ale wątki miłosne są tylko punktem wyjścia do pokazania problemów historycznych i obyczajowych epoki. Nie uważam tego za romans, podobnie, jak nie uważam za romanse powieści Jane Austen.

      Przy czym nie chcę wyjść na jakąś literacką snobkę - uwielbiam literaturę popularną, ale raczej taką z mózgiem na ścianie i wyławianiem trupów z wody. Jestem wielką wielbicielką skandynawskich kryminałów i w ogóle mi nie przeszkadza, że są wtórne i nieprawdopodobne.
    • czarodziei88 Re: czytanie " romansów" 21.01.12, 10:51
      Czy powód do wstydu nie wiem ale przyznaję, że czytam NAŁOGOWO. Dlaczego? A no dlatego, że jak mam problemy w życiu i chce się odstresować albo ogólnie nie chce się stresować wolę przeczytać romans bo wiem, że skończy się dobrze i ogólnie da mi to rozrywkę i sprawi przyjemność. ( Ale jest jeden warunek - to musi być dobry romans, z polotem, z dowcipem a nie jakieś słodziu słodziu)

      W przypadku " ambitniejszej " literatury a na pewno bardziej realistycznej zawsze coś się koczy źle a ja to wszystko przeżywam i myślę i myślę i nie mogę się pogodzić i nie mogę przetrawić. 3 ost książki:

      1. Nagie serce ( kocham książki z 2 wojna światową w tle) przezywałam z tydzień. Nie mogłam jakoś tego ogarnąć.
      2. Po przysiędze otchłani nie spałam 4 noce ( do momentu aż okazało się że te opętania to była jakaś manipulacja jednego czubka - dosyć słaba) Nie mogłam tez przeżyć śmierci ukochanej głównego bohatera po tym jak się dowiedziałam, że wbrew pozorom była " normalna"
      3. Po jakiejś tam książce też nie mogłam dojść do siebie. ( Dwoje ludzi bez szału jeśli chodzi o chemię, pobierają się - on idzie na wojnę - tam staje się bohaterem, wraca i jest pokaleczonym psychicznie wrakiem. Ona bierze więc los w swoje ręce i robi karierę. w końcu się rozstają znajdują sobie 2 połówki - jest pięknie ale glupia córeczka ( DOROSŁA) przez własną głupotę dostaje jakiegoś załamania i stwierdza, że chce żeby rodzice byli razem bo inaczej ona nie wyzdrowieje. To oni się schodzą ( pozornie) ale taka sytuacja niszczy ich nowe związki. DOROSŁE dziecko zdrowieje, na dniach wychodzi za mąż i wylatuje za granice a rodzice zostają z rozwalonymi związkami ( 4 ludzi cierpi ) w końcu tatuś umiera...)

      Nie mogłam pojąć jak ta gupia pannica mogła taką rozpierduchę zrobić a potem jak gdyby nigdy nic wyjść za mąż i wyjechać i ani słowem nie wspomnieć o poczuciu winy.

      Wiem takie jest życie..no właśnie - takiego życia mam aż za dużo koło siebie więc wole jakieś przyjemniejsze rzeczy czytać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka