missnooka
10.02.12, 20:09
Możecie mnie wyśmiać,opieprzyć,nakopać do tyłka...Sama pukam się w swój durny łeb.Podpisałam umowę (Boziu,jaka ja durna byłam),w której ja-wynajmująca-zgadzam się na porycie kosztów napraw bieżących.No i teraz mam.Dwa razy klienci popsuli klamkę-naprawiłam,poszła spłuczka w toalecie-zawołałam hydraulika,po sprawie.Ale od około tygodnia kapie z dachu.Właściwie to momentami leci po ścianie.Widzę to ja,widzą klienci.Kapie w różnych miejscach a że lokal b.duży,latam z mopem jak głupia.Pytałam właściciela czy może coś z tym zrobić ,bo dezorganizuje mi to pracę ale przecież :"podpisała pani umowę o naprawach bieżących,bla,bla,bla".Słowem:"kapie ci babo na łeb,to sobie napraw!".Czy cieknący dach to NAPRAWA BIEŻĄCA? Wczoraj,po kolejnej rozmowie,pan stwierdził,że osoby przychodzące do lokalu,chuchają i to się skrapla..