Dodaj do ulubionych

"Sponsoring" - po obejrzeniu

26.02.12, 21:08
Jestem zaskoczona, poszłam trochę z obowiązku, obejrzałam wspaniały, wstrząsający film. Oskarżycielski. O władzy bogatych nad biednymi, mężczyzn nad kobietami, tych "w sile wieku" nad bardzo młodymi i starymi.
Genialna kulminacja przy stole, i genialna pointa ze słoikiem.
Kłaniam się pani Szumowskiej czapką do ziemi.
Obserwuj wątek
    • bez_obcasow Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 21:28
      Byliśmy wczoraj na tym filmie z mężem. Mąż nie jest Polakiem, francuski zna średnio, więc to, czego nie zrozumiał, ja na bieżąco mu tłumaczyłam - mam nadzieję, że nie wkurzaliśmy za bardzo współoglądaczywink
      Moja refleksja jest taka, że jest to niesamowicie smutny film. Zrobiony po mistrzowsku, dwie godziny minęły nie wiadomo kiedy, a pojawienie się napisów końcowych było dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Bo miałam poczucie, że jestem dopiero w środku tej historii.
      Osamotnienie i cena jaką za swój styl życia płaciły te dziewczyny - przerażające! Jeżeli ktoś pomyślał, ze ten film może promować i zachęcać do prostytucji młode dziewczęta, jest po prostu idiotą. Kompletnym idiotą.
      No i po raz kolejny potwierdza się teoria - na świadczenie usług seksualnych decydują się dziewczyny (ew. też chłopacy) z dysfunkcjonalnych rodzin. Ten brak wsparcia w rodzinie, wzajemnego porozumienia wywołuje niewiarygodne spustoszenia w osobowości.
      A komentarz mojego męża - faceci to po prostu niewyobrażalne świnie.
      I tylko zastanawialiśmy się nad tym, czy mąż głównej bohaterki też miał na sumieniu takie przygody.
      • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 22:09
        Potwornie smutny.
        Ale z tymi dysfunkcjonalnymi rodzinami nie całkiem się zgadzam - chyba że przyznamy, że to obecnie norma. Przecież rodzina Charlotte robi wrażenie zwyczajnej skromnej rodziny.
        Wychodząc z kina usłyszałam komentarz, że film dobry, ale "lekki" (kobieta).
        Ja się czuje rozjechana przez walec.
        Już zapomniałam, że ktos sądził, że film może zachęcać do prostytucji, ale rzeczywiście, tak było. Widać nie widział filmu.
        A, jeszcze piekna Binoche - i w ogóle lubie filmy, w których jest wiele długich zbliżeń twarzy.
        • mamaemmy Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 22:19
          nangaparbat3 napisała:


          > Wychodząc z kina usłyszałam komentarz, że film dobry, ale "lekki" (kobieta).

          hmm..może jej zycie jest duzo bardziej brutalne..i tamte problemy to mały miki

          > Ja się czuje rozjechana przez walec.
    • claudel6 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 22:32
      o kurcze, a tutaj:
      film.gazeta.pl/film/2,23804,4322043,,,159251800,2925.html
      opinie że bardzo słaby...
      • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 23:01
        O kurczę - przeczytałam. Troche jestem zaskoczona, a troche nie. Za mną siedziała jakas liczna grupa młodych ludzi - dziewczyny chichotały w momentach, kiedy ja miałam łzy w oczach, chłopcy wychodzili z lekka znudzeni jakby - ale sie nie dziwię, bo zwłaszcza oni musieli wypierać to, co widzieli.
        Ten film nie jest słaby - jest trudny do zniesienia i trzeba się przed nim bronić.
        Tydzień temu Szumowska była w śniadaniu mistrzów - jakoś nie przekonała mnie do siebie, szlam do kina nastawiona obojętnie, a nawet trochę niechętnie. Film mnie przekonał.
        • claudel6 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 23:04
          ok, ja na pewno zobaczę, tylko mnie ten rozrzut w opiniach zdziwił smile
        • peggy_su Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 23:14
          Przekonałaś mnie do obejrzenia.
    • wrednadziewucha Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 23:24
      Nie wierzę swoim oczom. Film zły, bez sensu, próbujący na siłę szokować tanią pornografią, bez żadnego polotu.

      Wątki-brak wątków! Ciężki społeczny temat, który na pewno zasługuje na więcej niż na potraktowaniem go w taki płaski sposób.

      Wytłumaczcie mi, gdzie tu jest jakikolwiek pogląd na sprawę? Jak twórcy filmu ustosunkowali się do tego problemu? Bo ja widzę jedną studentkę biedną, ale starającą się. Lawiruje między rodziną z blokowiska, studiami i klientami. Robi loda bez gumy. Jest w klasie przygotowawczej i jest taka nieszczęśliwa, bo nigdy nie będzie jak Binoche-Lola nie brzydzi się spermy, ona cieszy się, że faceci kąpią się przed seksem. Ona brzydzi się zapachu blokowiska, biedy i swetra z akrylu, brzydzi się tego, że wywodzi się z biedy, a nie z kasty wykształconych i bogatych Paryżan. Moze sobie czytać Prousta, Flauberta, cokolwiek, ale nigdy nie będzie jak ta dziennikarka, co ją zapach muszli kręci tak, że aż musi sobie strzelić palcówkę. OJP.

      Polka świetnie znająca francuski, inteligentna i oczytana też nie ma ze swoimi walorami czego szukać w Paryżu-jedyny sposób na to, by się utrzyamć w tym mieście, to zarabiać dupą.

      Żałosny, żałosny film. Motywacja postaci jest wielką zagadką. Bezsensowne wstawki z Binoche, jej bohaterka ukazana jako wykształcona intelektualistka w drogich butach, zmagająca się z dziwnym problemem w małżeństwie (ale tak pokazanym, że nie wiadomo, o co chodzi), niedomykającą się lodówką, urwanym kółkiem w worku na zakupy. Podczas wywiadów dowiadujemy się szczegółów technicznych pracy prostytutki, nie wiemy jak wpadły na pomysł takiego zarabiania i czy miały jakieś dylematy.

      Ból? Jaki ból? Ta butelka, to musiało być bolesne. ALe znów, żadnego komentarza, żadnego ciągu dalszego, żadnej refleksji.

      Nie ma tu w ogóle czegoś takiego jak fabuła. Dłużyzna, tania prowokacja i bezsens. Żałuję, że tak zmarnowałam wieczór. Wstyd.

      Jedyna mądra rzecz powiedziana w tym filmie to kwestia męża: Kurwa to ku.... "Nie jestem taka pewna czy to ku...". No to co takiego? Znów, rozczarowanie, zero informacji, zero podsumowania, zero nawet materiału, który widz mógłby sam poddać ocenie.

      Nic dziwnego że na Berlinale film przeszedł bez echa. Żałość, wstyd i marność. Śmieją się z nas w Europie. Już chyba lepszy film "Studentki", też w Paryżu, też sponsoring, ale jakoś film da się oglądać, i da się jakieś wnioski z tego wyciągnąć. Po co wydawać 20zł na kino, jak redtube jest za darmo????
      • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 26.02.12, 23:58
        Myślę, że to jednak nie film jest żałosny, tylko ten kawałek życia, który pokazuje. Jak najbardziej realny kawałek, o popatrz tutaj:
        www.szukammilionera.com/
        Zarejestrowałam się na tym portalu z męskim nickiem (dość odstręczającym), jako pan koło 50 szukający przygód (chyba żonaty, ale nie pamiętam na 100%, a sprawdzić nie mogę, bo już nie mam bezpłatnego dostępu). Poza rejestracją nie robiłam nic. Dostałam wiele ofert - panie oczekiwały prezentów, podróży, utrzymania. Wstrżasnął mną post dwudziestoletniej dziewczynki, studentki, która zamieściła też swoje zdjęcie: ze sporą nadwagą, miłą, naiwną buzią, mieszka z rodzicami. I szuka sponsora.
        Też bym chciała wiedzieć, rozumieć, dlaczego tak. Oczywiście można zadowolić się tym wg ciebie jedynym mądrym zdaniem z filmu - ono rzeczywiście rozwiązuje wszystkie problemy.
        W przeciwieństwie do Ciebie wiem, że ten film zapadł mi w serce na całe zycie. Odebrałam go bardzo emocjonalnie, nad wszelkie spodziewanie emocjonalnie, i nie seks okazał się ważny, a przemoc, władza, pieniądze.
        Przeczytałam parę recenzji, w tym dwie teoretycznie poważne - z Rzepy, Sobolewskiego z Wyborczej. Pierwsza tak powierzchowna, że niewarta wzmianki, druga nieprzyzwoicie egzaltowana, obie - toporne.
        Zastanawiam się, czemu tak bardzo ten film Cię rozgniewał. Zdaje mi się, że nie ma w Tobie zgody na taki świat, jaki pokazuje Szumowska. We mnie też jej nie ma, tyle tylko, że wydaje mi się całkiem rzeczywisty.
        • gazeta_mi_placi Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 08:57
          > Wstrżasnął mną post dwudziestoletniej dziewczynki, studentki, która zamieściła też swoje zdjęcie: ze sporą nadwagą, miłą, naiwną buzią, mieszka z rodzicami. I szuka sponsora.

          Ty zarejestrowałaś się na portalu jako otyły 50-latek szukający przygód, a Pan Marian Kowalski, nudzący się na emeryturze zarejestrował się jako otyła 20-letnia studentka szukająca sponsora big_grin
          • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 09:01
            Pocieszyłeś mnie, naprawdę smile
            • gazeta_mi_placi Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 09:20
              Kiedyś na taki portal (ale dla gejów tongue_out) daliśmy ogłoszenie z nr telefonu jednego naszego znajomego co nam podpadł, oczywiście hetero big_grin
              Ciekawe jaki miał odzew big_grin Ogłoszenie poleciało za kilka dni big_grin
        • wrednadziewucha Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 11:45
          Chodzi mi wyłącznie o to, że film jako całość jest słaby. Jest zły. Te młode aktorki fajnie grają, ale film mnie rozczarował jako film. Jasne, że trudno jest przyznać przed sobą, że tak wygląda życie, u mnie to wzbudza agresję spowodowaną poczuciem niemocy. Tyle tylko że to są moje odczucia względem problemu o którym gdzieś słyszałam, zupełnie obok tego filmu. Ten film mnie zirytował tym, że był zły warsztatowo i artystycznie.
          • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 19:06
            Na warsztacie filmowym się nie znam, więc trudno mi dyskutować. Mnie sie podobał film jako film też.
            Kiedy wracałam, zaczęłam wrzeszczeć, właśnie z niezgody na taki świat i niemocy. Drugi raz w życiu tak się darłam - po raz pierwszy z uzasadnionego bardzo realnego strachu. Darłam się wczoraj tak, że ochrypłam, nie sądziłam, że jeszcze tak potrafię, bez słów.
      • cherry.coke Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 00:22
        wrednadziewucha napisała:

        > Jedyna mądra rzecz powiedziana w tym filmie to kwestia męża: Kurwa to ku.... "N
        > ie jestem taka pewna czy to ku...". No to co takiego? Znów, rozczarowanie, zero
        > informacji, zero podsumowania, zero nawet materiału, który widz mógłby sam pod
        > dać ocenie.

        Nie rozumiem zupelnie twoich zarzutow - to nie jest film, ktory ma cos podsumowywac albo ocenic. To jest film, ktory jest z zamyslu bardzo niejednoznaczny i daje do myslenia, i to jest jego cel, z ktorego sie wywiazuje.
        Sporo rzeczy w nim bylo irytujacych, w szczegolnosci tandetny symbolizm w przedstawianiu postaci Anne (cierpienie przy muzyce klasycznej, zmyslowosc przy mietoleniu kurczaka czy ostryg, kompleksy przy cwiczeniach...).
        Ale to nie miala byc zadna lopatologiczna ideoloprodukcja.

        Swoja droga nie rozumiem, skad tytul "Sponsoring", skoro obie dziewczyny byly prostytutkami na telefon, a nie sponsoretkami-utrzymankami (Polka miala jakiegos bardziej na stale zdaje sie, ale ogloszenia tez, Francuzka ogloszenia).
      • gabi683 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 08:54
        wrednadziewucha- zgadzam się film słaby www.polityka.pl/forum/1115862,recenzja-filmu-sponsoring-rez-malgorzata-szumowska.thread
        • gazeta_mi_placi Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 09:00
          Dla e-matki każdy inny film niż amerykańska komedia romantyczna to kino ambitne big_grin Od wczoraj jesteś na forum e-mama? big_grin
          • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 09:05
            To niby o mnie, Gazeciu? big_grin
          • gabi683 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 11:52
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Dla e-matki każdy inny film niż amerykańska komedia romantyczna to kino ambitne
            > big_grin Od wczoraj jesteś na forum e-mama? big_grin

            Dla ciebie pewnie tak dla mnie nie tongue_out
        • kali_pso Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 09:01

          Oglądałaś? Czy powtarzasz za NIE oglądającym?wink
          Swoja drogą- żenujący pomysł- nie oglądał a wtrąca swoje trzy grosze...ciekawe dlaczego jest na nie? Równie dobrze mógłby być na tak przecież w takim układzie...
          I to nie prawda, że nie ma nas na Oscarach...jesteśmy w przeciwieństwie do Niemców, Czechów itp;0p
    • marsjanka.2 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 08:20
      W pewnych momentach patrzac na postac Polki-Alicji wstyd mi bylo,ze Szumowska tak widzi polskie dziewczyny...Wulgarne,bez zahamowan,pijace wodke bez ograniczen..Jakies takie smutne to wszystko,schematyczne...Bez sensu...Film w ogole mi sie nie podobal..Nie widze w nim glebi...Zadnej glebszej tresci...Rola Chyry jak i Jandy zrobiona na sile byle tylko byly jakies znane nazwiska.....Jedyna scena jaka mnie "rozbawila" to posikana przez Francuza Alicja spiewajaca romantyczna,francuska piosenka...Tu cos mnie szoknęło....Nie polecam...
    • nangaparbat3 szok 27.02.12, 09:00
      Znalazłam jakiś wywiad a reżyserką - mówi, że nakręciła film o kobiecej intymności, o dojrzewaniu kobiecej seksualności.
      Nie rozumiem.
      Ja zobaczyłam film o totalnym zniewoleniu seksualności kobiet, zniewoleniu kobiet w ogóle, zobaczyłam film, na którym ani jeden akt seksualny nie dokonuje się między wolnymi, pragnącymi go osobami, a młode bohaterki jedyną chwilę bliskości przezywają z dziennikarką, która ich słucha - pierwszy raz mogą mówić o swoim życiu do kogoś, kto chce ich słuchać, chociaż do końca też nie wiadomo, jak to jest, ona płaci im za mówienie, jej zapłacą za artykuł.
      Bohaterka nocami pracuje, a dzień poświęca na szykowaniu kolacji dla szefa męża, kurczak w całości jeszcze wygląda jak zwierzę, małże (właściwie jak toto się nazywa?) wykrawa z muszli wielkim płaskim nozem (zastanawiałam się, czy one jeszcze żyją, nie wiem), w lodówce czekają serca - mnie sie przypomniał wiersz Pawlikowskiej, zobaczyłam kolejne pietro zywych istot traktowanych czysto instrumentalnie (eufemizm).
      Jakiś portal pisze, że film pokazuje "czego pragną kobiety, o czym marzą mężczyźni". W innym miejscu przeczytałam, że dziennikarka zazdrości swoim rozmówczyniom - WOLNOŚCI.
      Mam zawrót głowy, naprawdę. Widzę, że mówimy zupełnie innymi językami. Tylko post Bez obcasów pociesza mnie, że może jeszcze nie zwariowałam.
      • heca7 Re: szok 27.02.12, 09:23
        Znajomy był dwa dni temu. Powiedział, że część osób wyszła w trakcie filmu surprised
        • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 09:34
          Z seansu na którym byłam nie wyszedł nikt, sala była pełna.
          Poszłabym jeszcze raz, żeby na spokojnie przeanalizować i upewnić się, co tak naprawdę widziałam, ale jest tam scena, której chyba nie odważę się oglądać po raz drugi.
      • nabakier Re: szok 27.02.12, 09:32
        Jeszcze nie widziałam.

        Nanga, tu są dwie sprawy, które się rozłażą:
        -tematyka: wielkiej wagi
        -artyzm filmowy: czytam sporo uwag negatywnych.

        Ja te sprawy staram się rozdzielać. Najczęściej się udaje, choć czasem nie. I wtedy się zastanawiam, dlaczego.
        Tobą zdaje się wstrząsnęła tematyka. Tylko, czy to nie rzutuje na odbiór "artystyczny"? Stawiam kwestię. A jak zobaczę film, to się wypowiem.
      • cherry.coke Re: szok 27.02.12, 11:32
        A ja rozumiem, co ona chciala przekazac, choc moze troche jej nie wyszlo. Chodzi o to, ze nic nie jest jednoznaczne - i wyrafinowana pani dziennikarka, ktora Lola widzi jako bogwico, moze miec kijowe, smutne zycie. A dziewczyny prostytutki owszem sa traktowane przez klientow przedmiotowo, ale i one traktuja ich przedmiotowo, bo wielu mezczyzn jest tu ofiarami wlasnej zadzy. Czesto tak naprawde to one maja kontrole (placzacy klient, sponsor Alicji), choc tez cierpia i sa ranione (najgorzej potraktowal Lole nawet nie Chyra, tylko ten "romantyczny", ktory robil jej zdjecia telefonem). Ale wyemancypowana Anne jej szef tez traktuje z buta (rozmowa przez telefon).

        Chodzilo wiec chyba o to, ze Anne odkryje ten aspekt kontroli, jaka daje seksualnosc, i zastosuje go do siebie, ale w finale wyszlo raczej smetnie. Odkrywanie na pewno nastepowalo, zwlaszcza przy opowiesciach Loli, gdzie Anne ma gotowe wspolczucie i buzie w ciup, a Lola radosnie jej sie zwierza, ze tak naprawde wiekszosc rzeczy to jej nie przeszkadza, osiedle jest gorsze. I flirtuje przez telefon z klientem. Alicja jest mniej przekonujaca werbalnie, na niektore pytania nie odpowiada i widac, ze ja to boli, ta cala wodka to brawura; ale za to seksualnosc tak z niej emanuje, ze "uwodzi" Anne bez slow.

        Zakonczenie rozumialabym wiec w ten sposob, ze Anne zmienia spojrzenie na prostytucje, na mezczyzn, na swoje zycie i seksualnosc, na swojego meza, na uklady damsko-meskie w ogole. Faktycznie w rozumieniu fabuly to malo wyraziste smile
        • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 19:46
          Czy ja wiem... Lola deklaruje, że nie przeszkadza, ale jednocześnie mówi, że dobrze, że biorą prysznic, bo trochę czasu mija z tej godziny, za którą jej płacą. Więc może jednak nie jest to takie fajne.
          I obie ukrywają swoje zajęcie, nie rozmawiają o nim z nikim, muszą się dobrze organizować. Jeśli nawet nie podzielają przeświadczenia, że robią coś złego, ono wali w nie rykoszetem, ukrywanie czegokolwiek jest naprawdę niszczące.
          Też zwróciłam uwagę na rozmowę z szefem, jasne. Czy relacja z mężem - pracująca przez całą noc żona od rana zasuwa dalej, przygotowuje kolację dla szefa męża, i jest jeszcze przez tego męża pouczana, jak ma rozmawiać, i strofowana, że nie radzi sobie z synem. Rzeczywiście, żaden cymes, żadna wolność, ale i tak nie widzę powodu, by zazdrościć dziewczynom.
          > Chodzilo wiec chyba o to, ze Anne odkryje ten aspekt kontroli, jaka daje seksua
          > lnosc, i zastosuje go do siebie,
          To co widziałam zupełnie mnie nie przekonuje, i zresztą gdzie tu kontrola kobiety, skoro słyszy: delikatnie, szybciej, szybciej, szybciej - to kto kogo kontroluje?
          Dla mnie Anne jest raczej kobietą, której życie seksualne przygasło z czasem, choć mogło być wcześniej udane, a teraz, słuchając opowiadań dziewczyn, pobudziła się - zwyczajnie, to chyba tak działa?
          Jeśli coś się w niej zmieniło, to może właśnie świadomość, dla mnie ważny jest moment kiedy mówi, że wszyscy ponosimy odpowiedzialność, jeśli poszłabym jeszcze raz na ten film to żeby dokładnie zobaczyć jak i kiedy to mówi, dla mnie to ważne.
          • cherry.coke Re: szok 27.02.12, 20:42
            Kwestia wolnosci jest chyba wielowatkowa, zobacz jak prowadzony jest kontrast ich mlodosci - jej starzenia, ich zmyslowosci - jej zamkniecia (nawet syn jej to wypomina), jej tlamszacego i nerwowego zycia domowego... Ona moze byc swiadoma, ze taka Lola moze zdjac ogloszenie, wrocic do fastfudu, w ktorym pracowala i juz - a ona jest tak owinieta swoimi problemami, ze nie uwolni sie tak latwo.
            • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 20:54
              Jakoś nie poruszył mnie ten kontrast młodości/starzenia się, właściwie go nie zauważyłam (chociaż zawsze zachodzi podejrzenie, że wyparłam wink ta starzejąca się kobieta jest taka piekna -
              A ten fastfud - też średnia wolność. Po prostu gdzie nie wdepniesz, nigdzie jej nie ma. Marność nad marnościami, pogoń za wiatrem
      • duzeq Re: szok 27.02.12, 18:31
        > Ja zobaczyłam film o totalnym zniewoleniu seksualności kobiet, zniewoleniu kobi
        > et w ogóle, zobaczyłam film, na którym ani jeden akt seksualny nie dokonuje się
        > między wolnymi, pragnącymi go osobami (...) Mam zawrót głowy, naprawdę. Widzę, że mówimy zupełnie innymi językami. Tylko po
        > st Bez obcasów pociesza mnie, że może jeszcze nie zwariowałam.

        Ja Cie nie pociesze, bo nie ogladalam filmu, natomiast po twoim pierwszym zdaniu o zniewoleniu od razu przypomniala mi sie opinia Szczuki. Kazia uwaza, ze film jest swietny, bo nie ocenia i ze Szumowska pokazala mezczyzn w sposob, uwaga! bardzo cieply.

        Ze ci mezowie rozmawiajacy o swoich zonach i o swoich problemach ze sponsoretkami, ze tak, ze to takie ludzkie i cieple jest... Przypomnialo mi sie tez zadowolenie Kazi, ze wreszcie te dziewczeta doczekaly sie statusu "pracownic", bo wczesniej byly upadlymi kobietami, a teraz w koncu maja prace jak kazda inna.

        Przyznam sie, ze recenzje sklaniaja mnie do tego, zeby Kazi za grosz nie wierzyc. Jak zwykle zreszta.
        • cherry.coke Re: szok 27.02.12, 18:58
          duzeq napisała:

          > Ja Cie nie pociesze, bo nie ogladalam filmu, natomiast po twoim pierwszym zdani
          > u o zniewoleniu od razu przypomniala mi sie opinia Szczuki. Kazia uwaza, ze fil
          > m jest swietny, bo nie ocenia i ze Szumowska pokazala mezczyzn w sposob, uwaga
          > ! bardzo cieply.

          Kobiet owszem sie nie ocenia, natomiast faceci to albo szuje, albo niedoroby, z kulminacja w "scenie przy stole". Nawet maly synek bohaterki co prawda jeszcze nie oglada porno (starszy juz tak), ale juz napieprza w gry komputerowe.
          • duzeq Re: szok 27.02.12, 19:10
            No, ale Kazia wlasnie tak powiedziala: ze Szumowska przedstawia mezczyzn w taki cieply sposob, czasami zalosny, ale jednak cieply ... co kloci mi sie teraz z recenzjami i wiekszoscia opinii w tym watku.

            Obejrzyj tutaj: (5-ta minuta i 49 sekund)

            www.youtube.com/watch?v=9tfjnXuksls
            • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 19:55
              Jak sobie ich teraz przypominam, przychodzi mi na myśl jedno słowo: koguty. Może to i ciepłe.
              • triss_merigold6 Re: szok 27.02.12, 20:13
                No zaraz. Zostali sportretowani w relacji z prostytutkami. Nie z ukochaną narzeczoną, dziećmi, szanowaną ciotką, księgową w firmie etc. tylko w relacji klient - panna. To jak mają się zachowywać? Przecież za to płacą.
                • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 20:21
                  Iiiii..... Główny kogut to mąż, że się zadaje z prostytutkami mozna się co najwyżej domyślać.
                  • triss_merigold6 Re: szok 27.02.12, 20:23
                    Równie dobrze to może być element wykreowanego wizerunku, coś jak erotoman gawędziarz.
                • cherry.coke Re: szok 27.02.12, 20:31
                  E, rozne byly sytuacje. Pan co pokoj studentce oferowal na przyklad....
                • bez_obcasow Re: szok 27.02.12, 21:09
                  triss_merigold6 napisała:

                  > No zaraz. Zostali sportretowani w relacji z prostytutkami. Nie z ukochaną narze
                  > czoną, dziećmi, szanowaną ciotką, księgową w firmie etc. tylko w relacji klient
                  > - panna. To jak mają się zachowywać? Przecież za to płacą.

                  W każdej sytuacji można być człowiekiem, Triss, albo świnią.
                  Jeżeli ktoś zachowuje się jak świnia wobec prostytutki, to kim on jest?
                  Hmmm?
                  Wobec narzeczonej będzie zapewne przyzwoitym człowiekiem, taaa, masz rację.
                  Żaden człowiek, który pogardza drugim, nie może powiedzieć o sobie, że jest dobry. To tak do przemyślenia.
          • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 19:53
            Dla mnie jednak pointą była scena przy stole - ale ta ostatnia. Mina męża - bezcenna. Żony zresztą też. Ot, gra w dominację przy rodzinnym stole.
        • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 19:51
          Mężczyźni w tym filmie wydają mi się głównie śmieszni - i straszni, bo to jednak oni mają władzę i korzystają z niej.
          Wychodząc z kina pomyślałam, że gdybym była mężczyzną, film wkurzyłby mnie okropnie.
          A czy praca jak każda inna? Nie. Myślę jednak, że Kazi chodziło o to, że nie zasługuje na pogardę - że w tym sensie jest jak każda inna, i z tym się zgadzam.
          • duzeq Re: szok 27.02.12, 19:57
            Moment, moment.
            Ja mysle, ze sponosretki nie zasluguja na pogarde jako ludzie. Ale to co robia mozna spokojnie oceniac. W koncu te kobiety zniewolone sa poprzez swoja prace, prawda?
            • nangaparbat3 Re: szok 27.02.12, 20:24
              Tam są zwykłe prostytutki, nawet nie sponseretki.
              Tak, miałam na myśli pogardę dla osób.
          • triss_merigold6 Jasne, jasne 27.02.12, 20:10
            Kazia musiała, po prostu musiała sprzeciwić się Terlikowskiemu. D
            Praca jak każda inna? Obok jest wątek o najdziwniej pozyskanych przez e-matki dochodach, żadna się nie pochwaliła ku.......im epizodem, a nie sądzę, że żadna nie miała stosownych propozycji. uncertain
            Nie roztrząsając walorów artystycznych - film jest o tyle przekłamany, że pokazuje te bardziej eleganckie sytuacje. Normą jest raczej to, że facet do burdelu idzie kompletnie pijany albo kompletnie pijana grupa facetów dzwoni po panny żeby urozmaiciły balangę w określony sposób. Nie po to, żeby im opowiedzieć o problemach życia rodzinnego tylko po to, żeby obsłużyły i spadały. Dobra, o jednym innym wypadku słyszałam jak znajomy znajomego, zamawiał panny z zaprzyjaźnionej agentury, żeby mu nago posprzątały chałupę przed przyjazdem żony. Nie pukał ich, płacił od godziny, tylko sprzątały saute.
            • nangaparbat3 Re: Jasne, jasne 27.02.12, 20:32
              Dla mnie to co zarzucacie filmowi - Ty i recenzent zalinkowany przez Ally - że naprawdę to tak nie wygląda, że klienci bywają brzydcy, zapici, prostaccy, etc., a nie same przystojniaki, więc dla mnie to właśnie atut filmu, bo pokazuje, że nawet jeśli to są meżczyźni, z którymi bohaterki mogłyby chcieć uprawiać seks z dobrawoli, to co robią i tak jest okropne, bo okropna jest relacja zalezności (która może wystąpić też między kościelnie poślubionymi małżonkami, czemu nie). Świetnie to ukazuje epizod wspomniany przez Cherry, spotkanie Charlotte z tym chłoptasiem, co robił jej zdjęcia.
              • triss_merigold6 Re: Jasne, jasne 27.02.12, 20:41
                Czy Ty się aby nie podniecasz niezdrowo tematem?
                W zasięgu studentek są setki możliwości zarobkowania, nie muszą wchodzić w tę "relację zależności". Nikt ich nie więzi, nie bije, nie szantażuje - wybierają taki lifestyle. Że ukrywają? To oczywiste, żaden zdrowy psychicznie mężczyzna z klasy średniej lub aspirującej do średniej, nie zwiąże się docelowo z kobietą, która była prostytutką.
                • cherry.coke Re: Jasne, jasne 27.02.12, 20:50
                  Triss ale ty to widzisz z zupelnie innego podejscia, jakby to byl dokument spoleczny. Bo nie wiem czemu w PL film byl promowany jako kino spoleczne o sponsoringu pt. "Sponsoring". A to jak w dowcipie o rowerach na Placu Czerwonym: nie kino spoleczne, tylko film artystyczno-obyczajowy, nie o zjawisku sponsoringu, tylko o dziennikarce, ktora ma osobiste refleksje przy okazji spotkan z prostytutkami, nie "Sponsoring" tylko "Elles" ("One").
                  To kompletnie dwa rozne filmy sa - troche jakby "Bialy" Kieslowskiego rozpatrywac jako obraz emigracji polskiej w Paryzu. No mozna i tak, tylko czy o to chodzi smile
                • edelstein Re: Jasne, jasne 27.02.12, 20:53
                  Skoncz juz,ty masz jakis problem z prostytutkami i ich zwiazkami,czyzby twoj ktorys ex wlasnie dla takiej cie zostawil? na szczescie twoje zdanie nie jest wiazace i wiele prostytutek i bylych prostytutek ma mezow,ba z klasy wyzszej niz srednia.
                  • gazeta_mi_placi Re: Jasne, jasne 28.02.12, 09:03
                    Zabawne, że osoba od lat waląca własnego (obecnie już eks) męża w rogi z kochankiem (między innymi także wtedy gdy ów mąż zajmował się w tym czasie ich malutkim dzieckiem) i potrójna rozwódka (każde dziecko z innym ojcem) ma tak wiele do powiedzenie w kwestii moralności.
            • edelstein Re: Jasne, jasne 27.02.12, 20:46
              Jak na osobe co sie nie zadaje z patologia i nie wpuszcza do domu to duzo gadasz o zyciu burdelowymtongue_out jekspertka z ciebietongue_out
              • triss_merigold6 Re: Jasne, jasne 27.02.12, 20:55
                Mężczyzn znam różnych, cherie, i niektórzy w dzikszych czasach bawili się rozmaicie. Kumpla szef po podpisanym kontrakcie potrafił dla wszystkich panny zamówić, kto chciał to korzystał. Ale to w czasach kiedy biznesmeni jeszcze cegły owinięte gumką recepturką nosili. D
                Regularną utrzymankę znałam jedną, kiedyś przestała udawać, że przy panu trzyma ją cokolwiek poza kasą i już nie jest moją koleżanką.

                Ale fakt, nie mam znajomych alfonsów ani właścicieli burdeli, nie te kręgi towarzyskie.
                • nangaparbat3 Re: Jasne, jasne 27.02.12, 21:03
                  triss_merigold6 napisała:

                  Ale to w czasach kiedy biznesmeni jeszcze cegły owi
                  > nięte gumką recepturką nosili. D

                  O co chodzi?
                  • triss_merigold6 Re: Jasne, jasne 27.02.12, 21:41
                    Przed denominacją i kartami kredytowymi, transakcje gotówkowe polegały na przekazywaniu sobie grubych plików banknotów. Panowie nosili je często zwinięte w rulon i owinięte gumką recepturką, żeby się nie rozsypały. Żeby godnie zaprezentować się w knajpie, również wyciągali zwinięte pliki banknotów, cegła się na to mówiło.
                    • nangaparbat3 Re: Jasne, jasne 27.02.12, 21:46
                      A, byłam już caaaałkiem dorosła w tych czasach, a nie wiedziałam. Dziękuję smile
                • edelstein Re: Jasne, jasne 27.02.12, 22:14
                  Gdzie sa pieniadze jest prostytucja.Doskonale wiem jak sie bawia biznesmeni,wiem z ich opowiadan i z przygladania sie z boku jako partnerka takowego i jako znajoma osoby,ktory takowy biznes prowadzi(agencja to tez biznes).Gwarantuje ci,ze nic tam nie jest czarno biale i czesto pozory myla,szczegolnie jesli ten swiat zna sie z opowiesci jakby nie patrzyl klientow.Ty slyszysz to co chca powiedziec,bo ktory to sie przyzna do tego,ze po nieudanym biznesie plakal przytulony do piersi kurtyzany lub przebalowal pol pensji bo ktoras tak mu sie spodobala.Widzisz sile kasy,sile kupna,sile nabywcza tych ludzi,czesto pod ta otoczka kryja sie zalosni ludzie z zalosnym podejsciem do zycia,uzaleznieni,ktorzy musza placic za chwile uludy,bo w real leben im nie wychodzi z kobietami,a nie zdobywcy.
                  Akurat historia znajomej utrzymanki malo pasuje do tego.Mialas pelne prawo stracic szacunek do kogos kto klamie i udaje,by sie nachapac.Prostytutki nie musza sie w to bawic,wszyscy wiedza,ze kupuja zlude uczuc,zlude wspanialego seksu,ale nikly procent z nich przyjmuje to do wiadomosci,czasem nie chca tego przyjac,czasem sa zbyt glupi albo zbyt zniewoleni wlasna rzadza,by cos do nich dotarlo.Swiat wielkich biznesow jest brudniejszy niz swiat platnego seksu.
                  Wiekszosc tych podziwianych przez ciebie panow powoduje u mnie odruchy wymiotne i z ulga przyjelam to,ze nie jestem juz w zwiazku z panem biznesmenem i nie mam zludzen,jeszcze dlugo bede pania x co byla z panem x.
                • gazeta_mi_placi Re: Jasne, jasne 28.02.12, 08:59
                  Panienki zdradzające mężów zajmujących się w tym czasie ich wspólnym noworodkiem podczas gdy one same się rżną z wieloletnim kochankiem to także nie oaza moralności, ale może się mylę, w końcu jak nie biorą za to pieniędzy to chyba są jednak moralne nawet jak mężowi rogi przyprawiają gdy on zajmuje się w tym czasie ich dzieckiem?
    • izabellaz1 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 12:22
      Znowu jakaś Polka ukazująca w żenującym świetle własną rodaczkę. Nie, nie i jeszcze raz NIE.
    • ally Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 12:23
      www.dwutygodnik.com/artykul/3179-polski-seks-nad-sekwana.html
      "Twórcy zdają się być tak dumni z tych pięknie oświetlonych, perfekcyjnie sfotografowanych i pozbawionych wszelkiej spontaniczności scen, że brakuje tylko dźwiękowej ścieżki pomocniczej, jaką słyszymy w sitkomach: tyle że tym razem wypełnionej okrzykami wzburzonych mieszczan"
      • cherry.coke Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 12:43
        Ciekawa recenzja, zgadzam sie. Widac, "co autor mial na mysli", ale film jest jednoczesnie jakis niedorobiony, rozlatany.
    • kawka74 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 18:52
      Filmu nie widziałam, ale zwróciłam uwagę na inną rzecz: film jest reklamowany jako dzieło Małgośki Szumowskiej. Inne filmy kręci Wojtek Smarzowski, czekam tylko na obraz Jędrka Wajdy albo Agi Holland. Co to za jakaś okropna maniera z tym zdrabnianiem?
      • kali_pso Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 18:57

        Oglądałam wywiad Torbickiej z Binoche i ona tam tez bez przerwy tą "Małgośką" szastała...dla mnie też bezsens...
      • cherry.coke Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 18:59
        Jak chce robic kariere na Zachodzie, to zmuszanie ich do wypowiadania "Malgorzata Szumowska" jest dosc okrutne smile Mogla sie w sumie od razu na Gosie przerobic.
      • martishia7 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 18:59
        big_grin Też zwróciłam na to uwagę! Wojtek Smarzowski jakoś mi jeszcze przeszedł niezauważenie, dopiero przy okazji "Sponsoringu" zauważyłam, że to ta sama maniera. Za każdym razem, gdy słyszałam zapowiedź w tv, od razu miałam ochotę zanucić "ech głupia ty, głupia ty".
      • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 20:19
        Skoro ministrem wojny mógł być Radek? Nie dziwię się, ale mnie też sie nie podobają te zdrobnienia, a "Małgośka" okropnie pretensjonalna.
        • triss_merigold6 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 20:22
          Chcącemu nie dzieje się krzywda, Szumowska najwyraźniej pozwala na takie zdrabnianie. Dla mnie to absurdalny infantylizm i żenada.
          • nangaparbat3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 20:34
            Mnie się zdaje że nie tyle pozwala, co sobie życzy.
      • sumire Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 20:58
        czemu okropna? są ludzie, którzy nie lubią własnych imion w oficjalnym brzmieniu i wolą zdrobnienia. obciach byłby, jakby kazała zwać się Gosiaczkiem lub podobnie, ale w takiej wersji niczego zdrożnego nie widzę, zresztą ona filmy robi, nie stoi na czele ONZ...
        • kawka74 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 21:18
          Tego typu zdrobnienia w takich sytuacjach oznaczają dla mnie osobę, której nie znam, a która teraz zaraz chce być moim kumplem, spoufalanie się na siłę.
          To nie jest kwestia takiej czy innej wersji imienia, tylko trącanie widza łokciem. Ja nie lubię być trącana.
          • sumire Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 27.02.12, 21:33
            nie odbieram tego w ten sposób. i wydaje mi się, że czasami coś po prostu jest, jakie jest, bo ktoś tak lubi, bo mu tak wygodniej, bo tak i już - a nie dlatego, że ma w tym głębszy ideologiczny zamysł i chce nas trącnąć wink a jeśli nawet - artyści w sumie od tego są, żeby nas trącać. choć może niekoniecznie za pomocą średnich filmów...
            • ledzeppelin3 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 28.02.12, 11:07
              "Zachodnia" maniera, Adek drabiński, Radek Sikorski, Wojtek Jagielski, Yurek Bogdajewicz...
              Tylko czemu moze byc Roman Polański i Jerzy Skolimowski?
    • claudel6 Re: "Sponsoring" - po obejrzeniu 29.02.12, 00:18
      no dobra, zobaczyłam. i właściwie nie wiem nanga, czemu aż tak Tobą wstrząsnął. musiałaś go odebrać jakos bardzo osobiście...
      ja mam trochę odwrotne odczucie wobec opinii, które do tej pory czytałam. uważam, że ten film nie wnosi nic, kompletnie nic nowego do tematu. porusza temat stary i zgrany jak swiat, ale nic z nim nie robi. nie jest to żaden temat sponsoringu studentek (helou, znowu twórca filmu sobie, a dystrybutor sobie), tylko temat najstarszego zawodu świata. dziewczyny są regularnymi prostytutkami, nie ma tam żadnego sponsoringu, to co je odróżnia od tych ulicznych to to, ze to tylko "na chwilę", na czas studiów.
      widzimy to wszystko co wiemy - tak mi się przynajmniej wydaje, ze WIEMY - tak wygląda praca prostytutek. trafiają się różni klienci, raz jest lajtowo, raz bardzo cięzko - upokorzeniem i bólem włącznie. samego tematu prostytuowania się studentek autorka nie komentuje w żaden sposób - czy to źle, czy to dobrze, nie ma tez żadnej puenty - nie widzimy JAK to wpłyneło na ich przyszłe życie, na związki z facetami, na dorosłość. wielkie nic.
      więc może nie jest to wcale film o uniwersytutkach, tylko o pani dziennikarce, która robi materiał na pieprzny temat, przy okazji rozruszając swoje życie wewnętrzne? no może tak. tak na to patrząc - jest lepiej, bo Binoche jest w swojej roli świetna.
      to tyle co do treści, a co do formy - to tu również mam inne zdanie - uważam, ze formalnie jest to kawal bardzo dobrego kina. kadry, zdjęcia, kompozycja, scenografia, rozłożenie akcentów. scena przy stole - ta wyimaginowana - genialna. zamykająca cały ten film, mógłby się na niej skończyć. więc artystycznie - duży plus. tematycznie - nuda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka