Dodaj do ulubionych

Taaaaa.... ;)

04.03.12, 01:41
A mój mąż mi się dziś z dumą przyznał, że ma prawie 90 dni urlopu z tym zaległym...
Taaaa....
Pracuś jeden nałogowy wink

Przebije go ktoś?
Obserwuj wątek
    • azjaodkuchni Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 01:48
      Aż 90 mój małożonek się nie dorobił, ale kilka razy za urlop mu płacili, bo nie było kiedy na ów urlop iść. W Azji ma lepiej bo urlop krótszy i wypracuje się w " zwykłe " dni tak że nawet polubił urlopy. Chociaż bez kompa pracowego dnia sobie nie wyobraża.
      • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 01:51
        mój nawet na wyjeździe urlopowym pracuje big_grin
        nałóg jeden
    • nanuk24 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 01:51
      O matko! Ale chyba go nie bedziesz trzymac w chalupie?tongue_out
      • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 02:02
        a gdzie tam big_grin
        i tak by poszedł do pracy

        nie wiesz, że urlop polega na tym, że się jest w pracy, ale tylko 8 godzin? wink

        no pracuś - taki typ, co to ksiązki zawodowe potrafi dla przyjemności czytać big_grin
        dlatego pasożytuję od pewnego czasu - dla równowagi big_grin
        ktoś w tym domu musi wyrabiać normę za nas dwoje wink
        • nanuk24 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 02:07
          o, to tak jak u mnie. W ciagu dziesieciu lat dwa razy go widzialam lezacego z oilotem na kanapie.
          I tez twierdze, ze ktos pracowac musi by lenic mogl sie ktostongue_out
          I dobrze, chlop w chalupie wrzod na dupietongue_out
          • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 02:16
            o to to big_grin
            • kropkacom Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 09:07
              Po prostu się przyzwyczaiłyście, że chłopa w domu nie ma big_grin Osobiście nie zazdroszczę.
        • nabakier Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 09:00
          yenna_m napisała:

          > no pracuś - taki typ, co to ksiązki zawodowe potrafi dla przyjemności czytać big_grin

          Przecież to są najcudowniejsze książki. Też prawie nie czytam innych. Ale ja czytam ...w domu..a on musi w tej pracy je czytać???
          • nabakier Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 09:00
            ...zapomniałam o emotce: big_grin
            • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 12:32
              e, wszędzie je czyta, no to Ty
              w domu się ma chlopak pozbawiać przyjemności?
              no weś wink
        • kannama Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 09:06
          mój ma więcej smile ale może dlatego, że mu rocznie więcej przysługuje...mi i tak wszystko jedno...nie odróżniam urlopu od pracy u niego...
          • mea.may Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 09:13
            Na urlopie mój mąż ostatnio był sześć lat temu, nie licząc zeszłorocznego wyjazdu na całe trzy dni.
    • mruwa9 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 09:34
      Mojemu ostatnio przy zmianie pracy przepadlo 35 dni (roboczych) urlopu sad Oczywiscie wyplacili mu rekompensate, ale rownie dobrze mogl przez prawie 2 miesiace poleniuchowac. Frajer.
      Ja mam obecnie 54 dni urlopu do wykorzystania (zalegly i biezacy).
    • 18_lipcowa1 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 09:49
      yenna_m napisała:

      > A mój mąż mi się dziś z dumą przyznał, że ma prawie 90 dni urlopu z tym zaległy
      > m...

      z dumą?????????????
      • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 12:39
        no wiesz, w koncu w budzetowce pracuje
        podatnik powinien byc zadowolony, nie? wink
        • przeciwcialo Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 17:31
          Poza tym nie trzeba brac urlopów aby miec wolne, mozna rozliczac nadgodziny, można pracowac na zmiany i mieć co 2 czy 3 dni wolne. Niektórym to wystarcza.
    • zona_mi Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 10:02
      Kadrowa nie reaguje? Pracodawca nie musi wyrzucić na urlop co roku?
      • skarolina Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 12:38
        zona_mi napisała:

        > Kadrowa nie reaguje? Pracodawca nie musi wyrzucić na urlop co roku?
        >

        No właśnie, to mnie też zastanowiło.
        Zwłaszcza, że o ile się dobrze orientuję, mąż yenny to jakieś prawo reprezentuje czy coś, w każdym razie z praworządnej strony smile
        • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 13:10
          nie, no mąż ostatnio na jakimś urlopie był nawet wink
          ze 3 dni wziął
          no i teraz też 3 dni

          nie wiem, co mam ze sobą zrobić, oszaleję z radości chyba wink

          a mąż pasjonat big_grin kadrowa przecież go na siłę z roboty nie wywali big_grin
          • skarolina Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 13:27
            > a mąż pasjonat big_grin kadrowa przecież go na siłę z roboty nie wywali big_grin

            Wywali, wywali, gdyby chciała. Jak to wyjdzie, to ona odpowie. Ale przecież nie będę Wam robić szkolenia z prawa, choćby i pracy smile
            • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 13:51
              no ale mnie mnie przecież big_grin

              poza tym w tej firmie raczej jednak nie wywali tongue_out
              • skarolina Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 15:14
                yenna_m napisała:

                > no ale mnie mnie przecież big_grin
                >

                Ale że co Tobie? Wykładzik z prawa pracy? smile
                • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 20:56
                  niom big_grin
                  no przecież to nie ja organizuję tam kadry big_grin

                  prawdę mówiąc, gdyby to ode mnie zależało, wysłałabym typa od razu i na 90 dni urlopu ciurkiem wink

                  no, może żeby szoku u niego nie powodować - najpierw na jakieś 14 wink
          • anorektycznazdzira Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 23:19
            > a mąż pasjonat big_grin kadrowa przecież go na siłę z roboty nie wywali big_grin

            Z tego co wiem to powinna wywalić. U nas jest system, w którym jak się urlopu za dużo nazbiera, zostaje się na niego wysłanym, wtedy kiedy się to okazuje (marzec, czy jakoś tak) i nei ma gadania, ze to najdurniejszy okres roku na urlop, że lepiej w wakacje albo święta. Kto nie poszedł w terminie to jego problem.
            • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 23:24
              coż, nie lubię wobec tego tej kadrowej, o!
    • inguszetia_2006 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 10:23
      Witam,
      90 dni? Jak to się robi? On jest człowiekiem z krwi i kości? Nie podmienili go jacyś obcy? Upewnij się. Bo to może nie jest już twój mąż;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
    • thorgalla Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 10:38
      Też mam taki egzemplarz w domu.
      A jak już jakiś tam urlop ma to nigdzie nie chce się z domu ruszyć i dlatego sama z dziecięciem na urlop jadę bo mnie (w odróżnieniu od niego) w świat ciągnie.
      • kolpik124 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 10:56
        Smutne to.
        • thorgalla Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 11:24
          > Smutne to
          Smutno ci? Może to pogoda? Lodów się najedz albo się upij na wesoło.
          • kolpik124 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 17:13
            Skorzystam, ty idź do pracy.
            • thorgalla Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 19:12
              A po co? Wolę mieć urlop codziennie.
              • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 20:58
                oj tam, ja też codziennie mam wolne wink
                ktoś musi, nie? big_grin
    • wuika Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 11:14
      Nie, mężul ma prawie 60 i ojcowski, powiem mu, że niepotrzebnie w zeszłym roku brał najpierw tydzień na narty, a potem dwa na Kanary, miałby z czym startować wink
      • wuika Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 11:15
        A, sama mam jeszcze zaległy za 2010, jakoś tak się porobiło big_grin Łącznie też mam jakoś z 60 do wykorzystania, dzięki czemu dzieci pójdą do żłobka jako 11-miesięczniaki smile
    • zdziwik Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 11:35
      ja mam urlop 365dni w roku ze sporadycznymi przerwami na prace smile
    • niebieski_lisek Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 12:09
      Kurcze, u nas w pracy na ludzi, którzy mieli 40 dni zaległego urlopu mówiliśmy no-lifer , to nie wiem jakie określenie mogło by przypaść dla twojego męża. A na serio - nie boisz się, że wyciągnie kopyta przedwcześnie?
      • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 12:33
        oczywiście, że się boję
        ale bić się mam z nim?
        taki typ, nic nie poradzę

        pogodziłam się z tym
        • spicy_orange Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 15:00
          ja mam zaledwie 57 więc tu twojego męża nie pobiję, ale skoro on pracuje w budżetówce, to chyba nie robi nadgodzin? Czy robi? Ja mam taką pracę i takie debilne normy, że pracuję 210-250h w miesiącu a w krótkich okresach czasu masakrycznie dużo. Np teraz w marcu było 2 dni robocze a ja mam na koncie już 45h przepracowane a zbliżający się tydzień będzie jednym z najgorszych (prognozuję 5x15h). Na urlopie byłam aż 7 dni w 2010 i to był jedyny od 4 lat urlop wzięty na odpoczynek. Biorę czasem 2-3 dni, żeby pojechać pomóc mamie przy chorym dziadku, więc też nie odpoczywam. I nie jestem pasjonatką swojej pracy. Raczej więźniem czyjegoś debilnego myślenia, że jak budowa ma małą wartość to jest na niej mniej pracy niż na dużej i 1 osoba całkowicie wystarczy do obsługi ekonomiczno-finansowo-prawno-księgowej. W założeniu miałam jeszcze prowadzić do tego sekretariat, na szczęście na razie nic z tego nie wyszło. A prawda jest taka, że 3 osoby mają tak samo dużo pracy na budowie za 10 mln jak za 100, tylko skala kwot inna. Ktoś kto decyduje o obsadzie nigdy nie widział budowy na oczy i temu takie pierdy produkuje. Jeszce zdarza się mi usłyszeć, że moje nadgodziny to nie wina ilości pracy tylko jej złej organizacji. Tjaaaaaaa
          • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 15:07
            nienormowany czas pracy ma, oczywiscie, że robi nadgodziny big_grin ino mu się w urlop nie wliczają
            • spicy_orange Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 15:09
              mi się tez nie wliczają - oczywiście za nadgodziny nie mam płacone. A pardą, mam - tzw ryczałt, który starcza na pokrycie 1,5 nadgodziny dziennie, reszta w czynie społecznym.
              • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 20:57
                no to mój ku chwale ojczyżny piątek, świątek i niedzielę tyra wink
                taki typ - jeśli idzie o zmiany, to jedyną zmianą, jaką mogłabym zrobić, to po prostu wymienić małżonka, bo małżonek hobby nie zmieni na bank wink

                ino w sumie bywają gorsze -izmy...
    • sylki Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 14:18
      za dobrych czasów, gdy nie miał dzieci tongue_out takie urlopy u niego to była norma, zmieniło mu się to przy dzieciach (na szczęście)
      • aqua48 Przebijam! 04.03.12, 15:04
        Mój miał chyba z 270 dni zaległego. Ale nie dlatego że jest pracusiem, tylko dlatego, że nie występował o urlop. Skoro jego "zakład pracy" i tak ma prawie trzy miesiące wolnego w lecie smile nie widział potrzeby wypisywania podań. Zagrozili, że mu w tym roku sami przyznają obligatoryjnie.
        • yenna_m Re: Przebijam! 04.03.12, 15:07
          dobre big_grin
        • sylki Re: Przebijam! 04.03.12, 15:12
          Ale jak, toż to z 10 lat urlop, a po 3 latach z tego co mi wiadomo (mogę się mylić) przedawnia się.
        • gaskama Po trzech latach urlop przepada! 04.03.12, 19:34
          Wiec mozna miec gora 26 dni razy 3 lata. Mozna miec wiec 78 zaleglego urlopu i ani dnia wiecej.
          • przeciwcialo Re: Po trzech latach urlop przepada! 04.03.12, 20:25
            Mozna mieć jeszcze te 12 dni które teoretycznie przepadna po wrzesniu chyba.
            • gaskama Re: Po trzech latach urlop przepada! 04.03.12, 20:33
              Moze. Ale nigdy nie uzbierasza 200 dni.
              • yenna_m Re: Po trzech latach urlop przepada! 04.03.12, 20:59
                pod warunkiem, że nie masz zagwarantowanego większego wymiaru urlopu, bo są grupy społeczne, które mają
    • agni71 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 16:55
      yenna_m napisała:

      > A mój mąż mi się dziś z dumą przyznał, że ma prawie 90 dni urlopu z tym zaległy
      > m...
      > Taaaa....
      > Pracuś jeden nałogowy wink

      Cieszy cie to? To wczesniej nie zauwazyłaś, że mąz nie spędza z rodzina urlopów? Dla mnie masakra, jak to dzisiaj mówią....
      >
      • kolpik124 Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 17:15
        Pęka z dumy, że ma męża-cyborga big_grin
        • spicy_orange Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 20:01
          fajnie, że wam się życie zawodowe tak pięknie ułożyło, że na wszystko macie czas. Ja bez pracy zostaję bez środków do życia, nie mam własnego mieszkania, nie mam nic poza odrobiną oszczędności, które bez dopływu gotówki ekspresowo stopnieją. Jak mam do wyboru być cyborgiem albo bezdomnym to wybieram pierwsze-tak mi każe instynkt samozachowawczy.
      • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 21:02
        agni, nie cieszy, ale jestem w stanie zaakceptować hobby

        ja generalnie tolerancyjna jestem

        (mężowi rocznie przysluguje coś ponad 38 dni urlopu - za dużo imho, bo jak widać - nie wykorzystuje)
    • asia_i_p Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 17:21
      A jak to się zrobiło? Zawsze myślałam, że jest te 26 dni urlopu i trzeba wykorzystać do czerwca/marca (już różnie bywało) i teraz już nie zbiera się z paru lat. Czyli maksymalnie można by mieć 52 - 26 z zeszłego roku + 26 z tego.
      • przeciwcialo Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 17:42
        Po trzech latach urlop przepada. Teraz zaległy mozna wykorzystac do końca wrzesnia- zmieniło sie.
        • asia_i_p Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 19:02
          A, to już wszystko jasne.
    • przeciwcialo Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 17:28
      Mam prawie 50 dni. mam zamiar jesienia nad morzez na miesiąc smignąc.
    • kocianna Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 17:48
      Mój pracodawca nie dopuszcza do takiej sytuacji. Poza tym wybitnie się ona nie opłaca finansowo, więc nikt tak nie robi. Poza tym wszyscy chcą jeździć na urlop w fajne miejsce i jeszcze jeździć czasami do swojego kraju (a tego bez urlopu się nie da zrobić, kiedy do najbliższej granicy jest 1000 km). Mnie zaległego zwykle zostaje 2-3 dni, chowane "na wszelki wypadek".
      • kolpik124 nie ogarniam tego 04.03.12, 18:00
        Znam taką rodzinę. Pan ma może i ponad 100 dni zaległego, a dzieci od zawsze z matką spędzają wakacje o babci w podmiejskim ogródku ,bo dla pana praca jest najważniejsza, a wyjazd wakacyjny z dzieciakami to fanaberie.

        Wakacje, wyjazdy do rodziny i świąteczne, wyjazdy "długoweekendowe", okazjonalne dni wolne na załatwianie różnych spraw, przynajmniej mi wychodzi 20 i więcej dni. Ciekawe skąd się biorą te setki dni zaległych urlopów? Pracoholizm? Brak pomysłu na rodzinne wakacje? Brak pieniędzy? Brak wypadków losowych i spraw do załatwiania?

        No i na pewno wszyscy ci z zaległym urlopem jeszcze pracują 6 dni w tygodniu od 6 do 22 big_grin
        • spicy_orange Re: nie ogarniam tego 04.03.12, 19:57
          ja bym bardzo chętnie zmieniła pracę (tak właśnie pracuję jak piszesz) ale firma trzyma mnie póki co systemem premiowania (premie za zakończone kontrakty są wypłacane na raty - ostatnia rata rok po zakończeniu). A że spodziewam się wypłacenia jeszcze równowartości półtorarocznej pensji to pracuję, co zrobić. Chętnie bym zamieniła na pracę od-do, tylko jakoś nie widzę takiej. Rzucić to co mam i szukać, kiedy jestem w 100% na własnym utrzymaniu to za duże ryzyko. Masz jakieś rozwiązanie?
        • yenna_m Re: nie ogarniam tego 04.03.12, 21:05
          przynajmniej raz rocznie wyjeżdzamy na 2-3 tygodnie
          razem

          faktem jest, że mąż miewa w trakcie urlopu również wyjazdy sluzbowe (na ktorych musi być), ale to juz kwestia wyjechania na 2-3 dni no i konsekwencja pewnych podjętych zobowiązań

          jak się nająłęś człowieku na psa, to szczekaj, po prostu

          i tak - w przypadku mojego męża - zdecydowanie pracoholizm
          nieuleczalny

          pogodziłam się z tym
          widziałam większe wady u facetów - ta imho jest do przełknięcia
          • kolpik124 Re: nie ogarniam tego 04.03.12, 22:30
            Zazdroszczę mobilności męża na wakacjach w Egipcie czy w Grecji smile
            • yenna_m Re: nie ogarniam tego 04.03.12, 22:51
              nie jeździmy za granicę smile
              nie lubię spędzać urlopu w totalnie wysokich temperaturach wink
              taki typ
              • kolpik124 Re: nie ogarniam tego 05.03.12, 07:43
                poszerz horyzonty

                można jeździć do Szwecji, Francji albo na Bialoruś big_grin

                • yenna_m Re: nie ogarniam tego 05.03.12, 09:50
                  nie lubie big_grin
                  niech dzieci najpierw Polskę dobrze poznają (takie założenie wychowawcze), żeby docenić to, co mamy w kraju i umieć spojrzeć na dorobek kultury światowej przez pryzmat naszych dokonań
    • gaskama Maz oszukuje? Czy od trzech lat nie byliscie na 04.03.12, 19:30
      wspolnym urlopie ani jednego dnia? Znam ludzi w korporacjach, ktorzy tez maja po 90 dni urlopu. Tyle ze w duzych firmach czesto bezposredni przelozeni sa za granica. Mozna robic przedluzone weekendy, robic "from home" oraz oranizowac urlopy polsluzbowe z klientem. Sa wiec tacy, co cale wakacje bez jednego dnia oficjalnego urlopu sa nieobecni.
      • yenna_m Re: Maz oszukuje? Czy od trzech lat nie byliscie 04.03.12, 21:07
        byliśmy
        z wyjątkiem ostatniego roku, gdzie urlop przeznaczyliśmy na przeprowadzkę i dopilnowanie remontu nowego mieszkania

        ale co roku wyjezdzamy na 2-3 tygodnie

        wymiar urlopu męża - ok 38 dni rocznie, z tego, co pamiętam
        no mówię - za dużo
    • na_pustyni Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 21:15
      u mnie by to nie przeszło - zakład pracy by się upomniał o wykorzystanie
      • yenna_m Re: Taaaaa.... ;) 04.03.12, 21:22
        no pewnie nie tylko u Ciebie

        ja tam nie miałabym nic przeciwko w sumie big_grin
        • myelegans Re: Taaaaa.... ;) 05.03.12, 02:42
          U nas mozna przerolowac rownowaznosc jednego roku urlopu na nastepny rok. Sama mam 6 tygodni urlopu w roku w korporacji, problem tylko w tym, ze wziecie urlopu dluzszego niz 2 tygodnie na raz to narobienie sobie dosyc duzych zaleglosci. Ja lubie brac po tygodniu, ale tez mam w sumie 8 tygodni chyba na teraz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka