kallinge
23.04.15, 02:08
Witam się:)
Podczytuję sobie to forum 1-2 razy w roku od dawna, a teraz czuję, że zakotwiczę.
Otóż historia jest taka....
Związek po przejściach (potomstwo, choroby, kryzysy, finanse, no dużo, choć może i standard). Seks był na początku suuuuper (ale banał). Facet alfa zdecydowanie, choć niekoniecznie w sferach, powszechnie uznanych za konieczne, willi brak ;-) Ja - charakter łokropny, grunt, że właściwie bez przerwy jest walka o dominację w związku.
Mnóstwo krzyżówek osobowości/finanse/pozycja społeczna/sposób wychowania/itd/itp.
Związek przechodził kryzysy, ale się trzymał i było _dobrze. Tąpnięcie - jego skok w bok, podobno jednorazowy (ona go zaciągnęła, bo faceci są prości, taaaaa), w momencie mega mega nie fair. TO uruchomiło we mnie tak wiele, że aż ....
To nie tak, że związek się rozpadł przez ten jeden fakt, ale zaczął psuć.
Coraz mniej bliskości - i tu włączyły się co najmniej kolejne dwie zmienne: moje kretyńskie niedowartościowanie, typu nieidealne ciało itp. (choć dwadzieścia lat po maturze wyglądam nadal tak samo, oprócz zmarszczek ;-)) oraz moje dystansowanie się, podejrzewam, że po kilku latach "wybuchu" czułości, bliskości, uczucia, że to "ten" wróciłam do zwykłych sobie introwertycznych, powściągliwych klimatów, niewiele czułych gestów, bez buziek na dzień dobry, bez przytulania. Złośliwi może powiązaliby to z faktem pozyskania potomstwa, bo już nie ma potrzeby :) Choć ja tak nie myślę.
I tu - całkowicie nieplanowany, niezałożony, niepasujący romans.... Który tak po prostu przerodził się w miłość. Tak, to jest właściwe słowo /tak uważam dziś/. Uważam także, że można kochać dwie osoby, mówię na wszelki wypadek.
Romans zakończony.
W małżeństwie nadal słabo. Do istniejących zadr/problemów/układów doszła jeszcze możliwość porównania prawie na bieżąco. No bo chłopaka z liceum to nie ma co porównywać :)
W sferze seksu porównanie na wielki minus. Wiem, że obowiązki, że kredyty, że praca po nocach zawsze (?) przegrają z romantycznym weekendem. Ale konkretne fakty z romansu: techniki, kilka elementów seksu, hydraulika, rozmiar, bardzo duże możliwości wydolnościowe, itd. odsłoniły słabość poprzednich lat.
I się zaczęło: przypomniałam sobie, że w stałym związku czeka na mnie niewielki członek z problemami z hydrauliką (to wyczytałam sprytnie na tym forum), z dużym deklarowanym zainteresowaniem mną, jak już w ogóle do czegoś dochodzi, ale z małymi możliwościami, że ten super seks z początku to był dlatego, że działo się dużo i działo się inaczej, ale technicznie to było słabiutko, prawie zero widocznego "chcenia" mnie, zaczepiania, nie, no teraz zero naprawdę, nawet w sprzyjających obłożonym obowiązkami podatnikom-rodzicom okolicznościach facet woli hobby (przecież go nie zawiedzie i w dodatku to pasja), a w dodatku facet po prostu się spasł. No spasł, sorry, ale nie kupuję tego, że facet w jakimś wieku musi mieć mięsień piwny. Ja naprawdę nie jestem miss polonia, zdecydowanie szara mysza w rozmiarze średnim, ale ludzie nie dostają mdłości na swój widok, on też nie. A patrzeć na niego bez tiszerta po prostu nie mogę :/
Właściwie nie wiem czego od Was chcę://
Nie ma decyzji o rozstaniu i nie będzie w przewidywalnej przyszłości. Chyba chciałabym usłyszeć, że związki, gdzie seks jest słaby, jeśli jest w ogóle (u nas obecnie nie ma, zero, niente), mięty brak - mogą przetrwać... i ludzie mogą w tym zachować jakąś godność przez lata...
Chęci naprawiania brak. To znaczy jest trwanie w słabej, złej jakości, niszczenie się właściwie. Wiem, że są tylko dwa wyjścia - in / out. Jeśli to pierwsze, to chęci jeszcze brak.
A że na tym forum? Bo gryzie mnie życiowa wątpliwość czy można żyć ze słabym seksem, nawet zakładając, że posklejamy związek? Jak byśmy zaczęli pracować, to i seks by się poprawił, ale jeśli on technicznie nie da rady, to co? Związek był naprawdę dobry, do czasu, nie z tych, co się rzuca po pierwszej wichurze.
o rany czy ja czegoś podobnego przed chwilą nie przeczytałam na forum... ile można żyć w związku bez seksu - tam, gdzie wszystkie inne parametry są osiągnięte, a tutaj nawet z tym jest średnio słabo:(