od zawsze byli toksyczni. duzo by opowiadac, ale bylo minelo. na chwile obecna sytuacja wyglada tak, ze mieszkamy kilka tysiecy km od nich, wiec nie widzimy sie czesto. ich stosunek do nas tj. ja ,maz i 3 dzieci - nie interesuja sie nami wogole. jesli my nie zadzwonimy to oni nigdy sie nie odzywaja pierwsi (zadnego maila, telefonu,skeypa).w dobie techniki nie odzywaja sie np 2 tygodnie i najczesciej to my sie odzywamy. rozmowy z nimi sa raczej " o pogodzie i sasiadach". wiem, ze nas generalnie nie lubia, choc trudno mi to zrozumiec jako matce, ze mozna nie cierpiec wlasnej corki i ziecia i nie interesowac sie, co slychac u wnukow. nie wyobrazam sobie, zebym jako matka przez 2 tygodznie nie zadzwonila do swojego dziecka, a oni to robia swiadomie. i jeszcze potrafia przekrecic, ze to oni sa pokrzywdzeni, ze my sie nie odzywamy. dodam, ze sa w miare mlodzi (50+) zdrowi, bardzo dobrze sytuowani. wiedza, ze mamy rozne problemy, ale nie pytaja o nie wcale. wola nie wiedziec po prostu. mam tez brata, ktory z kolei wykorzystuje ich ile moze, bo tak potrafi. ja nie. opiekuja sie jego dziecmi na codzien, gotuja dla nich (jego i jego zony), bo panstwo przeciez pracuja. niezla oszczednosc stolowac sie u rodzicow, czasem pomieszkiwac. brat mieszka tez w mieszkaniu nalezacym do rodzicow, wiec nie musial brac kredytu na mieszkanie jak my. wkurza mnie to. obiecalam sobie, ze tym razem sie nie odezwe pierwsza. a jak sie odezwa kiedys to nie wiem czy powiedziec szczerze co mysle? nieraz cos mowilam, to oczywiscie byla wieelka obraza, bo prawda w oczy kole. jak byscie postepowaly w takim przypadku? i co zrobic zeby mnie nie wkurzalo to co mnie wkurza