Dodaj do ulubionych

dziecko a sąsiedzi na dole

24.03.12, 23:53
to mój pierwszy post, więc wybaczcie może głupi problem. niedawno sprowadziłam się do bloku z dwulatkiem ,no owszem jest bardzo energiczny, bez przerwy w ruchu, staram się go hamować, wymyślam siedzące zabawy ,większość dnia jesteśmy na placu zabaw a i tak sąsiadka z dołu robi awantury ,że dziecko za głośno biega, to wszystko jest w dzień, bo mały budzi się przed 8, śpi 2 godz w dzień i idzie spać o 21. synek zaczął płakać bez powodu , albo się złościć. nigdy wcześniej nie mieszkałam w bloku - może ktoś mi poradzi jak mieszkać żeby synka nie krzywdzić i nie mieć zatargów z sąsiadami?
Obserwuj wątek
    • empirical Re: dziecko a sąsiedzi na dole 24.03.12, 23:54
      masz dywan, czy panele?
      • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:11
        mam drewniany parkiet a na nim dywan
        • effi_me Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:27
          Na pewno pod panelami przy układaniu kładzie się taką wyciszającą matę, kupuje się to np. w Castoramie. Może u Ciebie jest bezpośrednio na wylewce betonowej i dlatego jest głośniej? Jednak dywan i tak powinien trochę to tłumić. Możliwe, że wcześniej nad sąsiadką nie mieszkał nikt z dzieckiem i dlatego się denerwuje. Niestety, taki jest urok bloków...dziecka nie wyłączysz
          • totorotot Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 12:41
            Starszym osobom często przeszkadza wszystko, nawet przelatujące ptaki. Siedzą w ciszy, nie generują żadnych dźwięków, więc stukot łyżeczki jak mieszają herbatę jest dla nich hałasem. Idą zwrócić uwagę o to, że dziecko "hałasuje" i jest to częstokroć ich jedyny kontakt z żywą istotą w danym dniu. Ja bym pognała babę w cholerę, jeśli faktycznie masz na podłodze dywan a dziecko nie uczy się stepowania w specjalnych butach na kaflach.
            • 3.14-roman Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 12:55
              Ja bym tam zaczął po prostu od sprawdzenia, czy naprawdę tak bardzo słychać. Bo z jednej strony, to może faktycznie być zła wola ze strony sąsiadki, z drugiej strony tam na dole może być naprawdę głośno.

              Już za dużo wątków ostatnio założyłem, ale korci mnie taki o uciszaniu sąsiadów w porze drzemki dziecięcia smile
              • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:24
                Wydaje mi się, że jednak ludzie lubią święty spokój i nie lubią ot tak z nudów lub dziwacznej złośliwości chodzić do sąsiadów z pretensjami, zatem wydaje mi się, że faktycznie może być głośno.
                • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:15
                  i dlatego zrobiłam co mogłam więcej nie dam rady bez szkody dla mojego dziecka.
                  poza tym oni już nie przychodzą ale na dzień dobry nie odpowiadają
                  • dziennik-niecodziennik Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:21
                    to przestań im mówic "dzień dobry". widac nie chcą.
                • kikimora78 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:58
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Wydaje mi się, że jednak ludzie lubią święty spokój i nie lubią ot tak z nudów
                  > lub dziwacznej złośliwości chodzić do sąsiadów z pretensjami, zatem wydaje mi s
                  > ię, że faktycznie może być głośno.
                  >

                  Oj, zdziwilbys sie smile
                  • burina Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:09
                    i jeszcze coś innego: sąsiedzi, których lubię mogą sobie od rana do nocy jodłować a w międzyczasie stepować i nawet nie zauważę.
                    Ale jak miałam przez ścianę takiego pajaca, co wracał parę razy w tygodniu pijany do domu i ok. 2 w nocy włączał subwoofer (a do tego rzucał mi pety i paczki po czipsach na balkon), to już odgłos zamykających się u niego drzwi wyprowadzał mnie z równowagi.
      • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:14
        parkiet, a na nim 2 dywany- jeden ostatnio kupiłam specjalnie
    • 3.14-roman Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:17
      Mam jedną propozycję - idź kiedyś do sąsiadki, kiedy Twój synek będzie biegał (masz go z kim zostawić?) i zorientuj się, jakie to są hałasy. Bo często jest tak, że to, co u nas jest tylko niewielkim stukotem, u sąsiadów z dołu przypomina zmasowany atak armii Hunów na Ostrogotów.

      Jeżeli to jest silny hałas - może jakieś wyciszenie podłogi?
      • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:21
        sama go wychowuję, patrzyłam juz te wyciszenia - nie stać mnie na to , ale nade mną tez mieszkaja ludzie i praktycznie ich nie słychać, a cisi na pewno nie są , moze to ten parkiet?
        • czar_bajry Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:28
          Olej to, ostatnio moja sąsiadka zapytała się czemu moje dzieci na rolkach po domu jeżdżą- nie jeżdżą a na dokładkę są już w tym wieku że tego typu hałasów nie produkują. Córka może ją przygłuszyć głośną muzyką a syn wyrósł już z samochodów ciągniętych na sznurku i biegania po domu. Fakt nie mam dywanów tylko panele i terakotę a największy hałas robią koty grając w piłkębig_grin
          • 3.14-roman Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:31
            Czy ja wiem? Wychowałem się w domu nieparterowym i z doświadczenia wiem, że pomiędzy hałasem generowanym na wyższym piętrze, a tym słyszanym na niższym piętrze jest często spora różnica. Pytanie sąsiadki może być wyrazem złośliwości, ale nie musi - u niej może naprawdę być głośno.
          • twa123 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 11:22
            ojjj...miałam kiedyś nad sobą sąsiadów, którzy mieli małego pieska i rzucali mu na podłogę piłeczkę by sobie za nią pogonił.... myślałam że mnie szlag trafi takie to było wkurzające.
            dobrze, że sąsiedzi tylko wynajmowali i się wynieśli.
        • 3.14-roman Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:29
          Widzisz, dorośli ludzie zazwyczaj nie biegają po podłodze ani nie rzucają zabawkami o nią, więc hałasy generowane przezeń są inne. Nie mówiąc o tym, że podłoga w mieszkaniu z góry może czymś się różnić.

          A masz kogoś, kto mógłby na te 5 minut zająć się dzieckiem? Myślę, że warto ustalić, czy to jest naprawdę hałas, czy może sąsiadka przesadza - bo to jest punkt zaczepienia do dalszych rozważań.
          • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 00:50
            w zasadzie mogłabym poprosic kolezanke ale nie wiem jak powiedzieć sasiadce ze chcę sprawdzić jak to faktycznie wygląda, do tej pory kontakt to same awantury z ich strony i pretenje, nawet normalnie ze mną nie chcą rozmawiać.
            z drugiej strony , jesli faktycznie jest tak głosno to co mam zrobic z synkiem? zabawki ma pochowane, oprócz pluszaków, nie pozwalam mu biegac, w ogóle mam wrazenie ze jedyne co słyszy to : nie wolno
            sama widze ze mój synek zaczyna być kłębkiem nerwów- jak wytłumaczyć dwulatkowi ze ma siedzieć na tyłku i sie nie ruszać!?
            • hamerykanka Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 01:21
              W sumie nalezaloby zerwac parkiet, wyciszyc dobrze i polozyc na nowo.
              Moze na forum o budownictwie cos ci podpowiedza.

              Moda na twarde podlogi jest fajna-ale nie dla sasiadow. I pisze to matka trzyipollatkismile
            • caroninka Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 07:27
              Moge tylko wspolczuc, bo albo sasiadka rzeczywiscie tak glosno, slyszy tupot malych mozek, albo nie lubi dzieci. Jesli, jak piszesz, awanturuje sie i nie potrafi normalnie porozmawiac, stawiam na drugie i bez zbednych ceregieli, poszlabym posluchac, jak jej tam nie do zniesienia glosno jest. Nie zgodzi sie na to, to przynajmniej bedziesz wiedziec, ze mozesz z gory na dol olac i dac dziecku normlanie zyc.
              • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:33
                A co ma lubienie czy nie lubienie dzieci do odczuwania hałasu?
                • annajustyna Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:18
                  A to, ze jak tylko przyuwazyla, ze dziewczyna ma dziecko, to mogla dla zasady poleciec ze skarga.
            • jowita771 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:13
              > z drugiej strony , jesli faktycznie jest tak głosno to co mam zrobic z synkiem?
              > zabawki ma pochowane, oprócz pluszaków, nie pozwalam mu biegac, w ogóle mam wr
              > azenie ze jedyne co słyszy to : nie wolno

              Wyluzuj. Skoro sąsiadka awanturna, to ja bym zrobiła tak: przez parę dni chodziłabym w drewniakach, niechcący upuszczałabym garnki. Po paru dniach sąsiadka zrozumie, że hałasy generowane przez Twoje dziecko to jest nic.
              Z doświadczenia powiem, że najczęściej rzucają się ci, co sami maja w dupie komfort innych. Naprawdę nie musisz dziecka u zabraniać wszystkiego ze względu na fochy sąsiadki.
              • totorotot Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 12:54
                torka wątku mogła dać się tak sterroryzować absurdalnymi zarzutami,że ochowała dziecku wszystkie zabawki oprócz pluszaków a i tak NADAL sąsiadka skarży się na hałas.> Z doświadczenia powiem, że najczęściej rzucają się ci, co sami maja w dupie kom
                > fort innych. Naprawdę nie musisz dziecka u zabraniać wszystkiego ze względu na
                > fochy sąsiadki.


                Dokładnie.
              • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:51
                A teraz pomyśl, że miałabyś takiego hałasującego (oczywiście przed ciszą nocną) sąsiada gdy Twój bachor był mały i miewał drzemki za dnia, milusio tak?
                Nie rób innym co Tobie niemiłe.
            • czarnajakczarownica Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:26
              Czy aby nie przesadzasz?
            • dziennik-niecodziennik Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:25
              > sama widze ze mój synek zaczyna być kłębkiem nerwów- jak wytłumaczyć dwulatkowi
              > ze ma siedzieć na tyłku i sie nie ruszać!?

              NIJAK!
              dwulatek nie ma prawa siedziec na tyłku i sie nei ruszac.
              nie daj sobie zaszczuc dzieciaka...
            • olena.s Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 11:04
              Normalnie.
              Idź do sąsiadki, powiedz, że martwią cię ich skargi. Wyjaśnij, że położyłaś dywany, dziecko nie biega etc.. więc sądzisz, że rzecz jest w akustyce, a nie w niewłaściwym zachowaniu twojej rodziny. Zapytaj, czy miałaby coś przeciwko takiej próbie.
              Czasem ludzi bardziej od faktycznej niedogodności złości to, że czują iż sprawca ma ich szkodę w nosie. Jeżeli widzą starania, doceniają brak złej woli.
              • ichi51e2 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 24.06.12, 08:29
                jak sie okaze ze glosno jednak jest to mozesz kupic wykladzine i rozlozyc (i na to dywan) - bedzie to dziwnie wygladac ale zawsze taniej. Ja bym osobiscie zlala sasiadke - i dalej mowila dzien dobry, najgorzej jak sie okopie bo wtedy to lecaca u was mucha bedzie u niej slyszana jak wyrzynarka...
                Jak bylam dzieckiem sasiadka robila mamie awantury ze w nocy spuszczza wode uzywajac spluczki a nie wiaderka - i ona przez to spac nie moze... olej... olej...
      • jowita771 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:08
        > Jeżeli to jest silny hałas - może jakieś wyciszenie podłogi?

        A może wyciszenie sufitu?
        • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:36
          Dlaczego ma się dostosowywać strona nie przeszkadzająca?
    • jowita771 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:07
      Ja bym miała sąsiadkę w nosie. Jeśli już pacyfikujesz dziecko, żeby nie latało non stop, to co masz jeszcze zrobić? Zamknąć w klatce uwiązanej pod sufitem? Bez przesady, sąsiadka niech się wyprowadzi do lasu.
      Pode mną mieszkali kiedyś starsi państwo, właścicielka mnie ostrzegała przed nimi, wszystko im przeszkadza, a to kamienica i jest trzeszcząca podłoga, trzeba byłoby latać, żeby nie było słychać. I raz starszy pan postraszył mi dziecko, więc go pogoniłam. Potem mnie unikał. Właścicielka kamienicy długo nie mogła się ich pozbyć, ale w końcu jej się udało i dobrze, bo państwo mieli jeszcze inną wkurzającą cechę - lepkie ręce.
      • czarnajakczarownica Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:31
        A może wykazać się odrobiną empatii? Naprawdę ludzie bardzo rzadko , co nie oznacza nigdy, awanturują się dla zasady. Jestem zwolenniczka dialogu.
        Jestem matka, ale też doskonale wiem jak bardzo uciążliwe mogą być dzieci. Uciązliwe dla obcych ludzi.
        Ja bym wyciszyła podłogę, bo to nie sąsiadka generuje hałas.
        A kto powinien wyprowadzić się do lasu- ktoś kto hałaśliwie się zachowuje czy ktoś komu przeszkadza hałaśliwe zachowanie? To oczywiście ironia.
        • jowita771 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:42
          Ale jakie hałaśliwe zachowanie? Autorka pisze, że ciągle ucisza dziecko. Nie da się zupełnie nie generować hałasu, taka jest cena mieszkania w bloku. Ja moim sąsiadom z dołu dałam do wiwatu, bo przesadzali, przede mną mieszkała kobieta z wyjątkowo spokojna dwunastolatką i tym z dołu tez było za głośno. Faktem jest, że podłoga skrzypi, ale na to dywan nic nie poradzi.
          Z drugiej strony, nade mną mieszka przygłucha staruszka, słyszę, co mówi spiker w jej telewizji. Nie tylko, że coś mówi, ale jestem w stanie powtórzyć, co powiedział. I do głowy mi nie przyszło mieć do niej pretensje.
      • sarah_black38 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:34
        Sąsiadka jest mocno roszczeniowa i awanturująca się . Jesteś samotną osobą, nie masz przy boku partnera jesteś więc łatwym celem. Jak znam ludzi, to gdyby z Wami mieszkał facet nie odważyłaby się na kłótnie. Z tego co piszesz generujesz zwykłe domowe odgłosy, w szpilkach nie biegasz, gwoździ w dechy nie wbijasz ani nie wiercisz dziur w ścianach. Na podłodze masz parkiet i dywany, dziecko zachowuje się normalnie. Ja poszłabym i sprawdziła jak te hałasy u niej słychać. Pewnie nawet nie otworzy drzwi, bo ten typ tak ma ,że kłótnie to to cel jego życia. Pogadaj z sąsiadami i dowiedz się czegoś o jej charakterze .... stawiam na typa mocno awanturującego się.
        • edelstein Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 15:57
          Potwierdzam.Od kiedy moj facet bywa kazdego dnia praktycznie sasuad przestal urzadzac awantury.Syn nie stal sie z dnia na dzien cichszytongue_out
          Sa ludzie i ludzie,ci drudzy nie powinni w blokach mieszkac.Wymaganie,by w bloku bylo cicho jest mozliwe gdy zyja tam tylko osoby 60+ o ile nie sa rozrywkowi.Moj syn jest 3dzieckiem w bloku od chwili jego wybudowania,wiec coz,ludzie sa przyzwyczajeni do grobowej ciszy.Musza sie odzwyczaic,bo nowych mieszkancow z dziecmi bedzie co raz wiecej.
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:35
            Kwestia też materiałów, nie w każdym bloku tak samo się niesie.
      • eliszka25 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:35
        niestety, mieszkanie w bloku, to czasem i takie akcje, jak z twoja sasiadka. jesli faktycznie jest tak, jak mowisz, czyli nie pozwalasz dziecku na jakies nadmierne szalenstwa, a sasiadka i tak ma pretensje, to chyba tym razem musze zgodzic sie z innymi i doradzic olanie. co innego walenie w podloge klockami o 5 rano, a co innego normalna aktywnosc dziecka w ciagu dnia. sprobowalabym tylko zorganizowac zabawy synka tak, zeby np. drewnianymi klockami bawil sie na dywanie albo piankowych puzzlach, nie jezdzil w domu jezdzikiem z twardymi kolami, a przynajmniej nie caly dzien, a do biegania zamiast kapci z twarda podeszwa dala np. skarpetki z absem. takie kapcie moga robic straszny halas. syn brata tez z takich, co to ciagle w biegu i jak byl mniejszy, to nosil kapcie na gumowej podeszwie. zawsze bylo rano slychac, ze juz sie obudzil, bo jak tylko zaczal biegac, to ja sie budzilam, bo bardzo bylo go slychac, choc byli w mieszkaniu pod nami. tylko, ze ja nie chodzilam do nich z pretensjami, bo przeciez co mieli mu zrobic, zwiazac?

        nie zabraniaj wszystkiego synkowi, bo to strasznie frustrujace dla takiego maluszka. zwlaszcza, jesli wczesniej mogl robic wiekszosc rzeczy, ktorych teraz mu zabraniasz. tez mysle, ze mozesz zaproponowac sasiadce posluchanie przez chwile, jak glosno jest naprawde. jak sie nie zgodzi, to mozesz po prostu zejsc pietro nizej i posluchac na klatce schodowej obok mieszkania sasiadki. wtedy bedziesz wiedziala, czy to faktycznie problem, czy sasiadka z tych, co o kazde stukniecie awanture robia.
        • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:30
          dziekuję za słowa otuchy, faktycznie trochę dałam sobie na spokój ale dopiero wtedy gdy zobaczyłam, ze mój mały zaczął przygryzac sobie paluszki za każdym razem gdy zabraniałam mu sie ruszać, my w domu nawet kapci nie uzywamy, oboje chodzimy w skarpetkach, w kuchni położyłam dywan a w pokoju mam dwa jeden na drugim, mój mały oprócz biegania jest bardzo spokojny, nie krzyczy własciwie nie płacze...
          sasiedzi są młodzi mają dwoje nastolatków ( aż nienormalnie cichych, żadnej muzyki, nic ) sasiadka raczej by się ze mną dogadała ale jej mąż!!! zaprzyjaźniłam się z sąsiadami naprzeciwko to starsi państwo i mamy "wspólny" balkon, oni uważaja ze mały jest wyjątkowo cichy a sąsiedzi z dołu wg nich nie są zbyt lubiani.
          na moje oko sasiad wprowadził potworny rygor własnej rodzinie i próbuje to robić z całą klatką. szkoda bo chętnie bym się z nimi zaprzyjaźniła a naprawdę nie jestem konfliktowa..
    • czarnajakczarownica Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 09:24
      Zachować zdrowy rozsądek. Dziecko to nie manekin ani lalka. Może biegać, może płakać, ale....sąsiedzi to też ludzie, którzy mają prawo do spokoju i nie muszą znosić bezustannej aktywności Twojego dziecka. Pamiętaj, że na dole słychać więcej niż w sąsiednim pokoju.
      Koniecznie dywan.
      Jesli bajka to nie na cały regulator.
      Ograniczyć zabawy, w których czymś się wali w podłogę.
      Z sąsiadami porozmawiałabym życzliwie, ale nie z pozycji "to tylko dziecko, niech pani wezwie policję jak pani przeszkadza". Wytłumaczyłabym, że robię wszystko, żeby stosunki były jak najlepsze, ale nie mogę przez cały dzień trzymać dziecka na uwięzi - dwulatek jest fizjologicznie ruchliwy ( ruchliwy nie oznacza dziki i bardzo hałaśliwy).
      Powiedziałabym, że kupiłam miękki, tłumiący hałas dywan.
      Zapytałabym, które godziny są najbardziej newralgiczne i wtedy zabawiała dziecko w mniej hałaśliwy sposób.
      Jesli podejdzie się ze zrozumienie, z pozycji "przykro mi, postaram się , żeby było ciszej, lepiej, ale nie mogę w 100% uciszyć dziecka" nowmalny człowiek ( a większość jest normalna) to zrozumie.
      Nie bądź agresywna - agresja budzi agresję. Trzeba też zrozumieć sąsiadkę- może być chora, może mieć problemy itd.
      • dolores12 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 10:05
        Obstawiam, że przed tobą nad tą panią mieszkali ludzie bez dzieci, może staruszkowie albo singiel który cały czas był poza domem. Pani przyzwyczaiła się do ciszy i nie może teraz znieść jakichkolwiek hałasów. Znam to z autopsji: nad moimi rodzicami w bloku też mieszkała starsza para, ale gdy pan zmarł i pani się wyprowadziła, przyszli nowi sąsiedzi i się zaczęło. Już nie mogłam słuchać utyskiwań mojej mamy: tu remont, tam położyli nowe podłogi(trudno żeby w 21 wieku ktoś mieszkał na pcv), suwają meblami, chodzą po klatce schodowej. Moi rodzice zaczęli na nich składać skargi do spółdzielni i uprzykrzać im życie np.waleniem w kaloryfery czy w sufit. Było mi głupio, jak przyjeżdżałam w odwiedziny i słyszałam te narzekania, bo miałam już wówczas sama dziecko i wiedziałam, że te odgłosy to nic nadzwyczajnego. Moja rada:każ kobiecie wzywać policję, jak będzie jej zdaniem za głośno. Często osoby, które są samotne, może schorowane, bywają zgorzkniałe i próbują zwrócić na siebie uwagę np.awanturami. Jednak z powodu problemów ww pani nie możesz terroryzować swojego synka, który jest po prostu małym dzieckiem.
        • miruka Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 13:04
          sądzę że w reakcji sąsiadki jest dużo przesady, ostatnio moje córki wymyśliły ze będą grac w gumę w domu i zabroniłam, potrafią zatrząśc podłogą jak słonie, bo tutaj się nie liczy gracja tylko skutecznośc, żeby nie skuc, w porówaniu z tym zabawy dwulatka, który waży o wiele mniej muszą wyglądac niewinne
          nie, sąsiedzi nie przyszli dziękowac wink
          sorki ale c z kreską się popsuło na klawiaturze
        • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:29
          Chyba tym bardziej osobie schorowanej jak piszesz należy się odrobina spokoju we własnym domu? Jak ktoś nie chce się liczyć z innymi niech wyprowadzi się do domu w lesie.
          Nie, nie osoba która cicho się zachowuje jak zaraz mi ktoś napisze tylko hałasujący.
          • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:44
            jaka schorowana? to młodzi ludzie z dwójką nastolatków!
            • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:48
              Odpisałam do Dolores, która pisała o "wrednych" starszych schorowanych ludziach którzy bezczelnie chcą spokoju w swoich własnych ścianach i nie raczą zostawić tego dla siebie tylko zwracają uwagę hałasującym.
              • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:04
                smile mam schorowaną mamę i przyszywaną babcię , poza tym jestem po 40 więc z pokolenia gdzie szacunek dla starszych ludzi wpajano od małego i tak samo wychowuję synka smile
                mam ugodowy charakter i bardzo chciałabym zyc ze wszystkimi w zgodzie, jednak nie kosztem małego , on jest najwazniejszy co nie znaczy że chowany bez szacunku dla innych
                pozdrawiam
          • mabingo Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:37
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Chyba tym bardziej osobie schorowanej jak piszesz należy się odrobina spokoju w
            > e własnym domu? Jak ktoś nie chce się liczyć z innymi niech wyprowadzi się do d
            > omu w lesie.
            >

            Posłuchaj gazeciarzu! Czy ty rozumiesz język polski????????? Czy może po chińsku ci napisać??????Autorka pisze wyraźnie, że sąsiedzi SĄ MŁODYMI LUDŹMI Z DWÓJKĄ NASTOLATKÓW. Poza tym autorka bardzo się liczy z innymi, bo napisała, ŻE MA DWA DYWANY JEDEN NA DRUGIM A PO DOMU CHODZĄ OBOJE W SKARPETKACH.
            Jak ktoś wymaga idealnej ciszy (a sąsiedzi n takich wyglądają) to niech on się wyprowadzi do głuszy leśnej.
        • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:46
          młode małżeństwo, oboje z pracą w korporacji nigdy ich nie było, wczesniej mieszkanie stało puste 3 lata, bo ówczesni właściciele w anglii, tylko siostra ich wpadała raz na jakiś czas sprawdzić czy w porządku
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:50
            To trochę dziwne, skoro pracują w korporacji raczej przez większość dnia ich nie ma, a piszesz że przeszkadzają im np. przedpołudniowe hałasy.
            • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:07
              to odpowiedź do innego postu ,jakoś nie tu mi się pojawił gdzie trzeba, ci z korporacji mieszkali w moim mieszkaniu przede mną . sasiadka z tego co wiem pracuje w banku jej mąż nie wiem, za to córka ostatnio dużo ćwiczyła na flecie wink , nie poszłam z awanturą smile
      • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:40
        mały wstaje o 8 8,30 czytamy sobie książeczki potem idziemy na plac zabaw, obiad 2,5 lub 3 godzinna drzemka, potem bawimy sie razem, jest na etapie literek ,praktycznie nie oglada tv za to uwielbia siedzieć na balkonie i patrzec na samoloty, w pokoju kupiłam drugi dywan ,leżą jeden na drugim. ja wcale nie neguję ze im to moze przeszkadzać, ale przecież nie zabronię dziecku wszystkiego, nawet samochodzikami nie pozwalam mu się bawic, chyba ze do południa małymi, nie ma w domu żadnej wiekszej zabawki.
        bylismy w weekend u koleżanki która ma chłopca rok starszego, popłakałam sie gdy zobaczyłam jak mój mały patrzy na te wszystkie samochody i jak nie umie się nimi bawic ( np, duzym dźwigiem).
        sąsiedzi nawet na dzień dobry nie odpowiadają na klatce, a ich dzieci przechodzą jak obok powietrza. przykro mi.
    • kobieta_z_polnocy Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 13:07
      Powiem tak.. Mieszka nad nami już druga rodzina z małymi dziećmi. I już drugi raz doskonale słychać tupot ich stóp na podłodze, kiedy biegają z jednego pokoju do drugiego. Myślę, że to przez panele. I jestem przekonana, że rodzice na górze nie zdają sobie sprawy z tego, jak ten dźwięk się niesie.
      Dla mnie osobiście jest to do zaakceptowania, może dlatego, że jestem całe życie mieszkałam w bloku i nawet głośniej bywało, ale mój lubujący się w ciszy i spokoju Duńczyk już się raz do sąsiadów pofatygował.

      Ba, ci sami sąsiedzi mają pieska, który dość głośno szczeka wciągu dnia, kiedy jest sam. I któregoś razu znaleźliśmy w naszej skrzynce kartkę zwracającą nam na to uwagę. Pies mieszka piętro wyżej, ale jak widać dźwięk się niósł doskonale nawet na kondygnacje poniżej nas i ktoś uznał, że psina mieszka tuż nad jego mieszkaniem, a nie piętro wyżej.

      Chciałabym zatem zwrócić uwagę na to, że zamiast z góry przypisywać sąsiadce pieniactwo i awanturniczość, warto wziąć pod uwagę to, że dźwięki płynące z naszego mieszkania naprawdę czasem słychać na dole głośniej niż nam się wydaje.
      • kropkacom Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:20
        Wiadomo, ze słychać. Ma dzieciaka do kaloryfera przywiązywać?
    • kub-ma Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 13:11
      Trzeba popatrzeć na to realnie: bardzo dużo już zrobiłaś, więcej już i tak chyba nie dasz rady.
    • noemi29 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 15:16
      Ja mam taki sam problem sad
      Pode mną jest mieszkanie często wynajmowane i ludzie się zmieniają. Niedawno wprowadzili się nowi sąsiedzi i też zapukali do nas z pretensją o bieganie dziecka. Mąż zaprosił sąsiada do środka, żeby pogadać jak ludzie. No my jesteśmy z tych właśnie co się przejmują innymi.

      Nie dało się facetowi przegadać, że naszym zdaniem dziecko zbyt wielu okazji do biegania nie ma. (wstaje ok.8.00, poranna toalet, śniadanie, 30 min. bajeczki, wyjście, przyjście, jedzenie, drzemka i jak wstanie robi się już 16, 4x w tygodniu popołudniami mamy stałe wyjścia więc nas mało jest w domu).

      Zaczęłam robić notatki! W ciągu całego dnia moje dziecko średnio 5 razy przybiegnie do mnie do kuchni! Czy to jakaś zbrodnia? Nie ma kapci z twardą podeszwą tylko skarpety z abs. Mam już dość. Uważam, że niesłusznie się skarżą. Mam porównanie, bo z boku i nad sobą mam sąsiadów z dziećmi i te to dopiero dają czadu!

      Ja mam w planach kupić takie ogromne puzzle piankowe 60x60cm i wyłożyć nimi całe mieszkanie. Liczę na to, że wytłumią. Bo mam dość stresowania siebie i dziecka.

      • czarnajakczarownica Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 17:25
        Kilka lat temu mój mąż paskudnie złamał na nartach nogę. Przez miesiąc poruszał się przy pomocy balkonika. A do tego musieliśmy zdjąć dywany. Staraliśmy się zachowywać jak najciszej, ale nie zawsze się dało. Poszłam do sąsiadki z dołu, wyjaśniłam w czym rzecz, przeprosiłam za ewentualne niedogodności a przy okazji posłuchałam co słyszy sąsiadka na dole..... a słyszała, niestety więcej niż ja 2 metry obok.
        Nie było rady, mąż hałasował najmniej jak się dało, sąsiadka okazała się wyrozumiała osobą. Nie wierzę, żeby większość ludzi wykazywałą zła wolę. W blokach naprawdę niesie. Nadmieniam, że nie mieszkam w domu z wielkiej płyty.
    • gadugadunoca Re: dziecko a sąsiedzi na dole 25.03.12, 18:47
      Ja rozumiem Twoją sasiadkę, sama mieszkam w bloku, w którym się niesie i to jest masakra.
      Sama mam dzieci w wieku bardzo ruchliwym. Nie ograniczam ruchowo dzieci. Taki wiek, ze biegają z pokoju do pokoju- do kaloryfera przeciez nie przywiązę.
      Moje sposoby na odciążenie zycia mojej sąsiadce.
      Czesto rozkładam sofę i na niej sie wygłupiają skaczą fikołki koziołki i inne .
      Zabawki typu samochód i inne głośnoodgłosowe puszczane są w pokoju gdzie jest wykładzina
      Dzieci nie noszą kapci z twardą podeszwą- skarpety lub najlepeiej piankowe crocsy
      Dałam sąsiadce nr telefonu- ma dzwonic jakby miała dość, wtedy mogę np umówic sie z dzieciakami na zabawę w danym pokoju tak by ona w drugim mogła mogła odpocząc.
      Na górze mam sąsiadów, którzy maja gołe panele i dziecko okute w plastikowe buty- to jakis kosmos -słychac jak przez głosnik - podejrzewam ze ona tego tak nie odbiera. Nie ma nikogo nad soba i nie zdaje sobie chyba sprawy że dzwięk obok nas to efekt x3 u sąsiada.
      U mnie tak niesie że moje dzieci słychac dwa pietra niżej jesli w innych mieszkaniach nie ma większego rumoru.
      W czym chodzi Twoje dziecko po mieszkaniu?





      • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 08:57
        napisałąm wczesniej , mały nie uzywa kapci skakać raczej nie skacze, jak juz to lubi przejażdżkę na moim grzbiecie, ja mam WSZEDZIE DYWANY- W KUCHNI I ŁAZIENCE TEŻ !
        mój mały po prostu nie potrafi chodzić wszystko robi biegiem! uczę go chodzenia ale skończyło się to tym ze idzie kiwająć się dziwnie ,wyginając ciało mimo że za rękę na dworze chodzi zupełnie normalnie( bo jak go puszczę to biegnie)
        ja naprawdę rozumiem sasiadów i robie wszystko zeby jakoś to wyciszyć, ale okazuje się ze krzywdzę moje dziecko ( teraz walczę z gryzieniem paluszków ,az slady zostaja- ZAUWAŻYŁAM ZE JAK JEST STRESOWA SYTUACJA TO OD RAZU MAŁY Z CAŁEJ SIŁY GRYZIE SOBIE PALUSZKI ) i wybaczcie ale w takiej sytuacji to ono jest dla mnie wazniejsze.
        światło w tunelu : od wrzesnia idzie do przedszkola
        • kropkacom Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:17
          Spokojnie, jeśli dziecko pacyfikujesz i nie pozwalasz na jakieś dzikie zabawy przeznaczone na park to olej sąsiadkę. Nie myśl o niej. Czemu? Bo wykończysz siebie nerwowo i dziecko. Wiem co mówię. Sąsiadka też mieszka w bloku i musi rozumieć, ze nad nią ktoś mieszka. Spytaj czy chce ci wyciszyć podłogi? Tyl;ko tyle. Byłam kiedyś na policji miejskiej, bo czułam się zastraszona przez sąsiada z dołu i pan tam mi powiedział, że odgłosy życia w godzinach dziennych są nie do zlikwidowania w bloku. On sam ma sąsiadów z góry, których słychać i to doskonale ogarnia i rozumie.
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:21
            Z tego co pamiętam Kropko to nie tylko jeden sąsiad miał problemy z Twoimi dziećmi ...
            Trochę dziwne, zwłaszcza w tak tolerancyjnym kraju jak Czechy że ciągle ktoś z sąsiadów się czepiał akurat Twoich dzieciątek...
            • kropkacom Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:26
              No i dupa big_grin Bo tylko ten. Do moich dzieci jest zawsze grzeczny zresztą. Chyba, ze wiesz coś czego ja nie wiem.

              Jak babka się stara to dla własnego zdrowia musi olać sąsiadkę.
              • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:35
                Pamiętam jeszcze jak się skarżyłaś, że sąsiadka narzekała do kogoś, że Twoje dzieci niszczą rośliny, które są na Waszej klatce smile
                • kropkacom Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:11
                  Nie niszczyły. Jedno piętro jej zastawione przez kwiaty i każdy kto przechodzi się o nie obciera. Sąsiedzi również skarżyli się na sąsiada co robi remont, na innego co nie zamyka na klucz drzwi do bloku, na to, ze ktoś kosz z ulotkami nie wyniósł, ze nie zamiótł ktoś... Bywa. Na dzieci nikt się mi nie skarżył.
          • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:32
            uważam ze zrobiłam ile mogłam ,na zrywanie podłóg mnie nie stać, odpusciłam, wszystko oprócz trzymania w ryzach małego. niemiłe uczucie jak mnie ktos nie lubi ale trudno - przeżyję .dziekuję za słowa otuchy smile
            teraz muszę oduczyc małego nerwowych tików których się nabawił przez pół roku
            • kropkacom Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:40
              Ja byłam przez spory okres bardzo nerwowa, a dzieci nigdy nie zrywały się bladym świtem i chodziły do 21 spać (z czego po 20 lewitowaliśmy), nie zapraszałam gości, gości z dziećmi. Nie warto. Sąsiad i tak pewnie nie doceni. Jedyne co zrobiłam to poszłam na policje miejską i z sąsiadem porozmawiałam. To ostatnie pozwoliło mi "odczarować" sąsiada. Teraz wiem, że to nieszkodliwy furiat.
    • klubgogo Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 09:36
      Mieszkanie w bloku polega m.in. na dostosowaniu się do reszty. Każdy chce miec względny spokój i w tym rozumieniu jest dla mnie normalne życie - bez maksymalnie głośnej muzyki, stukania młotkiem po 19-20.00, palenia na balkonie obok sąsiada. Tupot nóżek dziecka jest odgłosem normalnym i pani sąsiadka jest moim zdaniem przewrażliwiona. O ile dziecko nie rzuca o podłogę pokrywkami, nie toczy kuli, nie piszczy wysokimi dźwiękami, nie wyje na całe gardło, to jest ok i powinnaś babę olac. Jeśli jednak dziecko rzuca klockami i wrzeszczy, powinnaś go uspokoic.
    • w-za-duzym-swiecie Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:15
      Twoje dziecko ma prawo się poruszać po własnym domusmile Uważam, że siedzące zabawy to przesada. Jeśli nie wstaje o świcie i nie wali o podłogę klockami... To wszystko jest ok. Nie jest Twoją winą, że sąsiadka słyszy żywe dziecko. Mieszkam pod rodziną z trójką dzieci. Przed zaśnięciem ćwiczą dzikie galopady po całym domu. Głośno przy tym chichoczą. Wcale tego tak bardzo nie słychać, zwracam uwagę, bo sama mam małe dziecko i nasłuchuję- jak nas może słyszeć sąsiad poniżej. Dla mnie jako sąsiadki odgłosy bawiącego się dziecka są miłe. Wolę, żeby dziecko biegało niż płakało. Możliwe, że trafiłaś na sąsiadkę nadwrażliwą na dźwięki. Moja przyjaciółka kiedyś nad taką mieszkała, została nawet oskarżona o zorganizowanie w domu fabryki produkującej głośnymi maszynami coś tam. Szok. A mieszkała solo, bez dziecka, chodziła po domu boso (sąsiadka twierdziła, że w drewnianych chodakach). Warto zapytać sąsiadów albo ludzi, którzy tam mieszkali przed Tobą - jak wyglądały relacje z tą sąsiadką. Dopóki masz dywan a dziecko nie gra w domu piłkę, jesteś w porządku i tyle.
      • duch_mariana Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:35
        > Przed zaśnięciem ćwiczą dzikie galopady po całym
        > domu. Głośno przy tym chichoczą. Wcale tego tak bardzo nie słychać

        Gdzie nie słychać? Piętro niżej? Piętro niżej to słychać jakby przebiegał tabun koni. Jakby to na mnie trafiło, to najpierw powiedziałbym grzecznie o co chodzi, potem gdyby nie pomogło to mniej grzecznie, a potem w odpowiedzi na te dzikie galopady z głośnym chichotem, zacząłbym urządzać dzikie imprezy z równie głośnym chichotem. Jak już dzieciaki by zasnęły po tych dzikich galopadach, włączyłbym na cały regulator na przykład Carpathian Forest i miałabyś dzieci płaczące i marudzące. A w sobotę i w niedzielę o 6 rano wiertarka udarowa albo polerka oscylacyjna w ruch i koniec spania. Też potrafię być złośliwy.
        • krejzimama Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 11:09
          >Też potrafię być złośliwy.
          Złosliwość zatem masz nabytą. Głupote wrodzoną i rozwijaną.
        • w-za-duzym-swiecie Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 11:43
          "Gdzie nie słychać? Piętro niżej? Piętro niżej to słychać jakby przebiegał tabun koni."
          No ale to ja mieszkam piętro niżej, to chyba wiem lepiej, słychać czy nie? Właśnie bardzo mało to słychać, ja akurat lubię jak się dzieci śmieją. Chyba jestem wymarzoną sąsiadką dla rodziny z dziećmismile
    • dziennik-niecodziennik Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:24
      olej. jesli dziecko nie zachowuje się naprawde nadmiernie głośno - to spokojnie jestes w stanie sama ocenic - to nic złego nie robi. przeciez do kaloryfera dzieciaka nie przywiążesz. pilnuj zeby nie skakał, nie zeskakiwał np z kanapy na podłogę i nie rzucał przedmiotami cięzkimi na ziemie. poza tym - moze robic wszystko, nadmiernego hałasu z tego nie bedzie.
      masz wrednych sąsiadów i tyle.
      • dziennik-niecodziennik Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:32
        łojezu, temat z marca a ja rad udzielam big_grin
        kto to odgrzebał? gazeta, przyznaj sie że Ty?...
    • olena.s Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 10:52
      Analogiczny problem miała znajoma teściowej, samotna spokojna emerytka. Też narzekali sąsiedzi z dołu. Rozumiecie absurd sytuacji: spokojna, pojedyncza osoba..
      Zrobiła remont, zdjęła też podłogę. Okazało się, że warstwa pod nią po prostu rozsypała się, została z niej warstwa pyłu.
      Po położeniu nowej warstwy podpodłogowej problem zniknął.
      Piszę o tym dlatego, że to jest częsty kłopot w blokach: jedna strona ma wrażenie, że siedzi cicho jak myszka, a druga - że nad głową reprezentacyjny zespół pieśni i tańca odwala kozaka z przytupem.
      Rozwiązanie leży w technologii i dobrej woli, a nie w wyzywaniu się od rozpuszczonych bachorów z piekła rodem i nerwowych starych panien nadających sie do czubków.
      • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 19:57
        Wyjątkowo się z Tobą zgadzam, niezwykle rzadko się zdarza, żeby sąsiad wymyślał problemy które nie istnieją lub mają niewielką skalę. W zdecydowanej większości przypadków niestety ale problem z głośnymi hałasami naprawdę istnieje (choćby właśnie źle wyciszona podłoga).
        • lily-evans01 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 24.06.12, 09:24
          Ale czy ta podłoga jest winą autorki wątku? Może kogoś nie stać na remont co chwilę i zrywanie prawdziwego, drewnianego parkietu w dobrym stanie? Zresztą, jeśli pod spodem jest betonowa wylewka, czy betonowy strop, to na pewno nie rozsypało się to w prochwink.
          Zauważcie, że dziewczyna ma już po 2 dywany i dywan w kuchni.
          Myślę, że problem jest grubo wyolbrzymiony przez nerwowego sąsiada. Miałam taką sąsiadeczkę, starszą, nerwową osobę, której przeszkadzały normalne odgłosy codziennego życia, w godzinach typu 7-21. Oskarżała moją matkę, że chodzi w drewniakach, że spuszcza wodę wieczorem w WC itp. Chodziłyśmy z mamą w miękkich kapciach, na betonie były linolea, na to duże dywany. Po prostu ten typ już tak ma. Za to bałby się odezwać, gdyby nad nim mieszkał koleś urządzający dzikie imprezki i prowadzający się np. z amstafem bez kagańca.
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko a sąsiedzi na dole 24.06.12, 12:15
            Jeżeli zaleję sąsiadkę to też nie będzie moja wina tylko awarii, ale jednak to ja (lub moje ubezpieczenie) będę musiała pokryć szkody u sąsiadki.
            Ktoś tu kiedyś pisał o bloku w Niemczech gdzie jeżeli robisz twardą podłogę robisz to na własną odpowiedzialność, jeżeli z tego tytułu sąsiad z dołu będzie skarżył się na hałasy z góry to w gestii owej osoby (a nie sąsiada) jest zmiana podłogi na inną lub odpowiednie jej wyciszenie.
    • kadfael Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 11:10
      Biegające nieustannie dzieci mogą i owszem być bardzo uciążliwe dla osoby mieszkającej pod nimi. Wiem co mówię, bo w czasach studenckich mieszkałam pod taką rodzinką. I to był koszmar. Ale te dzieciaki należały do gatunku takich, które zabrane do sklepu zrzucały wszystko z półek, a jak im zabronić to rzucały się z wrzaskiem na podłogę. Niezłe jazdy były też jak jechały windą. Natomiast jednego dwulatka biegającego po podwójnym dywanie i to w skarpetkach pewnie bym nie słyszała.
      W w ogóle jest różnica między starymi blokami z wielkiej płyty, a tymi nowszymi.
      • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 24.06.12, 08:13
        smile mój w ogóle nie robi mi cyrków , moze dlatego ze jestem po 40 i te bezstresowe wychowanie do mnie nie przemawia, uczę go zachowania i owszem miałam okres buntu ale jeszcze w bloku nie mieszkałam, teraz mój mały wie ze krzykami nic nie osiągnie i odpuścił( wystarczy się mamie wdrapać na kolanka i przytulić - już wyczaił ), oprócz biegania jest naprawdę wyjątkowo grzeczny i spokojny a mam porównanie z placu zabaw smile
        a blok jest sprzed 40 lat
    • tomelanka Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 11:47
      nie szczuj dziecka
      pode mna mieszka ryczaca szescdziesiatka (jesli takie okreslenie funkcjonuje) z wieliim kokiem, awanturujaca sie dla zasady, no moze nie tyle awanturujaca, bo w oczy mila do zrzygania a obgaduje do wszystkich sasiadow i wszystko jej przeszkadza
      moje dziecko jeszcze nie chodzi ale ona caly czas slyszy jak wyje, no dniami i nocami, a moje dziecko nie placze w ogole, W OGOLE, jak mu cos nie pasi to troche steka, ale zanim sie rozplacze to zazwyczaj ja juz temu zaradze, no wiec dziecko wyje, spac nie daje po nocach (wtedy potrafilo 13 godzin przespac ciurkiem bez karmienia)
      sasiadka pali w kiblu, jara razem z synem, co skutkuje tym ze u mnie jest az siwo i smierdzi non stop, do tego gotuje jakies swinstwa i cuchnie na cala klatke
      tak wiec ostatnio moja ulubiona zabawa jest puszczanie dziecku baczka po podlodze, turlanie pileczek, poza tym moje dziecko jest na etapie wyrzucania zabawek z lozeczka i klepania reka w podloge
      pech
      i nie obchodzi mnie co ktos o mnie mysli, zwlaszcza gazeta, ja nie bede wiecznie wszystkim ustepowac i moze jeszcze ja przepraszac, akurat
      a jak ktos raz mi nie odpowie dzien dobry mimo iz na pewno slyszal, to mam go gleboko

      takie uroki zycia w bloku, jak ktos ma wieczorem impreze i nie moge zasnac albo wierci w porze snu dziecka, trudno, zaciskam zeby, mieszkamy w bloku, ale jawnych zlosliwosci nie toleruje i odplacam tym samym
    • nangaparbat3 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 11:51
      Aniu, przede wszystkim nie probuj nawet malego "oduczyć tickow" - takie oduczanie moze ticki jedynie wzmocnic.
      Skup się troche na Twoim stosunku do sąsiadow - chyba za bardzo sie nimi przejmujesz. Jesli na podlodze lezy dywan, a dziecko nie biega w drewniakach ani nie gra w piłke, to wyglada na to, ze sąsiadka ma świra (na przyklad jej maz zauwazyl, ze mają nad sobą atrakcyjna sasiadke, i babie odbilo - to sie zdarza, serio) i moze zasługuje na wspołczucie, ale na pewno nie na przejmowanie się, ze Cie nie lubi.
      Wyluzuj, fochy sasiadki potraktuj z humorem, wymysl sobie jakas dowcipna odpowiedx na ewentualny atak, ciesz sie życiem, a ticki miną nawet nie zauważysz kiedy. powodzenia smile
      • malwa51 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 13:04
        A nie mozesz im nie otwierac? Lub, jesli zaczna znow sie dobijac, zadzwonic na policje i poprosic o wizyte policjanta (nie uprzedzajac o tym sasiadow?)? Jesli ktos sie czepia non-stop, a Ty nie jestes "awanturujaca" - to podpada to pod nekanie. Zwlaszcza, ze - jak rozumiem - rozmawiac sie z nimi spokojnie nie da, bo przychodza z awantura, nie informacja.
        Odglosy zabawy wydawane przez dzieci w dzien to nie jest zaklocanie ciszy, nie pozwol sie sterroryzowac.

      • czar_bajry Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 13:05
        Olej sąsiadów...
        Nie mam już małego dziecka ale mam głupia sąsiadkę od jakiegoś czasu przeszkadza jej wszystko: odkurzacz, kapcie( zwykłe klapki) kwiaty na balkonie a raczej ich podlewanie i wiele innych dziwnych rzeczytongue_out
        Olałam babę a jak od niej idzie woń kadzidełka to ja lecę się awanturować że mi śmierdzitongue_out
        • prawdziwy_ewelina22 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 23.06.12, 17:02
          Dołączam się do wsparcia. Miej sąsiadkę w rzyci. Dziecko ma prawo zachowywać się po swojemu w swoim domu od 6.00 do 22.00!!!! A gdybyś miała dziecko autystyczne, które by wyło całymi dniami, to co by ci ta baba zrobiła?? no co?? Pieniacze tak już mają, że potrafią cierpliwie całymi dniami wytrzymywać z kosiarką osiedlową (hałas od 7.00 do 15.00 non stop na całym osiedlu) ale rzucą się na samotną matkę.
          Ja też byłam samotną matką i też mnie sąsiedzi chcieli zaszczuć jak synek był mały, a to, że ten blok był tak skonstruowany, że o 2.00 w nocy było za przeproszeniem słychać u mnie w mieszkaniu, jak sąsiad sika do swojego WC, to wszyscy mieli w doopie. Bo najłatwiej odreagować wszystkie stwoje żale i wąty na kimś kto nie odda.
      • anna11921 Re: dziecko a sąsiedzi na dole 24.06.12, 08:18
        dziękuję za dobre słowo, bardzo się przestraszyłam gdy do mnie dotarło ze chcąc za wszelką cenę dobrze zyc z sąsiadami krzywdze własne dziecko. a to jest tak naprawdę mały smiechuś i naprawdę kochany smile
        • lily-evans01 Grubo przesadzają! 24.06.12, 09:16
          Jeśli Twoje dziecko wstaje przed 8, to tamta rodzinka zdąży się wyspać do tej pory! Przecież muszą wstawać do szkoły, do pracy!
          Z kolei cisza całkowita ok. 21 to też dobra godzina i jeszcze jest czas do ciszy nocnej, nikomu nie zakłócacie wypoczynku.
          Zrozumiałabym, gdyby mieli niemowlaczka albo byli starsi i któreś z nich obłożnie chore, leży w łóżku... Ale nie wierzę, że sami, we cztery osoby nie generują żadnego hałasu.
          Jesteś łatwym celem, bo jesteś sama i z dzieckiem. Jeśli przestrzegasz ciszy nocnej, nie wysypujecie na kamienną podłogę worka klocków o świcie, nie masz małego zakładu stolarskiego w mieszkaniu ani nie urządzasz głośnych imprez... nie wydaje mi się, żebyś była jakkolwiek nie w porządku!
          Dorośli tak samo generują hałas jak dzieci, a nawet gorszy, dziecko np. nie ogląda TV z pełnym głosem do północy, nie słucha "jedynie słusznego" radia z modłami od 6 rano, nie trzaska drzwiami od klatki schodowej nachlane po imprezce3 o 2 w nocy.
          Ludzie to jednak świnie wink.
    • heavensmind Re: dziecko a sąsiedzi na dole 24.06.12, 09:24
      Sasiadka niech zakupi bądz wybuduje domek ,to nie bedzie miala nikogo pod i nad sobą. Jak sie mieszka w bloku trzeba sie niestety z ludzmi poużerac (nie wnikam juz która strona ma racje). Natomiast jesli jej nie stac niech siedzi cicho w swojej szufladzie, bo nie ma do niczego prawa, a Ty nic nie musisz, bo nic Ci formalnie zrobic nie moze i tyle. Bedzie Cie nachodzic i strzaszyc? Wykrecasz 997......wink
      Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka