Dodaj do ulubionych

całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie?

13.04.12, 05:53
Do rozważenia sprawy skłonił mnie wątek o podawaniu ręki, ale też sytuacja, która mi się niedawno przydarzyła.

Uświadomiłem sobie, że rzadko kiedy podaję rękę kobietom właśnie dlatego, że z większością tych w bezpośrednim otoczeniu witam się poprzez pocałunek w policzek. I mówię tu zarówno o sytuacjach towarzyskich, jak i branżowych - oczywiście w naszym gronie, z klientkami i inwestorami się tak nie witamwink, wtedy podaję rękę wszystkim równo, gdzieś mając savoir-vivre.

No i niedawna sytuacja. Po raz pierwszy spotkałem się z kolegą i jego nową ukochaną. Dziewczyna niedawno się tu przeprowadziła. Na zakończenie spotkania zupełnie naturalnie i odruchowo pochyliłem się, żeby pocałować ją w policzek, ale dostrzegłem przerażenie w jej oczach, więc zaraz się cofnąłem. Sytuacja zrobiła się trochę niezręczna, kolega rozładował ją żartem i zaczęliśmy rozważać ten zwyczaj. Otóż, okazało się, że w jej środowisku tego zupełnie nie było, my z kolei nie pamiętaliśmy, żeby kiedykolwiek było inaczej. Właściwie w każdym środowisku, w którym się obracałem, taki zwyczaj był. Zaczęło się chyba w liceum, ale też nie jestem pewien, może wcześniej.

Bardzo jestem ciekaw Waszych doświadczeń - całujecie, nie całujecie? Jest to dla Was neutralne czy sympatyczne? A może odbieracie to jak inwazję na Waszą intymność?

Mnie się to zawsze wydawało ciepłe i - może paradoksalnie - wcale nie takie osobiste. Bliższe koleżanki obejmuję, w policzek całuję znajome. W ogóle na to zachowanie nie zwracam uwagi, musiałem się mocno zastanawiać, kiedy o tym rozmawialiśmy. Ale ja ogólnie jestem dotykalski i trzeba się mocno natrudzić, żeby naruszyć moją "bańkę prywatności". O ile mnie pamięć nie zawodzi, Hall w "Ukrytym wymiarze" pisał, że osoby z dużych miast potrzebują dużo mniej tej przestrzeni intymnej niż osoby żyjące na obszarach mniej zaludnionych, które po prostu przyzwyczajone są do dużej przestrzeni wokół siebie, nie muszą poruszać się w tłoku itd. W przypadku dziewczyny kolegi to by się zgadzało, bo przeprowadziła się z mniejszej miejscowości. My z kolei urodziliśmy się i wychowaliśmy w dużym mieście. Sprawdzam Wam się to?
Obserwuj wątek
    • feniks_z_popiolu Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 06:09
      Urodziłam się i mieszkam w dużym mieście. Nie ciepię całowania w policzek, obejmowania i w ogóle zbliżania się do mnie na odległość mniejszą niż jeden krok. Nie dziwię się zupełnie tej dziewczynie; w sumie obcy facet naruszający mój obszar prywatny; nieee....
      • borys314 Re: 13.04.12, 06:21
        > Nie dziwię się zupełnie tej dziewczynie; w sumie obcy facet naruszający mój obsz
        > ar prywatny; nieee....

        Kiedy popatrzyłem na to z zewnątrz, też pomyślałem - mój boże, znałem tę dziewczynę ledwie od 2 godzin, w sumie jasne, że może sobie nie życzyć. Ale zachowanie jest po prostu tak wdrukowane, że nawet się nie zastanowiłem.
        • anna_geras Re: 13.04.12, 06:24
          Tylko z najblizszymi przyjaciólmi a to zaledwie kilka osób.
    • kol.3 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 06:23
      Generalnie nie lubię całowania się ze znajomymi na powitanie/pożegnanie. Uścisk ręki wystarczy albo i bez tego zwykłe cześć.
    • franczii Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 06:35
      Ja caluje ale ja sie obracam odkad nastolatka jestem w kregach franko-wlosko-srodziemnomorskich wiec jest to dla mnie tak naturalne jak podanie reki. Ale w Polsce nie ma tego zwyczaju wiec nie dziwie sie ze ktos moze byc zaskoczoiny a nawet zniesmaczony. moja mama kiedys sie prawie obrazila ze obca dziewucha chciala sie z nia calowac zwlaszcza ze to byla Polka. Gdyby to byla cudzoziemka to na pewno by sie tak mama nie obruszyla bo w kontaktach z cudzoziemcami czlowiek sie nastawia na jakies nowosci i to, ze cos moze zaskoczyc natomiast w wykonaniu Polki wyszlo to na straszna gafe.
      • franczii Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 06:38
        Jeszcze dodam, ze mieszkajac we Wloszech caluje sie z kims niemal codziennie a w Polsce sie nie caluje prawie nigdy.
      • fifiriffi Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 10:57
        U mojego syna w przedszkolu jest chłopiec,który pół roku chodzi do przedszkola w PL i pół we Włoszech.Dzieci przed nim "uciekają" bo on wszystkich przytulasmile i całuje.
      • borys314 Re: 13.04.12, 15:53
        Kiedyś spędziłem wakacje w gronie Włochów i był ten problem, że oni całowali 2 razy, a w Polsce całuje się 1 albo 3 razy. Więc ciągle dochodziło do nieporozumień.smile
    • mama303 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 06:57
      Nie znoszę! zarezerwowane tylko dla najbliższych: mąż córka rodzice. Pochodze i mieszkam w dużym mieście.
      • thaures Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 08:01
        Nie lubię takiego całowania; na szczęście wszyscy znajomi wiedzą- tylko mąż przyjaciółki namiętnie to robi od lat- ale w jego przypadku przywykłam.
        Nie mogę zwłaszcza zrozumieć ludzi, z którymi się spotykam raz na rok i ci rzucają się do całowania.
        • hotya Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 08:25
          thaures napisała:
          > tylko mąż przyjaciółki namiętnie to robi od lat- ale w jego przypadku przywykłam.

          No skoro namiętnie, to też bym przywykławink
          • borys314 Re: 13.04.12, 15:55
            > No skoro namiętnie, to też bym przywykławink

            Też zwróciłem na to uwagę.wink
    • sarling Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 08:21

      -Niespecjalnie lubię te cmokanka, ale kiedy ktoś się wyrywa, trudno...też cmokam.
      Bardzo nie lubię, kiedy facet pierwszy mnie ściska i obcałowuje, buziaczki wydają się bardziej naturalne wśród przyjaciółek (aż chce się napisać "psiapsułeczek" tongue_out).
      A jeśli w pracy ktokolwiek by chciał mnie pocałować - napotkałby królową śniegu.
      Kiedyś jeden facet uparcie całował mnie w rękę, choć prosiłam by tego nie robił - dziś witam się z rękoma założonymi na piersi.
      -
      Nie bądź LEMINGIEM
      Zostań REBELYANTEM
      • katus118 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 08:29
        O ile całowanie w rękę nie przeszkadza mi, o tyle cmokanie w policzek (i dotyczy to wszystkich) już tak. I raczej unikam takich powitań. Wolę podać rękę lub po prostu powiedzieć np. ,,cześć'', bez zbędnych uścisków.
        • zefirek1612 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 15:10
          dla mnie całowanie w policzek na powitanie jest szczeniackie, a sądzę po sama po sobie. Kiedyś spontanicznie przytulałam i całowałam w policzek znajomych, teraz już nie uważam tego za fajne, cenię swoją sferę intymną. Chyba małżeństwo na to wpłynęło.
      • borys314 Re: 13.04.12, 16:01
        A mnie, mimo że taki całuśny, całowanie w rękę odrzuca. Nie wiem, pachnie mi patriarchatem i mam jeszcze wrażenie, że do tego trzeba wąs zapuścić.
    • przeciwcialo Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 08:30
      Całuski tylko w rodzinie i z bardzo bliskimi znajomymi. Co innego składanie życzeń.
      Sztywnieje gdy ktos dopiero co poznany z dziobem leci.
    • broceliande Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 09:06
      Ja jestem dość zimna i witam się bezdotykowo. Obejmuję brata, teściów, przyjaciółkę od wielkiego dzwonu.

      Zastanawiam się, czy wylazłoby ze mnie, jak z tej Twojej znajomej, czy bym się jakoś opanowała.

      We Francji, gdzie obcy ludzie się całują w oba policzki, przechodziły mnie dreszcze.
      Codziennie rano ekipa winobraniowa - ze 30 osób - i wszyscy ze wszystkimi! Męża całowały tylko kobiety, mnie i kobiety i mężczyźni!
      • broceliande Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 09:10
        Z drugiej strony, w najbliższej rodzinie panuje całkowite nieskrępowanie obyczajów.
        Bez limitu przytulasy z mężem i synem, nie ma problemu z nagością, wchodzeniem, jak któreś siedzi na kibelku i w ogóle.
      • borys314 Re: 13.04.12, 16:06
        > Zastanawiam się, czy wylazłoby ze mnie, jak z tej Twojej znajomej, czy bym się
        > jakoś opanowała.

        Ale nie ma się co opanowywać! Myślę, że nikt z "całujących" się nie obraża, że ktoś ma inną barierę intymności. Nie ma się co zmuszać.

        > Codziennie rano ekipa winobraniowa - ze 30 osób - i wszyscy ze wszystkimi! Męża
        > całowały tylko kobiety, mnie i kobiety i mężczyźni!
        To też wydaje mi się dziwne! Kiedy wchodzę na imprezę, na której jest 20 osób, to też rzucam "cześć", a nie całuję/podaję rękę każdemu po kolei.smile
    • aquuaa inwazja 13.04.12, 09:11
      Od urodzenia duze miasto - a nawet wielkie bym rzekla.

      Nie lubie tego zwyczaju - nawet wsrod bliskich znajomych. Ostatnio zaliczylismy impreze, gdzie byla masa samych znajomych i doszlam do wniosku, ze nie bede teraz witac sie z kazdym z osobna a wiec zastrzeglam to na wejsciu (o ile nas tutaj - to ja powiem ogolnie - czesc wszystkim).

      Gdyby taki kumpel mojego meza tak wyskoczyl jak Ty - prawdopodobnie bym zbaraniala ale nauczylam sie uprzedzac takie niezreczne sytuacje i wyciagam dlon pierwsza.

      Ogolnie nie lubie poklepywania mnie dobrodusznie, tracania w zartach, obejmowania przyjacielsko, muskania a ponad wszystko nie znioslabym, gdyby ktos siedzial na tyle rozparty obok mnie aby sie 'pokladac' - nawet jesli jest to rodzina.

      Wszelkie 'jajeczka' w pracy i inne 'oplatki' - nic fajnego.

      Takze teoria Halla sie u mnie nie sprawdza.
      Mam fisia na punkcie mojej przestrzeni i potrafie mocno sie zdenerwowac, gdy ktos w nia wkracza (zaznacze, ze przypadkowy calus od nieznanej osoby nie jest najgorszym naruszeniem ale po prostu nie pasuje mi takie spoufalanie).
    • guderianka Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 09:19
      Tylko z przyjaciółmi i rodziną. Prawdopodobnie gdybym była ową ukochaną Twojego kolegi zamiast przerażonego spojrzenia mógłbyś ode mnie otrzymać solidnego lepa w potylicę winkMój Maz w ogóle nie stosuje tego rodzaju przywitań (na swoje szczęście hehe wink)
      • borys314 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 16:14
        > Prawdopodobnie gdybym była ową ukochaną Twojego
        > kolegi zamiast przerażonego spojrzenia mógłbyś ode mnie otrzymać solidnego lep
        > a w potylicę wink

        Taka jesteś waleczna?wink Nie powiem, że nigdy mnie to nie spotkało - ale na pewno nie gdy całowałem w policzek na pożegnanie.

        > Mój Maz w ogóle nie stosuje tego rodzaju przywitań (na swoje szc
        > zęście hehe wink)

        Ech tam, to zupełnie niewinne! (W większości przypadkówwink).
    • gaskama Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 09:24
      Nie lubię się całować na powitanie. Generalnie lubię się całować tylko z moim mężem. Jakikolwiek kontakt fizyczny akceptuję tylko z mężem i synem. Taka moja fobia. Nie lubię całować na powitanie nawet rodziców a już na myśl o całowaniu teściów czy jekiegoś wujostwa dostaję dreszczy. Unikam takich sytuacji i staram się wywalać łapę na powitanie. Ale to moja osobista fobia.
    • morgen_stern Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 09:36
      Z przyjaciółmi tak, obojga płci.
    • angazetka Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 09:38
      Jestem niedotykalska, w policzek całuję się z naprawdę najbliższymi ludźmi (płci męskiej, najbliżsi ludzie płci żeńskiej - poza mamą - też niedotykalscy). Tzn. z dwoma mężami moich przyjaciółek. Z resztą świata witam się przez "cześć". Chyba że ktoś wymusi, to trudno, nie umrę, ale za to zesztywnieję wink
      • angazetka PS. 13.04.12, 09:40
        Jestem z dużego miasta, teraz mieszkam w jeszcze większym. Nie sądzę, by to miało znaczenie. Raczej szczątkowy Asperger wink
        • borys314 Re: 13.04.12, 16:21
          >Raczej szczątkowy Asperger wink

          Ach, chyba nie trzeba się tak daleko posuwać.wink Każdy ma prawo do swoich preferencji/temperamentu.
          • angazetka Re: 14.04.12, 00:42
            Ależ ja po prostu jestem na granicy Aspergera, tak całkiem serio. Całkiem dobrze mnie zsocjalizowano, co nie znaczy, że jestem standardowa wink
    • tosterowa Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 10:10
      Jestem z dużego miasta i nie cmokam, ale mam znajomych z tego samego miasta, co cmokają, więc różnie to bywa.
      Ja nie cmokam bo nie lubię, a poza tym zwykle mam umalowane usta, ależ bym szkód narobiła!
      Jak mnie ktoś chce cmoknąć, to na zdrowie, ale jakoś szczególnie zachwycona nie jestem smile
      • borys314 Re: 13.04.12, 16:26
        > Ja nie cmokam bo nie lubię, a poza tym zwykle mam umalowane usta, ależ bym szkó
        > d narobiła!

        O, to akurat prawda! I chwała Ci za rozwagę.wink Kiedyś z wyraźnym odciskiem szminki na policzku przespacerowałem pół miasta i jeszcze odebrałem syna ze szkoły. Patrzył na mnie podejrzliwie przez tydzień.
    • gku25 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 10:31
      Naprawdę chciałeś pocałować (cóż z tego że w policzek) obcą dla ciebie kobietę?? Na szczęście nie spotkało mnie coś takiego z żadnej strony póki żyję, ale pewnie bym się uchyliła. Ja też nie z tych całuśnychtongue_out
      • borys314 Re: 13.04.12, 16:29
        > Naprawdę chciałeś pocałować (cóż z tego że w policzek) obcą dla ciebie kobietę??

        No naprawdę. I jeszcze przyznałem się do tego na publicznym forum.wink

        I aż trudno mi uwierzyć, że nigdy Cię to nie spotkało. Może Twoja mowa ciała jest bardzo wyraźna i nikt nie śmie podejść.wink
        • gku25 Re: 13.04.12, 22:15
          Możliwe że masz racjębig_grin
    • fifiriffi Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 10:55
      Z tym całowanie w policzek to ja pamietam jak "rodziło" się to jak byłam w liceum.Tak witałyśmy się jako przyjaciółki.
      Teraz tak wita się ze mną tylko męża wspólnik,a ja zawsze głupio się czuję,bo ciągle o tym zapominam.Z nikim innym(obcym) facetem się tak nie witam.Ze wszystkimi bliskimi witam się podaniem ręki.Tylko z moimi bracmi jeszcze witam się i żegnam całując w policzek.
      • fifiriffi i... 13.04.12, 11:01
        jeszcze witam się całując w policzek z moją mamą,przyjaciółkami,bratową i ze szwagierką,ktora zawsze rzuca sie na mnie pierwszawink
        • borys314 Re: 13.04.12, 16:31
          Czyli z kobietami - tak, z mężczyznami - nie. Toż to seksizm! wink
          • fifiriffi Re: 13.04.12, 16:43
            Przeca napisałam powyżej ,że z kolegą jednym i z bracmi....Aaaa no i jeszcze z moimi dwoma najllepszymi kuzynamismile
            • borys314 Re: 13.04.12, 16:50
              Rodzina się nie liczy! To nie mężczyźni - to bracia i kuzyni. A kolega na Tobie ten pocałunek wymusza, więc też się nie liczy. Dalej obstaję przy seksizmie. wink
    • suazi1 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 11:01
      Toleruję tylko pocałunki z osobami z najbliższego grona np. brat, rodzice, teść. Nie znoszę jak "wyjeżdża do mnie z pyskiem" ktoś kogo nie znam, mam z ta osobą słabe kontakty, kogo widzę ledwie drugi raz w życiu.
    • gupia_rzona Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 11:05
      tylko najbardziej mi bliskich znajomych smile mogę ich policzyć na palcach jednej ręki
      • gupia_rzona Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 12:03
        Przy okazji: jakie to ma znaczenie, że się jest z "dużego miasta"? część z was to podkreśla i nie rozumiem dlaczego...
        • angazetka Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 12:19
          To przeczytaj pierwszy post w wątku (teoria o korelacji między pochodzeniem a całuśnością).
    • morgen_stern Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 11:25
      Pomyślałam sobie jeszcze, że na tle tego wątku chyba jestem wyjątkiem, bo ja się nawet przytulam smile ale ja zawsze byłam z ludźmi blisko fizycznie (nie mylić z erotyką).
      • guderianka Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 11:27
        Morgen-nawet z tymi, których znasz 2 godziny ? wink
        • morgen_stern Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 11:29
          Napisałam wyżej, że chodzi o przyjaciół, dobrych znajomych, osoby bliskie. Większość nawet z tymi się nie cmoka.
      • estragonka Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 11:50
        ja tam sie niektorym na szyje rzucam spontanicznie wink i w sumie nawet nie musze kogos dlugo znac (tzn w sensie moge znac nawet miesiac, ale na takim gruncie ze staje sie to dla nas naturalne, a czasem znam kogos i 10 lat i bym tak nigdy nie zrobila).

        natomiast narzucajacego sie cmokania nie znosze, i z babami tez sie nei caluje. chyba ze bardzo bliska kolezanka, ale to teraz raczej przytulam smile
        • borys314 Re: 13.04.12, 16:40
          > ja tam sie niektorym na szyje rzucam spontanicznie wink i w sumie nawet nie musze
          > kogos dlugo znac (tzn w sensie moge znac nawet miesiac, ale na takim gruncie z
          > e staje sie to dla nas naturalne, a czasem znam kogos i 10 lat i bym tak nigdy
          > nie zrobila).

          To prawda - z niektórymi osobami dystans skraca się błyskawicznie, z innymi - mimo lat kontaktów - nie rusza nawet o krok. Ja też lubię spontaniczność i wszelkie porywy serca.smile Jest w tym szczerość.
          • franczii Re: 13.04.12, 17:22
            Przerazenie w oczach dziewczyny kolegi tez bylo szczera i spontaniczna reakcjabig_grin
            • borys314 Re: 13.04.12, 17:27
              > Przerazenie w oczach dziewczyny kolegi tez bylo szczera i spontaniczna reakcja
              > big_grin

              Celnie, celnie.big_grin Jak najbardziej - i wolę taką szczerość, niż kiedy ktoś się zmusza, bo chce być miły.
          • estragonka Re: 13.04.12, 22:31
            borys314 napisał:

            > > ja tam sie niektorym na szyje rzucam spontanicznie wink i w sumie nawet nie
            > musze
            > > kogos dlugo znac (tzn w sensie moge znac nawet miesiac, ale na takim grun
            > cie z
            > > e staje sie to dla nas naturalne, a czasem znam kogos i 10 lat i bym tak
            > nigdy
            > > nie zrobila).
            >
            > To prawda - z niektórymi osobami dystans skraca się błyskawicznie, z innymi - m
            > imo lat kontaktów - nie rusza nawet o krok. Ja też lubię spontaniczność i wszel
            > kie porywy serca.smile Jest w tym szczerość.
            >

            no wlasnie, znasz kogos niby krotko ale wiesz ze mozesz mu sie rzucic na szyje i nie bedzie to zle kojarzone, nie bedzie zle odebrane i nie bedzie jakiegos foux-pasa wink czasem tak jest i juz, i jako wychodzi calkiem samo z siebie i wlasnie to jest w tym fajne big_grin
    • truscaveczka Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 12:52
      Jestem z dużego miasta.
      Gdyby facet wyszedł do mnie z jakąkolwiek inicjatywą dotykową, zapewne odskoczyłabym. Sama również nie inicjuję dotyku przy powitaniu/pożegnaniu, z nikim. Obrzydliwy zwyczaj, nachalny, fu. I wkurza mnie kuzyn warszawiak, co się z dziobem pcha do mnie, błe.
    • 18_lipcowa1 Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 13:22
      Ja tego nie praktykuje sama, jak ktos sie wychyla to zrobię to, ale nie przepadam.
    • biotka Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 13:22
      Chyba też się na tle ematek wyróżnię, bo ja lubię ten zwyczaj. Oczywiście w gronie bliskich znajomych, przyjaciół i rodziny, ale to spora grupa. Za to są osoby, które uważam za bliskie, a nie całuję, bo wiem, że nie lubią. Ja to czuję i wiem kiedy się powstrzymać przed dotykaniem, całowaniem itp. Jedna moja dobra koleżanka ma taką blokadę i tylko po alkoholu trochę puszcza, wtedy sama inicjuje takie pożegnanie.
      Aha no i ważna rzecz - u mnie ta bezpośredniość i chęć bliskości jest nabyta, byłam chorobliwie nieśmiała, ale przeszło mi w specyficznym środowisku smile
      (Miasto średnio duże)
      • borys314 Re: 13.04.12, 16:53
        >Za to są osoby, które uważam za bliskie, a nie całuję, bo wiem, że nie lubią.

        W moim gronie znajomych jest parę osób, o których wiadomo, że tego nie lubią. Wszyscy to respektują. I ja też staram się wyczuwać, kiedy druga osoba ma opory przed takim kontaktem. Co ciekawe, niektórym się to z czasem zmienia - kiedy dłużej poprzebywają w grupie, która ma taki zwyczaj.

        > Jedna moja dobra koleżanka ma taką blokadę i tylko po alkoholu trochę puszcza, wtedy sama inicjuje takie pożegnanie.

        Hah, znam takie przypadki.wink Zawsze się zastanawiam, z czego to wynika - czy to wychodzą na wierzch jakieś stłumienia, puszcza wychowanie itd. Może nadinterpretuję, bo przecież ludzie generalnie rzecz biorąc, lepią się do innych po alkoholu.

        > Aha no i ważna rzecz - u mnie ta bezpośredniość i chęć bliskości jest nabyta, b
        > yłam chorobliwie nieśmiała, ale przeszło mi w specyficznym środowisku smile

        Jeśli to nie tajemnica - ujawnisz, co to za środowisko tak Cię zmieniło?smile
    • lady-z-gaga Re: całujecie w policzek na powitanie/pożegnanie? 13.04.12, 13:59
      Tak, całuję i lubię tongue_out
      Witam się w ten sposób ze znajomymi obu płci, nawet niezbyt bliskimi. Tzn podaję rękę przy przedstawianiu się, jak kogoś poznaję, ale potem już się cmokamy big_grin
      • borys314 Re: 13.04.12, 16:54
        > Tak, całuję i lubię tongue_out
        > Witam się w ten sposób ze znajomymi obu płci, nawet niezbyt bliskimi. Tzn podaj
        > ę rękę przy przedstawianiu się, jak kogoś poznaję, ale potem już się cmokamy big_grin

        Mam dokładnie tak samo! Te dwa ostatnie posty trochę mnie pocieszyły, bo już zaczynałem się czuć jak dziwoląg i gwałciciel. wink
        • lady-z-gaga Re: 13.04.12, 17:02
          Ja też się zdziwiłam, czytając wątek, bo mam znajomych z różnych środowisk ( w sensie, że parę grup nie znających się nawzajem) i nigdzie nie spotkałam takich dziwolągów, jak na forum.
          Nie znam (i chwała bogu) żadnych niedotykalskich, żadnych potrzebujących 2 X więcej przestrzeni, żadnych bojących się (lub brzydzących) bliskości innych ludzi.
          Nie kazdy musi lubić całowanie w policzek, jestem w stanie to uszanować, ale tutaj miał miejsce prawdziwy wysyp fobii społecznych smile
          • borys314 Re: 13.04.12, 17:10
            Gdyby traktować forum jak dokładną reprezentacją rzeczywistości, to wynikałoby z tego, że poruszamy się wśród dokładnie tych samych ludzi, bo inaczej niemożliwe, żeby 2 takie grupy istniały niezależnie od siebie.wink

            PS. Byłaś w poniedziałek na imprezie u Krzyśka? suspicious
            • lady-z-gaga Re: 13.04.12, 17:20
              Niestety, to nie mój pantofelek....
              big_grin
    • borys314 niedotykalska 13.04.12, 17:00
      Przypomniało mi się, jak słuchałem kiedyś wystąpienia prof. A. Markowskiego, językoznawcy - stwierdził, że z użycia wychodzą takie formy jak "spóźnialska", "niedotykalska" itd.
      Przy "niedotykalska" zatrzymał się na chwilę i skomentował - "Może dlatego, że desygnat już zanikł, hehe". Myślę, że bardzo by się zdziwił, czytając ten wątek. wink
      • angazetka Re: niedotykalska 14.04.12, 00:40
        Prof. Markowski, niestety, ma taki właśnie poziom dowcipu. I wszystko mu się z jednym kojarzy.
        • borys314 Re: 14.04.12, 01:23
          Moja znajoma studiowała polonistykę, chodziła na jego seminarium i mówi dokładnie to samo. Stary satyr, w dodatku zaczepiający studentki.
    • yoko0202 tak 13.04.12, 17:40
      z tym że to raczej w grupie bliższych znajomych, z którymi widzę się mniej lub bardziej regularnie, lub z takimi znanymi od X lat.
      stolyca
      aha, bywam często na wiosce na działce, tam cmokta się raczej tylko młodsze pokolenie (20-30 l.)
      • jak_matrioszka Re: tak 13.04.12, 18:12
        Srednio duze miasto (pol mil.): nie mam nic przeciwko jak ktos znajomy do mnie z pyszczkiem leci.

        Mam znajoma po ktorej widac ze fizycznie cierpi, jak sie ktos do niej zblizy na odleglosc ponizej pol metra, zal mi jej. Gdybys trafil sie jej taki moment pozegnania, to chyba by zemdlala z przerazenia.
        • borys314 Re: 13.04.12, 18:22
          > Mam znajoma po ktorej widac ze fizycznie cierpi, jak sie ktos do niej zblizy na
          > odleglosc ponizej pol metra, zal mi jej. Gdybys trafil sie jej taki moment poz
          > egnania, to chyba by zemdlala z przerazenia.

          Cóż, nie mam nic przeciwko, żeby kobiety w kontakcie ze mną mdlały - ale chyba jednak nie z przerażenia.;D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka