Do rozważenia sprawy skłonił mnie wątek o podawaniu ręki, ale też sytuacja, która mi się niedawno przydarzyła.
Uświadomiłem sobie, że rzadko kiedy podaję rękę kobietom właśnie dlatego, że z większością tych w bezpośrednim otoczeniu witam się poprzez pocałunek w policzek. I mówię tu zarówno o sytuacjach towarzyskich, jak i branżowych - oczywiście w naszym gronie, z klientkami i inwestorami się tak nie witam

, wtedy podaję rękę wszystkim równo, gdzieś mając savoir-vivre.
No i niedawna sytuacja. Po raz pierwszy spotkałem się z kolegą i jego nową ukochaną. Dziewczyna niedawno się tu przeprowadziła. Na zakończenie spotkania zupełnie naturalnie i odruchowo pochyliłem się, żeby pocałować ją w policzek, ale dostrzegłem przerażenie w jej oczach, więc zaraz się cofnąłem. Sytuacja zrobiła się trochę niezręczna, kolega rozładował ją żartem i zaczęliśmy rozważać ten zwyczaj. Otóż, okazało się, że w jej środowisku tego zupełnie nie było, my z kolei nie pamiętaliśmy, żeby kiedykolwiek było inaczej. Właściwie w każdym środowisku, w którym się obracałem, taki zwyczaj był. Zaczęło się chyba w liceum, ale też nie jestem pewien, może wcześniej.
Bardzo jestem ciekaw Waszych doświadczeń - całujecie, nie całujecie? Jest to dla Was neutralne czy sympatyczne? A może odbieracie to jak inwazję na Waszą intymność?
Mnie się to zawsze wydawało ciepłe i - może paradoksalnie - wcale nie takie osobiste. Bliższe koleżanki obejmuję, w policzek całuję znajome. W ogóle na to zachowanie nie zwracam uwagi, musiałem się mocno zastanawiać, kiedy o tym rozmawialiśmy. Ale ja ogólnie jestem dotykalski i trzeba się mocno natrudzić, żeby naruszyć moją "bańkę prywatności". O ile mnie pamięć nie zawodzi, Hall w "Ukrytym wymiarze" pisał, że osoby z dużych miast potrzebują dużo mniej tej przestrzeni intymnej niż osoby żyjące na obszarach mniej zaludnionych, które po prostu przyzwyczajone są do dużej przestrzeni wokół siebie, nie muszą poruszać się w tłoku itd. W przypadku dziewczyny kolegi to by się zgadzało, bo przeprowadziła się z mniejszej miejscowości. My z kolei urodziliśmy się i wychowaliśmy w dużym mieście. Sprawdzam Wam się to?