Dodaj do ulubionych

Faceci u ginekologa

    • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:59
      ło matko ale lolce i kalipsie żal tylek sciska ze inni faceci sie intereuja swoimi zonami...toz to patologia i zbrodnia zboczenie czy co innego

      pewnie same byscie chcialy otrzymac troceh zainteresowania i ciepla bliskosci od swoich starych wiec sie wyżywacie na reszte normalnych rodzin
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:01
        Tak, na pewno jest tak jak piszesz big_grin.
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:03
          no widzisz..i po kiego grzyba 200 wpisow robic forum zasmiecac, skoro 3 zdania powiedzialy o was prawdetongue_out
        • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:06
          Biorac pod uwage wypowiedzi w watku i ilosc kobiet z facetami u ginekologa wychodzi na to,ze to z kobietami twojego pokroju a wlasciwie z waszymi facetami jest cos nie tak.
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:14
          oj lolka lolka, a pozniej jak ci stary z piwskiem przed tv zasiadzie majac ciebie i bachorka w 4 literach dopiero se bedziesz w brode pluc zes go nie zaciagnela jednak do gina i nie zainteresowala rodzina tongue_out
      • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:10

        Cóż, jeśli ty ze swoją argumentacją należysz do tych normalnych rodzin to ja już wolę swoją- nienormalnąwinkP
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:16
          kali_pso napisała:

          >
          > Cóż, jeśli ty ze swoją argumentacją należysz do tych normalnych rodzin to ja ju
          > ż wolę swoją- nienormalnąwinkP


          yy no raczej
          jesli dla ciebie milosc bliskosc i wspieranie nie jest dobrem podstawowym w malzenstwie to ja nie wiem po jaka cholere masz meza,
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:18
          aha zeby nie bylo moj "MIŚ"byl ze mna tylko raz na wizycie jak bylo to badanie 4d czy cus takiego, ale mimo wszystko nie rozumiem waszych żali wobec innych NORMALNYCH i mezczyzn ktorzy chca uczestnuczyc w zyciu swojej partnerki tym bardzei jesli chodzi o ich wspolne dziecko
    • rosapulchra-0 Lola, OT 26.04.12, 22:32
      Lola, ty kiedyś stosowałaś jakąś dietę owocową, czy warzywną, zdaje się. Możesz mi ją podesłać na priwa? Z góry i z dołu dziękuję.
      • lola211 Re: Lola, OT 26.04.12, 22:40
        Wysłałam ci info na gazetowego.
        • rosapulchra-0 Re: Lola, OT 26.04.12, 22:53
          Dziękuję, odebrałam, czytam smile
    • vivi.bon Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 00:21
      Chodził ze mną od 12 tyg. na USG. Podczas badania na fotelu i konsultacji był nieobecny, ale USG oglądaliśmy sobie razem, bo OBOJE byliśmy ciekawi. Gdybym tylko wiedziała, że to czyni z niego geja zainteresowanego upławami...
    • beataj1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 00:44
      Jestem na wylocie ciązy. Chłop do tej pory był ze mna na dwóch wizytach USG. A dlaczego? Nie dlatego że potrzebuje trzymania za rękę czy tez oczekuję zobaczyć łzy migoczące w jego wzruszonych oczach. Był na USG bo to po prostu jest ciekawe doświadczenie. Ciekawe w sensie że można na żywo zobaczyć coś co normalnie może człowiek zobaczyć tylko w programach przyrodniczych w stylu "Cód narodzin". Chłop jest człowiekiem ciekawym świata i nie widzę powodu dlaczego mam mu odmawiać takiego doświadczenia. Ja sama gdyby to chłop był w ciąży z chęcią poszłabym zobaczyć takie USG live. Fakt że nie zawsze wszystko widać ale to co było widać zrobiło i na mnie i na nim wrażenie.
      Widok mojej osoby z sondą w pochwie został mu darowany bo pan doktor położył mi na nogach taki materiał i wszystko było na cacy zasłonięte. Z resztą taki widok sondy w pochwie jest chyba mniej szokujący niż widok główki dziecka przeciskającej się na zewnątrz podczas porodu, ale co kto lubi.

      Na normalne wizyty ciążowe chłop nie chodzi bo to nawet dla mnie nudne jest więc po co i jego uszczęśliwiać dodatkowo. Choć nie ukrywam czasem ze mną bywał pod gabinetem, ja wchodziłam załatwiałam wizytę a potem jechaliśmy realizować jakieś wspólne plany. Ale zawsze po wizycie pytał zaciekawiony co i jak i co tym razem lekarz powiedział i to dla mnie oczywiste bo ciąża mimo że noszona przeze mnie jednak jest rezultatem wspólnej działalności i rola chłopa moim zdaniem nie skończyła się w momencie wytrysku.

      Widok faceta pod gabinetem ginekologicznym nie szokuje mnie, nie szokuje mnie tez widok pary przychodzącej razem do internisty czy też dentysty. Ot różne ludzie maja potrzeby i nie obchodzi mnie to na tyle by się tym emocjonować.
      • mea.may Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 06:59
        Mój mąż przez całą ciążę nie był ze mną ani razu u lekarza. Wszelkie sprawy związane z ciążą załatwiałam sama, razem robiliśmy tylko zakupy dla dziecka. Poród też przeszłam sama, mąż przyjechał, jak już było po wszystkim. I ja tak wolę. Uważam,że pewne sprawy są zarezerwowane wyłącznie dla kobiet. Nie przyszło mi do głowy,żeby prosić męża o asystę przy porodzie, dla mnie to nie do pomyślenia. Tak samo jak wspólna sypialnia czy korzystanie z tej samej toalety. Musi być jakiś margines prywatności, nie rozumiem tej dzisiejszej mody na "wywalanie" wszystkich intymnych spraw na wierzch.
        • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:46
          > z ciążą załatwiałam sama, razem robiliśmy tylko zakupy dla dziecka.

          Jakoś ci nie potrafię zazdrościć. Ale pewnie jesteś sporo ode mnie starsza i nie rozumiesz.
        • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:51
          mea.may napisała:

          > Mój mąż przez całą ciążę nie był ze mną ani razu u lekarza. Wszelkie sprawy zwi
          > ązane z ciążą załatwiałam sama, razem robiliśmy tylko zakupy dla dziecka. Poród
          > też przeszłam sama, mąż przyjechał, jak już było po wszystkim. I ja tak wolę.
          > Uważam,że pewne sprawy są zarezerwowane wyłącznie dla kobiet.


          jezu wspolczuje
          • edelstein Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:56
            Ciekawe czy maz uczestniczyl w poczeciu,przeciez to takie intymnewinkcipke,by zobaczyl i nie daj boshe zemdlalwink
          • ciociacesia ale czego tu współczuc? 27.04.12, 09:07
            jesli tylko nie narzuca tych pogladów reszcie ludzkosci jako jedynych własciwych to co tu jest do współczucia, kazden ma inny prog intymnosci
    • crises Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:56
      Ja właśnie z tego powodu zmieniłam ginekologa parę lat temu. Każda lasia z misiem, miniaturowa poczekalnia, zaledwie parę krzesełek, lasie siedzą, misie siedzą, ja stoję. Ani razu się nie zdarzyło, żeby któryś zapytał, czy chcę usiąść.
      • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:04
        Nie wierze big_grin Taka wygadana osoba na forum i misiów ustawić nie potrafiła big_grin Faktycznie, forum to zbiegowisko frustratów.
        • crises Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:35
          Potrafiła, niemniej jednak każdorazowe ustawianie misiów w końcu mi się znudziło. Wolę chodzić tam, gdzie nie muszę tego robić, bo jakoś nie ma zwyczaju chodzenia do ginekologa w parach, organizacja jest lepsza, więc pod gabinetem siedzi w porywach jedna pacjentka, i są krzesła dla wszystkich.
    • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:18
      Ona rozkraczona z sonda w pochwie, a pan obok stoi
      > i za reke trzyma? Tak to sie odbywa?

      Usg przez pochwe jest tylko w pierwszych tygodniach, najczesciej to pierwsza wizyta potwierdzajaca ciaze i wtedy raczej sie nie przychodzi z partnerem. Pozniejsze usg sa przez brzuch.
      • ciociacesia ja przywlekłam exa 27.04.12, 09:10
        na wczesne usg, bo mialo sie okazac czy zabiło to serce czy nie, jego entuzjazm przed byl mocno sredni, ale po nie załował
    • mia_siochi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:22
      -w czasie ciąży chłop bywał ze mną u ginekologa. Miał mnóstwo pytań, interesowała się, lekarz zapraszał.
      -ba! chłop czytał również poradniki typu "będę ojcem" i książki o ciąży i o pielęgnacji noworodka, wyrodny jeden!
      -dzieckiem zajmujemy się razem- od początku razem kąpiemy, razem chodzimy na spacery, razem wybieraliśmy złobek, i tak, często razem przewijamy tongue_out kupska sa za karę, jak żadne na karę nie zasłużyło to nie ma wyjścia, musi być razem tongue_out nie, nie mamy łazienki metr na metr i się nie zabijamy
      -sprzątamy też razem
      -i razem na zakupy chodzimy
      -ok, do lekarza osobno, chyba że wizyta wieczorem, to w ramach towarzystwa razem jedziemy ;P

      Normalnie się zapłaczę, ze taka nie samodzielna jestem.
      • aretahebanowska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:05
        Widać oboje jesteście straszliwie niesamodzielni, bo żadne sobie samo nie radziwink. Ja nie rozumiem tej całej dyskusji. Po to wzięłam sobie chłopa, żeby robić z nim wspólnie różne rzeczy - z tym jednym chłopem konkretnie. Do punktów wymienionych wyżej mogę dodać wspólne odprowadzanie lub odbieranie dzieci z placówek opiekuńczo-wychowawczych, szczepienia dziecięciów też najczęściej opędzamy razem, a namłodsze to kąpiemy wszyscy razem czyli we czwórkę (w towarzystwie starszaków). Często razem jeździmy do urzędów, do mechaników samochodowych, do myjni. Jak robił USG brzucha to też z nim polazłam. A jak koleżanka dentystka obrabiała mi kanał to w tym samym czasie kolega małżonek (mój) z drugim kolegą małżonkiem (jej, też dentystą) obrabiali w tym samym pomieszczeniu piwko - co więcej mój małżonek co jakiś czas zaglądał mi w paszczę i nawet ssak potrzymał jak było trzeba. Patologia normalnie.
        A swoją drogą, życzę wszystkim dzieciom takiego ojca jakim jest mój kolega małżonek. Zdecydowanie jego zainteresowanie dziećmi nie skończyło się na wizytach u ginekologa i oglądaniu "fasolek".
        • gryzelda71 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:13
          E tam.
          Zadusiłabym się w takim jak twój układzie.
          • aretahebanowska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:20
            No bez przesady, nie zawsze te czynności wykonujemy razem, ale zdarza się. Sporo rzeczy jednak robimy oddzielnie i nie mówię tu tylko o wizytach w toalecie wink.
            • gryzelda71 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:55
              Z pierwszego postu odniosłam wrażenie ze wszystko razemwink
              Z resztą tobie pasi mnie nic do tego.
          • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:55
            e tam fajnie jesttongue_out tym bardziej ze nic z przymusu
            • gryzelda71 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:46
              Toz pisze,ze jak tak lubisz to miodzio.
              Ja bym zwiała.
              • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:02
                ale to chyba nie do mnie pisalas?
                oczka zamroczylo?
    • iwoniaw No, skoro twój konkubent się nie garnie do 27.04.12, 08:30
      wsparcia cię czy choćby towarzystwa to musisz być "samodzielna". big_grin
      W życiu by mi nie przyszło do głowy analizować, po co ktoś inny przychodzi z członkiem rodziny tam, gdzie ja akurat sama - no ale mnie akurat tu nie boli big_grin
      • lola211 Re: No, skoro twój konkubent się nie garnie do 27.04.12, 12:06
        Boli? Kobieto, co ty pleciesz.Ja patrze na takie niedorajdy z politowaniem.
        • kropkacom Re: No, skoro twój konkubent się nie garnie do 27.04.12, 12:41
          Nie, nie... Masz problem. Przeciwstawieniem niedorajdy jest cwaniak. Pamiętaj o tym.
        • iwoniaw Re: No, skoro twój konkubent się nie garnie do 27.04.12, 13:26
          A cóż innego ci pozostało bidulko, jak nie nazwać niedorajdą kogoś, komu facet tak po prostu chce i może dotrzymać towarzystwa w różnych sytuacjach? big_grin
    • jak.z.nut Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:51
      No to ja jestem bezradna, bo mój facet chodził ze mną i to on rozmawiał z lekarką, ja nie byłam w stanie ( poronienie) ale gdyby nam się udało, na pewno chodziłby też. Gabinet ma osobną przebieralnie, przy badaniu facet nie jest obecny, zostaje zaproszony po badaniu na samo usg. Ja nie wiem co w tym takiego dziwnego, że ma się empatycznego i radującego się z potomka faceta, zaangażowanego w ciąże. Dla mnie to dziwne, że jakiś koleś nie wie nawet kiedy jego żona ma badania, bo dla mnie znaczyłoby że ma i mnie i ciąże w tyle. Natomiast rozumiem projekcje: przeszkadzają mi faceci u ginekologa, bo ja ciąże przechodziłam sama, bardzo przykre.
      I 14 lat temu też miałam asystę przy wizytach, na których miałam robione usg.
      Może i Twój lekarz jest dobry ale ma marny sprzęt, skoro szarości widziałaś.
      • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:06
        Ja nie wiem co w tym takiego dziwne
        > go, że ma się empatycznego i radującego się z potomka faceta, zaangażowanego w
        > ciąże.

        bo lolki facio ma ja gleboko gdzies i wogole obydwoje maja sie gdzies, wszystko robia osobno i pewnie zazdrosci ze inne pary potrafia sie zgrac, na zakupy razem pojechac obiad razem ugotowac, lub na badanie usg chodza razem

        no coz niektore frustratki z zazdrosci sie wyzywaja na innych ktorym sie lepiej ulozylo
      • jak.z.nut Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:16
        A dodam, że mój facet ma 45 lat, więc nie taki szczylwink a jednak zaangażowany.
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:42
          nooo to juz wogole patologiatongue_out

          zazdroszcze, bo jak mlody to waidomo chce mu sie, wykazuje sie itd, ale dojrzaly facet zaangazowany w rodzine to juz osiagnieciesmile oby mojemu tez to zaagnazowanie nie przeszlo zebym nie musiala sie wyżywac na forum ze w koncu samodzielna jestem i moge sobie sama jechac rodzic bo facet mi nie potrzebnytongue_out
    • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:37
      Popieram lolę, dla mnie dodatkowym problemem jest to, że w trakcie mojego leczenia powodującego obniżenie odporności prawie do zera, przebywanie w większym skupisku ludzkim naraża mnie na bardzo groźne powikłania. Nie da się ukryć, że spora ilość poczekalni nie jest dostosowana do zwiększonej ilości pacjentów razy 2.
      Jeżeli w poczekalni jest 10 pań, to jeszcze nie jest dużo, każda z mężem i robi się 20 osób.
      Z ginekologa korzystają nie tylko panie w ciąży, ale również inne pacjentki, w tym takie które mają poważne problemy ze zdrowiem, choć czasami tego po nich nie widać.Ponieważ muszę być pod stałym nadzorem ginekologa, a niestety nie stosuje on zapisów na konkretną godzinę, postałam sobie ostatnio 10 minut w poczekalni pełnej pań z panami, no niestety żaden pan się nie podniósł, wiem mam perukę, makijaż, fajne ciuchy, wyglądam prawie zdrowo, ale sam fakt, że idę do babskiego lekarza i ja muszę stać bo panowie siedzą, wkurza. Oczywiście poprosiłam o miejsce, ale dlaczego w ogóle muszę to robić?
      Poza tym każda dodatkowa osoba w poczekalni do dodatkowe źródło zakażania, należy pomyśleć też o tym, że kiedy wy przeżywacie w poczekalni chwile wzruszenia, być może inne osoby przeżywają stres i lęk, bo walczą o sowje zdrowie i życie, a muszą stać w poczeklani pełnej ludzi.
      Ja z tego powodu zmieniam lekarza, do którego chodzę od 12 lat, do którego mam zaufanie, ale który niestety nie ma wizyt umawianych na konkretną godzinę.
      Niestey czekanie w poczekalni pełnej pań z misiami, z których jeden kaszel, drugi kicha, nie jest dla mnie bezpiecznym miejscem.
      • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:43
        Aha, żeby nie było, że mój chłop się mną nie interesujesmile
        Otóż do każdego lekarza obecnie zawozi mnie osobiście i po prostu czeka w aucie jak wrócę.
        Tak wiem, jestem nieludzkasmile
        Rozumiem również te panie, które mają rzeczywiście jakieś poważne problemy i istotne pytania.
        Ale nie da się nie zauważyć, że duża cześć meżczyzn nawet nie wchodzi do gabinetu, oni po prostu asystują pani w poczekalni.
      • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:48
        > Jeżeli w poczekalni jest 10 pań, to jeszcze nie jest dużo, każda z mężem i robi
        > się 20 osób

        pogielo cie? co ty po mieso z kartka stoisz pod sklepem, czy do ginekologia idziesz? jesli u ciebie w poczekalni czeka 10 pacjentek w jednym czasie a juz nie daj boze 20 razem z partenarmi to zmien ptzychodnie kobieto, ewentualnie idz prywatnie
        u normalnego ginekologa jest co najwyzej 2 panie (=4 gdyby zachcialo im sie przyjsc z kims bliskim)

        > Niestey czekanie w poczekalni pełnej pań z misiami, z których jeden kaszel, dru
        > gi kicha, nie jest dla mnie bezpiecznym miejscem.

        to wyjedz do lasu gdzie nie ma nikogo
        zakupow tez nie robisz? z domu nie wychodzisz? coz innego w zarazkach w sklepie czy w poczekalni (nie pediatry dzieci chorych) lecz ginekologa!
        jesli tak ci to przeszkadza to zamow sobie prywatnego ginekologa do domu bez zarazkow sie obejdzie
        • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:56
          Słuchaj no roksanko, jak chcesz rozmwiać ze mną to zachowuj pewien minimalny chociaż poziom.
          Chodzę wyłącznie prywatnie, a o zmianie lekarza właśnie napisałam.
          Lekarz do którego chodzę jest bardzo znanym i bardzo dobrym lekarzem, dlatego ma dużo pacjentek. Z róznych powodów nie stosuje zapisów na godziny. Panowie asystujący paniom w poczekalni zwiększają tłok. Większość panów nawet do lekarza nie weszła. Czego nie rozumiesz? W razie potrzeby postaram się napisać jeszcze prościej.
          • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:06
            nie pisalam ze czegos nie rozumiem

            to skoro ci nie odpowiada lekarz lub tlok u niego to go zmien, co to za lekarz jak nie zapisuje na godz?;/ poszukaj takiego do ktorgo nie przychodza misiaczki, lub daj ogloszenie do gazety ze poszukujesz ginekologa ktory absolutnie nie pozwala wchodzic do swojej przychodni mezczyznom
      • kura28 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:31
        Współczuję choroby i rozumiem Twoje racje, ale czy głównym problemem nie jest w tym przypadku zła organizacja pracy u tego lekarza? Teraz standardem jest raczej wyznaczanie konkretnej godziny badania i nie spotkałam się od dawna z dwudziestoma osobami czekającymi w poczekalni u lekarza prywatnego.
        Poza tym ginekolog-położnik to nie jest typowo "babski" lekarz. Jego pracą jest tez opieka nad nienarodzonym jeszcze dzieckiem. Dla mnie naturalne jest, że na wizyty dotyczące dziecka przychodzą rodzice razem.
        • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:44
          Kura, ja nie oczekuję współczucia, a nawet mnie drażni smile

          70% panów obecnych w poczekalnie nawet nie weszło do gabinetu lekarza.
          Oni po prostu asystowali swoim partnerkom w poczekalni.
          Kolejną rzeczą jaką zupełnie nie rozumiem, jest fakt, że panowie siedzą, a nowe pacjentki dochodzące stoją. Nie przeszkadza to ani panom, ani trzymanym za rączkę ich partnerkom.

          > Współczuję choroby i rozumiem Twoje racje, ale czy głównym problemem nie jest w
          > tym przypadku zła organizacja pracy u tego lekarza? Teraz standardem jest racz
          > ej wyznaczanie konkretnej godziny badania i nie spotkałam się od dawna z dwudzi
          > estoma osobami czekającymi w poczekalni u lekarza prywatnego.

          No dobrze, a co mają zrobić osoby, których nie stać na lekarza prywatnego?
          Tak zapytam dla pewności, mieszkasz w Polsce?

          Pytałam mojego gina i twierdzi, że nie wyznacza konkretnych godzin, jedynie orientacyjne
          bo pacjentki notorycznie się spóźniają, albo nie przychodzą wcale.

          Poza tym zjawisko wspólnego chodzenia nie dotyczy jedynie ginekologa, u okulisty zdarzyło mi się widzieć z jednym dzieckiem mamę, tatę i babcię.
          Babcia też kocha wnuka i chce zadać swoje pytania.

          Z jednej strony rzeczywiście są przypadki, gdzie wskazana jest wizyta obojga rodziców, ale w wielu wystarczy jeden rodzic. Trzeba też zachować zdrowy rozsądek, a nie doprowadzać do sytuacji, gdzie ludzie tłumnie podpierają poczekalnie w przychodniach i czekają dwa razy dłużej, bo mama chce zapytać, tata chce zapytać i babcia też chce zapytać i wszystko trzeba przeżywać wspólnie.

          • kura28 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:04
            W takim razie nie współczuję ;-P
            Mieszkam w Polsce, w mojej poradni lekarza rodzinnego bez problemu umawiani są pacjenci na konkretną godzinę. Czasem muszę zaczekać wizytę, ale rzadko widuję poczekalni więcej niż 2 osoby. U lekarzy do których chodziłam prywatnie było podobnie.
            Miałam kiedyś za to nieprzyjemność odbyć kilka wizyt w poradni hematologicznej gdzie na wizytę czekało się kilka godzin. I w poczekalni był dziki tłum, w tym sporo osób było z "osobami towarzyszącymi". To wszytko kwestia organizacji, a nie tych okropnych pacjentów, którzy chcieliby towarzystwa bliksiej osoby u lekarza.
            • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:23
              kura28 napisała:

              > W takim razie nie współczuję ;-P

              smile

              > Miałam kiedyś za to nieprzyjemność odbyć kilka wizyt w poradni hematologicznej
              > gdzie na wizytę czekało się kilka godzin. I w poczekalni był dziki tłum, w tym
              > sporo osób było z "osobami towarzyszącymi". To wszytko kwestia organizacji, a n
              > ie tych okropnych pacjentów, którzy chcieliby towarzystwa bliksiej osoby u leka
              > rza.

              No widzę, że czaisz klimatysmile

              Na mieszkam w dużej aglomeracji, być może u nas miejscowe problemy wynikają z ilości ludności.

              Mogę optować za twoją wersją, tylko że rzeczywistość jest jaka jest, i skrzeczy.
              Poczekalnie są jakie są, szpitale podobnie.
              Należy wiec zwyczajnie po ludzku spojrzec, tym bardzie że mówimy o LEKARZACH, do których przychodzą chorzy.
              Mnie uczono, że o słabszych i chorych należy dbać. A tu wychodzi, że to ja muszę odbyć rozmowę ze zdrowym jak byk misiem, żeby w poczekalni u ginekologa ustąpił mi miejsca, bo pan ma tylko w obowiązku dbać o własną żonę.
              I ja rozumiem troskę o rodzinę, ale nie żyjemy w głuszy. Któregoś dnia jakiś inny miś może nie zauważyć żony, albo córki dzisiejszego troskliwego misia. No chyba, że dążymy do wersji, jesteśmy mili i empatyczni ale tylko w stosunku do własnej rodziny.
              • kura28 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:12
                Ja na całą sytuację spojrzałam z innej perspektywy. Bo naprawdę nie zdarzyło się jeszcze żeby w poczekalni u mojego "pana doktora od USG" komukolwiek zabrakło miejsca. I ciężarne i ich misie spokojnie sobie siedzą. I nie rozumiem czemu autorce wątku przeszkadza m.in. mój pomysł włączania faceta w rozwój dziecka od samego początku. Bo o ile Ty przedstawiasz jakiekolwiek argumenty, ona się naśmiewa z samej idei wspólnej wizyty, która dla mnie z kolei jest oczywista (cały czas piszę o USG ciążowym, a nie np. o pójściu do lekarza po globulki na grzybicę wink

                Ale w sytuacji, którą opisujesz też bym się wkurzała. We mnie w ogóle tłok i kolejki budzą niezdrową agresję - wielokrotnie zdarzyło mi się wyjść ze sklepu, urzędu, przychodni itp nie załatwiając swojej sprawy. Za czasów PRL chyba bym z głodu umarła wink
          • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:09
            >
            > Pytałam mojego gina i twierdzi, że nie wyznacza konkretnych godzin, jedynie ori
            > entacyjne
            > bo pacjentki notorycznie się spóźniają, albo nie przychodzą wcale.
            >

            no to chyba nie jest jednak az tak dobry jak piszesz, skoro pacjentki maja go w 4 literach i zamiast spieszcy na spotkanie notorycznie sie spozniaja albo nie przychodza...pomysl sama co piszesz
        • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:48
          Zależy od lekarza, znam jedną specjalistkę przyjmującą prywatnie do której są (prywatnie, nie państwowo) długie kolejki w poczekalni.
        • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 15:12
          Wystarczy leczyć się w prywatnym centrum i nawet umawiani na godzine pacjenci zrobia tłum jesli na raz przyjmuje kilku, kilkunastu lekarzy. Dodatkowo osoby towarzyszące i masz. Pod gabinetem z reguły ze 3 osoby sa bo pomimo umawiania na godzine zastrzegaja możliwość opóxnienia itp.
      • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 15:03
        Trzymam kciuki i dziekuję za mądry post.
    • kura28 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:46
      Zdziwiona jestem, że komuś może to przeszkadzać. Ja na USG chodzę do lekarza, który specjalizuje się w tym badaniu i nie prowadzi "normalnych" wizyt ciążowych. Przed gabinetem są zawsze pary, wchodzą na badanie razem. Dla mnie to norma, zaskoczenie budziłaby sama kobieta. Takie USG jest strasznie fajne, już w 12 tygodniu widać wyraźnie ruszające się dziecko, ręce, nogi, kręgosłup, nawet paluszki. Dodatkowo lekarz wszystko tłumaczy. Czemu odmówić ojcu tej przyjemności?
      Naprawdę kiedyś chodziło się na USG bez ojca dziecka?
    • lineczkaa Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:32
      Ale lola dostałaś. Ty nieczuła ignorantko z nieczułym misiem wink.
      Siem zgadzam, za dużo ich tam, zwłaszcza jeśli to sam początek i gin powie: widzę pęcherzyk wink.
      Ja też sama chodziłam, ojciec dziecka był ze mną tylko w Akademii, kiedy było podejrzenie wady serca ze względu na przechodzoną różyczkę w ciąży. Stwierdził, że mogę ze stresu nie zapamiętać tego co usłyszę, akurat było odwrotnie, bo to on prawie zszedł ze strachu podczas badania... więc i tak by się nie przydał, gdyby się okazało, że coś jest nie tak wink.
    • kamelia04.08.2007 nie troluj 27.04.12, 10:49
      ferie jakies, czy co, bo rozkapryszone nastolatki wlazły na forum
      • ledzeppelin3 Re: nie troluj 27.04.12, 12:27
        To prawda- im więcej osób w poczekalni, tym większa szansa na infekcję osoby z obniżoną odpornością, szczególnie w sezonie grypowym.
        To samo jest z odwiedzinami w szpitalach.
        Warto o tym pomysleć, choć rozumiem, że niektórzy panowie, szczególnie przy pierwszym wyczekanym dziecku chcą zobaczyć USG. Ale dziś powszechnie nagrywa się na płytę badanie
        • gazeta_mi_placi Re: nie troluj 27.04.12, 12:46
          Ale nie wszyscy Panowie są chorzy na grypę.
          • iwoniaw Re: nie troluj 27.04.12, 13:06
            Ba - w poczekalni u lekarza zdarzają się nawet niosący zarazę pacjenci - z osobami towarzyszącymi czy bez big_grin
            Oczekiwanie samych zdrowych w przybytku typu przychodnia jest nieco... dziwne? wink
            • nenia1 Re: nie troluj 27.04.12, 13:26
              Nie oczekuję samych zdrowych, ale im więcej ludzi tym więcej potencjalnych źródeł roznoszenia chorób.
              I to co ty pokonasz bez problemu, dla osoby z zanikającą ilością białych krwinek może być źródłem bardzo wielu problemów.
              Widzę, że dla wielu ludzi ogromnym zaskoczeniem jest to, że do lekarza przychodzą leczyć się także chorzy, a ponieważ są chorzy to często mają obniżoną odporność.
              • iwoniaw Re: nie troluj 27.04.12, 13:36
                Tak, a niektórzy chorzy nawet zarażają - albowiem właśnie są chorzy, co za niespodzianka.
                • nenia1 Re: nie troluj 27.04.12, 13:44
                  To może prościej.

                  Czy szanse, że się zarażę zwiększają się wraz z większą ilością osób w tym samym pomieszczeniu, czy nie?

                  I pytanie pomocnicze:

                  Dlaczego lekarze zalecają unikania większych skupisk ludzkich osobom z obniżoną odpornością?
                  • gazeta_mi_placi Re: nie troluj 27.04.12, 13:51
                    Raz miałam "zarazę" (rotawirus) w domu, tylko ja jedna jedyna (mam wyjątkowo silną odporność) nie byłam chora.
                    Czy przez ten czas gdy miałam chorych w domu powinnam nie wychodzić z domu (na klatce schodowej mijają się sąsiedzi), do sklepu i apteki ani w ogóle na zewnątrz? Mimo, że sama byłam zdrowa?
                    • nenia1 Re: nie troluj 27.04.12, 14:02
                      Sorry, zadaj jakieś mniej nudne pytanie.
                      Takie pojawiają się w każdym watku o chorobach.
                      A odpowiedź jest tak banalna, że pytając sama siebie obrażasz.
                  • gazeta_mi_placi Re: nie troluj 27.04.12, 13:52
                    Jak ktoś tak bardzo się boi niech zamówi lekarza do domu, bo zawsze w przychodni jest szansa na spotkanie drugiego chorego albo idąc do przychodni po drodze inną osobę.
                    • nenia1 Re: nie troluj 27.04.12, 13:59
                      Oczywiście, zamówie sobie ginekologa z całym sprzętam i fotelem do domu.
                      Zafundujesz mi?
                      • gazeta_mi_placi Re: nie troluj 27.04.12, 20:51
                        Dlaczego akurat ja? Jak się boisz zarazków to nie wychodź z domu bo dowolna pacjentka lub dowolna osoba poza przychodnią może być chora.
                      • jak.z.nut Re: nie troluj 29.04.12, 21:59
                        współczuje i w pewnym sensie rozumiem troskę o siebie, ale do licha nie popadajmy w skrajność. Dlaczego zainteresowany facet ma tracić możliwość zobaczenia potomka, jego ruchów w gabinecie, trzymając żonę za rękę i wspolnie przeżywając te chwile, bo w poczekalni u lekarza, może zjawić sie ktoś, dla kogo nie jest wskazane [przebywanie w otoczeniu większej liczny osób. Jak tak bardzo ci to przeszkadza to umawiaj się jako pierwsza bądź ostatnia pacjentka. Przecież to nie trudne. U ogólnego lekarza też robisz jaja, że się chorzy ośmielili pojawić w poczekalni?
            • ledzeppelin3 Re: nie troluj 27.04.12, 16:14
              Tyle tylko, że ginekolog, a o takim mowa w tym wątku, ZAZWYCZAJ przyjmuje albo pacjentki w ciąży, albo pacjentki chcące zajść w ciążę, albo pacjentki onkologiczne
              Nie jest to lekarz pierwszego kontaktu, wypisujący antybiotyki na zapalenie oskrzeli
              Więc zarazę sieją zwykle osoby towarzyszące
              • guderianka Re: nie troluj 27.04.12, 16:53
                No tak -bo ciąża, planowanie ciąży tudzież nowotwór wyklucza infekcje bakteryjne i wirusowe wink
              • przeciwcialo Re: nie troluj 28.04.12, 14:55
                Przyjmuje tez pacjentki które nie sa w ciąży, nie chcą zajść w ciążę i nie sa tez onkologiczne.
                • guderianka Re: nie troluj 28.04.12, 14:58
                  Jasne, że tak
                  Ale dopóki jest to jego gabinet to on ustala zasady. Jesli jakiejs pacjentce to nie odpowiada to może zmienic lekarza, próbowac rozmawiac, napisać skarge itp
      • roksanka_3 Re: nie troluj 27.04.12, 22:14
        to uciekaj stad
    • anulla75 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:14
      A mnie jest dokładnie obojętne, po co te Misie chodzą do ginekologa. Tylko za każdym razem szlag mnie trafia, jak nie ma, gdzie usiąść w poczekalni u gina, za to pięciu mężczyzn siedzi i czeka na swoje żonki.
      Sądząc zatem z moich obserwacji mężczyzn i Waszych zwierzeń w wątku, wnioskuję, że Wasi mężczyźni u gina są:
      - cudowni, wrażliwi, współczujący względem swojej kobiety,
      - chamscy i kompletnie niewrażliwi względem innych.
      Gratuluję serdecznie.
      • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:23
        Można poprosić o ustąpienie miejsca. Prawda? Ja wie, kiedyś też byłam taka nadąsana wiecznie matka polka. Teraz grzecznie potrafię poprosić. Ile mnie frustracji...
        • graue_zone Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:35
          Nie rozumiesz? Nie powinno być potrzeby proszenia. Dobrze wychowany mężczyzna w takiej sytuacji wstaje sam, nieproszony i ustępuje kobiecie miejsca. Jeśli kobieta musi poprosić o ustąpienie, a wszyscy panowie w poczekalni są zdrowi i nie są staruszkami, to znaczy, że są niewychowani, a wręcz chamscy.
          • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:39
            O nie, teraz takie czasy, że musisz walczyć o swoje.

            Inaczej to twoje wina, jesteś nadąsana i nieasertywnasmile
          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:49
            No ja wiem, ze ten dobrze wychowany wstanie jak widzi. Ja tam nie liczę już dawno na czyjeś "dobre wychowanie" i oczy dookoła głowy. Tak mi się zmieniło i dobrze na tym wychodzę.
            • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:02
              Ale czemu tak dramatycznie, nie trzeba mieć oczu dookoła głowy żeby dostrzec wchodzacą stojącą w poczekalni kobietę. Mój ginekolog przyjmuje w zabytkowej kamienicy, a tam przedpokoje to nie zamczyska.
              Problemem jest to, że sugerujesz, i chyba wiesz o tym, kobiecie, że skoro nie prosi panów o powstanie z miejsc jest nadąsaną matką polką.
              Otóż nie jest, jest osobą, którą ktoś inny stawia w niezręcznej sytuacji i to u kobiecego lekarza, i to nie ona jest "jakaś" to panowie są niewychowani. Co może nieco dziwić w kontekście przywoływanej tu troskliwości.
              • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:08
                Mnie dziwi, ze facet powinien odprowadzić pannę, a troszczyć się o jej (nie całego świata) zdrowie jest głupotą.
                • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:25
                  Siedzenie z nią w poczekalni i nieustępowanie miejsca innym chorym kobietom jest wyrazem troski o zdrowie partnerki? Wow, to faktycznie dowód wielkiego zaangażowania.
                  • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:31
                    No bo jeszcze facet musi miec coś w głowie a nie tylko w główce którą juz popracował skoro zasiada z partnerka pod gabinetem ginekologa wink
                    smile
                  • jak.z.nut Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 21:29
                    ranyyyy idziesz do lekarza sama, Twój wybór, ja przyjdę z partnerem i to jest mój wybór. I czasem się zdarza że osoba towarzysząca jest potrzebna, mnie była. I tyle, po kie licho dyskredytować człeka za to czy idzie do lekarza sam czy nie.
                  • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:55
                    A Ty znasz tylko jedna bajkę? Jak Jasio Marysię po główce bił? Bez przesady. Normalnie piekło te wasze przychodnie.
        • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:37
          kropkacom napisała:

          > Można poprosić o ustąpienie miejsca. Prawda? Ja wie, kiedyś też byłam taka nadą
          > sana wiecznie matka polka.

          Oczywiście, że można.

          Trochę przykre, że trzeba.

          A dziewczyna ma sporo racji, z jednej strony wielka troska i ogromne emocje, z drugiej zero kultury wobec kobiet i chorych, tym bardziej, że ginekolog to "babski" lekarz.
          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:51
            Mój mąż stwierdził czytając dyskusję, ze generalizujecie. A ja twierdzę, że macie jakieś wizje i tylko je uznajecie za prawdziwe. Mój mąż chodził ze mną i zawsze jak trzeba było to stał. Ot, niespodzianka.
            • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:40
              Kropka, bo Twój Mąż to Misiu wink
              • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:40
                O ja głupia.... big_grin Przecież to logiczne. Albo nie? big_grin

                Musze sobie darować tą zajmującą dyskusję, bo się gubię w jej zawiłościach wink
          • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:56
            A dziewczyna ma sporo racji, z jednej strony wielka troska i ogromne emocje, z
            > drugiej zero kultury wobec kobiet i chorych, tym bardziej, że ginekolog to "bab
            > ski" lekarz



            nie generalizuj, wszędzie zdarzają się "niedomyślni" (niekulturalni)
            nie wierze jednak, żeby wśród nich byl jakiś Mąż ematki
            Mój na pewno nie, mój Misio siada tylko wtedy gdy jest miejsce -i wstaje gdy miejsc zaczyna brakować bo poczekalnia się zapelnia. Co jak pisałam praktycznie się nie zdarza bo wchodzimy do gina na daną godzinę -nie ma tłumów w poczekalni. Ale-i to już też pisalam-albo szczęsciara ze mnie albo troll wink
          • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:33
            Nowoczesny typ tak ma wink Świata poza swoją kobietą nie widzi wink
            • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 09:00
              Super co nie ? wink
        • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:22
          Pewnie że można prosic ale kulturalny facet bez proszenia wie że kobiecie nalezy ustąpić miejsca.
      • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:19
        big_grin
      • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:19
        anulla75 napisała:

        > A mnie jest dokładnie obojętne, po co te Misie chodzą do ginekologa. Tylko za k
        > ażdym razem szlag mnie trafia, jak nie ma, gdzie usiąść w poczekalni u gina, za
        > to pięciu mężczyzn siedzi i czeka na swoje żonki.
        > Sądząc zatem z moich obserwacji mężczyzn i Waszych zwierzeń w wątku, wnioskuję,
        > że Wasi mężczyźni u gina są:
        > - cudowni, wrażliwi, współczujący względem swojej kobiety,
        > - chamscy i kompletnie niewrażliwi względem innych.
        > Gratuluję serdecznie.

        wy chyba z jakiejs afryki jestescie, gdziez wy do choroby jasnej widzicie tyle ludzi i do tego jeszcze facetow w poczekalniach? bo ja przez cale swoje kobiece zycie spedzone u gina w zyciu nie bylam tego swiadkiem
    • pamelia Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:52
      No mnie to też ostatnio zdziwiło smile Przychodzę do gina, w poczekalni 5 krzeseł, na czterech siedzą pary. Zajęłam piąte. Ale babka która przyszła po mnie (też z facetem) nie miała juz gdzie usiąść. Nie była w widocznej ciąży, moze wogóle nie była w ciąży, ale do cholery to ona jest pacjentką, płaci za wizytę i ma prawo usiąśc i poczytać gazetę w kolejce a nie podpierać ścianę! Zaden z troskliwych mężów du.py nie ruszył. Owszem, mąż towarzyszył mi na usg połówkowym w każdej ciazy (jest w osobnym gabinecie) ale żeby przy każdej wizycie, jak pytam o obrzęki i hemoroidy itp :-p... dziwnie się czułabym. No ale my do toalety też sobie nie włazimy, co jak się tu niedawno dowiedziałam jest dośc wyjątkowe - więc widac mamy dosc szeroką strefę intymności. Generalnie mnie to nie rusza, niech sobie chodza nawet z rodzicami i teściami- wkurza mnie dodatkowy tłok w kolejce w mikroskopijnej poczekalni.
      To trochę jak te odwiedziny w szpitalu położniczym - ze skrajności w skrajnośc. Kiedyś dziecko tylko przez szybę a teraz norma to rozanielony tatuś w sali do 20-tej (!) co gapi się z mamusią w śpiącego noworodka i nic sobie nie robi ze współpacjentek które chcą karmić, wiertrzyć krocze itp.
      • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 20:49
        Krocze się myje, a nie wietrzy.
        Poza tym podobno po porodzie w państwowym polskim szpitalu kobiety (już po wypisie) nie zauważają nawet, że na ulicę czy do sklepu wychodzą bez majtek big_grin
      • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:25
        Owszem, mąż towarzyszył mi na usg połówkowym w każ
        > dej ciazy (jest w osobnym gabinecie) ale żeby przy każdej wizycie, jak pytam o
        > obrzęki i hemoroidy itp :-p... dziwnie się czułabym.

        a skad ty wiesz po co ci ludzie przyszli? moze akurat nie rozmawiac o hemoroidach i uplawach, tylko swoich wpsolnych sprawach, albo facet tylko towarzyszy babie bo pozniej np maja gdzies jechac? nie wiem pytasz ich przed wejsciem do gabinetu czy przez dziurke od klucza zagladasz?
        po kiego wtryniac nos w nie swoje sprawy
    • jdylag75 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 19:44
      10 osób w kolejce do lekarza? Fatalna organizacja.
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 21:51
        Masz jakis lepszy pomysl? Gin przyjmuje 2 razy w tygodniu po 4 godziny.
        Na godziny nie umawia, bo ludzie sa nieslowni.Przychodzi sie zatem i zajmuje kolejke.A przychodza tez pacjentki bez zapowiedzi.Lekarz jest dobry to i pacjentek ma pełno.
        • jdylag75 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:18
          Dobry lekarz ale słaby organizator. Co kto lubi, ja mam dobrego lekarza, który przyjmuje w miarę punktualnie = zator liczy max 2 osoby.
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:23
          niech se asystentke zatrudni co mu grafik zrobi skoro on taki zagoniony, zreszta gdyby byl dobrym lekarzem do pacjentki by sie nagminnie nie spoznialy
    • kkalipso Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:16
      ....nie no kobietom odbija ,jak z faceta sprzataczkę robią i do roboty zaganiają to ok ,jak przy usg to wielkie halo,tak jak by filmów panie nie oglądały i nie widziały,że wszędzie asystują ojcowie dzieci u ginekologów,no patrz wszystko na odwrót w tej polsce........same raczej nie wiecie kim ma być ten prawdziwy mężczyzna
    • platki_sniadaniowe Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:16
      Mnie nie wkurzają faceci u ginekologa, fajnie że teraz faceci zawożą swoje partnerki i interesują sie i w ogole

      Ale strasznie śmieszą mnie ich rozmowy w poczekalni. Cisza i dialog:
      misiu musimy jeszcze po chlebek podjechac
      dobrze kochanie
      a jutro sobie kotleciki na obiad zrobimy tylko ziemniaczki musisz kupic...

      • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:27
        zatkaj uszy, co cie obchodzi ze gadaja o obiedzie czy o dupie marynie, miej swoje sprawy
        • platki_sniadaniowe Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:33
          ja sobie mam zatkać uszy?

          ja przyszłam do lekarza a nie na wieczorek dla zakochanych. Tym bardziej poczekalnia u ginekologa nie jest miejscem na dyskusje o kotletach.
          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:37
            Normalnie hit tej dyskusji. Wprowadźmy tematy jakie można poruszać i z kim w poczekalni big_grin

            > ja przyszłam do lekarza a nie na wieczorek dla zakochanych. Tym bardziej poczek
            > alnia u ginekologa nie jest miejscem na dyskusje o kotletach.
            • platki_sniadaniowe Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:40
              taaa, Ty siedzisz w poczekalni i martwisz sie swoimi wynikami a ta nawija ... jak nie o schabowym to o liście zakupów na nastepny dzień...litości

              niech sobie w parach chodzą ale te dyskusje...
              • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:41
                a o czym moga rozmawiac w takim razie?
                "kochanie, bo widziałes jakie mialam zelazo ostatnio, musimy buraczki kupic to mzoe mi skoczy"
                tak by bylo lepiej? big_grin
              • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:48
                Ja współczuje choroby, ale na Boga odrobina rozsądku byłaby wskazana. Nie głupiejmy. W końcu wyjdzie, ze w poczekalni można tyko zdrowaśki odmawiać. wink Oj, ludzie...
                • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 17:59
                  Otóż to, co komu przeszkadzają rozmowy w poczekalni, to nie czytelnia żeby miała być grobowa cisza, a jak większa kolejka to i czas szybko zleci jak się pogada chwilę z innym pacjentem z kolejki.
                  A jak komuś nie pasuje niech zażąda od przychodni wywieszenia tabliczki "ZAKAZ ROZMÓW W POCZEKALNI".
          • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:40
            no tak, bo na poczekalni u ginekologa to tylko o cipkach, grzybicy i ciąży mozna dyskutowac.
            niech sobie rozmawiają oc zym chcą, kurde, ludzie, z facetem do lekarza nie mozna, rozmawiac o obiedzie nie mozna, a COS mozna czy juz calkiem nic??
            • platki_sniadaniowe Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:44
              a nie mozna usiąśc na tyłku i czegoś poczytać?
              a jak chą dyskutowac to moga na zewnatrz wyjsc. Mnie tez mąz zawozi ale no bez przesady.
              • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:51
                No właśnie, gdzie jest przesada? Ja na razie widzę takie piekiełko i to nie w wykonaniu znudzonych emerytów tylko pań w sile wieku. Straszne...
              • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 23:17
                mozna poczytac, a mozna pogadac. zakazu nie ma. wymaganie zeby ludzie siedzieli cicho bo Ci nie odpowiadają poruszane tematy to juz solidne przegięcie.
                • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 18:01
                  Otóż to.
                  Ciekawe, że często te same Paniusie którym rozmowy w poczekalni przeszkadzają są oburzone, że sąsiadowi z dołu przeszkadza biegające całymi dniami i grające w piłkę na panelach dziecko "bo nie ma przecież ciszy nocnej" tongue_out
              • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 18:02
                Można poczytać, można porozmawiać.
                Nie wiem jak w innych krajach, ale w Polsce nie ma zakazu rozmów w poczekalniach do lekarza.
            • edelstein Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 14:36
              Hitem byloby
              -misiu bylam w lazience obok poczekalni i nie bylo juz nakladek,myslisz,ze teraz ktos sie przeze mnie zarazi?w koncu mamy ciagle problem z ta grzybicawink

              Stanowczo wole kotlety i chlebekbig_grin
          • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 29.04.12, 09:57
            luuudzie albo jestes z buszu aldo tylko do buszu sie nadajesz
            • platki_sniadaniowe Re: Faceci u ginekologa 29.04.12, 22:08
              długo nad tym dumałaś?
              pewnie cały niedzielny poranek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka