Dodaj do ulubionych

Skąd się biorą takie tragedie:

28.04.12, 19:24
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,11635860,Matka_wyskoczyla_z_10_pietra__W_rekach_trzymala_dziecko.html
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Skąd się biorą takie tragedie: 28.04.12, 19:43
      Depresja poporodowa?
    • nangaparbat3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 28.04.12, 20:49
      Myślę, że biorą się z samotności. Osamotnienia dokładniej, bo można żyć wśród wielu osob i być rozpaczliwie osamotnionym.
      Dawniej z połoznicą czy młodą matką zawsze ktoś był - ludzie żyli w rodzinach wielopokoleniowych, kobiety zajmowały się domem, dziećmi, żyły w grupie bliskich sobie osób - babcie, matki, ciotki, siostry, kuzynki, służba. Nawet jeśli żarły się między sobą, nie były same. Przebywanie z małym dzieckiem jeden na jeden i siedem na siedem, plus mąż który wieczorem zmęczony wraca z pracy i chce odpocząc - a nie opiekować się babą, która siedzi w domu i nic nie robi przez cały dzień.
      Oczywiście w tym konkretnym przypadku mogło być zupełnie inaczej.
      • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 28.04.12, 21:11
        Z lektury forum położnice (najczęściej) nie życzą sobie niczyich wizyt, dziadkowie ewentualnie mogą pierwszy raz obejrzeć wnuka po dwóch tygodniach lub miesiącu (i to z wielką łaską).
        A najchętniej aby wszyscy goście nie siedzieli dłużej niż 10 minut bo to młodą Mamę bardzo męczy i najlepiej jak nie ma nikogo (oprócz męża).
        • nangaparbat3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 28.04.12, 21:51
          To prawda, ale za to się płaci. Z trzeciej strony jeśli nie spodziewają się życzliwej, ciepłej pomocy, a jedynie krytyki, trudno się dziwić.
        • franczii Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 19:59
          > Z lektury forum położnice (najczęściej) nie życzą sobie niczyich wizyt, dziadk
          > owie ewentualnie mogą pierwszy raz obejrzeć wnuka po dwóch tygodniach lub miesi
          > ącu (i to z wielką łaską).

          Niektorym sie nie dziwie skoro taka babcia potrzebuje jeszcze obslugiwania.
          Do mnie przyjechala tesciowa w dzien kiedy wyszlam ze szpitala i mieszkala z nami przez ponad 2 tygodnie. I ja przez te 2 tygodnie palcem nie kiwnelam. Zajmowalam sie dzieckiem, lezalam, czytalam, spalam i karmilam, z psem na spacer chodzilam. I jeszcze swoje lozko zascielalam bo by mi bylo glupio gdyby to za mnie robila. I tyle. Cala reszta zakupy gotowanie, pranie i sprzatanie odwalala tesciowa. Plus jeszcze gosci podejmowala bo jak mi sie nie chcialo juz siedziec to pod pozorem karmienia szlam sobie do sypialni i mialam spokoj.
          A kuzynka mojego meza ktora ma rodzine na miejscu miala taka pomoc przez kilka miesiecy. Nic nie robila poza zajmowaniem sie dzieckiem.
        • naomi19 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:16
          lektury forum położnice (najczęściej) nie życzą sobie niczyich wizyt, dziadkowie ewentualnie mogą pierwszy raz obejrzeć wnuka po dwóch tygodniach lub miesiącu (i to z wielką łaską).
          Jeżeli wizty wiążą się z koniecznością wysłuchiwania miliona cudownych rad, a każda własna opinia w danym temacie jest powodem do obrazy (my robiłyśmy inaczej, powinnaś, a dlaczego nie....), to już chyba lepiej siedzieć samemu, co później też może wycieńczyć, szczególnie, kiedy mąż w pracy a snu wciąż brak, mimo, że tygodnie mijają. Ja pamiętam przeogromne pragnienie snu. Jedzenie, picie było nieważne, marzyłam tylko o chwili snu. Po kilku dniach pomyślałam, ze przecież jeszcze trochę dam radę, po tygodniu nie spania opadłam z sił, po x miesiącach nie chciało mi się nie tylko spać (wpadłam w bezsenność) ale i żyć.
        • anorektycznazdzira Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 10:47
          > Z lektury forum położnice (najczęściej) nie życzą sobie niczyich wizyt, (...)
          Zasatanawiałam się nad tym nie mogę zrozumieć. To, co mnie najbardziej przerażało w perspektywie okołoporodowej to właśnie odcięcie od ludzi. Zanim jeszcze dziecko się pojawiło i to nastąpiło, organizowałam wszystko tak, żeby nie wylądować sama w 4 ścianach z niemowlęciem. Z pierwszym dzieckiem mieszkaliśmy w akademiku dla rodzin, co w ogóle jest najcudowniejszym rozwiązaniem z możliwych, żeby zapobiegać odcięciu od ludzi. Nigdy nie chciałam sama siedzieć z dzieckiem, zapraszałam gości, jeździłam do rodziny- mam fają rodzinę, wizyta z 3-miesięcznym niemowlęciem jest dla nich OK, a nie powodem do obrobienia dupy, że "się zwaliłam na głowę". Mając drugie dziecko kupiłam auto, żeby być bardziej mobilna i móc odwiedzać ludzi i wybywać z domu. Na samą myśl, ze będę "siedzieć" robiło mi się słabo.
          • mia_siochi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 14:12
            Ja nie chciałam wizyt...bo chciałam umrzeć. Perspektywa przewalających się tłumów, które trzeba nakarmić, zabawiać i jeszcze udawać, że się jest szczęśliwym, "ogarniętym" i świetnie wyglądającym sprawiała, ze az coś mi się wewnątrz wywracało ;/
            • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 19:04
              A czemu nie umarłaś?
          • jkk74 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 19:14
            ja lubiłam przy pierwszym dziecku wizyty moich rodziców - po drodze kupowali ciastka, sami robili sobie kawę, mama zajmowała się córka, albo wyszykowaną zabierała na spacer - ja miałam chwile aby odsapnąć, przespać się, wykąpać...
            wizyty teściów były koszmarem - siadali na kanapie i czekali na obsługę, mąż wtedy pracował od rana do wieczora wiec ew kupno ciastek spadało na mnie...
            • anorektycznazdzira Re: Skąd się biorą takie tragedie: 02.05.12, 12:45
              No i trafiłaś w sedno. Jeśli "wizytują cię" ludzie z wyobraźnią i odrobiną pojęcia o życiu, to nigdy nie zasadzą tyłka na kanapie, za to zapytają, co pomóc. A pomóc trzeba dużo, bo to cieżkie chwile. Szczególnie, jak dziecko pierwsze. Moja teściowa jakoś mega pomocna nie była, ale wymyśliła, że może pomóc wykąpać dziecko, czego ja się początkowo panicznie bałam, a ona nie. No i pomogłasmile



              -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
              -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
              -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
          • nanuk24 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 03.05.12, 15:51
            Z pierwszym synem zostalam zupelnie sama i to bylo najgorsze doswiadczenie z mozliwych.

            Z drugim zupelnie inna bajka. Mialam przyjaciol kolo siebie(rodzina na innym kontynencie). jedna przyjaciolka zabierala codziennie przez tydzien na wycieczki, dwie - na zmiene - przywozily mi obiady, trzecia robila zakupy, sasiedzi zalatwilali drobne sprawy i wykazywali zainteresowanie czy sobie radze i czy nie potrzebuje pomocy. I mimo, ze moj maz wyjechal sluzbowo na dlugo, nie odczulam specjalnie jego braku. Naprawde, cudownie jest miec kogos obok siebie.
            • nanuk24 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 03.05.12, 15:52
              >jedna przyjaciolka zabierala codziennie przez tydzien na wycieczki,

              mojego starszaka, nie noworodkawink
      • ledzeppelin3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 07.05.12, 11:15
        Dawniej z połoznicą czy młodą matką zawsze ktoś był - ludzie żyli w rodzinach w
        > ielopokoleniowych, kobiety zajmowały się domem, dziećmi, żyły w grupie bliskich
        > sobie osób - babcie, matki, ciotki, siostry, kuzynki, służba

        Plac Zbawiciela
        Opowieść na faktach, o kobiecie z warszawskiej Woli
        Młoda matka miała wokół siebie inną kobietę
        Nic nie jest takie, jak się wydaje
    • noemi29 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 28.04.12, 21:34
      Aż mnie coś zabolało w środku... sad

      Tak mogłaby skończyć ja... nie wiem czy miałam depresję, może nie, może to było tak ogromne zmęczenie, że traciłam zmysły i rozum. Mąż miał tylko 2 tygodnie wolnego i musiał wracać do pracy. Ja zostałam. W nocy moje dziecko 1,5 godziny było przy piersi, następnie 2 godziny ryku, potem 1,5 karmienia i tak w kółko. Od 6 do 8 mąż nosił małego, potem szedł do pracy i 2 godziny na dobę to był mój cały sen.

      W dzień nie miałam szansy odespać, bo mój syn non stop się darł, albo jadł. Uspokajał się tylko podczas noeszenia, bujania. (Później się okazało, że ma niedojrzałość błędnika i podwrażliwy układ przedsionkowy).

      Często w ciągu dnia dzwoniłam do męża, że ja nie wytrzymam, że się zabiję i dziecko też. Mąż po takim telefonie przybiegał do domu, w środku dnia, w czasie pracy... Dobrze, że pracował w terenie i miał wyrozumiałego szefa.

      Któregoś dnia wsadziłam małego do chusty i też pojawiła mi się w głowie taka makabryczna myśl sad ja po prostu byłam tak potwornie zmęczona....

      Najgorsze, że ja wołałam o pomoc, prosiłam lekarzy - pomóżcie, co jest mojemu dziecku? nie mam już siły tak żyć! Koleżanka załatwiła mi skierowanie do szpitala, gdzie doświadczone położne, pielęgniarki i lekarze mieli zbadać i obserwować co jest. Nikt nie pomógl sad ten typ tak ma i już.

      Dziś synek ma 3 lata i od pół roku znam przyczynę, ale zawdzięczam to tylko swojej determinacji. Nikt z mojego środowiska nie pomógł. Wszyscy bagatelizowali. sad

      • nangaparbat3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 28.04.12, 21:55
        Popłakałam się.
        Ja się modlę, żebym była w pełni sił jak moja córka urodzi, żeby w razie czego pomóc, odciążyć.
        Czy na taki błędnik jest jakaś rada, czy można tylko czekać, aż dojrzeje?
        • noemi29 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 00:22
          nangaparbat3 napisała:

          Czy na taki błędnik jest jakaś rada, czy można tylko czekać, aż dojrzeje?

          Jest. Bujać, nosić, kołysać, siadać z dzieckiem na piłce (np.rehabilitacyjnej lub fitnesowej) rytmicznie skakać (nie za mocno), chodzi o taki ruch góra - dół. Moje dziecko płaczem tego się właśnie domagało, najlepiej się czuło wtedy, gdy było noszone w chuście i jeszcze takim "podskakującym" krokiem.

          Gdybym to wiedziała od początku...sad zupełnie inaczej bym na tą sytuację patrzyła. Wszystkie ciotki i kobiety z mojego otoczenia dobijały mnie radami:
          - zostaw
          - nie noś, niech wyje
          - no tak, przyzwyczaiłaś, to masz!
          - odłóż go, niech się nauczy, że mama nie bierze na ręce!
          - inne dzieci to...
          - dziecko powinno...

          A nabardziej dobiła mnie teściowa, w rozmowie:

          JA: jutro idziemy z małym prywatnie do neurologa...
          TEŚCIOWA: po co?! nic nie wykaże, nie umiecie się nim zajmować!
          Gdy jednak okazało się, że nie miała racji, skwitowała: no tak, mogłaś jeszcze dłużej czekać! szybciej nie mogłaś iść?! (a przecież gdy mały miał 4 tyg. w szpitalu zebrało się konsylium, które przebadało go na wylot i nic nie stwierdzono, ale ja nie dawałam za wygraną i chodziłam prywatnie)

          No i w taki kotle byłam. Żadnego wsparcia, tylko krytyka. Dzisiaj teściowa mnie przeprasza, trochę zmieniłą swój stosunek do mnie, jako matki, ale na wtedy... Ryczeć mi się chce, bo pamiętam dni, kiedy myślałam o tym w jaki sposób odejść z tego świata sad
          • jowita771 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 06:21
            Nawet nie wiedziałam, że jak się dziecko domaga noszenia, to może być coś z błędnikiem.
            To musi być straszne, jak ludzie tak krytykują, można się poczuć matką do niczego, a zupełnie niesłusznie.
            • nangaparbat3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 07:55
              Może trzeba wreszcie uwierzyć, że niemowlę najlepiej wie, czego mu trzeba, i dokładnie to mu dawać.
              • noemi29 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 14:56
                nangaparbat3 napisała:

                > Może trzeba wreszcie uwierzyć, że niemowlę najlepiej wie, czego mu trzeba, i do
                > kładnie to mu dawać.

                Święte słowa. Ja też jestem zdania, że trzeba podążać za potrzebami dziecka. Mój synek walczył o siebie, tak instynktownie. Jednak jako młoda, niepewna siebie mama, byłam rozdarta i przejmowałam się komentarzami otoczenia.

                Dziś jestem uzbrojona w wiedzę i doświadczenie. Czas pokazał, że to ja miałam rację. I mam gdzieś obiegowe opinie i rady nieprzydatne w naszej sytuacji. Wtedy nie miałam tej siły.
          • nangaparbat3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 07:53
            Teraz to już ryczę.
            Jak piszesz, że chciałaś go nosić i bujać, a nie pozwalali Ci, to po prostu płaczę jak dziecko.
          • ala_willa Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 09:16

            o matko, to już wiem dlaczego mój syn ciagle płakał i uspokajał się właśnie dopiero w czasie noszenia w taki sposób o jakim piszesz... byłam wykończonasad ale ja nie miałam myśli samobójczych, raczej myslałam w ten sposób, żeby to tylko przetrwać, wsyztsko minie niedługo będzie starszy. Rzeczywiście wszystko sie uspokoiło i dotrwałam. Ale ja byłam silna psychicznie. Wsparcia rodziny, męża, matki, teściowej- nie było.
    • mynia_pynia Re: Skąd się biorą takie tragedie: 28.04.12, 21:41
      Bo depresja poporodowa to tylko hasło rzucone na wiatr. Nikt tego nie rozwija, nie opisuje jak jest ciężko.
      Ja GŁOŚNO sygnalizowałam otoczeniu że coś jest nie tak, że sobie nie radzę, że ciągle płacze.
      Mówiłam do męża że chyba się spakuje i ucieknę, że zostawię to wszystko za sobą i nigdy nie wrócę. Płakałam jak bóbr tęskniąc za dawnym bezstresowym życiem, gdzie martwiłam się tylko o siebie. To niewyobrażalne jak człowiek może być odpowiedzialny za życie drugiego człowieka.
      Przeszło mi około 4 miesiąca - uważam, że nie miałam depresji poporodowej, to był tylko lekki szok. A dziecko mi się trafiło w wersji ANIOŁ smile - nie wiem co by się działo gdyby egzemplarz był mniej znośny.
    • d.o.s.i.a Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 02:01
      Cholernie smutna sytuacja.
      Mnie cholernie wkurzaja bzdury, jakie przy okazji padaja na temat depresji. Ze sie nie leczyla, wiec - w domysle - nie wiem, wszystko bylo w porzadku? Ze jakby sie leczyla, to by niby mialo byc gotowe wytlumaczenie dla takiego desperackiego kroku?
      To nieleczona depresja prowadzi do tragedii, a nie odwrotnie! Czy kiedys ludzie to zrozumieja, czy nadal beda traktowac leczenie jako wstyd?
      • nangaparbat3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 07:57
        A wiesz, najwięcej tragedii zdarza się na początku leczenia. Chory dostaje leki i nabiera zdolności do działania, ale wciąż jeszcze widzi świat czarno - boi się go, nie spodziewa się niczego dobrego, a ma już dość woli, by uciec.
        • d.o.s.i.a Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 16:06
          > A wiesz, najwięcej tragedii zdarza się na początku leczenia. Chory dostaje leki
          > i nabiera zdolności do działania, ale wciąż jeszcze widzi świat czarno - boi
          > się go, nie spodziewa się niczego dobrego, a ma już dość woli, by uciec.

          Wiele lekow antydepresyjnych moze powodowac krotkotrwaly etap powstania, badz zwiekszenia intensywnosci mysli samobojczych - jest to wolami napisane na ulotkach i kazdy psychiatra powinien pacjenta na to uczulic. Pacjent, ktory wie, ze za tydzien bedzie lepiej, bo pogorszenie nastroju jest normalne i zdarza sie czesto, nie targnie sie na swoje zycie, tylko przeczeka, poprosi zaufana osobe o uwage i pomocna reke. Dobry psychiatra wytlumaczy pacjentowi, ze to co pacjent czuje jest tak naprawde iluzja i trzeba to przeczekac zanim lek zacznie dzialac. To NIELECZENI lub zle leczeni pacjenci skacza z okien. Nie odwrotnie.
    • undoo Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 02:10
      Depresja jest choroba smiertelna. Czesto objawy umykaja najblizszemu otoczeniu. Dodac do tego samotnosc i mamy dramat.
      Prorodzinne panstwo tak zyczliwe mamom z malymi dziecmi. W watku i wozkach w sklepie bylo widac, ze miejsce matki z niemowlakiem jest w 4 scianach wlasnego mieszkania.

      Straszne. Ona musiala byc potwornie samotna i w strasznej depresji.

      Nanga i Noemi, b sluszne uwagi.
      • eliszka25 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 06:59
        skad? tez uwazam, ze przede wszystkim z osamotnienia mlodej matki. niby w kolo rodzina, maz itd., ale tak naprawde nikt nie bierze na powaznie tego, ze kobieta nie daje rady. no bo niby dlaczego ma sobie nie radzic? przeciez SIEDZI w domu i NIC nie robi. tylko jedno dziecko ma, a to przeciez nic wielkiego. tylko czasem, z roznych wzgledow, takie siedzienie w domu z dzieckiem staje sie ponad sily mlodej kobiety. i tak jak noemi, stanely mi przed oczami moje poczatki z drugim synkiem. maly ma prawie 3 lata, a ja do tej pory mam cholernie ciezko, bo nie sprawdzilo sie przepowiadane przez wszystkich, ze "wyrosnie", albo, ze im starszy, tym bedzie latwiej. no nie jest latwiej, taki egzwmplarz mi sie trafil. na szczescie ja tez trafilam na wyrozumiale sasiadki, ktorym moglam sie wygadac, a nawet wyryczec w rekaw oraz na madra polozna z poradni dla matki i dziecka (taka swietna instytucja w szwajcarii), ktora nie bagatelizowala, ale podpowiadala sposoby na radzenie sobie z moim maluchem. szokiem bylo dla mnie glownie to, ze mlodsze dziecko jest tak rozne od starszego, ze ze starszym wszystko szlo gladko, mialam w domu malego aniolka, a z mlodszym wszystko bylo nie tak. czulam sie, jakby mi ktos wypral mozg albo jakbym zupelnie zapomniala, jak sie postepuje z dziecmi, bo z mlodszym kompletnie nie moglam sobie poradzic. nie dzialalo nic, co mialam juz sprawdzone i wyprobowane, a pomocy w sumie zadnej, bo cala rodzina w polsce zostala. zdarzalo mi sie dzwonic do meza, zeby przyjechal natychmiast z pracy do domu, bo moze zastac dwa male trupki pod balkonem i zone z glowa w piekarniku.

        duzo pomagalo mi wlasnie to, ze mialam wsparcie w mezu. on widzial i rozumial, ze jest mi ciezko, pomagal jak mogl, no ale ktos musi przeciez pracowac. jednak duzo dawalo juz samo to, ze nie myslal w kategoriach "siedzi w domu, nic nie robi a i tak sobie nie radzi", tylko rozumial, czesto bral za reke, sadzal na kanapie i mowil "zostaw to, dzieciaki spia, to odpocznij, obejrzymy cos". jak tego zrozumienia nie ma, zwlaszcza od najblizszej osoby, to do tragedii wiele juz nie trzeba.
    • paskudek1 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 08:42
      jak to skąd/ z ogólnej presji żeby młoda mama wszystko sama zrobiła, była nieuciążliwa dla otoczenia, nie karmiła piersią publicznie, nie wjeżdżała wózkiem do ciasnych sklepów. Dodatkowo ma byc cudna, zadbana, niezmęczona, dostępna dla małżonka itd. A jak się skarży to jej się w du..pie poprzewracało.
      • zmyslona2 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:33
        paskudek1 napisała:

        > jak to skąd/ z ogólnej presji żeby młoda mama wszystko sama zrobiła, była nieuc
        > iążliwa dla otoczenia, nie karmiła piersią publicznie, nie wjeżdżała wózkiem do
        > ciasnych sklepów. Dodatkowo ma byc cudna, zadbana, niezmęczona, dostępna dla m
        > ałżonka itd. A jak się skarży to jej się w du..pie poprzewracało.

        normalnie jakbyś cytowała moją matkę, no może poza tą dostępnością dla męża, bo o tym głosno się nie wypowiadała, poza tym właściwie wszystko się zgadza, jeszcze lubi często powtarzać ,że ona musiala sobie radzić sama , jej tez nikt nie pomagał( co nie jest prawdą!!) dlatego ja tez nie mam prawa miec gorszych dni, ani na nic narzekać, zaznaczę ,ze mam męża pracującego za granicą, także dodatkowo milusio
        obecnie nie śpię normalnie juz praktycznie od roku, trafił mi się drugi baardzo absorbujacy egzemplarz dziecka i w dzien i w nocy, jestem krancowo wyczerpana i fizycznie i psychicznie,powszechnie mówi się ,że macierzyństwo odmładza, paradoksalnie ja dopiero teraz przy drugim dziecku poczułam sie naprawdę już niemłodą kobietą,zdecydowanie mnie postarza to macierzyństwo i wydolnościowo i fizycznie( mam 40 lat), kocham bardzo moje dziecko ,ale powiem szczerze, ze nie raz chciałabym cofnąć czas i nie zdecydowałabym się na drugie dziecko gdybym wiedziala, ze z takim obciążeniem i wyczerpaniem wiazałoby się dla mnie( a zaznaczę ,że było to dziecko bardzo wyczekane, staralismy się o nie kilka lat) tez mialam już nieciekawe myśli, ale zawsze przed oczami staje mi starsze dziecko, wiem , ze musze jakoś dac sobie rade, muszę jakoś wytrzymywać te najgorsze momenty załaman i krancowego przemęczenia, nie mogę zrobić nic głupiego ze wzgl. na starsze dziecko, nie mogę mu tego zrobić, ono mnie podnosi do jako takiego pionu
        ale jest przerażająco , cholernie cięzko, a pomocy ani wsparcia znikądsad
    • antyideal Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 08:47
      Zastanawiam sie co dzieje sie w glowie takiej zdesperowanej kobiety, ze decyduje sie na taki czyn z dzieckiem w ramionach. Czy to tak ogromne poczucie osamotnienia, ze obawia sie, ze nie znajdzie sie nikt kto odpowiednio zajmie sie jej dzieckiem, gdy jej juz nie bedzie ?
      • eliszka25 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 08:53
        moim zdaniem trudno to racjonalnie wytlumaczyc, bo ani myslenie, ani postepowanie takiej kobiety nie jest juz racjonalne. z pewnoscia nie wtedy, kiedy znajduje sie w takim stanie, ze podejmuje tak rozpaczliwy krok.
        • nangaparbat3 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 10:27
          Hmmm...
          Podobno człowiek w depresji widzi świat takim, jaki jest naprawdę. Przed tym światem chce ochronić tych, których najbardziej kocha. A śmierć jest ostateczną ucieczką.
          Po prostu kiedy nie ma nadziei, śmierć jest ratunkiem. Co w tym widzisz nieracjonalnego?
          • eliszka25 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 14:10
            moze zle sie wyrazilam, ale chodzilo mi o to, ze dla czlowieka postronnego czesto nie jest to racjonalne. moim zdaniem nie ma sytuacji bez wyjscia, tylko taka osoba innego wyjscia po prostu nie widzi i dla niej jedynym ratunkiem jest wlasnie wybawienie w postaci smierci. a czasem wystarczylaby jedna pomocna dlon, tylko nie zawsze da sie zauwazyc, ze cos zlego sie dzieje, a bardzo czesto ludzie widza, ale bagatelizuja. jak np. w moim przypadku, ze maly "wyrosnie". na szczescie do mnie pomocna dlon wyciagnal maz i kilka innych osob, ktore powaznie mnie potraktowaly. wtedy widzi sie swiat zupelnie inaczej, nawet jak jest bardzo ciezko.

            ech, nie wiem, czy nie za bardzo zagmatwalam.
        • antyideal Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 10:55
          Ten ostatni krok to juz jest finał, wydaje mi sie, ze rzadko kiedy samobojstwo dokonywane jest pod wplywem impulsu, zwykle dlugo nosi sie w sobie te mysl, rozwaza sie za i przeciw, szuka nadziei, probuje chwytac czegokolwiek. Decyzje podejmuje sie na zimno i w sposob dla samobojcy racjonalny, nawet jesli trudno nam to zrozumiec.
          • imasumak Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 18:50
            Partner jednej z forumek popełnił samobójstwo. Niczego nie przeczuwała, natomiast zaraz po śmierci znalazła jakieś jego zapiski, w których odkreślał pozostałe dni życia. Dokładnie wiedział, kiedy to zrobi uncertain.
            • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 20:16
              Której?
              • imasumak Re: Skąd się biorą takie tragedie: 02.05.12, 12:35
                Ciekawość, pierwszy stopień do piekła. tongue_out
    • asia_i_p Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 11:03
      Oglądałam kiedyś program o depresji poporodowej i podobno ileś procent przechodzi w psychozę. Kobieta opowiadała, że czuła nieodpartą potrzebę zrobienia krzywdy dziecku, słyszała głosy nakazujące zabicie dziecka. Podobna spora część samobójstw w przypadku depresji poporodowej to próba chronienia dziecka - matka zabija siebie, żeby nie zabić dziecka. Część krzywdzi także dzieci.

      Tamta kobieta miała zdrowe układy w rodzinie i jakoś dała znać mężowi, że potrzebuje pomocy. Gdyby go nie było albo nie miała odwagi zwrócić się o pomoc, mogłoby się skończyć podobnie - ona też myślała o wyskoczeniu z dzieckiem z okna.
      • antyideal Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 11:48
        Taka psychoza to, paradoksalnie, czasem korzystniejszy stan niz "zwykła" depresja. Zwlaszcza, ze rowniez jest uleczalna.
        Moze byc tak, ze w tym wypadku otoczenie latwiej dostrzeze, ze z kobietą dzieje sie cos złego, bo przejawia rozne dziwne, maniakalne zachowania. Byc moze nawet ona sama predzej dostrzeze, ze ma problem z ktorym sobie nie poradzi i poszuka pomocy.
        A przy depresji moze nie zdawac sobie sprawy, ze dzieje sie z nia cos zlego i ten stan nasila sie, takze otoczenie moze bagatelizowac objawy, biorac to za zmeczenie i uzalanie sie nad sobą.
    • agaja5b Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 13:25
      Kilka lat temu żona mojego znajomego też wyskoczyła z dzieckiem z 10 piętra. Nie wiem co się stało, pewnie była w depresji (to było 2 dziecko) ale tragedia dla całej rodziny wielka. Aż brak słów i uczuć jak się dowiadujesz o tym. Na tym świecie tak niewielu docenia trud młodej matki, dokopują inne kobiety, matki, teściowesad Ja byłam z dwójką małych dzieci sama i wiem doskonale jak to smakuje i podziwiam wszystkie młode matki. To jest wielki trud, jak widać czasem ponad siłysad
      • lilka69 ja tez nam taka tragiczna historie 29.04.12, 14:17
        moja kolezanka wyskoczyla przez okno... nakarmila piersia dziecko ,odlozyla dziecko do lozeczka, upewnila sie, ze ojciec dziecka wraca i wyskoczyla.

        dodam, ze byla to osoba uwazana w srodowisku za silna psychcznie i zaradna. kilka lat temu przezyla ciezki wypadek , dala ze wszystkim rade a tu nie.

        depresja poporodowa wcale mnie nie dziwi przy pierwszym czy kolejnym dziecku. zal mi takich kobiet i nie oczerniam.

        ja mialam wszyskie gadki w pupie i dlatego pozwalam sobie na teksty typu- wolalabym , zeby sie nie urodzil itp., nie karmilam piersia mimo, ze to szokowalo rodzine.( nie meza) potem przeszlo , ja sobie pogadalam , w pupiemialam, zrobilo sie po niedlugim czasie latwiej i razniej i tyle. presja otoczenia jest najgorsza!! ona wpedza w depresje.

        a ja uwazam sie za baaaaaardzo dobra matke dla moje dwojki mimo, ze kazdy jako noworodek i bardzo male niemowle slyszal- po co mi jestes, wolalabym aby cie nie bylo. po 3 mies przeszlo i jestem szczesliwa,ze ich mam smile
        • totorotot Re: ja tez nam taka tragiczna historie 29.04.12, 14:47
          Mój synek też słyszał, a potem go polubiłam jak trochę podrosl.


          Ależ żałowałam, ze się urodził, chociaż był planowany.
          • lilka69 Re: ja tez nam taka tragiczna historie 29.04.12, 19:06
            moi tez planowani a jednak slyszeli. postawilabym usmiechnieta buzie na koncu ale to jednak nie do konca smieszne. moim zdaniem kobiety powinny sobie pozwolic na takie teksty ( no! ale bez agresji fizycznej wobec dziecka!) bez zadnych wyrzutow sumienia. ale tez do pewnego wieku oczywiscie!!! co innego niemowle 4, 5 miesieczne a co innego 1,5 roczniak. ale to pewnie kazdy ma w sobie rozsadek.
    • marianna72 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 17:53
      Bardzo przykre ja wprawdzie nie mialam depresji poporodowej ale gdy najmlodszy mial rok moja tesciowa zachorowala na raka trzustki.To byl bardzo ciezki okres dla mnie dla naszej rodziny najstarszy mial wtedy 13 lat sredni 3 lata no i najmlodszy roku.Bylam wiecznie z nimi sama bo maz po pracy lecial pomagac przy Tesciach ( Tesc byl na wozku inwalidzkim mial alzhaimera i parkinsona) a Tesciowa juz sobie z niczym nie radzila.Ja tez jezdzialm na 2 godziny z dwojka maluchow wtedy i nie wiedzialam kogo bardziej pilnowac Tesciow czy dzieci.i I tylko sluchalam od mojej szwagierki jak to za malo sie udzielam i jeszcze dodatkowo nie tak jak powinnam i ze ciagle z tymi dziecmi przyjezdzam , tak jakbym miala je z kim zostawic( moi rodzice mieszkaja w Polsce) Szwagierka miala wtedy juz 26 letnia corke . To byl jak dotad najciezsze 8 miesiecy mojego zycia bo do zalu ,ze Tesciowie odchodza doszla jeszcze bezsilnosc i poczucie niesprawiedliwosci.Po osmiu miesiacach oboje zmarli , pamietam wtedy mojej mysli jak jezdzilam do nich ,zeby rabnac w jakis mur zeby to sie wszystko skonczyla.Bylam zmeczona psychicznie i fizycznie.I czulam sie zaszczuta przez szwagierke i szwagra dla dobra Tesciow zeby nie slyszeli awantur obralismy taktyke puszczanie mimo uszu ale w srodku nam sie gotowalo.Teraz brat meza z zona dziwia sie ,ze nie mamy ochoty sie spotykac z nimi i podrzymywac wiezi rodzinnych wink))
      • konwalka Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 19:36
        ja też byłam bliska popełanienia zbrodni przy pierwszym dziecku
        ale on, wg porad i książek, od poczatku spał w łóżeczku
        budził sie co półtorej, dwie godziny i wył, wył, wył...
        po dwóch meisiacach miałam taki deficyt snu, ze nadszedł kryzys
        dzis sie wstydze swoich myśli, ale wtedy fantazjowałam, ze jesli wyrzuce go przez okno, to nikt go nie znajdzie przez ilesgodziń, a ja sie w tym czasie tylko wyspię
        któregos razu podczas szybkiego prysznica poczułam gwałtowne dreszcze i osłabienie tak wielkie, ze ledwo wyszłam z wanny i doszłam do łóżka w narzuconym reczniku
        zasnęłam chyba zanim sie połozyłam i spałam z osiem godzin
        nie wiem, czy mały płakał czy sie wydzierał- ja spałam
        jak sie obudziłam on tez spał
        potem rzuciłamw diabły wszystkie rady i połozyłam go do siebie w nocy- problemy zniknęły jak za dotknięciem różdżki, czuł mnie, karmiłam przez sen, mielismy sie nawzajem

        a najgorsze były wizyty uncertain
        jak przyjechała moja matka to po trzech godzinach poprosiłam ją o wyjazd w trybie pilnym
        teściowa przyjechała "w odwiedziny", oczekując ze ja na granicy wyczerpania ogarne szybko dom, zrobie obiad, posprzatam i zajme sie nia i szwagierką

        dwie durne baby przyjechay żeby "pomóc" a zadna nie ruszyła tyłka
        jedna urzadzała awantury a druga siedziała sfochowana i czekała na pełna obsluge
        a na drzewo suspicious
        • mia_siochi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 20:30
          Pamiętam, ze chciałam umrzeć. Przerosło mnie to wszystko,wszystko na mojej głowie (nie o sprzątanie i gotowanie chodzi), moje dziecko to był pierwszy niemowlak jakiego widziałam na żywo, kompletnie sobie z tym nie radziłam. A najgorsze były te mądre rady, to wścibianie nosa. Gdybym podążała za swoim instynktem to pewnie lżej bym to przeszła, ale nie... To ja jestem jedną z tych, co pogoniły matkę i teściową razem z ich życiowymi mądrościami i nigdy więcej nie dam ich dostępu do naszej rodziny.
          Pamiętam,jak prześladowały mnie wizje jakiegoś straszliwego końca, jakiejś katastrofy i tego, że musiałabym zabić swoje dziecko, żeby nie cierpiało. Mam po ciąży zapasy relanium, pamiętam jak je liczyłam czy starczy dla nas obojga, czy tylko dla małego...
          Mój chłop nigdy nie wiedział, co zastanie po powrocie do domu, ciągle o tym pamięta.
          Te myśli były zupełnie irracjonalne, one nie mają POWODU, to zbyt wielkie uproszczenie zakładać, ze gdyby kobieta żyła w wielkiej rodzinie na przykład, to by się nic nie stało. Nie. Depresja nie ma powodu.
          • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 20:57
            Ja gdybym musiała opiekować się jakimś zaszczanym i wiecznie drącym ryja niemowlakiem chyba też bym miała taki myśli sad
            • mia_siochi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 20:58
              Mój się nie darł, egzemplarz promocyjny mi się trafił wink
              • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 21:04
                No to nie wiem, może pasztet był? Ja bym się załamała gdyby trafiło mi się dziecko-paszteciak sad
                • mia_siochi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 21:07
                  No teraz jak na jego zdjęcia patrze to sama się dziwię, ze taki piękny mi się wtedy wydawał big_grin
                  • czarnaalineczka Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 21:10
                    pisalas ze wyglada jak zolw tongue_out
                    • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 21:15
                      Może wdał się z urodą w mamusię big_grin
                    • mia_siochi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 21:18
                      No żółw, ale jaki uroczy big_grin
    • easyblue Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 19:30
      Większości problemów by nie było, gdyby ludzie potrafili rozmawiać... Rozmawiać i słuchać.
    • chyba.ze Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 19:42
      Znałam matkę, która w akcie rozpaczy wyrzuciła niemowlę przez okno, a jej samej zabrakło odwagi by skoczyć sad
      Trafiła potem do psychiatryka...
    • 18_lipcowa1 ja nie wiem skad? 29.04.12, 20:51
      straszne, choc obstawiam skłonnosci do świra ktore juz były wczesniej + jakas deprecha poprodowa to nasiliła

      moze to brzydko zabrzmi i nietolerancyjne i dziwnie jak na matke
      ale kurde nie kumam tych wielkich depresji matek, po tym jak urodzą dzieci-wtf????
      mysle ze paniom sie letko w dupkach przewraca i tyle
      pampersy, pralka, zmywarka, mikrofala, czesto zaangazowany ojciec , pomoc rodziny, kluby malucha, inne matki-kolezanki, mozliwosci wyjscia z domu od groma, nawet jak sie kasy nie ma to parki,lasy, pikniki ,place zabaw są za free, a tu depresyjki sie ich trzymaja bo 'dziecko płacze i w nocy spac nie daje' a ja nie moge wyjsc w szpilkach na disco i mam obrzmiałe cycki.........
      no drogie panie......

      • gazeta_mi_placi Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 20:55
        A czy ktoś z własnej i nie przymuszonej wybiera sobie skłonność do depresji, jak myślisz?
        • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 20:58
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A czy ktoś z własnej i nie przymuszonej wybiera sobie skłonność do depresji, ja
          > k myślisz?

          mysle ze nie
          nie rozumiem dlaczego akurat wyczekane czesto, zdrowe i tylko płaczące dziecko sprawia ze babom tak sie przewraca w głowach?
          • gazeta_mi_placi Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 21:03
            W sumie z jednej strony też nie rozumiem (zdrowe, zaplanowane dziecko), z drugiej jednak rozumiem.
            • triss_merigold6 Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 21:13
              Deficyt snu, funkcjonowanie 24/7 w ciągłym czujnym napięciu + osamotnienie mogą bardzo szybko zupełnie zdrową osobę doprowadzić do myśli samobójczych.
              • naomi19 Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 22:08
                Do tych czynników, które wymieniła Triss dodałabym jeszcze brak wsparcia ze strony członków rodziny, szczególnie innych kobiet. To inne kobiety wiedzą lepiej, jak matka powinna się zachowywać, jak karmić, jak ubierać dziecko... i nie zapominają o tym wspominać z tonem wyższości i pogardy. Te bezdzietne zrobiłyby inaczej, te starsze, bardziej doświadczone robiły jeszcze inaczej, lepiej. Ja po porodzie mieszkałam w domu rodziców i to było straszne. W zasadzie nie wiem, jak o się stało, że się wtedy nie zabiłam i dzicka przy okazji.
                Poza tym nie wiem, co to za trend, aby kobieta zawsze miała wysprzątany dom, ugotowany obiad, zawsze świetnie wyglądała, rozwijała dziecko pod każdym możliwym kątem od najmłodszych lat; cellulit, odrosty, nadwaga, brak biustu, nieogolone nogi czy rozstępy absolutnie zakazane, do tego była boginią seksu w łózku, przy okazji oczywiście powinna być niezależna finansowo, robiła międzynarodową karierę i nigdy nie okazywała zmęczenia, oczywiście wszystko to jest po trosze potrzebne, ale dlaczego za nieugotowany obiad zawsze będzie odpowiedzialna w oczach innych kobieta, a nie mężczyzna? Nic dziwnego, że wiele kobiet nie wytrzymuje presji, wpada w depresję (choroba śmiertelna!) czy wpada w alkoholizm (wieczorny drink, żeby móc zasnąć- tak wpadła w nałóg Ilona Felicjańska). Jak na razie wszystkie cechy kobiety idealnej ( no może oprócz idealnej wagi) udało się osiągnąć tylko lipcowej, natomiast reszta kobiet musi w jakiejś sferze odpuścić, żeby nie zwariować.
                • mgla_jedwabna Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 23:04
                  To jest podwójne nałożenie wymagań: tych starych i tych współczesnych oraz tych dla wyższych sfer - bez zastrzeżenia, że to wymóg wobec wyższych sfer, wyposażonych w kucharkę, pokojówkę, niańkę do dziecka i stróża w bramie.

                  Wymagania stare, to generalnie te, gdzie oczekuje się, że kobieta będzie karmić wyłącznie w czterech ścianach, nie ma prawa do własnego życia - dziecko to priorytet, jak ono je słoiczek, a matka znalazła czas na fryzejra, to pewnie wyrodna itd.

                  Wymagania nowe: związane z wyglądem (kto sto lat temu słyszał o cellulicie? Kobieta miała mieć ładne włosy, cerę, dłonie i ew. talię, nawet makijażu nie musiała robić), karierą (bo pracować to kobiety pracowały zawsze, kiedyś bez prawa do urlopu macierzyńskiego), wymaganie, by kobieta była boginią seksu.

                  No i wymagania dla arystokratek: ma być zawsze posprzątane, obiad z trzech dań zrobiony, ciasto dla gości też ma być, zakupy zrobione, problemów z wyciem i zasranymi pieluchami oraz śladami ulewania na podłodze i ścianie - brak, alegoria macierzyństwa to osoba przystojona w zwiewne koronki, z kibicią opiętą gorsetem pochylająca się nad kołyską w równie zwiewnych koronkach (ojciec spogląda na potomka z dumą, acz z pewnej odległości), a nie zapłakana, niewyspana i obolała kobieta z tłustymi włosami i w dresie + zaryczane niemowlę, które nie umie złapać piersi + ojciec domagający się obiadu i porządku "bo ty tylko w domu siedzisz".

                  Ot, wymagania, aby całe społeczeństwo funkcjonowało, jak ta pani, tylko bez dochodów (męża) tej pani:

                  https://image0-rubylane.s3.amazonaws.com/shops/nouveautonow/RP300.1L.jpg



                  • asia_i_p Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 00:02
                    Ja bym dodała do tego jeszcze jedno zabójcze wymaganie - że kobieta ma być szczęśliwa i spełniona.

                    Moja babcia wychowała siódemkę bez depresji poporodowej. Ale moja babcia oczekiwała od siebie, żeby dzieci były zdrowe i najedzone, a ona nie w koszuli nocnej. I tego samego oczekiwało od niej otoczenie. Jeżeli czuła się nieszczęśliwa, to szukała czegoś, co poprawi jej nastrój albo akceptowała to jako jeszcze jedną zasługę.

                    Dla współczesnych kobiet bycie nieszczęśliwą, choćby chwilowo, to klęska i porażka. Jeżeli są nieszczęśliwe, to znaczy, że źle pokierowały swoim życiem, że popełniły błąd, to tylko ich wina i tak dalej. Bo jakby zrobiły wszystko dobrze, to by były szczęśliwe.

                    Moja babcia musiała uszczęśliwiać cały świat dookoła, ale nie miała wdrukowanego obowiązku, żeby promienieć szczęściem, więc nie miała dojmującego poczucia klęski, kiedy było jej źle.
                  • crises Re: ja nie wiem skad? 01.05.12, 19:33
                    > (kto sto lat temu słyszał o cellulicie?

                    Bo prawdopodobnie go nie było. Jedna z teorii jest taka, że to się bierze z dużej ilości cukru w diecie. Ponoć ktoś sprawdził, że kobiety jedzące tłusto, ale z małą ilością cukru albo wręcz bez, nie miewają.
                    • turzyca Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 09:06
                      crises napisała:

                      > > (kto sto lat temu słyszał o cellulicie?
                      >
                      > Bo prawdopodobnie go nie było.

                      Byl, byl, na obrazach go widac. Tylko nie byl uwazany za skaze i powod do wstydu - na obrazach go widac.
                      • cherry.coke Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 11:24
                        To nie byl zaden cellulit, tylko zwykly tluszcz na d*pie smile Tak jak i dzisiaj, w 90% procentach przypadkow. Ale ciezko sprzedac krem czy balsam na tluszcz na d*pie, a na cellulit sie da!
            • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 21:13
              no ja bardziej nie rozumiem, niz rozumiem

              gazeta_mi_placi napisała:

              > W sumie z jednej strony też nie rozumiem (zdrowe, zaplanowane dziecko), z drugi
              > ej jednak rozumiem.
              • yuka12 Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 23:39
                W takim razie poczytaj o zbrodniach stalinizmu. Pozbawianie snu było jedną z najbardziej wyrafinowanych tortur. Niespanie prowadziło do omam, zwidów, mylenia jawy ze snem, problemów z pamięcią, utratą koncentracji itp. Ciało zaczyna chorować, szybko ziębnie, nic się nie chce. W którymś momencie przychodzą myśli samobójcze- zabiję się, to zasnę, odpocznę.
                A teraz dodaj do tego konieczność opieki nad nowonarodzonym dzieckiem, aktywność fizyczną przez dużą część doby, poczucie odpowiedzialności i te wszystkie porady często z d. wzięte z makulatury pt. jak wychowywać i pielęgnować dziecko lub od matek, które rodziły 30 lat wcześniej i już nawet nie pamiętają, jak się dziecko powinno trzymać, ale zawsze wszystko wiedzą.
                Jest jeszcze partner/mąż, który MUSI wypoczywać i wysypiać się, bo to ON pracuje. Żona/partnera siedzi w domu i TYLKO zajmuje się dzieckiem i domem. Zostawiony z dzieckiem sam dzwoni do połówki co chwila, bo wszystko jest problemem.
                Przy takim zestawie nawet silna psychicznie kobieta miewa doły jak Kotlina Kłodzka, ale u bardziej wrażliwych, introwertyczek i z depresją poporodową może dojść nawet do tragedii.
                Ja nie miałam depresji poporodowej. Pierwsze dziecko trafiło na oddział noworodków, drugie było wcześniakiem i przeleżało w szpitalu 3 tygodnie. Było mi ciężko (po pierwszym porodzie doszło nacięte fatalnie krocze i problemy z poruszaniem się), ale dla dobra dzieci trzymałam się. Do czasu. Biedaczek wcześniaczek do dzisiaj preferuje spanie ze mną. Położony w swoim łóżku wraca jak bumerang do mnie. Wtedy przez sen bawi się moimi włosami, przytula się do mnie, kładzie na mnie nogę itp. Miodzio. Spanie mogę sobie odpuścić. Teraz i taj jest lepiej. Jeszcze niedawno 3/4 roku chorował i większość nocy przekaszlał. Przez 4 pierwsze lata jego życia przespałam bez pobudki może z 8-10 nocy. Nieprzerwanie chociaż z 7 godzin. Przypłaciłam to stanem depresyjnym i nie policzę, ile razy żałowałam, ze go urodziłam lub miałam ochotę to rzucić i odejść w świat. Myli samobójcze czy mordercze też mnie nachodziły. A przecież nie jestem dzierlatką, mam doświadczenie, wykształcenie i wspaniałą rodzinę (męża i dzieci), ale samotność, zmęczenie i poczucie braku perspektyw mnie dobijały.
              • annamariamuff Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 09:19
                18_lipcowa1 napisała:

                > no ja bardziej nie rozumiem, niz rozumiem

                No wlasnie lipcowa ty wlasnie jestes typowym przykladem przyszlej matki czy tesciowej mlodej mamy ,takiej jaka jest opisywana w tym watku.Bezwzglednej i okrutnej bo jaka tam depresja w dupie sie poprzewracalo , przeciez jest pralka lodowka .Tobie skakanie przez okno nie grozi nie wiem jak twoja corka zniesie przy sobie w przyszlosic taka osobe....
                >
                > gazeta_mi_placi napisała:
                >
                > > W sumie z jednej strony też nie rozumiem (zdrowe, zaplanowane dziecko), z
                > drugi
                > > ej jednak rozumiem.
                >
                >
                • lineczkaa Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 10:11
                  annamariamuff napisała:

                  >Tobie skakanie przez okno nie grozi nie wiem jak twoja corka zniesie przy s
                  > obie w przyszlosic taka osobe....

                  nieee, no wtedy to się pani L. odmieni... wszytko co dotyczy pani l. jest właściwe i prawe wedle jej standardów. Lipcowa była w ciąży z bachorem ale urodziła dziecko, idiotkami były te co śpią z dziećmi, ale lipcowa nie śpi z dzieckiem, lipcowa owym spanie zaspakaja potrzeby córki tongue_out. Chociaż rzeczywiście mogłaby sobie jej córka te mądrości matki w przyszłości wydrukować, żeby tak na wszelki wypadek mieć na uwadze to, że mamunia będzie bezduszną babą.
                • dzoaann Re: ja nie wiem skad? 01.05.12, 00:27
                  mialam to samo napisac... niezlym lipiec bedziesz wsparciem dla corki, gdy jej sie depresja trafi...
                  • aandzia43 Re: ja nie wiem skad? 01.05.12, 00:34

                    > mialam to samo napisac... niezlym lipiec bedziesz wsparciem dla corki, gdy jej
                    > sie depresja trafi...

                    Dla kogokolwiek z bliskich, jeśli dolegac mu będzie coś, co wykracza poza horyzont Lipcowej.
            • lineczkaa Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 22:32
              gazeta_mi_placi napisała:

              > W sumie z jednej strony też nie rozumiem (zdrowe, zaplanowane dziecko), z drugi
              > ej jednak rozumiem.

              Skoro nie masz dziecka, to włącz sobie np. muzykę współczesna pana Pendereckiego na full i przez kolejne 20 dób funkcjonuj w tym hałasie robiąc sobie 3 godziny przerwy w ciągu doby na sen. Gwarantuje, że Ci odwali, a i tak nie będziesz mieć dodatkowego obciążenia w postaci "nie wiem jak pomóc własnemu dziecku i mam wyrzuty sumienia, że mam własnego dziecka dosyć, jestem złą matką".
              A to że lipcowa nie rozumie, to nic nowego, ona z gatunku tych ociężałych, dziecko uznała za godne jakiegokolwiek istnienia dopiero w momencie urodzenia własnego, więc cudzą depresję zrozumie kiedy własnej doświadczy.
              • kali_pso Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 23:33
                A to że lipcowa nie rozumie, to nic nowego, ona z gatunku tych ociężałych, dziecko uznała za godne jakiegokolwiek istnienia dopiero w momencie urodzenia własnego, więc cudzą depresję zrozumie kiedy własnej doświadczy.


                heheheh...już dawno nie czytałam tak dobrej charakterystyki w jednym zdaniu....10/10
              • gazeta_mi_placi Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 13:38
                No tak, jednak gdyby na skutek poporodowych zmian hormonalnych i niewyspania matki zabijały siebie lub siebie i dziecko gatunek by dawno wyginął.
                Wiele matek ma do ogarnięcia oprócz niemowlaka i dwoje innych dzieci bez pomocy męża czy matki.
                Wiele jest porzucanych przez partnerów, nie ma pracy oraz pomocy matki czy ciotki, jednak się nie zabijają.
                Wiele niestety rodzi ciężko chore dzieci bez większej nadziei na wyzdrowienie i na to, że dziecko będzie samodzielne.
                • lineczkaa Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 15:23
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > No tak, jednak gdyby na skutek poporodowych zmian hormonalnych i niewyspania ma
                  > tki zabijały siebie lub siebie i dziecko gatunek by dawno wyginął.

                  No cóż, jakoś statystyki pokazują, że jest tendencja do przyrostu naturalnego ujemnego, więc gatunek "biały-europejski" jakość świetlanej przyszłości nie ma.

                  > Wiele matek ma do ogarnięcia oprócz niemowlaka i dwoje innych dzieci bez pomocy
                  > męża czy matki.
                  > Wiele jest porzucanych przez partnerów, nie ma pracy oraz pomocy matki czy ciot
                  > ki, jednak się nie zabijają.


                  Tak, wiele, racja i są takie, które niewyrabianą. Tylko, że Ty widzisz od razu skrajność, samobójstwo, ale depresja objawia się w rożny sposób np. agresją. To, że na 10 matek jedna wyskoczy z okna, nie świadczy, że pozostałe 9 to mamy Muminka. Kolejne 5 może z okna nie skoczy, ale za to będą agresywne, będą stosowały przemoc psychiczną. Nie dlatego, że są złymi kobietami, tylko dlatego, że tak u nich się objawi "nie daję rady". Frustracja będzie narastać latami i jad będą wpuszczać we własne dzieci, a te dzieci puszczą to dalej. Bo nikt się nie zastanowi, czy za tą złością i agresją matki nie stoi coś jeszcze. Może zmęczenie, może rozczarowanie, może żal. Łatwo ocenić i upodlić, trudniej pomóc. Zwłaszcza, ze w dzisiejszych czasach człowiek jest często pozostawiony sam sobie. Bo trzeba być twardym ,samodzielnym i boskim. Słabymi się gardzi.
                  Oczywiście, że są też kobiety, które szczerze i świadomie nie lubią swoich dzieci.
                  • gazeta_mi_placi Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 18:25
                    >Bo trzeba być twardym ,samodzielnym i boskim. Słabymi się gardzi.

                    To akurat prawda.
          • asia_i_p Re: ja nie wiem skad? 29.04.12, 23:39
            Nie wiem, czy to nie miejska legenda, ale podobno po całonocnym maratonie filmowym we Wrocławiu jeden z uczestników popełnił samobójstwo. Psychoza wywołana brakiem snu.
          • nini6 Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 09:16
            A o ogromnym wpływie hormonów na psyche słyszałaś, lipcowa?
          • jowita771 Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 18:05
            > mysle ze nie
            > nie rozumiem dlaczego akurat wyczekane czesto, zdrowe i tylko płaczące dziecko
            > sprawia ze babom tak sie przewraca w głowach?

            Czy to nie ty kiedyś jechałaś po cudzych dzieciach i po urodzeniu ci się odmieniło? Jeśli tak, to jesteś ograniczona i tylko własne doświadczenie może cię czegoś nauczyć. Życzę ci dużo życiowej mądrości.
      • madzioreck Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 00:06
        Nie no, Ty jednak jesteś bezdennie głupia...

        A ja naiwna, ilekroć zdarzy Ci się popełnić jakiegoś sensownego posta, zaczynam mieć nadzieję, że w Tobie człowiek siedzi, a to tylko przypadkowe zwarcia na zwojach mózgowych - cały jeden więcej od kury uncertain
        • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 08:21
          madzioreck napisała:

          > Nie no, Ty jednak jesteś bezdennie głupia...


          obrazasz mnie bo mam inne zdanie niz ty?
          • mia_siochi Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 08:38
            Ona cie nie obraża. Sadosia=miła, lipcowa=głupia. Nazwała tylko. Obrażałaby cie, jakby napisała "głupia blondynka", a ty przecież nie jesteś blondynką!
            • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 10:05
              mia_siochi napisała:

              > Ona cie nie obraża. Sadosia=miła, lipcowa=głupia. Nazwała tylko. Obrażałaby cie
              > , jakby napisała "głupia blondynka", a ty przecież nie jesteś blondynką!


              yyyy o co ci chodzi?
              • naomi19 Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 10:43
                żeś głupia, tylko tyle, nie dorabiaj ideologii
          • madzioreck Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 20:02
            A Ty obrażasz matki w depresji tylko dlatego, że Ciebie to nie spotkało?
          • zabulin Re: ja nie wiem skad? 01.05.12, 21:01
            obrazasz mnie bo mam inne zdanie niz ty?

            wzrusze się teraz twoja krzywda.

            Bo jak ja śmiem uważać, ze 100 cm w biodrach to dużo, a ty masz inne zdanie to możesz mnie obrazać i jest ok??
            Hipokrytko niemyta.

            Sama obrazasz wszysatkich którzy maja inne zdanie niż ty.
            jednak jestes zdrowo przechylona smile
            • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 01.05.12, 21:58
              heh zabolało suchotnico
              cos tak uciekła z tamtego watku
              bo cie laski zakrzyczały ze głupoty pierdaczysz
              • zabulin Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 00:16
                heh zabolało suchotnico

                Chciałabyś tłuscioszku smile
                takas piękna, to po kiego grzyba po dietetykach latasz i zakrywac chcesz maskująca kiecka to niby piękne-ale-na pewno-wielkie-cielsko smile

                os tak uciekła z tamtego watku
                > bo cie laski zakrzyczały ze głupoty pierdaczysz


                lipcowa, a po kiego ja tam mam siedzieć, skoro uwazam, ze wy głupoty w tym temacie pierdaczycie?
                Mnie nie przekonacie, ze lepiej miec wielkie d..sko niż mały fajny zgrabny tyłeczek smile
                ja was przekonywac nie muszę, bo same to dobrze wiecie, ale nie przyznacie, bo zazdrośc zwoje spina smile

                Dowód: kobiety, które czują się piękne i za takie sie uważaja nie lataja po dietetykach, aby sie odtłuścic \smile przecież wiesz, pączusiu
                • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 08:00
                  jezus maria
                  alez ty musialas dostac po tyłku ode mnie

                  jak ty mnie nienawidzisz
                  • zabulin Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 10:04
                    lipcowa, musisz wymysleć coś innego.

                    To juz strasznie oklepany twój tekst.

                    Za każdym razem, przy każdej wymianie zdań piszesz wszystkim: ale ci wbiłam szpilę, ale c zaszłam za skórę, ale ...." w ten deseń smile


                    nudno. czas pogimnastykowac nie tylko wałeczki, ale również umysł smile i "zabłysnąć" czymś nowym.

                    Było już : aaaa....sikłam
                    -weź sie niunia
                    -dałam ci popalić,
                    -nienawidzisz mnie

                    na pewno jeszcze ze dwa teksty wymyslisz smile

                    Oświece cie. Zebym kogoś nienawidziła, musiałby on najpierw dla mnie cos znaczyć i potem zrobić mi krzywde.

                    jak myslisz: znaczyłaś coś dla mnie kiedykolwiek i zrobiłas mi jakąs krzywdę? proste pytanie, lipcowa, jeszcze nie ma upału wielkiego. Wysil te dwie szare komóry i odpowiedz prawidłowo.Zresztą podpowiem:nie
                    a z drugiej strony: jak na osobe, która się nic nie przejmuje opiniami forumek, strasznie się cietrzewisz jak ktoś krytykuje twoją figurę smile smile smile

                    Może już w innym watku, bo ten nie dotyczy twoich urojeń nt moich rzekomych uczuć względem ciebie.

                    • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 10:55
                      niczym sie nie cietrzewię, tobie sie tak wydaje , to ty nadal drazysz temat
                      czy ja tu go poruszam? nie

                      nienawidzisz mnie strasznie i nie umiesz tego nawet ukryc
                      • zabulin Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 11:16
                        cietrzewisz, cietrzewisz smile

                        jakby cię nie obchodziło moje zdanie nt tego jaka figura fajna, tobyś sie tak nie pluła.
                        a ty mi na siłe chciałas pokazać, ze twoje gabaryty lepsze, najlepsze nawet smile a skoro mysle inaczej, to jestem w błedzie.
                        Gdakałaś i gdakałaś, a po co? skoro cię rzekomo zdanie innych nie obchodzi? jakby tak było tobyś nawet siknięciem nie zareagowała smile


                        I nagle tutaj masz pretensje i sie dziwisz, ze ktoś cię uważa za głupią bo masz inne zdanie.A sama co? podałam ci przykład z ostatnich dni, ze robisz tak samo, a ty od razu myslisz że spać nie mogę i o tobie myśle.

                        Ochłoń.
                        Może byś chciała żebym cię nienawidzłia lipcowa?
                        Musiałabyś najpierw cos dla mnie znaczyć, tłumaczyłam.

                        Chyba ze mylisz politowanie z nienawiścią.
                        To by się zgadzało.


                        Mam cię za neikonsekwentną pustą babę.smile smile smile
                        Na wesela zaczełas chodzić, nagle? Kiece wybierać? To już wujki przestały moczyć wąsy w majonezie i heftać bigsem, ze się skusiłaś? Ty opluwająca wszystkich co chodza na takie imprezy?
                        • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 12:10
                          jaaa? zobacz jak sie produkujesz,jak bluzgasz, jak probujesz mnie wyzwac, obrazic, rzucasz sie, wymyslasz juz wszystko- ze mnie zabolało o dupie, ze jestem jakas tam- juz nawet nie wiem bo niedoczytałam
                          wez ty sie zastanow kobieto z kim ty sie boksujesz i po co

                          jestes pełna nienawisci do mnie, chorej nienawiscie jak na kontakt wirtualny
                          przejrzyj na oczy, idz na dwor, zajmij sie dzieckiem, co ty wyprawiasz?
                          • zabulin Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 14:30
                            No, nie to co ty.

                            W twojej wiosce suchotnica to komplement?
                            dopóki komuś wymyslasz od suchotnic, popychana czystą zawiścią, dopóty spodziewaj się tekstów o wielkiej d..pie. Co chciałabyś tak innym wkładać chamskie teksty i żeby każdy uszka stulił?

                            Trafiła kosa na kamień.Ja sie takich gęsi jak ty nie boję.

                            I wyobraz sobie, ze nie dla każdego napisanie zdania złożonego to produkowanie się. Jedynie dla takich co artykułuja produkty swego ogranniczonego myslenia tekstami :eeeee, buhahahhaa"
                            Kumasz aluzję?


                            > jestes pełna nienawisci do mnie, chorej nienawiscie jak na kontakt wirtualny
                            > przejrzyj na oczy, idz na dwor, zajmij sie dzieckiem, co ty wyprawiasz?


                            Dzieciaku. Szkoda byłoby mojej nienawiści na kogoś takiego jak ty. Naprawdę. Nie warto.
                            Nawet jak 1000 razy napiszesz że cie nienawidzę, to nie będzie prawda.Nie uskutecznisz tego. Żal mi ciebie.To wszystko.
                            Plujesz na wszystkich: na niekarmiace piersia, na chodzace na wesela, na wszystkich i czego sie spodziewasz? Masz z mojej strony takie teksty, na jakie zasłużyłaś.
                            Ciebie trzeba srowadzać do własciwego miejsca.


                            Jak ty przejrzysz na oczy, zajmiesz się dzieckiem, wyjdziesz na dwór, to ja po tobie.
                            Ale najpierw meliski się napij, bo cię targa, widzę smile
                            • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 16:36
                              zabulin napisała:

                              > No, nie to co ty.
                              >
                              > W twojej wiosce suchotnica to komplement?
                              > dopóki komuś wymyslasz od suchotnic, popychana czystą zawiścią, dopóty spodziew
                              > aj się tekstów o wielkiej d..pie. Co chciałabyś tak innym wkładać chamskie teks
                              > ty i żeby każdy uszka stulił?



                              Hhahahhaaa zartujesz? Myslisz ze jestes pierwsza i ostatnia?
                              Nie jestem zawistna, bo nie mam sie czego wstydzic, tłustego tyłka tez nie mam, wiec zjedz cos bo cie zzera z głodu chyba.


                              > Trafiła kosa na kamień.Ja sie takich gęsi jak ty nie boję.



                              Leję.

                              > I wyobraz sobie, ze nie dla każdego napisanie zdania złożonego to produkowanie
                              > się. Jedynie dla takich co artykułuja produkty swego ogranniczonego myslenia t
                              > ekstami :eeeee, buhahahhaa"
                              > Kumasz aluzję?
                              >

                              >
                              > Dzieciaku. Szkoda byłoby mojej nienawiści na kogoś takiego jak ty. Naprawdę. Ni
                              > e warto.
                              > Nawet jak 1000 razy napiszesz że cie nienawidzę, to nie będzie prawda.Nie uskut
                              > ecznisz tego. Żal mi ciebie.To wszystko.
                              > Plujesz na wszystkich: na niekarmiace piersia, na chodzace na wesela, na wszyst
                              > kich i czego sie spodziewasz? Masz z mojej strony takie teksty, na jakie zasłu
                              > żyłaś.
                              > Ciebie trzeba srowadzać do własciwego miejsca.
                              >
                              >
                              > Jak ty przejrzysz na oczy, zajmiesz się dzieckiem, wyjdziesz na dwór, to ja po
                              > tobie.
                              > Ale najpierw meliski się napij, bo cię targa, widzę smile



                              Tak mnie targa ze padam ze smiechu oraz zdziwienia i przerazenia jaka ty jestes agresywna.
                              Jezus maria jak ty musisz mnie nienawidzic, normalnie masakra. Chyba bys mnie rozszarpała gdyby mogla. Złosc pieknosci szkodzi, zwlaszcza suchym mordom, a na płodnosc tez pada, nie zajdziesz w takim stresie - mowie ci, rada z doswiadczenia.

                              Ty ale ogolnie teraz to juz powiedz mi- o co ci konkretnie tak w ogole chodzi co?
                              • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 02.05.12, 16:46
                                eeee dopiera doczytałam bo co 2 słowo czytam tak sie ciebia boje
                                a gdzie i jak ty chcesz mnie na wlasciwe miejsce sprowadzic?
                                rybko, z czym do ludzi?
                                sadzisz ze po twoich tesktach skule sie w sobie, przestrasze ,albo polacze i uciekne z forum?
                                no wez, co ty misje masz?
                                sadzisz ze wezme to pod rozwagę, że najdzie mnie jakas refleksja?
                                pod wpływem postu bytu wirtualnego ,osoby ktorej nie znam i nie poznam
                                get real, ile ty masz lat?

                                jestem wredna, jestem hipokrytką, chodze na wesele i je wysmiewam, nie szanuje cudzego zdania i dobrze mi z tym, co cie tak boli? wyluzuj
                                • zabulin Re: ja nie wiem skad? 03.05.12, 13:12
                                  gdzie i jak ty chcesz mnie na wlasciwe miejsce sprowadzic?
                                  > rybko, z czym do ludzi?

                                  Dokładnie tam gdzie jesteś teraz. Od kilku postów nie masz co napisać, tylko histerycznie jęczysz : "jezu jak ty mnie nienawidzisz"

                                  Nie nienawidzę cie.. Zebym cię mogła znienawidzić, musiałabyś najpiewr cokolwiek dla mnie znaczyć.Tłumaczyłam. Przecietnie inteligentny by zrozumiał.No, niestety nie znaczysz.
                                  Mozę ty nienawidzisz kogo popadnie. Ja nie.

                                  twoje refleksje dla mnie znaczą tyle samo, twoje życie też. Lipcowa, ja sobie nie wyobrażam tego forum bez ciebie. Jak ktoś tu słusznie napisał"nadajesz mu taki buraczany koloryt" smile

                                  estem wredna, jestem hipokrytką, chodze na wesele i je wysmiewam, nie szanuje
                                  > cudzego zdania i dobrze mi z tym, co cie tak boli? wyluzuj

                                  Hipokrytka jesteś. Nic mnie nie boli.
                                  A co ciebie tak bolało jaką ja figurę uważam za ładną, ze mnie na siłe próbowałaś przekonać, ze się myle? smile smile smile
                                  Jak naiwna.

                                  No, dwa głebokie wdechy i napisz ze sto razy ze cie nienawidzęsmile Jeju jak ty bys chciała żebym cię nienawidziła smile Masz chyba obsesję na moim punkcie

                                  Pa, odpisywac nie musisz, bo ia tak wiem co napiszesz, ze cie nienawidze smile smile smile
                              • zabulin Re: ja nie wiem skad? 03.05.12, 13:05
                                Nie jestem zawistna, bo nie mam sie czego wstydzic, tłustego tyłka tez nie mam,
                                > wiec zjedz cos bo cie zzera z głodu chyba.


                                Ha ha ha smile
                                Jesteś jesteś.
                                Gdybyś nie była to tekst obcej bądź co bądź dziewczyny z forum, ze 100 cm w biodrach to dużo zwisał by ci i powiewał, a ty się prawie zes..łas z zaplucia smile
                                Ale ja miałam polew z ciebie.

                                O moje jedzenie się nie martw.
                                Jem dużo i nie tyje smile To ty ciągle o jedzeniu piszesz. Co dietetyk ci pozwolił 10 dkg banana wciągnąć i cię ssie?
                                Tyłek masz na pewno piekny, wszystkie pięknotyłkowe po odchudzaczach latają smile


                                Leję.
                                Nic innego nie potrafisz przecież.

                                Tak mnie targa ze padam ze smiechu oraz zdziwienia i przerazenia jaka ty jestes
                                > agresywna.


                                Gdybyś padała ze śmiech, tobyś się tak nie dawała wypuszczać jak pierwsza naiwna. Targa cię i to zdrowo. Nie pierwszy raz.
                                Nie martw sie, pewnie za mało cukru. Spytaj dietetyka czy możesz kosteczkę czekolady, od razu ci się humor poprawi, złośnico.
                                Oaza spokoju z ciebie, rzeczywiście. Własnie widać.

                                Chyba bys mnie r
                                > ozszarpała gdyby mogla.


                                E nie, ja byle czego nie dotykam

                                Złosc pieknosci szkodzi, zwlaszcza suchym mordom, a na
                                > płodnosc tez pada, nie zajdziesz w takim stresie - mowie ci, rada z doswiadcze
                                > nia.


                                Lipcowa, weź coś zażyj. Ty sugerujesz że ja cię nienawidzęsmile Poczytaj swoje teksty smile
                                Śmieje sie juz dłuższą chwilę, jaka ty hipokrytka jesteś.

                                Strasznie cię moja płodność interesuje.
                                Nie martw sie, klucho, z moimi idealnymi wymiarami zaszłam w ciąże bez problemu. Ty się natomiast odchudzaj. Nadwaga w ciązy niedobra. Nie mówię z własnego doświadczenia smile na szczęscie.

                                Tak w ogóle o nic mi nie chodzi. Chamska jesteś, to ja do ciebie po chamsku. Proste.
                                To nie mnie pytaja ludzie czy wybrałam kiecę żeby odebrać statuetkę Kmiota Roku tylko ciebie. Nie daje ci to do myslenia??
                                • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 03.05.12, 13:36
                                  jestes chora z nienawisci
                                  • zabulin Re: ja nie wiem skad? 04.05.12, 16:31
                                    zmień, płytę w końcu smile

                                    z ciebie taka miłość i spokoj płyną...
                                    nawet jak milion razy to napiszesz, to niczego prócz usmiechu politowania z mojej strony nie będzie.
                                    • gazeta_mi_placi Re: ja nie wiem skad? 04.05.12, 16:46
                                      Mówi się "Lipcowa, cmoknij mnie w czapkę."

                                      Taką futrzaną z nausznikami smile
      • kosheen4 lipcowa, a szykujesz już sukienkę 30.04.12, 15:50
        na wręczenie statuetek Kmiota Roku?
        główną odbierasz, może czas założyć stosowny wątek?
      • d.o.s.i.a Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 16:13
        > moze to brzydko zabrzmi i nietolerancyjne i dziwnie jak na matke
        > ale kurde nie kumam tych wielkich depresji matek, po tym jak urodzą dzieci-wtf?


        Lipcowa. Jaka Ty jestes bezdennie glupia sad
        Dlaczego do ku... nedzy nie nauczysz sie nigdy, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Tyle razy sie przejechalas na swoich "madrosciach zyciowych", ale ciagle, kuzwa, czegos nie rozumiesz, ciagle czegos nie potrafisz pojac i ciagle sie czemus dziwisz.
        A jak dopadnie Cie depresja to bedziesz znowu ODSZCZEKIWAC na forum.
        • 18_lipcowa1 Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 17:49
          miesz, ciagle czegos nie potrafisz pojac i ciag
          > le sie czemus dziwisz.
          > A jak dopadnie Cie depresja to bedziesz znowu ODSZCZEKIWAC na forum.



          mi sie w du... nie przewraca, spokojna głowa
          • gonia28b Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 18:13
            to się ciesz, że ci się cytuję: "w d***e nie przewraca"!
            a jak nie rozumiesz, to przyjmij to do wiadomości - tak się czasami dzieje.
            Też się sobie samej dziwię dlaczego mnie depresja dopadła. Naprawdę dziwne to było, zwłaszcza, że się bardzo cieszyłam kiedy zaszłam w ciążę, dzieciak był wyczekiwany i kochany był i jest nadal. Sama chciałabym zrozumieć dlaczego mnie depresja dopadła.
            I w d***e mi się nie przewracało - cokolwiek to oznacza... tongue_out
            • gazeta_mi_placi Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 18:23
              Może dlatego, że nie karmiłaś piersią?
              • gonia28b Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 22:12
                nie będę ukrywać, że dobijał mnie psychicznie fakt, że nie jestem w stanie wykarmić swoją własną piersią swojego własnego dziecka, ale to raczej uznaję za jakąś składową - generalnie problem był o wiele bardziej złożony...
                Byłam kilka razy u psychologa, trochę mi pomagały te rozmowy. Na chwilę. Bo następnego dnia na ogół wracały gorzkie łzy. Nawet najbliżsi mnie nie rozumieli, mojego zachowania. To też dołowało... Wszystko trwało około roku. Po roku przechodziło, kiedy w niedzielny leniwy poranek budził mnie mój mały smyk stojący koło mojego łóżka (skubaniec taki mały nauczył się wyskakiwać ze swojego łóżeczka big_grin) i z roześmianą minką mówił "mama" - cudowne chwile... smile
                Z depresją wygrałam dzięki swojemu własnemu zdrowemu rozsądkowi. Przekonałam się na czym tak naprawdę polega macierzyństwo. Karmienie piersią (zwłaszcza), pielęgnacja itp. sprawy, o które "pierze się mózgi" oczekującym matkom, całe to bicie piany - to tylko szczegół. Ponadto w ferworze promocji karmienia piersią powstało tyle mitów dotyczących aktualnego karmienia butelką, co czterdzieści lat temu, kiedy to karmienie piersią było przez lekarzy(!) uznawane za niezdrowe...
        • gonia28b Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 18:16
          dajcie spokój laski... odkąd znam lipcową, nikt mnie bardziej nie utwierdza w przekonaniu, że na prawdziwą głupotę to niestety nie ma lekarstwa... sad
          • lineczkaa Re: ja nie wiem skad? 30.04.12, 21:12
            gonia28b napisała:

            > dajcie spokój laski... odkąd znam lipcową, nikt mnie bardziej nie utwierdza w p
            > rzekonaniu, że na prawdziwą głupotę to niestety nie ma lekarstwa... sad

            ...i gatunek przedłuża tongue_out
      • aandzia43 Lipcowa,jesteś prostaczką,nie zdrową, prostą kobie 01.05.12, 00:17
        Lipcowa, jesteś prostaczką, a nie zdrowo myślącą, prostą kobietą, jak zapewne dumnie się określasz. Nikt ci jeszcze nie wyjaśnił na czym polega różnica między zdrową prostotą a pospolitym prostactwem? To coś jak różnica między odpustowym plastikowym kwiatkiem, a kwiatem prawdziwym. Tobie do szlachetnej prostoty tak daleko, jak plastikowemu bezguściu do cudu natury.
    • gonia28b Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 21:18
      Pani psycholog I. Grzyb bardzo dobrze to wyjaśniła w tym artykule.
      Mąż zapewne większość dnia spędzający w pracy mógł nie być świadom tego co się dzieje z psychiką żony.
      Ja też przeżyłam depresję poporodową, ale ja jestem ekstrawertyczką i... baaaaardzo głośno jakby całemu światu wykrzykiwałam, że dzieje się coś niedobrego... Psycholodzy określają to jako ekstrawertyzm, ale ja chyba podświadomie czułam potrzebę wołania o pomoc - było źle, ale mimo wszystko chciałam zdrowia i życia mojego dziecka i również swojego.
    • platki_sniadaniowe Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 21:35
      Wg mnie depresje i ogólnie choroby, zaburzenia psychiczne są cięzkie do leczenia.
      Tak jak w przypadku anginy weźmiesz antybiotyk i po sprawie tak tu bez wsparcia emocjonalnego ani rusz. Leki, terapia, wsparcie najbliższych osób są niezbędne.
      • naomi19 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:09
        O, tylko Ciebie brakowało w temacie pt jak wspierać matki.
        • platki_sniadaniowe Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:15
          udam,że tego nie zauważyłam
          • naomi19 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:18
            W sklepie też możesz czasem poudawać, że nie widzisz smile
      • bi_scotti Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:19
        Najtrudniej chyba maja te tzw. silne kobiety, zawsze samodzielne i zawsze gotowe innym pomoc. Bo wszyscy sa przyzwyczajeni do tego, ze takie sa i bywaja zaskoczeni gdy nagle (???) ona jest krucha i widzi swiat na czarno.
        Mam bardzo samodzielna, kompletnie independent corke i przyzwyczailam sie do tego. Nie tylko zreszta ja - cala rodzina. I potrzebowalam kilku minut zeby sie kiedys tam pogodzic z jej telefonem zza oceanu gdy plakala w sluchawke, bo miala super wysoka goraczke, nie wiedziala co ma ze soba zrobic a rano bardzo wazna prezentacja dla ilus tam wysoko-postawionych z calego swiata ... I ta moja swietnie zorganizowana, odpowiedzialna, rozsadna business-type corka szlochala w sluchawke "mama, pomoz mi, mnie tak zle!" (kolo 9 godzin lotu miedzy nami!). To byla wielka, WIELKA lekcja dla mnie. Wiec podobnie jak Nanga, mam nadzieje, ze jesli kiedys moja meczoco-samodzielna wink Irka sie zdecyduje na dziecko/dzieci to bede w stanie byc obok i patrzec sokolim okiem z uwaga i czuloscia just in case ...
      • undoo Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:41
        Prosze, prosze, kto tu zajrzal? Skoro przeszkadzaja Ci wozki w przestrzeni publicznej, dzieci nie masz, to idz sobie na forum dla gimnazjalistow. My Twoich uwag i madrosci zyciowych na temat sklepow online nie potrzebujemy.
        • bi_scotti Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 22:46
          undoo napisała:

          > Prosze, prosze, kto tu zajrzal? Skoro przeszkadzaja Ci wozki w przestrzeni publ
          > icznej, dzieci nie masz, to idz sobie na forum dla gimnazjalistow. My Twoich uw
          > ag i madrosci zyciowych na temat sklepow online nie potrzebujemy.

          Moge sie tylko domyslac, ze to jednak nie do mnie choc podpisane dokladnie pode mna ... smile
          • undoo Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 23:16
            Biscotti, zle sie podpielo. Naturalnie, nie do Ciebie, tylko do nowego trolla tego forum.

            Ale moze Ty wiesz, co tu bezdzietni robia? wink
            • bi_scotti Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 23:30
              undoo napisała:

              > Ale moze Ty wiesz, co tu bezdzietni robia? wink

              Planuja planowanie rodziny, jakze inaczej? big_grin
            • naomi19 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 23:32
              Narzekają na matki, że do sklepów chodzą z dzieciurzyskami i cenną przestrzeń marnują, by później trąbić o wsparciu młodych mam. Gdzie jest napisane, że tak nie można, no gdzie?
              • madzioreck Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 00:05
                Odczepcie się, co?wink Ja tu matek bronię ;P
                • bi_scotti Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 00:22
                  madzioreck napisała:

                  > Odczepcie się, co?wink Ja tu matek bronię ;P

                  Zaczynam miec poczucie wysokiego stopnia abstrakcji tej czesci dyskusji ... Moze dlatego, ze to niedzielny wieczor i chyba wszyscy na swiecie zaczynaja popadac w lekka depresje: jutro poniedzialek suspicious
                  • madzioreck Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 20:01
                    > Zaczynam miec poczucie wysokiego stopnia abstrakcji tej czesci dyskusji ...

                    Przeze mnie? wink
              • undoo Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 01:57
                Ta choroba nazywa sie schizofrenia. A jak jeszcze nie zasluguje na nazwe jednostki chorobowej to moze hipokryzja zostac.
                No coz, mam nadzieje, ze tym razem po porodzie bedzie tak jak po ostatnim, a nie gdy debiutowalam jako matka. Czyli obedzie sie bez baby bluesa i glupich pouczen pan w wieku przeroznym (najczesciej w trakcie studiow i w wieku menopauzalnym), ktore maja srednie pojecie o mojej sytuacji osobisto-finansowej.
                • bi_scotti Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 02:03
                  undoo napisała:

                  > No coz, mam nadzieje, ze tym razem po porodzie bedzie tak jak po ostatnim, a ni
                  > e gdy debiutowalam jako matka. Czyli obedzie sie bez baby bluesa i glupich pouc
                  > zen pan w wieku przeroznym (najczesciej w trakcie studiow i w wieku menopauzaln
                  > ym), ktore maja srednie pojecie o mojej sytuacji osobisto-finansowej.

                  Wspolczuje. Ja mialam kontakt z fantastycznymi profesjonalistkami i profesjonalistami (plci obojga), midwives, pediatrzy, ginekolodzy - super ludzie z wiedza i tzw. ludzkim podejsciem czliwieka do czlowieka. Moze to sie po prostu bierze z tego, ze niezaleznie od profesjonalnej wiedzy, ludzie z ktorymi mialam do czynienia, tak zwyczajnie, po prostu chcieli dla mnie (i moich dzieci) DOBRZE. Tego moge zyczyc wszystkim mlodym mamom smile
        • platki_sniadaniowe Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 23:00
          tak wiem , chciałas tu zabłysnąć i w ogóle

          ale najpierw przeczytaj sobie dokladnie mój wątek
          a potem ewentualnie sie wypowiedz

          zreszta jak widać po zdolności przyswajania sobie tego co się czyta ....ciężko będzie, oj ciężko
          • platki_sniadaniowe Re: Skąd się biorą takie tragedie: 29.04.12, 23:03
            to oczywiście do błyskotliwej undoo
        • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 09:43
          Skoro kobiety piszą na forum Mężczyzna i nie są banowane, mężczyźni na forum Kobieta, zaś niejaki Misiu na forum dla Wegetarian to i bezdzietni mogą pisać na forum E-mama.
      • d.o.s.i.a Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 16:24
        > Wg mnie depresje i ogólnie choroby, zaburzenia psychiczne są cięzkie do leczeni
        > a.

        To jest mit! I prosze nie powtarzajcie takich mitow, bo przez to wlasnie wielu ludzi nie decyduje sie na leczenie, bo przeciez "nie da sie juz nic zrobic i przeciez zadne leki mi nie pomoga, lepiej sie zabic". Wiekszosc depresji, z wyjatkiem takich, ktore wynikaja bezposrednio z jakiejs traumy typu choroba, czy smierc, jest LATWYCH do leczenia. Wielu ludziom leki pomagaja w ciagu kilku dni! Depresje lekooporne to czesto depresje "przechodzone", nigdy nie leczone, ktore zdazyly juz dlugofalowo wplynac na liczbe neuroprzekaznikow i struktury w mozgu. W przeciwnym razie depresja jest LATWA do leczenia.
    • shellerka Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 14:30
      nie chcę wiedzieć.
    • liberica1 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 14:52
      Ciąża była dość ciężka (dwie przewlekłe choroby - jedna przed ciążą, druga dość częsta w ciąży). Dopadła mnie książkowa depresja poporodowa. Koszmar, nie życzę nikomu sad Młoda wyła, wyła, wyła. Notowałam minuty snu i wyszło z notatek, że spała 5 godzin na dobę łącznie. Ja padałam na pysk. Był mąż, który musiał pracować, ale czuwał. Poszłam do psychologa i trafiłam na jakąś dupną babkę. Depresja przeszła w subdepresję i tak sobie trwała przez 1.5 roku. Kryłam się, nie chciałam być kłopotliwa dla niego. Był tak dobry, że paradoksalnie nie chciałam sprawiać mu kłopotu. Dziecko przespało noc w wieku 2 lat i kilku dni. Tuż po cesarce miałam ochotę zwiać. W szpitalu widzieli jak się czuję i nikt nie pomógł, ani lekarze, ani pielęgniarki. Powinni być wyczuleni, a mają w dupie matki. Miałam różne myśli... Chciałam się zabić, zniknąć. Wydawało mi się, że lepiej im (córce i mężowi) będzie beze mnie. Dzisiaj już nie żyję w poczuciu winy za to, że obsługiwałam moje dziecko automatycznie - zero czułości do mniej więcej 6 m-cy, karmienie, przewijanie, zabawianie, ale nie było w tym nic głębszego. Znajomi, rodzina odwiedzali nas, wiedzieli że młoda jest takim wyjącym dzieckiem. Każdy chciał niby pomóc, w praktyce po 2 godzinach zwijali manatki i solidaryzowali się tylko słownie. Takie przejścia skutecznie zniechęciły mnie to produkcji drugiego dziecka. Jak pomyślę, że miałabym znowu tak się czuć to mam ciarki. Wiem, że byłabym mądrzejsza bo obstawiona przez ginekologa, psychiatrę i psychoterapeutę, ale i tak się boję.
      Nie osądzam matki. Biorę pod uwagę, że dobrze się kamuflowała (tak jak ja) i mąż, rodzina naprawdę nie wiele mogli zrobić nie wiedząc jak jest źle.

      I napiszę jeszcze jedno. Jestem pozytywnie zaskoczona, że czytam takie wasze wpisy. Opisujecie swoje przeżycia, pokazujecie że nie jest różowo. Jeżeli jakaś matka trafi na ten wątek w takim stanie to może odetchnie z ulgą, że nie jest jedyna - a to poczucie towarzyszyło mi.
      • koora.spacerowa Dobre rady i nic poza tym ze strony rodziny 30.04.12, 19:03
        Nie sądzę, żebym miała depresję, po prostu byłam cholernie zmęczona i przez to okropna dla męża. On to rozumiał i pomagał mi jak mógł. Nie mam mu nic do zarzucenia, ale powiedziałam kategorycznie, że nie będę karmiła piersią, jeśli pojawi się kolejne dziecko.

        Za to teść dał popalić. Te jego teksty, że kobiety mają po troje dzieci i dają radę, dopytywanie się następnego dnia po powrocie ze szpitala o to, kiedy będzie obiad. Domagał się, żebym zrobiła żarcie dla znajomych, przy tygodniowym noworodku, bo on chce zrobić pępkowe. I rzecz jasna, we wszystko się wpieprzał i miał coś do powiedzenia - nie wytrzymałam po kolejnej próbie nie reagowania i powiedziałam, że jak będę potrzebowała rady, to o nią poproszę. Obraził się strasznie, a ja odetchnęłam z ulgą - miałam kilka dni spokoju bez guzik wartych rad.

        Miałam gdzieś, czy on będzie miał obiad, jak dziecko spało, to ja też. Bałagan mi nie przeszkadzał.
    • exina Re: Skąd się biorą takie tragedie: 30.04.12, 23:45
      Sporo można poczytać o przypadkach depresji, rzadko jednak o bezpośrednich jej przyczynach. Nawet osoby dotkniete depresja poporodowa w ogole nie wyjasniają, O CO tak naprawde chodzi - pomijam te, które twierdza, ze dziecko spało tylko 5h/dobe (po miesiącu by chyba umarło).
      Wiec o co chodzi? OK, samotność, brak drugiej kobiety obok (lub jej nadmiar...), ale mam wrazenie, ze do tego mozna sie jakos przygotrowac przez 9 miesiecy, uswiadomic, ze to duza odpowiedzialnosc itduncertain
      Czytałam relacje kobiet, które na długie miesiace porzucały dzieci, wszystko robili mężowie lub matki/teściowe. WTF?
      Moje doswiadczenia sa niezbyt popularne. Moja siostra miała depresję poporodową jak rów mariański. Mąż pomocny i odpowiedzialny, dziecko typowe - zdrowe, niewrzaskliwe, do pomocy babcia, niezbyt narzucająca się. Siostrze jednak odwalało zdrowo. Cóż, mam swoją, jak napisałam, niezbyt popularna teorie - otóz siostra zawsze była niezbyt rozgarnieta, ogarniecie siebie samej to był dla niej wyczyn, nie mowiac o ogarnieciu np. gotowania czy sprzatania (kiedy była jeszcze bezdzietna). Do tego wiem, ze lubiła siedziec po nocach, gdy dziecko juz zasneło, a potem płakała, ze taka niewyspana - tak robi imho wiekszosc "depresyjnych" i narzekajacych na brak snu:/. Cóż, imho to po prostu niedojrzałosc, niechec/niemoznosc wziecia na siebie odpowiedzialnosci.
      U mnie w domu mama zawsze wszystko robiła za nas, moze to dlatego. Siostra nigdy nie przywykła do tego, ze trzeba cos zrobic w domu (ja to osobny przypadek, odwrotny, tez raczej z dziedziny psychiatriitongue_out), wiec raczej nie dziwne, ze nagle musiała sie czyms zajac i nikt jej nie mógł wyreczyc, mąż w pracy - choc po pracy odciążał.
      Nie trzeba imho ekstremalnych okolicznosci, by wywołac ową depresję, wystarczy, ze laska bedzie w typie nierozgarnietego lenia, za ktorego wszystko robili inni, a ona musiala sie martwic tylko o paznokcie. Dziecko z reklam idealnie zapełniało pustke, jaka czasem sie tworzy w dosc ustabilizowanym zyciu. Do tego brak energii zycia, zainteresowan (do których sie biegnie, gdy dziecko na 15 minut sie czyms zajmie).
      Odezwa sie pewnie oburzone i pewnie nadal nie dowiem sie, co było bezposrednią przyczyna depresji.

      • dzoaann Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 00:37
        ze co?
        a moze warto cokolwiek poczytac na temat depresji? ze nie ma jednej konkretnej przyczyny, tylko iles tam, ze te same przyczyny dla jednej to pikus, a dla drugiej zalamka?
        piszesz takie bzdury po jednym przypadku?
        ja bylam dorosla, odpowiedzialna matka, nikt za mnie niczego nie robil, doskonale radzilam sobie z mezem, praca, gospodarstwem domowym i z dzieckiem. Bylo tak fajnie, ze zaplanowalismy drugie, urodzilo sie i bec... depresja poporodowa...wiec nijak sie to ma do twojej teorii, ze depresja dopada tylko nieogarniete jednostki... swoja droga super z ciebie siostra...
        • aandzia43 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 00:48
          > ze co?
          > a moze warto cokolwiek poczytac na temat depresji? ze nie ma jednej konkretnej
          > przyczyny, tylko iles tam, ze te same przyczyny dla jednej to pikus, a dla drug
          > iej zalamka?

          Daj spokój, kobieto, tyle zmiennych?! Różne przyczyny, różne konfiguracje... głowa dziewczynę rozboli ;-p A jeszcze coś poczytac? Marzycielka wink
          • aandzia43 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 00:52
            Sorry, pomyłka, myślałam, że post, na który odpowiadam, był postem odpowiadającym na post Lipcowej. Niedokładnie czytałam smile
      • aandzia43 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 01:11
        Nie trzeba imho ekstremalnych okolicznosci, by wywołac ową depresję, wystarczy,
        > ze laska bedzie w typie nierozgarnietego lenia, za ktorego wszystko robili inn
        > i, a ona musiala sie martwic tylko o paznokcie. Dziecko z reklam idealnie zapeł
        > niało pustke, jaka czasem sie tworzy w dosc ustabilizowanym zyciu. Do tego brak
        > energii zycia, zainteresowan (do których sie biegnie, gdy dziecko na 15 minut
        > sie czyms zajmie).

        Czasem bywa i tak, jak w opisywanym przez ciebie przypadku. Rozmamłanie, brak porządku w życiu, lenistwo i problemy gotowe w sytuacji, keidy niezbędne jest zebranie się do kupy i maksymalne sprężenie. Ale to jest tylko jeden z odcieni zjawiska zwanego depresją poporodową. Ten rodzaj przypadków nie rzuca jeszcze światła na całośc, a tym bardziej niczego nie wyjaśnia dogłębnie. Przypominam, że depresja poporodowa trafia również w te super życiowo zorganizowane. Ale chyba jakieś skłonności muszą byc i w tych zorganizowanych. Nie do lenistwa i rozmamłania, tylko do zaburzeń nastroju wink W szerszej skali nie wiązałbym depresji poporodowej do rodzaju osobowości. Raczej do rodzaju wrażliwości systemu nerwowego na bodźce hormonalne.

        > Odezwa sie pewnie oburzone i pewnie nadal nie dowiem sie, co było bezposrednią
        > przyczyna depresji.

        Co było przyczyną depresji? Nie bardzo wiem, czyjej, ale przyczyną depresji endogennej są nieprawidłowości pracy mózgu (oględnie), a egzogennej przerastająca człowieika sytuacja życiowa. Po porodzie mamy czasem jedno, czasem drugie, a czasem oba czynniki naraz. A czasem nic i wtedy mamy miodzio książkowe macierzyństwo smile

        Aha, jest jeszcze psychoza poporodowa. Kompletny odlot. Nie ma wtedy pogardzanych przez ciebie żalów i płaczów, tylko bardziej ponure konsekwencje.
        • exina Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 02:16
          Dzięki za opdpowiedź, ale nie satysfakcjonują mnie wyjasnienia typu choroba endogenna itp., katar tez jest endogenny, znaczy medycyna jest bezradna. W przypadku depresji medycyna imho jest miernym autorytetem.

          Laski wyzwały od głupich i tak jak myslalam, nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie, co konkretnie je dołowało. Przed dzieckiem przeciez tez były sytuacje stresogenne. Często studia, egzaminy. Ja np. byłam totalnie zdołowana studiami, stresem z nimi zwiazanym, wizją czy otrzymam pracę. Dziecko tez, ale nie na tyle, aby je porzucac czy wariowac (tak jak sister). Ot, kolejna rzecz, kótrej trzeba podołać. Siostra nigdy sie nie przepracowywała, czesto tez sama robiłam za nia pewne rzeczy (moja wina), po mnie i mamie robi to jej mąż. W jej przypadku depresja jest wybitnie nieendogenna, ze tak powiem, śmiem tez sądzic, ze w wielu przypadkach takze, skoro tak mało kobiet w ogóle mówi o tym, co konketnie je dołowało. Wiedzą, ale wstydza sie powiedziec. Przypuszczam ze wstydza sie swojego lenistwa, swojej niedojrzałosci. Ledwo co przyznaja sie do tego, ze "nie spały", chociaz noworodek spi minimum 12/h na dobe. Znaczy co robiły, byly takie spiace, ale nie byly w stanie usnac po tym, jak uspiły dziecko? A moze siedziały na necie, a nad ranem depresja? Tez siedziałam w necie po uspieniu dziecka, tez byłam spiaca (własnie dlategotongue_out), ale w zyciu nie przyszłoby mi do głowy marudzic, ze nie spię z powodu dziecka.
          I tak pewnie sie nie dowiem. U wszystkich pewnie to było "endogenne" i spowodowane hormonami.
          • bi_scotti Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 02:39
            exina napisała:

            > > I tak pewnie sie nie dowiem. U wszystkich pewnie to było "endogenne" i spowodow
            > ane hormonami.

            No i umrzesz nieuswiadomiona. Bywa i tak. Nie Ty jedna. Daj Ci boze zebys nigdy nie doswiadczyla uswiadomienia w kwestii depresji na wlasnej skorze!

            Na marginesie, to jest zawsze fascynujace gdy ludzie niedouczeni i niezainteresowani (!!!) douczeniem sie, publicznie glosza dume z tej wlasnej ignorancji. Przypomina sie stara odpowiedz na dumne haslo "jestem takim prostym czlowiekiem" - no to idz do kata i sie SKOMPLIKUJ!
          • naomi19 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 06:57
            To ja Ci podam bardzo konkretny powód- brak snu. Nie przez jedna noc- to można wytrzymać. Nie tydzień, choć człowiek jest już wtedy wrakiem, ale wiele miesięcy. Najpierw była niemożność snu (to chyba potrafisz zrozumieć) i przestawienie rytmu, sen przerywany, a potem, gdy dziecko spało, zasnąć się już nie dało (bezsenności słyszałaś może?). Bezsenność powoduje depresję. Słyszałaś? Dodaj sobie do tego jeszcze kwestie hormonalne. Mam nadzieję, że pomogłam.
          • aandzia43 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 10:28
            Bądź łaskawa poczytac sobie na temat depresji w ogóle, na temat zaburzeń nastroju i na temat tego, jakie są przyczyny WEWNĘTRZNE tych zjawisk. Jak ci się nie chce (też rozumiem), to nie zabieraj głosu w dyskusji, a już na pewno nie wypowiadaj się w niej tak autorytarnym tonem, bo wychodzisz na niezorientowanego na własne życzenie ignoranta.

            Pytasz, co tak dołowało te kobiety? No cóż, każdą pewnie coś innego. Mnie na przykład w kulminacyjnym momencie depresji to, że upuszczę dziecko, że sufit się oberwie i na nie zawali, że łóżko się zarwie i je zabije. To były dla mnie jak najbardziej RZECZYWISTE zagrożenia. Wariatka byłam, nie, bo tylko wariat może tak rozumowac? A no właśnie... I w tym sedno.

            Czy jesteś w stanie pojąc, że nic nie musi człowieka dołowac z zewnątrz, żeby dostał pie...a? Chociaż czynniki zewnętrze dokładają się niewątpliwie do uaktywnienia się zaburzenia.
          • d.o.s.i.a Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 12:48
            Dzięki za opdpowiedź, ale nie satysfakcjonują mnie wyjasnienia typu choroba end
            > ogenna

            Mysle, ze bylas jednym z czynnikow ksztaltujacych depresje Twojej siostry. Totalne niezrozumienie, oskarzanie o lenistwo, zapewne brak pomocy tylko rady pt. "ogarnij sie". Gdybym miala taka beznadziejna siostre jak Ty to bym chyba sobie w leb strzelila.

            WROC... Ja mam taka siostre sad Zafundowala mi piekna 30letnie depresje, o ktorej nawet nie wiedzialam bo myslalam, ze tak zycie po prostu wyglada. I Ty jestes taka sama TOKSYCZNA wredota.
          • gazeta_mi_placi Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 19:19
            Może lenistwo (to jeszcze sprzed posiadania dziecka) brało się z nierozpoznanej depresji? Po urodzeniu dziecka depresja mogła zaatakować z podwójną siłą.
            Zdrowa młoda osoba nie jest leniwa sama z siebie, przeważnie jest jakiś powód, najczęściej zdrowotny.
          • yuka12 Re: Skąd się biorą takie tragedie: 01.05.12, 23:20
            Zapewniam Cię, ze wiele noworodków, nawet jeżeli śpi 12h/na dobę, to nie przesypia ich ciurkiem, często najwyżej góra 2-3 godziny. A znam też takie indywidua (mój syn na przykład), które spały bez pobudki najwyżej 45 minut. Gdy mój młodszy zaczął sypiać lepiej, zaczął w tym samym czasie również chorować i znowu miałam noce nieprzespany. Do niedawna chorował nawet 3/4 roku. A ponieważ starałam się też dokształcić, aby owocnie wykorzystać wychowawczy, w przerwach między jego i starszej przeziębieniami doganiałam wieczorami materiał szkolny. Czasem musiałam przysiąść dłużej. I nie, nie miałam żadnej pomocy, nawet mąż nie za bardzo mnie odciążał.
            U mnie depresja nie była rezultatem porodu czy obowiązków ale zwyczajnego wyczerpania materiału i braku wsparcia z zewnątrz (w jakiejkolwiek formie) + chorób i -w konsekwencji- zaprzepaszczenia życiowej szansy.
          • anorektycznazdzira Exina weź Ty mi wytłumacz 03.05.12, 13:25
            Noworodek owszem śpi jakieś 12 h na dobę, ale np. noworodek kolkujący, z przywołanym tu gdzieś defektem błędnika, z refluksem zagrażającym oddychaniu (to mój), albo z inną kwestią zdrowotną z tych 12 godzin potrafi lekkim twistem 5-6 spędzić na rękach. Jak mąż zapitala na półtora etatu i nie masz babci do obsługi, to na Twoich. Do tego 2 h na spacerze w wózku. Ile zostaje? A to co zostało nie jest przesypiane ciągiem, tylko w odcinkach dwugodzinnych na przykład. Wyśpisz się wtedy?
            Prosiłaś, żeby Ci wytłumaczyć jak to możliwe, bo nie rozumiesz, to teraz Ty mi wytłumacz, jak to jest możliwe, ŻE nie rozumiesz takiej prostej rzeczy.
            • anorektycznazdzira PS. 03.05.12, 13:36
              I wiesz, ja nie miałam depresji, mimo, że posiadanie dziecka z alergiami i refluksem wymusiło na mnie drakońską dietę i niespanie około pół roku. Ja po prostu którejś nocy biegnąc do dziecka zemdlałam. Wyobraź sobie, że nie dlatego, że za długo siedziałam na necie, tylko z braku snu i niedożywienia jednocześnie. Nie wiem ile leżałam w przedpokoju, bo o orientacji w czasie zapomniałam wiele tygodni wcześniej, działałam jak robot i właśnie przestałam działać. U mnie wysiadł organizm, u kogoś innego wysiada psychika, CO tu jest trudnego do zrozumienia?
              • gazeta_mi_placi Re: PS. 03.05.12, 15:42
                A gdzie w tym wszystkim był mąż? Nie widział co się z Tobą dzieje?
                • anorektycznazdzira Re: PS. 03.05.12, 16:30
                  Nawalał na dwa etaty, co wobec zniknięcia moich niemałych dochodów było warunkiem koniecznym zachowania mieszkania i posiadania jedzenia. On pracuje fizycznie, więc był w niewiele lepszym stanie niż ja. Tak, tak, wiem, czytałam forum: nieudacznik i ofiara losu, bo powinien jednym pierdnięciem załatwić sobie jakąś lajtową mega-płatną pracę i przejąć połowę moich obowiązków tongue_out
                  • gazeta_mi_placi Re: PS. 03.05.12, 17:07
                    Najlepiej w korporacji, ale tak to jest jak się nie jest (pisownia oryginalna) "wysokiej klasy specjalistom" tongue_out
            • exina Re: Exina weź Ty mi wytłumacz 03.05.12, 23:36
              Po pierwsze, noworodek śpi o wiele więcej niż 12/h na dobę. Brałam już zapas błędu, bo owszem, zdarzają się egzemplarze z problemami. Uważam jednak, ze problem snu jest wydumany - jeśli totalnie niewyspany człowiek nie jest w stanie zasnąć przy dziecku 15 minut po tym jak zasnęło, to znaczy, ze jego problemem nie jest depresja poporodowa, ale bezsenność ogólna. Bez dziecka było tylko łatwiej ją ogarnąć. Chyba że ktoś, zamiast spac z dzieckem, zajmował się TV lub komputerem, to nie dziwne, ze popadł w depresję z powodu braku snu.

              Wiele kobiet daje radę z problematycznym niemowlakiem, w tym ja. Taak, byłam sama z dzieckiem, facet w pracy albo z kochanką, ogólnie co chcesz najgorszego to sobie dopisz. Oprócz tego to była wpadka, ja w samym srodku studenckiego rozkwitu towarzyskiego itd. Hormony jednak były, w ciąży płakałam przy reklamach, ogólnie klasyka. Po porodzie doświadczyłam tez terroru laktacyjnego (to było jakis czas temu, kiedy był w rozkwicie), tez to przezyłam. Miałam pełne prawo popaść w milion depresji, jednak nie mogłam sobie na to pozwolic - facet poza domem, rodzina daleko. Nie było cholernego wyjścia, tylko nianczyc dzieciaka. W ciąży przytyłam 27 kg, w 3 miesiace po porodzie schudłam 30 kg - bo nie miałam nawet czasu żeby zjeść, do tego 2-5 godzin dziennie pchałam wózek po krawężnikach, bo egemplarz nie wył tylko na spacerach.

              Nie o to chodzi jednak, aby przedstawic moja osobe jako dzielna heroine - sama sobie zawaliłam sytuację mając dziecko z nieodpowiednim gosciem w nieodpowiednim czasie, ale mimo niedojrzałosci próbowałam wziac za to odpowiedzialnosc. Nie jestem heroiną, ale byc moze niektóre pomysla, ze sie na taką robię - błąd, bo to co powinno byc standardem urasta do miana heroizmu, bo teraz, jesli laska nie ma pełnego komfortu rozmnazania, z wyszczególnionym czasem na zrobienie tpisów, to popada w depresję.
              Oczywiście nie powinnysmy byc heroinami - jesli to nie była głupia wpadka, to mamy prawo nimi nie byc i wymagac od faceta 50% trudu rodziecielstwa. Piszę tylko o swojej sytuacji, zebyscie nie myslały, ze moim dzieckiem zajmował sie sztab opiekunek, a ja zazywałam spa z moim przystojnym i bogatem facetem.

              Nie martwicie sie, mojej siostrze nie przedstawiłam tego, co mysle o jej "depresji poporodowej", ba, pocieszałam ją ("tez to przezyłam, to minie") i przede wszystkim namawiałam na psychiatre (nie karmiła piersią), proponowałam jej, ze pójde ja zarejestrowac i ja zaprowadze, napotkałam na totalny opór. Wtedy zobaczyłam, ze ona zadnej depresji nie ma, jest tylko wku...ona, ze dziecko to 24/na dobe i ze juz dawne fajne czasy nie wrócą (choc podkreslam, jej dziecko spało wiecej niz 12/h na dobe). Nie przeszkodziło to jej, by angazowac całą najbliższą rodzine emopcjonalnie i w opieke nad dzieckiem, moja matka od zmysłów odchodziła, jej mąż był chyba jedynym, który na depresje zachorowac powinien - to on utrzymywał rodzine, a po pracy w 100% zajmował sie dzieckiem. Wszyscy doswiadczyli jej fochów, płaczów i użalania sie nad soba. A ja analizowałam, bo znam ją przeciez od dzieckauncertain

              Nie jest moim zamiarem tworzenie ogólnych teorii na podstawie 1 przypadku, ALE mysle, ze przyda sie tutaj moje zdanie (choc to nieodpowiedni wątek, kobieta, która popełniła samobójstwo miała zdecydowanie inny problem), jak widac dosc kontrowersyjne, co mnie ni eukrywam dziwi. Naprawde wszystkie schizy poporodowe to kliniczne, usprawiedliwione przypadki?

              • mgla_jedwabna Re: Exina weź Ty mi wytłumacz 04.05.12, 03:07
                A więc uważasz, że jednostkowy przypadek twojej siostry, załóżmy, że naprawdę fochowatej, leniwej i pozbawionej wyobraźni, uprawnia cię do opinii o lenistwie i "nieogarnięciu" jako jedynych przyczynach depresji poporodowej?

                PS. Wkurzenie też może być objawem depresji, nie tylko płacz.
                PS2. "Lenistwo" i "nieogarnięcie" często są skutkiem depresji. Bardzo częstym błędem popełnianym przez rodzinę osoby w depresji (poporodowej lub innej, wszystko jedno) jest takie podejście "no weź się w garść". Równie idiotyczne, co mówienie osobie z zapaleniem płuc "no weź przestań kaszleć".
                • anorektycznazdzira Re: Exina weź Ty mi wytłumacz 04.05.12, 12:53
                  do-kła-dnie!
                  Już nie będę wiele pisać, bo Mgła idealnie to opisała.

                  Dodam jedynie, że fakt, iż nie dostałaś depresji mając trudną sytuację NIE świadczy o tym, że wystarczy się wziąść w garść i ciezko pracować, zeby jej nie dostać. Ja też sobie nei wymyśliłam, że zemdleję w nocy, wręcz przeciwnie, zakładałam, że biorę się w garść i lecę do dziecka. Masz Exina tyle wyobraźni o innych niz Twe własne mozliwościach, co nic. O depresji masz pojęcie żadne. W ogóle o jakiejkolwiek, nie tylko poporodowej. Może sie doinformuj, bo nie wiedzieć nawet kiedy w życiu się przydaje. Mnie zaskoczyłą zarówno moja własna (jak pisałam, wcale nie poporodowa), jak i dwie inne w rodzinie. I to dzięki wiedzy w temacie i myśleniu nieco szerszym niż "skoro nie idziesz do lekarza, to nic ci nie jest" rodzina uniknęła byc może tragedii. Bo widzisz depresja to nie jest przypadłość podobna do wysypki, na którą popatrzysz, stwierdzisz: OK, dermatolog, i pójdziesz.
                  W Twoje wsparcie dla siostry wierzę jak w krasnoludki.
      • 18_lipcowa1 10/10 brawo 01.05.12, 08:14
        zgadzam sie
      • zabulin twoja teoria jest równie głupia 01.05.12, 21:25
        jak tezy lipcowej.

        Dlatego ci przyklaskuje.

        uwielbiam takich samozwańczych psychologów od siedmiu bolesci.

        Wsród moich koleżanej jest jedna, która przeszla totalna depreche po urodzeniu dziecka.
        Dziewczyna od 18 roku zycia mieszkała sama, sama na siebie zarabiała. Z wyboru, nie koniecznosci.Taka zosia -samosia. Tak sie cieszyla swoją samodzielnoscia. Miała 30 lat i zawodowe osiągniecia takie, ze pewnie zadna z was do 70 tki jej nie dogoni.
        Do tego fajny facet.

        Nie miala w sobie nic z lenia, wrecz przeciwnie-5 minut nie usiedziała bezczynnie. A rozgarnieta za was wszytskie. Mimo to depresja dopadla własnie ja.

        Na świecie sa rzeczy, których zakute łby nie pojmą. Więc nie próbujcie nawet, bo tylko się osmieszacie.

        Aaa i poradzila sobie dziewczyna. urodziła za kilka lat drugie dziecko i deprechy przy drugim nie miała. takie cuda się zdarzaja.
        Analizowanie i generalizowanie, gdy sie kogos na oczy nie widzialo i nic o jego zyciu nie wie to głupota.
        • gazeta_mi_placi Re: twoja teoria jest równie głupia 02.05.12, 07:52
          Niestety człowiek z depresją jest traktowany w społeczeństwie jak śmierdzące gó... (wszystko jedno czy depresja po urodzeniu dziecka czy innego rodzaju).
          I nie ma to nic wspólnego (niestety) z zakutym łbem czy brakiem inteligencji.
          Znam osobę bardzo inteligentną i wykształconą, która też uważała to za fanaberię i nie mogła zrozumieć (zatem nie czepiajcie się braku inteligencji Lipcowej, to akurat nie ma związku z czyjąś inteligencją), znam lekarza (innej specjalności niż psychiatra) którego podejście jest takie samo jak Lipcowej.
          Ludzie rozumieją, że ktoś nowotworu piersi czy trzustki albo alergii na truskawki sobie nie wybiera, nie wybiera sobie braku np. urody czy zdolności technicznych, a nie potrafią zrozumieć, że także i depresji człowiek sobie nie wybiera.
          • zabulin Re: twoja teoria jest równie głupia 02.05.12, 10:08
            Znam osobę bardzo inteligentną i wykształconą, która też uważała to za fanaberi
            > ę i nie mogła zrozumieć (zatem nie czepiajcie się braku inteligencji Lipcowej,
            > to akurat nie ma związku z czyjąś inteligencją), znam lekarza (innej specjalnoś
            > ci niż psychiatra) którego podejście jest takie samo jak Lipcowej.


            1. znasz człowieka wykształoconego. Jego podejście do tematu depresji świadczy o braku inteligencji jednak.
            Niestety, w PL można byc wykształconym i mało inteligentnym.

            2. Znam masę nieinteligentnych lekarzy, którzy na dodatek sa kiepsko wykształceni.

            Włąsnie stosunek do takich problemów daje pewien obraz nt czyjejś inteligencji.
            • aandzia43 Re: twoja teoria jest równie głupia 02.05.12, 11:43
              A ja znam i wykształconych, i bardzo inetligentnych, a jednocześnie obdarzonych betonowymi czerepami. W ich przypadku betonowe czerepy owocują ślepotą na pewne aspekty rzeczywistości. Połączenie inteligencji z wąskim horyzontem nie jest może częste, ale też i nie takie rzadkie.
              • cherry.coke Re: twoja teoria jest równie głupia 02.05.12, 12:24
                aandzia43 napisała:

                > A ja znam i wykształconych, i bardzo inetligentnych, a jednocześnie obdarzonych
                > betonowymi czerepami. W ich przypadku betonowe czerepy owocują ślepotą na pewn
                > e aspekty rzeczywistości. Połączenie inteligencji z wąskim horyzontem nie jest
                > może częste, ale też i nie takie rzadkie.

                Moim zdaniem jest calkiem czeste. Taka osoba mysli sobie: jestem inteligentny, wyksztalcony, wiec na pewno wszyscy mysla tak jak ja.
                • aandzia43 Re: twoja teoria jest równie głupia 02.05.12, 13:40

                  > Moim zdaniem jest calkiem czeste. Taka osoba mysli sobie: jestem inteligentny,
                  > wyksztalcony, wiec na pewno wszyscy mysla tak jak ja.

                  No tak, ale z drugiej strony osoba inteligentna ma świadomość, że "wiem, że nic nie wiem" ;-P
          • yuka12 Re: twoja teoria jest równie głupia 02.05.12, 23:06
            Zapewniam Cię, że są ludzie, którzy nie rozumieją, ze ktoś ma alergię na cokolwiek i tego sobie nie wybrał. Bywają również tacy, którzy przyczyny raka upatrują w stylu życia, dietę, co oczywiście na niektóre typy nowotworów ma wpływ, ale też przecież do końca nie wiadomo, dlaczego mimo takiego samego odżywiania i ''prowadzenia się'' jeden ma raka a drugi- nie. I tego Ci ludzie też nie chcą widzieć. Więc nie dziwne, że i depresja dla nich to taka ''proszę pani fanaberia, bo gdyby się wzięła/wziął w garść, toby nie miał/ nie miała''.
            • anorektycznazdzira Re: twoja teoria jest równie głupia 03.05.12, 13:27
              Kochana, ja spotkałam oszołomów upatrujących raka w nieodpowiednim podejściu/nastawieniu do świata i niedostatecznie wypracowanej sile woli suspicious
      • anorektycznazdzira teoria lenia? 02.05.12, 12:56
        Exina, kompletnie się nie zgadzam. Ja akurat nie miałam depresji poporodowej, tylko inną, ale zdążyłam zauważyć, że moje nieustanne wysokie obroty, ambicja, duża samodzielność i pracowitość były najwyżej gwoździem do trumny w sprawie depresji lub jej ewentualnego uniknięcia. Jeśli jesteś przyzwyczajona do sporej aktywności, szeroko zakrojonej, do własnej dużej skuteczności, jesteś bardziej przemęczona niż inni, więcej od siebie wymagasz, dotkliwiej odczuwasz spadek możliwości. Ergo: jesteś narażona na załamanie znacznie bardziej, niż wypoczęci i w-dupie-mający ludzie. To raz.
        Depresja poporodowa to w największej mierze efekt hormonalny, kompletnie niesterowalny za pomocą "ogarnięcia się" lub jego braku, na który masz taki sam wpływ, jak na to, czy masz gorączkę w czasie przeziębienia czy nie masz. To dwa. I wystarczy za wszystkie bzdurne teoryjki.
    • antyideal Ta kobieta 02.05.12, 17:19
      z postu zalozycielskiego z zawodu była psychologiem.
      I tez nie poradzila sobie z problemami...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka