kosmitos 09.05.12, 12:56 Znalazłam na wielodzietnych taki wątek; jak sądzicie- mają rację czy przesadzają? www.wielodzietni.org/discussion/15034/pedomartynka Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marghe_72 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 12:59 miałam podobne spostrzeżenia.. Rysunki są co najmniej dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 13:01 Moja córka wypożycza te książki z biblioteki, przeczytałyśmy ich sporo i nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Chyba trzeba specjalnie się tym interesować, żeby wypatrzeć. Głodnemu chleb na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
gku25 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:21 W takim razie jestem pedofilką gdyż zauważyłam od razu te właśnie niestosowne szczegóły. Dziękuję za uświadomienie. Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 13:07 Nigdy nie zwracalam na to uwagi, kurcze moze i cos w tym jest, ale nie rzucilo mi sie nigdy w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 13:05 tendencyjny portal to delikatne okreslenie totez i takie podejscie do tematu stek bzdur Odpowiedz Link Zgłoś
maghdalena33 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 13:45 Co trzeba mieć w głowie aby widok kawałka majtek kojarzyć od razu z pedofilią. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:00 Nie wiem czy zauważyłyście, ale na zdjęciach z dzieciństwa naszych matek wszystkie dziewczynki mają takie sukienki, że im majtki widać. O zgrozo, ja też takie nosiłam. Może Martynke malował ktoś starszej daty? Dla mnie malutka dziewczynka w sukience do kostek wygląda dziwnie, normalniej taka, która ma sukienkę ciut poniżej tyłka. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:05 Ja nosiłam takie sukienki i chyba zawsze było mi widać majtki. nie miałam poczucia jakiejkolwiek niestosowności. Niemniej, DZIŚ takie zdjęcia czy ilustracje, są dziwne. Wymagają chyba starania się o dodatkowy wydźwięk. Chyba. Są naładowane erotyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:45 Naprawdę widzisz rysunki małych dziewczynek jako naładowane erotyzmem??? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 16:55 Nabakier wszędzie widzi seks, poczytaj jej wpisy. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:49 Nie, nie ja- Ty. To Ty wszystko oceniasz przez "pukanie". To jest Twoja jedyna wyznawana "wartość". Ja tylko to punktuję u Ciebie, czego nie możesz znieść. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 18:57 Wybacz ale doszukiwanie się podtekstów erotycznych w rysunku kilkulatki bawiącej się w piaskownicy jest co najmniej dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 21:46 kobieto, ale te kilkulatki na każdym rysunku prawie maja wypięte pupy. to nie odbiorca doszukuje się treści seksualnych, tylko autor je wyraźnie zaserwował. na prawie każdym są ujete od dołu. albo z jakims rozmarzonym erotycznym rozmarzeniem na twarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 21:51 sorry za powtórzenie "rozmarzenia". nie mówię, ze wszystkie są niestosowne, ale nie zdziwiłabym się jakby rysownik miał skłonności. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 00:02 Sorry, ale dla mnie to, że ktoś widzi erotyczne rozmarzenie na twarzach tych dzieci, nie świadczy o nim za dobrze... Dziecko z paluchem w paszczy to zupełnie normalny widok, majtki to część garderoby, na litość. Amerykańska paranoja, w której ojciec jest oskarżany o pedofilię, bo lubi przytulać swoją córkę. Albo - chroń panie Boże - ją kąpać! Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:08 To nie jest kwestia co kto widzi, tylko JAK jest pokazane. Ja nie mam żadnego problemu z seksualnością i nagością i bynajmniej nie jestem tu osobą, wobec której trzeba przeprowadzać krucjaty wyzwalania z zahamowań. Ale te rysunki wyglądają dokładnie tak, jakby rysował je ktoś kto ma skłonności i robił to niezwykle umiejętnie, bo pozornie są przecież takie niewinne. Może się mylę i może są niewinne, a moje i innych skojarzenia są niesłuszne. Ale nie dziwię się, ze w dzisiejszych czasach ktoś na to zwrócił uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:25 Jeśli patrzysz wyłącznie na zestaw rysunków podlinkowany na wielodzietnych i wysnuwasz takie wnioski, to padasz ofiarą manipulacji. W ten sposób można również pokazać siatkówkę jako sport dla łatwych kobiet (po co im ten biust podskakuje?) albo udowodnić, że nie ma różnicy między striptizem a tańcem współczesnym (zobacz). Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 16:47 Miałaś w ręku kiedykolwiek książkę o Martynce, czy swoją opinię opierasz na opiniach i sugestiach innych? Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 08:45 A jak twoim zdaniem kilkulatka powinna robić babki z piasku , bo ja mają 30 lat robię to raczej w podobnych pozycjach co pokazane na ilustracjach. Rozumiem, że ty ze swoim dzieckiem placu zabaw nie odwiedzasz stąd twoje zdziwienie, że można tam zobaczyć bieliznę co drugiej dziewczynki. Rozumiem, że dla dziewczynek pozostaje tylko habit albo spodnie no bo wchodząc w letniej krótkiej spódniczce na ślizgawkę są już dla ciebie obiektem seksualnym. Trzeba naprawdę mieć ostro narąbane, aby w letnich strojach kilkulatków doszukiwać się seksualności. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:03 Nie, zupełnie nie o to chodzi i trzeba być ślepym, żeby to nie widzieć. Nie chodzi o to, ze widac majtki, tylko chodzi o to jaka jest ekspozycja na tych rysunkach, na co jest położony nacisk. Nie wiem, czemu wszystkie dzieci są filmowane od tyłu i z dołu z widokiem na pośladki. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 16:45 Mam wszystkie książki z tej serii i dziwne aby w opowiadaniu dotyczącego baletu nie pokazać baletnic w ich TYPOWYCH strojach i TYPOWYCH pozycjach, tak samo jak w opowiadaniu o zabawach w parku nie pokazać placu zabaw i TYPOWEJ zabawy w robienie babek. Dla mnie krótka letnia spódniczka/sukienka to TYPOWY letni strój dziewczynek i zresztą nie tylko dziewczynek bo ja mimo swoich lat w upalne lato też wolę krótkie spódniczki/sukienki/spodenki niż habit. W dziewiętnastu stronicowym opowiadaniu " Martynka przygody od środy " w którym na każdej stronie jest rysunek są dwa obrazki w których ukazana jest bielizna Martynki z czego jeden w którym Martynka wchodzi do bali z wodą.. No faktycznie książka, aż kipi erotyzmem. Można tylko współczuć tak seksualnego podejścia do własnego dziecka. Rozumiem, że w zabawach swojego dziecka z ojcem również doszukujesz się podtekstów erotycznych, czy może od razu po urodzeniu odizolowałaś ojca bo zapewne zmieniając pieluszkę ogarniałaby go wizja różnych pozycji seksualnych. To co piszesz jest w stosunku do małych dzieci jest zwyczajnie obleśne. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:48 Tak, widzę. W całości rysunków. To nie są rysunki dziecięce. One są kierowane do dorosłych.zobacz na nogi kobiety na jednej z ilustracji (siedząca postać). Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 19:03 > Tak, widzę. W całości rysunków. To nie są rysunki dziecięce. One są kierowane d > o dorosłych.zobacz na nogi kobiety na jednej z ilustracji (siedząca postać). mozesz to rozwinac, bo patrze i nic nie widze moze luskanie zielonego groszku tak cie nakreca Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 19:06 Mogę tylko przypuszczać, że kobiecie w okresie menopauzy, z nieatrakcyjnym mężem, wszystko się kojarzy z erotyką, erotyzmem, seksem, epatowaniem etc. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 08:47 Marne masz skojarzenia, Triss. Ale nie jesteśmy tym zdziwieni. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 08:49 No cóż, nie każdy potrafi objąć całość rysunku: rodzaj kreski i wizualizacji, powtarzające się motywy, akcentowanie, wreszcie: WYMOWĘ. Nie podejmuję się tego zadania, skoro masz takie skojarzenia z łuskanym groszkiem. Pogadaj z Triss, ona Ci wytłumaczy- też ma marne skojarzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:16 Sądząc po obrazkach (np. moda kobieca), ilustracje powstały najpóźniej w latach 70-tych. Zanim zaczęła się seksualizacja dzieci, czyli pokazywanie ich jako przedmiotów pożądania (bo podmiotami tegoż były zawsze, choć nie pokazywano tego w mediach itp.). O przepraszam, nie dzieci, a tylko dziewczynek. Jeszcze nie widziałam afery o wizerunek chłopczyka biegającego choćby nawet w samych majteczkach. Współcześnie w mediach patriarchalnych (od reklam błyszczyku dla siedmiolatek po organizacje kościelne) panoszy się właśnie taka seksualizacja polegająca na postrzeganiu i ocenianiu dziewczynek, jakby były dorosłymi kobietami. Czyli np. pokazanie majtek=zaproszenie do seksu. Albo jesteś rodzaju żeńskiego - masz traktować wygląd priorytetowo. Poza tym kiedyś było normalne, że małym dziewczynkom majtki widać itp. Tak samo, jak normalne było kąpanie się przez kilkulatki nago. I nikt się tym nie brandzlował, z wyjątkiem pedofili, którzy występują również w społecznościach, gdzie kobiety i dziewczynki chodzą zakutane w worki. Więc strój dziecka nie ma nic do rzeczy. Inaczej dojdziemy niedługo do takiej paranoi, że nie będzie można pokazać publicznie pampersa. Upatrywanie pedofilii w tworzeniu i oglądaniu takich ilustracji świadczy wyłącznie o skrzywionej psychice upatrującego, wietrzącego wszędzie brudny seks. Coś jak KK, dla którego wiele normalnych rzeczy jest "nieczystych". To nie przypadek, że wątek pojawił się na ultraprawicowych wielodzietnych. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:39 Mgła, zgadzam się w 200%, dobrze napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
mood_indigo Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:05 Ktoś, kto wybrał te ilustracje spośród pozostałych (bo rozumiem, że to nie są wszystkie) ma problem. Szczególnie widać to przy przedostatniej ilustracji, która - wg autora wyboru - "się kojarzy". PedoMaciek? Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:11 No, przedostatnia ilustracja jest najlepsza. Jeszcze ktoś dopisał w komentarzach, że kucharz trzyma gdzieś prawą rękę. Ja prawej ręki kucharza nie widzę, bo on pewnie trzyma nią drugi koniec chustki, którą wiąże. A co do sukienek, to faktycznie tak się kiedyś dziewczynki ubierały, pamiętam zdjęcia mojej mamy i ciotek z dzieciństwa, takie miały krótkie sukienki czy spódniczki właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:16 mood_indigo napisała: > PedoMaciek? Fajne te obrazki. A ten chlopak przy koniu to hitlerjugend taki . Tylko dlaczego lekcji baletu tez sie dostalo? Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:22 "chodzi o pewną manierę tych ilustracji, o swego rodzaju pedofilski smrodek, smętek, melancholię" zgadzam się z tą opinią, te obrazki na prawdę są dziwne, zauważcie że na większości dzieci są przedstawione z wypiętymi pośladkami, od tyłu (z koniem, balet), nie widzę uzasadnionego powodu do malowania majtek (można było zupełnie zacieniować, a nie demonstrować), obrazek z dziewczynką w majteczkach w łazience?? to zacienienie w kroku doprawdy zastanawiające... po co malować nagie, zasłaniające się dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
mood_indigo ib_k 09.05.12, 14:34 Wytłumacz mi proszę, z pokazywaniem - GDZIE Ty tam widzisz "nagie, zasłaniające się dzieci"? Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: ib_k 09.05.12, 14:39 na zdjęciu w łazience www.wielodzietni.org/discussion/15034/pedomartynka post mama_asia Odpowiedz Link Zgłoś
mood_indigo Re: ib_k 09.05.12, 14:55 Ok, nie przejechałam aż tak nisko, nie wiedziałam, że fotek jest więcej. Co nie zmienia mojej opinii - ilustracje nie mają wydźwięku pedofilskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:13 Moim zdaniem te obrazki są urocze . Moja córka też tak czasem siedzi, że jej majtki spod sukienki widać. Cóż w tym złego ). Normalny człowiek nie ma przy tym jakichś zbereźnych myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:13 Głodnemu chleb na myśli. Ciekawe czy ten "maciek" ma dzieci. I w czym one chodzą np. na plażę. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:29 W Oazie każe się nosić długie spódnice nawet dziewczynkom 13-14-letnim, argumentując to skromnością i sugerując, jakoby nogi tych dziewuszek potężnie epatowały seksem, tak, że mężczyzna skupić się nie może. Nieraz są to dziewczynki, które nawet jeszcze nie miesiączkują lub ledwie zaczęły, a mentalnie też są jeszcze dość dziecinne. I nagle takie smarkule dowiadują się, że są źródłem pokuszenia, ich moc jest wielka w tym zakresie (skoro nawet widok kolana oznacza strój "niegodny"), a męska odpowiedzialność za trzymanie własnej wyobraźni (i rąk) na wodzy - w zasadzie żadna. Nic dziwnego, że w takim środowisku pokazanie majtek przez dziewczynkę kilka lat młodszą to skandal i pedofilia. Tak w ogóle myślenie "niech dziewczynki nie pokazują za dużo ciała, bo pedofile się czają" jest dokładnie tym samym, co "sama jest sobie winna, że ją zgwałcili, bo źle się ubrała". Obrzydliwe patriarchalne robienie z kobiety/dziewczynki obiektu seksualnego i zwalnianie mężczyzn z odpowiedzialności za własny popęd. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:02 Ja wyżej zgadzałam się z nią w 200%, wymiękasz Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:53 Mgła_jedwabna, zgadzam się z tobą w 400% w kwestii przekładania odpowiedzialności na dziewczynki i irracjonalnego fisia na punkcie seksualności dzieci, jaki się pojawił w naszym społeczeństwie. Pomimo tego Martynka mnie nie pozostawiła obojętną. I to nie od dziś, tylko od pierwszego kontaktu z tą książką. Coś tam w tych obrazkach jest takiego, że ja, osoba, która nie ma kompletnie nic przeciwko pięciolatkom latającym z gołym tyłkiem po publicznej plaży, czuję się dziwnie patrząc na obrazki Martynki. Niby te obrazki są normalnymi, realistycznymi obrazkami małych dzieci w bardzo naturalnych dla nich pozach, nie da się doczepić do treści ani nawet do formy, ale są, hmm, jakby pokazane okiem, "obiektywem" kogoś, kto się na nie, nazwałabym to, ukradkiem ślini. I to właśnie wzbudza ten mój lekki dyskomfort i niepokój, jak na nie patrzę. Gołą kilkulatkę w białych majtasach po pachy, stojącą w łazience, albo dziewczynkę wypiętą tyłkiem do "kamery", można narysować uroczo i kompletnie aseksualnie albo i bardzo seksualnie, chociaż będzie to ta sama treść. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 18:01 Te rysunki mają perspektywę z punktu widzenia kilkuletniego dziecka. A jeśli dorosłego - to przykucniętego. To od nas zależy, czy wczujemy się w siedmiolatkę sadzącą kwiatki na grządce, czy w dorosłego zaglądającego jej między szeroko rozstawione nóżki. A może po prostu - dorosłego, który też przykuca nad grządką, widzi, co widzi, ale się tym nie nakręca? Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 11:29 Mgła, ale ja nie mam na myśli perspektywy w sensie technicznym, tylko w sensie mentalnym. Widzieć coś oczami osoby, która się "ślini" to nie tylko postawić obiektyw na wysokości jej oczu. Po sposobie rysowania/fotografowania można często rozpoznać, jaki jest osobisty stosunek czy emocje rysującego/fotografującego do obiektu. Na tym polega też dobre zdjęcie czy rysunek, że te emocje właśnie oddaje i przekazuje oglądającemu. Po zdjęciach można poznać czasami, że fotografujący jest zakochany w fotografowanej dziewczynie, albo że nie lubi osoby, którą portretuje, albo że się jej boi - i to mam na myśli, a nie szczegóły techniczne. Jest wrażenie, którego źródła nie umiem wskazać, ale jest ono wyraźne. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:03 "To od nas zależy, czy wczujemy się w siedmiolatkę sadzącą kwiatki na grządce, czy w dorosłego zaglądającego jej między szeroko rozstawione nóżki." Dobra, już wiem, jak wyjaśnić, o co mi chodzi. Oko i emocje widza i jego projekcje, to jedna rzecz i tu masz racje, że każdy widzi to, co mu w duszy gra, a czego nie zobaczy, to sobie dośpiewa. ALE Jest też efekt, nazwijmy go artystycznym, czyli oko i projekcje rysującego, które, jeżeli ma talent przekładania swoich emocji na "dzieło", to sprawi, że ty, jako trzeźwo myślący, nie mający tego rodzaju potrzeb widz, na obrazku zobaczysz, jaka niesamowicie seksi jest dziewczynka na grządce. Czyli zobaczysz to, co widział autor, nawet jeżeli ty sama nigdy byś tego nie zobaczyła w dzieciaku na grządce, choćby miał cały goły tyłek na wierzchu. Czyli, autor też ma moc pokazania tobie, widzowi, co on widzi w tej dziewczynce, choćby na poziomie szczegółów obrazka tego nie nazwiesz i nie wyłapiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:20 Tylko że pozy dzieci na ilustracji są takie same, jak pozy dzieci w rzeczywistości. Gdybym zobaczyła np. ilustrację z dziewczynką zalotnie wygiętą albo wystawiającą pupę i zerkającą w kierunku widza ("czy widzisz moją pupę?"), a nie po prostu schylającą się po piłeczkę, ja te dzieci, które mi właśnie wrzeszczą za oknem , to rzeczywiście pomyślałabym, że ktoś tu robi z dziecka obiekt seksualny. A już "szczytem szczytów" jest dopatrywanie się treści seksualnych przy wsiadaniu na konia albo ćwiczeniach baletowych. Akurat ta figura jest jedną z najczęstszych i najbardziej rozpoznawalnych figur w ogóle. I balet ma to do siebie, że "majtki widać" w zasadzie cały czas. Proszę, solistka Opery berlińskiej. Takie ujęcia są bardzo typowe, nikt się nie sili, aby krocza nie było widać. A z koniem akurat tak wypada, że jak ktoś stoi na ziemi (naturalny punkt widzenia), to ma oczy na wysokości tyłka osoby wsiadającej. Jakby to było rysowane, dajmy na to, z punktu widzenia... strzemienia, to by było dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:30 Przecież pisałam wyraźnie, że poza dziecka czy perspektywa nie ma tutaj nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: a czemu nie mozna by z przodu? 10.05.12, 12:58 a czy wszystkie obrazki w każdej książce muszą być jak zdjęcie z encyklopedii? Muszą przedstawiać przedmiot/osobę, a nie mogą sytuacji ? Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: "Martynka" i ... 01.07.12, 11:35 > Gdybym zobaczyła np. ilustrację z dziewczynką zalotnie wygiętą albo wystawiającą pupę > i zerkającą w kierunku widza ("czy widzisz moją pupę?"), Np. tak jak tu? Na zalinkowanym przez Ciebie zdjęciu dorosłej baletnicy perspektywa jest naturalna - to jest perspektywa widza siedzącego na widowni. Na obrazkach Marliera widok jest z perspektywy osoby leżącej na parkiecie pomiędzy ćwiczącymi dziewczynkami, ew. z poziomu 40 cm nad parkietem. To nie jest naturalna perspektywa. Rzecz w tym, że to nie chodzi o pojedynczy rysunek. To chodzi o wymowę całości. Podpisuję pod każdym zdaniem falki32. Poza tym natężenie wypiętych pup i kroczy w tych książeczkach zdecydowanie nie jest normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: "Martynka" i ... 01.07.12, 23:13 Chodzi o pojedynczy rysunek. Już ileś osób pisało, że to są powyjmowane pojedyncze obrazki z całej sterty obrazków niebudzących wątpliwości. Ktoś się doszukał, wybrał, zebrał i się podnieca... Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: "Martynka" i ... 02.07.12, 03:31 > Ktoś się doszukał, wybrał, zebrał i się podnieca... Ale kto niby? Pisałam już niżej: mam jedną książeczkę z tej serii i też zwróciły moją uwagę te rysunki. Nie potrzebowałam forum wielodzietnych, żeby zauważyć, że coś jest z nimi nie tak. Ale nie umiałam sprecyzować sobie co. Tzn. były dla mnie wyraźnie pedofilskie tylko nie wiedziałam dlaczego. Teraz, dzięki tej dyskusji, zaczyna mi się to klarować. Moim zdaniem to, o czym pisze falka32, osiągane jest głównie dzięki nienaturalnej perspektywie od dołu, takie zaglądanie pod spódniczkę. Nikt (poza raczkującymi niemowlętami) nie widuje małych dziewczynek z tej perspektywy, ani dorośli, ani ich rówieśnicy. Nikt się też nie kładzie ćwiczącym baletnicom pod nogami, żeby stamtąd je podziwiać. I to naprawdę nie są pojedyncze obrazki. Jest ich po kilka w każdej książeczce. Ciekawe, że w innych książeczkach dziecięcych nie ma takich ujęć. "Takich" tzn. wzbudzających mój niepokój poprzez skojarzenia z pedofilią. A "Martynki" jak widać nie tylko mnie się tak kojarzą. Kojarzą się tak wielu MATKOM, które poza tym, w realnym życiu i przy innych lekturach podobnych skojarzeń nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 21:53 dokładnie kurde tak. w tych obrazkach jest ten wspomniany "smrodek", nie ze względu na treść (majtki spoko), tylko formę. Odpowiedz Link Zgłoś
helufpi Re: "Martynka" i ... 02.07.12, 13:30 Falka, zgadzam się z Tobą w 500%. A ponadto - czy tylko ja to zauważam? - te obrazki są dla mnie okropnie kiczowate, przy czym natężenie tego kiczu jest tak duże, że aż niepokojące, bo może ja nie rozumiem jakiejś wyrafinowanej konwencji artystycznej? Kilka osób już wyżej napisało, że są śliczne, sorki, de gustibus. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: "Martynka" i ... 03.07.12, 20:41 >te obrazki są dla mnie okropnie kiczowate, przy czym natężenie tego kiczu jest tak duże, że aż niepokojące, bo może ja nie rozumiem jakiejś wyrafinowanej konwencji artystycznej? Ja chyba też nie rozumiem tej konwencji. Kicz tak tragiczny, że oczy bolą. Jakieś nienaturalne pozy, rozchylone usta, pseudorealizm. Można się załamać. W zasadzie, jak teraz czytam ten wątek, to tak, teraz widzę jeszcze pewną dozę erotyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:25 Taa, a pan Kleks byl pedofilem, podobnie jak Korczak . Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: "Martynka" i ... 01.07.12, 10:20 A także Gradowski: Akademia Pana Kleksa - Księżyc raz odwiedził staw Odpowiedz Link Zgłoś
marusia_ogoniok_102 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:34 Trzeba by pokazać maćkowi kreskówki disneyowskie z lat trzydziestych, te krótkie. Tam co chwila jakaś dziewczynka z sukienką szerszą niż dłuższą przewraca się i widać jej majtki. Zresztą, Disney nie jest żadnym wyjątkiem - większość wręcz małych dziewczynek w kreskówkach ma krótkie sukienki. Tyle że wtedy nikt by nie pomyślał, że to może być coś niewłaściwego. Mali chłopcy nosili krótkie portki, a dziewczynki krótkie sukienki - zakrywać zaczynały się dopiero, gdy zaczynały wchodzić w wiek nastoletni. Ale jak wiadomo, przy okazji publicznej histerii, podczas której pedofil kryje się za każdym rogiem i tylko czeka na to jedno, upatrzone pisklę - i takie ilustracje mogą zaniepokoić. Tylko do czego dojdziemy, jak będziemy nadal w to brnęli. Już teraz strach podejść i zapytać płaczącej na środku sklepu dziewczynki, co się stało, bo zaraz pojawi się wściekła mamusia wyzywająca od zboczeńców. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 14:49 nie chodzi o krótkie sukienki a o "pozy" dzieci, dziewczynki zawsze klęczą na jednym kolanie, tak że widać im trójkąt majtek, zawsze namalowany kontrastowym kolorem, pytam po co? i dlaczego w tysiącach innych książeczek ilustracje nie mają tej maniery? ilustracja z dziewczynką w kaloszach: majtki i palec w ustach... ilustracja z dziewczynką łuskającą groszek i mamą siedzącą przy stole: dlaczego rysownik nie narysował mamusi majtek tylko skromnie skrzyżował jej długie nogi? może dlatego że nikt 30-40 lat temu na to by nie pozwolił a pozwalał na obnażone dzieci? ale jak ktoś dobrze zauważył czasy się zmieniły i teraz raczej nie pokażecie nw forum zdjęć waszych niemowlaków rozkosznie rozciągniętych na baraniej skórze z gołą pupą mimo, że pewnie co najmniej kilka z was ma w albumie takie zdjęcia własnych dziadków i rodziców... Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:01 Mama ma skrzyżowane nogi, bo dorosłe kobiety uważają na to i majtkami nie świecą. Ale to uważanie nie jest wrodzone i dzieci nie zwracają uwagi na to, żeby nie ukrywać strategiczne miejsca. To co pokazują te obrazki to naturalne zachowanie dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
na_pustyni Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:00 Pierwsze pytanie mojej córki, kiedy zobaczyła książkę o Martynce (tytułu nie pamiętam) - mamo, a dlaczego jej ciągle widać majtki? Nie lubi jej, woli Basię Odpowiedz Link Zgłoś
jo-asiunka Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:29 ? Chyba nie zwróciłabym sama na to uwagi. Ale MArtynka to jakaś masakra dla mnie, perfekcyjna pani domu dla dzieci, córka dostała taki zbiór opowiadań, ale szybko jej się znudziło na szczęście Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:30 No ja tej książki synowi nie pokażę. Odpowiedz Link Zgłoś
loganmylove Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 15:50 Absolutnie zgadzam się, że jest to szukanie dziury w całym. To sa rysunki z pewna maniera i tyle.. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:53 No ale ta maniera jest zastanawiająca. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia zaraz tam zastanawiajaca 09.05.12, 22:56 u mnie one wywołuja dyskomfort. pedofilskie czy nie odrzucaja mnie Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: zaraz tam zastanawiajaca 10.05.12, 08:52 Uważaj, bo zaraz Triss nazwie Cię kobietą z menopauzą i nieatrakcyjnym mężem Odpowiedz Link Zgłoś
joaska_p Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 16:12 Nic zdrożnego w obrazkach nie nie widzę a tak apropo "głodnemu chleb na myśli " mąż był jakiś 2 tyg. temu na pępkowym u kolegi któremu urodziła się córka (wcześniej trzech chłopaków) i wracał w stanie wskazującym i tak zagadał do taksówkarza ze był na pępkowym , że kolega się cieszy że dziewczynka , że sam ma córkę i jest cudna itp. a na to "złotówa" że ma syna i nie chce córki bo jakby się cieszył to wszyscy mówiliby że jest pedofilem . Mąż na to ze nigdy nie wpadł na to że ktoś może go tak postrzegać bo kocha córkę ale widocznie głodnemu chleb na myśli i lepiej że tej córki nie ma no i musiał wezwac inną taksówkę . Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 16:42 A ja nic złego w owych zdjęciach nie widzę. Już parę razy w życiu dziecięce majtki widziałam i przeżyłam jakoś azjaodkuchni.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 16:49 To z córki się tylko pedofil może cieszyć. Dla reszty taka córka to kara boska. Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:17 Kupiłam cztery książki z tej serii, moja córka je uwielbia. Nigdy nam nie przyszło do głowy tak spostrzegać te rysunki . Są kolorowe, sceny bardzo realistyczne, styl rysowania zupełnie niewspółczesny . Opowiadania są w tłumaczeniu Chotomskiej, część z nich przekłada się na realia polskie ( przeprowadzka do Katowic w jednym opowiadań) . Ja zwróciłam uwagę na sceny przyrody , wygląd miasteczka i baśniowych domków, a nie fragmenty wystającej bielizny. Ale jak mówią ,,pokaż mi swoje skojarzenia , a powiem ci kim jesteś". Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:26 sarah_black38 napisała: . Ale jak mówią ,,pok > aż mi swoje skojarzenia , a powiem ci kim jesteś". no to dawaj. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:05 Nie ekscytujcie sie, tworca Martine, Marcel Marlier i tak juz nie zyje... Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:05 Zakazac filmow Disneya,tam sie dopiero pedofilia szerzy.Powoli zblizamy sie do ery burek. Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:09 Nigdy nie pomyślałam o tych książkach w takich kategoriach, natomiast szczerze ich nie znoszę. Mamy jedną, nie cierpię jej, zarówno tekst jak i ilustracje uważam za koszmarne. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:14 Miałam w domu kilka książek z tej serii, w każdej jest kilka ilustracji tego typu. Nie trzeba się specjalnie przyglądać i szukać.. Córce krzywdy nie zrobiły , bo opowiastki nawet miłe.. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitos Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:16 czytam ten wątek na wielodzietnych i powalają niektóre komentarze, np.: Max Stirner 10:24 Nie wiem co to za książki, ale są ZŁE dla dzieci, bo rozbudzają ciekawość seksualną. Nie myślcie, że dzieci jej nie mają, bo mają. Wystarczą bodźce w postaci krótkich sukienek z majtkami, aby je rozbudzić. Takie książki nadają się idealnie do wychowywania młodych dewiantów rokującymi poważne zaburzenia dewiacyjne w życiu dorosłym. Palić takie książki, bo mają szatańskie pochodzenie. Niczym wąż prześlizgują się niezauważalnie pod postacią książek dla dzieci. Winda_do_Nieba 10:27 Moja córka zawsze biegała w sukience niemal do kostek i jakoś zębów sobie nie wybiła. Za to z dzieciństwa pamiętam rówieśniczkę z bloku, której mama zakładała (tej córce) piękne, ale krótkie chińskie koronkowo-kolorowe sukieneczki. Majtki były na wierzchu, pamiętam jeden mało celny komentarz mojej mamy, że przynajmniej widać, że dziecko jest zadbane, bo majtki ma czyste. Ale dzieci nie bardzo chciały się z nią bawić, bo i w co? W chodzenie po drzewach, wiszenie na drabince? Też mieliście tak w dzieciństwie, że z dziewczynką w krótkiej spódnicy nikt nie chciał się bawić? Ja rozumiem inny punkt widzenia, ale oni są gorsi od talibów; Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:54 Porypana jakaś baba. dziecko w sukience do kostek jest ok, reszta za krótka. Ja nosiłam krótkie i ze mną się chcieli bawić. Z talibami to ja bym się nie chciała bawić. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 18:25 O ku....! Jak w Izraelu Moze obowiazkowo rajtki, nie wazne czy upal ??? Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 22:19 Wystarczą bodźce w postaci > krótkich sukienek z majtkami, aby je rozbudzić. No i wylazło postrzeganie dziewczynek jako małych dorosłych kobiet. Akurat u dzieci ciekawość dot. seksu najczęściej rozbudza pojawienie się młodszego rodzeństwa, na co w katolickich domach są narażone ciągle. A z dziewczynką od krótkich spódniczek z chińksiej koronki mógł nikt nie chcieć się bawić bp np. królewna miała zakaz na brudzące zabawy (co jest uciążliwe dla dziecka i towarzyszy zabawy niezależnie od długości spódnicy) albo nieciekawy charakterek (np. była obrażalska). Swoją drogą ciekawe, że ci ludzie z obsesją widocznych majtek nie ubierają dziewczynek w spodnie. To by zmniejszyło widoczność tychże nawet w przypadku zawieszenie dziecka głową do dołu. Ach zapomniałam - godny strój dla kobiety to wyłącznie coś, co nie ma szwu między nogami. Baba w spodniach to zgorszenie. Nawet, jeśli ma 5 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 22:20 Sorry za wytłuszczenie, miała być kursywa. Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 22:30 mgla_jedwabna napisała: > Akurat u dz > ieci ciekawość dot. seksu najczęściej rozbudza pojawienie się młodszego rodzeńs > twa, na co w katolickich domach są narażone ciągle. Mogłabyś bardziej rozwinąć tę błyskotliwą uwagę ? Może poprzyj jakimiś naukowymi dowodami , a nie tylko tym, że się Tobie wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 22:40 To niech się e-matki wypowiedzą: której dziecko zainteresowało się kwestiami seksualnymi po zobaczeniu majtek na placu zabaw u rówieśniczki? A której - po komunikacie, że będzie miało rodzeństwo? Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 17:51 O matko...co za banda Martynka to super książeczki, ilustracje są rewelacyjne, w oldschoolowym stylu - kurcze no trzeba mieć skrzywienie niezłe żeby się dopatrywać w tym pedofilii. Moje córki nosiły krótkie spódniczki, mają pełno zdjęć gdzie im majtki widać (nie specjalnie - po prostu małe dzieci) Od czasu do czasu rysuję na podstawie zdjęć - aż sprawdziłam i na jednym rysunku oddałam wiernie i widać ładne koronkowe majtasy - słodko, niewinnie, dziecinnie... PRZESADA!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 18:53 Mam wszystkie książki z tej serii i nigdy nie pomyślałam o tych ilustracjach w taki sposób, szczerze trzeba być ostro kopniętym aby doszukiwać się w tych ilustracjach podtekstów erotycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitos Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 20:06 dawno temu widziałam wywiad z psychiatrą, który zajmował się problemem pedofilii (jakiś biegły sądowy chyba); pokazał zdjęcie swojego kilkuletniego syna w kąpielówkach i tłumaczył, ze dla normalnego człowieka to zwykły dzieciak nad jeziorem, a dla pedofila to już podniecające, więc pewnie coś w tym jest jeśli chodzi o takie skojarzenia. Poza tym za moich czasów dziewczynki kąpały się w samych majtkach (mam na myśli przedszkolaki) a teraz nawet "pieluchowe niemowalki" mają strój kąpielowy. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 22:21 Podobnie jak dla seksoholika wielce rozbudzający będzie widok mej osoby w sukience na ramiączkach. To co, mam nie nosić? Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 20:59 O żesz! Nikt mi nie powie, że wypięte pupcie dzieci, paluszek w rozchylonych ustach i stylowo rozszerzone nogi nie są przesycone erotyzmem. Ktoś, kto tworzył te ilustracje musiał być pedofilem. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 21:01 Ale miejsce... Banda oszołomów, świrów kompletnych. Szok. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 22:13 Ilustratorem tych książek jest Marcel Marlier, facet który urodził się w 1930 roku. A zaczął ilustrować książki w latach '50 ub. wieku. Zważywszy na ten fakt stwierdzam ze nie ma się czego czepiać bo wówczas była taka moda tak jak teraz na "modeli tupu Oświęcim" Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 22:14 modelki typu Oświęcim - miało być Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: "Martynka" i ... 09.05.12, 23:40 Nie widzę tu epatowania erotyzmem - pupa to taka sama część ciała jak ręka i noga, jest i zarysowuje się pod ubraniem. Majtki rzeczywiście widać spod krótkiej sukienki i nie ma w tym dramatu. Jak dla mnie, teoria spiskowa ALBO pretekst do powyżywania się na "Martynce", która generalnie ma kiepskie papiery u większości forumowiczek (no i rzeczywiście, Astrid Lindgren to to nie jest). Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 08:56 I koniecznie trzeba starać się oddać pupę i krocze mimetycznie? A wiesz, że w sztuce (fotografia, rysunek) nie istnieje mimetyzm oddający tzw. obiektywną rzeczywistość? i że można się zastanawiać nad charakterem takiego a nie innego ujęcia? Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:03 Mimetycznie jest oddana również cała reszta, załamania światła na twarzy, fałdy ubrań, zgrabne noski, sierść psa. A ujęcia są po prostu z punktu widzenia na wysokości około 60 cm, typowego dla dzieci. I pozy dziewczynek siedzących na plaży, albo tej blondynki, która przykucnęła, żeby się przyjrzeć obrazkowi bodajże (jedno kolano niżej niż drugie) są równie typowe dla dzieci w tym wieku, co poza mamusi łuskającej groszek - dla paniuś w wieku ok. 30 lat, które chcą być atrakcyjne nawet w kuchni. Możecie również najeżdżać na obrazek mamusi, że takie zalotne założenie nogi na nogę to robienie lafiryndy z przyzwoitej kobiety, jaką zapewne jest Mama Martynki. Tak z ciekawości - co na wielodzietnych.org piszą o ilustracjach do A. Lindgren, w których pełno jest nie tyle wizerunków niewinnych majtek wystających spod sukienki, co genitaliów w całej okazałości. Również dorosłych. To dopiero pornografia... Tak mnie ostatnio naszła refleksja po obejrzeniu "The Road". Film jest w klimacie postapokaliptycznym, krajobraz po wojnie jądrowej, a przez wyludnione USA wędruje na piechotę ojciec z synem ok. 9 lat. Jedzą jak bezdomni, nie myją się, czasem śpią w lesie i generalnie nie mają potrzeby zachowywać się ę ą. No i dwa razy jest pokazane, jak kąpią się w rzece/morzu. Oczywiście - ojciec lata goły, kamera nie omija jego nagich pośladków, za to synek kąpie się w spodenkach do kolan i w koszulce... Przypominam, że dzieje się to w świecie, gdzie na mile wokół nie ma żywej duszy. Naszła mnie refleksja, jak daleko odeszliśmy od czasów, kiedy to nagość dorosłego była na tyle seksualna, by ją zasłaniać, ale nagość dziecka była naturalna. I np. jeszcze w filmie z lat 80-tych byłoby tak, że tatuś w kąpielówkach, synek bez. Albo po prostu obaj nago, zgodnie z settingiem. W sumie to było dość zabawne - wyglądało tak, jakby w świecie, w którym nie ostało się nic z ludzkich norm moralnych (bohaterowie natykają się od czasu do czasu na bandy ludożerców, kradną, zabijają), ostała się jedna tylko poprawność polityczna... I przypomniało mi się, co pisał Korczak w "Jak kochać dziecko" w 1915. Pisał mianowicie o uwolnieniu dziewczynek od terroru pt. "majtki ci widać". Tak mówiono np. dziewczynkom, które chciały jeździć na rowerze. A Korczak miał mniej więcej taki punkt widzenia: no i co z tego, że widać, przecież to mała dziewczynka, a nie lasencja szukająca łatwego partnera do łóżka. Tego rodzaju punkt widzenia dominował przez większość XX wieku, w którym kobiety wyzwoliły się z gorsetów, zaczęły pokazywać nogi na ulicy i wywalczyły sobie prawa wyborcze oraz pracownicze. W tym samym czasie przestano uważać na upadłe te, które "żyły bez ślubu", umożliwono im kierowanie własną płodnością i wyrównano nieco ciężar opieki nad dziećmi, tworząc system opieki przedszkolnej i obowiązkowego szkolnictwa. Zauważcie, że osoby pokroju wielodzietnych.org najchętniej przywróciłyby poprzedni stan rzeczy. Może z wyjątkiem gorsetów i praw wyborczych (chociaż co do tych ostatnich mam wrażenie, że ci, którzy pitolą, że kobieta powinna się zajmować ogniskiem domowym, a nie polityką, chętnie by i te prawa odebrali). Uważanie majtek Martynki za wymysł szatana to dopiero początek. Z czym mi się kojarzy nawoływanie do palenia książek, nie napiszę, bo automatycznie "przegram" tę dyskusję. Choć z drugiej strony skojarzenie jest tak oczywiste, że chyba "przegrała" osoba, która do tego palenia nawoływała. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:36 Powiem ci tak: mamusia jest oddana prawie jak lalka Barbi -napisałam "prawie", a nie "całkiem", bo chodzi mi o KIERUNEK. Tutaj ów "mimetyzm" jako narzędzie służy moim zdaniem właśnie temu, o czym piszemy. Jest zwyczajnie ZBYTECZNY- dla dziecka jako odbiorcy. Ergo, skoro jest zbyteczny, a mimo wszystko jest, to czemuś służy. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 12:52 I znów siedzę i podziwiam, jak ty mądrze piszesz. Nie zawsze tak jest ale tu tak. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "Martynka" i ... 10.05.12, 13:33 Problem polega jednak na tym, że np. taka ja nie widzi nic niestosownego w ilustracjach do Lindgren, a ilustracje do Martynki... tak, i bez forum wielodzietnych uznaję za ryzykowne. Być może przez tę stylistykę pin-upu. Nie, nie podniecają mnie małe dziewczynki. I nie, nie każde wystające majtki uważam za ryzykowne, nasuwające skojarzenia z seksualizacją - tylko jakimś cudem a może trafem - akurat te z Martynki i owszem. Generalnie: majtkom-po-prostu u dziewczynek (vide rower i Korczak) mówię tak; a majtusiom w stylu a la Martynka - mówię nie. Poza moimi kompetencjami jest szczegółowe wyjaśnienie, dlaczego tak. Pewnie gdybym się spięła, bym spróbowała, ale nie chce mi się Rysunek z kucharzem... o to mnie zatkało! bym zacytowała fragment pewnego arcydzieła literatury francuskiej, z roku 1978, w którym opisany jest (prawdopodobnie - jak się domyślam - a sprawdzę sobie w wolnej chwili) fikcyjny obraz... z kucharzem i kuchcikiem. Bym zacytowała, gdybym się nie bała trzepania po IP - tego typu to wizerunek. Nie jestem historykiem sztuki - ale mam przeczucie, że takie wizerunki/obrazki/ryciny faktycznie istniały (inne, dla odmiany brytyjskie dzieło - _Titus Groan_ Mervyna Peake, także wykorzystuje, nomen omen, motyw chłopca kuchennego i kucharza - coś w europejskiej kulturze jest na rzeczy). Odpowiedz Link Zgłoś