prawdziwy_ewelina22
10.05.12, 09:01
W kontekście wątku o ostatniej kreacji Anji Rubik chciałam poruszyć pewien temat. Dziwi mnie, że w całym wątku jedyny problem jaki e-mamy dostrzegają to chudość Anji. Jak dla mnie, jest jeszcze jeden problem. Od iluś tam lat projektanci mody nieustannie proponują kobietom stroje przekraczające kolejne granice intymności. Najpierw ogląda się takie stroje na wybiegach jako propozycje oderwane od życia, potem zaczynają je nosić celebrytki żeby zwrócić na siebie uwagę, a potem obyczaj schodzi pod strzechy.
I tak na przykład nie rozumiem, dlaczego, tak jak w kontekście tej gali, na której się pojawiła Anja, synonimem nie wiem czego, wyrafinowania (to w pewnym stopniu owszem), ale jeszcze elegancji i luksusu ma być coraz większa nagość kobiet ze szczególnym sugerowaniem przez strój, że ma tam pod nim drugorzędowe cechy płciowe. Niedługo w ogóle najelegantsza będzie ta, która w ogóle będzie ubrana w największym stopniu tylko w swoje własne ciało - a obok pan w garniturze i pod krawatem.
Z jednej strony ma być równouprawnienie: kobieta to nie obiekt, tak samo jest rzeczowa i twórcza jak mężczyzna. Z drugiej strony wyobraźcie sobie sytuację, że idziecie np. na jakąś imprezę biznesową do Zachęty, spotykacie tam pana X, z którym omawiacie żywo was obchodzące tematy firmowe, szkopuł jedynie w tym, iż zgodnie z szeroko rozpowszchnionym zwyczajem, pan X owinięty jest w zwiewny fartuszek. I tak sobie rozmawiacie i rozmawiacie, a jednocześnie nie możecie się powstrzymać, aby podświadomie nie odnotowywać, w jaki sposób panu X się jajka ułożyły pod fiutkiem, kiedy usiadł bokiem - co widać pod zwiewnym fartuszkiem. Ooo, powiało od klimatyzacji - odkryje mu się, czy nie odkryje?? itp. itd.
Ja np. jak idę do adwokata, kelnera, dyrektora szkoły, handlowca, mijam pana z gazetą na ulicy, czy kogokolwiek innego, to nie interesuje mnie, czy on ma kaloryferek na brzuchu i proszę - jaki ładny - i nie chcę, żeby jego strój służył temu, żeby eksponować i sugerować to czy tamto. Myślę, że kobiety natomiast mają kompletny mętlik w głowie, co się nadaje wyłącznie na łóżkową schadzkę jako łaszek, który należy zerwać, a co na wyjście w kontaktach z osobami trzecimi. I ta cała Anka walnie się teraz do tego dołożyła.
Moim zdaniem propozycje projektantów - żeby pokazywać goły biust pod bluzką - to już się zaczyna przyjmowac wśród celebrytek, a teraz - brak majtasów, są okropnie seksistowskie. Bezmózgie celebrytki łykają to jak ryba haczyk. O takich kreacjach mówi się, że są odważne, trzeba się zastanowić, na czym ta odwaga polega. Czy chcę być postrzegana w kontekście tego, na czym mój strój się ledwo trzyma i w zasadzie odsłonięcie jest wkalkulowane w ryzyko założenia, czy w innym kontekście - np. mojej osobowości, uśmiechu, tego co powiem, a nie co zaraz odsłonię.