Dodaj do ulubionych

Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy?

    • arabella.x Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 16:43
      Mąż NIE JEST OD POMOCY!
      Mąż to rodzic i jest OD WYCHOWYWANIA.

      Pomóc to WAM moze ktos z zewnątrz a nie mąż. Chyba ze to nie jego dziecko i robi ci łaskę, se z nim posiedzi.
      • tosterowa Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 16:48
        Zaczyna siębig_grin
    • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 16:46
      czytam ten wątek równocześnie z wątkiem o wymaganiach wobec starszych rodziców.
      I wynika z tego, że wg ematki nasi rodzice (którzy korzystali pełnymi garściami z pomocy babć o mentalności jeszcze przedwojennej i uważali to za najzupełniej naturalne)
      - mają prawo odmówić nam pomocy bez uzasadnienia ani powodu, bo są wolnymi ludźmi
      - my nie mamy prawa im odmówić pomocy ani mieć żadnych oczekiwań, ponieważ oni są wolnymi ludźmi i nie można mieć wobec nich oczekiwań
      - generalnie mniej więcej to samo dotyczy naszych dzieci, np. dzieci nie są od tego, żeby pomagać w czymkolwiek
      - oczekiwania i wymagania można mieć tylko wobec nas a my nie możemy pisnąć, bo przecież jesteśmy dorośli i ponosimy konsekwencje własnych wyborów (trzeba było pomyśleć wcześniej, zanim się zdecydowało zostać dorosłą osobą posiadającą rodziców i dzieci, trzeba się było nie pchać na świat a potem nóg nie rozkładać, jak się komuś nie podoba, jednym słowem)

      Dziwne społeczeństwo wyrosło, dziwne.
      Ciekawa jestem, co nasze dorosłe dzieci uznają za zupełnie oczywiste swoje prawa i obowiązki wobec bliskich. Bo raczej nie będzie to wzajemna pomoc w rodzinie.
      • tosterowa Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 16:49
        10/10
        • delecta Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 17:02
          poiana napisała:
          >Opieka średnio trzy razy w tygodniu co najmniej 12h. Chyba to nie są z mojej strony jakieś wielkie wymagania?<

          OWSZEM, SĄ.
          A tak, z ciekawości? Ty też wyłącznie zajmowałaś się siostrą 36 godzin w tygodniu? Nie musiałaś chodzić na studia/do pracy?
      • cherry.coke Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 17:09
        > - oczekiwania i wymagania można mieć tylko wobec nas a my nie możemy pisnąć, bo
        > przecież jesteśmy dorośli i ponosimy konsekwencje własnych wyborów (trzeba był
        > o pomyśleć wcześniej, zanim się zdecydowało zostać dorosłą osobą posiadającą ro
        > dziców i dzieci, trzeba się było nie pchać na świat a potem nóg nie rozkładać,
        > jak się komuś nie podoba, jednym słowem)
        >
        > Dziwne społeczeństwo wyrosło, dziwne.

        To jest wbrew pozorom logiczne, w mysl zasady wzajemnosci ("chcialbym, zeby wszyscy robili tak jak ja"). Gdyby kazdy stawial sobie wymagania i byl odpowiedzialny, to nie byloby zadnych problemow.
        • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:26
          > To jest wbrew pozorom logiczne, w mysl zasady wzajemnosci ("chcialbym, zeby wsz
          > yscy robili tak jak ja"). Gdyby kazdy stawial sobie wymagania i byl odpowiedzia
          > lny, to nie byloby zadnych problemow.

          To nie jest w najmniejszym stopniu logiczne, bo nie ma tutaj zasady wzajemności. Zasada wzajemności dotyczy wymiany przysług, dóbr i gestów. Ty mi dajesz/pomagasz, ja tobie. A nie "Biorę, ale nie mam żadnego obowiązku oddawać, bo jestem wolnym człowiekiem i możecie mi skoczyć" - to jest postawa aspołeczna a człowiek jest istotą społeczną i nie zbuduje się zdrowego społeczeństwa, jeżeli postawa aspołeczna jest w nim gloryfikowana, to po prostu tak nie będzie działać. Tzn może przez jakiś czas, np jedno pokolenie jeleni może się dać tak wpuścić, ale to się zemści, bo takie są prawa natury (jesteśmy istotami stadnymi). "Nikt nie jest samotną wyspą" - pamiętasz? No to taka filozofia, jak powyżej, prowadzi do tego, że każdy ma obowiązek być samotną wyspą, najlepiej Irlandią, ale tylko babcie i dzieci mogą być Ibizami. Jakie społeczeństwo i rodziny stworzą potem po latach te Ibizy?
          • cherry.coke Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 20:22
            To jest owszem logiczne. Ja uznaje swoje zobowiazania, ty uznajesz swoje zobowiazania, on i ona uznaja swoje zobowiazania - i nie ma problemu. To jest oczywiscie sytuacja idealna, zawsze sie znajdzie ktos, kto sepi, a nie daje, ale nie ma sposobu, zeby go do tego przymusic, poza droga sadowa, gdzie skonczy sie tylko na pieniadzach. Nie zmusisz zadnej babci, zeby osobiscie opiekowala sie wnukiem, ani odwrotnie.
            • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 11:15
              Ja uznaje swoje zobowiazania, ty uznajesz swoje zobowi
              > azania, on i ona uznaja swoje zobowiazania - i nie ma problemu.

              Jest problem, bo sprawne funkcjonowanie rodziny i społeczeństwa wymaga, aby każdy pilnował nie tylko czubka własnego nosa. Otrzymywanie od innych wsparcia w wykonywaniu swoich zobowiązań (lub też uznanie ich za zobowiązania wspólne) jest niezbędne, a przynajmniej przez ostatnie tysiące lat było niezbędne do przetrwania grup społecznych i całych narodów. To, że dzieci są "wyłącznie sprawą i zobowiązaniem ich rodziców i nie wolno nikogo, nawet z rodziny, obciążać opieką nad nimi ani znoszeniem uciążliwości z nimi związanych" to jest wymysł dopiero naszego pokolenia i jest na maksa nieadaptacyjny. Ewolucyjnie to jest zwykły strzał w stopę, również dla tych wyzwolonych babć.
      • koza_w_rajtuzach Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:38
        > I wynika z tego, że wg ematki nasi rodzice (którzy korzystali pełnymi garściami
        > z pomocy babć o mentalności jeszcze przedwojennej i uważali to za najzupełniej
        > naturalne)

        A jeśli rodzice nie korzystali z tej pomocy? Jeśli dziadkowie nie chcieli się zajmować wnukami? To mają prawo ci rodzice teraz własnym wnukom odmówić pomocy? wink Naprawdę nie ma co generalizować, nie wszystkie przypadki były identyczne, tak jak i teraz. Wg moich obserwacji większość babć i dziadków jednak pomaga i angażuje się.
        Moja matka teraz większość dnia spędza w sklepie, którzy otworzyła, więc i tak nie miałaby czasu zajmować się wnukami, zresztą jako 49-latka ma prawo jeszcze się spełniać. Wcześniej pracowała znacznie mniej, tak ze 3 godziny dziennie, ale nie chciała zajmować się wnukami i jej prawo, być może po prostu większość swojego życia była przeciążona opieką nad dziećmi, a ja kim jestem by odbierać jej prawo do odpoczynku?
      • attiya Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:50
        nie przypominam sobie aby moja mama korzystała z czyjejś pomocy, tym bardziej, że jej matka żyła ze 3 godziny drogi od niej i tylko raz na kilka m-cy przyjeżdżała na 3-4 dni w odwiedziny. Nikt nie pomagał mojej mamie, takoż nikt - wiem, bo potwierdzają to moi rodzice - moim dziadkom w opiece i wychowaniu dzieci. Ja takoż od początku mogłam liczyć tylko na siebie i na męża.
        Więc nie wiem, skąd to przekonanie o tym, że wszyscy kiedyś pomagali młodym rodzicom.
        Aha - moi teściowie płacili na wsi za opiekę nad dziećmi jak pracowali w polu albo jechali z towarem na rynek, bo ich rodzice byli starzy. Siostra męża mająca dorosłe dzieci nigdy od swojej matki - mojej teściowej nie otrzymała zadnej pomocy, pomocy w opiece nad dziećmi itd
        Także zrewiduj swe poglądy
        • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 10:56
          > nie przypominam sobie aby moja mama korzystała z czyjejś pomocy, tym bardziej,
          > że jej matka żyła ze 3 godziny drogi od niej
          > Aha - moi teściowie płacili na wsi za opiekę nad dziećmi jak pracowali w polu a
          > lbo jechali z towarem na rynek, bo ich rodzice byli starzy.
          > Więc nie wiem, skąd to przekonanie o tym, że wszyscy kiedyś pomagali młodym rod
          > zicom.
          > Także zrewiduj swe poglądy

          Nikt nie pomagał mojej mamie, takoż nikt - wiem,
          > bo potwierdzają to moi rodzice - moim dziadkom w opiece i wychowaniu dzieci. Ja
          > takoż od początku mogłam liczyć tylko na siebie i na męża.

          Ja rozumiem, że tak u ciebie było, tylko twierdzę, że nie jest to optymalny wzór relacji rodzinnych.

          No doprawdy, pod taką statystyką rzeczywiście się ugnę i zrewiduję swoje poglądy smile
          Nie napisałam, że "wszyscy" a nawet jakbym napisała z rozpędu, to oznacza to "wszyscy, których rodzice mieszkali wystarczająco blisko i nie byli za starzy oraz nie byli z innych powodów wyjątkami od reguły, która mówiła, że naturalnym jest, iż babcia siedzi z wnukami, żeby matka mogła pracować.
      • malila Falka, 30.05.12, 12:09
        świetnie piszesz, Tak dobrze, że w pierwszej chwili chciałam Ci przyklasnąć. Ale potem doszłam do wniosku, że mam jednak pewne "ale".
        Ludzie mają prawo oczekiwać od swoich rodziców wsparcia. Ale to wsparcie powinno być adekwatne do sytuacji i możliwości tych rodziców. Dwunastogodzinna opieka nad małym dzieckiem, o którym pisze autorka, jest IMO nadużyciem w stosunku do rodziców. To jest bardzo wyczerpująca robota, po której człowiek czuje się tak, jakby go właśnie wyciśnięto. Rozumiem sytuację matek w Polsce, które pozbawione dostępu do żłobków i przedszkoli, z pensją, która może nie starczyć na nianię, zostaja odcięte od pracy, a często w ogóle od świata. Ale nie ma też we mnie zgody na to, by zrzucać ten ciężar na babki. Bo chociaż pięćdziesięciolatki są dziś żwawe i piękne jak nigdy wcześniej, to kręgosłupy i siły fizyczne już jednak nie te. Bo nie widzę powodu, dla którego ciężar odpowiedzialności za dzieci ciągle muszą nosić kobiety. I być może to całkiem dobrze, że któreś pokolenie kobiet przestaje chcieć ciągle służyć. Być może wtedy wreszcie nie będzie innego wyjścia jak znaleźć nowe rozwiązanie, którego do tej pory nie było, bo po co je tworzyć, skoro to, co jest, się nie wali.
        • falka32 Re: Falka, 30.05.12, 21:48
          > Ludzie mają prawo oczekiwać od swoich rodziców wsparcia. Ale to wsparcie powinn
          > o być adekwatne do sytuacji i możliwości tych rodziców.

          tu się zgadzam

          Bo nie widzę powodu, dla którego ciężar odpowiedzialności za dzieci
          > ciągle muszą nosić kobiety. I być może to całkiem dobrze, że któreś pokolenie
          > kobiet przestaje chcieć ciągle służyć. Być może wtedy wreszcie nie będzie inneg
          > o wyjścia jak znaleźć nowe rozwiązanie, którego do tej pory nie było, bo po co
          > je tworzyć, skoro to, co jest, się nie wali.

          I tu się zgadzam i nie zgadzam. Z ideą się zgadzam. Nie zgadzam się z rozwiązaniem, które jest obecnie. Wiem, że jakoś trzeba zacząć, ale. Choć też nie podoba mi się to, że odpowiedzialność leży tylko na pokoleniach kobiet, to głęboko nie zgadzam się z tym, że my same wyrabiamy i podtrzymujemy w sobie postawę "nam się nic nie należy, wszystko musimy same, nie wolno nam prosić nikogo o pomoc, moje dziecko to mój problem", używamy określeń "nie masz prawa oczekiwać nic", "można poprosić tylko, kiedy jest to absolutnie konieczne". A de facto i tak to my, kobiety, dźwigamy konsekwencje posiadania dzieci (my nie idziemy do pracy, bo nie mamy ich z kim zostawić, my nie zarabiamy, my nie mamy emerytury), tylko tym razem nikt nie uważa, włącznie z nami, że to jest problem a nie stan optymalny. Zatem, dopóki my nie będziemy mówić głośno, że tak, pomoc przy dzieciach jest kobietom potrzebna i potrzebne jest wsparcie, dopóki te krzyczące będą glanowane, że "po prostu są nieudolne, mnie nikt nie pomagał i niczego od nikogo nie przyszłoby mi do głowy oczekiwać, a świetnie sobie radzę, nie masz prawa oczekiwać pomocy!" - to nie będzie żadnych zmian, no bo po co? Kobiety same tego dopilnują, żeby nie było, zobacz na ten wątek, ile jest strażniczek. A że mąż? Mąż przecież pracuje, więc może ci co najwyżej pomóc pozmywać, ale nie zajmie się dzieckiem, kiedy idziesz do pracy na 12 godzin 5 dni w tygodniu, prawda? Rozwiązania systemowe? Hehe. Nie przy prawicowym rządzie.
          • cherry.coke Re: Falka, 31.05.12, 12:16
            A ja widze w tym po prostu zmiane taka, ze zamiast odpowiedzialnosci glownie "pionowej" (pokolenia kobiet) jest odpowiedzialnosc glownie "pozioma" (oboje rodzicow). Co wydaje mi sie naturalna konsekwencja tego, ze kobiety obecnie pracuja. Inaczej mielibysmy sytuacje, ze kobiety i juz pracuja, i nadal sa odpowiedzialne za opieke - niestety w praktyce w duzym stopniu sytuacja taka mamy, co zreszta tlumaczy w pewnej mierze problem z dzietnoscia.
            • falka32 Re: Falka, 31.05.12, 23:19
              > A ja widze w tym po prostu zmiane taka, ze zamiast odpowiedzialnosci glownie "p
              > ionowej" (pokolenia kobiet) jest odpowiedzialnosc glownie "pozioma" (oboje rodz
              > icow). Co wydaje mi sie naturalna konsekwencja tego, ze kobiety obecnie pracuja
              > . Inaczej mielibysmy sytuacje, ze kobiety i juz pracuja, i nadal sa odpowiedzia
              > lne za opieke - niestety w praktyce w duzym stopniu sytuacja taka mamy, co zres
              > zta tlumaczy w pewnej mierze problem z dzietnoscia.

              No to jest ta zmiana na poziomą, czy jest tylko w pobożnych życzeniach teoretyków? Moim zdaniem w praktyce zdarza się niezmiernie rzadko i wymaga spełnienia bardzo wielu warunków (oprócz zmiany mentalnej), typu rodzaj pracy rodziców, ich zarobki, warunki lokalowo - logistyczne. Bo o jakiej poziomej odpowiedzialności chcesz mówić, jeżeli masz przynajmniej jedno z rodziców pracujące na dwóch etatach w służbie zdrowia (co oznacza dyżury nocne i dobowe)?
              • cherry.coke Re: Falka, 31.05.12, 23:32
                Mysle, ze zmiana mentalna jest kluczowa, bo praca typu dyzury o jakiej piszesz, to wyjatek, zreszta mogacy dotyczyc obu plci. Ale to, co w glowie, to podstawa: tu jak widac opieka nad dzieckiem to klasycznie zmartwienie zony, ktora z kolei z punktu wytypowala babcie. Myslisz, ze mezowi przyszloby do glowy martwic sie o to i "wymagac" od swojego ojca? Ale jak ojciec sie postarzeje, to opiekowac sie bedzie pewnie corka albo synowa...
                Byl jakis podwatek forumki zony prawnika, ktora niby wyksztalcona warszawianka, a jak maz jej powiedzial, ze nie bedzie dokladal do jej pracy (bo jej pensja nie starczylaby na poczatku na opieke), to lyknela bez kaszlu. Babci nie ma na miejscu, to siedzi w domu.
      • madi138 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 22:20
        oj, trafnie to ujelas. ciekawe, ze pokolenie, ktoremu rodzice nianczyli dzieci za darmo, samo swoim dzieciom, juz pomagac nie chce-niech sobie mlodzi radza, bo ja mam swoje sprawy. ale jak przyjdzie co do czego, to mlodzi maja na glowie stanac i niedoeznej mamusi nieba przychylic, bo ONA potrzebuje pomocy... oczekujesz pomocy od wlasnej matki-jestes roszczeniowa. matka ci odmowi- ma prawo do swojego zycia. matka z czasem potrzebuje pomocy-po to ma dzieci i za jej trud wychowawczy ta pomoc sie nalezy. ty odmowisz mamie pomocy- jestes wyrodna i samolubna... bedzie dobrze tylko wtedy, jesli pomoc bedzie szla w obie strony i jesli kazdy bedac biorca, pewnego dnia stanie sie tez dawca.
        • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 31.05.12, 11:58
          ciekawe, ze pokolenie, ktoremu rodzice nianczyli dzieci
          > za darmo, samo swoim dzieciom, juz pomagac nie chce-niech sobie mlodzi radza, b
          > o ja mam swoje sprawy.

          Myślę, że to wszystko przez bigbit.
          • madi138 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 31.05.12, 15:49
            a mozesz konkretniej? wink
            ale jak ktos cale zycie mial zapewniana wszelka pomoc i byla to oczywista oczywistosc (nasze matki nie musialy swoich blagac i liczyc na laske), to nic dziwnego, ze mentalnie nie umie, lub nie chce sie teraz przestawic i stac sie 'dawca'. zwal, jak zwal- chodzi o wlasna wygode. ciekawe, ze potem taka mamusia, co corce pomoc nie chciala, gdy juz ja starosc dopadnie, bedzie gleboko dotknieta i oburzona, jesli ta corka sie nia troskliwie nie zaopiekuje.
            • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 31.05.12, 23:34
              > a mozesz konkretniej? wink

              No bigbit to bigbit, wtedy był źródłem wszelkiego zła, namieszał starym w głowach smile

              > ale jak ktos cale zycie mial zapewniana wszelka pomoc i byla to oczywista oczyw
              > istosc (nasze matki nie musialy swoich blagac i liczyc na laske), to nic dziwne
              > go, ze mentalnie nie umie, lub nie chce sie teraz przestawic i stac sie 'dawca'

              No to jest właśnie zastanawiające, bo powinno działać odwrotnie, ten, co dostawał, powinien umieć dawać, bo taki wzór otrzyma z domu. Tak działały poprzednie pokolenia: babki pomagały matkom przy wnukach a te matki potem pomagały przy swoich wnukach, dopiero teraz to zostało przerwane. I są teraz np takie kobiety, które mają same troje dzieci, ale pierwsze dziecko, które własnoręcznie przewinęły, to był wnuk.
              Zatem może chodzi o to, że one nie umieją sie zajmować dziećmi, bo nie zajmowały się swoimi smile - a mogły się nie zajmować i teraz mogą też się nie zajmować wnukami, bo jakoś w poprzednim pokoleniu zakończyły się wielopokoleniowe rodziny mieszkające pod jednym dachem na kupie, gdzie każda kobieta umiała zająć się dziećmi, bo dziećmi zajmował się ten, kto był pod ręką. W ten sposób nikt nie był bardzo obciążony i było to rozłożone po równo. Ale trzeba było znosić teściową pod jednym dachem smile. Babcia dopiero w pokoleniu naszych babć zostawała sama z dzieckiem na całe dnie w domu bez pomocy i towarzystwa.
    • laquinta Dlaczego nie...? Pewnie, ze mozesz 29.05.12, 17:03
      W ogole wszyscy powinnismy wymagac od swoich rodzicow pomocy. W koncu pomagalysmy sparztac, gotowac, chodzilysmy na zakupy, trzepaly dywany, zajmowaly sie mlodszym rodzenstwem itd. Teraz rodzice niech sie rewanzuja, niech dla nas gotuja, sprzataja nasze mieszkania, niancza nasze dzieci, myja okna, piora i robia zakupy.
    • ania_dentystka Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 17:46
      Kpisz czy żartujesz, bo chyba nie piszesz tego poważnie. Absolutnie nie masz prawa niczego żądać, niczego się domagać, niczego wymagać. Jest to Twoje dziecko i Twoje obowiązki a mama może, ale nie musi Ci pomóc. Co więcej 55 latka nie jest zgrzybiała staruszką, ma prawo do własnego życia, własnych przyjemności, podróży po świecie, znajomych, przyjaciół,. Zamiast na plac zabaw ma prawo iść do siłowni, zamiast czytać bajki iść do kina, zamiast kupować wnukom lody iść do restauracji.
      Może oczywiście zająć się wnukami, ale nie jest to przymus.
      Moim zdaniem sam pomysł, żeby wymagać, żądać jes.......wybacz, ale bezczelny.
      • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:34
        Co więcej 55 latka nie j
        > est zgrzybiała staruszką, ma prawo do własnego życia, własnych przyjemności, po
        > dróży po świecie, znajomych, przyjaciół,. Zamiast na plac zabaw ma prawo iść do
        > siłowni, zamiast czytać bajki iść do kina, zamiast kupować wnukom lody iść do
        > restauracji.
        > Może oczywiście zająć się wnukami, ale nie jest to przymus.

        Hmm, a jak wyglądają te wszystkie prawa 55-latki, kiedy jej 75-letnia upierdliwa mama, która kiedyś siedziała z jej dziećmi, będzie potrzebowała opieki?
        Nadal będzie miała te prawa a mamą się "oczywiście może zająć, ale nie jest to przymus"? Czy raczej będzie egocentryczną suką, jak się wypnie i pojedzie na Bali korzystać z życia?

        Czym się ta sytuacja różni od tego, że córka, kiedyś bardzo pomocna, teraz sama potrzebuje pomocy?
        Ja wiem, wiem, córka może sobie wynająć nianię, w końcu jest dorosła. 75-letnia babcia też jest dorosła i też może sobie wynająć nianię do siebie, w końcu przecież wiedziała, że kiedyś sie zestarzeje, starość i niedołężność to nie jest losowe wydarzenie, mogła to przewidzieć, zgromadzić jakieś środki, ma nawet przewagę nad swoją dzieciatą wnuczką, bo miała wiele lat na zadbanie o to, nie jest już od dawna na dorobku. Nie musi obciążać 55-latki konsekwencjami swoich wyborów, takich jak niezadbanie o zabezpieczenie finansowe na odpowiednim poziomie. Dobrze mówię?
        • laquinta Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:41
          Czyli 55-latka powinna zajac sie i wnukami i stara matka. Mysle, ze powinna tez zajac sie tesciami.
          • falka32 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 11:20
            > Czyli 55-latka powinna zajac sie i wnukami i stara matka. Mysle, ze powinna tez
            > zajac sie tesciami.

            to nie jest odpowiedź na moje pytanie, tylko druga skrajność (której zresztą też nie popieram)
    • kol.3 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 18:52
      1. Matka ma prawo poprosić swoje dziecko o niewielką pomoc przy opiece nad młodszym dzieckiem, nie ma prawa wymagać ani przeciążać, zwłaszcza matka niepracująca nie powinna za bardzo obarczać dziecka uczącego się. Natomiast nie jest rzadkością przeciążanie starszych córek opieką nad młodszym rodzeństwem - wstawaniem w nocy (wstaje córka, bo mama śpi), przewijaniem, karmieniem, odprowadzaniem do przedszkola przed pójściem do szkoły itp.
      2. Babcia nie musi wychowywać wnuków, żądać tego od niej nie można, można poprosić. Przypomniałabym jednak opiekę nad młodszym rodzeństwem. Spytałabym do kogo przyjdzie po pomoc na stare lata, jak nie do pomagającej córki, skoro teraz się na nią całkowicie wypina a jak jej potrzeba to ją wykorzystuje.
      Jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą skórą. Są ludzie którzy chcą dla siebie wszystkiego w zamian nie dając wiele albo w ogóle nic. I bardzo często dotyczy to rodziców, którzy potrafią dzieci zagonić do roboty a sami palcem w bucie na rzecz dzieci nie kiwnąć.
    • owianka Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:31
      Gdyby Twoja mama wtedy wiedziała, czym się to dla niej skończy, to pewnie nie skorzystałaby z Twojej pomocy przy siostrze.
      • moofka Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:41
        owianka napisała:

        > Gdyby Twoja mama wtedy wiedziała, czym się to dla niej skończy, to pewnie nie s
        > korzystałaby z Twojej pomocy przy siostrze.

        no ale
        skoro radosnie korzystala radosnie z pomocy corki przy dziecku
        to znaczy ze wychodzila z zalozenia ze tak ma byc i tak jest slusznie, ze sie sopbie w rodzinie pomaga
        mija lat kilka i nagle jej sie odmienia, bo ona pomagac nie musi i to nie jest naturalne ze sie sobie w rodzinie pomaga, a ona jest biedna i wykorzystywana ponad miare bo corka raczy cos chciec?
        • hellulah Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 19:52
          > skoro radosnie korzystala radosnie z pomocy corki przy dziecku
          > to znaczy ze wychodzila z zalozenia ze tak ma byc i tak jest slusznie, ze sie s
          > opbie w rodzinie pomaga

          Też mam takie zdanie. Skoro przyjmowała pomoc córki (nie czytałam dokładnie wszystkich wpisów, zakładam, że pomoc dobrowolną, bo jeśli wymuszoną - to już w ogóle nie mam pytań), nie powinna obruszać się, że o pomoc zostanie poproszona.

          Tyle tylko, że "żądać" pomocy... to tak nie bardzo, jaka to wyciśnięta z piskiem pomoc, do luftu z taką opieką (ja bym dziecka w takim układzie nie powierzała). Poprosić o pomoc. A jeśli mama odmówi, no cóż, można tylko wyrazić swoje uczucia, pomyśleć swoje, rozluźnić kontakty, ba! obrazić się - tylko czy warto (to ostatnie)?
        • koza_w_rajtuzach Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 20:28
          ale wiadomo dlaczego i ile córka pomagała? Może sama chciała? Mi moja matka zawsze mówiła, że nie muszę pomagać przy siostrze, bo to ona jest matką, więc mam wybór, ale bardzo kochałam siostrę i zależało mi na dobrym kontakcie z nią i nawet jak nie chciałam się bawić jakimiś głupimi lalkami Barbie, grać w gry, to robiłam to dla niej, nie dla matki. Gdy mama pytała się o zajęcie się siostrą, to nigdy nie odmawiałam, nawet jak miałam na coś innego ochotę, jakoś nie umiałam odmówić, ale to wina mojego braku asertywności. Nigdzie jednak nie podpisywałyśmy, że godziny, które straciłam z powodu opieki nad siostrą, a zdarzało się, że dużo się nią zajmowałam, ona będzie musiała odpracować przy moich dzieciach. To był mój wybór i moja dobra wola.
          • kawka74 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 20:36
            Ale jeśli autorka wątku chce użyć argumentu o opiece nad siostrą jako karty przetargowej i ma zamiar wymagać, a nie prosić, to, jak sądzę, nie pomagała z własnej i nieprzymuszonej woli albo ma tendencję do kreowania rzeczywistości zgodnie z potrzebami.
    • beat_girl Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 20:30
      Wymagac nie - trudno isc i powiedziec, ok, od jutra przychodzisz na 7 i siedzisz z wnuczka do 17-ej.
      Ale chyba mozna oczekiwac, ze matka jakos zareaguje i sama zaproponuje, ze troche posiedzi z dzieciakiem? przez jakis czas na kilka godzin. czy to takie dziwowisko? wydaje mi sie to jakies takie normalne i naturalne, w koncu dziecko w kapuscie nie znalezione tylko rodzona wnuczka wlasnej corki na milosc boska. tak to w rodzinach bywa,ze dziadkowie pomagaja przy wnukach pozniej dzieci pomagaja starszym rodzicom, rodzenstwo sobie nawzajem itp itd.
      jestem w stanie zaryzykowac i napisac, ze to nagminne w koncu dlaczego przedszkola pustoszeja najpierw o godzinie 12-ej przed lezakowaniem, a potem o 15-ej? matki niepracujace, tudziez z mlodszymi dziecmi to jedno, ale dziadkowie to drugie.
      Wam tez rodzice nie pomagali, tylko uslyszalyscie - nie kochaniutka, radzcie sobie sami, trzeba bylo dzieciaka nie majstrowac, ide realizowac swoje pasje, baj! (no i ten tekst o babciach realizujacych sie na wielu polach a w rzeczywistosci-, szarej, codziennej, niestety, koczy sie na serialach i wyprawie do spozywczaka).

    • sadosia75 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 29.05.12, 20:36
      Możesz wymagać. tak samo jak Mama może ci powiedzieć, że swoje wymagania możesz wsadzić między .... bajki smile
    • kropkaa Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 00:33
      Możesz. Tylko, żeby mama wymagania spełniławink Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz smile
    • pod.sufitka Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 00:51
      stanowczo i zdecydowanie "wymagac" pewnie nie masz prawa ale nie wyobrazam sobie zeby w normalnych okolicznosciach i majac takie mozliwosci mam nie pomagala w opiece nad wnuczka
      • paliwodaj Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 04:40
        wymagac to ulubione slowo mojej tesciowej, tak samo jak dodatek " prosze ciebie" na koncu zdania.
        Jak ktos, czegos odemnie wymaga staje okoniem, moze i twoja matka ma ten syndrom?
    • mnb0 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 08:42
      Oczywiscie, ze masz prawo wymagac.

      Do tych, co twierdza, ze dzieci sa prawnie zobowiazane do opieki na starymi/zniedoleznialymi rodzicami - owszem, ale nigdzie nie jest napisane, ze musi to byc opieka osobista. Miejsce w domu starcow czy pielegniarka przychodzaca na kilka godzin dziennie zalatwia sprawe.

      W ogole nie wyobrazam sobie, jak mozna nie pomoc corce, kiedy ma sie mnostwo czasu i nic innego do roboty. Tak jak nie wyobrazam sobie, jak mozna nie pomoc matce, co autorku watku zrobila opiekujac sie siostra.

      Inna sprawa, ze rodzic moze pomoc po prostu wymusic na dziecku, przewaznie szantazem emocjonalnym albo innym np. nie zajmiesz sie siostra, nie pojedziesz na oboz. I co - dalej twierdzicie, ze kazdy moze sie postawic, byc asertywny, odmowic jesli mu to nie pasuje? Rodzic jest strona silniejsza, wiec nie zawsze odmowa jest mozliwa.

      A co do wieku nieszczesnych babc, zauwazylam ilekroc pojawia sie podobny watek, ze babcia jest zwykle albo za mloda albo za stara do opieki nad wnukami.
      Kurcze, pomoc to nie ma komu, ale zaloze sie ze ze zdjeciami wnuczat pierwsz lata po sasiadkach dumna "babcia".
    • agnieszka-007 Nie 30.05.12, 08:49
      Nie. Nie możesz wymagać pomocy. O pomoc możesz tylko grzecznie poprosić i tylko wtedy, gdy to jest absolutnie konieczne.
    • meggi-1973 Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 30.05.12, 18:06
      Dlaczego by nie,tylko nie zapomnij jeszcze codziennie listy zrobić co mama musi robić jak pilnuje dziecka.Żebyś potem jeszcze nie musiała pisała nowego postu,siedzi i nic nie robi albo ze wszystko robi źle wink .
    • nabakier Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 31.05.12, 13:42
      jestem starsza od mojego brata zaledwie o 2,5 roku, a zlecono mi opiekę nad nim, jak tylko wyszłam z przedszkola. Rodzice wychodzili do pracy po szóstej rano, ja do szkoły na ósmą. Musiałam go rano zwlec z łóżka, ubrać, zaprowadzić do przedszkola, a potem odebrać.
      To było straszne, on był flegmatykiem, wołał "opa" (czyli na ręce)- oczywiście żadnego "opa" nie było, tylko kop w cztery litery, bek i bójka.
      Nie wie, dlaczego nie wzięli opiekunki, tylko mnie zaprzęgli, takie czasy były czy co (prawie 40 lat temu), może dlatego ja tzw. bystra dziewczynka byłam. ale on był kurde gruby, niemal większy od mnie, i głuuuupi jak but wink (tak go widziałam jako dziewczynka, a on był przecież tylko młodszy).
      On to źle wspomina i ja również. Do dziś kładzie się to cieniem na naszych relacjach- te bójki i kłótnie. Nie róbcie tego swoim dzieciom. Uważam, ze moi rodzicom coś rozum odebrało...
    • poiana Juz po rozmowie. 31.05.12, 14:33
      Rozmowa w obecności Babci,która mną się zajmowała-mama mojej matki. Więc na pytanie, czy mi pomoże, mama spytała, jak ja to sobie wyobrażam? Jeszcze nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy wtrąciła się Babcia mówiąc, że ona opiekowała się mną, a ja siostrą, więc teraz matki obowiązkiem jest pomoc mnie.Mama stwierdziła, że właściwie to siostra powinna się teraz zająć moim dzieckiem (uczy się), bo ona już jest stara i zmęczona,no ale dobrze, postara się jakoś? pomóc. Hmm. Prababcia chętnie by się zajęła prawnukiem, ale wiek już taki,że nie ma o czym mówić.
      Straszne są teraz babcie. Ja wiem na pewno, że moje dziecko zawsze będzie mogło na mnie liczyć.
      • q_fla Re: To jest troll czerwczyna pod nowym nickiem :P 31.05.12, 15:32

      • myelegans Re: Juz po rozmowie. 31.05.12, 15:43
        NIc nie poradzisz, starosc to stan umyslu czesciej niz fizyczny, jezeli mama czuje sie staro, pomiimo ze metryka tego nie wskazuje, to jest stara, nic nie zrobisz. Widac, ze nigdy tak na prawde sama dziecmi sie nie zajmowala, tylko zawsze miala kogos do pomocy, wiec teraz wizja opieki pelnoetatowej nad malym dzieckiem ja przerosla i bedzie trzymala sie kazdego pretekstu.

        Znajdz nianie, zlobek, jest wiele rozwiazan. Wyobraz sobie, ze mieszkasz z dala od rodziny i niczego nie oczekuj i nie zakladaj. tu gdzie mieszkam nie widze ZADNEJ babci opiekujacej sie dzieckiem pelnoetatowo, najczesciej jest to opieka wiazana: jeden dzien w tygodniu u jednej babci, jeden dzien u drugiej i 3 dni przedszkola i nikt sie nie zzyma i nie oczekuje. I z taka mentalnoscia zyj.

        Powodzenia
    • anorektycznazdzira Re: Czy mogę wymagać pomocy przy dziecku od mamy? 31.05.12, 23:00
      big_grin he, he, he: dobre pytanie, i dobre miejsce na zadanie go big_grinbig_grin
      Na tym portalu pewnie nie możesz,
      ale wrzuć na koniec jakieś podsumowanie, co Ci wyszło, bo chcę wiedzieć, czy będę się rewanżować mojej obecnie nastoletniej (15) córce, czy nie koniecznie i wystarczy jej, że pomagając mi przy jej bracie przyczynia się do ogólnego dobrobytu rodziny (oram jak wół i mając jej pomoc przy młodszym oram wydajniej).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka