Znacie może historię tego chłopca? Jego choroby, której żaden lekarz nie rozpoznał? Dopiero osoby z forum "Borelioza " naprowadziły rodzinę na właściwy trop. To dzieki nim ten chłopiec żyje i co najważniejsze wraca do zdrowia.
Dla mnie niezrozumiałe jest to, że spośród kilkunastu lekarzy, u których rodzice szukali pomocy, ANI JEDEN(!) nie znalazł przyczyny choroby dziecka. Wymyślali różne rzeczy, a to guz, nowotwór, stw. rozsiane i inne, (nawet chcieli mu stymulator wszczepiać do mozgu), ale żaden nie wpadł na pomysł aby dziecku zrobić badania w kierunku boleriozy. No po prostu w głowie mi się to nie mieści.
W Polsce ponoć (?) bolerioza jeszcze nie jest na tyle poznana, aby wiązać ją z różnymi dolegliwościami u ludzi. Tak było również z moją mamą. Na szczęście "grzebiąc" po internecie, słuchając różnych opowieści ludzi, domysliłyśmy się, że może w jej wypadku jest podobnie. Zrobiła badania i.. okazało się, że przyczyną jej dolegliwości jest właśnie bolerioza. I również żaden lekarz na to nie wpadł

Co jest z tymi lekarzami ?...
I tak na marginesie zapytam, czy ktoś z Was spotkał się z niedouczeniem lekarzy?
Wstawiam link do reportażu. Historia chłopca jest pierwsza...
www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/sprawa-dla-reportera/wideo/25082011-2125/5026164