Wybrałam się z rodziną i znajomymi na wycieczkę autokarem. Średnia wieku wycieczki dość wysoka. Znajomi zajęli nam miejsce w autokarze za nimi o co strasznie rozkrzyczały się 3 starsze panie, które czuły się pokrzywdzone faktem że musiały usiąść aż jedno miejsce dalej.
Obyło się w miarę spokojnie aż babcie nie usiadły za mną i nie zaczęły dyskutować jaka to z nas rodzina patologiczna itd. Grzecznie zapytałam czy mogły by już z nas zejść no i się zaczęło; babcie się na mnie wydarły że ich podsłuchuje, poleciały epitety z ich strony a na koniec jeden facet wydarł się na mnie ze mu popsułam wyjazd bo niepotrzebnie się wtrącam... Żałuję że im nie wygarnęłam ale raz że nie chciałam sobie humoru bardziej psuć a dwa zatkało mnie po prostu. Mąż też uważa że mogłam siedzieć cicho