Dodaj do ulubionych

Kobiety nie nadające się na matki

06.06.12, 07:16
Znacie kobiety, które nigdy nie powinny były mieć dzieci? Ja znam kilka takich w rodzinie i w najbliższym sąsiedztwie. Na przykład sąsiadka - dzieckiem zajmuje się głównie mąż i niania, ona przebywa z małą około trzech godzin dziennie ale to i tak za dużo. Bez przerwy na nią wrzeszczy, nie widziałam jeszcze,żeby dziecko przytuliła. Dziecko urodziła, bo mąż chciał, a ona strasznie się o niego trzęsie,jest o siedem lat młodszy i bardzo przystojny.Następna - moja matka. Powiedziała mi kiedyś wprost, że urodziła mnie i moją siostrę na życzenie ojca, starszego od niej o 14 lat,podobno zagroził rozwodem. Ona nigdy nie chciała mieć dzieci, wolała zabawę, wódeczkę, towarzystwo - to jej zresztą zostało. Po co takie kobiety mają dzieci? Czy nie prościej rozstać się z partnerem i poszukać takiego, który tych dzieci również nie chce mieć?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 08:45
      Wolałabyś nie żyć? Albo żeby Twoja siostra nie żyła? Nie ma rodziców (matek, ojców) idealnych.
      Zapewne mimo tego, że niby Twoja matka taka paskudna była zapewne sama uważasz się za dobrą matkę, prawda? Zatem może taka całkiem zła Twoja matka nie była.
      A co do pierwszego przykładu - skąd wiesz dokładnie ile owa kobieta zajmuje się swoją córką? To Twoja przyjaciółka, zwierza Ci się?
      Normą jest, że mężczyzna - ojciec jak pracuje to małym dzieckiem zajmuje się w ilościach nawet mniejszych niż owa kobieta, zaś dzieckiem zajmuje głównie się żona oraz niekiedy niania. I nikogo to, żadnych wścibskich sąsiadów wtedy jakoś to nie bulwersuje.
      A jak sytuacja jest odwrotna to naraz wyrodna paskudna matka....
      Zazdrościsz jej przystojnego męża?
      • girasole01 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:36
        Myślę, że gdyby się nigdy nie urodziła to fakt, że nie istnieje byłby jej doskonale obojętny smile podobnie jak pierdyliardom innych potencjalnych istnień, które nigdy nie zostały powołane do życia (aha, nie poruszam tutaj tematu aborcji, a jedynie nieplodzenia dzieci).
    • lola211 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 08:51
      Znam taka.Pierwsze dziecko porzucila, wychowywali je dziadkowie.Po wielu latach urodzila kolejne, ktore co prawda z nia mieszka, ale ktorego ona w ogole nie potrafi wychowywac.Duzo wiecej uwagi poswieca swojemu fagasowi, a jakze, mlodszemu gdzies o dekade.Zal patrzec.
      • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 08:57
        Skąd to wiesz ile uwagi poświęca komu? To Twoja współlokatorka czy po prostu sobie fantazjujesz bazując na przypadkowych spotkaniach na klatce schodowej czy w innych miejscach publicznych?
        Skąd Wy Kochane poświęcające dużo czasu własnym dzieciom, rodzinie a niekiedy i pracy zawodowej tak wiele i dużo wiecie o tym co się dzieje w domach innych osób?
        Ja podejrzewam mam więcej od Was czasu a i tak nie jestem w stanie powiedzieć ile czasu i jakiej jakości poświęca swojemu dziecku koleżanka, sąsiad czy jeszcze ktoś inny.
        A Wy skąd tak dokładnie wiecie (nawet z dokładnością do ilości godzin poświęcanej dziecku)?
        Poważnie pytam skąd.
        Jedyne co przychodzi mi do głowy to że są to Wasze współlokatorki mieszkające z Wami pod jednym dachem, przy założeniu że Wy nie pracujecie zawodowo i całymi dniami siedzicie z nimi w domu.
        • lola211 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:11
          To widac.Zreszta sa juz tego rezultaty- młody sie stacza.
          • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:03
            W jaki sposób widać, że matka zajmuje się dzieckiem 3 godziny dziennie? Podglądasz zza firanki?
            • mea.may Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 13:26
              Wiem doskonale, ponieważ całkiem niedawno opiekowałam się dzieckiem sąsiadki, zrezygnowałam właśnie z jej powodu, nie mogłyśmy się dogadać, nie płaciła za nadgodziny, podrzucała mi swoje dziecko w każdej wolnej chwili,a ponieważ było mi szkoda malutkiej przystałam na to do czasu aż moje dziecko nie poszło do przedszkola. Teraz mają nową nianię i bardzo się skarżą ile to muszą jej płacić,bo bezczelnie liczy sobie wszystkie godziny.
      • feniks_z_popiolu Re: Kobiety nie nadające się na matki 08.06.12, 13:57
        Znałam/znam dwie takie "kontrowersyjne" matki.
        Jedna: jej córka bawiła się w pokoju obok gdy ona oglądała jakąś telenowelę. Kazała dziecku usiąść na krzesełku i poczekać. Ból nie ból, ważne jak odcinek się skończy. A trwał jeszcze dobre 20 minut.
        Druga: dwie córki 7 i 9 lat, alkohol, romans, dzieci sądownie oddane pod opiekę ojcu. Zero czułości wobec dziewczynek przy nakazanych przez sąd odwiedzinach. Kiedyś piękna dziewczyna, po studiach, z ambicjami. Teraz opuchnięta, fioletowa twarz pijaczki a przy boku kochaś o wyglądzie kryminalisty. Strasznie smutnesad
    • lepsza.polowa Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 08:52
      Nie wiem czy określenie "nie nadające się na matkę" nie jest zbyt drastyczne. Kiedyś usłyszałam, że matką łatwiej jest zostać niż być. Coś w tym jest.

      Mam kuzynkę, która potrafiła wyskoczyć z przyjaciółkami na dyskotekę, gdy w tym samym czasie jej dziecko leżało poważnie chore w szpitalu. Na co dzień dziecko jest zadbane, nie dzieje się tam jakaś patologia. Dlatego zastanawiam się czy to rzeczywiście kwestia nadawania się na matkę czy pragmatyczne podejście do życia (jej obecność przy dziecku zmieniała niewiele, bo dziecko spało, a ona mogła "doładować akumulatory"). Nie chcę oceniać jej, bo nie ma matek idealnych, choć ciężko mi zrozumieć, bo ja nie umiałabym się bawić w takim momencie.
      • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:01
        Mam bardzo wąskie horyzonty myślowe : " Ja bym tak nie dała rady/nie potrafiła - inna która tak zrobiła jest patologią bądź co najmniej gorszą ode mnie matką ".
        Żałosna jesteś, ale przynajmniej nie ukrywasz swojej ciasnoty umysłowej.
        Sama piszesz wszak że w tej rodzinie patologii nie ma, dziecko zadbane, a w danej sytuacji obecność matki niewiele by zmieniła.
        • lepsza.polowa Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:07
          W którym miejscu napisałam, że Ja bym tak nie dała rady/nie potrafiła - inna która tak zrobiła jest patologią bądź co najmniej gorszą ode mnie matką ?
    • kura17 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:05
      znam. siebie.
      nie szlajam sie, nie imprezuje, czas poza praca poswiecam glownie rodzinie.
      dzieci swoje kocham bardzo, opiekuje sie nimi, staram sie dawac im milosc i czulosc i mnostwo innych, pozytywnych rzeczy. natomiast wiem, ze na matke sie nie nadaje. ani troche.
      • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:08
        A co znaczy owo "nadawać się na matkę" bo moim zdaniem z grubsza to co sama o sobie piszesz.
        • tempera_tura Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:12
          To znaczy cieszyć się macierzyństwem.
          • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:15
            Ale upośledzona umysłowo kobieta dodatkowo lubiąca sobie od czasu do czasu strzelić kieliszek też może cieszyć się macierzyństwem, czy to oznacza że nadaje się na matkę?
            • demonii.larua Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:48
              Świadomie cieszyć się, mieć poczucie słuszności decyzji o prokreacji, nie żałować do us*anej smierci że dziecko się ma i inne takie.
            • tempera_tura Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:03
              Wątpie żeby sie cieszyła z dziecka taka kobieta, chyba że dodatkowo upśledzona psychicznie.
            • marychna31 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 14:32
              > Ale upośledzona umysłowo kobieta dodatkowo lubiąca sobie od czasu do czasu strz
              > elić kieliszek
              Może być świetną matką i świetnie sie na nią nadawać.

              Bardzo inteligentna abstynentka może się na matkę kompletnie nie nadawać.
      • edelstein Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:22
        A ja sie szlajam gdy mam z kim zostawic dziecko,imprezuje i do glowy mi nie przyszlo,ze to jakos nie pasuje do bycia matkatongue_out
        A dzis dowiedzialam sie,ze w przedszkolu szkarlatyna,mlodego bolal brzuch,wymiotowal,to go zostawilam w domu,ale wczoraj ozdrowial i dzis go puscilam i sie tak zastanawiam czy on czasem szkarlatyny nie matongue_out Pewnie wyrodna jestem,bo nie polecialam z miejsca do lekarza.
        O chorobach dzircecych mam zero pojeciabig_grin
        • niutaki edel - szkarlatyna 06.06.12, 10:00
          a jezyk mlodemu widzialas? moja tez se szkarlatyne przeszla cichaczem, jezor malinowy to szkarlatynasmile
          • edelstein Re: edel - szkarlatyna 06.06.12, 10:22
            Jak wychodzil jezyk mial normalny.Cholera wie.Ja sie w tym gubie tym bardziej jesli objawem sa krosty.Syn alergik miewa swedzace krosty tak czesto,ze sie przyzwyczailam.Gdybym wczoraj o tej szkarlatynie wiedziala to bym sie przyjrzala uwazniej,no nic,jak go przyprowadze to obejrze na wszystkie stronywink
            • niutaki Re: edel - szkarlatyna 06.06.12, 10:42
              Hehe moja miala jezor i temperature, jak wyzdrowiala to dostala antybiotyk, bo ponoc po szkarlatynie trzeba przeleczyc antybiotykiem. Zdrowia zyczesmile
              • edelstein Re: edel - szkarlatyna 06.06.12, 10:50
                Mam nadzieje,ze nas ta szkarlatyna ominie.Ja tam podchodze lajtowo,syn nigdy nie byl chory na zadne grypy i inne.Trzyma sie twardo i niech tak zostanie.
                • demonii.larua Re: edel - szkarlatyna 06.06.12, 10:58
                  Generalnie to jest dość ciężka choroba wywołana paciorkowcem i trzeba ją leczyc antybiotykiem. Skoro młody wymiotował to go obserwuj, gardło też boli jak przy anginie i oprócz języka malinowego na twarzy kropkowate są policzki a wokół nosa i ust nie - to wygląda jak trójkąt taki smile
                  • edelstein Re: edel - szkarlatyna 06.06.12, 11:05
                    Wymiotowal raz,ale dzien wczesniej obzarli sie z moim slodyczami.Gardlo go nie boli,policzki normalne.Jednym slowem moze miec wszystko,albo i nic.
                    • demonii.larua Re: edel - szkarlatyna 06.06.12, 11:08
                      no smile Czekaj spokojnie bez paniki, nasz junioru się nie zaraził na przyklad, za to starszy miał i w powiklaniu po zaliczył zapalenie stawów.
    • araceli Podwójne standardy 06.06.12, 09:19
      mea.may napisała:
      > Na przykład sąsiadka - dzieckiem zajmuj
      > e się głównie mąż i niania, ona przebywa z małą około trzech godzin dziennie al
      > e to i tak za dużo.

      Ciekawym jest, że jak mężczyzna zajmuje się dzieckiem 3h dziennie (a pozostały czas matka i niania) to jest super-tatą smile

      Niestety - kobieta, kobiecie wilkiem uncertain
      • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:20
        Ojciec to nie matka.
        Pełnia 2 rozne role i nie sa one identyczne i tozsame.
        • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:26
          Co ty nie powiesz,znam dwoch chlopow co dzieckiem sie zajmuja na tacierzynskim,a matka pracuje.Pewnie patologia,bo facet nie powinien,matka wazniejszatongue_out rola rodzica jest taka sama bez wzgledu na plec.Dla mnie facet co zajmuje sie dzieckiem od wielkiego dzwonu tez dobrym rodzicem nie jest.
        • dziennik-niecodziennik Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:27
          jedyna różnica miedzy matką a ojcem to to ze ojciec piersią nie nakarmi. poza tym mzoe dokłądnie wszystko to samo co matka robic i zaspokajac potrzeby dziecka wszelakie w pełni. jesli tylko chce.
          • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:32
            Emocjonalnie to jest inna więź i nie da sie jej zastapic.
            Plus wzorzec.
            • araceli Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:36
              lola211 napisała:
              > Emocjonalnie to jest inna więź i nie da sie jej zastapic.
              > Plus wzorzec.

              No tak - bo kobieta jest głupia i musi cały dzień ten wzorzec przekazywać a mężczyźnie wystarczą 3h. Ba! W sumie po co dziecku ojciec - użyjmy banku spermy i będzie ok. 'Emocjonalnie' nadrobi matka big_grin
              • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:37
                Nic nie rozumiesz.
                • araceli Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:41
                  Rozumiem aż za wiele. Życie stereotypami i upupienie jest niestety straszne. Do tego wymuszanie na innych stosowanie takich umysłowych ograniczeń. Brrrr!
                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:06
                    Ale co jest dla ciebie stereotypem.Rola kobiety jako matki.Jej więź z dzieckiem?
                    Jak sie sprowadza rodzicielstwo do pielegnacji- to faktycznie, masz racje.Ale ja nie o tym pisze.
                    • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:31
                      Czyli facet może swoje rodzicielstwo sprowadzić do pielęgnacji?
                      • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:41
                        Facet ma uczestniczyc w zyciu dziecka,wychowywac i pelnic role wzorca.
                        • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:43
                          Znaczy twoja córka nie ma szansy na bliski kontakt z ojcem?
                          • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:00
                            A skąd ten wniosek?
              • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:40
                10/10 po ostatnich watkach mam wrazenie,ze Polki zaczynaja myslec jak muzulmanietongue_out
                • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:41
                  Gdybys myslala, nie pisalabys takich głupot.
                  • araceli Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:44
                    No niestety Lolu - właśnie Edelstein MYŚLI a nie żyje głupimi stereotypami.
                    • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:13
                      Gdyby myslala, to by ja dopadla refleksja, ze kobiety to nadal kobiety, a mezczyzni to nadal mezczyzni.Roznimy sie i pelnimy tez rozne role w spoleczenstwie.Oraz w rodzinie.I nie mam na mysli ukladu kobiety do garów, faceci na kanape.
                      • ma_dre Re: Podwójne standardy 09.06.12, 09:31
                        Boszz, skad ty sie urwalas konserwo? Wypuscili cie z muzeum czy jak? Gadasz jak jakis dziewietnastowieczny eksponat. Pokaz mi jakie to tez rozne role pelnimy w spoleczenstwie. Jedyne niezamienialne role zwiazane sa z ukladem rozrodczym : samiec zapladnia, samica wydaje na swiat potomstwo. Reszta, to rzecz plynna i umowna. Jedyna domena, gdzie ciagle sztucznie dba sie o niezamienialnosc rol to religia.
                  • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:59
                    Lolus az za dobrze pamietam twoje teksty,ze kobieta powinna wszystko sama,i ze jak facet isc z kobieta na USG,bo w jej brzuchu jest jego potomek to jest be,bo ty nie chodzilas z mezem.Pamietam jak uznalas mego faceta za nienormalnego,bo mnie zawiozl do lekarza i jak argumentowalas to tym,ze kazda kobieta powinna miec prawko.I o tym,ze do lekarza z dziecmi to chodzi tylko kobieta.Walisz stereotypami w wiekszosci wypowiedzi,az sie slabo robi.Partnerstwo to slowo ci obce niestety.
                    • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:11
                      Wręcz przeciwnie.
                      To ty realizujesz stereotyp nieporadnej kobietki, ktora sama nic nie potrafi i musi sie oprzec na meskim ramieniu.
                      Mnie blizsza jest postawa kobiety samodzielnejJ,zaradnej, ktora nie musi podpierac sie facetem w tak prozaicznych czynnosciach jak dojazd do przychodni czy wizyta lekarska.
                      Tak, nowoczesna kobieta powinna miec prawko, dla wlasnej wygody i niezaleznosci.
                      • gazeta_mi_placi Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:13
                        Myślałam, że dla młodych rodziców oglądanie na monitorze USG własnego dziecka nie jest prozaiczną czynnością, no ale może ja się nie znam smile
                        • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:16
                          To jest po prostu badanie.
                          Robienie z usg wydarzenia mistycznego trąci mi infantylizmem i zbytnim przejęciem sie rolą.
                          • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:35
                            Masz bardzo wąskie horyzonty. Serio, ułożyłaś sobie w głowie filozofię do swojego życia i podpinasz ją pod wszystko.
                            • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:42
                              Rzekla kropka.
                              • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:46
                                No, kropka. Kropka w morzu potrzeb.

                                A tak serio, masz starszego męża który za bardzo się nie angażuje. Ja to rozumiem, ze zaakceptowałaś. Naprawdę nie podpinaj swoich wyborów i swojego życia do całego wszechświata.
                                • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:02
                                  Ale skad ten wniosek, ze sie nie angazuje? Jest naprawde cala masa sytuacji, gdzie ma pole do popisu.Gdzie jest on i córka, a nie ma w tym czasie mnie.
                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:05
                                    Egzystujecie jako rodzina, czy jako dwie jednostki z których każda ma inne zadania wobec dziecka? Poza tym piszesz o wyjątkowości kontaktów matka - dziecko. Rozwiń to.
                                    • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:13
                                      Rola matki w wielkim skrócie jest przede wszystkim zwiazana z szeroko rozumiana uczuciowościa.Rola ojca jest inna.Nie gorsza - inna.Dziecko inaczej odbiera matke,a inaczej ojca.
                                      • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:20
                                        Może kiedyś tak było, ze dzieci miały się tylko ojca bać i szanować, a do matki biec aby utuliła. Moje pokolenie to pokolenie fatalnych kontaktów z ojcami. Żadnej uczuciowe łączności. Smutny obrazek.
                                        • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:44
                                          Kobiety i mezczyzni inaczej wyrazaja uczucia, inaczej komunikuja sie ze swiatem, inaczej ten swiat postrzegaja.I dziecko to widzi i tego od rodzicow sie uczy.Kazde daje mu co innego.
                                          Inne potrzeby emocjonalne dany rodzic zaspokaja.Dziecko otrzymuje dwa wzorce.
                                          • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:51
                                            To są poglądy naszych dziadków, czy rodziców. Przystosowałaś się do życia z facetem z tego pokolenia. I tyle.
                                            • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:15
                                              To dlaczego kropko ty siedzisz w domu, a twoj facet pracuje i zarabia na cala rodzine?

                                              Wiek mojego faceta nie ma tu nic do rzeczy.Ani moj.
                                              • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:29
                                                Czemu o to pytasz? Z przyjemnością odpowiem. Ponieważ nie mam takiej konieczności. Za to mam inne. Chcesz o tym pogadać?
                                                • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:36
                                                  Nie masz koniecznosci..A bo to tylko z koniecznosci sie pracuje.
                                                  Tyle tu gadasz o nowoczesnym modelu rodziny, a kultywujesz starodawne zwyczaje.I masz mlodszego meza.No jak to? Cos twoja teoria o wpływie wieku na model rodziny nie bardzo sie sprawdza w praktyce.
                                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:05
                                                    Widzisz, lolu, nie nowoczesnym. Raczej o takim, który jest dobry. Tak, mam inne konieczności. Dziwne, ze nie umiesz sprecyzować o co ci właściwie chodzi. Szkoda.
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:14
                                                    Dopiero twierdzilas, ze zyję wedle modelu naszych dziadkow.Tylko dlatego, ze moj facet jest starszy ode mnie.Taki prosty schemat.
                                                    A wychodzi na to, ze z nas dwojga, to ty wlasnie taki model uprawiasz.Kaplanka domowego ogniska i samiec przynoszacy rodzinie łup.
                                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:22
                                                    Zabolało? I słusznie.
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:26
                                                    Mysle, ze jesli kogos zabolalo, to Ciebie.
                                                    Taki czuły punkt, juz kiedys to u Ciebie zauwazylam.
                                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:36
                                                    Szczerze? Zwisa mi to co o mnie myślisz. To, ze odkopałaś to, że Kropka nie pracuje po tym jak rzeczona napisała o twoim mężu, o czymś jednak świadczy. I wiesz co? W Piątek odbieramy młode ze szkoły w przyrodzie. Uważaj - razem.
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 15:55
                                                    Ja ci tylko uzmysłowiłam, ze wyciagasz bledne wnioski.
                                              • ma_dre Re: Podwójne standardy 09.06.12, 09:51
                                                Znam rodziny, gdzie to matka pracuje a ojciec "siedzi" w domu z dziecmi. Czy to patologia czy fiokcja wg ciebie?
                                          • princess_yo_yo Re: Podwójne standardy 06.06.12, 12:00
                                            rozumiem ze kazdy orze jak moze i skoro taka masz sytuacje to jakos sobie z tym musisz radzic ale dorabiac do tego filozofie dla ubogich pt kobiety z wenus i faceci z marsa to nie tylko smieszne ale i zalosne.
                                            zarowno kobieta i mezczyzna moga pelnic wszelkie funkcje rodzicielskie i przekazac dziecku wzroce na temat swojego/prawidlowego/indywidualnego postepowania. gdyby kazdy przekazywal tylko wzorzec stereotypowo przypisany do wlasnej plci mielibysmy na swiecie tylko ludzi usposledzonych spolecznie, czego jestes doskonalym przykladem.
                                            • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:18
                                              Tak, faktycznie.Facet przekaze dziecku wzorzec jak to jest byc kobieta oraz pogada z nim o wrazeniach z bycia w ciazy np.
                                              Ulegacie zaklamanej rzeczywistosci wedle ktorej płec nie istnieje.Wiekszej głupoty nie wymyslono.
                                              • princess_yo_yo Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:03
                                                sugerujesz ze dziewczynka ktora nie ma matki albo matka poswieca jej malo czasu nie bedzie wiedziec co to znaczy byc kobieta i o wrazeniach bycia w ciazy, a chlopiec ktory spedza malo czasu z ojcem badz ojca nie ma nie bedzie wiedzial jak to jest byc mezczyzna i o wrazeniach z posiadania penisa i zastosowania tegoz?
                                                toz to paradne, wiekszosc dzieci nie wychowuje sie na pustyni i ma kontakt nie tylko z rodzicami, co wiecej nawet dzieci ktore wychowuja sie w rodzinie o twoich pogladach czesto dochodza do wniosku ze ich doswiadczenie jesli chodzi o sztywny podzial plci jest o kant dupuy rozbic i same sobie poszerzaja horyzonty skoro rodzice o to nie zadbali.
                                                • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:16
                                                  Te dzieci maja deficyty.Dzieci wychowywane przez samotne matki nie maja odpowiedniego meskiego wzorca.Głownie chlopców to dotyka.
                                                  Fakt- tego nie widac, natomiast w psychice slad zostaje.
                                      • ma_dre Re: Podwójne standardy 09.06.12, 09:39
                                        Rola matki zwiazana z uczuciowoscia? Do czego w takim razie sluzy ojciec?
                                        Oczywiscie ze dziecko inaczej odbiera ojca, inaczej matke, to dwie odrebne istoty.
                                        Pewnie ze matka jest wazna, dziecko jest jej "przedluzeniem" i tak tez siebie widzi.
                                        Przez dlugi czas utozsamia sie z nia. Nie znaczy to ze nie moze utozsamiac sie z jej substytutem.
                                    • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:16
                                      każda ma inne zada
                                      > nia wobec dziecka?

                                      Realizujemy zadania w zaleznosci od tego jakiego sa rodzaju oraz kto akurat ma czas/mozliwosc.
                                      Nie widze sensu w dublowaniu sie.Moze dlatego ,ze wizyta u lekarza nie jest w moim odczuciu niczym trudnym?Moze to o to chodzi?
                                      • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:28
                                        Wiesz, ja rozumiem, ze w dzisiejszych czasach trzeba dużo pracować. Znaczy, takie są standardy. Rozumiem nawet spędzanie osobno wakacji. Taka konieczność. Nie ma co filozofować. Jednak więzi to nie jest coś dane nam od Boga. Trzeba je wypracować. Oczywiscie jak nam zależy. Chodzenie razem do kina, do kawiarni, ale i do lekarza.
                                        • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:30
                                          Ojciec wyłączony z codziennego życia dziecka to smutny obrazek. Rodzice, którzy egzystują osobno tez fajny nie jest. Bo jaki daje to komunikat dziecku?
                                          • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:48
                                            Jest czas na osobno i jest czas na razem.

                                            Wiele robimy razem.Ale wiele osobno, bo tak jest po prostu racjonalnie.
                                            Idac do przychodni mam umawiac sie na wizyte konsultujac termin z facetem? Czy jesli facet pracuje na etacie, to z pracy sie zwalnia? A jak trzeba zostac w szpitalu z dzieckiem to razem spią czy moze lepiej sie podzielic i spac na zmiane?
                                            • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:55
                                              Mówiłam z koniecznością się nie dyskutuje i nie dokłada filozofii.
                                              • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:22
                                                Nie ma zadnej koniecznosci- jest wybór.

                                                Moj facet spedza wiecej czasu z dzieckiem niz podejrzewam twoj.Nie pracuje na etacie, czesto jest w domu, widuja sie nie tylko w weekendy.I w tym naszym jakoby niepartnerskim i nienowoczesnym zwiazku to on,a nie ja wykonuje wiekszosc prac domowych.
                                                • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:32
                                                  Mój mąż ma w tygodniu 3-4 dni wolne. Tak, czasami pracuje w weekend, ale tez nie od świtu do wieczora. Ma kilka dni urlopu więcej od firmy. Do pracy ma 15 minut samochodem. No ale nie o to chodzi. bo nadal nie wiem czemu nie może tatuś mieć takich kontaktów z córką jak masz TY. I tu jest sedno sprawy.
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:38
                                                    Nie moze miec takich kontaktow, bo nie jest kobieta.To chyba oczywiste.Ma inne relacje- nie gorsze,a inne.Z racji płci.Jest facetem, ja kobieta, a córa to widzi i wie.Nawet.
                                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:09
                                                    Bo co? O szminkach i rajstopkach nie pogada? big_grin Niektóre dziewczynki to nawet nie interesuje.
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:20
                                                    Raczej o pierwszej milosci, o dojrzewaniu itp.O swoich uczuciach.Ktore ja jako byla nastolatka znam z doswiadczenia,czego nie mozna powiedziec o ojcu, bo jego doswiadczenia i spojrzenie na te kwestie sa wiadomo, inne.
                                                    A szminki, makijaze? To bardzo czesto temat rozmów matki z córka, ona sie tego uczy, matka słuzy rada.Facet niewiele ma do powiedzenia w tym temacie raczej.
                                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:23
                                                    Bez urazy, faceci tez dojrzewają. Z synem byś nie umiała pogadać, bo nie miałaś polucji? big_grin Bawisz mnie.
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:25
                                                    A co ty wiesz na temat polucji?? Tyle co wyczytasz.To nie to samo, co czuc, wiedziec, doswiadczyc i na bazie tego rozmawiac z wlasnym dzieckiem.
                                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 14:33
                                                    Nie chorowałam na epilepsję i jakoś umiem o tym z dzieckiem rozmawiać. Błąd? Powinnam zacząć pić i może padaczka alkoholowa się przyplącze?

                                                    Wiesz, bo ja mam córkę i syna i muszę umieć z nimi rozmawiać. Tak, no nie wszyscy mają jedną, jedyną córeczkę big_grin Ba, mąż też ma córkę i syna i o podpaskach umie mówić. Wbrew pozorom dojrzewanie aż tak się nie różni. Fizjologia to nie wszystko.
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 15:54

                                                    Ja nie bylam w Afryce i tez umiem o tym kontynencie z dzieckiem porozmawiac.Uwazasz, ze to bedzie dokladnie ten sam przekaz, niz gdybym te Afrykę zwiedzila? Bo ja mniemam, ze bedzie o niebo uboższy.
                                                  • m_incubo Re: Podwójne standardy 06.06.12, 17:39
                                                    Myślę, że ze swoją córką to rzeczywiście nawijaj głównie o szminkach i pierwszych miłościach, bo na poważniejszych tematach polegniesz big_grin Dawno nikt mi tutaj tak humoru nie poprawił, a co najlepsze - Ty nawet nie żartujesz! big_grin
                                                  • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 15:35
                                                    Czemu nie mozna?ja wlasnie wiecej z ojcem o tym rozmawialam,do tej pory moj ojciec wie wiecej w tych tematach o mnie niz matka.W zyciu nie rozmawialam z matka o makijazu,za to ojciec powiedzial jaki makijaz z jego punktu jest fajniejszy i bardziej podoba sie facetomtongue_out
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 15:57
                                                    ,za to ojciec powiedzial jaki makijaz z jego punktu jest fajniejszy
                                                    > i bardziej podoba sie facetomtongue_out

                                                    Faktycznie- bardzo ci w temacie pomogl.
                                                  • memphis90 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 15:21
                                                    Dziecko też niekoniecznie jest kobietą. Czy to znaczy, że matka ma relacja tylko z córkami?
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 15:51
                                                    Czy to naprawde tak ciezko zrozumiec, ze dziecko bedzie mialo inne wspolne tematy z ojcem,a inne z matka? I ze te same tematy beda omawiane inaczej, w zaleznosci od płci rodzica? Bo i spojrzenie bedzie inne- uwarunkowane wlasnie płcią.
                                                  • pikolo99 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 16:28
                                                    lola211 napisała:
                                                    > Czy to naprawde tak ciezko zrozumiec, ze dziecko bedzie mialo inne wspolne tema
                                                    > ty z ojcem,a inne z matka?

                                                    ale to nie znaczy, że nie moze na te tematy rozmawiać z obydwojgiem rodziców!
                                                  • lola211 Re: Podwójne standardy 07.06.12, 10:36
                                                    A gdzies napisalam, ze nie mozna?
                                                    Pisze tylko o tym, ze te rozmowy beda mialy inny przekaz, w zaleznosci od płci rodzica.
                            • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:52
                              Zwyczajnie ja wkurza,ze inni moga luczyc na partnerow.Sama zaprzegla sie do kieratu i szuka innych oslow,by zez sie zaprzegli.
                              • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:05

                                Ty naprawde nie rozumiesz, ze rodzice wychowujacy, opiekujacy sie dzieckiem WSPOLNIE, nie musza wszystkich czynnosci wykonywac razem? Podzial obowiazkow.Spróbuj, zobaczysz ze kazde z was na tym zyska.
                      • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:27
                        Taa,a gdzies to wyczytala?tym bardziej,ze do niedawna bylam samotna matkatongue_out
                        Chec obejrzenia dziecka w brzuchu nie ma nic wspolnego z zaradnoscia.Interesowanie sie zdrowiem dziecka tez nie.Zawiezienie do szpitala rowniez nie.Juz ci w tamtym watku pisalam,ze prawko posiadam i korzystam,co nie znaczy,ze mam udawac heroske i gdy ledwi stoje na nogach sama sie wiezc do lekarza.
                        • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:40
                          Mam zupelnie inne spojrzenie na te kwestie.Nie widze sensu w uczestniczeniu we dwojke w wydarzeniach typu przychodnia, szpital.Skoro ledwo stalas na nogach, bylo wyslac ojca, a samej zostac w domu.Chyba by sobie poradzil?Wyjatkiem jest sytuacja, gdy dziecko jest karmione piersia.
                          A skoro mam sile jechac, to po kiego mi tu jeszcze facet? Dorosla jestem, temat ogarne.
                          I zamieszanie mniejsze i w przychodni /na izbie przyjec mniejszy tłum.
                          Obowiazkami nalezy sie dzielic, a nie je powielac.Ziemniaki tez obieracie wespól? Juz tu ktos pisal, ze dziecko razem przewijali.Jesli tak ma wygladac pozal sie boze partnerstwo, to ja dziekuje.
                          • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:56
                            Tzn mojego mieli zbadac zamiast mnie?tongue_out jakos tlumow nie widuje,przychodzi sie na okreslona godzine.
                            Ano ziemniaki zdarza nam sie razem obierac,jak jestesmy glodni to szybciej sie czlowiek uwinie we dwoje.Moje pozal sie boze partnerstwo swietnie funkcjonuje.
                            • dziennik-niecodziennik Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:15
                              pieprzysz kochana, jak mzoe funkcjonowac jak lola mówi ze nei funkcjonuje big_grin
                              • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:13
                                W jej przypadku nie bedzie,ale nie bo ona nie chce,tylko dlatego,ze facet nie chce.Dorabia wiec ideologietongue_out
                            • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:19
                              Zeby bylo szybciej, to jedno ziemniaki, a drugie w tym samym czasie surówke.A nie ziemniaki razem.
                              Co do lekarza- aha, to on ciebe na te wizyty wozi.
                              Jest gorzej niz myslalam..
                              • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:08
                                Buhhhhaahhhhaaaaaaaa tobie facet nawet karetki nie zamowi cobys nic na swej niezaleznosci nie stracila.Moj wiozl mnie w srodku nocy na ip,bo nie moglam ani sac ani siedziec,no ale w imie szeroko pojetej niezaleznosci powinnam stanowczo sama zasiasc za kolko.Lola nie chce probowac twego modelu ,mialam juz takiego pozal sie boze partnera x czasu temu i to byla gehenna.Nie dosc,ze byla to egzystencja ala samotna to jeszcze wiecej obowiazkow.I nie gadaj mi o innej uczuciowosci facetow,bo studia niezalezne na podstawie peenej grupy panow dowiodly,ze faceci
                                bardzo chetnie sie przytulaja,bawia z dziecmi i nimi zajmuja.Moj osobisty stwierzil ,ze gdyby mial mozliwosc chetnie zostalby kurem domowym.Wierze mu,bo super chetnie zauje sie dzieckiem i specjalnie w tym celu przesunelismy godziny snu mlodgo,by wiecej czasu spedzali razem.
                                • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:25
                                  Coz, nie masz bladego pojecia jak to u nas funkcjonuje.
                                  Niejeden juz raz tu pisalam o tym,jak sie mna facet zajmowal w szpitalu,nie bede sie licytowac ktory ma wiecej zasług.
                          • dziennik-niecodziennik Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:14
                            > Juz tu ktos pisal, ze dziecko razem przewijali.Jesli tak ma wygladac pozal s
                            > ie boze partnerstwo, to ja dziekuje.

                            ja pisałam. masz z tym jakis problem?
                            • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:34
                              Problem bym miala, gdyby mnie przeroslo samodzielne przewijanie.
                              • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:36
                                Lola, tu nie idzie o brak umiejętności. O więzi, tak? Wiesz, rodzina... I tak dalej...
                                • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:49
                                  Tak, wiem.Bardzo słabe musza byc te więzi, skoro potrzebuja az tak zaawansowanej wspolpracy.Albo zbyt mocne,idzie sie udusic.
                                  • kropkacom Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:53
                                    Kto się dusi ten się dusi. Proste.
                                  • dziennik-niecodziennik Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:55
                                    ja sie nie wypowiadam o jakości Twoich więzów rodzinnych na podstawie waszych relacji, chociaz tez mi sie nie podobają. daruj sobie więc wypowiadanie sie na temat moich więzów.
                                    • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:27
                                      Ja nie do Ciebie tylko do Kropki.Lubicie- wasza sprawa.Ale niech tu nie wyjezdza z ta więzią, bo sie smiesznie robi.
                          • memphis90 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 15:26
                            >Nie widze sensu w uczestniczeniu
                            > A skoro mam sile jechac, to po kiego mi tu jeszcze facet?
                            A może to facet ma potrzebę zobaczenia dziecka na usg, pomagania kobiece po porodzie, towarzyszenia dziecku podczas bolesnych badań i zabiegów w szpitalu...? Nie można ciągle " bo ja, ja, ja"...
                            • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 16:02
                              > A może to facet ma potrzebę zobaczenia dziecka na usg, pomagania kobiece
                              > po porodzie, towarzyszenia dziecku podczas bolesnych badań i zabiegów w szpita
                              > lu...? Nie można ciągle " bo ja, ja, ja"...

                              No to prosze, niech jedzie.Jedno z nas.Po co dwójka razem? Razem ida do zabiegowego i towarzysza dziecku? To moze jeszcze i babcie, bo biedaczka tez przezywa i chcialaby wnuczka uspokoic.
                              • m_incubo Re: Podwójne standardy 06.06.12, 17:45
                                A jak ma sam jechać na usg dziecka w brzuchu żony? Pewnie ma poczekać, aż się urodzi, kto to widział takie fanaberie jak usg we dwoje.
                                • lola211 Re: Podwójne standardy 07.06.12, 10:38
                                  Chyba oczywiste, ze nie chodzi w tym przypadku o ciąze.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Podwójne standardy 07.06.12, 20:07
                                    A co Cię tak uwierają Lolu wybory innych ludzi i ich inny od Twojego model małżeństwa/związku?
                              • kokieteryjna Re: Podwójne standardy 08.06.12, 17:54
                                Lola,
                                jeszcze nie jestem matka, ale smiem twierdzic
                                ze dla wiekszosci kobiet jest piekne i wazne,
                                gdy ich maz sam proponuje pomoc, angazuje sie
                                we wspolne czynnosci, wspiera psychicznie.

                                Ty mowisz o produktywnosci.
                                Inni o wiezi.
                                Dom i rodzina to nie fabryka, w ktorej ma dzialac.

                                A z dzieckiem na zabieg fajnie, jesli moga isc oboje, i
                                Mama i Tata. Nie pomyslalas, ze dziecku z tym
                                fajniej, bezpieczniej i tez sie uczy, ze przez
                                trudne momenty idzie sie razem?

                                Ja Ci wspolczuje..
                                Bronisz sie, bo musisz. To naturalne.
                                Ale czuje, ze jest Ci ciezko, czuje jakis
                                brak, moze wlasnie wiezi, intymnosci Waszej
                                trojki, bliskosci.
                                Jestes po prostu sama, z mezem jak w fabryce,
                                na zmiany.

                                Czasem fajnie sie zsynchronizowac.
                                I oprzec na meskim ramieniu.
                                I niech dziecko widzi ta czulosc.
                                Moze zdajesz sobie sprawe, ze maz takiej
                                postawy i rozklejania sie nie wspiera,
                                no i sie dostosowalas, krzyczac swiatu,
                                ze taka jestes.

                                Zdejmij maske, wyplacz sie i pomysl o
                                sobie. Naprawde tego zycze.
                      • ann.k Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:42
                        lola211 napisała:

                        > Tak, nowoczesna kobieta powinna miec prawko, dla wlasnej wygody i niezaleznosci

                        Dla własnej wygody i niezależności korzystam z komunikacji miejskiej, roweru albo taksówek. To znaczy, że jestem nienowoczesna? O ja bieeeednaaaa, na stos ze mną big_grin
                        • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 11:51
                          Zwlaszcza niezalezna jestes korzystajac z transportu zbiorowego.Zamawiasz i tramwaj podjezdzabig_grin.
                          • edelstein Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:11
                            Znam kobiete,ktora z przyczyn zdrowotnych prawka miec nie moze,oczywiscie twoim zdaniem nie jest niezalezna.Ciekaa jestem co jesli nagle nie moglabys prowadzic auta i musiala korzystac z komunikacji.Pewnie inaczej bys spiewala.
                            • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:34
                              Zrobilam wszystko,by nie musiec korzystac z komunikacji miejskiej.Jak mnostwo innych kierowców.Dzieki czemu nie jestem skazana na innych- wsadzam tylek w auto i jade.
                              • gazeta_mi_placi Re: Podwójne standardy 07.06.12, 20:14
                                Człowiek samodzielny poradzi sobie także w sytuacji braku prawa jazdy lub samochodu, a mało samodzielny musi mieć samochód.
        • araceli Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:34
          lola211 napisała:
          > Ojciec to nie matka.
          > Pełnia 2 rozne role i nie sa one identyczne i tozsame.

          No tak bo przecież kobieta jest biologicznie przystosowana do zmieniania pieluch i wycierania kupy! To jej życiowa rola!
          • lola211 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:36
            Ja nie mam na mysli czynnosci pielegnacyjnych,bo nie na tym rodzicielstwo polega.To moze przy dziecko robic kazdy.Dac jesc, umyc, ubrac, pieluche zmienic.Babcia, niania, sasiadka.
            • gazeta_mi_placi Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:05
              No właśnie, dać zjeść, nakarmić, przebrać, wytrzeć kupę - to wszystko robi tatuś i niania, a Mama wychowuje te trzy godziny dziennie smile
        • sanciasancia Re: Podwójne standardy 08.06.12, 19:43
          Twój post jest doskonałą odpowiedzią na pytanie, dlaczego jest tak mało kobiet inżynierów, programistek, matematyczek itp. Po prostu mężczyzna i kobieta mają inne role pełnić w społeczeństwie.
          Ale sądząc z jakości i ilości studentek, które uczę, te iście dziewietnastowieczne poglądy odchodzą do lamusa.
      • kamelia04.08.2007 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:39
        araceli napisała:

        > Ciekawym jest, że jak mężczyzna zajmuje się dzieckiem 3h dziennie (a pozostały
        > czas matka i niania) to jest super-tatą smile


        niez zrozumiałas tego zdania.
        Matka zajmuje si e dzieckiem ze 3 godziny dziennie, a w tym czasie na nie wrzeszczy, nie przytula i nie bawi sie z nim.
        • araceli Re: Podwójne standardy 06.06.12, 09:42
          kamelia04.08.2007 napisała:
          > Matka zajmuje si e dzieckiem ze 3 godziny dziennie, a w tym czasie na nie wrzes
          > zczy, nie przytula i nie bawi sie z nim.

          Wrzeszczący ojciec to ojciec wymagający. Wrzeszcząca matka to zła matka big_grin

          IMO tamta kobieta zapewne nie jest tak zła jak w opowieści tylko autorka wątku chce się wyżyć jaka to ona dobra a tamta zła (+ wylać frustrację złych kontaktów ze swoją matką).
          • kamelia04.08.2007 Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:00
            araceli napisała:

            > Wrzeszczący ojciec to ojciec wymagający. Wrzeszcząca matka to zła matka


            wrzeszczacy ojciec, to jest ojciec, który morde piłuje na dziecko. tak samo oceniam wrzeszczaca matke.



            > IMO tamta kobieta zapewne nie jest tak zła jak w opowieści tylko autorka wątku
            > chce się wyżyć jaka to ona dobra a tamta zła (+ wylać frustrację złych kontaktó
            > w ze swoją matką).

            ale skad ty mozesz wiedziec jak było? Byłas przy tym? Czy raczej sobie dopowiedziałas?
        • gazeta_mi_placi Re: Podwójne standardy 06.06.12, 10:08
          Skąd autorka wie czy ta matka nie przytula dziecka w domu, w czterech ścianach, nie na widoku wścibskich sąsiadek? Mieszka z tą matką pod jednym dachem, że wie że ona nie przytula dziecka?
          Po ulicach czy nawet mijając okoliczny plac zabaw nie widuję aby kobiety jakoś często przytulały swoje dzieci, czy to oznacza że w ogóle ich nie przytulają bo JA tego nie widziałam?
          • mea.may Re: Podwójne standardy 06.06.12, 13:32
            Odpowiedziałam ci skąd wiem, troszkę wyżej.
    • iin-ess Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:21
      Ja znam, ale one dzieci świadomie nie mają.
    • princy-mincy Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:30
      znam dwie takie kobiety, ale one swiadomie dziecka nie chca miec, bo wlasnie same o sobie twierdza, ze maja inne rzeczy do zrobienia niz bycie matka
      • angela10086 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 09:48
        tak-moja matkauncertain
    • misiowamama-2 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:21
      Mam sąsiadkę, która nie nadaje sie na matkę. Z zawodu artystka-malarka, przez jesień, zimę, wiosnę ma...depresję. W lecie dopada ja "wena twórcza"- wtedy nieobecna ciałem i duchem dzień i noc, bo tworzy sad W okresie depresji: cały dzień wałęsa się po domu, żre i śpi.Ciągle zmęczona, rozdrażniona, i narzekająca na zły los. Masakra. Nie gotuje, nie sprząta, nie zajmuje się dziećmi. Gdyby nie jej matka przyjeżdżająca 100km od Krakowa dwa razy w tygodniu, pewnie "zdechliby" z głodu i duchoty, smrodu i stęchlizny jakie panują w domu. Mąż , Ten to z butami do nieba zapewne pójdzie. Zapierdziela na dwa etaty, w pracy i w domu. Odkąd pamiętam to on zajmował się dzieciakami. Kiedy byli maluchami w trakcie pracy wpadał do domu i sprawdzał czy wszystko ok, czy nie są przesikane, czy mają co jeść itp. Jak podrosły to rano biegiem z dziećmi do przedszkola,później do szkoły, potem na pół dnia do pracy. Po południu z językiem na wierzchu odbiera swoje pociechy, zawozi do domu, karmi, kąpie, pomaga w nauce, po drodze ogarniając dom, mycie sterty garów, nastawianie prania i robiąc posiłki dla siebie, dzieci i ciagle zdesperowanej żony. Na zajęcia dodatkowe wozi tata, karmi tata, pomaga w nauce tata, do lekarzy z chorymi dziećmi tata, dba o czystośc, ubranie tata i wszystie inne czynności związane z dziećmi. I tak kilka lat. Dzieci odrosły, zrobiły sie bardziej samodzielne, mamusia poszła w tango. W swoim "artystycznym" towarzystwie nadrabia stracone lata macierzyńskie, bawi się, pije na umór. Ot sielanka "studencka". Zaś tatuś nadal z dziećmi. Tyle, że już się wypalił, ma dość takiego życia. Gdyby nie syn i córka, pewnie dawno by się wymiksował z tego związku. Sam wychudzony, zaniedbany, ciągle z myslą o dzieciach. Naprawde "złoty tata", ba... "złoty facet".
      Znając małżeństwo od lat, będąc świadkiem naocznym różnych sytuacji mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że to jest przykład kobiety, która nigdy nie powinna mieć dzieci, powiem więcej: rodziny, a więc i mężą. Nie zasługuje na to...
      • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:36
        Najwyraźniej ta osoba ma depresję, należy jej współczuć.
        Nie wiem, czy Wy ludzie naprawdę sobie wyobrażacie, że depresja to zachcianka, coś co człowiek sobie sama wybiera?
        A mąż zachował się normalnie, w sytuacji gdy jedno z rodziców jest chore drugie - zdrowe powinno się zająć dziećmi i domem.
        Straszna pogarda bije od Ciebie do tej kobiety, mam nadzieję, że nikogo z Twoich najbliższych ta choroba nie dopadnie bo wtedy wg Ciebie nie będzie to osoba chora tylko taka co "wałęsa się po domu i nic nie robi".
        Paskudna z Ciebie osóbka, pewnie zazdrościsz jej, że niby tylko "wałęsa się po domu i maluje" a ma męża lepszego od mężów niejednych pracowitych zdrowych mróweczek....
        • misiowamama-2 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 13:53
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Najwyraźniej ta osoba ma depresję, należy jej współczuć.

          Nie ta osoba nie ma depresji, gwarantuje. To taki typ kobiety, psioczącej na cały świat, niezadowolonej, wykorzystującej innych, nieszanujacej zwłaszcza męża.

          > Nie wiem, czy Wy ludzie naprawdę sobie wyobrażacie, że depresja to zachcianka,
          > coś co człowiek sobie sama wybiera?

          wiem co to depresja. W wypadku tej Pani to jej wybór,i może być ,jak piszesz -zachcianka, nie choroba.

          > A mąż zachował się normalnie, w sytuacji gdy jedno z rodziców jest chore drugie
          > - zdrowe powinno się zająć dziećmi i domem.

          Oczywiście, bo to normalny, dobry i odpowiedzialny czlowiek.

          > Straszna pogarda bije od Ciebie do tej kobiety,<

          Tu musze się z Toba zgodzić. Pogardzam takimi osobami jak ona, bo to jej życiowy wybór, krzywdzący najbliższych.
          Pisząc ,że się "wałęsa po domu i nic nie robi" -wiem co pszę. Ta choroba, (w tym wypadku) nosi nazwę " choroba śmierdzącego lenia"

          > Paskudna z Ciebie osóbka, pewnie zazdrościsz jej, że niby tylko "wałęsa się po
          > domu i maluje" a ma męża lepszego od mężów niejednych pracowitych zdrowych mrów
          > eczek....

          Twoja sprawa jak mnie widzisz, generalnie mam to gdzieś. Ale tu nie masz racji: nie, nie zazdroszczę jej. Gdybys zobaczyła na własne oczy, zrozumiałabyś o czym piszę. Męża nie zazdroszczę również, bo sama mam niezłego (poza maleńkimi wadami , ale któż ich nie ma wink ), natomiast naprawdę i szczerze jest mi go żal.

          W tym wszystkim nie rozumiem twojego postu. Czy naprawdę tak ciężko zrozumieć, że gdzieś w świecie istnieją osoby, które nigdy nie powinny zakładać rodziny? I to w pełni władz, zdrowia i sił, umysłowych i fizycznych? Nie cierpiących na żadną chorobę, również depresję. Osób egoistycznych, które poza własnym czubkiem nosa nie zauważają potrzeb innych, w tym wypadku najblizszych? Gazet0, takie osoby istnieja. I GWARANTUJĘ ci ,że jest nia moja ,opisana sąsiadka.
          >
          • sanciasancia Re: Kobiety nie nadające się na matki 08.06.12, 19:40
            > Nie ta osoba nie ma depresji, gwarantuje. To taki typ kobiety, psioczącej na ca
            > ły świat, niezadowolonej, wykorzystującej innych, nieszanujacej zwłaszcza męża.
            >
            A ty to migiem zdiagnozowałaś, bo masz specjalizację z psychiatrii i przeprowadziłaś z nią staranny wywiad?
        • memphis90 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 15:34
          > Najwyraźniej ta osoba ma depresję, należy jej współczuć.
          Depresję się leczy. Skutecznie. Jakoś wątpię, żeby niezdiagnozowana kliniczna depresja ot tak trwała latami (skoro te dzieci zdążyły się urodzić, dorosnąc i pójść do szkół).

          A pani artystka zwyczajnie może być leniwa i przyzwyczajona, że mąż i mamusia robią za nią wszystko.
          • misiowamama-2 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 16:16
            memphis90 napisała:

            > A pani artystka zwyczajnie może być leniwa i przyzwyczajona, że mąż i mamusia r
            > obią za nią wszystko.

            Bardzo trafne i jakże adekwatne do sytuacji stwierdzenie.
      • purpurowa_komnata Re: Kobiety nie nadające się naWiesz matki 06.06.12, 10:36
        Wiesz co- może i nie na temat. Tak samo jak ów ojciec zachowuje się bardzo wiele matek w Polsce i nie mają pomocy z Krakowa. Tyle,że o nich się nie mówi nic innego jak "tak powinno być"- to jest bardzo smutne.
        Nadal obowiązują podwójne standardy w społeczeństwie.
        • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się naWiesz matki 06.06.12, 10:39
          Właśnie, jakoś trudno znaleźć osobę, która o samotnej porzuconej matce która też wszystko robi przy dzieciach i chodzi do pracy pisze peany na temat jej "złotości"...
          Ot, normalna sprawa, pełno takich matek co opiekują się same dziećmi (bo tatuś np.je opuścił w ciąży) i jednocześnie pracują zawodowo.
          Jakoś nie wielu ludzi się nad nimi lituje i interesuje tym, że schudły i wyglądają jak cienie.
          • purpurowa_komnata Re: Kobiety nie nadające się naWiesz matki 06.06.12, 10:44
            Mnie nie chodziło o samotne matki- bo to osobna grupa- a o matki żyjące pod jednym dachem z ojcem dzieci. Bardzo często jedyną rzeczą, którą robią ci panowie to praca zawodowa-niejednokrotnie z kiepską wypłatą-a matka wszystko pozostałe: praca, dom, dzieci....
            • kiniox Re: Kobiety nie nadające się naWiesz matki 06.06.12, 11:13
              A potem jeszcze słyszą, że to ich wina, że się zaniedbały. Ich wina, że sobie męża nie potrafiły wychować. Ich wina, bo mają, jak sobie zasiały. Bo jak się chce, to można. I jeszcze widziały gały, co brały.
      • iceland.3 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:47
        Czy ta kobieta nie ma jakiejś choroby natury psychiatrycznej? Moze jakas choroba afektywna dwubiegunowa? raz depresja, raz totalna mania, zaniedbuje higiene, porzadek. Nie wiem ale takie miałam skojarzenie po przeczytaniu posta. Wysłałabym taka osoba na rozmowę z lekarzem, bo to niekoniecznie taka zła matka jak sie może wydawać.
        • purpurowa_komnata Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:49
          Też uważam,ze akurat w tym przypadku powinien "się przyjrzeć" tej pani lekarz.
        • misiowamama-2 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 14:06
          iceland.3 napisała:

          > Czy ta kobieta nie ma jakiejś choroby natury psychiatrycznej?

          Nie wiem, może i ma. Jak się tak głębiej zastanowić, to można powiedzieć, że z głową to ona ma coś nie tak napewno big_grin

          Ciekawe, że cała "depresja" znika gdy średnio 4 razy w tygodniu idzie się zabawić i napić. No, faktycznie, na drugi dzień może głowa boleć i nie chcieć się nic robić. nawet dziecka przytulić...Taka kobita zmęczona "życiem" ...(nocnym) big_grin big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 20:34
            Skąd aż tak dobrze znasz tę rodzinę że znasz nawet częstotliwość wyjść matki na imprezy? Razem z nią imprezujesz czy jak?
            Czy może pracujesz w lokalu gdzie ona imprezuje? Zawsze mnie zastanawiał fakt skąd osoby nie mieszkające pod jednym dachem tyle wiedzą o sobie ....
            A może jej mężuś zwierzał Ci się w moteliku pod miastem jaka to zła żona....
            • misiowamama-2 Re: Kobiety nie nadające się na matki 08.06.12, 13:21
              gazeta_mi_placi napisała:

              > A może jej mężuś zwierzał Ci się w moteliku pod miastem jaka to zła żona....
              >

              haha, może ...;-P
      • kosheen4 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 10:48
        misiowamama
        gdyby zdjąć otoczkę cierpienia z tego ojca którego opisałaś, wyszłaby standardowa samotna matka z dziećmi
        abstrahując od malarki i jej problemów, nie widzę uzasadnienia dla jakiegoś nadzwyczajnego podziwu - facet ogarnia dobrodziejstwo inwentarza i tyle
    • jagienka75 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:00
      Portki w domu muszą byćsmile
      • purpurowa_komnata Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:06
        Nawet nie wiem czy portki w domu...Jest sporo np. katoliczek wg których "co Bóg złączył..." Poza tym niejednokrotnie jest presja samej rodziny aby nie dopuścić do rozwodu-a wg. tradycjonalistów mężczyzna ma zadanie zrobić na rodzinę- tylko zapominają dodać na godny byt.
        • jagienka75 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:10
          Też prawda, ale jednak te portki w domu przede wszystkim.
          Tylko tych dzieci żal.
    • amonette Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:00
      Czy sąsiadka przez resztę doby siedzi w spa unikając dziecięcia?
      Ile tak naprawdę pracujący rodzic spędza z dzieckiem na dobę?
      • mea.may Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 13:39
        Sąsiadka wraca do domu o trochę przed dwudziestą, bo kończy o siedemnastej pracę a potem trzeba jeszcze zajrzeć do sklepów z ciuchami i kosmetykami (zakupy żywieniowo-higieniczne robi mąż) Dziecko idzie spać trochę po 22, łatwo więc policzyć ile jest z dzieckiem. Rano z małą siedzi tata.
        • morekac Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 10:35
          Sąsiadka wraca do domu o trochę przed dwudziestą, bo kończy o siedemnastej prac
          > ę a potem trzeba jeszcze zajrzeć do sklepów z ciuchami i kosmetykami

          Detektywa najęłaś, że tak znasz jej rozkład dnia?
    • demonii.larua Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:14
      Znam i nie znam, trudno powiedzieć. Te które nie chcą mieć dzieci ich nie mają - młode. Ze starszych moja ciotka, ale u niej to była patologiczna ciąża w wieku lat 17. Nastolatki na rodziców się nie nadają.
    • mama2345 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:19
      znam, wczoraj jedną taką widziałam na placyku. Eh.
    • 18_lipcowa1 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 11:42
      znam wiele kobiet nie nadających sie na matki i jeszcze wiecej ojców- na ojców
    • lafiorka2 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 12:06
      Czy nigdy?Na pewno znam taką co za szybko została matką i to z nieodpowiednim kolesiem.Teraz chciała by szalec,ale nie może.Nie ma z kim zostawic dzieciaka.Ciągle myśli,że jest jeszcze nastolatką bez zobowiązań....Nie mówię,że dziecka nie kocha,ale swoim zachowaniem pokazuje jak jeszcze daleko,żeby nadawała się na matkę.
      W ogóle nie radzi sobie z wychowaniem dziecka.
    • atowlasnieja Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 12:13
      siebie. I co z tego? Mogę stanąć na środku ulicy wrzasnąć na bachora i nagle ludzie tracą wzrok i słuch.
      • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 20:38
        Może widzą i słyszą, ale po prostu nie chcą się wtrącać (niekoniecznie ze strachu czy lenistwa).
    • moim_zdaniem Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 13:17
      Znam.

      1. Moja szwagierka. Dziecko jak miało 3 miesiące zostawiła u swojej mamy, odwiedzała go różnie, czasem codziennie, czasem raz na kilka dni. Nie robiło jej różnicy, że jest chory, że tęskni za nią. Syn zamieszkał z nią w wieku lat 7 - jak poszedł do szkoły, więc jakby, z przymusu. Do dzisiaj chętnie go gdzieś zostawia, chorego posyła do szkoły, albo zostawia u babci a sama idzie na balety.

      2. Sąsiadka. Ma 2 dzieci. Nie widziałam, autentycznie ani jeden raz, żeby idąc do samochodu się na te dzieci nie darła i ich nie wyzywała. I zawsze, albo oboje albo ta młodsza, płaczą.

      • mea.may Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 14:16
        Gazeta,nie broń mojej matki - ona na to nie zasługuje. Zgotowała mi koszmarne,pełne wódki i przemocy dzieciństwo, młodość, długo leczyłam się z jej toksycznego wpływu na mnie. To,kim dziś jestem i jaka jestem zawdzięczam ciężkiej pracy nad sobą i genom mojego ojca. Moja matka nie dała mi nic, nie usłyszałam jednej pochwały,jednego ciepłego słowa. Na swojego małego wnuczka mówi "ten mały sukinsyn".
        • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 20:11
          Ojej sad
    • morekac Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 14:45
      Ja znam kilka takich
      > w rodzinie i w najbliższym sąsiedztwie.
      To dziedziczne, uważaj.
    • rosapulchra-0 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 16:10
      Miałam taką sąsiadkę, która średnio co trzy lata rodziła dziecko, w sumie ich miała siedmioro. Chowała te dzieci do czasu kolejnej ciąży i oddawała do domu dziecka.
      • misiowamama-2 Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 16:21
        rosapulchra-0 napisała:

        > Miałam taką sąsiadkę, która średnio co trzy lata rodziła dziecko, w sumie ich m
        > iała siedmioro. Chowała te dzieci do czasu kolejnej ciąży i oddawała do domu dz
        > iecka.
        według Gazety i jeszcze innych "koleżanek" to napewno nieleczona depresja ... tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 20:29
          Być może też inna jednostka chorobowa.
          Czy naprawdę uważasz, że zdrowa psychicznie kobieta (zwłaszcza przy powszechnej antykoncepcji) zachodzi stale w ciąże po to aby oddać kolejne dziecko do domu dziecka?
    • policjawkrainieczarow Re: Kobiety nie nadające się na matki 06.06.12, 17:03
      Następna - moja matka. Po
      > wiedziała mi kiedyś wprost, że urodziła mnie i moją siostrę na życzenie ojca, s
      > tarszego od niej o 14 lat,podobno zagroził rozwodem. Ona nigdy nie chciała mieć
      > dzieci, wolała zabawę, wódeczkę, towarzystwo - to jej zresztą zostało. Po co t
      > akie kobiety mają dzieci? Czy nie prościej rozstać się z partnerem i poszukać
      > takiego, który tych dzieci również nie chce mieć?

      Po co taki mężczyzna szantazuje kobiete ewidentnie nezainteresowaną macierzyństwem, zeby urodziła mu dzieci na zyczenie? Czy nei prościejrozstac się z partnerką i poszukac takiej, która te dzieci również chce mieć?
      • wioskowy_glupek Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 10:21
        1. Gazetko tak jak Cię lubię i generalnie popieram Twoje poglądy, tak tym razem sorry ale pitolisz jak potłuczona wink Jak ktoś zaniedbuje dziecko to naprawdę nie trzeba siedzieć z nim 24H ani go szczególnie obserwować żeby to zobaczyć. To po prostu widać na odległość często jak matka zajmuje lub nie zajmuje się dzieckiem. Po drugie, to że ojciec zajmujący się 3 h dzieckiem to super tata a mama niekoniecznie - to nie żadna hipokryzja. Weź pod uwagę że w większości rodzin model jest taki że ojciec pracuje, matka niekoniecznie. Przychodzi do domu 17.00 do 20.00 zajmuje się dzieckiem i jest super. Matka natomiast jest z dzieckiem cały dzień więc jeśli poświęca mu w tym czasie 3 godziny to coś jest nie tak. Oczywiście może być tak że to matka pracuje albo oboje wówczas, oboje te 3 godziny dziecku poświęcają + weekendy i wówczas oboje poświęcają dziecku mało albo dużo czasu - zależy jak patrzeć. Ale poza wszystkim tu nie o to chodziło autorce wątku tylko o matki alkoholiczki o matki które mówią dzieciom że ich nie chciały... I to jest właśnie osoba, która się na matkę nie nadaje....

        2. Lola to co Ty opowiadasz to już są jakieś kompletne farmazony, nie wiem masz jakiś kompleks silnej kobiety ? Mąż nie może iść z żoną na USG ? Co to w ogóle za ojciec który by iść nie chciał ? Zmienić pieluchy nie może ? Kosmos jakiś - burkę sobie najlepiej załóż, a chociaż nie bo w burce ciężko auto prowadzić a ty przecież musisz...
        • morekac Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 10:28
          A wiadomo, że ta mama nie pracuje? Może te 3 h wynikają z jej pracy zawodowej (jest wzmianka o niani), wpada upieprzona do domu i musi jeszcze coś tam ogarnąć. Czyli zła matka z definicji. Za to ojciec w tej samej sytuacji jest świetnym tatusiem.
          • wioskowy_glupek Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 14:29
            Morakec ale ja abstrahuję od tej konkretnej sytuacji bo nie znam ani tej kobiety ani jej dzieci. Chodzi mi jedynie o sytuację w której matka woli biegać po koleżankach i imprezach zamiast zająć się dzieckiem. W sytuacji kiedy matka pracuje to zupełnie jest co innego.
            • morekac Re: Kobiety nie nadające się na matki 08.06.12, 13:52
              Ta mama pracuje i przez to, że spędza z dzieckiem jakieś 3 godziny dziennie została okrzyknięta 'antymatką'. A policzmy dobrze: skoro kończy pracę o 17-tej, to należy doliczyć jeszcze dojazd do domu. Mało kto ma pracę za rogiem, czasem trzeba dojechać, w warunkach większego miasta zajmuje to jakąś godzinę. Zważywszy, że nie zawsze da się wyjść z pracy punkt 17-ta, już wychodzi wejście w drzwi o godz. 18-18.30. Jak się doda do tego to, że czasami trzeba kupić bułkę, pójść na jakiś fitnes/do lekarza/fryzjerki/kosmetyczki/spotkać się z koleżanką na kawie/załatwić cokolwiek - to robi się 19 - 19.30. Czyli trochę przed ósmą. Mnie ta godzina powrotu z pracy jakoś nie szokuje - bo tak sama dosyć często wracam.
              Dziwi mnie tylko, jak to wątkotwórczyni dokładnie wie, o której sąsiadka kończy pracę i co robi w drodze do domu...
              • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 08.06.12, 18:17
                Też mnie to dziwi. Może faktycznie zatrudniła detektywa aby ją śledził, w większości przypadków dojazd do pracy zajmuje około godzinę.
                Nawet jeśli nie godzinę to co? Dzień w dzień owa "wyrodna" matka chodzi po sklepach z ubraniami? No nie bardzo wierzę...
        • lola211 Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 10:42
          > 2. Lola to co Ty opowiadasz to już są jakieś kompletne farmazony, nie wiem masz
          > jakiś kompleks silnej kobiety ? Mąż nie może iść z żoną na USG ? Co to w ogóle
          > za ojciec który by iść nie chciał ? Zmienić pieluchy nie może ? Kosmos jakiś -
          > burkę sobie najlepiej załóż, a chociaż nie bo w burce ciężko auto prowadzić a
          > ty przecież musisz...

          Niech sobie łaza na te usg- ,mnie to po prostu smieszy i juz.Parka w gabiniecie gina.Nawet wowczas,gdy ta ciaza dopiero sie zaczela.
          Co do zmiany pieluch- chodzi o wspolniewykonywana czynnosc zmiany pampersa.
          • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 20:09
            No, ale co w tym śmiesznego że i ojciec chce zobaczyć wspólny w końcu płód na monitorze?
    • noemi29 Re: Kobiety nie nadające się na matki 07.06.12, 22:11
      Moja babcia sad Urodziła moją mamę i jeszcze dwoje dzieci (jedno zmarło w niemowlęctwie) bo...tak, przypadkiem. Nigdy nie kryła się z tym, że dzieci mieć nie chciała. Moja mama i ciocia nigdy nie zaznały uczuć matczynych, ciepła, troski. Babcia po pracy znikała do wieczora i niczym się nie przejmowała. Dzieci to była jej kula u nogi. Najbardziej cieszyła się, gdy pozbyła się córek z domu sad Smutne to, ale niestety prawdziwe.
      • gazeta_mi_placi Re: Kobiety nie nadające się na matki 08.06.12, 18:19
        A kto wychowywał i obcierał dupska Twojej Mamie i cioci? Nie czasem ta paskudna babcia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka