Dodaj do ulubionych

Prowadzenie auta.

    • jola-kotka Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 03:01
      Nigdy gdy jade ze swoim facetem nie prowadze,nawet o tym nie rozmawiamy,dla mnie to glupie prowadzic samochod jesli obok jest mezczyzna,ktory moze to robic.
      Wyjatkiem sa sytuacje,kiedy pan pil alkohol,wtedy jestem zmuszona go przywiesc do domu.
      • paliwodaj Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 06:01
        > e to glupie prowadzic samochod jesli obok jest mezczyzna
        glupie to bylo 60 lat temu, albo w krajach arabskich.
        U nas roznie bywa, gdy jedziemy razem ,czasami prowadze ja ,czasami maz. Nie stanowi to problemu, przysuniecie fotela, czy ustawienie lusterek trwa 20 sekund, bez przesady.
        Meza samochodu unikam, nie mam tam wszystkich moich akcesoriow potrzebanych mi do przetrwania w samochodzie jak : okulary p.sloneczne, lakiery do paznokci, pilniczki do paznokci, pomadki, blyszczki, chusteczki mokre i suche, jedzenie i picie, ubrania dla dzieci na zmiane, zabawki i ksiazeczki dla dzieci i inne. Meza samochod jest prawie bez akcesoriowy, nie wiem jak on moze tak jezdzic ;-/
      • kura28 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 10:12
        jola-kotka napisał(a):

        > dla mnie to glupie prowadzic samochod jesli obok jest mezczyzna,ktory moze to robic

        Czytam to zdanie po raz kolejny i cały czas nie mogę zrozumieć. Możesz mi wytłumaczyć co w tym jest głupiego?
        • jola-kotka Re: Prowadzenie auta. 08.06.12, 00:57
          kura28 napisała:

          > jola-kotka napisał(a):
          >
          > > dla mnie to glupie prowadzic samochod jesli obok jest mezczyzna,ktory moz
          > e to robic
          >
          > Czytam to zdanie po raz kolejny i cały czas nie mogę zrozumieć. Możesz mi wytłu
          > maczyć co w tym jest głupiego?

          To,ze w moim pojeciu wozic faceta,kiedy jest zdolny sam to zrobic to odbieranie jego meskosci.
          Prowadze samochod tylko swoj i wtedy kiedy jego nie ma przy mnie.
          Tak samo nie wyobrazam sobie mezczyzny stojacego przy zlewie myjacego naczynia,ale dzisiaj juz chyba nawet kobiety tego nie robia,mamy zmywarki,czy siebie np.przenoszaca meble.
    • moofka Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 08:09
      ustawienie lusterek i fotela zajmuje 10 sekund i jest pierwsze po zamknieciu drzwi - pierwsza lekcja kursu dla poczatkujacych
      no chyba ze je kluczem francuskim dokrecacie - serio nie rozumiem o co chlopu chodzi
      u mnie to sie robi przyciskiem z siedzenia - jednym palcem
      ja jestem niewielka kobieta, a on wysoki facet - to chyba normalne ze inaczej ustawiamy i fotel i lusterka
      prowadzi maz oczywiscie, chyba ze dziabnie wtedy jade ja
      na dlugie trasy zawsze on
      jezdzi szybciej i pewniej
      maz mi ufnie swoje auto do dyspozycji daje i ja jemu tez
      czasem tylko gledzi ze czystosc nie taka, ale to i dobrze bo mnie to mobilizuje do czestszego wynoszenia tego co sie nazbieralo smile
    • nabakier Bez bidetu i drugiego auta 07.06.12, 08:36
      jw.
      Patologia ze mnie podwójna- jedno auto w rodzinie i brak bidetu big_grin
    • guderianka Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 08:43
      Hehe, awanturą tego nazwać nie można ale "walką o ogień"-owszem wink Mąż lubi prowadzić-to że wszystko mu przestawiam to nie problem, gorzej z jego samopoczuciem. Prawko mam od 1,5 roku dopiero i przez pierwszy rok marudził, mówił jak mam jeździć, co robię źle -wolałam jeździć sama niz z nim jako pasażerem. Potem ględzić przestał ale nadal nie włącza radia gdy ze mną jedzie wink A ja lubię słuchać radia wink Na szczęscie dla niego teraz zrezygnowałam z prowadzenia na jakiś czas wink Na drugie auto nie mamy kasy i potrzeby.
      • rosapulchra-0 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 10:57
        Nie mamy aż tak pilnej potrzeby, żeby kupić drugie auto, ja pracuję w centrum, mam dosłownie spod domu przystanek autobusowy i 4 autobusy, które mnie wiozą wprost pod pracę. Opłata za parkowanie przez kilka godzin w centrum wynosi więcej niż bilety autobusowe. Dodać do tego koszt benzyny i sporą stratę czasu, żeby w ogóle znaleźć miejsce gdzieś blisko - rachunek jest prosty. Nie opłaca mi się i już.
        A z mężem jest taki problem, że on uważa, że ponieważ prawo jazdy ma o wiele dłużej niż ja (choć w tym przypadku to już nie ma znaczenia, bo ja jeżdżę od 19 lat), on jest mężczyzną, więc w jego mniemaniu to on powinien siedzieć za kółkiem, a przede wszystkim ten samochód nabyliśmy pod koniec lutego i myślę, że tu jest pies pogrzebany - mąż jeszcze się nim nie nacieszył po prostu. Ja również, więc mnie złości jego zachowanie i stąd są zgrzyty i zgrzyciki wink
    • feniks_z_popiolu Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 08:47
      Jeśli trzeba codziennie korzystać z samochodu to posiadanie dwóch samochodów rozwiązuje ten problem.
      Gorzej gdy jedzie się razem w dalszą trasę. Czyje auto wziąć jeśli obydwoje chcą prowadzić? Mój mąż uwielbia jazdę w trasy a niezbyt często ma okazję więc wtedy muszę stanowczo nalegać, że ja też chcę trochę pojechać bo też lubię. o tyle trudne, że jedziemy jego autem bo ma lepsze i nowsze
    • annajustyna Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 09:21
      Cha, cha, Gazeta, ale dalas czadu - widac my tez nedzarze, bo mamy tylko jedna audice, a przeciez powinnismy miec dwie tongue_out. Jak jedziemy gdzies razem, to wole, zeby chlop prowadzil - na szczescie mamy ustawienia zapisane (tak, tak, sa takie auta, ze mozna kluczykiem ustawienia sobie sterowac), wiec nie ma problemu z lusterkami, siedzeniem etc. Jakos chlop strasznie mnie stresuje swoimi uwagami typu: A ten Cie znowu wyprzedzil etc. A niech wyprzedza na zdrowie, jezdze wedlug przepisow. Poza miastem i tak mnie nikt nie wezmie tongue_out.
    • demonii.larua Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 09:40
      Nie, albowiem ja jeżdżę wyłącznie jako pasażer big_grin W Trójmieście auto jest mi kompletnie zbędne co za tym idzie - prawo jazdy również big_grin Zatem bywam wożona i dobrze mi z tym tongue_out
    • skarolina Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 13:45
      Mamy dwa samochody, więc problem nie istnieje.

      W dłuższe trasy - samochodem męża, bo to lepszy i większy samochód niż mój, wtedy prowadzi mąż, bo ja, w przeciwieństwie do niego jestem znakomitym pilotem i wszędzie nas dopilotuję bez problemu (nie uznaję nawigacji).

      Po mieście, jeśli musimy jechać razem, ostatnio zdecydowanie wolę, żebyśmy jechali moim samochodem i żebym ja prowadziła - nie znoszę stylu jazdy miejskiej mojego chłopa, szlag mnie trafia i ciężka nerwica jednocześnie, wolę go wozić po swojemu smile
    • kamelia04.08.2007 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 14:06
      tylko jeden samochód, to ty patologia jestes tongue_out
      zobacz, tu ematki-milionerki to po dwa samochody maja (ciekawe tylko jaka marka i jaki rocznik) i problemu nie maja.

      Przestawienie siedzenia i lusterka, to tylko pretekst, bo całosc zajmuje góra 10 sek., najbardziej dotkliwa jest urażona meska duma.
      U nas problemu grubszego nie ma, jak ja chce prowadzic, to ja prowadzę, ale mój też uważa, ze on lepeij i jego sposób jest lepszy jak mój, on szybciej dojedzie itp. Pare razy miałam ochote go wysadzic, bo wnerwiał mnie, raz miałam ochote wysiąśc, bo wnerwiony na korek wokół mojego ukochanego miasta przejechał na swietle (a ile sie od córki nasłuchał, że nie takie swiatło - obrze mu tak).
      Drugiego samochodu nie kupuje, bo nie ma potrzeby takiej (i kasy na to piekne nowe volvo V40)
    • mallard Chłopczyk... n/t 07.06.12, 14:07

    • myelegans Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 14:32
      Nie, jakos samo sie ustawilo, samochod jeden od jakiegos czasu i chwala najjasniejszemu. Jak jedziemy gdzies wszyscy prowadzi on, bo ja po prostu wole byc pasazerem, nawet na dlugie jazdy prowadzi maz, a ja moge w spokoju poczytac, albo z dzieckiem pogadac.

      NIkt sie nie wkurza o ustawienia lusterek czy foteli, tylko ustawia pod siebie.
      Moj maz dodatkowo tankuje, czynnosc, ktorej organicznie nie znosze. Jak mielismy 2 samochody to rano wybieralam ten, ktory.... mial wiecej paliwa w baku. On tankowal, ja wyjezdzalam, nigdy sie nie umawialismy i nigdy sprawy nie bylo, ani nawet rozmowy.
    • emilka82 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 14:59
      ja długo męczyłam się dojeżdzając do pracy bez auta.
      a mąż jeździł sobie i w du.. miał to jak ja się męcze ile czasu tracę (3 godziny) na podróże. a samochodem 1 h.
      wiele awantur stoczyliśmy, bo z finansami nie było rewelacji. ale wreszcie wymusiłam.. takim sposobem, że dał mi starego grata a sobie kupił lepsze.
      a ja i tak zadowolona byłam.
      potem wymusiłam lepsze...
    • hamerykanka Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 16:44
      Tak czytajac, zauwazam ciekawa rzecz. Jesli wrodzinie jest jeden samochod, z reguly jezdzi nim facet, nawet jesli zona do pracy ma dluzej i po drodze odbiera dzieci z przedszkola czy szkoly.
      Jesli samochody sa dwa, facet zabiera lepszy i nowszy, zostawiajac ten gorszy kobiecie-ktora nota bene zwykl wozi nim dzieci.
      Meski egoizm?
      • lolinka2 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 17:04
        hamerykanka - to ja (jak zwykle) łamię reguły. U nas auto jest głównie do mojego użytku zawodowego (i nie tylko). Chłop piechotą dynda do szkoły i z powrotem (czasem 3 x, bo np. dziecko ma rano zajęcia z logopedą, a potem początek lekcji o 13 i kończy je o 18), auto albo stoi wówczas na parkingu, albo jeżdżę nim ja.
      • mruwa9 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 17:14
        no, niby tak, ale my jestesmy wyjatkiem potwierdzajacym regule. Gdy bylo jedno auto (oj, jak dawno temu to bylo), zabieral je ten, kto danego dnia mial wiecej do przejechania (lub gorsze polaczenie komunikacji publicznej). teraz auta mamy podobnej wartosci i ten sam rocznik, moje jest zrywniejsze, o mocniejszym silniku i mniejszym zucyciu paliwa. jest moje, bo ja dojezdzalam dalej do pracy, ale to kwestia mocno umowna: moje auto zwykle bierze to z nas, ktore danego dnia wiecej bedzie jezdzic
        A wsrod znajomych mam pare podobnych sytuacji (albo jeszcze lepszych): ona jezdzi avensis, on- yaris. Ona- citroenem C5 (7-osobowym), on -malutka kia.
        • rosapulchra-0 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 17:25
          U mnie było podobnie, gdy mieliśmy dwa auta, ja jeździłam astrą, mąż matizem. Bez żalu i płaczu z jego strony. Teraz mamy jedno i klops, mąż całkiem je zaanektował i nawet gdy nie musi, to nie pozwala mi prowadzić, choć wie, że potrafię i lubię.
      • rosapulchra-0 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 17:20
        Słusznie zauważyłaś.
        Chyba dlatego tak się dzieje, że panom wydaje się, że oni są z natury lepszymi kierowcami, a prowadzenie samochodu jest takie.. niekobiece.
      • myelegans Re: Prowadzenie auta. 08.06.12, 13:15
        NIe widze tego. Naokolo, to raczej zony dostaja nowe samochody, faceci kupuja uzywane, albo "po zonie". Jak mielismy 2, to ja jezdzilam zawsze lepszym. Teraz mamy jeden i to ja nim do pracy dojezdzam.
      • misiowamama-2 Re: Prowadzenie auta. 08.06.12, 13:39
        U nas tego nie ma. Oboje jeździmy starymi (poczciwymi) złomkami smile Tyle, że moja Hondzia jest duża, obszerna, masywna a nissan męża mały, ciasny i do d...y nie podobny (to moje zdanie) big_grin .Osobiście wolę duże "bryki" i takimi jeździ mi się najlepiej, więc oboje jesteśmy zadowoleni- każdy ma to co lubi. A jeśli zdarzy się, że Hondzię dopadnie awaria, to... mąż jest wyrozumiały i oddaje swojego "truposzka" do mojej dyspozycji.
    • lolinka2 Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 16:59
      z natury - on prowadzi jeśli jedziemy razem, gdy jedziemy na imprezę wysokoprocentową ustalamy kto pije, a kto prowadzi (zwykle dość sprawiedliwie ten podział przebiega).
      I to wybitna norma, że każdy przestawia sobie siedzenie i lusterka wg własnych gabarytów.
    • premeda Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 17:57
      U mnie od samego początku jest tak, że jak jedziemy gdzieś we dwójkę, to chłop mi się pcha do samochodu z książką, więc prowadzę ja. Chyba, że jedziemy do jego babci to wiadomo, że tam mnie czymś wysokoprocentowym poczęstują (mój alkoholu nawet nie powącha), więc wtedy on wraca, zawsze jest już ciemno to nie ma problemu, że on nie może poczytać. Chłop prawo jazdy ma z 10 lat dłużej ode mnie ale mi za kierownicą ufa. Długie trasy też głównie ja robię, bo nie męczę się prowadzeniem i nie mam problemów z koncentracją, nawet po całej nocy za kółkiem. Na codzień mamy dwa auta, każdy własne takie jakie chciał, ja mam nowsze i ekonomiczniejsze. Co do stylu prowadzenia to oboje mamy nawyki, które drugiemu się nie podobają ale lubimy ze sobą jeździć i żadne nie marudzi.
    • e-ness Re: Prowadzenie auta. 07.06.12, 18:24
      Mamy dwa samochody (moj rodzinny) jak jedziemy z bagażem zawsze moim i mój maż prowadzi- ja wole sobie nogi wyciągnac na tablicy i podziwiac widoki. Jak jedziemy na imprezę z alkoholem, zawsze ja drinkujęsmile z wyboru męza. Jak mam ograniczony czas i mamy jechac razem to ja prowadzę, mąż jest z tych przepisowychwink i coś mnie trafia jak pyrtoli się na drodze.
      W moim aucie jest zawsze bałagan, u niego idealny porządek i to jest głównym powodem naszych kółkowych sprzeczek, ale lak mężusiowi juz zaczyna mocno doskwierać ogólny nieład to bez szemrania zabiera auto na myjnie i do czyszczenia i podstawia wypicowanesmile
      • penelopa40 Re: Prowadzenie auta. 08.06.12, 10:40
        nie mam się co awanturować bo jak na razie jestem jedynym kierowcą w rodzinie, czekam niecierpliwie jak córka skończy 18 lat i wreszcie będzie mnie wozić...
    • alpha.sierra Re: Prowadzenie auta. 08.06.12, 13:12
      Oficjalnie Pan Mąż ma ciężką chorobę lokomocyjną, więc nie może jeździć jako pasażer. W praktyce jako pasażer wrzeszczy, że mu buja jak przeraczam 40 km/h. Dla świętego spokoju prowadzi więc on, chyba, że ma kaca albo jest wypity (z raz na 2 lata się zdarzy).
      Z drugiej strony chłopak b. dobrze jeździ, więc się nie awanturuję.

      Jak były warunki na to, żeby bylo jedno auto w rodzinie, to za żadne skarby świata nie chciał mi go oddać (mimo, że wtedy by się przydało). Teraz potrzebne są dwa i przy naszych własnych o dziwo większym i mocniejszym jeździłam ja. Teraz siłą rzeczy nowszym jeździ on, bo to jego służbowe tongue_out.
    • misiowamama-2 Re: Prowadzenie auta. 08.06.12, 13:31
      Na codzień nie ma problemu, bo każdy ma swoje autko. Zakup drugiego to dobry pomysłsmile
      Natomiast jeśli jedziemy cała rodziną dalej, to mam sposób na ślubnego wink Od dziecka cierpię na chorobę lokomocyjną, która (o dziwo) jeśli sama kieruję pojazdem-znika. Natomiast jeśli jestem pasażerem, ZAWSZE po przejechaniu kilku km. mam objawy typowe dla tej przypadłości. Mąż wie i chcąc uniknąć przykrych konsekwencji nigdy nie pcha się za kierownicę. Nie ma awantur. mąż nie denerwuje się, dzieci nie słuchają i każdy jest zadowolony big_grin
    • bri Re: Prowadzenie auta. 08.06.12, 13:35
      Nie lubię prowadzić w dłuższych trasach, więc awantur o to nie ma, mimo iż na takie wyjazdy bierzemy zazwyczaj mój samochód (męża rajdówka się do tego nie nadaje). Drugi samochód Twojego problemu nie rozwiąże, no chyba, że będziecie wszędzie jeździć osobno, ale to mało ekonomiczne.

      Jeśli Tobie samochód na codzień nie jest potrzebny to bez sensu brać sobie na głowę jego utrzymanie. Raczej staraj się przekonać męża, że samochód jest wspólny i masz takie samo prawo korzystać z niego jak on.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka