matki w pracy - list WO

21.06.12, 22:53
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,11971294,Matki_w_pracy_nie_sa_wazniejsze_.html
nie mam choty brac udzialu w tej jatce, dyskusji pod listem (a co, zrobie sobie swoja wink
ale tego typu problemy sa w sumie bajecznie proste do rozwiazania. U mnie istnieje elektroniczny system "kart zegarowych"- przychodzac do pracy loguje sie swoim wlasnym kodem, wychodzac- wylogowuje. W ten sposob pracodawca sprawuje kontrole nad czasem pracy pracownikow, system nalicza tez ewentualne nadgodziny, ktore mozna sobie wykorzystac (oczywiscie po uzgodnieniu z szefostwem) w razie potrzeby (jak rzeczone przedstawienie w przedszkolu). Mozna tez uelastycznic czas pracy nie jest powiedziane, ze wszyscy codziennie musza siedziec od 8 do 16, bo mozna jednego dnia pracowac od 7 do 18, a kolejnego od 8 do 14, itd. byle godzinowo zgadzal sie wymiar czasu pracy w skali tygodnia. Taki system daje wieksza elastycznosc i ulatwia pogodzenie pracy zawodowej z rodzicielstwem, bez przerzucania obowiazkow zawodowych na bezdzietnych wspolpracownikow. Az dziwne ze w Polsce ten system (elastycznego czasu pracy) nie potrafi sie przebic do szerokiej praktyki.
    • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 22:57
      Hmm... a czy ten system elektroniczny jest zabezpieczony przed ewentualnymi próbami manipulacji czasem? tongue_out Polak potrafi...
    • an_ni Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 22:58
      bo to dziki kraj
    • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:05
      CytatMozna tez uelastycznic czas pracy nie jest powiedziane, ze wszyscy codziennie musza siedziec od 8 do 16, bo mozna jednego dnia pracowac od 7 do 18, a kolejnego od 8 do 14, itd. byle godzinowo zgadzal sie wymiar czasu pracy w skali tygodnia.

      To też jest fajny pomysł, ale zauważ, że zależy to w dużej mierze od charakteru pracy, a także od tego, czy jest to robota bardziej indywidualna czy zespołowa. Bo w tym drugim wypadku dochodzi problem pod hasłem: "jak to wszystko zgrać".
    • joxanna Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:10
      Pamiętam, jak koleżanka opowiadała, jak to w jej firmie (duża niemiecka firma, obecna w całej Europie) wprowadzono taki system. I po kilku miesiącach odbył się zjazd wszystkich biur w Niemczech i zaczęła się jazda, bo jakoś nikomu poza Niemcami ten system się nie podobał.

      Ponoć najbardziej denerwowali się Polacy - bo nie mogą pracować po godzinach w biurze, tylko są zmuszani do zabierania pracy do domu, a tam nie do wszystkiego mają dostęp, bo inaczej firma musiałaby płacić za nadgodziny.

      Za to najbardziej wyluzowani byli Hiszpanie. Karty? Jakie karty? Były, ale przecież już dawno wszyscy pogubili...smile
      • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:26
        to nie sa fizyczne karty zegarowe, ktore mozna pogubic. To jest kod, PIN, dla kazdego pracownika. W jego interesie jest go nei zapomneic, bo jesli sie nie zaloguje rano, to ak, jakby byl nieobecny w pracy. Jesli zapomni sie wylogowac po poludniu, system (albo raczej- odpowiedzialny za niego pracownik) wyloguje go manualnie. Warunki do naduzyc? Mozna sobie wyobrazic, ze np. przekaze sie PIN kolezance, na zasadzie: ja uciekam wczesniej, a ty mnie wyloguj o 15, ale to niesie ze soba ryzyko, jak przy zdradzaniu PINu w kazdym innym przypadku ( i mozna na taka okolicznosc odpowiednio uczulic nowego pracownika, oszustwo moze sie wiazac z konsekwencjami dyscyplinarnymi). Zabieranie pracy do domu to nic innego, jak okradanie pracownika przez pracodawce z prywatnego czasu i pracy, wiec ten system moglby sie przyczynic do ucywilizowania relacji pracownik-pracodawca.
        A nawet podczas pracy zespolowej nigdy wszyscy nie pracuja razem przez 100% czasu, jest tu miejsce zarowno na prace wspolna, jak i czesc, gdy kazdy z czlonkow zespolu pracuje indywidualnie nad swoja czescia. I pod tym katem mozna zorganizowac prace.
      • katia.seitz Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:41

        > Za to najbardziej wyluzowani byli Hiszpanie. Karty? Jakie karty? Były, ale prze
        > cież już dawno wszyscy pogubili...smile

        Odczuwam silną duchową wspólnotę z Hiszpanami w tym zakresie big_grin
    • kropkacom Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:13
      No cóż, naturalną konsekwencją pracy kobiet, które mają dzieci jest ich wychodzenie na przedstawienia progenitury. Kwestia pracodawcy aby tak ustawił pracę żeby krzywda się nie działa kiedy pracownik wyjdzie. Kobiety za to powinny angażować partnerów w takie imprezy.
      • kropkacom Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:18
        U męża w pracy wiekszość to single i oni też wychodzą w ciągu dnia, idą na chorobowe i biorą urlop z dnia na dzień. Nikt nikomu nie jest wilkiem, bo to kierownictwo ma najwyżej problem, a nie pracownik.
      • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:25
        Kwestia pracodawcy aby tak ustawił pracę żeby krzywda się nie działa kiedy pracownik wyjdzie.

        Ok, a jak to ma wyglądać w praktyce? Załóżmy, że pani Edeltrauta ma do wykonania określoną ilość zadań, które zajmują jej przeciętnie 7,5 godziny (0,5 godziny na śniadanie i ploty). Pani Edeltrauta wychodzi po 4 godzinach, bo ma przedstawienie dziecka/spotkanie z koordynatorkami ślubnymi w sprawie Save the Date/kota z lękiem separacyjnym i buntem dwumiesięczniaka, do tego w trakcie treningu czystości, w związku z czym nie jest w stanie zrobić całości swojej doli, która musi być wykonana koniecznie na dany dzień. Załóżmy nawet, że pani Edzia się sprężyła, zrobiła w 4 godziny robotę za godzin 5,5. Zostało roboty na dwie godziny. Co się dzieje z tymi brakującymi zadaniami? Znikają?
        • kropkacom Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:29
          Jeżeli chodzi o pracę biurową praca może być wykonana na przykład w domu (przy chorym dziecku) lub w innych godzinach. Można?
          • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:33
            No właśnie, nie każda praca biurowa może być wykonywana w taki sposób.
            • kropkacom Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:36
              Jaka nie może być wykonana? Oczywiscie masz rację. Chce się tylko upewnić, ze tak w ciemno nie strzelasz...
              • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:43
                Np. moja, nie ze względu na specyfikę pracy, ale na specyfikę miejsca pracy. A tak bym się chętnie zabarykadował w domu i nie wyłaził na to cholerne słońce sad

                • kropkacom Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:45
                  Wiesz, to mi nic nie mówi big_grin Ale ok, uznaje, że wiesz co mówisz. Nie zgodzisz sie jednak, ze sa wypadki, że można a się tego nie robi?
                  • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:46
                    Tak, zgadzam się.
        • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:35
          wowczas planuje sie swoje wyjscie wczesniej, oraz wykonuje swoja prace wczesniej lub pozniej (jesli to mozliwe). Godziny, ktore sie opusci z powodu np.wczesniejszego wyjscia jednego dnia, musza byc odpracowane innego dnia (przed lub po planowanym wolnym). Sumaryczne ilosc godzin sie zgadza, a i praca zostaje wykonana. Nikt na tym nie traci.
          Pracodawca nie musi sie z automatu godzic na takie zwolnenie, to kwestia uzgodnienia i wypracowania kompromisu, aby wilk byl syty i owca cala (np. szef mowi- ok, we wtorek mozesz wyjsc o 14, ale w poniedzialek lub inny dzien musisz zostac dluzej i nadrobic to, co powinnas zrobic we wtorek podczas twojej nieobecnosci).
          Taki system dobrze dziala, gdy pracodawca i pracownik nawzajem sie szanuja i wlasciwie rozumieja swoje obowiazki.
          Jesli tych godzin na minusie (system "kart zegarowych") nie odpracuje sie w regulaminowym czasie , pracodawca potraca odpowiednia stawke godzinowa z pensji. Nie ma opcji okradania pracodawcy.
          • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:38
            Załóżmy, że Edeltrauta jest recepcjonistką. Albo pracuje w punkcie obsługi klienta (też telefonicznym). Co wtedy?
            • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:50
              i sama pracuje przez cala dobe na okraglo, 365 dni w roku? Nie ma zmiennikow, z ktorymi da sie umowic: dzis ty pracujesz dluzej, a jutro (lub innego dnia) ja za ciebie zostane ?
              • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:55
                Tyż prowdo, jak mówił stary baca. Oczywiście, zawsze można spróbować się z kimś dogadać.

                Ale zauważ, że wiele z tych imprez szkolno-przedszkolnych odbywa się w określonych dniach. Początek roku szkolnego, koniec roku szkolnego, Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Babci... jeżeli mamy trzy recepcjonistki, z których każda ma przychówek i każda chce pójść na przedstawienie z okazji Dnia Matki? Ok, to kwestia ustaleń, ale zawsze któraś będzie się czuła pokrzywdzona.
                • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 00:20
                  u mnie w pracy w takich sytuacjach zarudnia sie doraznie kogos na zastepstwo (albo z oddelegowania z sasiedniej placowki, jesli maja taka mozliwosc, lub emeryta/emerytke, zwykle swiezo upieczona, ktora u nas pracowala, zna sie napracy na danym stanowsku i nie wymaga ekstra przygotowan i wdrozenia, wsakuje na stanowisko na kilka godzin i rozwiazuje problem). Jesli nie ma takiej mozliwosci, to personel na danym stanowisku musi sie miedzy soba dogadac, kto zrezygnuje z wolnego i zostaje na placu boju (nie zawsze przeciez musi isc do rzeconego przedszkola matka, moze isc ojciec, a i istnieje opcja, ze nawet tego samego dnia imprezy moga sie odbywac o roznych porach i jest mozliwa rotacja.
                • gazeta_mi_placi Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:16
                  Albo bezdzietna osoba zbiegiem okoliczności ma pogrzeb bliskiej osoby akurat w dniu przedstawienie lub choruje.
    • inguszetia_2006 Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:33
      Witam,
      Uważam 8, lub 9 godzinny czas pracy za anachronizm. Dlaczego najlepsi (w podtekście - moi pracownicy;-P), mają siedzieć po 8 godzin, skoro wyrabiają się w 7? Albo w 6? Dlaczego najlepsi muszą być karani za swoją "najlepszość" 8-godzinnym czasem pracy i kartami? Owszem, mogą pracować po 15 godzin, jeśli zajdzie taka potrzeba, tzn. trzeba będzie PR-owo zagrać, ale why???? Nie zgadzam się z tym od początku, to jest nie fair w stosunku do osób samodzielnych i bystrych. Kołki mi na głowie ciosają, że ludzi wypuszczam po 6, 7 godzinach, ale mogą mi naskoczyć. Zrobili swoje, to po cholerę mają siedzieć? Dla idei, oczywiście.
      Czym dłużej siedzisz w firmie, tym bardziej firma staje się twoją rodziną. Myślałam,że takie zagrywki dawno już za nami, ale nie,nie w Polsce. Głupie spotkania o d.. Maryni o 18? Cholera, muszę dziecko odebrać ze szkoły, bo mąż nie da rady, nie wyjdzie podczas operacji, a ja muszę siedzieć do 20:00 i słuchać dupereli. Jak wyjdę, będzie gadane, że kobieta, że po dziecko pojechała etc. To są działania świadomie antyrodzinne, wykluczająca kobiety z "menedżowania". Raz wymogłam spotkanie o 15, to było larum, że chłopaki chcą wypić(wieczorem) i do domu nie chcą wracać, więc robię im koło pióra. OJP.
      Pzdr.
      Ing
      • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:40
        Buuu...

        a w większości firm, jeśli człowiek wyrabia się z zadaniami znacznie szybciej niż jest to zakładane, to znaczy, że można go zasypać obowiązkami od innych.
      • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:46
        nie bardzo rozumiem problem: albo pracujesz na etacie i bierzesz na siebie zobowiazanie przepracowania odpowiedniej ilosci godzin , albo zatrudniasz sie na umowe o dzielo i sama sobie ustalasz tempo oraz czas pracy, byle byla wykonana w okreslonym terminie, a pracodawcy nic do tego, kiedy i jak pracujesz.
        Zebrania? A jaki problem zorganizowac je w porze , w ktorej wiekszosc (lub wszyscy) pracownicy sa w firmie? U mnie sa np raz w tygodniu o 10 rano. NIe koliduje to z roznymi porami, o ktorych rozpoczynaja i koncza prace moi koledzy kazdego dnia. (bo kazdy konczy o innej godzinie).
        • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 21.06.12, 23:49
          Albo pracujesz według przeboju ostatnich lat, czyli na podstawie umowy zlecenie, de facto bedąc pracownikiem etatowym smile
      • claudel6 Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 00:05
        rany, jak ja sie strasznie z tym zgadzam to az brak mi słow smile
      • bella_roza Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:01
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam,
        > Uważam 8, lub 9 godzinny czas pracy za anachronizm. Dlaczego najlepsi (w podtek
        > ście - moi pracownicy;-P), mają siedzieć po 8 godzin, skoro wyrabiają się w 7?
        > Albo w 6?

        najlepsi mają te 2 godziny na ematkę wink

        a co do pierwszego postu, ja mam taki system i bardzo sobie cenię. jednego dnia wychodzę wczesniej, innego siedze dłużej, suma w miesiącu tylko musi się zgadzać.
      • szironna Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:41
        szef z takim podejściem to marzenie.
        b.bym chciała żeby u nas zaczęły liczyć się efekty pracy, wydajność, skuteczność itp., a nie to że siedzę 8 czy 12 godzin.
    • yuka12 Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 00:12
      U nas w pracy wpisujemy godzinę przyjścia i wyjścia w zeszycie zaraz przy wejściu i w dodatkowym zeszycie z ewidencją czasu pracy. Karty elektroniczne są właśnie rozważane jako alternatywa. Praca ma tryb zmianowy i matki małych dzieci mogą pracować na pół etatu na porannej zmianie, by móc po południu odebrać dzieci ze szkoły czy żłobka. Można się również zamieniać. Dzięki temu jutro zostaję w domu z dziećmi, kiedy ich szkoła jest zamknięta z powodu szkolenia nauczycieli. Zamieniłam się z koleżanką z pracy. I to chyba największy (i jeden z niewielu) plusów mojej pracy.
    • sueellen Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 00:22
      Mamy dwa listy. Jeden o niebie, drugi o clebie czyli kompletne niezrozumienie.
      Pani A pisze, że nie chce być dyspozycyjna i że to jej koledzy powinni starać się upodobnić do nas, pracujących matek (też jestem pracującą matką, ale jakoś nie podzielam jej zdania - nie rozumiem, dlaczego wrzuca nas do jednego worka?), a nie odwrotnie. Pani proponuje aby panowie zaczeli bardziej cenić czas spędzany poza firmą, nawołuje do podziału obowizków domowych.

      Druga Pani nr 2 w odpowiedzi pisze:

      Jeśli Pani Sokolińska nie chce być dyspozycyjna i chce móc o 15.30 być na przedszkolnym przedstawieniu, bardzo proszę, ale dlaczego koszty jej terminarza mają ponosić inni?

      Jeżeli decyduję się na dziecko, muszę być świadoma czekających mnie nieprzespanych nocy, tego, że dziecko będzie zajmować moje myśli i mój czas, który od teraz trzeba będzie planować inaczej. Ale to tylko moja decyzja i nie mogę zmuszać innych, żeby ponosili jej koszty.

      I tak dalej w ten deseń. W dodatku autorka listu nr 2 pisze, że przeczytała list Pani nr 1 dwa razy. No cóż, czytanie ze zrozumieniem oblala po całości.

      Pani nr 1 wyjdzie z pracy o 15:30 choćby się waliło i paliło i premii nie dostanie. Dostanie gołą pensję. Pani 2 zostnie i wykona pracę, którą być może zostawiła niedokończoną pani 1 i dostanie premię. Obie panie powinny być zadowolone?

      Ale nie są! Pani nr 1 nie podoba się, że pani nr 2 tak ciężko pracuje (powinna mniej) bo powinna zajać się domem i jakąś kiełbasą (która nie wiedzieć czemu znalazła się w jej liście), a pani nr 2 uważa, że ona by chciała wyjść na silownię, ale nie może bo to głupio brzmi i pani 1 tego nie rozumie. Ależ pani 1 to rozumie, bo przecież pisze o tym, że ci cięzko pracujący powinnni "bardziej cenić czas spędzany poza firmą".


      A moje zdanie jako pani 3 jest takie, że skoro pracuję to robię to dobrze, nie zawalam i jestem ceniona i nie kombinuję jak tu pracowc na pół gwizdka. Najlepiej by jednak było, abym wcale nie pracowała i zajęla się domem na pełen etat. Wtedy mialabym pewność, że wszystko jest na właściwym miejscu. Niech się chłop bawi w wyścig szczurów i windowanie wyników (wywolując zmarszczki na czole pani nr 1), a ja się spokojnie zajmę sprawami domu i dzieci.
    • lady-z-gaga Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 00:32

      U mnie istni
      > eje elektroniczny system "kart zegarowych"- przychodzac do pracy loguje sie swo
      > im wlasnym kodem, wychodzac- wylogowuje.

      Ach, doprawdy? to jakaś wyższa cywilizacja tongue_out

      > w Polsce ten system (elastycznego czasu pracy) nie potrafi sie przebic do szero
      > kiej praktyki.

      Bo ta Polska to taki dziki kraj big_grinbig_grinbig_grin
      Moja matka w latach 70tych miała karty zegarowe w pracy. I nie było tw tym nic wyjątkowego, wiele zakładow pracy stosowało ten system.
      Co prawda dużego pola manewru nie było, bo musiała pojawić się między 8 a 8.30, ale odpadał problem spóźnień. Rozliczenie było w cyklu miesięcznym, liczba godzin musiała się zgadzać.
      • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 01:10
        nie chodzi o to, czy dziki, czy nie dziki kraj, przedstawiam przyklad z mojego obecnego podworka, jako przyklad, ze mozna na tyle uelastycznic system pracy, zeby byl wilk syty i owca cala. I to nie tylko w stylu znanych z Polski kart zegarowych (co z tego, ze istnialy, jesli wszyscy musieli zaczynac i konczyc prace o tej samej godzinie, a karty sluzyly glownie do wylapywania spoznialskich, a nie do dostosowania rytmu oraz godzin pracy do indywidualnych potrzeb).
        Jak jest obecnie w Polsce, nie wiem, bo od lat tu nie pracuje, wiec wypowiadam sie tylko o tym, co wiem i co znam.
    • hamerykanka Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 02:19
      Uie w pracy byl taki system, ze kazdy mial do przepracowania 40 godzin/tydzien; w kazdy piatek wypelnialo sie formularz na swoim kompie, drukowalo i zanosilo kobiecie rozliczajacej godziny. W tygodniu mozna bylo pracowac o ktorej sie chcialo, wliczajac soboty i niedziele, warunkiem bylo wypracowanie owych 40 godzin. Zebrania byly w ciagu tygodnia i trzeba bylo byc. W tym systemie pracowali wszyscy, od pracownikow technicznych do naukowcow, ztym ze naukowcy mieli wiekszy wybor , w jakich godzinach pracowac.
      W ten sposob moj maz moze przyjezdzac do pracy o 9, wyjsc kiedy potrzebuje, najwyzej odrobi innego dnia lub dopisze swoje godziny urlopowe, ktore akumuluje co tydzien.
    • wuika Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 07:03
      Z tego, co widzę, elastyczny czas pracy jest stosowany szeroko, ale po prostu nie można go zastosować wszędzie. W fabryce nie zastosujesz. Dla pani w sklepie zastosujesz w ograniczonym zakresie - nie mówię o marketach, ale o małym sklepie, gdzie pracują 2 - 4 panie, możliwości zmiany godzin, zwłaszcza nagłe, jest możliwe o np. pół godziny, a nie, że sobie ktoś odrobi kilka godzin i je odbierze tak po prostu. W obsłudze klienta - nie ma szans. Na poczcie, w banku - jeśli do jednej rzeczy / okienka jest jednocześnie jedna osoba, to elastycznym można być w ograniczonym zakresie.
      • ivaz Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 07:26
        w mojej byłej pracy był elastyczny czas pracy, ale jak tu ktoś napisał Polak potrafi taki system nie wypalił, ponieważ ludzie od poniedziałku do czawartku zostawali dłużej w pracy, zaś w piątek przyjeżdzali tylko odbić kartę i połowy pracowników nigdy w ten dzień nie było, niestety dyrekcja musiała zmienić z tego względu regulamin.
        • wuika Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 08:21
          U nas elastyczny czas pracy jest. Biuro pracuje od 7 do 17, jest czas na ogarnięcie 8 godzin. Część ludzi dodatkowo jest na zadaniowym czasie pracy i tu już w ogóle panuje dowolność, może nie zupełna, ale duża. Ja niedługo wracam do pracy, odliczając trochę zmniejszony etat i przerwę na karmienie mam do 'odrobienia' 6 godzin dziennie. Z grubsza się podaje godziny, w jakich człowieka można zastać (żeby można było zadania dobrze rozdzielić, zaplanować zebrania na moment, kiedy ogół powinien być itp.), ale bez większych następstw przy spóźnieniach, czy pojedynczych przesunięciach (zadeklarowanie 7 - 15 nie oznacza, że nie można przyjść na 10, a poprzedniego dnia odrobić godzinkę), byle była informacja, kiedy nieobecność to nieobecność, a nie późniejsze przyjście czy wcześniejsze przyjście. Ale jest kilka stanowisk, gdzie trzeba być 8 - 16 i możliwości manewru są niewielkie (po pół godziny w każdą stronę od czasu do czasu). No nie da się, taka charakterystyka stanowiska pracy. I tam nie ma, że boli.
        • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:28
          u nas to dziala po prostu tak, ze takiego wolnego nie mozna wziac sobie na wlasna reke, trzeba je uzgodnic ze zwierzchnikiem, ktory moze powiedziwc "nie", gdyby to oznaczalo, ze firma opustoszeje podczas gdy ktos musi tkwic na posterunku. Nadgodziny nie przepadaja, ale trzeba uzgadniac z szefostwem termin ich wykorzystania.
    • alabama8 Dyspozycyjna ... 22.06.12, 07:53
      A co oznacza słowo "dyspozycyjna"? (no wiem co o znacza, ale wykładnia stosowana przez pracodawców jest bardzo szeroka). To nie oznacza, że będzie pracować 8:oo-16:oo, nie będzie chorować i tyle ... dyspozycyjność to u nas gotowość do wyjazdów służbowych od jutra na tydzień bez żadnego "ale", gotowość do zostawania po godzinach (niepłatnych - bo jak ktoś jest gotów na płatną pracę po godzinach to nie jest "dyspozycyjny" tylko "roszczeniowy").
    • shellerka Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 10:14
      wyobraź sobie, że są pracodawcy, którzy jeśli nie widzą Cię codziennie o 7.55 za biurkiem, dostają białej gorączki i mają zły humor przez cały dzień.
      tak samo, jeśli przyjdzie Ci do głowy spytać o 16.05 czy możesz już wyjść (w domyśle, czy ma coś jeszcze do ciebie) - jak w banku masz strzelanie z du py przez miesiąc.

      nieważne, że poprzedniego dnia siedziałaś od 8 do 20. nie. to akurat go nie interesuje.
      jak również nie interesuje go, że obojętnie czy na urlopie na drugim końcu świata, czy na wyjeździe weekendowym, nie masz zasięgu. zasięg w komórce służbowej musisz mieć zawsze, bo on może zechcieć Cię o coś spytać w piątek o 22.00, kiedy ty jesteś w kinie, wiec nie ma opcji, że komórka Ci się rozładowuje.

      marzę o pracy, w której będę miała mądrych przełożonych i nie podpie...jących współpracowników. amen.
      • an_ni Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:20
        do tego trzeba byc specjalista w zawodzie a nie asystentka
        • shellerka Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:34
          weź się lepiej do roboty - ja na szczęście nie muszę nikomu wchodzić w du pę, żeby bujać się służbowym autem i być czyimś sługusem lizusem.
          a jeśli uważasz, że wykonywałam pracę asystentki i za to mi płacono, to ciekawe jak się do tego ma mój zakres obowiązków rozpisany w podpisanym załączniku do umowy, który mam w domku i zamierzam wykorzystać przy ubieganiu się o PISEMNE referencje. bo jakie co niektórzy dostają referencje telefoniczne, to oboje wiemy tongue_out
          • aga.pier Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 12:21
            z tą asystentką jest coś jednak na rzeczy bo w soim profilu wymieniasz to zajęcie jako najważniejsze.
            • shellerka :) 22.06.12, 12:59
              podobam Ci się, co? przyznaj się... śnię Ci się czasami? tongue_out współczuję Ci Ago. Musisz mieć wyjątkowo nudne życie, żeby włazić na mój profil w golden line, nieaktywny od co najmniej 3 lat.
              a! i masz wyjątkowe szczęście, że zobaczyłam Twój wpis - akurat się nie zalogowałam. na co dzień daruj sobie jakiekolwiek wpisy pod moimi postami, bo mam Cię wygaszoną.

              miłego dniasmile
              • aga.pier Re: :) 22.06.12, 13:45
                Nie, w ogóle mi się nie podobasz. W każdym razie nie przypominasz Paris Hilton smile
                A twoja radosna twórczość po prostu się kupy nie trzyma.
          • an_ni Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 13:59
            twoje zdjecie bedzie lepsza rekomendacja :0
            dostalas te prace za 5 tys?
            • gazeta_mi_placi Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 14:17
              5000 zł to przecież ledwie na waciki starcza...
    • hellulah Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:17
      mruwa9, kochana, oczywiście, że w większości zawodów to byłby idealny system, a skąd opór? No ja nie powiem, skoro według mnie ten system jest świetny. Przypomnę jedynie niedawne pyskówy dotyczące nauczycieli - ile procent forumek jest w stanie pojąć ideę pracy dzielonej na wykonywaną przy tablicy i w dowolnym innym miejscu (w domu przy biurku, pod gruszą na działce, w wannie pełnej wody i płatków róż o 2.30 w nocy)?

      No dobra - strzelam. Krucho o pracę, to stawia się z duppy wzięte wymagania, celem wyeliminowania jednostek słabszych, niekoniecznie gorszych. Nie możesz przykuć się łańcuchem do stanowiska pracy? to won!!! bo ja z pieśnią na ustach mogę (niczym specjalnym poza tym się nie wyróżniam).

      No i jakieś takieś prymitywne (w sensie pierwotne, z głębin jaszczurczego mózgu) instynkty wchodzą w grę - zabić, zniszczyć, unieszkodliwić pomiot obcy genetycznie. Bo żarcia zabraknie i przestrzeni życiowej. Czyli utrudnić na maksa życie rodzicom. W ogóle rodzicom a nawet innym rodzicom.
    • chipsi Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:28
      Nie rozumiem. Taki problem się zwyczajnie dogadać? Wydaje mi że ludzie sami stwarzają sztuczne problemy. Zarówno u mnie jak i u męża w pracy jest tak że gdy ktoś nie może przyjść do pracy bo zachorował/ma pilny wyjazd/zapił dzień wcześniej to po prostu dogadujemy się z innymi. Dziś ty powalczysz dłużej jutro ja. I już. Widzę modę na problem "młoda mama chce wolne". Jakby zwyczajnie popiła i nie wyrobiła do roboty problemu by nie było.
      • gazeta_mi_placi Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:37
        Póki co jakoś jest moda, ale na "Mama (hehe) może w pracy więcej", nawet taka kampania była big_grin
        I "firmy przyjazne matkom" jakby to był jakiś nadgatunek pracownika.
        • hellulah Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:47
          Oj gazeta, gazeta, to jak z kazaniami kaznodziejów wytykających ludziom rozpustę przecież... Te kampanie mają zmienić powszechne nastawienie, zapobiegać dyskryminacji. Gdyby ludziom nie trzeba było tego udowadniać, to by nie trzeba było tego udowadniać, proste.
          • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:58
            Widzisz, problem w tym, że hasło "mama może więcej" samo w sobie jest dość dyskryminujące, bo sugeruje, że matki są lepszymi pracownikami. Źle dobrane hasło z lekka zaburzyło odbiór społeczny tej kampanii.

            A swoją drogą, bezdzietni też czasem mogą być, podobnie jak dzietni, dyskryminowani w pracy, na przykład przy przydzielaniu urlopów. Już widzę reakcję forum na kampanię: "Bo bezdzietny w pracy może więcej".
            • kropkacom Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 12:10
              Bezdzietnemu jest prościej dostać pracę. On nikogo nie musi do siebie przekonywać na podstawie swojego prywatnego życia i swoich wyborów. Zwłaszcza facet. Gdyby tylko wszystko rozbijało się o fajny zespół to by nie było problemu. Czas ogarnąć to czy kobiety, które są tez matkami mają pracować, czy nie. Jeśli maja to trzeba się liczyć z pewnymi faktami.
              • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 12:19
                Czy ja wiem? Jak kobieta jest bezdzietna, a do tego młoda i świeżo po ślubie to też nie ma lekko, nawet jeśli jest BzW, bo wszyscy spodziewają się, że rychło zaciąży, więc może być w oczach pracodawcy gorzej postrzegana niż np. matka dwójki podrośniętych pacholąt.

                A faceci ogólnie mają lepiej w życiu tongue_out
                • kropkacom Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 12:40
                  Dokładnie. I jakiś procent z tych kobiet kiedyś będzie mieć dzieci. Także póki pracodawcy tego nie ogarną a partnerzy nie zaczną się angażować to nic się nie zmieni. W jednym z komentarzy ktoś napisał, ze nie trzeba pracować. Owszem dla kogoś praca zawodowa to fanaberia, a dla innego konieczność.
      • 3.14-roman Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:52
        Sporo zależy od tego, jak młoda mama/ojciec* podchodzą do tematu. Jeżeli dogadanie się jest na zasadzie: "Ty zrobisz dzisiaj część moich zadań, bo wychodzę wcześniej, ale za to ja za tydzień posiedzę za Ciebie, żebyś mógł wyjść wcześniej" to jest ok.

        Problem w tym, że niektórzy ludzie uważają, że pomaganie sobie w pracy polega na czymś w stylu: "Jeśli ja czegoś potrzebuję, to masz mi pomóc, jeżeli Ty czegoś potrzebujesz, to spadaj, jestem matką, nie mam czasu Ci pomóc, nie bądź roszczeniowy". Czytaj - pomaganie sobie jest fajne, jeżeli to mnie pomagają.

        Reasumując - to wszystko zależy od tego, jakich ludzi ma się w zespole oraz jakie się ma szefostwo. Jak masz fajnych ludzi w pracy - nie będzie problemu z jakimś okazjonalnym wyjściem, zarówno dla dzietnego jak i dla bezdzietnego. Jak trafisz na france, to możesz mieć taką sytuację, że będziesz musiała gdzieś się śpieszyć, żeby coś załatwić, a oni specjalnie jeszcze dołożą Ci obowiązków do wykonania na cito, żeby upewnić się, że Ci się to nie uda tongue_out


        *w sumie, czemu tylko młoda?
        • mruwa9 Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 12:00
          i to tez da sie uregulowac. Dobry szef jest na wage zlota, bo moze pilnowac dyscypliny w zespole. A zwlaszcza, jesli sam szef / szefowa jest rowniez rodzicem malych dzieci i jedzie na tym samym wozku.
          Dobry szef, zauwazy tego typu sytuacje , gdzie ktos kogos wykorzystuje i jest w stanie przeprowadzic rozmowe z pracownikiem,ustawiajac go w szeregu.
        • chipsi Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 12:24
          > *w sumie, czemu tylko młoda?

          młoda w sensie "świeża", czyli matka małych dzieci. Matki dzieci samodzielnych są postrzegane inaczej, mniej problematycznie. Chory 14-latek nie wymaga L4 dla rodzicielki.
        • policjawkrainieczarow Re: matki w pracy - list WO 23.06.12, 01:51
          > Problem w tym, że niektórzy ludzie uważają, że pomaganie sobie w pracy polega n
          > a czymś w stylu: "Jeśli ja czegoś potrzebuję, to masz mi pomóc, jeżeli Ty czego
          > ś potrzebujesz, to spadaj, jestem matką, nie mam czasu Ci pomóc, nie bądź roszc
          > zeniowy". Czytaj - pomaganie sobie jest fajne, jeżeli to mnie pomagają.

          Nie. Problem (calkiem, jak z "no wiadomo-baba za kierownica") jest taki, ze jak Stefan zachowa sie w sposob niesymetryczny i roszczeniowy, to bedzie, ze Stefan to buc. Jak sie roszczeniowo zachowa Wacek, to bedzie, ze Wacek to roszczeniowy buc. Jak sie roszczeniowo zachowa Halinka, to bedzie, ze Halinka to pinda. A jak sie roszczeniowo zachowa ZOsia, mama Krzysia, to bedzie, ze matki to roszczeniowe pindy. Dlatego te wszelkie kampanie trzeba robic bardzo uwaznie, zeby nie poglebic wizerunku matek jako tych roszczeniowych, przyciagajac do nich uwage na zasadzie "tlumaczo sie winni".
    • szironna Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:37
      zazdroszczę Ci tego elastycznego dnia pracy. mój pracodawca tego nie uznaje. ma być od - do, bo tak, dla zasady. i nieważne nic innego.
      swoją drogą rodzicielstwo w tym kraju nie jest łatwe, a już samotne albo gdy dziecko chore to trzeba być cyborgiem i mieć 2 życia. i nie piszę tu o tym, by rodzice mieli przywileje. bo w pracy ma się pracować i tyle. posiadanie potomstwa nie zwalnia z obowiązków. praca to praca. niemniej właśnie uelastycznienie czasu pracy dużo by pomogło. niektórzy poza tym spokojnie mogliby część pracy wykonywać zdalnie. ech rozmarzyłam się... wink
      • chipsi Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 12:28
        No tak, moja wypowiedź mogła być krzywdząca dla osób, które mają nieelastycznych pracodawców i/lub swoisty charakter pracy.
        Miałam kiedyś koleżankę w pracy, która się czepiała gdy brałam wolne np. z okazji dnia matki. Za to nie widziała problemu w tym że ciągle zwalniała się z pracy bo fryzjer, bo wycieczka, bo zakupy, bo chłopak.
      • gazeta_mi_placi Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 14:05
        Nie każdy rodzaj pracy może mieć elastyczny czas pracy ani też nie każda praca może być wykonywana zdalnie (oj, bardzo wiele jest zawodów, zwłaszcza tzw. typowo kobiecych gdzie nie ma możliwości zdalnej pracy, choćby pielęgniarka, pani sprzątająca, ekspedientka czy opiekunka, ale to e-matek i tak nie dotyczy bo tu są same wysokiej klasy specjalistki zarabiające po kilka tysięcy i więcej miesięcznie).
    • katia.seitz Re: matki w pracy - list WO 22.06.12, 11:48
      Mój mąż w każdej dotychczasowej pracy miał "elastyczny czas". A jego praca bynajmniej nie jest czysto indywidualna. Przychodzi kiedy chce (w jednej firmie ustalono, że "najpóźniej do 10", chyba że są jakieś wyjątkowe sytuacje). Gdy pracował na etat (choć de facto to był symulowany etat, ale mniejsza o to), odrabiał krótszy pobyt jednego dnia dłuższym pobytem innego dnia, tak by w skali tygodnia się zgadzało. Teraz mu płacą za godziny pracy, więc w ogóle nie ma problemu wink

      Jak się z tego rozlicza? Otóż, nie odbija żadnej karty, tylko wypełnia grafik, ile godzin przepracował danego dnia, a szef to zatwierdza (może oczywiście zakwestionować jego rozliczenie, ale dotychczas nigdy się to nie zdarzyło).. Tak więc - w wielu przypadkach można, tylko pracodawca nie ma zaufania do pracownika.
    • piccola_donna Może dlatego, 22.06.12, 14:28
      że Polak potrafi.

      Znam kilka osób które pracowały w zakładach z takim systemem kontroli czasu pracy.
      Oczywiście wypracowały sobie patenty:

      np. pani Asia wychodziła o 14, a swa kartę zostawiała przyjaciółce Zosi, która ją "wybijała" o 16.

      Na następny dzień odwrotnie.
      ----------------

      Normalnie pracodawcy bym wspólczula, ale zanim wprowadzili sydtem kart elektronicznych, nagminne było ze pracownicy zostawali po godzinach, za ktore nikt im nie placil. Nigdy.
      No i pewnego dnia przy nadazajcych sie możliwościach odebrały sobie co było ich.

      • ola33333 Re: Może dlatego, 23.06.12, 01:13

        piccola_donna napisał(a): Znam kilka osób które pracowały w zakładach z takim systemem kontroli czasu pracy.
        > Oczywiście wypracowały sobie patenty:
        > np. pani Asia wychodziła o 14, a swa kartę zostawiała przyjaciółce Zosi, która
        > ją "wybijała" o 16.
        > Na następny dzień odwrotnie.

        U nas taki numer by nie przeszedl. Karta otwiera tez wjazd do garazu podziemnego i wejscie na gore. Wiec raczej nikt by tej karty nikomu nie zostawil tylko po to zeby wylogowac sie pozniej z systemu. A w ogole jakby sie to wydalo to zwonienie dyscyplinarne jak w banku.
        Dodam tez, ze w garazu sa kamery, ktore wszystkie wjazdy i wyjazdy rejestruja. Gra nie warta swieczki.
    • kropkaa Re: matki w pracy - list WO 23.06.12, 01:35
      Problem nie będzie rozwiązany, dopóki nie rozwiąże się kwestii nadgodzin.
      Są firmy, w których normą jest pracowanie 10 h. Są firmy, w których przyjęte jest, że siedzi się 10 h, bo po 8. głupio wyjść.
      Mnie naprawdę nie interesuje czy ktoś ma dzieci. Singiel też jakieś życie chyba po pracy ma?
      A taka np. pani - zamiast siedzieć w pracy, powinna szybko zmykać do domu i dokształać się z czytania ze zrozumieniem, bo nawet dwukrotne przeczytanie wstępniaka tego nie spowodowało. I po to napisała te bzdury, by się pochwalić?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja