bez_gwarancji
01.09.12, 22:22
Na fali wątku o strażaku. Jestem ciekawa waszych odpowiedzi. Pytanie niektórym wyda się banalne, a odpowiedz oczywista, ale być może nie wszystkim.
Gdyby Wasz facet (mąż-niemąż) miał zdecydować, czy ratuje życie Wasze, czy wspólnego dziecka w łonie (takiego, powiedzmy, tuż przed porodem), to jak by wybrał?
Pytam, bo kiedyś, lata temu, podobne pytanie ktoś zadał mnie. A ja od razu poczułam, że mój ratowałby dziecko. Bo to jego krew, geny, najbliższa rodzina (chociaż jeszcze nieurodzona), sens życia. Już od pewnego czasu jest exem, uświadomienie sobie jego stanowiska (plus setki innych, podobnych rzeczy) miało pewien wpływ na tę decyzję. Chociaż wcale nie uważam, żeby wybranie żony, a nie nienarodzonego dziecka było lepszą decyzją.