Dodaj do ulubionych

Problemy z nastoletnim synem

10.09.12, 23:14
Witam pisze szukajac pomocy lub porady ,od dluzszego czasu mam problemy z 18-letnim synem,otoz od kilku lat okrada nasza rodzine,klamie,jest wulgarny w stosunku do mnie i do meza,ciagle problemy w szkole (bójki,niechec do nauki).W domu jak ma cos zrobic to robi na odczepnego i trzeba po nim poprawiac ,nie liczy sie z nikim potrafi wyjesc mlodszemu rodzenstwu slodkie,kradnie nie tylko pieniadze rzeczy nalezace do meza narzedzia,zegarek ,papierosy po prostu wszystko co jest w jego zasiegu ,nie robi on tego tylko w stosunku do nas ale takze do innych osob .6 grudnia konczy 18 lat jestesmy wykonczeni zadne rozmowy ,wizyty u psychologa ,zmiana szkol,kary nic nie pomoglo.Prosze o porade
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: Problemy z nastoletnim synem 10.09.12, 23:21
      Poczekac do 6 grudnia,wystawic walizki za drzwi,szybko panstwo da mu lokum,z kratami w oknie.
      • lestrange_e Re: Problemy z nastoletnim synem 10.09.12, 23:22
        Zrobić mu prezent mikołajkowo-urodzinowy - wywalić za drzwi.
        • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:15
          tego na tym forum nie rozumiem, jesli chodzi o male dzieci, to trzesiecie tylkami, gdy zjedza parowke albo bulke z nutella u kolegi, dyskutujecie jak popaprane o goraczkach, biegunkach, kurtkach, czapkach, papkach etc
          a jak to dziecko zaczyna dorastac i byc niewygodne to wypad za drzwi, bo nie pasujesz do portretu naszej perfekcyjnecj rodziny
          • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 14:43
            malazabka.de napisała:

            > tego na tym forum nie rozumiem, jesli chodzi o male dzieci, to trzesiecie tylka
            > mi, gdy zjedza parowke albo bulke z nutella u kolegi, dyskutujecie jak popapran
            > e o goraczkach, biegunkach, kurtkach, czapkach, papkach etc
            > a jak to dziecko zaczyna dorastac i byc niewygodne to wypad za drzwi, bo nie pa
            > sujesz do portretu naszej perfekcyjnecj rodziny
            jakby nam nie zalezalo na nim to dawno wyladowalby w osrodku jak jeszcze mieszkalismy w polsce to po pierwsze a po drugie radze czytac dokladnie gdzie napisalam ze szukalam syna i scignelam go za wszelka cene do domu czy tak robia osoby ktore chca sie pozbyc dziecka NIE !!! moglasby mi to zarzucic jakbym go poprostu zostawila to i tak bys pewnie mnie nie zle podsumowala ciekawe co ty bys zrobila a moze bys wystawila reszte dzieci za drzwi a jego tulila do snu
            • erin7 Re: Problemy z nastoletnim synem 25.09.12, 15:27
              Ona to chyba nie do Ciebie, tylko do tych 2 postów poniżej Twojej wypowiedzi. Przynajmniej ja tak zrozumiałam.
          • erin7 Re: Problemy z nastoletnim synem 25.09.12, 15:26
            To samo sobie pomysslałam. Przeciez to nadal nasze dziecko tylko starsze.
          • pitahaya1 Re: Problemy z nastoletnim synem 25.09.12, 16:10
            Ależ to proste jak metr sznurka w kieszeni.
            Łatwo się mówi o "jakimś tam nastolatku", szczególnie czyimś, i równie łatwo rzuca się radami na prawo i lewo.

            Ale być tak rygorystycznym względem tego niuniusia, który tak rozkosznie siorbię zupkę, już nie bardzo.
            Jak niuniuś dorośnie to i punkt widzenia i wrażliwości matki się zmienismile) Wtedy "te obrzydliwe bachory" będą męczące i irytujące.

            Ja mam w domu nastolatka i doroślaka. I ich zachowania mnie nie zaskakują, nie dziwią, nie irytują. No, moze nie dosłownie. Czasem mam ochotę udusić w brukselce.

            Za to na widok niuniusiów w wieku lat dwóch mam odruchy paniki. I jak taki niuniuś grymasi przy obiedzie to mam złotą radę - jak zgłodnieje to sam kanapkę sobie zrobi. Bo mój sobie sam zrobi, jak zgłodnieje. A jak mój późno wraca do domu to mu szlaban na kompa zakładam. Znaczy, że dwulatkowi też można, skoro u mojego skutkuje.
        • upartamama Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 14:48
          lestrange_e napisała:

          > Zrobić mu prezent mikołajkowo-urodzinowy - wywalić za drzwi.

          I TY TO PISZESZ?????????? Spójrz na swoje posty i swojego syna.
          • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 15:05
            upartamama napisała:

            > lestrange_e napisała:
            >
            > > Zrobić mu prezent mikołajkowo-urodzinowy - wywalić za drzwi.
            >
            > I TY TO PISZESZ?????????? Spójrz na swoje posty i swojego syna.
            >
            > moze jsniej bo to nie moja wypowiedz skopiowalas to co napisal lestrange_e
            • lestrange_e Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 15:27
              Bo to było do mnie.
              Upartamama, wiem, co pisze.
    • dziennik-niecodziennik Re: Problemy z nastoletnim synem 10.09.12, 23:39
      wymeldowac z chwilą osiągnięcia pelnoletnosci i z zapowiedzią ze wpuscicie jak znormalnieje.

      ale serio - sądze ze nic z nim nie zrobicie. nie wywalicie go na pewno, jesli sytuacja trwa juz pare lat i nie radzicie sobie z nią to teraz tez znienacka sobie nie poradzicie, wiecd mysle ze bedziecie to znosic, az w koncu syn sobie nagrabi i pojdzie siedxiec. i tyle.
    • ashraf Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 00:00
      Niestety przychylam sie do zdania przedmowczyn. Doroslego chlopa nie wychowasz jak dziecka, a dopoki nie dostanie po dupie od zycia, dopoty bedzie was wykorzystywal.
      • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 02:16
        niestety to prawda przez kilka lat nie udalo nam sie nic zdzialac,niestety mieszkamy w uk gdzie dzieci maja wieksze prawa niz rodzice,ale wraz z pelnoletnoscia syna musimy cos zmienic w naszym zyciu ,zglosilam go tutaj na policje ze jestesmy okradani,przyjechala policja ktora nakazala mu prace i lozenie na dom niestety bez rezultatu
        • jola-kotka Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 02:20
          Jedyne wyjscie to kazac mu sie wyprowadzic i zyc po swojemu bez waszego udzialu albo wyjdzie na ludzi,albo stoczy sie na same dno,zimny prysznic mu sie przyda.
        • scher To sobie po was pojadę 11.09.12, 09:54
          0teresa37 napisała:

          > niestety to prawda przez kilka lat nie udalo nam sie nic zdzialac

          Przykro mi to napisać, ale oboje wyglądacie mi na niepełnosprytnych. Żeby przez tyle lat nie znaleźć sposobu na pokazanie własnemu dziecku, gdzie jest jego miejsce w stadzie? Żeby tak rozpuścić dziecko, że ma czelność podejść do ojca i powiedzieć, że mu się wszystko należy, a ojciec będzie do końca życia na niego zapie...ł?!!

          Żeby przez tyle lat nie kupić kłódki do lodówki? Wyście się powinni leczyć z toksycznego rodzicielstwa! Z bezradności, rozmemłania, patologicznej uległości i pajdocentryzmu.

          Powinniście być pociągnięci do odpowiedzialności za wieloletnie tolerowanie pasożyta, za wyhodowanie zwyczajnego nastoletniego kmiota i przestępcy.

          Kmiot powinien ponieść swoją odpowiedzialność, a wy swoją. Gdzie byliście, kiedy kmiot zaczynał karierę kmiota?

          > niestety mieszkamy w uk gdzie dzieci maja wieksze prawa niz rodzice

          Wygodne sobie znaleźliście usprawiedliwienie, co?
          Nawet najgłupsze prawo nie zwalnia was z obowiązku dyscyplinowania waszych dzieci!
          • deelandra Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 10:09
            możesz sobie jeździć, ale z tego, co sobie poczytałam, to rodzicielstwo w UK wcale nie wygląda tak jak u nas, tam dzieci naprawdę mają aż za duże prawa, a jak coś niehalo to do odpowiedzialności są pociągani rodzice, jak młodociany dobrze narozrabia i pójdzie się poskarzyć gdzie trzeba, to rodzina zostanie tak wzięta pod lupę, że nawet młodsze dzieci mogą im odebrać, więc to nie jest tak hop siup, młodociana patologia potrafi nawet rodziców terroryzować tym, że jak pójdą i się poskarżą to rodzice stracą wszystkie dzieci
            ot taki porąbany z deka kraj
            więc ja bym młodocianego wykopała za drzwi i niech idzie w piździec, jak taki cwany
            • scher Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 10:17
              deelandra napisał(a):

              > młodociana patologia potrafi nawet rodziców terroryzować tym, że jak pójdą i się poskarżą

              Takie rzeczy to się dławi w zarodku. Przy pierwszej próbie.
              Za wychowanie dziecka rodzice odpowiadają tylko przed Bogiem i nikim więcej.

              Nie wolno dziecku pozwolić, aby zmieniło nazwisko na Pawka Morozow i wysłało rodziców do łagru.
              Kiedy się mieszka w zbrodniczym wobec rodzin państwie, trzeba zrobić wszystko, aby żaden funkcjonariusz reżimu nie był w stanie rozbić więzi między członkami rodziny.
              Robi się to miłością - byle nie małpią.
              • deelandra Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 10:30
                a koledzy mu powiedzą, że im starzy nie podskoczą, bo na nich nakablują, hmmm jak im nie podskoczą to na uj ja mam się słuchać i wracać do domu o 23? jak ktoś ma słaby charakter koledzy będą ważniejsi i już, niestety ale już za późno na zmiany, nie sądzę, żeby to to się dało jeszcze naprostować, taka jest prawda...
                • malazabka.de Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 10:52
                  a jak mu koledzy powiedza, ze ma skoczyc z mostu to myslisz, ze skoczy?
                  NIE - a wiesz dlaczego? Bo rodzice go nauczyli, ze to smiertelnie niebezpieczne
                  • deelandra Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 16:10
                    podobne argumenty, że z mostu nie skoczy przyjmuję zawsze z lekkim politowaniem...
                • soha2 Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 15:57
                  yhy...taaa
                  ale to też skutkuje w drugą stronę
                  dopiero co znajoma odbierała syna, który nakablował na nią na komisariacie
                  dziecko umieszczone chwilowo w odpowiedniku policyjnej izby dziecka
                  na dzień dobry dostał łomot jak powiedział, że chce spać - szokiem były sale chyba trzyosobowe
                  potem był łomot za to, że przy śniadaniu usiadł nie tam gdzie trzeba a trzeci dostał przy próbie zagarania w jakąś grę bez pokornego poproszenia jakiegoś chłopaka o to czy może zagrać
                  potem już niemal na kolanach błagał matkę o zabranie go stamtąd
                  matka przeciągnęła mu pobyt na czas jakiś, do domu wracał niemal na kolanach - tak byl szczęśliwy, że będzie znowu w swoim pokoju
                  na sprawie gdzie miano przydzielić mu rodzinę zastępczą płakał jak niemowlę i odszczekał wszystko
                  fakt, że rodzina dostała kuratora czy też opiekuna nieletnich - nie wiem jak to się u nich nazywa
                  ale wyszczekany i chamski synek zmienił się w odpowiedzialnego, młodego, obowiązkowego człowieka
                  • deelandra Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 16:00
                    lubię to big_grin
            • malazabka.de Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 10:29
              nie wydaje mi sie, zeby dziecko, ktore czuje sie kochane przez rodzicow, poszloby sie skarzyc
              i nie wierze, w zle dzieci, to tak samo jak ze zlymi psami - wszystko zalezy od wychowania i wlasciciela/rodzica
            • fifiriffi Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 16:24
              ot taki porąbany z deka kraj

              Nieeeeeeee?przeca tam kraj mlekiem i miodem płynący....Tam przeciez dopiero czujesz że zyjesz
              Wg,jemateksmileofkors
              • deelandra Re: To sobie po was pojadę 11.09.12, 16:26
                nie wiem, nie byłam, ja zaściankowa jestem big_grin
                łot dużo czytam i tyle big_grin
            • mgla_jedwabna Re: To sobie po was pojadę 12.09.12, 13:09
              A rodzice-biedactwa będą narezkać na niedobry system w UK, zamiast zastanowić się, co takiego zrobili, że wychowali ukochane dzieciątko na roszczeniowego gnojka. Chyba że żywią, przekonanie, jakoby sami wyprodukowali empatycznego człowieka z zasadami, tylko ta niedobra szkoła i system społeczny je zepsuły.

              Dzieci normalnych rodziców wiedzą, że otrzymają od nich wsparcie - nie muszą rzucać tekstów "należy mi się". Normalni rodzice potrafią wpoić dziecku właściwy stosunek do pracy - nie ma, że "macie mnie utrzymywać". Normalni rodzice potrafią chociażby nauczyć dziecko właściwego stosunku do słodyczy - żeby się pociecha umiała pohamować w obliczu panujących zasad społecznych (niewyżeranie cudzego).

              Ale łatwiej jest spychać wszystko na szkołę, kuratorów, psychologów itd. - najpierw licząc, że odwalą brudną robotę ("chodził do psychologa i nie pomogło" - czy wy wiecie w ogóle, an czym polega praca z psychologiem?), a potem używając jako wykrętu ("nie mogę mu nic zrobić, bo się przyczepią").

              Innym interesującym zjawiskiem jest unikanie współpracy z instytucjami na etapie, gdy problem dopiero się pojawił i można by wspólnie go rozwiązać. Wtedy jest udawanie, że problemu nie ma, bo sam fakt współpracy z instytucją postrzegany jest jako kara (np. wizyty kuratora). A potem problem narasta, instytucje biorą się za niego z obowiązku (np. wskutek przekroczenia prawa przez małoletniego) i wtedy są pretensje, że ich działania nie są zbyt skuteczne.

              Rozwaliło mnie jaiś czas temu np. stwierdzenie pani opowiadającej w WO o norweskich przedszkolach, że jak dziecko się poskarży, że każą mu grać na pianinie, zamaist się bawić, to rodzice są wzywani do szkoły na rozmowę. Normalnie polska mamusia taki obrazek zapodała: kochani rodzice chcą dobrze, ale jak bachor się leni, to instytucje go w tym wspierają, karząc rodziców "dywanikiem". Tymczasem nie musi tak być - rozmowa to nie kara, lecz służy ustaleniu, czy dziecko jest faktycznie przeciążone zajęciami dodatkowymi, czy też narzekanie było zwykłym marudzeniem dziecka, które miało gorszy dzień.

              A już szczytem bezczelności jest zwalanie na starsze "problematyczne" dziecko odpowiedzialności za postrzeganie relacji "rodzice-młodsze dzieci" przez instytucje ("gnojek si.e poskarży, to jeszcze nam i młodsze zabiorą"). Jeśli traktowanie młodszych jest normalne, to nikt ich nie zabierze, ale bardziej prawdopodobne jest to, że rodzice przy młodszych stosują tę samą patologię (która jeszcze nie zdążyła wydać owoców). Instytucje grożą więc zabraniem i młodszych (w charakterze profilaktyki), a rodzice hodują pretensje do starszego, zamiast przyjrzeć się własnym metodom wychowawczym.
              • scher Re: To sobie po was pojadę 13.09.12, 16:41
                mgla_jedwabna napisała:

                > o norweskich przedszkolach, że jak dziecko się poskarży, że każą mu grać na pianinie, zamiast się
                > bawić, to rodzice są wzywani do szkoły na rozmowę.

                I to uważasz za normalne?

                > rozmowa to nie kara, lecz służy ustaleniu, czy dziecko jest faktycznie przeciążone zajęciami

                Ale dlaczego instytucje państwa mają się tym interesować?

                > rodzice przy młodszych stosują tę samą patologię (która jeszcze nie zdążyła wydać owoców).
                > Instytucje grożą więc zabraniem i młodszych (w charakterze profilaktyki)

                Oczywiście urzędnik wie, co wyrośnie z dziecka i profilaktycznie woli zabrać dziecku rodziców. By żyło się lepiej. By żyło się lepiej wszystkim.
    • policjawkrainieczarow Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 03:02
      A dlaczego on tak robi?
      • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 03:04
        policjawkrainieczarow napisała:

        > A dlaczego on tak robi?
        dobre pytanie bo nikt nie zna na nie zadnej odpowiedzi
        • amonette Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 07:52
          Pomyśleliście o narkotykach?
          • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 09:44
            amonette napisała:

            > Pomyśleliście o narkotykach?
            tak i wiemy na 100 procent ze mial z nimi kontakt byla kiedys sytuacja ze nie wrocil po collegu do domu zglosilam na policje czekalismy za nim do 2 w nocy rano pojechalismy do szkoly tam okazalo sie ze jest i oswiadczyl nam ze od tej pory mieszka z arabem stanelam na glowie zeby go sprowadzic do domu ,wiedzialm ze jak go zostawie w tym towarzystwie to jest z nim koniec pozniej na jego facbooku przeczytalam cpanie bylo super imprezka udana powtorka w sobote .Po tym po jakims czasie ponowana dziwna sutuacja mial problemy z oddychaniem dusila go klatka piersiowa zaczelo go wykrecac gdyz za szybko oddychal zadzwonilam odrazu po pogotowie lekarka powiedziala ze nie wie dlaczego ona sie tak zachowuje jezeli wszystkie parametry zyciowe ma w normie ale dla swietego spokoju zabrali go szpitala maz pojechal z nimi ledwo dojechali do szpitala wszystko mu przeszlo ale niestety kolejne 5 godzin trzeba bylo tam spedzic na obserwacji maz siedzial przy nim lekarze mowili ze moze wziol jakies narkotyki wiec jezeli sie zgadzamy zrobia mu testy te nic nie wykazaly .Syn sie odwrocil i smacznie sobie spal na lozku szpitalnym a maz wykonczony pojechal do pracy
            • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 09:57
              kobieto, to co on robi to wolanie o troche milosci
              - na 100% wiesz, ze bierze? A nie przyszlo ci do glowy, ze on to specjalnie napisal, zebys sie w koncu nim zainteresowala?
              - zjada mlodemu slodycze? A dlaczego to sa slodycze mlodego, a nie waszych dzieci?
              - chcial zostac u araba? Trzeba bylo go zostawic, arabskie matki sa kochajace i troskliwe
              - biedni jestescie musieliscie 5 godzin spedzic w szpitalu, na prawde straszne i jeszcze sie okazalo, ze byl czysty - tragedia, bo nie mozna bylo mu nic zarzucic - na 90% jestem przekonana, ze udawal, bo chcial zebyscie sie nim zaiteresowali

              Ludzie, to jest wasze dziecko, a wy zachowujecie sie jakby to byl jakis podrzutek, ktorego trzeba sie pozbyc
            • scher Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:02
              0teresa37 napisała:

              > stanelam na glowie zeby go sprowadzic do domu ,wiedzialm ze
              > jak go zostawie w tym towarzystwie to jest z nim koniec

              Jasne, mateczko. Musiałaś synusia przytulić, żeby mu się następnym razem znów miło i bez konsekwencji ćpało.

              > pozniej na jego facbooku przeczytalam cpanie bylo super imprezka udana powtorka w sobote

              Oczywiście nawet nie skonsultowałaś się z ośrodkiem dla narkomanów, gdzie mogliby ci uświadomić, że tylko twarda postawa, odcięcie od narkotyków i dotychczasowego towarzystwa oraz niepomaganie mu w unikaniu konsekwencji nałogu mogą tu przynieść rezultaty.

              Oczywiście nawet nie rozważyliście skierowania go na przymusowe leczenie. Jesteście siebie warci, ty i twój mąż. Najlepiej - bezradnie założyć ręce pod d*** i czekać na zmiłowanie boskie.
              • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:08
                to z tym cpaniem to najprawdopodobniej sciema, zeby zwrocic na siebie uwage - bad.krwi na pogotowiu nic nie wykazalo, a narkotyki (poza kilkoma wyjatkami) nie wyplukuja sie tak szybko z organizmu
        • policjawkrainieczarow Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 20:13
          > > A dlaczego on tak robi?
          > dobre pytanie bo nikt nie zna na nie zadnej odpowiedzi

          przy założeniu, ze był o to pytany, ze probowaliscie wszystkiego, od self-help metod z "jak mówic do dzieci, żeby słuchały, jak słuchać, zeby dzieci mówiły" do profesjonalistów - ja bym chyba wyszukała jakiegos renomowanego hipnotyzera, zeby wyciągnął z młodego, ocohco...
    • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 03:02
      moj maz jest tego samego zdania ,ostatnio ze soba juz nawet nie rozmawiaja jest zdania ze jezeli nic nie zrobimy to mlodsze rodzenstwo bedzie mialo zly przyklad poza tym atmosfera w domu jest bardzo nie zdrowa nie tak dawno doszlo do bojki miedzy nimi ,maz sie dowiedzial sie od mojej siostry ze syn podniosl na mnie reke a spodziewam sie dziecka i nie wytrzymal musialm ich rodzielac to smutne ze trzeba sie posuwac do tak drastycznych krokow w stosunku do wlasnych dzieci
      • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:00
        smutne jest to, ze mozna sie tak odwracac od wlasnych dzieci...
        • deelandra Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:11
          to już nie jest dziecko tylko stary koń! ludzie my tu nie mówimy o 10latku, tylko o dorosłym człowieku, takie fochy to może nastolatek walić, a nie dorosły
          • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:19
            z watku wynika, ze to trwa od kilku lat, wtedy byl jeszcze dzieckiem, od tamtego czasu nastawienie rodzicow sie nie zmienilo wiec dlaczego mialby zmieniac swoje
            • deelandra Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 16:01
              dzieckiem się jest do pewnego momentu, a potem się jest dorosłym, społeczeństwo w zasadzie gó... obchodzi, czy miało się dobre wychowanie, czy nie, jak nie zarobisz na żarcie, na mieszkanie, to tego zwyczajnie nie masz
              albo szczyl dorośnie, albo nie, jego wybór
      • soha2 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 15:59
        a po co ich rozdzielałaś, trzeba było pozwolić mężowi spuścić gó...arzowi łomot
    • jola-kotka Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 03:07
      Pewnie wpadl w jakies dziadowskie towarzystwo.
    • jola-kotka Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 03:14
      Stawiam sie teraz w sytuacji twojego syna i ja bym mu powiedziala juz teraz,ze z dniem 7 grudnia opuszcza wasz dom i radzi sobie sam,ja na miejscu chlopaka bym sie wystraszyla,zakladam,ze nie pracuje i nie ma dokad isc.
      Zrob tak moze to zadziala i przemysli sprawe.
      Tylko mow to tak,zeby zrozumial,ze to wasza ostateczna decyzja i jej nie zmienicie,nie mow,ze jak sie zmienisz to zostaniesz.
      Do 7 grudnia jest troche czasu ma szanse sie jeszcze opamietac,jesli to zrobi dopiero wtedy powiesz,ze moze zostac.
      Jak nawet wywalenie z domu go nie przestraszy to juz nic mu nie pomoze.
    • mia.12 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 08:39
      Skoro nic do niego nie dociera to powinniscie mu oznajmic,ze dzien po 18 urodzinach ma sie wyprowadzic.Jestescie w o tyle dobrej sytuacji,ze mieszkacie w UK i jesli chlopak zglosi sie o pomoc do Councilu to zapewnia mu chociazby miejsce w hostelu wiec nie musisz sie martwic,ze twoje dziecko wyladuje pod mostem.Nie zmusicie go do rozmow ani do tego zeby dal sobie pomoc,skoro on sam tego nie chce.W takim ukladzie musicie sie zatroszczyc o mlodsze dzieci.Smutne ale wydaje mi sie,ze to jedyne co mozecie zrobic,moze to podziala jak kubel zimnej wody.
      • morekac Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 09:27
        Dopóki ledwo co 18-letni chłopak jest formalnie uczniem jakiejś szkoły, obowiązkiem rodziców jest go utrzymywać - przynajmniej wg. polskiego prawa.
      • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 09:32
        wczoraj po kolejnym nocnym zlodziejstwie oznajmilam mu ze jest w naszym domu do 6 grudnia ale chyba do niego to nie dociera bo przyjal to z usmiechem na twarzy,zreszta on sie zachowuje jakby mu sie wszystko nalezalo nawet ktoregos razu podczas kolejnej klotni podszedl do meza i powiedzial do kladnie tak a ty do konaca zycia bedziesz na mnie za......ł .
        • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:02
          i ma racje, skoro nie jestescie w stanie zapewnic mu mentalnego domu, to musi zapewnic mu materialny - to wasz psi obowiazek
          • deelandra Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:12
            to weź do siebie tego gnojka, jak tak ci go żal, jak ci da po pysku i wyniesie tv to zmienisz zdanie
            • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:22
              uwierz mi, zebym go wziela gdybym miala taka mozliwosc i nie sadze, zebym dostala od niego po pysku, a moj tv jest za duzy, zeby go w pojedynke wyniesc
              • deelandra Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:31
                oj tam, dla chcącego nic trudnego, weź przygarnij niekochaną dziecinę, postaraj się w imię wyższego dobra!
                • malazabka.de Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:49
                  w imie wyzszego dobra?
                  milosc do dziecka to dla ciebie dobro wyzsze? Dla mnie to cos tak samo oczywistego jak fakt, ze po nocy nadejdzie dzien
                  • deelandra Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 16:03
                    nie dla każdego to jest oczywiste, przykro mi, że rozwiewam twoje złudzenia
                    a poza tym w imię żadnej miłości nie pozwoliłabym zamienić swojego życia w koszmar, sorka, mam je tylko jedno a potem zjedzą mnie robale, nie zamierzam się aż tak poświęcać dla nikogo, kto nie jest tego wart, obojętnie czy to mąż, dziecko, czy ojciec, wszystko ma swoje granice
        • sabciasal Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:17
          przykro mi, ale mam wrażenie, że właśnie tylko o to wam chodzi. o możliwość wywalenia go z domu. jakoś nie widzę żadnych działań - wcześniejszych- mających pomóc i wam i temu chłopakowi. A skargi że tatuś 5 godzin siedział przy łóżku dziecka w szpitalu po tajemniczym (nienarkotykowym jak widać) złym samopoczuciu świadczą jednak o waszym podejściu. To dziecko zostało zmarnowane, mam nadzieję że nie zrobicie tego samego z pozostałymi, również tym, które ma sie dopiero narodzić.
          • scher Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 10:20
            sabciasal napisała:

            > A skargi że tatuś 5 godzin siedział przy łóżku dziecka w szpitalu po tajemniczym (nienarkotykowym
            > jak widać) złym samopoczuciu

            Faktycznie, zastanawiające.
            • aqua48 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 11:18
              Też mnie to uderzyło, że po takim incydencie tylko zmęczenie ojca podkreślasz. A co zrobiliście jak syn został wypisany ze szpitala z wiedzą, że brał te narkotyki? Nie ma tam u Was jakiś instytucji pomagających narkomanom?
              Syn podobno kradnie. A miał swoje kieszonkowe, uczyliście gospodarowania dostawanymi pieniędzmi? Jak doroślał zachęcaliście go do tego żeby ZAROBIŁ jakieś pieniądze? Kradnie w domu słodycze? To jakiś absurd. Nie wolno mu normalnie jeść w domu? Każdy ma wydzielone? Wydaje mi się, że to błędne koło - on zachowuje się tak jak umie, żeby za wszelką cenę ściągnąć Waszą uwagę, a Wy coraz bardziej się do niego odcinacie. Ktoś rozumny powinien to przeciąć.
              • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 14:32
                Prosze jak łatwo jest ocenic rodzica ze to wszystko jego wina ciekawe ilu z was jest rodzicem nastolatka a moze ktoras z tych madrych osob spedzila ze swoim dzieciem cala klase szkoly podstawowej w jednej klasie z synem ,kto po nocach przepisywal zeszyty zeby mial jakiekolwiek notatki ,a moze jak kupuje sie slodkie to tylko jemu bo moze zla rzecza jest danie kazdemu po rowno,moze i opinie bieglych psychologow tez sa do niczego n(bardzo dobry kontakt z rodzicami ,duze zaangazowanie ,u chlopca stwierdza sie szybko postepujaca demoralizacje ktora moze w przyszlosci doprowadzic do pozbawienia wolnosci,ruszylismy niebo i ziemie zeby mu pomoc łacznie kierujaca go na badania dla dzieci z adhd ,ktore to wykluczyly.Co do incydentu w szpitalu to jakie wolanie o pomoc a moze lepiej powiedziec w prost ze sobie nami gra nie moge czytac tych niektorych bredni ,moj maz ciezko pracuje na utrzymanie naszej rodziny i nalezy mu sie szacunek ,a nie zlodziejstwo i poniewieranie .Dla tych co tak pieknie nas podsumowali to mamy tez syna ktory ma 19 lat i nigdy nie byl zlodziejem czy bezczelnym osobnikiem ,studiuje informatyke i jak wypije herbate czy kawe to po sobie myje a nie wstawia do zlewu z haslem umyj . Dla tych co takze sie wypowiadali ze to jest nasz zasrany obowiazek go utrzymywac do konca zycia polecam dobrego lekarza ja tez bylam kiedys nastolatka i przyszedl czas zeby zaczac na siebie zarabiac i w koncu isc na swoje i nikt mi w tym nie pomogl ,takie jest zycie ze przychodzi okres dorosloslosci i trzeba sobie samemu radzic a nie byc pasozytem do konca zycia
                • yoko0202 zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 14:50
                  a odpowiedzialność próbujecie zrzucić na los i wszechświat
                  rodzice są od wychowywania dzieci, i w zasadzie jak im wyjdzie, tak im wyjdzie
                  nie zawsze wychodzi, wam nie wyszło
                  argumenty, że drugi syn jest fajny i kochany, to argument z doooopy, dzieci są różne, i jak od młodego wieku widać, że w domu jest niezły charakterek to po prostu trzeba to bardziej temperować, konsekwentnie, bezustannie i to jest bardzo ciężka praca ale warto.
                  chyba syn się taki nie urodził, nie? w kołysce nie podkradał ojcu papierosów a w wieku lat 4 nie wracał do domu pijany, w zerówce nie kradł babci renty?
                  ponosicie ogromną odpowiedzialność za to, kim się stał, ale to niewygodna świadomość, więc lepiej się poskarżyć i wywalić z chałupy.
                  żal
                  • marzeka1 Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 14:55
                    Podpiszę się pod Yoko; brak zdecydowanej reakcji we wczesnym stadium; mam 2 synów: 14 i 18 lat i to, co dla mnie kobieta pisze to kosmos. I też mam 2 różnych synów, straszy był/jest dzieckiem trudniejszym, ale dlatego właśnie wychowywanie go to była/jest ciężka praca z opcją "nie odpuszczam", gdy np. próbuje pyskować (na zasadzie: w domu do siebie mówimy, nie krzyczymy").
                  • 0teresa37 Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 14:59
                    yoko0202 napisała:

                    > a odpowiedzialność próbujecie zrzucić na los i wszechświat
                    > rodzice są od wychowywania dzieci, i w zasadzie jak im wyjdzie, tak im wyjdzie
                    > nie zawsze wychodzi, wam nie wyszło
                    > argumenty, że drugi syn jest fajny i kochany, to argument z doooopy, dzieci są
                    > różne, i jak od młodego wieku widać, że w domu jest niezły charakterek to po pr
                    > ostu trzeba to bardziej temperować, konsekwentnie, bezustannie i to jest bardzo
                    > ciężka praca ale warto.
                    > chyba syn się taki nie urodził, nie? w kołysce nie podkradał ojcu papierosów a
                    > w wieku lat 4 nie wracał do domu pijany, w zerówce nie kradł babci renty?
                    > ponosicie ogromną odpowiedzialność za to, kim się stał, ale to niewygodna świad
                    > omość, więc lepiej się poskarżyć i wywalić z chałupy.
                    > żal
                    >
                    >
                    zal to czlowieku jest mi ciebie nie umiesz czytac ze chodzilismy wszedzie,po psychologach ,na terapie dla niego ,zapisalismy go takze do klasy terapeutycznej zeby mu bylo latwiej kary jakie kolwiek byly nie do wyegzekwowania,i nie chodzi jak go wyrzucic z domu tylko co zrobic dalej jeszcze raz powtarzam jakbym to chciala zrobic zrobilabym juz to dawno co do babcinej renty to pomylilkes sie o rok mial siedem lat jak zginela pierwsza kwota 100zl ,
                    • sabciasal Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 15:13
                      dzizas, jeżeli do niego mówisz tak jak piszesz, to nie dziwię się, że cię nie słucha,.
                      masz dziecko z poważnymi problemami, zagrożone demoralizacją, a jako przy6kład odróżniający go od innego dobrego synka podajesz niemycie szklanki po wypiciu herbaty.
                      Nikt na tym forum nie twierdzi, ze nie masz problemu. Masz i to ogromny. Nie zgadzam się jednak na obciążenie jedynie syna odpowiedzialnością. Napisałam już; zmarnowaliście dziecko, mam nadzieję, ze pozostałe dadzą sobie radę. Mam tez nadzieję, że ten znajdzie wsparcie - czy w służbie socjalnej, czy w znajomych.
                    • yoko0202 Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 15:17
                      0teresa37 napisała:

                      > co do babcinej renty to pomylilkes sie o
                      > rok mial siedem lat jak zginela pierwsza kwota 100zl ,

                      jestem kobietą, ale nic to
                      czyli błędy ogromne popełniliście od małego, 7-latek okradający babcię to nie jest norma, to jest dziecko, które nie zostało nauczone co jest dobre a co złe
                      a tego rodzice muszą nauczyć swoje dzieci, inaczej 1000 psychologów nie pomoże.
                      podejście prezentujesz takie, że potwór się Wam trafił i co tu robić, panie co tu robić.
                      • 0teresa37 Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 15:25
                        to moze udzilisz klika rad lub pomyslow co bys zrobila wpajanie do glowy co jest dobre a co zle nie przynioslo zadnego rezultatu ,kary ,rozmowy ,prosby ,placz nic nie pomoglo to co jeszcze
                        • yoko0202 Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 15:31
                          0teresa37 napisała:

                          > to moze udzilisz klika rad lub pomyslow co bys zrobila wpajanie do glowy co je
                          > st dobre a co zle nie przynioslo zadnego rezultatu ,kary ,rozmowy ,prosby ,plac
                          > z nic nie pomoglo to co jeszcze

                          w tym wieku to raczej nic
                          staliście się wzajemnie własnymi wrogami
                        • mgla_jedwabna Re: zmarnowaliście dzieciaka 12.09.12, 13:10
                          "Kary, rozmowy, prośby, płacz".

                          Czyli być może branie odwetu na dziecku, anipulacje i szantaże emocjonalne. Zresztą trzy czwarte z wymienionych działań polegają na gadaniu, a tu chodzi o to, co się zrobi, a nie, co się mówi.
                          • morekac Re: zmarnowaliście dzieciaka 12.09.12, 21:45
                            Ogólnie z tzw. karami to można nastolatkowi naskoczyć jak łysemu na pukiel.
                    • almaya Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 15:21
                      Terasa jak bardzo Cie rozumiem!

                      Nie bierz do serca tego gadania,jak ktos nie przezyl to latwo sie wymadrzac.
                      Ja mieszkam w Niemczech i tez czuje sie zostawiona sama sobie ze swoimi problemami.
                      Moj gagatek bedzie mial w listopadzie 15 lat.Co ja z nim przeszlam,gdzie nie bylam.
                      Po ostatnich ekscesach poszlam do Jugenamtu po pomoc. Syn dostal opiekuna wychowawce z ktorym spotyka sie trzy razy w tygodniu.Efekt jest taki,ze wydarli mi moja sypialenke na pokoj
                      dla niego, bo potrzebuje prywatnej sfery.Wczesniej dzielil wielki pokoj z mlodszym bratem(zrobilam mu nawet antresole)
                      Teraz jest tak, ze ja spie na waskim nierozkladanym narozniku ale gdybym odmowila, to pan opiekun zanotowalby:matka nie chce wspolpracowacsad
                      A synek rosnie w porka,bo czuje zewszad wsparcie.
                      Jedna szkola, druga szkola..ech..szkoda gadac.
                      Ostatnio powiedzial mi:,jak bedziesz mnie tak gnebic (posprzataj,odrob lekcje,wroc przed 22 do domu) to naopowiadam takiego gooowna o tobie ,ze zabiora ci mlodszego.Juz ty wiesz jak ja umiem ludzmi manipulowac.

                      Ja jeszcze walcze...jeszcze.._(

                      Trzymaj sie.
                      • morekac Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 16:18
                        jak bedziesz mnie tak gnebic (posprzataj,odrob lekcje,w
                        > roc przed 22 do domu) to naopowiadam takiego gooowna o tobie ,ze zabiora ci mlo
                        > dszego.Juz ty wiesz jak ja umiem ludzmi manipulowac.

                        Nic z tego jego wychowania nie będzie, bo dajesz się szantażować.
                        • almaya Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 16:30
                          morekac napisała:

                          > jak bedziesz mnie tak gnebic (posprzataj,odrob lekcje,w
                          > > roc przed 22 do domu) to naopowiadam takiego gooowna o tobie ,ze zabiora
                          > ci mlo
                          > > dszego.Juz ty wiesz jak ja umiem ludzmi manipulowac.
                          >
                          > Nic z tego jego wychowania nie będzie, bo dajesz się szantażować.


                          Slucham?
                          A gdzie ja napisalam ,ze dalam sie zaszantazowac?
                          I gdzie napisalam co zrobilam/odpowiedzialam na takie diktum?
                          Jasnowidzem jestes,czy projektujesz sobie cos?


                          • morekac Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 16:49
                            Jak się nie dałaś, to dobrze. Gorzej, jeśli powieka ci drgnęła. Ale skoro to takie nic, to co się tak na forum przejmujesz?
                            • almaya Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 17:12
                              morekac napisała:

                              > Jak się nie dałaś, to dobrze. Gorzej, jeśli powieka ci drgnęła. Ale skoro to ta
                              > kie nic, to co się tak na forum przejmujesz?

                              ah morekac,morekac...doprawdy poprawiasz mi humor,wiec zapytam znow w starym tonie:
                              a gdzie ja napisalam, ze to takie nic??

                              Nie, powieka mi nie drgnela..tylko sercesad
                              • morekac Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 17:26
                                Skubaniec pewnie wie o tym,że ma haka na ciebie... Ogólnie współczuję, ale może nagraj jego wystąpienie, jak ci z takim tekstem wyjedzie? I dopilnuj, żeby wiedział, że to masz...
                                • almaya Re: zmarnowaliście dzieciaka 11.09.12, 18:01
                                  morekac napisała:

                                  > Skubaniec pewnie wie o tym,że ma haka na ciebie... Ogólnie współczuję, ale może
                                  > nagraj jego wystąpienie, jak ci z takim tekstem wyjedzie? I dopilnuj, żeby wie
                                  > dział, że to masz...

                                  Taaa ma hakawink
                                  Nagrywac nie musze i nie chce.(jeszcze).Po prostu na drugi dzien bylam juz w Jugendamcie i uprzedzilam,ze takie slowa padly.
                                  Za wspolczucie dziekuje.Jest ciezko jak cholera.I uczucia ambiwalentne,od troski i rozpaczy po ;a niech Ci wpier...dziela gdzies na miescie,moze wkoncu cos do ciebie dotrze" po tym jak ogolil sie na lysa pale i wloczyl sie po ciemku.
                                  I to nastawienie osob z zewnatrz,ktore nie maja pojecia ale zawsze maja najwiecej do powiedzenia( podobnye do tego na forum )tez mi nie pomaga,raczej doluje i wpedza w jakas beznadzieje. a syna umacnia w przekonaniu,ze wszystkiemu winni sa rodzice bo tak go wychowali.

                                  Czy Wy zdajecie sobie sprawe, ze ten jego opiekun/wychowawca skrytykowal mnie przy synu, ze wstrzymalam kieszonkowe na 2 tygodnie po tym jak dowiedzialam sie, ze syn popala?

                                  Walcze o niego ale nie wiem czy starczy sil.A jesli starczy,to nie wiem czy wygram te walke o niegosad

                                  • pade Re: zmarnowaliście dzieciaka 12.09.12, 09:09
                                    Bardzo Ci współczuję.
                                    Bądź konsekwentna, ale z miłością. Trzymaj się zasad, nie wahaj się, nie zmieniaj zdania.
                                    Musisz wierzyć w to, co mówisz, bezwzględnie.

                                    To bardzo trudny wiek..a matki, ktore piszą, że osiemnastolatek jest dorosły, bawią mnie niepomiernie. Owszem są rozsądne, odpowiedzialne osiemnastolatki, zdarzają się takie, nawet dość często. Ale jest też duzo mlodzieży, która dojrzewa psychicznie późno, jest wpływowa, i wtedy wcześniejsze błędy w wychowaniu jeszcze się nasilają.

                                    Almaya!
                                    Bądź pewna słuszności tego co robisz i nie daj się wątpliwościom. Ludzie, którzy Cię krytykują, oceniają, nie wiedzą z czym się borykasz, tak naprawdę.
                                    Łatwo jest komentować stojąc z boku.
                                    Trzymaj się.
                                    • almaya Re: zmarnowaliście dzieciaka 12.09.12, 22:24
                                      Pade!
                                      bardzo dziekuje Ci za ten post.
                                      Za zwykle ludzkie podejscie i zrozumienie.
                                      W mojej sytuacji takie slowa sa bardzo wazne,motywuja mnie i dodaja sily do walki.
                                      Dziekujesmile
                                      • pade Re: zmarnowaliście dzieciaka 26.09.12, 12:04
                                        A nie ma za cosmile
                                        Mam nadzieję, że jakoś się trzymaszsmile
                      • scher Re: zmarnowaliście dzieciaka 12.09.12, 00:21
                        almaya napisała:

                        > Po ostatnich ekscesach poszlam do Jugenamtu po pomoc.

                        Trzeba być niespełna rozumu, aby z tej reżimowej instytucji spodziewać się pomocy. Naprawdę nigdy nie słyszałaś, czym jest Jugendamt?
                      • mgla_jedwabna Re: zmarnowaliście dzieciaka 12.09.12, 13:17
                        Och biedactwo. Zdecydowałaś się na drugie dziecko, choć w domu nie było miejsca na tyle osób. Ale konsekwencje tego miało ponosić starsze dziecko - to on miał oddać część swojej przestrzeni, ty chciałaś zachować swoją sypialnię nienaruszoną. Skoro "antresolka" zapewnia wystarczającą prywatność, to przenieś się tam sama.

                        Gdzie byłaś, jak trzeba było dziecku wpoić znaczenie obowiązków domowych? Ach, domyślam się, pewnie było tak, że "posprzątaj pokój, bo za karę nie obejrzysz dobranocki". I młody nie widział sensu w sprzątaniu poza tą dobranocką. Z dobranocek dawno wyrósł, a ty się dziwisz, dlaczego on mówi "nie posprzątam i co mi zrobisz?". I jeszcze dziwisz się, że dla niego koniecznośc sprzątania to gnębienie. Jeśli stosowałaś gnębienie (a tym jest większość kar) jako metodę wychowawczą... A może inaczej, usuwałaś mu pył spod stóp, a teraz dziwisz się, że nie poszedł w twoje świetlane ślady?
                        • almaya Re: zmarnowaliście dzieciaka 12.09.12, 22:30
                          Nie zamierzam sie przed Toba tlumaczyc.
                          Ty nie rozumiesz.
                          Ale pozwole sobie na malutka rade dla Ciebie,jesli posluchasz odniesiesz z tego same korzysci:
                          Powinnas sprawdzic czy nie jestes daltonistka.
                • scher Re: Problemy z nastoletnim synem 12.09.12, 00:15
                  0teresa37 napisała:

                  > moze ktoras z tych madrych osob spedzila ze swoim dzieciem cala klase szkoly podstawowej
                  > w jednej klasie z synem ,kto po nocach przepisywal zeszyty zeby mial jakiekolwiek notatki

                  Zniszczyłaś swoje dziecko nadopiekuńczością i włażeniem mu w tyłek.
    • soczek_bez_gazu Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 15:01
      piszesz o tych kradzieżach, jakby całą dzielnicę już obrobił. Co on właściwie kradnie?
      • 0teresa37 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 15:11
        soczek_bez_gazu napisała:

        > piszesz o tych kradzieżach, jakby całą dzielnicę już obrobił. Co on właściwie k
        > radnie?
        jezeli chodzi o nasza rodzine to juz pisalm pieniadze,papierosy,zegarek

        jak byl u mojej siostry okral jej syna z mp3

        moja mame z pieniedzy

        koledze w szkole ukradl baterie do telefonu blacberego

        wynios nam cala zawartosc garazu telewizor ,monitor ,narzedzia ,czesci do samochodu wykorzystal do sprzedazy dziecko z autyzmem ,ktore na koncu tez okradl z oszczednosci

        i takich i innych kradziezy jest mnustwo

        • dydaki Kiedy z mężem byłaś u psychologa? 11.09.12, 15:41
          Syn kradnie od 11 lat. Nie wiecie dlaczego. Wysyłacie ciągle do psychologów tegoż syna.
          A czy wy sami byliście na terapii?
          Co zrobiliście ze SWOJEJ strony żeby sytuację zmienić? Co zrobiłaś żeby syn się poczuł bezpieczny i kochany w rodzinnym środowisku?

          Czy mi się wydaje, czy Twój mąz nie jest ojcem tegoż dziecka?
          • 0teresa37 Re: Kiedy z mężem byłaś u psychologa? 11.09.12, 16:00
            nie musze isc z mezem do psychologa ,chyba ze nie normalne jest pracowanie i dbanie o rodzine skad ten pomysl ze to nie meza dziecko ???!!! tak chodzilismy do psychologa jak sobie z nim radzic jak postepowac a co niby mamy zrobic jeszcze, jakbysmy go nie kochali to dawno bysmy sobie dali z nim spokoj codzinnie chodzilismy do pedagoga szkolnego
            • katus118 [...] 11.09.12, 16:03
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • scher Re: Kiedy z mężem byłaś u psychologa? 12.09.12, 00:19
              0teresa37 napisała:

              > codziennie chodzilismy do pedagoga szkolnego

              A w czym niby psycholog czy pedagog jest mądrzejszy od ciebie, od MATKI?
              Zmarnowałaś dziecko, bo zamiast się wziąć za niego, oddałaś go w ręce bandy psychologów. Chłopak jest ofiarą naukawych eksperymentów prowadzonych całe życie na jego psychice.
            • mgla_jedwabna Re: Kiedy z mężem byłaś u psychologa? 12.09.12, 13:21
              Czyli zero refleksji "co mamy zmienić w sobie", chcieliście tylko, by psycholog uzbroił was w narzędzia przeciwko synowi. "Jak mamy sobie z nim radzić", to brzmi jak "jak radzić sobie z agresywnym klientem w sklepie", a nie jak próba naprawy stosunków rodzinnych.

              Na co syn wydaje zyski z kradzieży? To by mogło naświetlić problem.
              • yoko0202 negacja 12.09.12, 19:58
                mgla_jedwabna napisała:

                > Czyli zero refleksji "co mamy zmienić w sobie",

                właśnie, zero refleksji to raz, oraz negowanie na zasadzie: to nie nasza wina, nie ponosimy za to odpowiedzialności, przecież my go nie uczyliśmy kraść itp itd.

                zwróciłam uwagę również na to, że w tym wątku ze strony matki nie padło ANI JEDNO dobre słowo, nie mówię, że w kontekście dzisiejszych wyczynów syna, ale w ogóle, cokolwiek z przeszłości, jakiekolwiek dobre pozytywne cechy i zachowania, które kiedyś zaprezentował, no nic kompletnie.

                > chcieliście tylko, by psycholog uzbroił was w narzędzia przeciwko synowi. "Jak mamy sobie z nim radzić",

                fioła dzisiaj dostali wszyscy z psychologami, jakby to był kuźwa punkt serwisowy Olympusa - oddaję produkt do naprawy, oczekuję na zwrot w pełni sprawnego, ewentualnie proszę mi wymienić.
          • dydaki Re: Kiedy z mężem byłaś u psychologa? 11.09.12, 16:06
            Czy wprowadziliście jakieś zasady, granice przez te lata dla syna. Czy dopilnowaliście, żebyście wy sami tych zasad nie złamali a wypełniali to co obiecaliście/czym groziliście.

            Bo taki efekt emocjonalnego zniszczenia dziecko osiąga gdy czuje się nierozumiane i odrzucone od dawna, a za rodziców ma 1 osobę rozmemłana i 2 osobę despotyczną , którzy to wzajemnie torpedują swoje postępowania i zapędy wychowawcze.

            Twoja opowieśc jaka to krzywda działa się mężowi bo az 5 godzin siedział w szpitalu przy synu i w ten sposób musiał biedaczek zmęczony iśc do pracy, pokazuje jak bardzo chcecie się tego dzieciaka pozbyć jedynie z życia nie oferując mu nic innego. Więc on jedynie wpisuje się w wasze na jego temat oczekiwania..
        • almaya dlaczego moj post zniknal? 11.09.12, 15:41
          napisalam Tereso posta, nie wiem czy zdazylas przeczytac?
          nie mam pojecia co w nim bylo takiego, ze go usunieto?
          moze to, ze nie przylaczylam sie do zdania wiekszosci?
          • 0teresa37 Re: dlaczego moj post zniknal? 11.09.12, 16:04
            almaya napisała:

            > napisalam Tereso posta, nie wiem czy zdazylas przeczytac?
            > nie mam pojecia co w nim bylo takiego, ze go usunieto?
            > moze to, ze nie przylaczylam sie do zdania wiekszosci?
            tak zdarzylam przeczytac zycze tobie wytrwalosci w tej walce ,mysle ze nie warto siegac tutaj po porady bo ludzie pisza niekiedy takie bzdury ze brak slow teraz to i meza mi wysylaja do psychologa zalosc ,czlowieka ktory ciezko pracuje a pasozyta ktory kradnie ,podnosi rece na matke bluzga sie z blotem to nasza polska rzeczywistosc
            • dydaki Re: dlaczego moj post zniknal? 11.09.12, 16:10
              Tiaaa... święta bezbronna matka polka szacowna żona ciężko pracującego męża. Tylko syn wredny wyszedł. Tak sam z siebie. Wy do tego wcale ręki nie przyłożyliście.

              Mam nadzieję, że pozwolisz synowi wreszcie odejść z tego chorego domu. Bez strachu, że cię ktoś posądzi o wyrzucanie nieletniego. Akurat synowi ta decyzja wyjdzie tylko na dobre. Dostanie szansę na inne życie, bez rodziców którzy go już nienawidzą tylko boją się mu drzwi pokazać bo co ludzie powiedzą.
              • 0teresa37 Re: dlaczego moj post zniknal? 11.09.12, 16:19
                dydaki napisała:

                > Tiaaa... święta bezbronna matka polka szacowna żona ciężko pracującego męża. T
                > ylko syn wredny wyszedł. Tak sam z siebie. Wy do tego wcale ręki nie przyłożyl
                > iście.
                >
                > Mam nadzieję, że pozwolisz synowi wreszcie odejść z tego chorego domu. Bez str
                > achu, że cię ktoś posądzi o wyrzucanie nieletniego. Akurat synowi ta decyzja
                > wyjdzie tylko na dobre. Dostanie szansę na inne życie, bez rodziców którzy go j
                > uż nienawidzą tylko boją się mu drzwi pokazać bo co ludzie powiedzą.


                zal mi ciebie czlowieku ,zal( nienawidza--zastanow sie co piszesz albo jestes osoba pokroju mojego syna)
                • sabciasal Re: dlaczego moj post zniknal? 11.09.12, 16:22
                  syna pożałuj, nie anonimową osobę z forum.
                  zamiast tu gadać po próżnicy, zgłos się do osrodka pomocy w kraju vw którym mieszkasz. moze synowi faktycznie bedzie lepiej w instytucji.
                • katus118 [...] 11.09.12, 16:23
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • deelandra Re: dlaczego moj post zniknal? 11.09.12, 16:09
            jest wyżej
            czytałam
            kurcze, właśnie w niemczech jest takie same porąbane prawo, jak w UK indifferent
            • almaya Re: dlaczego moj post zniknal? 11.09.12, 16:36
              deelandra napisał(a):

              > jest wyżej
              > czytałam
              > kurcze, właśnie w niemczech jest takie same porąbane prawo, jak w UK indifferent

              Wlasnie zauwazylam ale przysieglabym, ze go nie bylowink
    • soha2 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 15:51
      zgłosić najbliższą kradzież na policję ze wskazaniem na syna, z propozycją zamknięcia go na 48 ha
      widok krat w oknach, kaszka na śniadanie i chlebek suchy na kolacyjkę oraz łomot od współaresztantów powinien skutecznie go ostudzić i być może pokaże mu, że jednak należy tych starych szanować, bo można trafić gorzej
      • deelandra Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 16:09
        to też lubię!
        • soha2 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 17:23
          dzięki big_grin
          mów/pisz mi tak więcej big_grin
      • sundry Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 16:30
        Mało prawdopodobne, żeby za zwykłą kradzież zamykali go na 48 h, bo niby po co?
        • deelandra Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 16:55
          na czteryosiem to można każdego nawet za domniemanie niewinności
          • yoko0202 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 17:03
            w PL niby tak, ale rzecz się tu nie dzieje
            niepełnoletniego nie wsadzają na 48 do aresztu, ewentualnie izba dziecka, ale u nas chyba nie zabiera się na izbę dziecka bo mamusia i tatuś tak chcą
            • soha2 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 17:26
              nieletniego powiedzmy 14-letniego
              ale niemal 18 letniego? raz, raz takiego mogą zamknąć choćby po to aby nie mataczył albo aby mieć czas na znalezienie większej liczby dowodów do dłuższego aresztowania
              • sundry Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 20:12
                W 48 h zbyt wiele nie znajdą, to raz. Po drugie mam wrażenie, że kradzieżą jakichś drobiazgów w naszym systemie prawnym mało kto się przejmuje. Musiałoby być chyba coś poważniejszego.
        • soha2 Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 17:24
          kochana zdziwiłabyś się za co zamykają na 48 ha tongue_out
          • sundry Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 20:09
            Za co? smile
    • prophetess.pl Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 21:31
      Aż sie rzuca w oczy, że masz już jeden tylko plan co do syna - chcesz go wywalić - po to podajesz dokładną datę urodzin. JUż tylko odliczasz dni i godziny. Smutne.

      Zachowanie syna skądś się bierze. Bierze się z was, waszej rodziny. Jakby mnie dziecko okradło, mówiąc prosto - UK nie UK rozniosłabym gnojka. Dlaczego ty nie "rozniosłaś" swojego gnojka? Dlaczego pozwoliłaś na pierwszą, drugą i 100 kradzież???
      W zeszłym tygodniu miełam arcyciekawe szkolenie - prowadził je człowiek, który jest też terapeutą rodzinnym. Podwała casy ze swojego doświdczenia terapetycznego i pytanie, które mi utkiwło i które Ty powinnas sobie zadać (a jeśli już zadawłaś to NARESZCIE odpowiedzieć szczerze) to: co by było problemem w naszej rodzinie gdyby zachowanie syna nie było problemem, jakby syn zachowywał się dobrze. Wyciągnij w końcu tego trupa z szafy, do psychologa wyślij Was, rodziców, a nie jego.
      Powiedzmy, że 6 grudnia wyrzucisz syna, jaki to będzie przekaz dla młodszego dziecka? Jakbyś się czuła gdyby rodzice wyrzucili twojego brata z domu? Taruma. Szok. Niedowierzanie. Powiedzmy, że za parę lat młodsze pójdzie w ślady brata, wtedy też je wyrzucisz jak skończy 18?
      • sundry Re: Problemy z nastoletnim synem 11.09.12, 22:27
        Jakbyś się czuła gdyby rodzice wyrzucili twojego brata z domu? Taruma. S
        > zok. Niedowierzanie.

        Miłe i łatwe to nie jest, ale sądzę, że jak w mamy w domu przestępcę to najlepsze, co można zrobić dla siebie i reszty rodziny, to odciąć się od niego. Życie jest jedno.
    • czarnykapturek Re: Problemy z nastoletnim synem 12.09.12, 11:14
      w ktoryms tam poscie napisalas ze powiedzialas synowi,ze 6 grudnia ma spadac, i on sie rozesmial....wynika z tego, ze po prostu ci nie wierzy.Piszesz, ze stosowalas kary, nie wiem jakie, i ze zawsze byly one odbywane (przez syna), widocznie kary byly albo niewspolmierne do przestepstwa, albo zle wykonane. To ze nie wierzy ci, ze po 18 ma sie wyniesc, moze byc tez spowodowane tym, ze za duzo razy mu suszylas glowe, straszylas jakas konsekwencja, a pozniej to olewalas (dla swietego spokoju mysle). Powinnas kupic (tak TY) jakis plecak czy walizke, i po prostu dac mu ja, mowiac ze moze sie zaczac pakowac,jesli on tego nie zrobi, ty to zrobisz.I TO ZROBIC!!!!!Przy okazji mozesz wymienic zamki w drzwiach, na jego oczach, lub nie, i nie dac mu kopii.Mowisz ze sie wloczy w nocy, niech wie,ze jesli o ustalonej godzinie nie wroci, niech czeka do rana, az ktos mu otworzy.Jesli bedzie sie awanturowal na klatce, z pewnoscia jakis sasiad zadzwoni po policje, czego ja bym sie nie obawiala, bo napisalas wczesniej, ze zglosiliscie sprawe kradziezy.Policja, czy pracownik socjalny, na pewno jest poinformowany o waszej sytuacji, a ty po prostu mozesz powiedziec, ze obawiasz sie o swoje (i rodziny) zdrowie i zycie (napisalas ze podniosl na ciebie reke).Dlaczego wczesniej nie przerwalas tej sytuacji?z twojego opisu wnioskuje, ze chlopak sie tak zachowuje od dziecinstwa, nie jest to bunt nastolatka, ale powazne zaburzenia psychiczne.Chlopak wie,ze jest bezkarny, a wy sie go boicie, wie ze moze zrobic wszystko, a wy ewentualnie troche pokrzyczycie i jest ok.Ta cala akcja ze szpitalem, gdzie okazalo sie ze nie bral zadnych narkotykow, to nie tylko sposob zwrocenia na siebie uwagi,ja sadze ze byla to poprostu bezszczelna sciema, zeby wam zrobic na zlosc.Jakby chlopak bral narkotyki, nigdy nie pozwolilby sie zbadac, czy zawiesc gdziekolwiek, maskowalby sie, i oddala, a on...no coz sadze, ze poprostu zrobil wam kawal (swinstwo).Oczywiscie rozumiem, ze sie przestraszyliscie (dusznosci, bole), ale mam nadzieje, ze kupicie te aparaty wykrywajace narkotyki i nastepnym razem jakby cos sie dzialo, bedziesz wiedziala co zrobic.Piszesz, ze syn cie santazuje, mowiac, ze naopowiada bzdur, dlaczego TY regularnie po kazdym wyskoku nie zglaszasz tego gdzie tylko mozna?przeciez czy to pracownik socjany, czy psycholog, czy policja,musza wiedziec ze ten chopak to kretacz, i nie mozna mu wierzyc.
      Na prawde bardzo ci wspolczuje, ale uwazam ze albo kubel zimnej wody (nawet to wywalenie z domu), albo po prostu sie poddaj, bo jak widze na niego nie dziala nic!!!!!
      I jesli mlodsze rodzenstwo widzi problem (a na pewno sa swiadkami waszych awantur), takie wystawienie starszego za drzwi nie bedzie dla nich trauma, tylko ulga

      www.lapiramide.tv
      • lonely.stoner Re: Problemy z nastoletnim synem 12.09.12, 12:21
        w UK nie musisz sie dzieckiem zajmowac w chwili gdy ten ukonczy 16 lat.
        JA na Twoim miejscu bym dokladnie spisywala wszelkie incydenty w ktorych syn jest agresywny, przemocowy albo wulgarny, i dzwonila na policje za kazdym razem. Dobrze jakby dostal pracownika spolecznego. Poza tym powinnas sie udac do kogos albo z councilu albo policji i powiedziec o waszej sytuacji- mdzin. o tym ze syn np, chcial cie uderzyl a jestes w ciazy i ze boisz sie o zdrowie malucha. Poza tym to wydaje mi sie ze chyba nie znacie zbyt dobrze realiow w UK. W tej chwili Twoj syn juz wlasciwie nie ma zadnego obowiazku ani chodzenia do szkoly ani ty go nie musisz utrzymywac. Moze sie sam postarac o mieszkanie z councilu i niech idzie do roboty. Wbrew pozorom wcale nie jest trudno znalezc prace mlodocianym, jak sma na siebie pozarabia to zobaczy jak to jest. A college tez moze skonczyc pracujac part time. Wiekszosc moich znajomych z UK (brytyjczykow, z dobrych domow) pracuje i jednoczesnie studiuje, samodzielnie sie utrzymuje. I czesto nie mieszka z rodzicami od 16 roku zycia. Aha, jak nie znasz angielskiego to popros o pomoc tlumacza.
    • brak.slow ____ 25.09.12, 23:37
      Kobieto nie przejmuj się komentarzami na twoj temat. on jest chyba chory psychicznie, może ma osobowość psychopatyczną, dobrze byłoby to sprawdzić, tylko pytanie jak, skoro gnój jest taki uparty. szkoda, ze to nie polska, dostałby w łeb parę razy i w dupe za każdym wyskokiem to by się nauczył, gdzie jest jego miejsce. to całe pieprzone głaskanie się z gó...arzerią, rozmawianie i rozmawianie to tylko do nerwicy Cie doprowadzi. On wręcz upaja się tym, że się denerwujesz. Nie cierpi was i niszczy jak może.
      wywal z domu i nie przejmuj się, z niego chyba i tak nic nie będzie.
      dziwię się natomiast, że po czymś takim masz ochotę na więcej dzieci.
      • brak.slow Re: ____ 25.09.12, 23:52
        wiesz co zrób?
        w ogóle nie reaguj. pójdzie z domu i za późno wróci, nie krzycz, nic nie mów, nie gadaj bzdur o karach, bo i tak go nie ukarzesz. bo co za karę możesz mu dać?
        nie umyje szklanki to nie myj jej po nim, niech stoi.a potem druga trzecia czwarta az się wszystkie skończą. nic nie mow, nie reaguj, udaj ze nie widzisz. co to wlasciwie znaczy, ze on Ci kaze umyć po nim? roześmiałabym mu się w twarz, przechylila lekko glowe w bok jakby lekko ze zdziwienia "o glupka zobaczylam".
        pranie? wkladasz jego spodnie i gacie do prania? od dziś koniec z tym.
        żarcie? sam ma gotować i sobie zrobić.
        pokój ogarnia sam, albo mieszka w syfie. jesli nie mieszka z bratem, to w czym problem? najwyżej go robaki zeżrą.
        Otóż chodzi mi o to, że on Tobą i twoim mężem manipuluje i znęca się psychicznie. Po to wlasnie nie myje szklanek, nie sprzata, nie reaguje na żadne prośby, bo wie, ze robi Ci tym przykrość, ze się denerwujesz i cierpisz. najwyraźnie go to rajcuje. nie daj mu tej satysfakcji.

        wytresował was sobie jak chciał. fakt ze system w UK i Niemczech niestety też (SZwecja Norwegia to samo) jest chory, bo gnojki mają wiecej praw niz ich rodzice, ale chyba jednak dalo sie coś zrobić wczesniej. podawalas pod nos, nadmiernie sie przejmowałaś a on robi co chce.

        Jesli rzeczywiscie probowalas dotrzeć do niego spokojnie, byly rozmowy, terapia cuda na kiju i nie popelnilas w dziecinstwie żadnych błędów, nie odrzucilaś dziecka, kochalas, akceptowałaś, to z nim jest naprawde coś nie tak. może problem się zapętlił, może walczy o uwagę, ale tak to walczą małe dzieci, on jest praktycznie dorosły i moim zdaniem takie postępowanie to zaburzenie osobowości.
    • mysia-mysia Re: Problemy z nastoletnim synem 26.09.12, 07:58
      Dziwne, zupełnie jakbyś o moim bracie pisała jeszcze kilka lat temu
      Nie wiem jakimi jesteście rodzicami ale u mnie w domu to było jakieś pomieszanie z poplątaniem, gdy byliśmy dziećmi rodzice nigdy nie karcili nas za zrobienie czegoś złego za to bardzo często za własny zły humor

      A gdy dorośliśmy byli nieszczęśliwi przez mojego brata. Walizek mu nigdy nie wystawili za drzwi ale policja była wzywana wielokrotnie. Brat pracował ale i tak podbierał pieniądze, sam też nigdy nie kupil sobie tego co potrzebował, chodził w jednej parze butów aż się nie rozwaliła, więc mama zaczęła mu kupować i później żebrała żeby mu oddał kasę. Jak na nich nieraz patrzyłam to myślałam, że on jej właściwie robi przysługę, bo inaczej mama by z nudów zwariowała na starość.

      No i chyba miałam rację, bo Jak mama wreszcie zajęła się sobą to po pewnym czasie wyskoki się skończyły. Tak więc radzę ci, żebyś przyjrzała się swojej rodzinie i czy przypadkiem nie jest tak że ta sytuacja coś wam załatwia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka