Zauwazyłam jakąś dziwną tendencję ostatnio , nie wiem czy ktos ma podobne obserwacje ale zauważyłam że zrobił się jakis trend na wmawianie otyłym , większym kobietom że są seksi.
Od dawna widzę że osoby które mają problemy z wagą odsłaniają swoj "atut" w postaci zazwyczaj sporego biustu ( przy większych gabarytach raczej częste)Chca byc seksi atrakcyjne ok , niech bedzie. Natomiast nie rozumiem dlaczego aktualnie zamiast nazwac rzeczy po imieniu a wiec że nadwaga powodowana jest najczęsciej lenistwem i brakiem silnej woli ,wmawia się wszystkim że te duże gabaryty ekhm sorry tzw" kobiece kształty" są seksi

Czy kobiety czują sie dzieki temu lepiej ,gdy wieczorem zapijają kiełbasę colą?O co chodzi?