Dodaj do ulubionych

Gdy on pracuje...

21.09.12, 20:02
cały tydzień do późnych godzin wieczornych, a wy jesteście same z dziećmi? I miałam nadzieję, że dziś może będzie wcześniej, ale zadzwonił, że nie. Trzeba małe umyć, nakarmić, a ja nie mam już sily. A może raczej to zmęczenie psychiczne. Ale zamiast się brać do roboty siedzę przed kompem. Wyrodna matka?
Obserwuj wątek
    • vampire-freak Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 20:08
      Nie jesteś wyrodną matką. Mogłabym Ci podać rękę, bo mam taką samą sytuację. Co mi z pieniędzy kiedy jestem sama cały czas? Czasami gorzko sobie żartuję, że mogę się z nim równie dobrze rozwieść, bo w sumie moje życie nie uległoby żadnej zmianie. Jestem taką słomianą wdową cały czas. Ale czy mogę mieć do niego pretensje? Przecież on ciężko wtedy haruje, wraca zmęczony i ledwo żywy i robi to dla nas. Sytuacja patowa. Łączę się z Tobą w niedoli, bo jakiejś konstruktywnej rady nie jestem w stanie dać.
      • vesper_lynd_1 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:17
        Co
        > mi z pieniędzy kiedy jestem sama cały czas?

        To z nich zrezygnuj...albo idź do pracy- wydasz pieniądze na opiekunkę albo przedszkole- będzie Ci lżejwink
        • vampire-freak Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 07:56
          Ja pracuję, dziecko w przedszkolu. Sęk w tym, że bez jego dodatkowej kasy jakoś byśmy wyżyli, tylko może na niższym poziomie. I co teraz mi poradzisz?
          • chipsi Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 11:25
            To co zawsze, żebyś znalazła lepsza prace i mąż też lepiej płatną - bo teraz na pewno robicie za grosze z czystego masochizmu wink
    • imogen0 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 20:44
      Mam identyczną sytuację...
      Ale kiedy już mu się zdarzy wolny np.weekend przejmuje wszystkie obowiązki przy małej,tzn kąpanie,spacer,usypianie itp,a ja się lenię na maksa
      pozdrawiam ciepłosmile
      • litle.frog Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 21:21
        To kiedy odpoczywa?
        • imogen0 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 21:24
          Spędzając czas z dzieciakami,nie widzi ich całe dnie to potem przebywanie z nimi to wielka frajda...
          • litle.frog Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 22:14
            Tak, to zrozumiałe, ale napisałaś że przejmuje wszystkie Twoje obowiązki. Czyli robi wszystko to co Ty. Tak? Ty jesteś zmęczona i odpoczywasz, więc pytam kiedy on odpoczywa?
            Tydzień haruje a w weekend przejmuje Twoje obowiązki.
            • imogen0 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 22:20
              Nie wszystkie moje obowiązki tylko obowiązki przy Małej czyli np.kąpanie ,usypianie;
              • litle.frog Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 22:29
                Czyli Ciebie opieka nad dzieckiem nie męczy? uncertain
                • papalaya na ematce 21.09.12, 22:50
                  facet-cyborg jest jedynie słusznym modelem big_grin
                  • mamusia881 Re: na ematce 23.09.12, 12:22
                    ja też mam taką sytuację mąż po 18 godzin w pracy wraca w nocy albo czasem po tygodniu zależy jak daleko jest w pracy.
                    teraz robi na miejscu i z domu wychodzi o 4 rano i wraca o 23 i dziś też w pracy ale ma być szybciej około 19.'
                    a ja cały czaas z dzieckiem padam psychicznie młody choruję jeźdżę dziennie po lekarzach,a jak mąż ma wolne to mały też zemną siedzi bo z tatą nie umi załapać kontaktu widzą się co kilka dni i to na kilka minut bo albo mały już zasypia albo maż pada i tak już od 2 lat
                • imogen0 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 22:52
                  Kurcze,nie wiem o co Ci chodzi...
                  Cały dzień zajmuje się domem,dziećmi,pracuję,bywam zmęczona ale jakoś strasznie nie jestem umęczona i z nie cierpię z powodu posiadania dwójki dzieci...mąż wraca np.po 20,zjada kolację i idzie kapać małą,cos porobi ze starszym dzieckiem,a ja mam chwilę dla siebie.
                  Potem dzieciaki idą spać i mamy trochę czasu dla siebie...
                  • kk345 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:03
                    Pytanie jest proste: kiedy mąż ma czas tylko dla siebie???
                    • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:08
                      A dla mnie pytanie jest inne: jak to zrobić, żeby miał ten czas tylko dla siebie. Bo ja w takiej sytuacji widzę jeden sposób - pracuje, wraca z pracy, nie zajmuje się niczym, domem ani dziećmi, bo musi odpocząć i mieć czas dla siebie, idzie spać, wstaje do pracy... tylko gdzie tu jest miejsce na rodzinę?
                      • kk345 Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 20:41
                        A to sa tylko dwie opcje- wszystko albo nic? Zadałam proste pytanie, zdumiona, że jest czas wolny dla pani, a dla pana nie...
                  • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 00:19
                    > Cały dzień zajmuje się domem,dziećmi,pracuję,

                    Ja słowo "pracuję" rozumiem jako... "pracuję". Chyba, że źle rozumiem, tudzież autorka przytoczonego posta za pracę uważa zajmowanie się domem i dziećmi, to zwracam honor i nie było rozmowy.
                    • madzioreck Źle wkleiłam, nt 22.09.12, 00:29
                  • litle.frog Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 12:43
                    Ściemą mi tu zalatuje.... wink
                • bi_scotti Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:04
                  litle.frog napisał(a):

                  > Czyli Ciebie opieka nad dzieckiem nie męczy? uncertain

                  Zakladam, ze pytasz na powaznie wiec i powazna odpowiedz: odpoczynek to nie jest koniecznie nic-nie-robienie. Najlepiej odpoczywa sie robiac cos zupelnie innego niz obowiazki codzienne. Wiec jesli facet zasupa po 10 godzin jako IT specialist przed komputerem, to weekend spedzony na opiece nad dzieckiem z kapaniem, zabawa na dywanie, karmieniem i spacerem wlacznie JEST ODPOCZYNKIEM. Jednoczesnie dla tej mamy, ktora te zajecia z maluchem ma na codzien, mozliwosc spedzenia weekendu bez tych wlasnie obowiazkow a np. kopiac w ogrodku albo szyjac zaslony tez moze byc relaksem. To jest naprawde dosc proste!
                  • papalaya Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:16
                    odpoczynkiem może też być butelka piwa przy ulubionym serialu sf albo meczu poczytanie książki, spotkanie z kumplami albo dwie godziny drzemki na wyrze w sobotnie popołudnie

                    to takie proste, no nie?
                    • imasumak Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 08:20
                      Jednakowoż świat nie składa się li tylko z palantów, którzy przedkładają piwsko i mecz nad czas spędzony ze swoimi dziećmi.

                      To takie proste, no nie?
                    • litle.frog Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 19:55
                      Dokładnie.
                      Nie widzę tu miejsca na czas faceta. Na luz i oderwanie się od "orki"
                      • imasumak Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 22:53
                        litle.frog napisał(a):

                        Nie widzę tu miejsca na czas faceta. Na luz i oderwanie się od "orki"

                        Ty nie musisz widzieć - ważne że on widzi i czas spędzony z dziećmi go odpręża.
                  • jamesonwhiskey Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:26
                    jesli facet zasupa po 10 godzin jako IT specialist przed komputerem, to weekend spedzony na opiece nad dzieckiem z kapaniem, zabawa na dywanie, karmieniem i spacerem wlacznie JEST ODPOCZYNKIEM.


                    dojebalas do pieca
                    obowiazek taki jak opieka nad dzieckiem kapanie zabawa na dywanie karmienie i spacer
                    jest bardzo dalekie od odpoczynku
                    • papalaya Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:43
                      na ematce facet może tyć tylko specialist albo inny manażer, broń Boże aby był pomocnikiem murarza, kierowcom śmieciary albo ochroniarzem w supermarkecie big_grin
                      • jamesonwhiskey Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:51
                        to nawet nie to ,koles ma zapierdzilelac caly tydzien nie wazne fizycznie czy umyslowo
                        a w dniu wolnym radosnie "odpoczywac" opiekujac sie dzieckiem
                        to ze jest wyjebany bab nie obchodzi
                        ona przeciez sie tak poswieca siedzac w domu , po czyms takim dzien wolny jej sie przeciez nalezy
                        a on przeciez odpoczywa w pracy
                    • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:50
                      > dojebalas do pieca
                      > obowiazek taki jak opieka nad dzieckiem kapanie zabawa na dywanie karmienie i s
                      > pacer
                      > jest bardzo dalekie od odpoczynku

                      To pytam się, po co mu rodzina, do cholery? Skoro jego życie ma polegać tylko na tym, że pracuje, po pracy i weekendy wypoczywa, i na rodzinę i własne dzieci nie ma czasu i siły? Po co mu ta żona i dzieci? Kuźwa, jak ja chcę się zajmować poza pracą tylko odpoczywaniem i ewentualnie mężem, to sobie dziecka nie robię, proste...
                      • jamesonwhiskey Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:55
                        , i na rodzinę i własne dzieci nie ma czasu i siły? Po co mu ta żona i dzieci? Kuźwa, jak j


                        wiesz jakby ta strasznie poswiecajaca sie domowi skladajaca na oltazu rodziny zona wziela dupe ruszyla do roboty, to moze on by nie musial tyle pracowac
                        byly czas i na rodzine i na odpoczynek
                        rachunki trzeba zaplacic zyc trzeba poswiecanie sie domowi jest zdaje sie dosyc malo dochodowym zajeciem
                        a jaka ona zmeczona tym siedzeniem w domu
                        no normalnie jak praca w kopalni , musi bezwarunkowo odpoczac
                        a kiedy on odpoczywa
                        a potem zdziwieni ze merzczyzni zyja krocej
                        no ku... jak maja zyc dluzej jak sa zajechani jak stare woly
                        • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:59
                          > wiesz jakby ta strasznie poswiecajaca sie domowi skladajaca na oltazu rodziny z
                          > ona wziela dupe ruszyla do roboty, to moze on by nie musial tyle pracowac

                          Albo mam przywidzenia, albo akurat osoba z tej gałęzi drzewka pracuje, więc jak kulą w płot. Pewnie dla równosci ona też powinna tyrać tyle samo - i wtedy dzieci to chyba do domu dziecka...
                          • jamesonwhiskey Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 00:04
                            a ktora to osoba bo nie wiem zreszta moze pracuje ale jakos nie zarabia na tyle zeby on tez nie musial napierac
                            • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 00:10
                              Ty Jameson czytaj w takim razie, zanim skomentujesz. Odnosiłam się do odpowiedzi na ten post:
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,139087429,139091292,Re_Gdy_on_pracuje_.html
                              Ale pewnie cokolwiek dziewczyna nie napisze, Twoim zdaniem to i tak będzie jej wina, że chłop tyle tyra. Może ona, żeby zarabiać "odpowiednio" też musiałaby zapieprzać do 20 - wtedy byłaby wyrodną matką, co ma w d...e dzieci i się jej karier zachciewa.
                              • jamesonwhiskey Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 00:15
                                pisze ze calymi dniami zajmuje sie domem
                                wiec nie wiem kiedy pracuje
                                • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 00:28
                                  > Cały dzień zajmuje się domem,dziećmi,pracuję,

                                  Ja słowo "pracuję" rozumiem jako... "pracuję". Chyba, że źle rozumiem, tudzież autorka przytoczonego posta za pracę uważa zajmowanie się domem i dziećmi, to zwracam honor i nie było rozmowy.
                                • jola-kotka Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 00:53
                                  jamesonwhiskey napisał:

                                  > pisze ze calymi dniami zajmuje sie domem
                                  > wiec nie wiem kiedy pracuje

                                  Dobre, to ja cie uswiadomie moze-CALE DNIE PRACUJE.
                                  • imasumak Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 08:15
                                    Oj tam, oj tam. Przecież powszechnie wiadomo, że sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie nazywamy siedzeniem w domu i nicnierobieniem.
                                • imogen0 Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 10:26
                                  Jeśli chodzi o mnie to już wyjaśniam...
                                  Mam 2 dzieci,pracuję na pól etatu,nie mam do pomocy babć,wracam z pracy ok.13-14,odbieram dzieciaki,potem obiad,ogarnąć dom,pobawić sie z dzieciakami...a potem marzę żeby pierdzielnąć się z butelką piwa i obejrzeć serial sf...a mąż nie zapieprza na budowie(nie żebym miała w pogardzie pracowników budowlanych ot taki przykład) w pocie czoła i nie wraca styrany jak wół więc ma jeszcze siłę i energie żeby zająć się rodziną.Uwielbia zajmować się dzieciakami,dla niego to przyjemność budować na dywanie wieżę z klocków...myślę,że to nie wyjatek i wiele emam takich fajnych partnerów posiada.
                                  Pozdrawiam.
                      • kk345 Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 20:46
                        madzioreck napisała:
                        >
                        > To pytam się, po co mu rodzina, do cholery? Skoro jego życie ma polegać tylko n
                        > a tym, że pracuje, po pracy i weekendy wypoczywa, i na rodzinę i własne dzieci
                        > nie ma czasu i siły? Po co mu ta żona i dzieci? Kuźwa, jak ja chcę się zajmować
                        > poza pracą tylko odpoczywaniem i ewentualnie mężem, to sobie dziecka nie robię
                        > , proste...

                        Madzioreck, ale piszesz to wszystko jako teoretyk zycia rodzinnego, czy jako praktyk? Bo wiesz, prawdziwe zycie to nie jest ksiażka z obrazkami, czasem zajecie się dziecmi nie jest największym marzeniem ojca, czy- o zgrozo- matki i w takich chwilach odrobina czasu dla siebie z prawem do opie...nia się z piwem na kanapie moze uratować zdrowie psychiczne. Tylko tyle i aż tyle. I nie wiem tylko, dlaczego prawo dla chwil dla siebie przyznaje się matce, a czas wolny faceta świadczy o jego egoizmie i pasozytnictwie?
                        • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 23.09.12, 00:07
                          > Madzioreck, ale piszesz to wszystko jako teoretyk zycia rodzinnego, czy jako pr
                          > aktyk?

                          Wiesz, w momencie, kiedy wjeżdża ten argument, kończy się dyskusja... ale OK.
                          I nie chodzi o czasem - chodzi o sytuację ciągłą, kiedy chłop nie zajmuje się swoimi dziećmi wcale, bo przecież pracuje i jest zmęczony. I tak codziennie po pracy, i w każdy weekend, bo on musi odpocząć. Nie wmówisz mi, nawet jako teoretykowi, że to jest w porządku. Równie dobrze taka osoba mogłaby żyć sama, nic by się nie zmieniło. Praca - odpoczynek - sen. Nie spotkałaś się nigdy z czymś takim? Albo, że matka dzieci i pracuje, i dom ogarnia, i wszystko związane z dziećmi, a pan udziela się tylko zawodowo? Bo ja znam sporo takich par. Pan pracuje i odpoczywa, pani nie ma czasu na spokojny prysznic - albo siły, jak już dzieci zasną.

                          I nie wiem tylko,
                          > dlaczego prawo dla chwil dla siebie przyznaje się matce, a czas wolny faceta ś
                          > wiadczy o jego egoizmie i pasozytnictwie?

                          Nic nie pisałam o pasożytnictwie. Tu mówimy akurat o ojcach, ale to samo dotyczyłoby kobiety. Jeśli jej życie miałaby wypełniać tylko praca i odpoczywanie po niej, i dajcie mi wszyscy święty spokój, to też zastanawiałabym się, po co jej była rodzina, dziecko. Ba, zdarzyło mi się zastanawiać, po co ludzie sobie psa wzięli, skoro zwierzak niemal uwierzył, że ma na imię "NA SWOJE MIEJSCE WYPAD!!!".

                          • kk345 Re: Gdy on pracuje... 23.09.12, 12:33
                            A wiesz, wbrew pozorom pytanie o teorię/praktykę ma sporo sensu, bo faktyczne posiadanie dzieci sporo zmienia w teoretycznych pogladach, jakie się miało wczesniej.
                            Jasne, ze są rodziny, gdzie wszystkim zajmuje się matka, a ojciec odpoczywa po pracy, ale wiesz co? Moje doswiadczenie mówi, ze to z reguły sa niezastąpione, wzorowe matki, ktore padną na nos a nie przekazą cześci obowiązkow, nie mają wlasnego życia poza dziećmi i domem, bo go nie chcą i nie potrzebują- masz taki przykład w tym wątku wlasnie- mąż moglby sie zająć dziećmi, ale one "wolą mame" a poza tym mama i tak nie mam pomyslu, by gdzies i z kimś wyjsc... I inicjatywy wystarczylo tylko na zalożenie watku, bo na zmianę ukladu w rodzinie już nie...

                            > Albo, że matka dzieci i pracuje, i dom ogarnia, i wszystko związane z dzie
                            > ćmi, a pan udziela się tylko zawodowo? Bo ja znam sporo takich par. Pan pracuje
                            > i odpoczywa, pani nie ma czasu na spokojny prysznic - albo siły, jak już dziec
                            > i zasną.

                            Czy w tych nieszczęsnych parach, które znasz, pani nie mogłaby się odezwac do męza "zajmij się dziećmi, idę na kawę/do wanny/na zakupy"? Jesli panie same nie wymagają dla siebie czasu i szacunku, to kto im ma to wywalczyć- forum? No proszę Cię...
                            W takich wypadkach nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy...
                            • madzioreck Re: Gdy on pracuje... 23.09.12, 13:50
                              > Jasne, ze są rodziny, gdzie wszystkim zajmuje się matka, a ojciec odpoczywa po
                              > pracy, ale wiesz co? Moje doswiadczenie mówi, ze to z reguły sa niezastąpione,
                              > wzorowe matki, ktore padną na nos a nie przekazą cześci obowiązkow,

                              Doświadczenie można mieć własne, reszta to co najwyżej obserwacje, a oczy mam nie gorsze niż dzietni. I choć często jest tak, jak piszesz, to znam też inne przykłady.
    • cat_cat Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 21:15
      Mój też chętnie zająłby się niuniami, ale ja nie mam swojego życia. Gdzie mam się wybrać, do galerii hndlowej? Poza tym małe jęczą mama i mama jest.
      • kk345 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 21:35
        > Mój też chętnie zająłby się niuniami, ale ja nie mam swojego życia. Gdzie mam s
        > ię wybrać, do galerii hndlowej? Poza tym małe jęczą mama i mama jest.

        A czyja to wina? Męża? Sama sobie tak życie ustawiasz, to tak masz...
        • mysz1978 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 21:57
          ciesz sie, ze przynajmniej czasem mozesz poleniuchowac wink Nie kazda kobieta ma mozliwosc wziecia sobie "wolnego od dzieci"...
          • kk345 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 22:04
            Przecież cat_cat pisze, ze maż zajałby się dziećmi, ale ona nie ma co robic, a poza tym dzieci wolą byc z mama... Jak mówią- nie ma ofiar, są tylko ochotnicy... Skoro tak woli...
    • beverly1985 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 21:26
      A nie ma szans czy chęci na zmianę pracy? Ja raz przeszłam cała rekrutację do firmy, gdzie pensje zaczynaly sie od 4-krotnosci średniej krajowej, ale potem dowiedziałam się też, że czas pracy to min. 60h tygodniowo- i co? odmówiłam. Tak, nie zarabiam 20 tys. miesięcznie, ale za to pracuję 8 h dziennie...
    • ryza_malpa1 Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 21:30
      Nie.
      Wyrodny mąż.
      JA bym się rozwiodła - de facto jesteś sama.
      • jamesonwhiskey Re: Gdy on pracuje... 21.09.12, 23:29
        > JA bym się rozwiodła - de facto jesteś sama.

        dostanie 300 alimentow pojdzie do biedronki na kase i bedzie szczesliwa
        w wolnym czasie podmucha sie z pompiarzem ze stacji beznynowej naktorej tankuje gaz do swojego czinkleczneto
        • jagienka75 Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 11:26
          > dostanie 300 alimentow pojdzie do biedronki na kase i bedzie szczesliwa
          > w wolnym czasie podmucha sie z pompiarzem ze stacji beznynowej naktorej tankuje
          > gaz do swojego czinkleczneto


          Ty się może zdecyduj o co ci biega z tymi kobietami.
          Ciosasz kołki na głowie wszystkim kobietom bez wyjątku. Tu ci przeszkadza, że babka "pracuje" w domu, kiedyś byłeś oburzony tym , że inna pracowała w PL a jej mąż za granicą. Pewnie też byś się rzucał nawet wtedy, gdyby ona z nim za tą granicą "pracowała" tylko w domu a mąż utrzymywałby ją i ich wspólne dzieci.
          Sam nie wiesz, czego chcesz.
      • lady_nina Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 08:02
        ryza_malpa1 napisała:

        > Nie.
        > Wyrodny mąż.
        > JA bym się rozwiodła - de facto jesteś sama.

        jak się rozwiedzie to też będzie sama, a kasy jakby zdecydowanie mniej. racjonalnie do tego podchodząc - nie opłaci się
    • kobieta_z_polnocy Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 10:15
      Też nie rozumiem wypowiedzi niektórych w tym wątku. Facet wracający po 10 godz pracy ma odpoczywać zajmując się dziećmi? Jakby to był taki relaks, to wszystkie panie na macierzyńskim nie zarzekałyby się, że "zajmowanie się domem też jest pracą".
      Siedzenie z dziećmi i ogarnianie domu może być z pewnością nużące i męczące psychicznie, co do tego nie ma wątpliwości. No ale kurczę, czy w takim razie nie jest to aby w miarę sprawiedliwy podział? On pracuje na zawał w biurze, ona siedzi sama z dziećmi w domu - oboje są zmęczeni, w taki czy inny sposób. Chyba dobrze by było wspierać siebie nawzajem, a nie oczekiwać, że tylko jedna strona radośnie z jednej pracy przeskoczy w drugą, bo przecież tylko mamusia jest zmęczona.
      Czasem ma się wrażenie, że niektóre panie uważają, że to one poświęcają najwięcej dla rodziny, bo zajmują się dziećmi i dbają o dom. Nawet jeśli pracują, to i tak dziwnie się składa, że za utrzymanie rodziny wciąż zazwyczaj odpowiedzialny jest mężczyzna. Jakoś łatwo zapominają o swoich mężach, którzy przecież "w pracy wypoczywają, bo spotykają się z ludźmi". Fajnie to brzmi w kontekście tego, ile pań przy pierwszej nadarzającej się okazji ucieka z pracy na zwolnienie. Kobiety aż tak w pracy nie wypoczywają?
      • elske Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 10:37
        Zajmowanie się małymi dziećmi w domu, to praca 24h na dobę , obciążająca psychicznie. Mój maż pracował , ja zajmowałam się dziećmi. On musiał przespać noc, bo o 6.00 zaczynał pracę, kończył o 18.00 , ja musiałam wstać w nocy do dziecka. On chciał w weekend odpocząć, bo ciągle w pracy, a ja chciałam odespać zarwane noce i odpocząć psychicznie od dzieci , od domu , bo fizycznie nie byłam zmęczona. I usłyszałam: przecież ty nic nie robisz, czym jesteś zmęczona? ( tu zaznaczę że mieszkam za granicą i nie mam do pomocy rodziny , jesteśmy z męzem sami z dziećmi ). Kiedy moje dzieciaki poszły do przedszkola, pierwsze pół roku siedziałam w domu i słuchałam ciszy . Po pół roku poszłam do pracy.
        W tym roku w wakacje mój maż miał urlop w tym samym czasie , w którym wypadały ferie moich dzieci. Siedział w domu 3 tyg, zajmując sie dziećmi ( tylko tym, ja sprzątałam, gotowałam po pracy), a ja do 17.00 pracowałam. Najpierw był oburzony, bo przecież to jest jego urlop. Powiedziałam, że przecież będzie odpoczywał z dziećmi w domu. Jednego jestem pewna po tych 3 tyg : już nigdy nie usłyszę , że siedzenie w domu z dziećmi to odpoczynek.
        I wiem jedno: faceci mając do wyboru : nadgodziny lub powrót do domu do zmęczonej żony i małych dzieci wybiorą to pierwsze.
        • anias29 elske 23.09.12, 11:11
          > I wiem jedno: faceci mając do wyboru : nadgodziny lub powrót do domu do zmęczo
          > nej żony i małych dzieci wybiorą to pierwsze.

          Chyba żartujesz?
          • elske Re: elske 23.09.12, 11:37
            anias29 napisała:

            > > I wiem jedno: faceci mając do wyboru : nadgodziny lub powrót do domu do z
            > męczo
            > > nej żony i małych dzieci wybiorą to pierwsze.
            >
            > Chyba żartujesz?

            Nie, mówię poważnie. Zapytaj swojego męża co jest łatwiejsze: posiedzieć w pracy na nadgodzinach, czy wrócić do domu i pomóc ogarnąć dzieci.

            Pamiętam jak kilka lat temu czytałam na forum : po macierzyński chcę szybko wrócić do pracy , bo jak będę musiała siedzieć w domu dłużej z dzieckiem to oszaleję. Czytałam takie rewelacje i własnym oczom nie wierzyłam . Jak można tak pisać o czasie spędzonym z dziećmi w domu. Sama miałam wtedy jedno dziecko i czas pędzony z córka w domu był moim odpoczynkiem od pracy ( przed porodem pracowałam 7 lat w swoim zawodzie). Zaczęłam rozumieć , o co chodzi jak mi doszło jeszcze jedno dziecko. Po roku już przestało być fajnie, a ja chciałam oddechu. a takim oddechem jest właśnie praca. Ja zaczęłam kurs języka , 2x w tygodniu byłam 4 godz poza domem , bez dzieci i męża.
            Kiedyś rozmawiałam z koleżanką z Albanii . Akurat zaczęła kurs , który miał ja przygotować do nowej pracy. Powiedziała , że nie pracuje od 8 lat ( ma 2 dzieci). Mówię do niej: 8 lat w domu z dziećmi? W końcu odpoczniesz jak pójdziesz do pracy.
            A ona na to: wiesz co, tylko kobieta zrozumie inna kobietę, jeśli o to chodzi.

            Faceci nie są głupi, ale mam wrażenie że stosują się do powiedzenia : nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Sami z siebie za dużo w domu nie zrobią, bo po co? Zona nic nie mówiła, to nie będą się wyrywać z pomocą. Bo jak pokażą raz , że potrafią, będą musieli robić to częściej. A po co , skoro żona może to zrobić sama. A tak? Nie robię tego, bo nic nie mówiłaś. Miej pretensje do siebie.

            Kocham swojego męża . Wiem,że jeśli chcę aby coś było zrobione, muszę to powiedzieć głośno i wyraznie. Jeśli coś mi nie pasuje , muszę to powiedzieć od razu , a nie po fakcie.
            I wiem, iż pomimo że praca go bardzo stresuje, to pikuś w porównaniu z zajęciem się dziećmi : wysłuchaniem po raz 50 tej samej historii , wysłuchiwaniem fochów, zażegnaniem konfliktów między rodzeństwem .
            • elske Re: elske 23.09.12, 11:46
              I jeszcze jedno. Kilka miesięcy temu koleżanka poprosiła mnie o pomoc. Ona wracała do pracy po macierzyńskim, a opiekę nad dzieckiem przejął mąż, tyle ze się rozchorował. Zgodziłam się przychodzić do niej do domu przez kilka dni i pomóc przy dziecku . W ciągu tych kilku dni dużo rozmawiała z jej mężem . On żalił się , że miał bardzo dużo pracy i fizycznie nie wyrabiał, a w domu żona z pretensjami , bo jest z dziećmi i oczekuje że on więcej czasu będzie w domu z dziećmi . Więc opowiedziałam mu, jak wygląda takie bycie z dziećmi cały czas w domu . Tylko z dziećmi . I okazało się , że mówiłam dokładnie to samo, co jego żona. Dało mu to sporo do myślenia, wiem że sprawy u nich trochę inaczej się teraz mają.
            • anias29 Re: elske 23.09.12, 17:49
              > Nie, mówię poważnie. Zapytaj swojego męża co jest łatwiejsze: posiedzieć w prac
              > y na nadgodzinach, czy wrócić do domu i pomóc ogarnąć dzieci.

              Nie muszę pytać, mój mąż jest w domu codziennie ok 16.30. Przy czym dość często pracuje również wieczorami przy kompie i gdyby wolał zostać dłużej w pracy, to by zostawał - a wychodzi najszybciej jak to jest możliwe.
              Szczerze mówiąc, gdyby wolał nadgodziny zamiast powrotu do domu - uznałabym swoje małżeństwo za porażkę.
      • araceli Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 11:32
        kobieta_z_polnocy napisała:
        > Siedzenie z dziećmi i ogarnianie domu może być z pewnością nużące i męczące psy
        > chicznie, co do tego nie ma wątpliwości. No ale kurczę, czy w takim razie nie j
        > est to aby w miarę sprawiedliwy podział?

        Pomyślmy - praca w domu 24h/dobę (przy sprzyjających wiatrach 16h/dobę). Praca w biurze 8h. Nadal widzisz sprawiedliwość?
        • kk345 Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 20:49
          > Pomyślmy - praca w domu 24h/dobę (przy sprzyjających wiatrach 16h/dobę). Praca
          > w biurze 8h. Nadal widzisz sprawiedliwość?
          Przebiję, mogę? Statystyczna matka to:praca na etacie 8 godzin, dojazdy 2 godziny, zajęcie się domem, dziećmi itp. "przy sprzyjających wiatrach 16h/dobę"... widzisz nieścisłość? Czy może pogadamy o sprawiedliwości życiowej, ktora sprawia, ze na tę samą pracę domową niektóre kobiety mają więcej czasu niż inne, ale sa przy tym o wiele bardziej zmęczone od tych pracujących?
          • noname2002 Re: Gdy on pracuje... 23.09.12, 09:09
            Czy może pogadamy o sprawiedliwości życiowej, ktora sprawia, ze na tę samą pracę domową niektóre kobiety mają więcej czasu niż inne, ale sa przy tym o wiele bardziej zmęczone od tych pracujących?

            Moja przyjaciółka poszła właśnie do pracy po kilku latach w domu z dziećmi i dawno nie widziałam jej tak odprężonej i wypoczętej. Czy to ciężko zrozumieć, że bycie non stop samej z dziećmi też męczy?
          • araceli Re: Gdy on pracuje... 23.09.12, 14:15
            kk345 napisała:
            > Przebiję, mogę? Statystyczna matka to:praca na etacie 8 godzin, dojazdy 2 godz
            > iny, zajęcie się domem, dziećmi itp. "przy sprzyjających wiatrach 16h/dobę"...
            > widzisz nieścisłość? Czy może pogadamy o sprawiedliwości życiowej, ktora sprawi
            > a, ze na tę samą pracę domową niektóre kobiety mają więcej czasu niż inne, ale
            > sa przy tym o wiele bardziej zmęczone od tych pracujących?

            No zajebiście! Jakieś kobiety mają gorzej więc dowalmy niepracującym matkom smile Niech tyrają bez czasu dla siebie, bo małżonek wrócił po 8h do domu, palcem nie kiwnie bo przecież swoje 'odpracował'.

            Taką drobnostkę zapomniałaś, że jak pracujące etetowo kobiety są w pracy to ich dziećmi zajmuje się ktoś inny (opiekunka, żłobek, przedszkole). I też wtedy pracuje i nawet pensję za to dostaje. A matka wtedy nie pracuje przy opiece nad dzieckiem.
    • inguszetia_2006 Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 11:13
      cat_cat napisał(a):
      cały tydzień do późnych godzin wieczornych, a wy jesteście same z dziećmi?
      Witam,
      Codziennie tak pracuje? To lekarz jest? Czy zaszły jakieś zmiany w kodeksie pracy, o których nic mi nie wiadomo?
      Pzdr.
      Ing
      • litle.frog Re: Gdy on pracuje... 22.09.12, 20:04
        Bo to mąż cyborg-ideał.
      • beverly1985 Re: Gdy on pracuje... 23.09.12, 18:11
        Sprytne korporacje znalazły sposób ominięcia kodeksu pracy- umowa na kontrakt managerski wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka