allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:34 to chyba zależy gdzie. znam rodziny z noworodkami bez samochodu, bo mieszkają w centrum paryża a drudzy w centrum florencji. My natomiast jeszcze bezdzietni i na razie nie planujemy, ale mieszkamy 30 km od miasta. Komunikacja tu oczywiście jest, ale musiałabym o wiele wcześniej wstawać do pracy więc mamy 2 samochody. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:50 zresztą w bardziej cywilizowanych krajach centra miast - tak jak np. Florencja są zwykle zamknięte dla ruchu kołowego. Takiego parkowanie w samym centrum, tak jak w Warszawie to jest taki trochę azjatycki zwyczaj, ktory niestety bardzo dziwi ludzi z zachodniej europy. Zreszta to jeszcze najmniejszy problem... w Polsce to najwiekszym obciachem jest jeżdżenie samochodem terenowym albo Suvemem po mieście. Zagraniczni turyści zawsze mają z tego niezwykły ubaw, bo w Paryżu czy Florencji takie wjezdzanie terenówka do miasta to trochę jak założenie białych skarpet do sandał... Ila ja się czasem muszę wstydu najeść jak zapraszam moich znajomych do Warszawy... Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:53 O widzisz.... to co mają zrobić ci,którzy mieszkają na wsi a pracują w mieście i dojazd terenówką to jedyna szansa na wydostanie się z miejsca zamieszkania? mają mieć na rogatkach miasta "miejskie" auto zostawione co byś nie musiała się wstydu najadać? Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:05 U mnie od zawsze jest samochód.... i ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez auta ale znam rodziny które bez auta funkcjonują tak samo dobrze jak ja z autem Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:12 za granicą ludzie zostawiają takie landary może nie na rogatkach miasta, ale poza centrum. ale rozumiem że polsce jeszcze ze 20 lat musi minąć żeby mentalność z azjatyckiej zmieniała się na bardziej okcydentalną. Dzięki temu we Florencji matki z wózkami i niepełnosprawni poruszają się bez problemu bo tam zastawienie połowy chodnika w centrum przez suva albo inną landarę jest uznawane za skrajne buractwo. A jak coś takiego się zdarzy to jeszcze zanim przyjadą go sholować to już ktoś go nauczy szacunku dla pieszych metodą porysowany lakier, złamane lusterko, wyrwana wycieraczka. I dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:19 No pacz pani !uczą kultury chamstwem? I zostawiają auta poza centrum? Czyli jednak do miasta wjeżdzają swoimi landarami? i wtedy nie najadasz się wstydu? a jak rozróżniasz tych ,którzy mieszkają poza miastem i landara jest im potrzebna do dojazdu do miasta a tych,którzy jeżdzą po mieście suvem bo chcą? Ciekawe... bardzo ciekawe. koniecznie musisz mnie w te swoje tajemne sposoby wtajemniczyć ! Ale to po weekendzie. Bo w najbliższy weekend wybieram się do Warszawy swoim suvem ! proponuję mniej jeść w weekend bo jeszcze pękniesz jak się wstydu najesz... Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 23:42 > Czyli jednak do miasta wjeżdzają swoimi landara > mi? i wtedy nie najadasz się wstydu? a jak rozróżniasz tych ,którzy mieszkają p > oza miastem i landara jest im potrzebna do dojazdu do miasta a tych,którzy jeżd > zą po mieście suvem bo chcą? Np. wprowadza się opłaty za wjazd do centrum. Co prawda wtedy możesz zapłacić tak tylko, żeby sobie pojeździć w kółko, ale wiesz, to trzeba być sadosią. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 01:31 sadosia75 napisała: > I zostawiają auta poza centrum? Czyli jednak do miasta wjeżdzają swoimi landara > mi? i wtedy nie najadasz się wstydu? a jak rozróżniasz tych ,którzy mieszkają p > oza miastem i landara jest im potrzebna do dojazdu do miasta a tych,którzy jeżd > zą po mieście suvem bo chcą? Sadoska, niepotrzebnie sie zaperzyłaś. Rzeczywiscie w Paryzu widac mniej tych suwów, landar itp. wielkiego badziewia (jak na mozliwosci finansowe mieszkańców). Powodów jest kilka. Po pierwsze, parkingi masz podziemne, ciężko jest zaparkowac przy krawęzniku na ulicy, bo zakazy, bo nie ma miejsc, a juz taka landarą, to w ogóle zapomnij. Słyszałas pewnie o legendarnym parkowaniu w Paryzu? W okolicach "inwalidów" przy polskim konsulacie, to samochody sa tak zaprkowane, że kartki miedzy zderzakami sasiadujących samochodów nie przecisniesz. Jak taka landara nie jeździ akurat po ulicach, to stoi zaparkowana na tym parkingu w podziemiach. Drugi powód: oczywiście zwiazany z brakiem miejsca. Bogata ludnośc, jak chce zaszpanowac w swoim kregu, to nie kupuje suv-ów suzuki, nissan quashkai, czy hundai, ale sportowe autka typu porsche carrera, ferrari, audi tt, lamborghini itp. Do zwykłej rodzinnej eksploatacji maja sedany, np. mercedes, audi, bmw. Ludnośc sredniej klasy - jeździ tez sedanami, rzadko minivanami i vanami, a najczęsciej jest to samochód wielkości renault clio - z wiadomych powodów: cięzko zaparkowac. Ludnośc przecietna czesto nie bawi sie w autko, bo to koszty (samo miejscówka to 300€/miesiac). Trzeci powód: poruszanie sie komunikacja miejska w tym mieście nie jest powodem do wstydu. Stacje metra sa punktami orientacyjnymi, w autobusach jeżdża kobiety z torebkami Hermesa (prawdziwymi), torebki Louis Vuitton, to widok powszedni w metrze. Pracownicy, w tym ci wysokiego szczebla, placówek konsularnych czy ministerstw tez korzystaja z metra. Jak juz przyjedzie ktos landarą, to znaczy, że to prowincjusz. Nawet w moim mieście królewsko-cesarkim nie ma tylu landar, tak jakby ludnośc było stac. To tak w skrócie odnosnie Paryża. O Florencji nic nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 22:48 Dzięki temu we Florencji matki z wózkami i niepełnosprawni poruszają się bez problemu bo tam zastawienie połowy chodnika w centrum przez suva albo inną landarę jest uznawane za skrajne buractwo. akurat podawanie Wlochow jako wzoru do nasladowania w przypadku czegokolwiek zwiazanego z jazda samochodem to jakas totalna pomylka... poza tym restrykcje parkingowe sa tam zwiazane z prosta sprawa- tysiace turystow. Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 23:38 sadosia75 napisała: > O widzisz.... to co mają zrobić ci,którzy mieszkają na wsi a pracują w mieście > i dojazd terenówką to jedyna szansa na wydostanie się z miejsca zamieszkania? To gdzie ty mieszkasz, że tam taki offroad jest? Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 15:45 A no mieszkam sobie jakieś 8 km od żywego człowieka, po środku niczego. Z prawej mam las a z lewej też mam las. Droga to kawałek piachu i w sumie nic więcej. A za lasem są pola. Na takim wygwizdowiu mieszkam, ze o matkozojcemcórkąisynem i jak tylko rozmoknie trochę podłoże to nidyrydy nie wyjadę miejskim autem. No i rodzinę mam liczną. Dwie córki, dwa duże psy, mąż. Jak wyjeżdzamy choćby na weekend to zapakować się trzeba do dużego auta a nie do małej gruszki. No i dodatkowo terenówki potrzebuję na wyjazdy w teren. już sobie wyobrażam jak jadę np. na pomiary z inwestorami miejskim autem na pierwszym wzgórku przy polu wiszę podwoziem i dyndam się elegancko Małe auto nie jest dla mnie. Z racji lokalizacji domu, z racji pracy, posiadania dwóch dużych psów, dwóch córek które na dwa dni pakują pól szafy ( jak to dziewczynki ) i z racji tego, że do pracy wożę często gęsto kalosze, kask i linę holowniczą I to wszystko w miejskim aucie, żeby sobie obciachu nie robić... Odpowiedz Link Zgłoś
followthesun Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:49 Dobrze,że ci zagraniczni znajomi prawdopodobnie nie znają polskiego, bo ile wstydu byś się za to najadła: allatatevi1 napisała: białych skarpet do sandał Oczywiście, że się czepiam, ale sam się podłożyłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:00 Do SANDAŁ się w ogóle skarpet nie zakłada. Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:05 Oj czepiasz się, ona już zagraniczna, język polski w zaniku Ludzie, hamujcie tę swoją emigrancką wyższość, bo się ośmieszacie... Do pani od "sandał" tym razem mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:08 Zazdrośnice... lepiej się przyznajcie, że zazdraszczacie śniadania w centrum Florencji ! i SANDAŁ bez skarpetóf też zazdraszczacie... Odpowiedz Link Zgłoś
followthesun Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:11 Zadraszczam, że HO HO! Zwłaszcza, że nie jadam śniadań. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:13 We samym centrumie Florencji byś jadła aż by Ci uszy się trzęsły I tak byś sobie spokojne wcinała to śniadanie ze swiadomością, że nikt ale to absolutnie nikt nie wjedzie Ci suvem albo terenówą do centrum ! i możesz sobie zupełnie spokojnie jeśc śniadanko,którego zazwyczaj nie jadasz gdyż to nie centrum Florencji. Odpowiedz Link Zgłoś
followthesun Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:15 A tu nagle Sadosia swoi suvem! I co wtedy? Skoro do Warszawy się ośmielisz w kaloszach... Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:20 W czerwonych kaloszkach ! w czerwonych ! No i wtedy Ty jak BłUond wyskakujesz zza stolika, rzucasz we mnie i mojego suva jajkami z jajecznicy, zalewasz mi szybę sokiem z pomarańczy ( własnoręcznie wyciśniętym przez Florencką panią domu ! ) widelcem przebijasz mi opony a nożem uwalanym w maśle smarujesz mi klamki i krzyczysz " AHA ! Mam Cie !" A to wszystko nagrywa Yenka,która do sandał założyła skarpetóf białych. Wrzucamy na jutuba i jesteśmy popularniejsze od gangcośtam style Odpowiedz Link Zgłoś
followthesun Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:22 A mogę hufnalem? Bo widelec może nie podołać takiej suvowej oponie? Youtubem nie pogardzę Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:23 A co to hufnal? no ale jeśli musisz... to proszę bardzo ! chociaż między nami dziewczynami powiem Ci, że florenckie widelce podołają każdej oponie jeśli tylko przyjdzie im walczyć o normalność ! Odpowiedz Link Zgłoś
followthesun Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:28 A hufnal wygląda tak: nadarzyn.tv/rimages/crop/800/600/files/images/content/eef916e0b7bc49e8c655bc1b236c9aed.jpg Dziękuję. Jeżeli te widelce takie dobre, to nie idę do sklepu żelaznego. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:42 We centrumie Florencyji wszystko jest najlepsze ! Ale ten hufnal to bardzo reprezentatywny jest narzędź Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:23 poszczuję gadzinę pająkiem obronnym, zobaczysz jak coś spróbuje zrobić zonie mojego półmęża! Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:28 tego feministycznego gangama? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:30 PSY (ft. HYUNA) ?? ? ? ??? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:13 sandał, sadosiu droga, zazdraszcza nieprzytomnie każda no! Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:15 a skarpetóf ? czy skarpetóf też zazdraszcza? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:20 frzyzdkiego zazdraszcza, bo zazdrosna okrótnie (wiem, wiem, fspułczujesz naszym dziecią) Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:22 oraz kotą,psą,chomiką,pająką. mężą nie fspólczuję ! Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:24 bo półmężowi to trudno fspułczuć Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:19 oj zapiekło cię, że jesteś mocno obciachowa. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:27 no oczywiście, że zapiekło!oj , aj, uj jak zapiekło ! niech, że ktoś się zlituje i mnie czymś na poparzenia popsika tak mnie zapiekło! Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:30 Aaaaaaaaaaaaaaaa! Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:44 Uff no ! odrobinę lepiej ! ale piecze dalej ! szczególnie te cytryny bardziej cytrynowe... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:56 słodkim zagryź lodami florenckimi może Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:18 Oj biedaczko, ale ci się jadu ulało. Ty nie umiesz nawet czytać ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:16 ogólnie się nie zakłada, ale białe są najbardziej obciachowe Odpowiedz Link Zgłoś
followthesun Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:18 Jasne, do sandał na pewno się nie zakłada. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:17 ogólnie się nie nosi, ale białe są najbardziej obciachowe bo są widoczne z daleka jak jarzeniówki Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 22:45 znam rodziny z noworodkami bez samochodu, bo mieszkają w centrum paryża a drudzy w centrum florencji. Florencja to male miasto. A ci w Paryzu codziennie lataja po zakupy czy jak??? ile mozna uniesc zarcia? a jak kupia cos wiekszego to zawsze z dostawa do domu Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 23:10 W Paryżu zakupy z dostawą do domu to już raczej standard, a dobre mięso czy ser to można na bieżąco kupić wracając do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 23:28 allatatevi1 napisała: > W Paryżu zakupy z dostawą do domu to już raczej standard, a dobre mięso czy ser > to można na bieżąco kupić wracając do domu. w Londynie gdzie mieszkam tez zakupy spozywcze w necie to standard, ale nie wyobrazam sobie wlec jakichs toreb z shopping centre. Wiekszosc Paryzan poza studentami i emerytami ma choc 1 samochod. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:58 ahahaha, mój mąż ma około 30 znajomych w Paryżu. Architekci, graficy, lekarze, biotechnologowie, w wieku 30-40 lat. Większość mieszka w marais i belleville. Dobrze, że ja ich słabo znam bo nie omieszkałabym ich poinformować, że z powodu braku samochodu na pewno są studentami lub emerytami. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:23 > Architekci, graficy, lekarze, biotechnologowie, w wieku 30-40 lat. > Większość mieszka w marais i belleville. To chyba tylko dlatego ze mieszkaja w ultracentrum i nie ma gdzie parkowac, a nie sa dostatecznie zamozni jeszcze ( sorry, ale ja pochodze z rodziny lekarzy i wiekszoc lekarzy to nie milionerzy, nie nie w Polsce) aby miec tamze dom z parkingiem bo te w centrum kazdego wielkiego miasta jest niebotycznie drogie. Normalni ludzie maja samochod. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 09:37 Dobre mięso i ser? Powaga? U mnie na prowincji dobre mięsa i sery można kupić w sklepie Odpowiedz Link Zgłoś
azomim Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:27 Dla mnie no problem. Mieszkamy w centrum, pracujemy w centrum, przedszkole obok domu, przychodnia też niedaleko, a w ogóle 5 minut od domu przystanek tramwaj/autobus, zresztą są przecież taksówki (nagły wyjazd do szpitala- np.do porodu był). Sklepy przeróżne w zasięgu 3 minut ze 3 zwykłe małe i kiosk, 15 minut dyskont i supermarket. 2 przystanki tramwajem galeria handlowa (rzadko bywam, bo nie lubię). Do targu 10 minut, do mięsnego też. Dwie poczty, w tym jedna całodobowa, w odległości 10 minut (wszystkie odległości pieszo oczywiście, z dzieckiem 2,5 letnim obok). Jedna z nich na starym mieście, gdzie oczywiście wszelkie knajpki, kawiarnie itp. Plac zabaw też obok domu. Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio jechałam tramwajem/autobusem, po prostu nie mam potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
azomim Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:29 Już wiem- na basen muszę autobusem jechać. Jakieś 20 minut. I przynajmniej nie mam problemu z parkowaniem Odpowiedz Link Zgłoś
aga_sama Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:20 To może jeszcze napisze ktoś, kto nie ma auta. Mieszkamy w warszawie. Nasz pojazd właśnie się zepsuł, naprawa to może być 200, a może 2000. Zaczynam się zastanawiać, czy to ma sens. Do przystanku idziemy 3 minuty (1 autobus) lub 6 minut (6 autobusów). Do metra 2 przystanki, albo 10 minut na piechotę. Robota na linii metra, zresztą przez następne 2 lata nie bedzie sensu jeździć autem z powodu remontów i korków. Szkoła - 2 przystanki autobusem w inną stronę, lekarz 4 przystanki. Osiedlowe sklepiki dobrze zaopatrzone, 15 minut na piechotę supermarket, 5 przystanków autobusem do któregoś z dyskontów. Rzadko wyjeżdżamy z Wawy, do mojej rodziny na koniec polski wygodniej nam pociągiem, do teściów polskibus. Brak auta to dla mnie problem przy dojazdach do szkoły w zimie oraz na zajęcia popołudniowe. większe zakupy mogę przywieźć taksówką, reszta przez net... Dobrze myślę? Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:26 CytatBrak auta to dla mnie problem przy dojazdach do szkoły w zimie oraz na zajęcia > popołudniowe. Na przykład. Wyobrażasz sobie kwitnąć z dzieckiem pół godziny na przystanku w styczniu, po godzinnej lekcji pływania? Jak się ktoś uprze... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:36 organizujesz czas tak, żeby pasowało i jeszcze jedno - dzieci w szkole mojego syna w klasach 1-3 miały basen wyjątkowo nie na terenie szkoły, ale we wrocławskim aquaparku i zapylały na piechotę po basenie i w 20 stopniowym mrozie, bo się szkole nie chciało autokaru wynajmować czyli zdarza się poza tym - są taksówki jeśli ktoś, kto nie ma auta zapisuje dziecko na basen, bierze pod uwagę również konieczność dowiezienia dzieciaka do domu Odpowiedz Link Zgłoś
papalaya Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:00 taksówka to często 50 zł w jedną stronę nie dorabiaj ydeologii do braku kasy na rzęcha i braku prawa jazdy Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 23:32 > i zapylały na piechotę po basenie i w 20 stopniowym mrozie, bo się szkole nie c > hciało autokaru wynajmować Ile tak szły, 10 km? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:55 ze 20-30 minut Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 16:56 Czyli 1-1,5 km pewnie? Tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 17:09 przy minus 20 stopniach? i z mokrymi głowami? nie wiem, moje nie chodziło, załatwiłam zwolnienie z wf, bo ciągle chore było a czy innych matek dzieci miały tragedię? a co mnie to obchodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 16:18 A taksówek nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:33 Oj tak tak specjalnie dla ciebie założe moje śliczne czerwone kaloszki ! i waciak, żebym nie zmarzła jak już zaparkuję przed zamkiem królewskim. tylko nie wiem jaki szaliczek dobrać co by się pięknie na zdjęciach prezentować... i dobrze ci radzę ! nie jedz dużo bo pękniesz ! Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:22 tylko wiesz, sadosia, proszę nie zakładaj tych kaloszów z lateksu Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:24 tych czarnych nie ! założe te czerwone ! te lateksowo ażurowe Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:25 no nie wiem, co na to nasz współmąż Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:22 No, z pewnością robią zdjęcia autom w centrum Myślałam, że w czasach otwartych granic już nie istnieje snobizm na zagramanicę, a jednak! Powinnaś jeszcze napisać, że florenckie cytryny są kwaśniejsze niż polskie, żeby dopełnić zachwytu Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:48 Czy cytryny to nie wiem, ale w Hiszpanii dziko rosnące pomarańcze są kwaśne jak ocet siedmiu złodziei. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 22:00 pomarańczą w zazdrośnicę! i w bezach ją obtoczyć! i w torciku węgierskim! a potem w strogonowie! Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 22:04 bo one się nadają co najwyżej na konfitury Odpowiedz Link Zgłoś
beverly1985 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:33 Mieszkam w centrum i owszem, moglabym zyc bez samochodu, ale w pewnym momencie powiedzialam dość! Miałam już dość przede wszystkim: -> dojazdów do pracy komunikacja miejską w zimie, na mrozie. Wole siedzieć nawet dłużej w cieple we własnym samochodzie (w lecie jeżdżę rowerem) -> dojazdów komunikacja miejską w deszczu -> dźwigania zakupów (tak, czasem robie online, ale nie wszystkie) -> braku mozliwosci zostawienia gdzieś częsci zakupów w galerii handlowej -> koniecznosci ubierania sie bardzo ciepło (bo zima) i wchodzenia do nagrzanych pomieszczen -> jazdy gdziekolweik z dzieckiem -> dojazdów na dworce, lotnisko... Mam spod domu autobus, który mnie w 10 minut zawiezie na centralny, w 35 minut jestem na lotnisku chopina a i tak uwazam, ze duuzo wygodniej taksówką W pewnym momencie miałam w ogóle dość zbiorkomu- bydłowozów gdzie nie ma gdzie usiąść, smierdzi, jest za zimno albo za goraco, nie ma gdzie postawic bagażu, sitaka z zakupami się łomocze itd... Od czasow budowy metra w Warszawie sytuacja jeszcze sie pogorszyła. Sama moge jeździc rowerem, ale z kims/czyms- tylko samochodem! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Dla mnie problem 24.10.12, 21:34 Dla mnie brak samochodu przy dwójce dzieci byłby problemem. Dużym. A mieszkam w znakomicie skomunikowanej okolicy, do szkoły starszak ma 5 minut i do pracy jeżdżę komunikacją miejską, bo zdecydowanie szybciej autobus się przebije. Samochód jest niezbędny do wszelkich wyjazdów weekendowych, przywożenia babci, odwożenia młodszej do żłobka i lekarza. Sorry, nie pojadę z dwójką - w tym jedno wózkowe - na wakacje pociągiem czy pks-em, nie będę się szarpać. Tak samo nie pojadę za miasto czy do znajomych. Poza tym do auta pakuję wszystko co potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
papalaya tak sobie myślę 24.10.12, 22:01 że te doskonale skomunikowane mieszkanki wielkich miast, nie posiadające samochodu, muszą przecież jednak przywozić te słoiki i kartofle z rodzinnych siół taksówką z Moniek jednak trochę drogo wyjdzie Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:53 Ja w ten weekend pewnie będę jadła w centrum ale Florencji. > Tam na szczęście chamstwa wjeżdzającego do ścisłego centrum suvem nie uswiadczy > sz. Jasne że nie, bo wjazd do centrum jest mocno ograniczony a do historycznego centrum mogą wjeżdżać tylko mieszkańcy. Jeżeli dodać do tego restrykcyjne egzekwowanie zakazów i drogie parkingi to tylko idiota wjeżdżał by tam autem. Tak więc Twoja radość z powodu braku chamstwa jest dość naciągana.... A ty zaparkuj chociazby przed zamkiem królewskim i dziw się czemu turyści zszok > owani wyciągają aparaty i robią zdjęcia z wyrazem całkowitego osłupienia na twa > rzy. Tam też nie da się zaparkować- zakaz jest i choćbyś nie wiem jak sie wysilała to też chamstwa nie uświadczysz.. Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 22:38 Uważam, że rodzinie samochód jest niezbędny. Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:14 A sama prawka nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 16:27 Cóż, ja mężczyzny bez prawa jazdy i auta bym nie wzięła Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 16:35 Blachara! Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 16:39 Józek, nie przeginaj przy weekendzie. Ja też bym takiego nie wzięła. Po co mi taki chłop, który mnie nigdy po imprezie nie przywiezie a zawsze za pasażera będzie robił? Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 16:59 Są taksówki. Poza tym ja na razie nie widzę sensu finalizacji prawa jazdy. Sam bym auta nie chciał mieć, bo po co mi szrot na gaz (na super brykę nie będzie prędko mnie stać), a kierowca ze mnie i tak nigdy nie będzie na tyle dobry, żeby zawodowo pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:05 Nie spotkalibyśmy się na tej samej ławce. A konto w banku masz? Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:10 Mam, ogólnie jestem dość nowoczesny i rozrywkowy, nie gardzę smartfonami, tablet pewnie też bym sobie chętnie sprawił, po prostu nie mam drygu do prowadzenia. Robiłem kurs, podchodziłem do egzaminów i jakoś kompletnie mi to nie szło. Wtedy, jak miałem 18 lat, to chciałem mieć prawko żeby poczuć się "kozakiem", a teraz mi jakoś ono powiewa, bo uważam, że jak mieć auto, to fajne. Jakbym miał zakupić jakiś szrot na gaz kosztem innych przyjemności, to niestety no way. Za kilka tysięcy to bym wolał łańcuszek z platyny albo z palladu niż punciaka na gaz. Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 16:40 hehe, ale przynajmniej mój chłop uprawia seks. Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:02 Jakbym chciał to bym też uprawiał. Tylko ja wybredny jestem i z żadną prostą dziewuszką bym się nie związał. A dla tych wyrafinowanych pań pewnie jestem za mało konkretny życiowo, wiec koło się zamyka. Swój wygląd chętnie bym "podrasował" do tego stopnia, by tworzyć luźne, oparte głównie na seksie i pożądaniu relacje z atrakcyjnymi studentkami. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:08 Coś Ty z tymi studentkami? Ty naprawdę sądzisz, że studentki to takie delikatne dziewoje, które tylko rzęsami trzepotać potrafią? Oj Józuś, oj biedny Ty. Daleko nie zajdziesz z takim podejściem do życia. Jak nic kota sobie kup. Ciepły, miękki, konta Ci nie wyczyści, na zimę jak znalazł a jak trzeba to pazurki pokaże. Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:12 Mam po prostu słabość do słodkich i uroczych, a przy tym bystrych i żyjących chwilą słodkich studentek. Takich, które po prostu lubią się miętosić z przystojnymi, wygadanymi i elokwentnymi chłopakami. Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:08 tymczasem poćwicz rękę Odpowiedz Link Zgłoś
josef_to_ja Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:16 Uważam, że lepiej ćwiczyć rękę, niż sypiać z partnerką poniżej swoich oczekiwań. Mnie nie przeraża sam brak seksu, mnie przeraża to, że nie mam fajnej partnerki. Prosta dziewoja, która wali byki ortograficzne to naprawdę żaden skarb. A miłość mam gdzieś, bo miłość nie zna granic. Zakochać się można nawet w kimś, kto za dużo sobą nie reprezentuje i nawet zbyt rozgarnięty nie jest. A mi chodzi o znalezienie konkretnej partnerki, która by imponowała i z której mógłbym być dumny. Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 23:40 > A ty zaparkuj chociazby przed zamkiem królewskim i dziw się czemu turyści zszok > owani wyciągają aparaty i robią zdjęcia z wyrazem całkowitego osłupienia na twa > rzy. Wyluzuj, nie zaparkuje. Nie wiem ile w tych Włoszech siedzisz, ale nawet na Rynku Starego Miasta w W-wie parking zlikwidowali chyba w latach 90-tych. Na szczęście wszystko się powoli zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 07:52 Ja nie wyobrażam sobie nie mieć dwóch samochodów w rodzinie (co najmniej) , a brak w ogóle żadnego samochodu to już jak brak nóg... Oczywiście to z mojego punktu widzenia - zdaję sobie sprawę że osoby mieszkające i pracujące w centrum miasta takiej potrzeby mogą nie odczuwać. Odpowiedz Link Zgłoś
dynema Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 11:05 Mieszkamy w centrum duzego miasta i jak najbardziej wyobrazam sobie zycie bez wlasnego samochodu, szczegolnie jesli ktos mieszka na linii metra. Zakupy przez internet, taksowki, tradycyjny wynajem samochodu, zipcar, wieksze przedmioty zamawiane z dostawa do domu (mam samochod i to duzy ale np. sofy nie wiozlam nim nigdy) i w takim ukladzie nie widze problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
atoness Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 12:13 My nie mamy. W stolicy. Mam rower, na którym załatwiam duże zakupy i dodatkowe zajęcia dziecka - trzy razy w tygodniu 17 km. Dobrze robi na morale, poziom serotoniny mocno podnosi. Zimą oczywiście autobus, którym, zważywszy, że się na niego długo czeka, jedzie się tam znacznie dłużej. Zdarza się, że jakaś pani matka przeczekująca jak ja wyżej wymienione zajęcia spojrzy na mnie z przerażaniem: to kawał drogi! albo: jak to autobusem??? Jestem przyzwyczajona, jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie mogła czegoś z powodu braku samochodu załatwić. Rekapitulując: da się. Ale gdybym mogła wybierać, tobym samochód miała. Pewne sprawy znacznie by mi to ułatwiło. Moja siostra ma samochód i mówi: no ja to muszę, bo jak zakupy zrobię. I wtedy sobie myślę: patrz, a ja nie muszę... Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:10 Dla mnie niemozliwe. <na doraźnych pożyczkach od dalszej rodziny, bądź prośbach o podwiezienie?> I zadziwiajaco duzo ludzi woli zebrac o podwiezienie ( z czasem zwiekszajac zadania i mnozac sytuacje, kiedy no MUSZA byc podwiezieni bo cos tam), bo im sie nie oplaca kupowac samochodu. Sama bylam w takiej sytuacji, ze na poczatku sluzylam transportem, ale potem zaczelo byc "daj palec, a upier..la reke kolo barku", jak mawiala staroscina naszego roku, i odechcialo mi sie. Zwlaszcza ze nie bylo tak, ze tych ludzi nie bylo stac na kupno-mieli jeden ale moj byl wiekszy. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 16:31 A ja mam z kolei takie doświadczenia, że ktoś mnie ciągle chce gdzieś podwieźć, mimo że bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
lejdi111 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 07:58 ja mam auto, mąż ma auto nie wyobrażam sobie funkcjonować z jednym autem a co dopiero bez żadnego z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 12:14 Ja nie mam dzieci i czasem mocno brakuje samochodu. Duże zakupy, podjazd w miejsce, gdzie jest kiepska komunikacja, czy w złą pogodę. Jakiś czas temu wracałam ze szpitala z drobnego zabiegu, podkreślano, żebym nie wracała pociągiem ani komunikacją. I co, miałam brać taksówkę i płacić majątek, bo to dość daleko było? W usilnym podkreślaniu przez niektóre, jak to auto jest zbędne, wietrzę kwaśne winogrona naprawdę jest w życiu mnóstwo sytuacji, kiedy samochód ułatwia życie i oszczędza czas. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipcowa3 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 12:31 > W usilnym podkreślaniu przez niektóre, jak to auto jest zbędne, wietrzę kwaśne > winogrona naprawdę jest w życiu mnóstwo sytuacji, kiedy samochód ułatwia życ > ie i oszczędza czas. DOOOOOOOOKLADNiE Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 12:37 Mogę tylko potwierdzić twoje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 14:58 Po co zakładałaś ten wątek? Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:43 By poznać zdanie innych, bo swoje znam - samochód znacznie ułatwia życie. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:49 Aha, w pierwszych latach małżeństwa nie mieliśmy samochodu - nie było nas stać nawet na przyzwoity używany. Jeżdżenie wszędzie komunikacją miejską było mało komfortowe a proszenie o pożyczki samochodu ogromnie krępujące - więc mam porównanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 19:06 > Jeżdżenie wszędzie komunikacją miejską było mało komfortowe a proszenie o pożyczki > samochodu ogromnie krępujące Widzisz, ja kieruję się tym samym co Ty - głównie własną wygodą. Na samochód mnie stać (co więcej, przy okazji wizyt u rodziców opędzam się od propozycji zasponsorowania mi samochodu ), ale w obecnej sytuacji byłby dla mnie przede wszystkim niepotrzebnym źródłem kłopotów. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 12:49 Na pewno nie we wszystkich przypadkach. Samochód dzisiaj nie jest jakimś wielkim wydatkiem. Sporo ludzi jeździ gratami za parę tysięcy - to też w końcu samochód. Uważam, że sporo zależy od stylu życia i miejsca, gdzie się mieszka czy pracuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 14:50 > W usilnym podkreślaniu przez niektóre, jak to auto jest zbędne, wietrzę kwaśne > winogrona Niesłusznie. Ale pewnie wiesz lepiej. > naprawdę jest w życiu mnóstwo sytuacji, kiedy samochód ułatwia życie i oszczędza czas. A ktoś twierdzi, że takich sytuacji nie ma? Ale w MOIM życiu jest ich na tyle mało, że nie kalkuluje mi się KUPNO samochodu - ze względów finansowych i czasowych. Żeby napić się piwa, nie trzeba kupować browaru. Odpowiedz Link Zgłoś
zewszad_i_znikad Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 12:22 Wiem, wątek już stary, ale poczułam się rozdrażniona. NIE UMIEM PROWADZIĆ SAMOCHODU. I co z tego? Jestem podczłowiekiem? Nie, muszę sobie sama radzić. I radzę sobie. Owszem, mam inną sytuację - jestem jednoosobowa, zostanie matką, żoną lub kochanką jest dla mnie absolutnie wykluczone. Ale żeby nie móc zrobić zakupów bez samochodu? Od tego jest wózkotorba. Jeżdżę wyłącznie zbiorkomem, nawet nie umiałabym pamiętać o kasowaniu biletów jednorazowych, bo od ponad dwudziestu lat kupuję jeden bilet kwartalny za drugim. Dodam też, że znam "nawet" ludzi, którzy mają dzieci, a samochodu ani "nawet" prawa jazdy nie mają. Da się. Jako piesza i pasażerka oczywiście inaczej patrzę na transport w mieście - główną przyczyną korków są przyklejeni do samochodów, którzy uważają za dyshonor wejście do autobusu, więc uznaję też, że władze miast powinny prowadzić politykę zachęcającą do jazdy zbiorkomem i wyciągania samochodu okazjonalnie, głównie przy wyjazdach poza miasto. Ale przede wszystkim jestem za tym, żeby zauważyć wreszcie, że nie wszyscy ludzie są tacy sami i że niezmotoryzowani - w tym mężczyźni, szczególnie mocno obciążeni wyobrażeniami o tym, co musi "Prawdziwy Mężczyzna" - zasługują na taki sam szacunek i takie samo niepodważanie z góry ich sposobu życia. Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 13:55 Nie bierz tak wszystkiego do siebie. Wkurza cię to, że są na świecie idioci, którzy uważają, że bez samochodu nie da się żyć? Nie przesadzaj, są też gorsi idioci! Szkoda nerwów i czasu na nich. Jeśli cię to pocieszy, to ja też nie mam samochodu i nie odczuwam potrzeby jego posiadania. Ani ja, ani mój mąż, ani córka, ani nawet syn się nie rwie do samochodu, więc są też ludzie, dla których samochód nie jest rzeczą wartą pożądania. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 15:53 Owszem, da się tak żyć i to całkiem wygodnie i nietrudno. Na pewno nie w każdych okolicznościach/układach. Doskonale się da w mieście o zwartym planie, z dobrą komunikacją blisko miejsca zamieszkania/szkoły/pracy, jeśli nie ma się węża w kieszeni i nie unika taksówek, a na wakacje nie zabiera zbyt dużo bagażu. Też znam takich ludzi, sama tak żyłam (dwa powody zakupu samochodu - dojazd na działkę i wakacje z dużą i jeszcze większą ilością sprzętu) i nie narzekałam, naprawdę nie było na co. Kwestia przyzwyczajeń. Odpowiedz Link Zgłoś
jadis76 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:25 niemożliwe - jak dla mnie mieszkam w dużym mieście, przystanek 50 m od klatki w ub roku przez miesiąc nie miałam samochodu i to była masakra zwłaszcza jeśli chodzi o czas może gdybym nie miała dzieci np córka chodzi na zajęcia dodatkowe w weekendy, dojazd samochodem ok 15 minut autobusem z przesiadką licząc od momentu wyjścia z domu pewnie byłaby godzina (autobus jedzie zupełnie inną trasą niż ta samochodowa) od razu dodam, że bliżej nie ma takich zajęć oczywiście benzyna, ubezpieczenie kosztują, ale te mity o naprawianiu samochodów kupowanych jako nowe w salonach są mocno przesadzone każdy z samochodów używaliśmy ok 6-7 lat i napraw właściwie nie było, poza wymianami elementów które się zużywają miałam jeden samochód uzywany i też tych napraw nie było za dużo Odpowiedz Link Zgłoś
liz.corps Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 14:36 takie problemy mają chyba głównie ludzie, którzy od zawsze podróżują samochodami i wtedy faktycznie, przesiadka autobusowa albo przejazd z dzieckiem urasta do ogromnego kłopotu, z którym trudno sobie poradzić. Jest to często zauważalne u dzieci i osób bez prawka, które są wożone praktycznie wszędzie - do szkoły, pracy, sklepu, babci czy koleżanki. Zerowa znajomość swojej okolicy, problemy z podróżowaniem autobusem/pociągiem, nieumiejętność zaakceptowania faktu, że trzeba dostosować się do rozkładu jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
mebloscianka_dziadka_franka Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 17:06 Gdyybm mieszkała w większym mieście - to bym powiedziała, że można i nie jest to bardzo problematyczne, choć na pewno zdarzałyby się sytuacje, w których samochód byłby dużym ułatwieniem. Mieszkam w mieście średniej wielkości, a dla niektórych może nawet i małym, i jednak dość często brak samochodu jest upierdliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 18:06 Dla mnie to duży problem. Od 1993 roku zaledwie dwa razy jechałam autobusem, pociągiem raz (i to 10 kilometrów). Przyzwyczaiłam się już do wygody i ciężko byłoby mi to zmienić. Na wakacje musiałabym się tarabanić jak za czasów PRL-u, kiedy to targaliśmy ze sobą walizki i plecaki do stacji i od stacji. Po za tym samochodem mam o wiele taniej niż komunikacją publiczną. Odpowiedz Link Zgłoś