Dodaj do ulubionych

Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii

12.11.12, 15:13
Po 4 dniach spedzonych w domu non stop z dzieckiem przysiegam - podziwiam dziewczyny, ktore zostaja w domu z dzieckiem chociaz moglyby isc do pracy.
Piszcie sobie co chcecie - ze po co dziecko rodzilam itp, ale nic mnie to nie obchodzi - uwazam, ze siedzenie w domu i obtykanie to gehenna. dzisiaj rano bylam w pracy pierwsza i doslownie ze szczescia mialam scisniete gardło i lzy w oczach.
Przepraszam, ale musialam sie podzielic,
aha i moja noga w kuchni przy garach nie postanie co najmniej do swiat, bedziemy na kanapkach, garmazach i mrozonkach...
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: 12.11.12, 15:16
      aagnes napisał:
      dzisiaj rano bylam w pracy pierwsza i doslownie ze szczescia mialam scisniete gardło i lzy w oczach.


      Wzruszajace.... No coz, ciesze sie razem z Toba.
      • aneta-skarpeta Re: 12.11.12, 15:20
        to dopiero pasjonujące życiebig_grin
      • xxe-lka Re: 12.11.12, 15:23
        też piszę bez złośliwości
        lubię być w domu i lubię spędzać czas z dziećmi, nie czuję potrzeby ucieczki przed nimi
        ale...pracować muszę i cieszę się, że tak mi się udało zorganizować życie zawodowe, że mogę dzieci ok 14 ze szkoły/ przedszkola zabrać
        gdybym pracowała na etacie bardzo by mi tych naszych domowych chwil brakowało
    • niutaki Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:21
      >>Po 4 dniach spedzonych w domu non stop z dzieckiem<<
      po 4 dniach?? z rozpedu przeczytalam latach, ale po 4 dniach masz dosc?
      • maggorlo Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:23
        Ciekawe ile ma dziecko....? Może 4lata big_grin
      • hugo43 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:23
        nie pracowac i siedziec z dzieckiem w domu,to moze byc trudne.ja mam to szczescie,ze nie pracuje,ale dziecko w celach towarzyskich posylam do przedszkola.i czuje,ze zyjesmile
      • aagnes Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:28
        Tak - dniach !!! jak sobie uzmyslowilam, ze niektorzy tak maja codziennie razy tysiace dni to malo nie padlam trupem. nie wiem, moze to kwestia przyzwyczajenia?
        mnie to po prostu wykancza.
        moje zycie jest jalowe i puste - tak wiem, ze praca jest wazna, ale trudno.


        • je_fa_ma Re: też naprawdę bez ironii 13.11.12, 09:41
          Na pewno kwestia przyzwyczajenia, nie nawykliście do bycia razem i po prostu działacie sobie na nerwy ty dziecku i dziecko tobie. Nie rozumiem, jak można nie umieć wytrzymać ze swoim własnym dzieckiem przez 4 dni?
          Moja koleżanka ma to samo, po macierzyńskim wróciła do pracy, dziecko widzi 2 godziny wieczorami, w weekendy i święta - też nie umie z nim wytrzymać, bo się nie znają i nie umieją razem spędzać czasu.
          Ja byłam na wychowawczym, bo mogłam sobie na to pozwolić, z dzieckiem mam świetne relacje, nie nudźmy się ze sobą i nie działamy sobie na nerwy.
          I jeszcze nie rozumiem osób, które nie potrafią samodzielnie sobie zorganizować czasu i zwalają to na osoby trzecie np pracodawcę. Jak już nie działają pod dyktando, to się okazuje, ze nie umieją z siebie wykrzesać żadnej inicjatywy.
    • shellerka Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:25
      rozumiem cię absolutnie. czasami, kiedy dzieciaki są chore, a ja absolutnie cały dzień z nimi sama przez 24/7 dostaję ku wicy.
      i marzę nawet o użeraniu się z moim szefem snobem-socjofobem wink
      wyobrażam sobie, jak mogłaś się poczuć nieprzystosowana do takiego życia w całkowicie "zbebifikowanym"* społeczeństwiesmile))
    • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:40
      ja nie rozumiem niepracujacych z innej przyczyny: czy naprawde odpowiada im totalne uzaleznienie finansowe od meza? Jego decyzje co kupic a co nie? A co bedzie jak maz odejdzie na tamten swiat czy do innej kobiety?

      No rozumiem okresowo... ale dziwie sie kobietom jakie calkowicie decyduja sie na to by nigdy nie wracac do pracy.
      • lauren6 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:44
        princesswhitewolf napisała:

        > No rozumiem okresowo... ale dziwie sie kobietom jakie calkowicie decyduja sie n
        > a to by nigdy nie wracac do pracy.

        Czy nigdy... Życie ma to do siebie, że lubi weryfikować takie plany. A zaczynać karierę od zera jak ma się 40-50 lat to jest dopiero hardcore.
        • gazeta_mi_placi Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:57
          A to wszystkie kobiety (pracujące) robią kariery? Bo na moje oko Gazeci z warstwy chłopo-robotniczej znaczna część (zaryzykowałabym stwierdzenie, że większa część) nie robi żadnej kariery tylko zwyczajnie tyra na zwykłych podrzędnych stanowiskach, takich samych od lat. Sklepowe, sprzątające, salowe, pielęgniarki, pracujące w fabrykach przy taśmie, woźne, kucharki itp.
          Karierę może robi góra z 10% i niezależne jest to w jakim wieku zaczęły pracować, ale od rodzaju zawodu (są zawody w których się nie awansuje) i uzdolnień przywódczych, a także bardzo często od znajomości.
          • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:23
            ciekawa sprawa z tym slowem KARIERA.
            W j. polskim kariere to robia tylko ci co osiagaja niewiadomo jakie wysokie pozycje.
            Zas co ciekawe w j. angielskim slowo kariera dotyczy po prostu sciezki zawodowej np. kariera bibliotekarki, kariera sprzedawczyni itd itp
            • gazeta_mi_placi Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:13
              No, ale jaka to kariera (z całym szacunkiem dla tych osób bo to ciężka praca) całe 20 lat na stanowisku kasjera w Tesco?
              • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:27
                gazetka. W j. polskim to nie kariera, a uzycie tego slowa brzmialoby komicznie w tym kontekscie. W j. angielskim to kariera bo to slowo znaczy tylko sciezke zawodowa i nie odnosi sie do ambicji
              • deelandra Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 10:55
                i tu cię zaskoczę, bo ja się Tesco przyglądam od lat i tam są super dopracowane rozwoje ścieżek kariery i rekrutacja wewnętrzna, naprawdę, tam, jak się chce, to, można, zabawne jest to, że wiele osób bardzo, bardzo nie chce, odpowiada im praca na kasie/stoisku właśnie dlatego, że ma się mały zakres obowiązków i nie ma potrzeby rozwoju
            • asia06 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:03
              Bo w języku polskim słowo KARIERA ma inne znaczenie niż w języku angielskim. W języku polskim angielska KARIERA to po prostu praca zawodowa. A KARIERA w polskim to osiąganie wyjątkowych wyników w pracy zawodowej.
        • je_fa_ma Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:49
          Czasy kiedy to całe życie pracowało się w jednej firmie na jednym stanowisku już minęły. Specjaliści zapowiadają, że będziemy zmieniać zawód kilka razy w życiu, co za różnica, czy w wieku 40 czy 50 lat zmieniasz zawód, czy zaczynasz pracę zawodową?

          lauren6 napisała: Czy nigdy... Życie ma to do siebie, że lubi weryfikować takie plany. A zaczynać
          > karierę od zera jak ma się 40-50 lat to jest dopiero hardcore.

      • asia_i_p Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:01
        Ja myślę, że jednak sporo z niepracujących ma inne układy niż całkowita finansowa zależność od męża.

        To jest kwestia spojrzenia na rodzinę - jako luźny i możliwie (co nie znaczy chętnie) rozwiązywalny związek dwóch indywidualności i ich dzieci albo jako na stałe przedsiębiorstwo, które się nie rozpadnie. W pierwszym przypadku naturalne jest, że będzie się inwestowało w indywidualne przetrwanie dwóch jednostek, w drugim naturalne jest, że dzieli się role tak, żeby było efektywnie. I jeżeli ten pierwszy model ma jeszcze czas na bycie razem, a drugi finansowe zabezpieczenie na sytuacje kryzysowe, to ja nie widzę, czemu jeden ma być lepszy od drugiego albo drugi od pierwszego.
        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:33
          w drugim naturalne jest, że dzieli się role tak, żeby było efektywnie.

          moja przyjaciolka w Polsce od 2 lat sie procesuje z mezem. Teraz o mieszkanie, wczesniej o alimenty na nia i na dziecko.... Niekoniecznie to takie naturalne wszystko.
          • asia_i_p Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:39
            Jeżeli facet nie chce płacić alimentów na dziecko, to podstawowy problem nie polega na tym, że się nie pracowało, tylko że się wyszło za palanta.
            To przecież nie jest tak, że gdyby ona pracowała, to on by był przyzwoitym człowiekiem, tylko ona by sobie lepiej radziła z tym, że nie jest. Miałaby lżej finansowo, ale dalej miałaby kupę problemów innego typu. Podstawowy problem dalej dotyczy jego charakteru, nie jej braku CV.
            • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:43
              Miałaby lżej finansowo, ale dalej miałaby kupę problemów innego typu.

              pewno ze nadal by miala problemy takie i owakie ale jeden BARDZO wazny z glowy: co jesc w trakcie rozwodu i 5 lat po tym jak juz straci te alimenty... Mialaby zawod jakis i prace
      • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:15
        > Jego decyzje co kupic a co nie?

        Powaznie az tak zle u ciebie w malzenstwie? Nie dziwie sie, ze pracowac musisz, inaczej bys glodna chodzila, bo by ci suchy chleb wydzielal.
        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:29
          nanuk24 napisała:

          > > Jego decyzje co kupic a co nie?
          >
          > Powaznie az tak zle u ciebie w malzenstwie? Nie dziwie sie, ze pracowac musisz,
          > inaczej bys glodna chodzila, bo by ci suchy chleb wydzielal.

          Nanuk nie marudz z tymi przytykami no... eh te ematki.... Mowie na podstawie obserwowania roznych moich niepracujacych znajomych i problemow jakie maja bo" maz nie chce nowej pralki a ta juz zardzewiala prawie.." Kurcze, nie uwierze ze nie znasz zycia i takich przypadkow

          Po pierwsze zyje w zwiazku bez slubu ( choc on zaczyna naciskac...)wiec nie w malzenstwie.
          Po drugie moj chlop ma totalny zwis na to co kupuje, i oddaje mi prawie cala pensje bo to naukowiec zaabsorbowany swoja praca a nie zakupami.
          Po trzecie zarabiam rownie dobrze co on + z domu bylam dosc dobrze ustawiona.
          • asia_i_p Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:34
            Mowie na podstawie ob
            > serwowania roznych moich niepracujacych znajomych i problemow jakie maja bo" m
            > az nie chce nowej pralki a ta juz zardzewiala prawie.."

            Ale jak się ma taki brak komunikacji w małżeństwie, to nie niepracowanie jest problemem, tylko brak komunikacji.
            • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:41
              Ale jak się ma taki brak komunikacji w małżeństwie, to nie niepracowanie jest problemem, tylko brak komunikacji.

              roznie bywa. Mysle ze wiele zon bardzo skutecznie komunikuje swojemu mezowi wiele sprawsmile A juz na ile do niego to dociera to inna sprawa.
              Ta moja przyjaciolka co sie rozwiodla miala meza-sknere...
          • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:34
            No, znam takie przypadki dziwne, tyle ze zony akurat pracujawink

            Moj maz nie traktuje pieniedzy jak najwyzsza swietosc, sa po to, by je wydawac. ja sie nie tlumacze i nie prosze o pozwolenie(i to uzgodnilismy, zanim przestalam pracowac) on wydaje na swoje i dzieci potrzeby i ja wydaje na swoje i dzieci potrzeby po rowni. Jak wpadlam na pomysl, ze moze bym poszla do szkoly, maz pomyslowi przyklasnal i jeszcze postaral sie, by na opiekunke starczylo, kiedy w szkole bede. Maz decyzji zwiazene z wydawaniem pieniedzy podejmowac sam nie lubi i nie chce. Oczywiscie sprawy inwestycji itp to jego dzialka, bo uczciwie przyznam, ze sie na tym nie znam, wole jednak juz pomnozone pieniadze liczycwink
            • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:39
              nanuk ale jest wiele kobiet jakie naprawde kloca sie z mezem o pieniadze. Nie wszedzie jest to takie idealne jak u Ciebie. Sa kobiety uzaleznione totalnie od facetow -sknerusow

              Ja sie m. in. z powodu pieniedzy kiedys rozwiodlam tylko nie w ta omawiana strone: moj maz byl leniem jakiemu nie chcialo sie ani pracowac, ani studiowac ( zawalal kolejne przedmioty), ani w domu pomagac jesli sie awantury nie uczynilo. Ja pracowalam sprzatalam gotowalam zakupy robilam itd itp
              • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:50
                Wiesz, rozne sa uklady, u mnie na szczescie jest dobrze i byc moze dlatego nie czuje sie jak na skrzydlach niepracujac. I tak, gdybym miala meza sknere albo wyliczajacego mi wydane centy, to nie, nawet na 5 minut nie usiadlabym na jego garnuszku i dobrze pilnowalabym swoje pieniadze.

                mam kolezanke, ktora zalila mi sie, ze maz ie pozyczyl jej pieniedzy na nowe garnki i musiala sie u kogos innego zapozyczyc, bo jej nie starczylo ze swoichtongue_out
                • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:13
                  I tak, gdybym miala meza sknere albo w
                  > yliczajacego mi wydane centy, to nie, nawet na 5 minut nie usiadlabym na jego g
                  > arnuszku i dobrze pilnowalabym swoje pieniadze.


                  ano wlasnie
                • kitkat22 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:23
                  tak, dziś jest dobrze , a co będzie jutro.?
              • dzoaann Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:39
                meza brat i jego zona pracuja oboje. I co? I kloca sie o pieniadze, na co kto wydaje, a ile do wspolnego "kotla" nawet rachunki ze spozywczaka dziela na to co kto je... wiec klotnie o pieniadze nie zaleza od tego, kto zarabia, tylko od charakteru owych ludzi.
                • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 20:21
                  wiec klotnie o pieniadze nie zaleza od tego, kto zarabia, tylko od charakteru owych ludz.

                  oczywiscie. Ale ja nie pisze o tym aby jakies klotnie o pieniadze mialy byc tragedia.

                  Pisze o tym, ze niepracujaca kobieta po rozwodzie zostaje NA LODZIE finansowym, zwlaszcza gdy facet byl sknerusem. A jak sobie znalazl nowszy model zony to nie jeden szczodry nagle stal sie sknera.
      • duzeq Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:27

        >Jego decyzje co kupic a co nie?

        Moja znajoma ma odpowiednio zaopatrzona karte kredytowa, jej maz prosi ja tylko, zeby konsultowala wydatki powyzej ilus tam tysiecy.

        A co bedzi
        > e jak maz odejdzie na tamten swiat czy do innej kobiety?

        Ta sama znajoma ma sliczna intercyze, z ktorej wynika co bedzie jak maz sie przejdzie na tamten swiat badz inna pania.
        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:32

          > Moja znajoma ma odpowiednio zaopatrzona karte kredytowa, jej maz prosi ja tylk
          > o, zeby konsultowala wydatki powyzej ilus tam tysiecy


          na szczescie normalny facet. Bywaja jednak rozni...

          > Ta sama znajoma ma sliczna intercyze, z ktorej wynika co bedzie jak maz sie pr
          > zejdzie na tamten swiat badz inna pania.


          obawiam sie ze wiekszosc Polek to romantyczki a nie tak rozsadne kobiety jak Twoja znajoma...
          • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:51
            Większość kobiet w Polsce, czy gdzieś tam indziej jest "w domu", bo taka jest potrzeba. Chyba nie jest to tajemnica. Spora część będzie miała problem w Polsce, bo sytuacja finansowa rodzin jest bardzo taka sobie. Jak dodać do tego mocną pozycje "portek" w domu, tradycyjny podział ról to w ogóle. Jednak nie o tym miał być ten wątek.
      • e-kasia27 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:18
        princesswhitewolf napisała:

        > ja nie rozumiem niepracujacych z innej przyczyny: czy naprawde odpowiada im tot
        > alne uzaleznienie finansowe od meza? Jego decyzje co kupic a co nie?



        Jakie uzależnienie?
        Dlaczego uważasz, że to mąż decyduje o tym, co kupić, a co nie??

        My mamy wspólne konto i na to konto wpływają wszystkie dochody mojego męża, to ja zarządzam wszystkimi pieniędzmi, ja płacę rachunki, ja decyduję co i kiedy kupić jeśli chodzi o większe zakupy, ja robię codzienne zakupy, mąż się do tego nie miesza, to on dostaje ode mnie kieszonkowe, na co mu tam potrzeba.
        Więc gdzie tu mowa o uzależnieniu?
        On zapełnia konto, a ja je opróżniam, taki mamy podział obowiązków od początku naszego małżeństwa, a pieniądze są nasze - wspólne i muszą wystarczyć na wszystko i dla wszystkich.


        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:25

          > Dlaczego uważasz, że to mąż decyduje o tym, co kupić, a co nie??


          prosze przeczytac moje inne wpisy, nie chce mi sie powtarzac. Prosze nie przypisywac sobie wszelkich regul zwiazkow do wlasnej osoby i tego jak wlasnie twoje malzenstw funkcjonuje i przekladac tego na miare kazdego z otoczona, bo sa pary w jakich to nie funkcjonuje tak idealnie. BANAL: O pieniadze sie ludzie kloca...<= to nie powinna byc zaskakujaca nowosc dla nikogo kto troche zyje i nie ma 10 lat
          • wies-baden Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:43
            Oczywiście masz rację! Znakomita większość niepracujących wypowiada się, że jej historia niewypłacalności nie dotyczy, bo świetnie komunikuje się z mężem, albo nieźle go ustawiła (patrz; > mąż konto zapełnia, a ja je opróżniam, taką mamy umowę<wink. Nasuwa mi się medyczne porównanie; - mój dziadek ( wstaw dowolną osobę) palił i dożył setki. Otóż nie każdy kto pali zachoruje na nowotwór nikotynozależny...ale w populacji osób, które zachorowały 95% to palacze.
            • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:51
              az pewnego dnia maz przedstawia swoja nowa narzeczona...
              • wies-baden Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:08
                A potem; - muszę być ślepa, głucha i niema!
                • e-kasia27 Ale was zazdrość zżera!! 12.11.12, 23:09
                  Jakby było o co!!
                  A może jednak jest o co??
                  Widocznie nie pracowanie, to jednak luksus, na który niewiele żon może sobie pozwolić, a te co nie mogą tak sobie tłumaczą, że to przecież głupie, bo....(i tu się długa lista powodów pojawia) - żeby im lżej było się z tym pogodzić, że one pracować muszą.
                  • princesswhitewolf Re: Ale was zazdrość zżera!! 13.11.12, 08:59
                    żeby im lżej było się z tym pogodzić, że one pracować muszą.

                    e-kasia sorry ale uprawiasz tu jakies tlumaczenie sobie naiwne.
                    Ja po prostu nie wyobrazam sobie zwiazku gdzie ja nie pracuje i takiego nie chce. Nie chodzi o to ze musze. Moj facet zarabia bardzo duzo nawet jak na warunki UK. Ale nie po to studiowalam najpierw w Polsce, a potem w USA aby siedziec w domu i ogladac TV. Cenie sobie niezaleznosc finansowa i to ze kiedy chce to ja moge zmienic swoje zycie. Ciesze sie ze nie zarabiam mniej niz on. Ze mam wlasny duzy dom na jaki ja sama zarobilam. ( Jego dom wynajmujemy) Tylko wtedy dla mnie mozna mowic o partnerskim zwiazku ( wg mnie) jesli nie jest sie z kims bo przeciez rozwod bylby tez katastrofa finansowa.
      • hugo43 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:10
        princesswhitewolf napisała:

        > ja nie rozumiem niepracujacych z innej przyczyny: czy naprawde odpowiada im tot
        > alne uzaleznienie finansowe od meza? Jego decyzje co kupic a co nie? A co bedzi
        > e jak maz odejdzie na tamten swiat czy do innej kobiety?
        >
        > No rozumiem okresowo... ale dziwie sie kobietom jakie calkowicie decyduja sie n
        > a to by nigdy nie wracac do pracy.
        juz wyjasniam:moj maz pracuje w naszej knajpie,mieszka w moim mieszkaniusmileja odcinam kupony od madrych decyzji i inwestycji.naprawde nie trzeba ciagnac etatu,czasem inni pracuja na nas,czego wszystkim zyczesmile
      • 1mzeta Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 23:29
        "Jego decyzje co kupic a co nie?"

        To chyba już zależy od tego jakiego ma się męża.
        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 08:53
          To chyba już zależy od tego jakiego ma się męża.

          Obudz sie, masa rozwodow jest z powodu pieniedzy. To ze jeden facet nie ma sknerowskich zapedow to nie oznacza ze takich nie ma.
          Dla mnie powazny argument dlaczego kobieta powinna pracowac to jej niezaleznosc finansowa. W zyciu nie zgodzilabym sie na to by byc zalezna finansowo nawet od szczodrego milionera
          • 1mzeta Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 14:33
            Tak, tak..... tak sobie to tłumacz- to, że ty w domu masz takiego co decyduje co kupić, a co nie to nie znaczy, że każda ma takiego. A i uważaj bo dzisiaj ten twój decyduje co masz kupić,a co nie, a jutro zacznie ci mówić w co się masz ubierać, a w co nie.

            Trzeba było patrzeć "przed" z kimś się wiążesz,a nie potem biadolić i jeszcze innym kit wciskać patrząc przez pryzmat własnego związku.
          • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 15:05
            Ty tez sie obudz, jest mnostwo pracujacych kobiet, ktore nie odchodza od tyranow, bo nie malyby sie z czego utrzymac.
    • agni71 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:42
      aagnes napisał:

      > Po 4 dniach spedzonych w domu non stop z dzieckiem

      nie wiem, w jakim wieku masz dziecko, może 4-dniowe? A jesli starsze, to dziwne, ze wczesniej nie miałas okazji byc z nim sam na sam przez dłuższy okres czasu?

      Owszem, zajmowanie sie dziećmi potrafi być męczące, nużące, nudne, ale żeby aż tęsknic za kieratem w pracy? wink
      • bi_scotti Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:49
        Rozumiem Cie doskonale i dziekuje wszystkim mocom swiata (let the Force be with all of us wink ), ze moj maz byl happy siedzac kilka lat w domu gdy dzieci byly male. Ja bym nie mogla, skonczylabym pewnie jako ponury katatonik. Dzieci sa OK po poludniu, umiarkowanie w weekend, wspolnie z rodzina i znajomymi w wakacje - inne opcje to zdecydowanie "nadmiar szczescia" i mnie by to utopilo/ukatrupilo suspicious Ale znam kobiety, ktore sa jak ten moj chlop - happy z dziecmi - good for them smile
        • duzeq Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:23
          Hej, bi_scotti, czy my mamy tego samego meza...?
          • bi_scotti Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:42
            duzeq napisała:

            > Hej, bi_scotti, czy my mamy tego samego meza...?

            Tylko "mu" nic nie mowmy - niech zyje w przekonaniu, ze jest wyjatkowy big_grin
            A tymczasem chyba duch poliandrii krazy po ematce - juz sie dzis wpisalam w watku na ten wlasnie temat tongue_out
      • naturella Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:52
        Byłam w domu trzy lata ze starszym, z młodszą córką, a tym samym z dwójką dzieci rok i dwa miesiące. Pracuję już 4 lata od urodzenia dzieci i codziennie marzę o tym, żebym nie musiała pracować, żebym mogła być w domu. Pewnie, że dwoje dzieci jest męczących. Owszem. Ale jeszcze bardziej jest męczące bycie 11 godzin poza domem z dojazdami, niemożność wyrzucenia z głowy wszystkich spraw związanych z pracą i stresu, pędzenie do domu po pracy co sił w nogach (nierzadko biegnę, bo nianię mam do 18), a potem przez dwie godziny w pocie czoła łatanie spraw domowych typu pranie, pakowanie plecaków do szkoły i przedszkola, organizowanie żółtej koszulki, kotylionu, patyków do szaszłyku, kleju itp, robienie kolacji, kąpania dzieci, ogarnianie domu, a w tym wszystkim jeszcze bycie zadowolonym, niezmęczonym, ciekawym relacji dzieci z całego dnia, chętnym na pogaduchy itp. mimo, że głowa pęka od gadania całodziennego, od kreatywności, i marzy się tylko o położeniu z głową pod kocem i kompletnej ciszy choć przez parę minut.
        • kitkat22 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:32
          próbowałas jeśli oczywiście wchodzi to w grę z uwagi na finanse i organizację w której pracujesz porozmawiać z pracodawcą o 3/4 etatu. Rozumiem jak to jest gnać. wywieszonym jęzorem do domu i organizować w trbie na jutro do szkoły muszę mieć pompkę, trąbkę i organki, albo strój fasolkiwink
          • naturella Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:14
            Nie próbowałam. Nie wiem, czy w ogóle wchodziłoby to w grę w mojej firmiesad ale jeśli o finanse chodzi, to wyszłabym na to samo, bo w tej chwili 1/3 mojej pensji płacę niani, która odbiera dzieci o 15. Gdybym wychodziła z pracy o 14.15 to bym zdążyła dzieci sama odebrać ok. 15.30.
    • 18lipcowa3 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 15:50
      Dla mnie też- pełen etat w domu bez wyjscia do doroslych ludzi to masakra.
      • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:24
        18lipcowa3 napisała:

        > Dla mnie też- pełen etat w domu bez wyjscia do doroslych ludzi to masakra.

        Mozesz wytlumaczyc?
        • 18lipcowa3 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:56
          nanuk24 napisała:

          > 18lipcowa3 napisała:
          >
          > > Dla mnie też- pełen etat w domu bez wyjscia do doroslych ludzi to masakra
          > .
          >
          > Mozesz wytlumaczyc?



          Dla mnie cały etat w domu - dodam przez ileś tam lat, bo macierzynski jest jakby oczywisty, bez wyjscia do dorosłych ludzi gdzie możesz pogadac normalnie a nie słuchać jęczenia to jakaś masakra. Kazdy dzien jest nudny , taki sam. Nie jestes kobietą, człowiekiem tylko no niestety mamą do obsługi, zwłaszcza jak małe. Pranie, sprzątanie, dzieci , zakupy i tak w kółko itp. No niestety ale z dziecmi jest zawsze ta czujność, brak luzu w glowie po prostu ze mozesz coś zrobic, pojsc nagle niezaplanowanie.
          Ja sie w pracy czulam świetnie, ze mi nikt na nodze nie wisi i nic ode mnie nie chce.

          Ja wiem że każda ematka siedząca w domu ma wprost pasjonujące zycie towarzyskie, bo cudnie sie umie zorganizowac, wychodzi wszedzie z kolezankami, codziennie cos innego ale kamon - to jest bzdura.
          • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:17
            Wiesz, spiete posladki(brak luzu), czujnosc i niezaplanowane wyjscia maja rozniez matki pracujace. pewnie, ze matki niepracujacemaja przez wiekszosc czasu dziecko przy nodze, ze idziesz do sklepu i musisz wlac dzieci czy pada czy nie pada. Ale daleka jestem od twierdzenia, ze niepracujace matki nie widza innych doroslych przez wiekszosc zycia. Na litsc boska, kobieta niepracujaca nie jest niewolnica, ktora maz zamyka w domu na 4 spusty.

            Ja nie pracuje(aczkowiek ten stan nie jest na zawsze), codziennie przez trzy godziny jestem w szkole, dwa razy w miesiacu mamy spotkanie z zagranicznymi studentami, na ktore chetnie chodze, chodze na badmintona i na kawki z kolezankami(ale juz z dziecmi), nie czuje zadnego znuzenia, przygnebienia. Lubie swoj dom, lubie przebywac w domu, zajmowanie sie nie jest dla mnie uciazliwe. maz naprawde nie zalozyl nowych zamkow i nie zamyka mnie w domu. Pozwala mi wychodzic i mnie nie wypytuje gdzie, na co i po co i nie rozlicza z pieniedzy.
            • 18lipcowa3 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:59
              Na litsc boska, kobieta niepracujaca nie jest nie
              > wolnica, ktora maz zamyka w domu na 4 spusty.


              Czesto jest to problem organizacji po prostu, wiesz?
              Są osoby ktore nie mają z kim zostawic dzieci by wyjsc na spotkanie ze studentami, na aerobik czy nawet na zakupy zeby szmaty pomierzyć.
              Ja sama mam, chociaz nie zawsze.


              Lubie swoj dom, l
              > ubie przebywac w domu, zajmowanie sie nie jest dla mnie uciazliwe. maz naprawde
              > nie zalozyl nowych zamkow i nie zamyka mnie w domu. Pozwala mi wychodzic i mni
              > e nie wypytuje gdzie, na co i po co i nie rozlicza z pieniedzy.

              Ja tez lubie swoj dom a dni wolne od pracy kocham. Dbam o niego, o dziecko, zaraz dzieci ale jednak potrzebuje je oddac komus na jakis czas i wyjsc. Praca jest jakby taka naturalna bo jest codzienna, regularna, tak?
              Na badmingtona mozesz isc albo nie, do pracy jakby trzeba codziennie , potem z radoscia wracam -to jest dla mnie harmonia.
              • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:11
                > do pracy jakby trzeba codziennie ,

                i dla mnie, szczerze mowiac to jest najgorsze. Musisz wstac i isc, nawet jak ci sie nie chce, czy pada, czy snieg, czy upal. brrr. jak praca, to tylko taka, ktora nie jest od - do, bo mnie to zabijetongue_out
                • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:49
                  nigdzie w deszczu nie wychodze. Pracuje wiekszosci z domu. To 21 wiek i wiele firm ma takie pozycje.
          • agni71 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:42
            > Dla mnie cały etat w domu - dodam przez ileś tam lat, bo macierzynski jest jakb
            > y oczywisty, bez wyjscia do dorosłych ludzi gdzie możesz pogadac normalnie a ni
            > e słuchać jęczenia to jakaś masakra.

            ale dlaczego nie możesz wyjść? Ja sie codziennie widuje z dorosłymi osobami, mimo, ze nie pracuję zawodowo.

            Kazdy dzien jest nudny , taki sam. Nie jes
            > tes kobietą, człowiekiem tylko no niestety mamą do obsługi, zwłaszcza jak małe.
            > Pranie, sprzątanie, dzieci , zakupy i tak w kółko itp.

            hmmm, a dzień kobiety pracującej to zdaje się "pranie, sprzątanie, dzieci, zakupy" + praca. i tak w kółko.

            No niestety ale z dzie
            > cmi jest zawsze ta czujność, brak luzu w glowie po prostu ze mozesz coś zrobic,
            > pojsc nagle niezaplanowanie.

            wiesz, ja w pracy tez nie miałam takiego luzu, ze mogę sobie nagle wyjść, jak mnie cos najdzie. po pracy - owszem, dopóki nie miałam dzieci, ale porównujemy chyba życie niepracującej matki z zyciem pracującej matki, a nie singielki...


            > Ja sie w pracy czulam świetnie, ze mi nikt na nodze nie wisi i nic ode mnie nie
            > chce.

            niedobry szef czy tez szefowa zazwyczaj czegos w pracy od pracownika chce wink
            • 18lipcowa3 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 08:19

              >
              > ale dlaczego nie możesz wyjść? Ja sie codziennie widuje z dorosłymi osobami, mi
              > mo, ze nie pracuję zawodowo.


              Dlatego że inne dorosłe osoby zazwyczaj pracują zawodowo, poza tym zdaje sie niepracujaca osoba ma dzieci pod opieką?


              > hmmm, a dzień kobiety pracującej to zdaje się "pranie, sprzątanie, dzieci, zaku
              > py" + praca. i tak w kółko.

              No nie, bo pracująca kobieta może wymagac od męza wkładu.Wiekszego.
              Poza tym np u mnie w pracy zawsze cos sie działo.



              > wiesz, ja w pracy tez nie miałam takiego luzu, ze mogę sobie nagle wyjść, jak m
              > nie cos najdzie. po pracy - owszem, dopóki nie miałam dzieci, ale porównujemy c
              > hyba życie niepracującej matki z zyciem pracującej matki, a nie singielki...



              A ja mam taki luz ,bo to chodzi o luz bez dzieci.


              > niedobry szef czy tez szefowa zazwyczaj czegos w pracy od pracownika chce wink


              Tak ale wtedy jest harmonia. Bo szef chce do 15, a po 16 dziecko.
              A nie cały dzien tylko dziecko.
              • agni71 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:45
                18lipcowa3 napisała:

                > > hmmm, a dzień kobiety pracującej to zdaje się "pranie, sprzątanie, dzieci
                > , zaku
                > > py" + praca. i tak w kółko.
                >
                > No nie, bo pracująca kobieta może wymagac od męza wkładu.Wiekszego.
                > Poza tym np u mnie w pracy zawsze cos sie działo.
                >
                Ale mąz kobiety pracującej tez ma wkład w opieke nad dziećmi czy zajmowanie sie domem. Po pracy zawodowej, oczywiście, ale nie każdy mąz pracuje do póznego wieczora, kiedy dzieci juz sa w łóżkach smile

                U mnie w pracy też sie czasem cos działo, a ja wolałam, żeby sie za duzo nie działo, bo przedłuzało mi to pracę....

                I dalej nie rozumiem z tym luzem - w pracy masz luz? No to pozazdrościć, ja w pracy pracowałam jednak głównie. Po pracy masz luz? ja mogę miec taki sam luz po południu, jak przekażę opiekę nad dziećmi mężowi. Z ta różnicą, że wcześniej pobyłam z dziećmi. Kobieta, która korzysta z luzu po pracy nie widzi sie w danym dniu z dziećmi?

                Tak ale wtedy jest harmonia. Bo szef chce do 15, a po 16 dziecko.
                > A nie cały dzien tylko dziecko.

                To gdzie ten czas na luz?
    • lilly_about Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:03
      Wow! Obraziłaś teraz pół forum. Poczekaj aż ci napiszą, że nie jesteś godna ich odpowiedziwink
      • niutaki Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:17
        >>Poczekaj aż ci napiszą, że nie jesteś godna ich
        > odpowiedziwink<<
        hehe, tak swoja droga to ja mam tak, ze jak nie pracowalam to chcialam isc do pracy, do ludzi, a nie w domu siedziec z dzieckiem, jak poszlam do pracy to bym w domku posiedzialawink i tak ze nie moge sie zdecydowac czego ja chce wlasciwietongue_out
    • julita165 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 16:26
      Ja Cię doskonale rozumiem. Po 12 latach praca niby mnie nudzi, czuję się zlekka wypalona ale jednak z prawdziwą przyjemnością wracałam jak młody miał 7 m-cy. też nie czuję się stworzona do siedzenia w domu. Czułam się coraz bardziej rozlazła i jakaś taka nijaka.
      No i w pracy to ja odpoczywam smile
      • patunki Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:04
        Pięć lat siedziałam w domu. Pięć potwornie długich lat. Potwornie. Tym bardziej, że zamknięta w domu na odludziu, bez rodziny, znajomych, przyjaciół. Mąż wyjazdowy. Zamieniłam się w sfrustrowanego, otyłego,zaniedbanego, niezadowolonego z życia babsztyla wrzeszczącego o byle co na rodzinę. Dziecko poszło do przedszkola i chociaż niedawno straciłam pracę to i tak jestem zadowolona. Mam wreszcie czas tylko dla siebie.
        • agaja5b Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:49
          Ja też spędziłam z dziećmi w domu 6 lat, w tym 2 lata z dwójką, z różnicą 2 lat. Potem starszą oddałam do przedszkola i to była super decyzja, odżyłam. To był piękny, choć często niełatwy czas, ale doceniam to, że nie musiałam(musieliśmy) się zarzynać, latać z jęzorem na brodzie z pracy po dzieci, kombinować co z nimi jak zachorują, nie byliśmy zależni od nikogo, ani ja nie czułam się zależna od męża, bo to tkwi w głowie. Zawsze doceniałam sama swoją pracę w domu i nigdy nie stanęłam w moim małżeństwie w pozycji służebno-proszącej, choć były osoby które starały się, aby tak się stało. Z domu wychodziłam, robiłam podyplomówkę, załatwiałam swoje sprawy i nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś miał tego zabronić, więc spotykałam dorosłych ludzi jak najbardziej. Teraz moje dzieci sa przedszkolakami i ja czuje potrzebę zmiany aktywności na bardziej pracową ale nie tesknię wcale do etatu z szefem i podległości, będę się starała tak robic, by być sobie sterem i okrętem raczej.
    • thorgalla Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:36
      > Po 4 dniach spedzonych w domu non stop z dzieckiem przysiegam
      i
      >ze szczescia mialam scisniete gardło i lzy w oczach.
      To bardzo smutne,że nienawidzisz własnego dziecka.
      Pewnie dwa dni weekendu co tydzień z dzieckiem to wielki koszmar i poświęcenie z twojej strony.
      • aagnes Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:51
        To dopiero zrozumienie zagadnienia...
    • na_pustyni Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 17:52
      a co to jest OBTYKANIE?
    • lola211 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:23
      Własna kasa to jedno.Ale jest jeszcze cos takiego, jak codzienny kontakt z dorosłymi ludzmi, wspolpracownikami, klientami- cos sie dzieje, jest sie nie tylko zona, matka, ale i czlowiekiem,kobieta.Pełni sie inna role niz tylko pani domu i rodzicielka.Dla mnie to koniecznosc,by czuc sie spełniona.I niewazne jakie podejscie ma facet- wazne, ze ja sie realizuje na kilku polach,nie tylko domowym.
      No i mysle, ze kontakt z dzieckiem bardziej cieszy,gdy nie jest to 24 h na dobe.
    • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:24
      Ja się nigdy nie męczyłam. Jednakowoż mam swoje pasje i gdyby ich nie było pewnie napisałabym coś innego. Wychodzę do dorosłych ludzi, ale nie z obowiązku.
      • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:27
        I napiszę ci jeszcze, że mój mąż pracuje, a jednak w pełni docenia dom. Jak ma dłużej wolne to nie ucieka, rodzina go nie męczy. Taki typ.
        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:44
          > I napiszę ci jeszcze, że mój mąż pracuje, a jednak w pełni docenia dom. Jak ma
          > dłużej wolne to nie ucieka, rodzina go nie męczy. Taki typ.


          i w ogole kolejny bez wad...
          • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:50
            Oj, tam... Ja to tylko ciągle słyszę od znajomych: jak dobrze, ze mojego męża w domu nie ma; jak fajnie, że wybył. Także może to nawet wada dla niektórych big_grin

            A chciałam napisać tylko, że nie wszyscy cenią te codzienne, przymusowe kontakty z dorosłymi ludźmi w pracy. big_grin I nie trzeba być tu kobietą, czy może drobiem domowym tongue_out
            • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:54
              kropka, moj chlop to tez domator i w domu najchetniej siedzi. Wywlec go gdzies z domu to sztuka... Ale aby pisac " z radoscia" to jakos.... wydalo mi sie przesadne...
              • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:02
                Przesadne? Bo w domu należy się męczyć? big_grin Autorka wątku napisała: dzisiaj rano bylam w pracy pierwsza i doslownie ze szczescia mialam scisniete gardło i lzy w oczach. To nie jest przesada?
                • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:05
                  Na szczęście mojego domatora z domu w interesujące miejsce nie sztuka wykurzyć big_grin
                  • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:08
                    Na szczęście mojego domatora z domu w interesujące miejsce nie sztuka wykurzyć

                    mojego do parku albo nad morze do Francji. Poza tym nie bardzo

                    A ten twoj domator ma jakiekolwiek wady?
                    • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:14
                      Nie no, jakieś ma skoro czasami mnie wkurza. Chyba, że to ja mam wady. big_grin
                • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:07
                  utorka wątku napisała: dzisiaj rano
                  > bylam w pracy pierwsza i doslownie ze szczescia mialam scisniete gardło i lzy
                  > w oczach. To nie jest przesada?

                  pewno ze tez przesada.
              • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:08
                Ale dlaczego mezczyzna mialby sie nie cieszyc z przebywania w domu z dziecmi, ktore sa w ojca wpatrzone jak w obraz?
                • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:15
                  Bo to przesada. Napisała przecież.
                  • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:28
                    To chyba w tych domach, w ktorych dzieci nawet nie zauwazaja, ze ojciec do odmu wrocil.
                    • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:35
                      Możliwe.
                    • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 12:07
                      To chyba w tych domach, w ktorych dzieci nawet nie zauwazaja, ze ojciec do odmu wrocil.

                      nanuk ja nie mam dzieci, mam jedno w brzuszku.

                      Po prostu niektore zwroty uwazam za przesadne i tyle. Chodzi o sposob wypowiedzi a nie realne odniesienie.
          • 1mzeta Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 23:36
            Och...bidulko to, że twój ma wady to nie znaczy, że tacy bez wad nie istnieją. No cóż- trzeba było patrzeć przed ślubem co bierzesz,a nie teraz niedowierzać innym, że jednak można mieć fajnego faceta-męża.
            • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 08:46
              mzeta, stac cie na wyzsza jakosciowo wypowiedz.
              Nie ma ludzi bez wad. Nikt z nas nie jest idealny.
              Tylko ludzie z klapkami na oczach nie widza + i - kazdego i wszystkiego

              A co do mojego zwiazku to ja pochopnie nie wychodze za maz
              • 1mzeta Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 14:42
                Piszemy o "finansach" w związku i w takim kontekście piszę o wadach.
                Znam związki gdzie mimo, że tylko facet pracuje zawodowo i jak to ktoś ujął "zasila konto" nie ma problemu z pieniędzmi w sensie ile i na co wydaje żona i żyją sobie normalnie, a znam związki, że nawet jak obydwoje pracują to bez przerwy jest jatka o to na co i ile zostało wydane.

                Jak mi ktoś pisze,że głównym argumentem za tym żeby kobieta pracowała jest osiągnięcie niezależności finansowej to dla mnie w tym związku jest coś nie "halo" i to bardzo. Czyli- jak sobie nie pójdziesz i nie zarobisz to złamanego grosza nie zobaczysz z mężowskiej wypłaty, a nawet jak zobaczysz to zostaniesz skrupulatnie rozliczona i musisz się kilka razy zastanowić zanim kasę wydasz na to czy na tamto. Taka co nie pracuje i "siedzi" może i nie "zasila" konta ale przeważnie też dużo wnosi do związku- wystarczy policzyć tylko ile kosztowałoby zatrudnienie kogoś do ogarnięcia chaty- prania, sprzątania, opieki nad dziećmi etc. To tak łatwo powiedzieć- siedzi w domu- jasne cały dzień do góry doopą i wszystko samo się robi.

                Co innego jak któraś napisze, że idzie do pracy bo to zawsze dodatkowa kasa do domowego budżetu, bo lubi pracować, lubi być między ludźmi, bo nie wyobraża sobie całego życia spędzić na poświęcaniu się obowiązkom domowym etc.
    • majenkir Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:25


      Jak moje dzieci wyjda juz do szkoly, a ja w szlafroku siedze sobie na emamie pijac kawke z agryzajac batonem w czasie,kiedy inni stoja w korkach w drodze do roboty, to tez mam scisniete gardlo i lzy w oczach. Ze szczescia ofkors smile.
      • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:28
        Nie pisz tak, to nie uchodzi... wink
      • nutka07 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 18:53
        Ty wiesz ile w takich batonach jest syfu.
      • agni71 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 12.11.12, 19:54
        majenkir napisała:

        >
        >
        > Jak moje dzieci wyjda juz do szkoly, a ja w szlafroku siedze sobie na emamie pi
        > jac kawke z agryzajac batonem w czasie,kiedy inni stoja w korkach w drodze do r
        > oboty, to tez mam scisniete gardlo i lzy w oczach. Ze szczescia ofkors smile.

        O, znalazłam swoje forumowe alter ego wink
        • majenkir Re: Podzi 12.11.12, 20:41
          agni71 napisała:
          > O, znalazłam swoje forumowe alter ego wink


          Nawet rocznik ten sam big_grin
    • kocianna Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 08:37
      Ja też podziwiam mamy, które wytrzymują z dzieckiem non-stop. Zdrowe, z którym można wyjść, czy zaprosić kogoś do domu - to jeszcze małe piwo. Ale chore, a raczej takie zdrowiejące - do ludzi wypuścić jeszcze nie można, gorączki już nie ma - to jakaś masakra jest. Zwłaszcza przedszkolaki. Ja się wykazuję inwencją twórczą 14 godzin na dobę non-stop (zakładam, że 10 godzin taki potwór przesypia), piekę nawet te cholerne ciasteczka (a jeśli często choruje - ile można piec ciasteczka??), a dzieciak na wszystko lub prawie wszystko nosem kręci i najchętniej by spędził te 14 h przed minimini.
      To jest m.in. jeden z powodów, dla których nie zdecyduję się na edukację domową. Ja muszę odpoczywać od macierzyństwa.

      I zdziwiłam się, że niektóre mamy, które szanuję i których zdanie zazwyczaj podzielam, "wspułczuja twoim dziecią".
      • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 08:48
        No, ja mam dwójkę chorujących i to na przemian dzieci. Jednak po pół dnia drugie wraca i jest ok.

        Które mamy współczują?
        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:01
          No, ja mam dwójkę chorujących i to na przemian dzieci. Jednak po pół dnia drugie wraca i jest ok.

          Które mamy współczują?


          Wspolczujemy - nigdy nie wiadomo jaka choroba kogo i kiedy dopadnie.
          • kropkacom Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:05
            Co sugerujesz? Bo nie wiem do czego mam się właściwie odnieść.
            • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 12:09
              nic nie sugeruje kropka. Ja nie z tych podstepnych. Pisze co mysle. Naprawde zdrowie jest najwazniejsze i problemow ze zdrowiem zawsze wspolczuje.
    • aagnes Re: wyjasnienie 13.11.12, 09:14
      Moje drogie - chyba nastapilo pewne niezrozumienie zagadnienia, zostalam posadzona o nienawisc do dziecka i wlasnego domu. Otoz kategorycznie zaprzeczam.
      4 dni spedzone w domu (bez wychodzenia - w ogole), M nieobecny, w pracy albo dogladajacy remontu, wpadajacy - zjesc i wygenerowac nowy balagan.
      wygladalo to w telegraficznym skrocie tak:
      Wstaje rano z corka, idziemy zjesc sniadania, ona owsianke ja jakas kanapke, kawe, łaże jeszcze w pizamie, bo dziecko musi szybko zjesc, zeby zazyc leki o okreslonej godzinie, skoro juz jestem w kuchni nastawiam obiad, cos tam szatkuje, kroje, mieszam, doprawiam - zrobila sie z tego kupa smieci, brudna podloga sie lepi, corka sie przebiera, myje, cos tam grzecznie w miare robi, godzina 10-ta, ja juz urobiona po pachy w tej cholernej pizamie (nadmienie, ze NIENAWIDZE siedzenia w pizamie przez pol dnia, dla mnie to kompletny upadek), zaraz musze zrobic jakies drugie sniadanie, ale najpierw odgruzowac kuchnie po obiedzie (dwie wersje, wege + z miesem), robie jakas kanapke, kroje warzywa i ide ok 11-ej do lazienki, dziecko zaczyna sie nudzic wiec ide do niej, bawimy sie, cos tam ukladamy, w koncu udaje mi sie dotrzec do lazienki, ogarniam sie, dziecku wlaczam tv (wiem, jestem patologa siejacą spustoszenie w psychice dziecka) i ide dokonczyc obiad (tym razem zupe na 2 dni). jest poludnie ja juz padam a przed nami caly dzien. wstawic pranie, zmienic posciel, wyjac pranie, wywalic posciel na balkon, wydac zupe, umyc podloge, zabawa z dzieckiem, umyc glowe, kolejne pranie, zabawa, drugie danie, chwila z gazeta , dziecko sie nudzi wiec zarzucam gazete, w krzyzu boli od ciaglego schylania, przychodzi M wyjada reszte, ja glodna, bo nie jadam tego co ugotuje, godzina 17-ta a ja juz mam ochote rzucic sie z kamieniem do wisly. bo przeciez wypadaloby cos przygotowac na jutro, skoro juz jestem w domu to niech przynajmniej zarcie bedzie lepsze swiezo nagotowane. do dobranocki ledwo docieram, usypianie, ja padam, cos tam ogladam w tv i na mysl o tym,ze kolejny dzien ma wygladac podobnie robi mi sie slabo doslownie.
      i teraz tak - ja wiem, ze sa osoby ktorym cos takiego odpowiada (moja matka na ten przyklad + kilka znajomych dziewczyn), ale mnie nie. dla mnie to jest udręka - ktorej primo: efektow nie widac secundo nikt nie docenia (domownicy zazwyczaj uznaja, ze tak ma byc i w zasadzie samo sie robi), nie wyobrazam sobie, ze dziecko wychodzi do szkoly czy przedszkola a ja zostaje w domu i co mowie dziecku? ze co robie? mieszam w garach albo ide na fitness? kolejna sprawa to rozmemłanie - to wszystko co wyzej wymienilam jestem w stanie ogarnac po pracy w ekspresowym tempie - przez caly "wolny" dzien, to wszystko sie rozłazi, nie ma poczatku ani konca.
      kolejna sprawa - warta zalozenia nowego watku, brak swoich wlasnych pieniedzy. dla mnie to jest kompletnie niedopuszczalne. nie wolno samej siebie tak zaniedbac, zeby byc na łasce i niełasce pana. tez nie pisze tego zlosliwie - uwierzcie mi - historii gdzie pan oddala sie w sina dal zostawiajac zone z dziecmi znam mnostwo. kobita zostaje doslownie z niczym w przyslowiowej koszuli + nedzne alimenty (o ile w ogole).
      to sobie popisalam, zaraz dostane kolene razy. ale trudno, przezyje.
      • kropkacom Re: wyjasnienie 13.11.12, 09:20
        Widzisz, myślałam, że ty naprawdę doszłaś do tego, że nie nadajesz się na kobietę bez pracy zawodowej. A tu jednak oceniasz inne panie. Tak jakbyś sobie musiała samej wytłumaczyć czemu. Piszesz o pieniądzach i tak dalej. U nas w małżeństwie pieniądze są wspólne. Konto wspólne i każde ma swoja kartę. Tylko po ca ja ci to piszę?
        • aagnes Re: wyjasnienie 13.11.12, 09:27
          no nie oceniam, raczej nie rozumiem i pisze tylko o tym co ja sadze.
          • kropkacom Re: wyjasnienie 13.11.12, 09:33
            Czyli założyłaś tysięczny wątek w temacie: moje decyzje kontra decyzje innych.
            • kropkacom Re: wyjasnienie 13.11.12, 09:35
              W sumie teraz nie ma się co dziwić, ze niektóre tutaj ruszyło. Ech...
        • princesswhitewolf Re: wyjasnienie 13.11.12, 12:13
          U nas w małżeństwie pieniądze są wspólne. Konto wspólne i każde ma swoja kartę.

          Kropka, no ale to funkcjonuje w Twoim zwiazku i mam nadzieje ze spedzicie razem zycie do 90tki, czego Wam serdecznie zycze.
          Ale realia poza Twoim domem sa takie ze masa par sie rozwodzi i niepracujace kobiety zostaja na lodzie bez srodkow do zycia bardzo szybko....
          Trzeba tez myslec o tym jak faktycznie sprawy sie maja w spoleczenstwie a nie tylko o swojej sytuacji. Nie jedna sie obudzila "z reka w nocniku"
          • gazeta_mi_placi Re: wyjasnienie 13.11.12, 12:22
            Równie dobrze można powiedzieć, że realia poza Twoim domem są takie, że małżeństwa są trwałe i nie rozwodzące się.
            Niestety życie nie jest sprawiedliwe i zdarza się, że ciężko pracująca całe życie kobieta zostaje na lodzie (ciężka choroba lub utrata pracy w pewnym problemowym wieku) a niepracująca zawodowo ma się dobrze lub po rozwodzie (jak moja osobista znajoma) bez doświadczenia w pracy, ale dzięki znajomym znajdzie całkiem niezłą pracę.
            • lauren6 Re: wyjasnienie 13.11.12, 14:57
              Pomijając już kwestię rozwodów, gdy dwie osoby pracują zawsze jest szansa, że gdy jedno z nich zachoruje lub straci pracę to drugie pociągnie rodzinę finansowo. Na niższym poziomie życia, z wieloma wyrzeczeniami, ale da się żyć bez wyciągania ręki po pomoc.
              • gazeta_mi_placi Re: wyjasnienie 13.11.12, 16:47
                Wszystko zależy od ilości opłat stałych i wysokości spłacanych kredytów, może się okazać, że sama goła pensja żony nie wystarczy.
      • agni71 Re: wyjasnienie 13.11.12, 10:03
        aagnes napisał:

        > 4 dni spedzone w domu (bez wychodzenia - w ogole),

        rozumiem, ze bez wychodzenia, bo dziecko lub ty chora, tak?

        > Wstaje rano z corka, idziemy zjesc sniadania, ona owsianke ja jakas kanapke, ka
        > we, łaże jeszcze w pizamie, bo dziecko musi szybko zjesc, zeby zazyc leki o okr
        > eslonej godzinie, skoro juz jestem w kuchni nastawiam obiad,

        błąd - zaczynasz kolejna czynność, zanim skończyłas poprzednią...

        cos tam szatkuje,
        > kroje, mieszam, doprawiam - zrobila sie z tego kupa smieci, brudna podloga sie
        > lepi, corka sie przebiera, myje, cos tam grzecznie w miare robi, godzina 10-ta,
        > ja juz urobiona po pachy w tej cholernej pizamie (nadmienie, ze NIENAWIDZE sie
        > dzenia w pizamie przez pol dnia, dla mnie to kompletny upadek), zaraz musze zro
        > bic jakies drugie sniadanie, ale najpierw odgruzowac kuchnie po obiedzie (dwie
        > wersje, wege + z miesem),

        masz problem z gotowaniem i organizacja pracy. najpierw jesz sniadanie z córką, w piżamie i szlafroku, jak lubisz, a jak nie - najpierw sie ubierasz.

        Póżniej sprzątasz po śniadaniu, bawisz się z dz8ieckiem. Nastepnie dziecko dostaje papier i kredki, albo włączasz TV, ogarniasz się, jesli nie zrobiłas tego wcześniej i gotujesz obiad. Przyznaję, ze nie rozumiem tego twojego mordopwania sie z obiadem: dwa różne obiady, do tego jakies strasznie czaso- i pracochłonne. Mnie zrobienie obiadu nie zajmuje więcej niz 1 godzinę (często mniej). Jesli jest cos, czego częśc domowników nie lubi, to na takie okazje mam cos zamrożone lub robię dwa szybkie obiady (albo odgrzewam cos z dnia poprzedniego - celowo robię więcej, wiedząc, że będę potrzebowała np. dwie porcje). Nigdy nie robie obiadów dwudaniowych, moje zupy są tak treściwe, że nikt by nie dał rady zjeść potem drugiego dania.

        ide dokoncz
        > yc obiad (tym razem zupe na 2 dni).

        znowu gotowanie, jeszcze rozumiem gdybys to lubiła wink

        ja glodna, bo
        > nie jadam tego co ugotuje,

        Rany boskie, cały dzien gotujesz dla 3 osób i w dodatku nie jadasz tego, co ugotujesz?! To po co to gotujesz, i co jadasz?


        godzina 17-ta a ja juz mam ochote rzucic sie z kamie
        > niem do wisly. bo przeciez wypadaloby cos przygotowac na jutro, skoro juz jeste
        > m w domu to niech przynajmniej zarcie bedzie lepsze swiezo nagotowane.

        znowu gotowanie, cała masa gotowania dla męża i przedszkolnego dziecka, no bo ty sobie nie gotujesz?!


        > i teraz tak - ja wiem, ze sa osoby ktorym cos takiego odpowiada (moja matka na
        > ten przyklad + kilka znajomych dziewczyn), ale mnie nie. dla mnie to jest udręk
        > a

        Wiesz, tak jak ty to przedstawiasz, to rzeczywiście udręka, szczególnie to nieustanne gotowanie wink

        nie wyobrazam sobie, ze d
        > ziecko wychodzi do szkoly czy przedszkola a ja zostaje w domu i co mowie dzieck
        > u?

        A po co masz mówić cokolwiek? Dlaczego masz poczucie winy i potrzebę tłumaczenia się?

        a jak juz musisz, to tak, mówisz:

        "ze co robie? mieszam w garach albo ide na fitness?"

        > to sobie popisalam, zaraz dostane kolene razy. ale trudno, przezyje.

        ode mnie nie. Mam nadzieję, za tak tego nie odebrałaś. Rozbawiłaś mnie jednak troche tymi opisami męczeńskiego gotowania wink
      • je_fa_ma Re: wyjasnienie 13.11.12, 10:34
        No rzeczywiście Twój dzień spędzony w domu jest całkowicie zmarnowany - ani nie wypoczęłaś ani nic nie zrobiłaś. Czy wszystkie weekendy i święta też tak spędzasz? Ja bym się pochlastała, jak ty to wytrzymujesz?
        Powinnaś popracować nad organizacja, kreatywnością i wykazać trochę więcej inicjatywy.
        Nie lubisz chodzić do południa w piżamie a jednak to robisz, co Cię zmusiło do postępowania wbrew sobie? Gotujesz rzeczy których nie jesz? Z twojego opisu wynika, że większość bałaganu robisz ty, powinnaś nad tym popracować.
        Macie teraz remont? dlaczego porównujesz swoją obecna sytuacje tkwienia w remoncie (gdzie wiadomo brud, więcej obowiązków i inne uciążliwości) do sytuacji matek zajmujących się domem, tak jakby one na co dzień zmagały się z permanentnymi remontami?
        Kwestię pieniędzy w rodzinie nie będę poruszać bo to inny długi temat. Dużo zależy na jakiego "faceta się trafi", jakie wypracujecie relacje, itd. To, ze twój "pan", jak go nazwałaś stawia cię w pozycji "być na łasce lub niełasce" nie znaczy ze we wszystkich małżeństwach tak jest.
        • aagnes Re: wyjasnienie 13.11.12, 12:23
          Totez pisze ze zmarnowany. z opisu wyglada, ze nic tylko gotuje - tak wlasnie bylo tego dnia, nie dosc ze kazdy je co innego, o innej godzinie to dodatkowo wyszlo mi, ze skoro jestem w domu to przeistocze sie w perfekcyjna pania domu, co to podaje pod nos. szczesliwie moglam wrocic od poniedzialku do swojego trybu zycia, blyskawicznych posilkow i super organizacji.
          Dlatego napisze jeszcze raz - podziwiam kobity, ktore w domowej robocie sie odnajduja, sa zorganizowane, wypielegnowane i szczesliwe - dla mnie to niewykonalne.

          • dana2012 Re: wyjasnienie 14.11.12, 10:56
            A mnie zastanawia jeszcze coś- pracujesz, otrzymujesz za pracę pieniądze, a w ciągu , jak mniemam godzin pracy, piszesz mnóstwo postów. Czy na tym polega Twoja praca?
      • tarantula_75 Re: wyjasnienie 13.11.12, 11:08
        Jesteś moją forumową bliźniaczką!
        Jak ja niecierpię takiego siedzenia w domu. Ja jestem właśnie 4 miesiąc na macierzyńskim, starszy syn jest w przedszkolu, gdzie zaprowadziła go babcia. Ja siedzę nadal w piżamie, a jest 11 godzina. Zjadłam jedno śniadanie, coś ogarnęłam, nakarmiłam małego, pobawiłam go, poczytałam coś w necie. Potem drugie śniadanie, odpisałam na parę maili...
        A w domu sajgon, ja włos rozwiany, sińce pod oczami po nocy z pobudkami na karmienie młodszego i pojenie starszego syna...Muszę się zwlec, wziąć prysznic, nakarmić małego i wyjść z nim na spacer. Potem bieg do domu, ogarnąć, zrobić obiad, żeby zdążyć przed 15.30, kiedy mama przyprowadzi mi starszaka do domu (jak on przyjdzie to już nic nie zrobię, będę musiała się z nim bawić). Około 18 tej wróci mąż...I tak w kółko....
        Samo siedzenie z niemowlakiem jest nawet fajne, bo mały jest przeuroczy i fajnie patrzeć, jak się rozwija no i jeszcze nie pyskuje i nie ucieka...Ale z takim 2 latkiem to miałam krzyż pański, tylko, że wtedy już uciekałam do pracy na 3/4 etatu, gdzie miałam troszkę relaksu.
        Jak było lato, to więcej przebywałam na powietrzu, jakoś lepiej było...
    • alba27 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:32
      bardzo chciała nie pracowaćsmile
      Musiałbym mieć jednak swój dodatkowy dochód w postaci np lokalu w centrum pod wynajem lub cos podobnego co przynosi mi zyski. Na utrzymaniu męża byłam jak dzieci były małe i konfliktów na tle finansowym nie było ale nie chciałabym do tego wrócić bo co będzie jak mojego męża trafi szlag w wieku 40-50 lat? Pozostanie mi zamiatanie klatek schodowych. Albo jak mąż zachoruje i będzie niezdolny do pracy? Dla mnie rodzina to drużyna, która wzajemnie się wspiera i pomaga sobie. Oczywiste jest dla mnie, że oboje przynosimy do domu pieniądze i potem wspólnie ustalamy na co i jak wydajemy. Rozgrzeszone są dla mnie matki z małymi dziećmi, bo akurat jestem zdania że dzieciom lepiej robi przebywanie z matką niż z opiekunką. Niech się nie czują urażone te, które po macierzyńskim do pracy wrócić musiały bo wiadomo różnie bywa a nie oznacza to że są zlymi matkami.
      Gdybym mogła przestac pracować wreszcie miałabym czas na realizowanie moich pasji, które odkładam na potem, bo teraz to do 15 w pracy siedzę a potem jestem dla dzieci. Oczywiście mam czas dla siebie ale nie pogardziałbym dodatkowo kilkoma godzinami więcej.
      Nie wyobrazam sobie natomiast siedzenia w domu i poświęcaniu czasu na gotowanie, sprzątanie i seriale. Ugotowanie obiadu dla mnie to godzina, sprzątam na bieżąco, więc też nie zajmuje mi to całej dniówki.

    • atteilow Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:52
      aagnes napisał:
      > aha i moja noga w kuchni przy garach nie postanie co najmniej do swiat, bedziem
      > y na kanapkach, garmazach i mrozonkach...

      Bardzo to upraszczasz, ze albo tylko dom, albo tylko praca. Niestety nie mozna sobie tak wybrać. Inne muszą to polaczyć, po pracy maja nastepny etat w domu. Ty po prostu sie nieźle urzadzilaś i uciekasz od obowiazków domowych do pracy.

      Pytanie kto zrobi za Ciebie to wszystko co powinno sie robić w domu? Nikt, po prostu jest nie zrobione.
      • aagnes Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 09:58
        No nie, mi rece opadają. blagam czytajcie wszystko ze zrozumieniem.
        niezle sie urzadzilam... tia, normalnie pracuje a po pracy lece robic co trzeba. na codzien mam dwa etaty jak wiekszosc kobit w tym kraju, prace dodatkowa w wieczory i weekendy, niewydolna matke, ktorej musze pomagac, ale po co ja to pisze... teraz wyjde na wyrodna babe ktora smie do pracy wyjsc zostawiajac dziecko w przedszkolu w przeciwienstwie do prawdziwych matek co to w domu od rana do wieczora na utrzymaniu malzonka ku chwale ojczyzny piora gotuja i zamiataja...
        • agni71 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 10:12
          teraz wyjde na wyrodna babe ktora smie do pracy wyjsc zostawiajac dziec
          > ko w przedszkolu w przeciwienstwie do prawdziwych matek co to w domu od rana do
          > wieczora na utrzymaniu malzonka ku chwale ojczyzny piora gotuja i zamiataja...

          O, wcale nie jesteś złośliwa, nie oceniasz, ty tylko się dziwisz, prawda? wink

          A mnie dziwi twoje podejście do dziecka i uważam, że naprawdę, nie ma obowiązku rodzenia dzieci, jak sie ich nie chce, nie lubi. Nie ma tez obowiązku wychodzenia za mąz, prowadzenia domu, gotowania, jak sie tego tak bardzo nienawidzi, serio smile Z twoich wypowiedzi wyłania sie obraz osoby, która lubi tylko swoją pracę, mnie takie podejście dziwi, ale tacy jak ty tez są potrzebni, pracodawcy takich wręcz kochają. Jak pisałam wyżej, nie ma obowiązku zakładania rodziny, jesli to komus nie pasuje...
        • atteilow Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 10:19
          ???
          Toż o tych garach i kuchni i nodze, ktora tam nie postanie... toż to Twoje slowa, zacytowalam, i sie odnioslam do cytatu. Chcesz sie teraz z nich wycofać?
        • princesswhitewolf Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 12:14
          eraz wyjde na wyrodna babe ktora smie do pracy wyjsc zostawiajac dziecko w przedszkolu

          przynajmniej nie bedzie asocjalne i ma kontakt z rowiesnikami od wczesnego wieku.
          • gazeta_mi_placi Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 12:18
            To nie takie proste, dzieci posiadają też pewne cechy wrodzone, jedne są z natury bardziej śmiałe i kontaktowe, inne nadwrażliwe i bojące się. Z dziecka nadwrażliwego nie zrobisz śmiałego i kontaktowego nawet pakując go do przedszkola od pierwszego roku życia, a dziecko z natury śmiałe i odważne poradzi sobie nawet idąc pierwszy raz do przedszkola w wieku pięciu lat.
        • nanuk24 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 16:37
          No popatrz, ty po pracy lecisz z wywieszonym jezorem do domu i zasuwasz w nim do poznych godzin nocnych, a ja w tym czasie siedze na kanapiez pilotem w reku i bimbam sobie, bo mam juz wszystko zrobione.
    • benitax80 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 10:10
      Wszystko zależy jakie jest dziecko - jak bardzo absorbujące to rzeczywiście odechciewa się siedzenia w domu - ja tak miałam z synkiem i po macierzyńskim wróciłam do pracy i tam odpoczywałam psychicznie. Teraz z córcią zostaję na wychowawczym i bardzo się z tego cieszę - jest zupełnie inna pod względem zachowania od brata. Ma dopiero 5,5 miesiąca, ale potrafi się sobą zająć lepiej i na dłużej niż 3,5 latek.
    • sabka22 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 10:36
      Ja Ci zazdroszczę że masz pracę,o tak mówi to matka trójki dzieci..czasem gadam do ściany aby pogadać z kimś tylko nie z dziećmi.
      Męża do 21-22 nie ma,a ja nie mam gdzie wcisnąć najmłodszego syna żeby się w końcu wyrwać z domu..pocieszam się że jeszcze 1,5 roku w najgorszym wypadku..
      • gazeta_mi_placi Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 10:52
        Przecież masz forum, tu chyba same dorosłe osoby, nie?
      • agni71 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 10:52
        > Męża do 21-22 nie ma,

        to częsty argument, ale naprawdę nie wszyscy tak mają. Był czas, kiedy mój mąz był w domu o 16.00, teraz jest przeważnie na 17.00. To jest jeszcze całe mnóstwo czasu na to, żeby i on porobił cos w domu, pobył z dziećmi.
    • biedro.nka20 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 11:23
      Ja tam siedze z moja corka non stop, jakos narazie mi to nie przeszkadza ale ona nie ma jeszcze roku, moze kiedys zmienie zdanie ALE na obecna chwile myslac o przyszlosci nie wyobrazam sobie zeby wlasne dziecko mnie wkur... do tego stopnia zebym wolala siedziec w pracy niz z nim. To chyba oznaczaloby brak wiezi mama-dziecko.

      A co do finansow, hmm.... jesli maz nie pracujacej zonie wydziela pieniadze to jest patologia a nie malzenstwo. Malzonkowie powinbni miec wspolne konto, wspolnie o wszystkim decydowac, w przeciwnym wypadku "wydzielanie forsy" oznacza brak szacunku.

      Takie jest moje zdanie.
      • ja.tylko Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 11:50
        ale o tym "wydzielaniu pieniędzy" to wy żartujecie, prawda ? nie wierzę, że są gdzieś takie małżeństwa, w którym to mąż wydziela żonie pieniądze. po co być z kimś takim ? po co wiązać się z kimś takim ? przecież rodzina to wspónota - pieniądze też są wspólne. nieważne w jakiej konfiguracji pracujecie - oboje, tylko mąż, tylko żona - jeśli danej rodzinie to pasuje, to co komu do tego ?
        wiem, że nie da się przewidzieć przyszłości, ale jak można zakładać z góry, że mąż was oszuka ? że zdradzi, odejdzie ? to po co tkwić w takim małżeństwie ? i niby praca za grosze (poczytałam wątek na ematce na temat zarobków, ten o 7 zł za godz.) ma w czymś pomóc ? przeraża mnie to. tzn. kondycja większości polskich małżeństw. naprawdę - bez ironii to piszę.
        obecnie nie pracuję, mamy własne działalności, które generują stały - dobry dochód, bez mojej pracy (wynajem lokali). mąż dodatkowo na etacie. dzieci w szkole. spotykam się ze znajomymi - tak, są takie matki, które też nie pracują, lub pracują w trybie zmianowym. wożę dzieci na zajęcia dodatkowe. zajmuję się swoimi sprawami, sobą. gdy dzieci wracają ze szkoły, a mąż z pracy - po prostu jestem. jemy razem posiłki - przygotowanie jednodaniowego obiadu to maks 1 godz., potem zmywa zmywarka. spędzamy razem - jako rodzina dużo czasu. czemu miałbym chcieć robić "karierę" ? czemu teraz ma być mi źle ? nie rozumiem tongue_out.
      • aagnes Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 14:58
        Ale ale - myslisz, ze ile z tym dzieckiem bedziesz siedziala? a ono ile czasu bedzie tego potrzebowalo?
        ja nie pisze o kilkumiesiecznym dziecku, ktore zostawiam na pastwe losu.
        Normalnie ide do pracy (i to na 6 godzin tylko) a dziecko do przedszkola tez na 6 godzin.
        czy teraz pracujaca kobieta to jakies dziwowisko? dzieci w przedszkolu i szkole to patologia?
        dlaczego nie uczycie swoich dzieci w domu skoro sa wam tak drogie i ani chwili bez nich zyc nie mozecie, rany co za hipokrycja tu wylazi. ja przynajmniej pisze szczerze jak jest, czy sie komus to podoba czy nie.
        dla mnie jednak aspekt moralny wysuwa sie jednak na prowadzenie, kazdy powinien pracowac, nie wyobrazam sobie, ze moja corka na pytanie co robi twoja mama - odpowiada w szkole - siedzi w domu. (no chyba, ze ma jeszcze jakies drobne dzieci).
        i warto zapytac by malzonkow jak sie z tym czuja? czy zona w domu to teraz taka radosc? czy to nie wstyd? teraz mi to przyszlo do glowy, ze chybabym umarla ze wstydu jakby malzonek zapytal mnie czemu w zasadzie nie pracuje, skoro on idzie do roboty a tam sa kobity, ktore rowniez maja rodziny? fajnie ze ten watek sobie zalozylam, duzo mam przemyslen z tym zwiazanych... no nic koncze, skocze po jakis garmaz i ide jako wyrodna matka odebrac dziecko od babci zeby spedzic z nia reszte dnia...
        • dana2012 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 19:12
          Hi, dziwne rzeczy piszesz. I to z kilku powodów.
          Po pierwsze jesli ktoś pracuje na etacie, dodam pełnym etacie, to zwykle nie 6 godzin a co najmniej 8 i przedszkola też rzadko są na terenie miejsca pracy, więc dziecię przebywa w przedszkolu - przy pracujących rodzicach, bez pomocy babci czy niani, nie 6 a 9 godzin.
          Pracująca kobieta nie jest niczym dziwnym po prostu pracuje zawodowo.
          I niepracująca również tym bardziej, że nie pracuje się z różnych powodów.
          Ja, choć mam atrakcyjny zawód, wyższe wykształcenie, jestem osobą niepracującą. I co więcej dzieci odchowane.
          Nie pracowałam zawodowo z innych powodów niż większość z Was.
          Dzieciom- gdy były małe, starsze i całkiem dorosłe bardzo odpowiadała niepracująca mama. Mąż też czuł i czuje się z tym dobrze i ja również żyję, ze wstydu nie opuściłam tego świata smile
          Każda z nas ma inne preferencje, priorytety, sytuację życiową, zainteresowania, sytuację rodzinną, zawód, wykształcenie.
          Ja nie ukrywam, że postawiłam onegdaj na karierę męża i dom. Jesteśmy już wiele lat po ślubie, bardzo dużo przeżyliśmy razem i pewnie wielu dobrych chwil nie spędzilibyśmy, gdybym pewnego dnia podjęła inną decyzję.
          Pozdrawiam i więcej tolerancji życzę- Dana
    • quelquechose Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 11:59
      A ja cie doskonale rozumiem. Tez tak mam wink Jezeli dziecko jest zdrowe i mozna z nim gdzies wyjsc, to dzien jest znacznie bardziej atrakcyjny, ale gdy jest sie upupionym w chacie na caly dzien, to ja juz wariuje. A dodam, ze i tak wiekszosc obowiazkow domowych ograniczam do niezbednego minimum, a obiad gotuje w 45 min maksymalnie. Moja corka ma prawi 4 lata, ale domaga sie nieustannej uwagi. Ledwo oczy otworzy, juz wola, zeby sie z nia bawic smile Tak z godzinke, to ja jeszcze mam z tego jakas przyjemnosc, ale potem potrzebuje przerwy. Tez mam chec wypic kawe, poczytac, nic do nikogo nie mowic (jedynie w tej formie regeneruje sie psychicznie). Dla mnie taki nieustanny kontakt jest bardzo obciazajacy. Dodam, ze w pracy moge sobie przynajmniej w ciszy popracowac i nie musze miec oczu wkolo glowy i bawic sie lalkami. Znacznie chetniej sie tym zajme, gdy mam szanse troche za dzieckiem zatesknic.

      Bardzo bym chciala, zeby odpowiadal mi taki model, jaki prezentuja niektore mamy (czyli zabawa i kontakt z dzieckiem powinien dawac mi poczucie niewiarygodnego szczescia i spelnienia), ale moj organizm jest skonstruowany inaczej i musze sobie radzic, jak sie da. Bywa, ze kaze dziecku bajke ogladac, choc ona wolalaby sie bawic wink Z mama, oczywiscie... wiec teraz moze sobie mnie zjechac, ale to i tak niewiele zmieni w moim odczuciu.
    • edelstein Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 14:12
      3lata spedzilam z moim dzieckiem,“siedzeniem w domu“tego nazwac nie mozna.Zwiedzilam wiele,zobaczylam wiele,mialam czas przeczytac ksiazke na jednym wdechuwinksyna nie mialam 24h,byl czas na imprezy,na sport,na kontakty towarzyskie.To byly piekne chwile,wspominam pierwsze kroki synka,jego pierwsze slowa,glupie pomysly acz efektowne,godziny spedzone razem i powiem,ze gdybym miala miec drugie dziecko z checia spedzilabym jego pierwsze trzy lata podobnie.Teraz widuje syna wczesnym rankiem i popoludniami,niedlugo ten czas bedzie jeszcze bardziej okrojony.Rozumiem,ze ktos moze nie byc stworzony do takiego ukladu,ale ja bylam i bylo mi z tym zayebiscie dobrze.
    • ivaz Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 13.11.12, 15:13
      To piwinna każda niepracująca kobieta przeczytać, ciekawa i pouczająca lektura
      zdrowie.onet.pl/zycie-i-zdrowie/nie-rezygnujmy-z-pracy,1,3663417,artykul.html
    • an_ni Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 14.11.12, 10:30
      tez podziwiam, szczegolnie ich beztroske zyciowa
      raz na miesiac dodatkowy dzien wolny spedzony nawet i z chorym dzieckiem , nawet i w kuchni, nawet i w szkole jestem w stanie wytrzymac
      ale dzien w dzien, to nie!
      • dana2012 Re: Podziwiam niepracujące, naprawde bez ironii 14.11.12, 10:53
        Mój dzień: wstaję mniej więcej o tej samej porze, o której mój mąż. Jemy razem śniadanie. Mąż jedzie do pracy, ja ogarniam dom ( ścielę swoje łóżko, wrzucam naczynia po śniadaniu do zmywarki,), ogarniam siebie i jadę na gimnastykę.Intensywne ćwiczenia mniej więcej do 10.00, potem przyjeżdżam do domu, prysznic i mam czas na ochłonięcie. Czasem coś czytam, odpoczywam. Przed południami robię zakupy, wpadam na kawę do moich rodziców, spotykam się ze znajomymi, czasem idę na jakąś wystawę. Gotując obiad- nie robię tego codziennie, ale cenimy sobie domową kuchnię, słucham nagranych lekcji niemieckiego, czasem także rosyjskiego. Przed południami załatwiam rózne sprawy urzędowe , bankowe( jest ich sporo), fryzjera, kosmetyczkę, pedicuristkę, jak trzeba idę wtedy do lekarza, przychodzą "fachowcy" itd. Robi się godzina 16.30 dom się zapełnia- na obiad schodzą rodzice, przyjeżdżają dzieci, mąż. Mamy czas, żeby spokojnie zjeść obiad, pogadać i każdy idzie w swoją stronę. My bardzo często przyjmujemy gości, wychodzimy do teatru, na koncerty, do znajomych - tych oficjalnych i przyjaciół. W dni, w których mąż nie pracuje zawsze gdzieś wyjeżdżamy może to być Wrocław albo Zakopane, Mazury albo Londyn.
        Raczej się nie nudzę.
        Pozdrawiam - Dana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka