ira_07
12.11.12, 17:13
Tak nudzi mi się. I pomyślałam, że skoro ostatnio wysyp drobnych trollików, można by poćwiczyć swój literacki warsztat i wymyślić chwytliwe trollowe historie - może ktoś podchwyci i w końcu powstanie jakiś inspirujący wątek, bo spokojnie jakoś, a wieczory coraz dłuższe

Pozwolę sobie zacząć.
"Zrezygnowałam z pracy, kiedy się tylko dowiedziałam o naszej pierwszej fasolce w moim brzusiu

Lekarz mówił, że w mojej pracy to nie przeszkadza (skończyłam historJę na prywatnej uczelni i pracowałam w muzeum, siedziałam na krzesełku w rogu sali i pilnowałam, żeby wszyscy mieli kapcie), ale postanowiłam, że cała poświęcę się dla dzieciątka, od poczęcia

DopUki nie pójdzie do liceum, będę z nim w domku. Mąż ma dobrą posadę, jest portierem, więc jakoś damy radę. Docelowo myślimy o trójce aniołków. Sytuacja mieszkaniowa stabilna - wynajmujemy dwa pokoje na Borku Fałęckim, to prawie w centrum Krakowa. Postanowiłam sobie, że w razie czego poproszę o pomoc teściową, a mama wesprze nas finansowo. Mojemu bratu ciągle coś daje więc i mnie się NALEŻY!!! No i do sedna. Mamy już dwUjkę dzieciaczków. Ja nie pracuję. Z pieniędzmi ciężko, w tym państwie Tuska w ogóle się nie dba o młode rodziny! Mamy zasiłek ale to za mało na wszystkie nasze potrzeby. Jak zdrowo odżywiać za to dzieci? Moje na każde śniadanie muszą zjeść mleczną bułkę z nutellą - teściowa się czepia, że niezdrowo, ze owsianki bym zrobiła, ale nie mam na to czasu, bo rano mam najszybszy internet, a dzieci sobie mogą pooglądać Hannę Montanę - tylko na tym filmie są tak wpatrzone w ekran, że mogę im podać po szklance Kubusia, bo nie chcą jeść warzyw to niech chociaż soczek wypiją. Teraz planujemy chrzciny maluchów, teściowa i mama nalegają. Jesteśmy niewierzący, ale nie chcemy, żeby dzieci miały przykrości w szkole (mają 2 i 3 lata, ale wolimy działać już teraz, zeby potem ludzie nie gadali, że chrzcimy tak późno). A takie chrzciny to poważny wydatek, nie można byle jak. Weźmiemy pożyczkę w providencie, ale jak znam moją matkę to mi nie pomoże spłacać, choć bratu to ciągle daje! Jest też problem z chrzestnymi. Chcemy siostrę męża, ale ostatnio na urodziny kupiła mu tylko wino - i nie wiemy czy chrześniaków też będzie tak olewać? Jak tylko zobaczyłam to wino to zrobiłam jej awanturę, bo nie dość, że moim dziecią pokazała alkohol, to jeszcze stać ją było na lepszy prezent! No i kłopot też w tym, że ona się nie odzywa do nas, więc może mój brat, ale on jest gejem, a tego nie akceptujemy, bo jesteśmy normalni, a nie jacyś tacy... Też mu kiedyś wygarnęłam, bo widział jak dałam dziecku klapsa, więc mu palnęłam, że on dzieci miał nie będzie i się nie zna, a od klapsa nikt nie umarł. Na domiar złego, na koszuli męża ostatnio zobaczyłam ślady szminki, a on twierdzi, że to jego szefowa się potknęła i tak nieszczęśliwie upadła i w sumie nie mam powodów, żeby mu nie wierzyć, ale niesmak pozostaje. A przecież zaplanowaliśmy trzecie dziecko. On jakoś nie chce, a przecież ja tak kocham dzieci! Zastanawiam się czy nie odstawić pigułek i już. Co byście zrobiły w takiej sytuacji?"