Dodaj do ulubionych

Czy mozna nie chciec miec wlasnego

    • 1yna-taka Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 19.11.12, 14:04
      lilka69 napisała:

      > mieszkania?

      dla mnie to również niewiarygodne, ale może są tacy ludzie


      > J
      > a mieszkam juz w trzecim wlasnym mieszkaniu i nie wyobrazam sobie nie miec wlas
      > nego tylko tulac sie po wynajmowanych.

      a jednak są ludzie którzy boją się kredytu i wolą wynajmować, są tacy których nie stać na kupno 3własnych mieszkań, są tacy którzy przywiązują się do otoczenia kosztem wynajmu.
      • papalaya hehe 19.11.12, 14:13
        oczywiście w żadnej wynajmowanej przez ematki hawirze kible nie mają żółtych zacieków, a za kuchenką brak jest 10-letnich złogów tłuszczu big_grin

        zresztą jeśli nawet, ematki sa ponad to big_grin
    • bella_roza Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 19.11.12, 14:18
      w Polsce tak się przyjęło że 'wypada' mieć własne. w Niemczech większośc ludzi wynajmuje. ale tam wynajmując ma się pewność, że właściciel nie wyrzuci nas za rok 'bo tak'. ludzie mieszkają w jednym wynajmowanym całe życie (o ile chcą).
      a co do relacji cenowych, to w Warszawie obecnie rata kredytu jest dużo wyższa niż wynajem podobnego mieszkania. sprzedaż mieszkań prawie zamarła a mimo tego właściciele nie chcą spuszczać z ceny.
      • kolpik124 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 19.11.12, 14:23
        Tjaa, a te wszystkie wychuchane domki z trawniczkami pod centyment i krasnalami to wynajmowane big_grin
    • lilka69 a na pewno warto miec wlasna pralke... 19.11.12, 15:17
      w kontekscie tego , co napisala green time smile
    • anorektycznazdzira Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 19.11.12, 18:18
      Z mojego punktu widzenia i nie warto (rata kredytu niższa) i niebezpiecznie (z miesiąca na miesiąc ktoś mnie może wywalić), no ale jakiś swój powód muszą mieć.
      Pytałaś ich? Ciekawie by było usłyszeć ich wersję.
      • lilka69 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 19.11.12, 21:47
        nie pytalam. to byloby wtracaniem sie w nie swoje sprawy moim zdaniem. sami powiedzieli, ze nie potrzebuja wlasnego mieszkania do szczescia. a sa zamozni. i tak po cichaczu mnie to dziwi.
    • memphis90 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 19.11.12, 19:19
      Wynajmując:
      - płacisz miesięcznie wiecej, niż za kredyt
      - w każdej chwili możesz dostać wypowiedzenie najmu, bo np. Właścicielowi córka zaciążyła i potrzebuje lokum
      - nie możesz remontować, wiercic i przebudowywac niczego
      -... za to twoi sąsiedzi mogą wiercić do 4 nad ranem, a ty jako najemca nie możesz nawet zgłosić skargi do spółdzielni
      Tanie mieszkania na wynajem praktycznie nie istnieją, co odróżnia Polskę od innych krajów, gdzie najem nie pochłania miesięcznej pensji. Dlatego różni forumowinwujkowie, kuzynki czy bracia mieszkający w de, gb i innych zagranicach wynajmują.
      Sorry, nie piszcie mi nawet o czynszówkach z mieszkaniami po 100 m, gdzie płaci się 700zl- wiem, ze istnieją i wiem, że zwykły człowiek nie ma szans, żeby takie zdobyć. Nie piszcie mi też o mieszkaniach od znajomych wynajmowanych tylko za czynsz, bo to są sporadyczne przypadki, a nie alternatywa dla kupna.
    • pyzzi Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 19.11.12, 19:42
      Można nie chcieć mieć własnego mieszkania. Zwłaszcza, że wynająć nietrudno w tych czasach. Może rodzice koleżanki twojego dziecka mają inny życiowy biznesplan, niż kredyt na 30 lat - o, na przykład zarabiają tyle kasy, że za parę lat kupią sobie za gotówkę smile
      Ja bym ich zapytała - a co szkodzi, najwyżej nie powiedzą wink
    • mynia_pynia Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 20.11.12, 11:48
      Pisała tutaj kiedyś dziewczyna która wynajmuje mieszkania z rodziną, że ma już dość bo wypowiedziano im już n-ty najem, a dzieci rosną, jest szkoła i potrzeba bycia w tym samym środowisku.
      Moi znajomi mieszkają w kamienicy należącej od pokoleń do jednej rodziny, rodzice chłopaka też mieszkają w tej kamienicy już około 20 lat - coś jak mieszkanie komunalne tylko większy czynsz.
      • mynia_pynia Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 20.11.12, 11:50
        Odnośnie postu wyżej to na każdego przychodzi pora, jedni kupują mieszkanie w wieku 20-30 lat a inni około 40-50.
    • joanna_poz Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 20.11.12, 12:41
      > Czy w ogole ktos moze nie chciec miec wlasnej nieruchomosci? Chocby nieduzej?

      nie znam takich.
      w zasadzie w gronie moich znajomych znam jedną osobę, ktora wynajmuje - ale w jej przypadku jest to przymus, a nie wybór, nie stac jej na kredyt.

      sama wynajmowałam mieszkanie przez kilka lat,w tym od kolezanki - dziękuję bardzo, plusów nie widzę żadnych. wolę splacac kredyt.
    • hiszpan25 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 10:35
      Uwazam ze mozna mieszkac tylko w wynajmowanym mieszkaniu. Daje to niesamowita mobilnosc. Nie ma pracy w moim miescie a jest w oddalonym o 400km? to wypowiadam umowe i jade tam gdzie bedzie mi lepiej... Sam w ostatnim roku zmienialem mieszkanie 2 razy. Wyjechalem ze Szczecina do Bremen a teraz mieszkam w Hamburgu. Jak trafie cos lepszego niz mam teraz to w tydzien moge mieszkac nawet w Australii.
    • theorema Tak, można! Wyobraźcie sobie. 21.11.12, 12:26
      po pierwsze, można zwyczajnie nie miec zdolnosci kredytowej, ani gotowki.
      I nie mieć innego wyjscia. Z tego, co czytam, to tu na forum wszystkie takie cholerne bogaczki, ze sie niedobrze robi, po kilka nieruchomosci w jednym miescie.
      po drugie, mozna miec i gotowke i zdolnosc i miec zwyczajnie inna mentalnosc.
      Np. lubic sie czesto przeprowadzac. Albo miec taki zawod, ktory wymaga przeprowadzek co kilka lat, nawet do innego kraju - np. dyplomata, dyrygent, muzyk. Nie kazdy cale zycie pracuje w jednym biurze od 8 do 16.
      Po trzecie mozna zwyczajnie gardzic tym wszystkim, tym posiadaniem, gromadzeniem dobr materialnych wokol siebie. Mieszkanie jest potrzebne, zeby zyc, trzymac gdzies swoje rzeczy, ale bywa i tak, ze po smierci nawet nie bedzie komu go przekazac. Nie kazdy zyje w wielopokoleniowej rodzinie, gdzie takie dobra przechodza na mlodszych w stosownym momencie.
      A moze ktos moglby miec wlasne, ale male, a woli zyc na wiekszym metrazu. Znalam rodzine, gdzie bylo dwoje doroslych, syn, corka i kot - wszyscy w jednym pokoju z wneka kuchenna, ok. 20m, wlasne bylo. I w koncu sprzedali to i wynajeli 112 metrow, kazde mialo wreszcie swoj pokoj i dzieki temu wiecznie sklocona, znerwicowana rodzina ocalala. Okazalo sie, ze nie trzeba im terapii, tylko powietrza i prywatnosci.
      Wreszcie nie kazdy akurat w mieszkanie chce inwestowac. Moze woli czytac ciekawe ksiazki, chodzic na koncerty, wyjezdzac, szkolic sie, rozwijac przez cale zycie - a nie przenosic ciezar zainteresowan zyciowych na rodzaj szafek w kuchni. Bo jak tutaj czytam, to wiekszosc nie ma chyba zadnych innych zainteresowan. Mam taka rodzine, nawet sie z nia nie spotykam, bo zwyczajnie nie ma o czym gadac. Jak juz taki oprowadzi po swoim gniazdku, opowie ile kosztowala podloga, a ile wanna - tematy się koncza, o niczym, co sie dzieje na swiecie, taki dumny wlasciciel nie wie. Bo jest pochloniety co najwyzej absolutna koniecznoscia wymiany telewizora 30 calowego, na taki 32. I tylko to ma w mozgownicy. Niestety.
      Wszystkie tutaj drogie panie nie bierzecie jednej rzeczy pod uwage - ze cale te dobra moga sie spalic, byc zalane, moze przyjsc nawet wojna i zostaniecie z niczym, tak jak tysiace rodzin w latach 40 XX wieku w naszym kraju. I wtedy nie liczylo sie, kto i ile nieruchomosci mial - tylko co mial w sobie, potencjal intelektualny, umiejetnosc przetrwania w trudnych warunkach, optymizm, sile, zdrowie. Ci, co to mieli i jeszcze dodatkowo szczęscie, przetrwali najpierw wojne, a potem trudne lata po wojnie, kiedy mieszkalo sie po kilka rodzin w jednym mieszkaniu. Czytajac posty pod tym watkiem mam wrazenie, ze zadna z pan nie wytrzymalaby dwoch dni w takich warunkach. Rozpieszczone na maksa metrazami, poczuciem bezpiecznej wlasnosci nie umialyby dostosowac sie do innych realiow. Do zycia z dnia na dzien i cieszenia sie samym tym, ze sie zyje. Wystarczylo kilkadziesiąt lat zeby ze spoleczenstwa, ktore najbardziej na swiecie cenilo rodzine, wiezi z ludzmi, przyjaznie, ktore mialo zyciowy spryt i poczucie humoru, ktore pozwalaly na przetrwanie najgorszych momentow - ludzie stali sie bezwzglednymi konsumpcjonistami, oceniajacymi innych tylko po pieniadzach, chełpiącymi się stanem posiadania. Cały ten wątek jest żenujący, nie ma ani słowa o innych wartościach niż kalkulacja, co się opłaca, na czym można zarobić....straszne!

      • joxanna Tu odpisuję, ale w zasadzie to pytanie do wszystki 21.11.12, 12:34
        Chodzi mi po głowie taka konstrukcja: całe życie pracuję, zarabiam, odkładam, spłacam kredyt na mieszkanie. I na emeryturze mam gdzie mieszkać - płacę tylko za eksploatację, te zwykłe opłaty.

        A co jeśli na emeryturze nie mam własnego mieszkania i z tej samej głodowej emerytury muszę jeszcze 1000 zł wysupłać za brudną kawalerkę?

        Uwierają mnie kredyty strasznie, ale mam w głowie możliwe bezpieczeństwo mieszkaniowe na emeryturze - no i szansa zostawienia czegoś dzieciom.
        • bei Re: Tu odpisuję, ale w zasadzie to pytanie do wsz 21.11.12, 13:50
          Myślę, ze przy malej zdolnosci kredytowej splata kredytu jest nawet w marzeniach zbyt trudna. Wiem, ze tak zdroworozsadkowo, to 3 tys miesiecznie to jest rata kredytu a po latach (dłuugich ) kredyt znika a mieszkanie na wlasnosc zostaje.
          Tylko trzeba podjąc ryzyko- gdy nasz dochod spadnie mozemy wynając mieszkanie o wiele mniejsze, w przypadku kredytu ciezko tak z miesiaca na miesiac pozbyc się duzego zadluzenia i uciec na cos malego.
          Moze wlasnie tego boi się Twoja znajoma?
          Moze powoli odkladają na swoje plany, moze nie zwiazane z miastem w ktorym teraz przebywają?
          Moze czekają na mieszkanie, ktore będzie im sprezentowane?
          Czy Ty sama pytalas o ich stan majątkowy?- czy po prostu to wyszło z rozmowy?
    • ludwik_13 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 14:58
      Można nie chcieć. Trzeba pamiętać o tym, że mieszkanie za 20-30 lat , jak skończymy splacać kredyt - kupione za gotówkę pomijam, to w sumie rzadkość- będzie wymagało sporego remontu , włącznie z wymianą okien, instalacji itp. Trzeba na to liczyć jakię 1500 zł/m2 czyli dla 50 m2 to już 75 000. Czyli na dobrą sprawę trzeba by bylo jeszcze robić odpis amortyzacyjny albo... brać kolejny kredyt na remont. O tym wszystkim nie myśli najemca - jego obciążają tylko koszty bieżącej konserwacji - pomalować ściany, wymienić klamkę jak się urwie a jak się mieszkanie zdekapitalizuje - wyprowadzić się. Wtedy właściciel, chcąc za rozsądną cenę wynająć będzie musiał ten remoncik zrobić.
      Nie zmienia to faktu, że od niedawna wreszcie jestem na swoim ( po prawie 30 latach wycierania cudzych kątów - z przyczyn zawodowych po całym kraju, w tym przez ostatnie lata płacenia rynkowego czynszu za 70 m2 rudery, niższego zaledwie o 250 zł od mojej obecnej raty kredytu za 120m2 domku na własnej działce. Oddam w kredycie dwa razy tyle ile wzięłam (prawie), ale rata stała - z biegiem lat (dopóki pracujemy) będzie coraz mniej odczuwalna. Na malejącą chwilowo nie było nas stać a byłoby taniej. Od nieszczęść się ubezpieczyliśmy.
    • croyance Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 15:16
      Mozna, ja tak mam.
      Maz mnie przekonal jednak, ze warto kupic dom zamiast wynajmowac, bo wtedy mozna go latwiej sprzedac/wynajac - i faktycznie ma racje. Ale w zyciu nie kupowalabym nic 'dla siebie', bez mysli o tym, czy to sie sprzeda/wynajmie. Lubie tulac sie po swiecie i nieruchomosc ma dla mnie o tyle wartosc, ze faktycznie ma sie w reku atut finansowy.
    • klamkas Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 15:56
      A ja bym zadała pytanie odwrotne...

      Dlaczego miałabym chcieć mieć tą "choćby małą nieruchomość" na własność?

      Mieszkać w małej bym nie chciała, wynajmować jej tym bardziej, bo nie chciałoby mi się użerać z najemcami, zresztą to coraz mniej opłacalny interes, dziecku bym mieszkania nie sprezentowała, bo uważam to za mało wychowawcze i szkodliwe.

      W obecnej sytuacji na rynku mieszkaniowym w dużych miastach (jak jest w małych nie mam pojęcia, więc się nie wypowiadam) na pewno nie kupiłabym małego mieszkania dla siebie, bo w tej samej cenie mogłabym wynająć duże. Dużo bardziej cenię sobie komfort jaki daje duża przestrzeń i osobny kąt dla każdego w rodzinie, niż akt własności.

    • losmackos Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 17:57
      Od pewnego momentu po prostu się nie opłaca nie mieć własnej nieruchomości. Tak samo nie opłaca się brać "za wszelką cenę" kredytu na zakup nieruchomości. Tutaj jest tylko bardzo prosta matematyka i nic więcej. A jak ktoś "za wszelką cenę" nie chce mieć mieszkania/domu to chyba go na to stać smile
    • theorema Tak, można! Wyobraźcie sobie. 21.11.12, 19:00
      po pierwsze, można zwyczajnie nie miec zdolnosci kredytowej, ani gotowki.
      I nie mieć innego wyjscia. Z tego, co czytam, to tu na forum wszystkie takie cholerne bogaczki, ze sie niedobrze robi, po kilka nieruchomosci w jednym miescie.
      po drugie, mozna miec i gotowke i zdolnosc i miec zwyczajnie inna mentalnosc.
      Np. lubic sie czesto przeprowadzac. Albo miec taki zawod, ktory wymaga przeprowadzek co kilka lat, nawet do innego kraju - np. dyplomata, dyrygent, muzyk. Nie kazdy cale zycie pracuje w jednym biurze od 8 do 16.
      Po trzecie mozna zwyczajnie gardzic tym wszystkim, tym posiadaniem, gromadzeniem dobr materialnych wokol siebie. Mieszkanie jest potrzebne, zeby zyc, trzymac gdzies swoje rzeczy, ale bywa i tak, ze po smierci nawet nie bedzie komu go przekazac. Nie kazdy zyje w wielopokoleniowej rodzinie, gdzie takie dobra przechodza na mlodszych w stosownym momencie.
      A moze ktos moglby miec wlasne, ale male, a woli zyc na wiekszym metrazu. Znalam rodzine, gdzie bylo dwoje doroslych, syn, corka i kot - wszyscy w jednym pokoju z wneka kuchenna, ok. 20m, wlasne bylo. I w koncu sprzedali to i wynajeli 112 metrow, kazde mialo wreszcie swoj pokoj i dzieki temu wiecznie sklocona, znerwicowana rodzina ocalala. Okazalo sie, ze nie trzeba im terapii, tylko powietrza i prywatnosci.
      Wreszcie nie kazdy akurat w mieszkanie chce inwestowac. Moze woli czytac ciekawe ksiazki, chodzic na koncerty, wyjezdzac, szkolic sie, rozwijac przez cale zycie - a nie przenosic ciezar zainteresowan zyciowych na rodzaj szafek w kuchni. Bo jak tutaj czytam, to wiekszosc nie ma chyba zadnych innych zainteresowan. Mam taka rodzine, nawet sie z nia nie spotykam, bo zwyczajnie nie ma o czym gadac. Jak juz taki oprowadzi po swoim gniazdku, opowie ile kosztowala podloga, a ile wanna - tematy się koncza, o niczym, co sie dzieje na swiecie, taki dumny wlasciciel nie wie. Bo jest pochloniety co najwyzej absolutna koniecznoscia wymiany telewizora 30 calowego, na taki 32. I tylko to ma w mozgownicy. Niestety.
      Wszystkie tutaj drogie panie nie bierzecie jednej rzeczy pod uwage - ze cale te dobra moga sie spalic, byc zalane, moze przyjsc nawet wojna i zostaniecie z niczym, tak jak tysiace rodzin w latach 40 XX wieku w naszym kraju. I wtedy nie liczylo sie, kto i ile nieruchomosci mial - tylko co mial w sobie, potencjal intelektualny, umiejetnosc przetrwania w trudnych warunkach, optymizm, sile, zdrowie. Ci, co to mieli i jeszcze dodatkowo szczęscie, przetrwali najpierw wojne, a potem trudne lata po wojnie, kiedy mieszkalo sie po kilka rodzin w jednym mieszkaniu. Czytajac posty pod tym watkiem mam wrazenie, ze zadna z pan nie wytrzymalaby dwoch dni w takich warunkach. Rozpieszczone na maksa metrazami, poczuciem bezpiecznej wlasnosci nie umialyby dostosowac sie do innych realiow. Do zycia z dnia na dzien i cieszenia sie samym tym, ze sie zyje. Wystarczylo kilkadziesiąt lat zeby ze spoleczenstwa, ktore najbardziej na swiecie cenilo rodzine, wiezi z ludzmi, przyjaznie, ktore mialo zyciowy spryt i poczucie humoru, ktore pozwalaly na przetrwanie najgorszych momentow - ludzie stali sie bezwzglednymi konsumpcjonistami, oceniajacymi innych tylko po pieniadzach, chełpiącymi się stanem posiadania. Cały ten wątek jest żenujący, nie ma ani słowa o innych wartościach niż kalkulacja, co się opłaca, na czym można zarobić....straszne!

      • joxanna theorema... załóż wątek o innych wartościach 22.11.12, 08:41
        >Cały ten wątek jest żenujący, nie ma ani słowa o innych wartościach niż kalkulacja, co się opłaca, na czym można zarobić....straszne! <

        Forum ma to do siebie, że można założyć każdy wątek i kto chce to się tam wypowie.
        A kolei ludzie mają to do siebie, że są wielowymiarowi i potrafią w swoim życiu myśleć o różnych rzeczach, nawet o finansach.

        Ale - tak przy okazji - zastanowiło mnie to:
        > Wystarczylo kilkadziesiąt lat zeby ze spoleczenstwa, ktore najbardziej na swiecie cenilo rodzine, wiezi z ludzmi, przyjaznie, ktore mialo zyciowy spryt i poczucie humoru, ktore pozwalaly na przetrwanie najgorszych momentow - ludzie stali sie bezwzglednymi konsumpcjonistami, oceniajacymi innych tylko po pieniadzach, chełpiącymi się stanem posiadania<

        Czy to jest o społeczeństwie polskim? Bo ja trochę kojarzę historię Polski i zdaje mi się, że w masie, społeczeństwo polskie nie przesadzało z cenieniem rodziny, więzi, przyjaźni... Mamy w historii także bezwzględne niewolnictwo, wymuszane majątkami małżeństwa, przemoc, pogardzanie ludźmi, zdrady i sprzedaże wolności dla osobistych korzyści, a nawet w stosunkowo niedawnej historii, z międzywojnia: dlaczego nie było reformy rolnej? Posiadacze czuli taką więlką więź z biednymi, że woleli nie dziecić się, nawet przy korzystnych warunkach wykupu? Czy raczej czuli większą więź ze swoimi majątkami?

        Warto poczytać Bobkowskiego, a ostatnio wydana Pawlikowska-Jasnorzewska też pisze o tym z czym pewna grupa Polaków czuła większą więź.

        Społeczeństwo polskie - takie jak inne. Różne, skomplikowane. Ale nie ma co dodawać sobie super ideologii i zapominać o sprawach wstydliwych.

        A wracając do wątku - że myśli się o finansach? Cóż, poza pustelnikami każdy człowiek stara się jakoś sobie i swojej rodzinie zapewnić byt. Niezależnie od podejmowanych decyzji, refleksja i dyskusja jest zawsze cenna.
    • bluemike Mieszkanie to obciążenie 21.11.12, 19:44
      Nie pomyślałaś o tym, że ci ludzie być może nie mają zamiaru zbyt długo mieszkać w tym samym miejscu? Sam wykonuję taki zawód, że co 2-3 lata zmieniam miejsce zamieszkania. Obecnie żyję w Warszawie. I choć mógłbym sobie pozwolić na kupno mieszkania, to tego nie robię, ponieważ wiem, że za te 2 lata prawdopodobnie mnie już tu nie będzie. W takim przypadku, mieszkanie jest jak kula u nogi.
    • eskimojoe Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 20:01
      ale Wy jesteście bezdennie głupie emamy...
    • marcomo Zakompleksieni Polacy leczą kompleksy za pomocą. 21.11.12, 21:15
      ...własnych mieszkań - ale ekonomicznie to samobójstwo.
      Kup mieszkanie na kredyt 380000, na 40 lat i płać czynsz 800zł - 40x12x(2000(rata)+800(czynsz))=1344000
      Kup TBS z obiegu wtórnego za 200000 i płać czynsz 1000zł - 200000+(40x12x1000)=680000.

      Różnica 664000 /40lat/12mies = 1384zł/mc

      Ja wolę nie mieć własnego i mieć 1300zł w kieszeni co miesiąc.
      Myślcie i liczcie to nie boli. Nie nabijajcie kabzy bankom i korzystajcie z życia smile))
    • ohot Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 21:40
      Kredyt 300k, 30 lat, 6% (marża + WIBOR)
      Rata 1 798,65 zł
      Suma kosztów odsetkowych za cały okres kredytowania 347 514 zł
      W sumie płacisz 647 514 zł (odsetki + kredyt)
      *koszt ubezpieczania, ewentualne wypadki losowe pomijam (zakładam że mamy szczęście)

      Wyposażenie mieszkania "na start". - 20k

      Remonty, przemeblowania, naprawy:
      raz na 5 lat niewielki 3% wartości - 9k
      raz na 15 lat poważny 15% - 45k
      W sumie: 126k (przyjmuje że jak robisz poważny to nie potrzebujesz małego)
      *Zwracam uwagę, że nie liczę inflacji tu ani nigdzie indziej.

      Suma: 793k przy mieszkaniu wartym 300k

      Miesięcznie 2,2 bez czynszu i opłat
      Za 2,2 + czynsz i opłaty - można wynająć znacznie lepsze mieszkanie niż kupić za 300k. Ale przyjmijmy że wynajmiemy identyczne ile zaoszczędzimy miesięcznie? Stawiam, że spokojnie 30% (koszta remontów i wyposażenia to ok 23%).

      2,2*0,7 = 1,54k - zgadza się, za tyle plus opłaty można wynająć mieszkanie kosztujące na rynku 300k.
      W kieszeni zostaje nam 660zł miesięcznie.
      Procent składany (5% rocznie oprocentowanie) da nam po 30 latach 462k.

      Pytanie czy za 30 lat za tą sumę kupisz lepsze czy gorsze mieszkanie niż dziś za 300k zostawiam otwarte. Odpowiedź czy kupno jest tańsze od wynajmu wcale nie jest oczywista.

      www.ehipoteka.com.pl/kalkulatory-kredytowe/kalkulator-rat.html
      zrozumfinanse.pl/poland/portal/kalkulatory/kalk_skladany.htm
      Ps1. Wszelkie obliczenia są przybliżone i pomijają szereg ryzyk i czynników korzystnych dla opcji zakupu (np. inflacja) lub wynajmu (wartość 30 letniego mieszkania jest zwykle mniejsza niż nowego). Całkowicie pomijają też zmiany cen nieruchomości. Proszę się więc nie czepiać że pominąłem dajmy na to rozwój miasta, plany zagospodarowania i ich wpływ na przyszłą cenę nieruchomości, albo perspektywy wzrostu średniego wynagrodzenia w Polsce do roku 2042. Wpływu becikowego na demografię, a demografii na cenę metra.

      Ps2.
      1. Za kredyt hipoteczny w Polsce odpowiadasz całym majątkiem. Oznacza to że nawet jeśli oddasz mieszkanie nadal będziesz ścigany przez komornika, aż do końca swojego bądź długu.
      2. Twoje potrzeby mieszkaniowe mogą się radykalnie zmienić w ciągu 30 lat.
      3. Oszczędzanie jest trudniejsze niż spłacanie kredytu.
      4. Własne cieszy ale też ogranicza.
      5. ...
    • gelerthh Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 21.11.12, 21:58
      Ja uważam, ze nie i to kwestia prostej ekonomii

      Nie każdemu się opłaca kupować mieszkanie ładować w kredyt spłacać odsetki

      Gotowka mozna obracac
      Wynajem mieszkania moze byc kosztem...

      zalezy co komu wygodnie
      Ja uwazam , ze jak kupowac to dom
      Dzis pracuje na Mokotowie a jutro na Białolece- po co mam sie telepac jak moge wynajac mieszkanie blizej?
      • misself Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 22.11.12, 09:13
        gelerthh napisał:
        > Dzis pracuje na Mokotowie a jutro na Białolece- po co mam sie telepac jak moge
        > wynajac mieszkanie blizej?

        Dokładnie tak.
        Mieszkam w Krakowie i swego czasu jeździłam codziennie z jednej pętli autobusowej na drugą. Takiego poczucia bezsensownego tracenia czasu i energii nie życzę nikomu.

        Ostatnio czytałam o kobiecie, która mieszka... no, w miarę w centrum Krakowa, codziennie odwozi dwuletnią córkę do żłobka w jednej z północnych dzielnic, a następnie jedzie do pracy przez całe miasto, do dzielnicy na południu. W takiej sytuacji własne mieszkanie uwiera, niezależnie od tego, czy korzysta się ze zbiorkomu, czy z własnego samochodu. Wyobrażacie sobie te koszty?

        Chyba lepiej "tułać się" po wynajmowanych mieszkaniach i być bardziej elastycznym. Czasy są takie, że naprawdę trudno oczekiwać, że przepracuje się 50 lat w jednym miejscu.
    • wj_2000 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 22.11.12, 00:25
      Istnieje kilka teoretycznych możliwości, które w pełni uzasadniać mogą ich zachowanie.
      1)Może planują (po zakończeniu czegoś tam) wyemigrować na stałe za granicę, albo do innego miasta
      2)Moze mają w bliskiej perspektywie mieszkanie, czy dom w spadku?
      3)Może postanowili się rozejść za niedługo, gdy tylko córka osiągnie odpowiedni wiek, z czego nie mają zamiaru się Tobie zwierzać??
      4)Może mają w niedalekiej stosunkowo perspektywie spadek w gotówce - wtedy zdecydują się na zakup, bez płacenia haraczu bankowi?
    • sunday kredyt się jeszcze bardziej logiki nie trzyma... 22.11.12, 00:35
      > Warto wydawac ok 3 tys na wynajecie 3 pokoi zamiast kupic wlasne?
      > To sie logiki nie trzyma.

      Zależy od sytuacji. I często kupowanie na kredyt się jeszcze bardziej logiki nie trzyma, bo:
      -
      • chipsi Re: kredyt się jeszcze bardziej logiki nie trzyma 22.11.12, 10:34
        1. dla banku większość ale nie wszystko - ostatecznie zostaje ci nieruchomość
        2. tracąc środki na ratę tak samo tracisz na wynajem. Dzieci nie mają ani gdzie jeść ani gdzie mieszkać
        3. owszem, zmiana lokum przy kredycie jest utrudniona (tu minus) ale nie niemożliwa i najczęściej jednak zbędna.
    • zebra12 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 22.11.12, 08:17
      Chcieć to można, ale nie zawsze chcieć to móc. Może osoby opisane w Twoim poście są dziwni, ale widać i takich Ziemia nosi.
      Ja bardzo chcę własne M, ale na razie to pozostaje w sferze marzeń.
    • misself Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 22.11.12, 09:03
      lilka69 napisała:
      > Czy w ogole ktos moze nie chciec miec wlasnej nieruchomosci? Chocby nieduzej?

      Pewnie, że można. Można nie chcieć być przywiązanym do konkretnego miejsca.
      Może planują emigrację? Albo przeprowadzkę na drugi koniec Polski? Może któreś z nich ma perspektywy pracy w innym miejscu? A może inwestują w coś innego?

      Uszanuj czyjeś wybory smile
    • harrison_bergeron Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 22.11.12, 15:34
      Widać że małą masz wyobraźnię, ale to jeszcze nie koniec świata.

      Zrób taki mały eksperyment - dostajesz duży spadek. Masz górkę kasy i możesz albo kupić mieszkanie albo je wynajmować. Co zrobisz?

      I gdzieś tam w wyobraźni spróbuj wykombinować, że są ludzie którzy będą dalej wynajmować.
      I jest taki próg posiadania gdzie nie ma to już zupełnie znaczenia.
      Wtedy możesz wynajmować mieszkanie tylko za odsetki z najprostszych lokat, możesz zmieniać te mieszkania jak tylko chcesz, oszczędzać na remontach, mieszkać zawsze tam gdzie wygodnie.

      Dla ułatwienia dodam, że ja tak nie mam.

      Dziękuję, dobranoc.
      • agnieszynka Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 22.11.12, 15:36
        w 100% się zgadzam. Ja tak robię.
      • baba67 Re: Czy mozna nie chciec miec wlasnego 23.11.12, 12:26
        A Z tej Lokaty to moze w kazdej chwili ubyc i to niemalo.INFLACJA ZZERA.Jesli ktos odziedziczyl kase w warunkach polskich i nie zainwestowal jej w zloto czy nieruchomosci lub(ostatecznie nie ) nie ulokowal w banku szwajcarskim to jest ciezko poszkodowany na umysle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka