Czasami jestem swiadkiem przeprowadzki czy wyrzucania materacy gdy jest zbiorka duzych gratow,nieodmiennie ogarnia mnie odraza.Materace sa masakrycznie zasyfione,brudne,i ogolnie nie chcialabym sie na nich polozyc nawet jakby piec przescieradel na nie zalozono.I nie chodzi o plamy ktore ciezko zeprac i zostaja slady,tylko autentycznie brudne przez wielkie b.Co dwa miesiace piore poszycia od materacy,chyba,ze nastapi katastrofa typu nocne wymioty dziecia,to od razu.Czy ja jestem dziwna?bo mam wrazenie,ze nikt z wyrzucajacych tego nie robi?w mysl czego oczy nie widza...
Pierzecie?
Nie mam zadnych problemow dzis,nudzi mi sie,a ten temat mnie meczy jakos