37tola76
29.12.12, 11:39
Witajcie,
Mam prawie 37 lat i 9 letnia corke. Poznalam kilka miesiecy temu.. no chlopaka a nie mezczyzne. Ma 25 lat. Oczywiscie spotykalismy sie jako znajomi. Ale z czasem.. Matko.. przeraza mnie to, ale czuje sie przy nim jak ksiezniczka. Zaden facet nie byl dla mnie taki dobry, czuly.. Kompletnie nie wiem co zrobic. Przeciez jak ja bede konczyc 40 lat on bedzie mial 28. Ale dobrze mi z nim. Jeszcze troche sie z nim pospotykam i bedzie po mnie.
Kompletnie nie wiem co robic. Boje sie w to wchodzic, ale chce, bo naprawde czekam na spotkania z nim. Od kilku lat udawalo mi sie trzymac emocje na wodzy spotykajac sie z mezczyznami, ale teraz obawiam sie, ze moze byc inaczej.
Dziewczyny.. Czy 12 lat rocznikowo roznicy to nie za duzo?? Zostawic to poki jest czas czy brnac? Jest tyle obaw.. Pojsc za glosem serca czy rozsadku?