triss_merigold6
07.01.13, 22:24
Pan rozwiódł się z żoną alkoholiczką, notoryczną kłamczuchą i ćpunką. Małżeństwo, z jej długami i obietnicami w tle, nie trwało długo, dzieci nie było, rozwód zgodny i bezproblemowy. Pan teraz - po ponad 2 latach - jest w nowym szczęśliwym związku i ma dziecko w drodze.
Mimo tego o byłą żonę martwi się, obawia, rozmawia z nią regularnie przez telefon i udziela dobrych rad (bez spotkań). Wie, że była ma coraz większe długi, pije. Pan boi się, że była żona skończy pod mostem albo popełni samobójstwo i ta wizja go dręczy. Pretekstem do rozmów jest korespondencja byłej żony jaka przychodzi na adres pana (pani miała tam kiedyś meldunek tymczasowy).
Nowa partnerka wie o telefonicznych kontaktach, ale o całej palecie uczuć i emocji towarzyszących już nie tzn. nie ma pojęcia jak bardzo pan martwi się o eksię i lot koszący jaki zalicza.
Podkreślam, dzieci nie było, była baba to zadłużająca się ćpunka i alkoholiczka, czysta patologia.
Normalne? Fair wobec nowej kobiety?
Potem powiem o co kaman.