Dodaj do ulubionych

co ja mam zrobić...

14.07.04, 08:06
proszę, podpowiedzcie mi coś..jestem z małego miasta, ja i mój chłopak
własnie dostalismy się na studia.. i nagle okzalało sie,ze jestem w
ciązy..nie wiem,co mam robic,ciagle tylko płaczę,tak bardzo nie chcę.jeszcze
nie powiedzielismy rodzicom, ale nie bedzie to na pewno przyjemna i
wyrozumiala rozmowa. W ogóle nie wiem,jak to mogło się stac
przedtem brałam tabletki,ale ze wzgledów na problemy z krązeniem musialam
przestac. uwazalam z prezerwatywami, nie w dni płodne..nie rozumiem. jak to
teraz będzie? marzylam o studiach, o wyjeździe z tego miasta, a teraz?? jako
przyszli rodzice nie mamy nic:pieniędzy,wykształcenia,pracy..nie chcę tego
dziecka, nie chcę takiego zyca..boję się,ze nie dam rady..
Obserwuj wątek
    • beata32 Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 08:17
      Witaj,
      No cóż - sytuacja jest napewno bardzo trudna zwłaszcza w kontekście studiów,
      przeprowadzki do innego miasta. Piszesz o swoich odczuciach, a jest jeszcze
      druga kwestia - co na to co się stało mówi Twój chłopak? Tak naprawdę to w
      pierwszej kolejności musicie się razem zastanowić co chciecie zrobić. Napewno
      porozmawiać z rodzicami. Nie będzie to łatwa rozmowa, ale - w końcu to rodzice,
      osoby najbliższe, do kogo jak nie do nich należy się zwrócić z taką powazną
      sprawą. W końcu są również możliwe studenckie małżeństwa z dziećmi.

      Pozdrawiam i Trzymaj się mocno
      • mojopin Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 08:22
        chłopak bardzo powaznie podchodzi do tego. Mogę na niego w pełni liczyć.Myslę,
        ze gdyby nie jego spokój, źle skończyłoby się wszystko. Nie wiem, czy w ogóle
        czekają nas jakies stuida , własnie ze względu na finanse..
      • tynia3 Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 08:26
        beata32 napisała:

        W końcu są również możliwe studenckie małżeństwa z dziećmi.


        O, jak najbardziej! Zobaczysz, zdziwisz się, ile w akadenikach mieszka
        małżeństw z dziećmi. W moim akademiku był nawet żłobek wink)). Plusem jest to,
        że dzieci są bardzo lubiane przez akademikowe ciocie i akademikowych wujków,
        więc na pewno będzie miał kto bawić. Poza tym takie dzieciaku są mądre i
        odważne, co nie dziwi, skoro tyle ludzi wokół. A jeśli chodzi o egzaminy to
        najczęściej profesorowie albo dają dodatkowe terminy, albo patrzą
        przychylniejszym okiem wink. Głowa do góry. Jeśli chodzi o studia to naprawdę
        dacie radę! Wiem, ze teraz jest Ci ciężko to pojąć, ale zobaczysz, jeszcze się
        będziesz cieszyć, bo masz sznse - kończąc studia - mieć już odchowaną pociechę.

        pzdr
        • mojopin Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 08:35
          napreawdę chcę w to wierzyc, tylko , ze ja dopiero od października zacznę
          studia, I rok.Jestesmy oboje na innych uczelniach, kto zajmie sie małym/małą,
          jeslimy bedziemy n zajęciach..mam mętlik w głowie. i musze sie jakos do tej
          rozmwy przygotowac, pozbierac..
    • mamadwojga Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 08:19

      Na pewno nie jest to miła sytuacja ALE... jeszcze nie mówiłaś rodzicom. Oni
      czasem potrafią zaskoczyć człowieka. Poza tym i w ciąży i z maleńkim dzieckiem
      też da się studiować. Najwyżej stracisz semestr i tyle. Wesoło nie będzie i
      nikt tego nie twierdzi ale na forum jest wiele dziewczyn które mimo ciąży
      pokończyło studia i nawet nieźle im szło. Finansowo na pewno klapa, skoro nie
      macie pracy ale studia mają rozmaite stypendia socjalne, mieszkać można w
      akademiku, jak wźmiecie ślub to nawet rodzinny pokoik mogą wam wyszukać. Staraj
      się znaleźć pozytywne strony tej całej sytuacji. Pozdrawiam
      ****************************************
      Moje dziatki na fotkach smileczyli....
      "Sesja" fotograficzna Misi i Maksia.
    • olenka-45 Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 08:34
      ja tez bym myslala w tej sytuacji pozytywnie,dacie rade.wychowanie dziecka nie
      jest trudne.poczatki tylko,ja w ciazy plakalam ze nie dam rady,bałam sie jak to
      bedzie.po miesiacu wrobiłam sie ze nawet nie potrzebuje nikogo pomocy,zreszta
      nie mialby mi kto pomóc,gdybym chciała.z kazdym dniem jest coraz lepiej,aby
      wytrzymac ten miesiac,bo nic nie wiesz i nie umiesz,uczysz sie.pózniej jest
      ok.ja przewijam dzieco niecała minutke,taka mam wprawe po 3 miesuiacach,myje
      pod kranem pupe,dziecko trzymam jedna reką,kąpie sama,wszystko mi idzie jak z
      płatka.a na poczatku balam sie dziecko wziasc na rece.
      pozdrawiam
    • mama_pyzuni Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 09:06
      Hej,
      na pewno nie możesz sie załamać.
      My również byliśmy "studenckim małżeństwem" z malutkim dzieckiem (chociaż także
      pochodzimy z tego samego miasta i znaliśmy sie 7 lat przed ślubem). Dziecko co
      prawda urodziłam na V roku, ale przez dwa lata mieszkaliśmy na "małżeńskim
      piętrze" w akademiku. We wszystkich pokojach małżeństwa z malutkimi dziećmi. I
      jakoś wszyscy radzili sobie z pogodzeniem zajęć i opieki nad maluchem.
      Dziewczyny pomagały sobie nawzajem, jak jedna musiała iść na zajęcia to druga
      opiekowała sie jej dzieckiem. Było bardzo rodzinnie i naprawdę sympatycznie.
      Jak maluszki były troszkę większe to bawiły się razem. A mamusie z malutkimi
      dziećmi były często najlepszymi studentkami na roku.
      Tak więc w tej kwestii radę dasz sobie na pewno!
      Inna sprawa to finanse, chociaż tu też można liczyć na pomoc uczelni - każda
      studentka, która urodzi dziecko dostaje jednorazowy zasiłek, a jeśli dochody
      Twoich rodziców są stosunkowo niskie to dostaniesz także stypendium socjalne.
      No i możliwość uzyskania stypendium naukowego w następnym roku. Poza tym ulgi w
      opłatach za akademik, darmowe obiady itp. (wiem, że takie udogodnienia
      występowały w Lublinie).
      Porozmawiaj spokojnie z rodzicami, powiedz, że jeśli zgodzą sie Wam pomagać
      przez jakiś czas, to dołożycie wszelkich starań, aby pogodzić studiowanie i
      opiekę nad dzieckiem.
      Trzymaj sie i myśl pozytywnie.
      Pozdrawiam.
      Monika.
    • evee1 Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 09:23
      Wydaje mi sie, ze dobrze jest zanim porozmawiacie z rodzicami wypracowac
      jakis pla, tak jak radza dziewczyny. Dowiedziec sie na uczelni jak mozecie
      to wszystko pogodzic i z takim planem wystapic przed rodzicami. Wtedy
      przynajmniej pokazecie, ze jestecie odpowiedzialni i ze ni am co panikowac.
      Wtedy rodzicom latwiej to bedzie zaakceptowac.
    • sowa_hu_hu Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 09:50
      pare tygodni temu napisałam "nie chce tego dziecka..." (byłam w ciązy
      nieplanowanej choć w troche innej sytuacji niż ty)
      po tygodniu straciłam swoją fasolke - do dziś nie moge sobie wybaczyć tych słów
      które wypowiedziałam...
      myśle ze mimo wszystko ulozy sie wam - jeśli sie kochacie... jeśli będą osoby
      które wam pomogą... - dziecko - to nie koniec swiata smile
      na pewno będzie wam cięzko na początku ale nie załamujcie sie...
      czym prędzej porozmawiajcie z rodzicami - im szybciej tym lepiej!
    • gabbik Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 09:54
      Wiesz znam lub widziałam wiele studenckich małżeństw z dzieckiem (lub dziećmi).
      Na pewno nie było im łatwo, ale jakoś dawali sobie radę. Są nawet pewne "+".
      Gdy skończycie studia dziecko będzie już na tyle duże, że spokojnie będziecie
      się mogli oboje zaangażować w karierę zawodową, niezakłóconą ciążą i urlopem
      macieżyńskim smile. Na pewno rozmowa z rodzicami nie będzie łatwa, ale za pewne
      pomimo początkowego wzburzenia, ostatecznie będą chcieli wam pomóc.
      Porozmawiajcie spokojnie ze wszystkimi bliskim wam ludźmi, którzy potencjalnie
      mogą Wam jakoś pomóc, a potem zróbcie sobie swój własny życiowy "biznes plan".
      Na pewno Wam się uda!
    • magda1711 Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 10:09
      Napewno powiedzcie rodzicom, jeżeli sa wyrozumiali to będziecie mieli wsparcie
      w nich.Dzidziuś to niekoniec świata.Jeszcze zobaczysz jak będziesz się cieszyć
      z pierwszego kopnięcia, gdy zobaczycie je na USG,gdy będziesz słyszała jak bije
      małe serduszko smile)
      Na początku napewno niebędzie lekko i łatwo , ale jeżeli masz wsparcie w swoim
      chłopaku to będzie dobrzesmile Bo przecież to Twoje dzieckosmile)Wasze! smile
      Nastaw się dobrze na wszystko i na tą sytuację a zobaczysz ze dobrze się ułoży.
      Pozdrawiam
    • oyate Ważne!! 14.07.04, 10:11
    • oyate Ważne c.d. 14.07.04, 10:15
      Za szybko kliknęłam. Nie martw się tak chyba nie myślisz o aborcji??!
      Dziecko to wspaniały dar, pomyśl rozwija się w tobie mała istotka, która
      pragnie żyć i Cię zobaczyć.
      Ja zaszłam w ciążę na początku drugiego roku studiów, III semestr byłam jeszcze
      na studiach dziennych a od IV przeniosłam się na zaoczne. I pomyśl sobie, że w
      3 miesiącu okazało się, że będę miała bliźniaki!! Dodam, że mąż też wtedy
      studiował. Jakoś daliśmy sobie radę, źle nie było.
      Głowa do góry i teraz tylko zadbaj o siebie i porozmawiaj z rodzicami w końcu
      jesteś dorosła. Masz prawo wyboru!
    • jagusia7 Re: co ja mam zrobić... 14.07.04, 10:33
      Ja zaszłam w ciążę przed drugim rokiem studiów. Oboje z mężem studiowaliśmy na
      tym samym roku. W tej chwili skończyłam prawie sześcioletnie studia, synek ma
      już cztery lata, idzie do przedszkola, a my z czystym sumieniem szukamy pracysmile
      Nie było łatwo. Pod pewnymi względami było nam łatwiej, bo studiowaliśmy w moim
      mieście, więc nie musieliśmy mieszkać w akademiku(wiadomo, większy spokój), za
      to patrząc na moje dzieciate koleżanki z akademika, stwierdzam, że miały
      łatwiej pod innymi względami: miały koleżanki w tej samej sytuacji i
      funkcjonował tam rozwinięty system pomocy, dziewczyny na zmianę opiekowały się
      dziećmi.
      Nauka szła różnie, bo mieliśmy bardzo dużo zajęć, w tym staże, które polegały
      na siedzeniu na uczelnie przez cały tydzień od 8 do 19-20. Ale daliśmy radę,
      nawet obyło się bez urlopów dziekańskich(no i nie ma zaocznych na moim
      kierunku).
      Jeśli mogę Ci coś poradzić: tak jak dziewczyny radziły, opracujcie sobie jakiś
      plan, który przedstawicie rodzicom. Moi bardzo źle zareagowali na ciążę, ale
      przeszło im, więc się nie martwsmile
      I przede wszystkim: dziecko to nie koniec świata, wręcz przeciwnie. Nie mówię,
      że będzie Wam łatwo, ale na pewno calą sytuację można obrocić tak, żeby wyszło
      na Waszą korzyść(tylko że ja to widzę dopiero teraz, po czterech latach, ale
      warto było poczekaćsmile).
      Masz odpowiedzialnego faceta, a już dużosmile
      Trzymam za Was kciuki, będzie dobrze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka