Lubię straszyć dzieci, uwielbiam wyżerać im słodycze i patrzeć jak zawodzą i wołają mamę, kilka znajomych półproduktów reaguje na mój widok ucieczką. Mamuśkom tłumaczę, że zły wujek jest potrzebny tak jak dobry glina i zły glina, ale jakoś tego nie łykają. Czy jest coś ze mną nie tak?