asia_i_p
20.01.13, 19:39
Byłam na zakupach z dzieckiem w sobotę i dziecko wybrało sobie upiorny tęczowy zestaw spinek brokatowych. No i teraz sprzątając upinam te spinki i dostrzegam zaburzenie w zasadzie (że każda ma inny upiorny kolorek) - mianowicie zielone są dwie. Oglądam to to, nigdzie nie ma napisane, czy to ma być siedmiopak czy ośmiopak, ale w jednym miejscu jest gwiazdka i cyfra 7.
Moja nerwica natręctw podnosi głowę. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że jechanie dwadzieścia parę kilometrów, żeby się dowiedzieć, czy to siedmiopak czy ośmiopak i czy powinnam oddać jedną spinkę (na stronie C&A akurat tych spinek nie ma) to lekka przesada oraz że jeśli zgłoszę się do obsługi z powyższym problemem, to o ile mają monitoring, będę to następnego dnia oglądała na YouTube. Z drugiej strony, już zaczynam dostrzegać coraz więcej argumentów za tym, że jednak nie jadąc, narażam sklep na szkody (nieważne, że małe) i że w sumie uczciwość nakazuje.
Bardzo proszę o pomoc w oddzieleniu uczciwości, z której nie chciałabym rezygnować, od nerwicy natręctw, z której zrezygnuję jak najchętniej.