Dodaj do ulubionych

związki partnerskie- o co chodzi?

25.01.13, 12:12
dziewczyny, o co chodzi w aktualnej aferze o związkach partnersich? co chwilkę pokazują jakąś zatroskaną parkę, żalącą się, że oni to już sto lat razem są, a lekarz, im informacji nie chce udzielać, ale tak wogóle to, im żaden papierek nie jest potrzebny. Tylko, że jeśli ustanowią, instytucję związku partnerskiego, to i tak trzeba będzie podpisać papierek, więc czemu nie może to być akt zawarcia małżeństwa w USC? po co tworzyć jakieś stany pośrednie? Albo podpisujemy ten mityczny papierek i korzystamy z jego dobrodziejstw, albo godzimy się z konsekwencjami jego niepodpisania. O co ten szum?
Zaznaczam, że mówię tu o związkach hetero, bo jeśli chodzi o związki homo, to jestem, jak najbardziej za- już dawno powinno być to uregulowane.
Obserwuj wątek
    • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:17
      Szum jest o dwie rzeczy:
      - odwołanie papierka z USC nazywa się rozwód. Trwa, kosztuje (mniej lub więcej), ale głównie trwa. Odwołanie papierka o związku to odwołanie papierka o związku.
      - papierka z USC nie dostaną pary jednopłciowe.
      • tosterowa Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:27
        Poza tym o rozwodzie decyduje sąd, badając czy pożycie małżeńskie uległo trwałemu i zupełnemu rozkładowi. Nie każdy ma ochotę spowiadać się z tego obcym ludziom i chyba nawet nie powinno tak być, ja jestem wielką zwolenniczką możliwości rozwiązania małżeństwa w drodze administracyjnej, na zasadzie obopólnej zgody, ale kiedy ustawodawca dojdzie do takiej możliwości w kro? Związki partnerskie przewidują natomiast taką możliwość.

        Jak również uważam, że w kwestii związków prawo powinno iść za potrzebą i ludzie powinni sami decydować, w jakim zakresie prawnym chcą tworzyć swój związek, a małżeństwo idzie trochę schematem, dla każdego tak samo (wyjąwszy ustroje majątkowe), a przecież każda para ma inne potrzeby. Załatwienie wszystkich spraw jednym papierkiem, w którym byłyby zapisy takie, jakie danej parze podobają, zamiast osobnego papieru do każdej sprawy ułatwiłoby sprawę, po prostu.
        • velluto Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:38
          tosterowa napisała:

          > ja jestem wielką zwolenniczką możliwości
          > rozwiązania małżeństwa w drodze administracyjnej, na zasadzie obopólnej zgody,
          > ale kiedy ustawodawca dojdzie do takiej możliwości w kro? Związki partnerskie p
          > rzewidują natomiast taką możliwość.

          i tu zwiazki partnerskie maja miec wygodniej niz malzenstwa. Bez sensu, szczegolnie ze obecnie rozwod bez orzekania o winie, czyli za zgoda obu osób to raptem jedna sprawa - 15 minut i tyle. Gdzie tu potrzeba tworzenia dodatkowych administracyjnych papierków?
          • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:40
            Ile się czeka na taką rozprawę?
            • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:43
              Jestem jak najbardziej za tym, aby uprościć i skrócić prawne procedury rozwodowe smile
              • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:47
                kolpik124 napisała:
                > Jestem jak najbardziej za tym, aby uprościć i skrócić prawne procedury rozwodowe smile

                Ale z drugiej strony są osoby, dla których małżeństwo niesie za sobą nierozerwalne zobowiązanie i one chciałyby wręcz zaostrzenia tych przepisów. Czy nie lepiej więc tworzyć przepisy, z których dorośli ludzie mogliby wybierać rozwiązania, które im odpowiadają?
                • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:13
                  Jeśli dorosły człowiek chce czerpać przywileje z pewnego stanu to powinien też ponosić wszelakie tego konsekwencje. Każdy układ czy to małżeński czy konkubinat można rozwiązać polubownie (i tu raczej potrzeba uproszczeń) lub sądownie (czy chodzi o dzieci czy o majątek).
                • nabakier Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:50
                  > Ale z drugiej strony są osoby, dla których małżeństwo niesie za sobą nierozerwa
                  > lne zobowiązanie i one chciałyby wręcz zaostrzenia tych przepisów. Czy nie lepi
                  > ej więc tworzyć przepisy, z których dorośli ludzie mogliby wybierać rozwiązania
                  > , które im odpowiadają?

                  Czyli chcą niewolnictwa. Niestety, mam dla nich złą wiadomość, paradygmat demokracji nie przewiduje niewolnictwa nawet za obopólną zgodą. Tak jak i kanibalizmu.
            • kikimora78 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:59
              wuika napisała:

              > Ile się czeka na taką rozprawę?

              Mój obecny mąż i jego była żona załatwili to w bodajże miesiąc jedną rozprawą bo dogadali się co do majątku jeszcze przed sprawą a dzieci nie było.

              Jeśli strony się dogadają, to nie ma problemu, a jeśli się strony nie dogadają to nie pomoże nic, ani obecność czy brak ślubu, ani obecnoś czy brak umowy partnerskiej i takie tam.

              Gorzej, jeśli są dzieci, ale wtedy rodzaj związku jest raczej bez znaczenia, albo się dogadają albo sąd rozstrzyga.
            • dziennik-niecodziennik Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:51
              patrząc na moich przyjaciól ktorzy sie niedawno rozwiedli - mieli czekac 4 miesiace, de facto czekali miesiąc. da sie przezyc chyba, nie?...
          • tosterowa Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:46
            Pewnie, niech mają łatwiej, a po co robić komuś pod górkę?

            Moim zdaniem do rozwiązania małżeństwa za zgodą obu stron zdecydowanie nie potrzeba sądu. Sąd ma ważniejsze sprawy od zajmowania się rzeczami, w których wszyscy chcą tego samego. Małżeństwo jest zawierane przed urzędnikiem USC i przed nim powinno być rozwiązane, w okolicznościach nie budzących wątpliwości.
            • dziennik-niecodziennik Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 15:00
              sąd jest potrzebny, bo malżeństwo to jednak nie tylko więź uczuciowa ale także zobowiązania prawne, finansowe (podatki chociażby) i społeczne. i nie wystarczy tu "na gebę" stwierdzić ze od dziś się rozliczamy oddzielnie albo od dziś moja żona jet moją ex żoną i samotną matką. tu musi być papier.

              • tosterowa Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 16:41
                Zawarcie małżeństwa również kształtuje uprawnienia i obowiązki i nie potrzeba do tego sądu.
                Do rozwiązania małżeństwa w pewnych przypadkach sąd jest również doskonale zbędny.
                Rozwiązanie w formie decyzji jest oświadczeniem "na gębę"? Rotfl, lepiej marnować czas sądów na pierdoły. Zmiana tych przepisów to jest naprawdę dobre rozwiązanie.

                Zresztą, kiedy kro był tworzony to były inne czasy, inny ustrój i inna mentalność. Rozwiązanie małżeństwa poprzez orzeczenie pełniło funkcje nie na gruncie zobowiązań, ale służyło właśnie ochronie słabszej strony, by silniejszej nie było tak łatwo z małżeństwa się wyplątać. Stąd np. badanie przez sąd stanu pożycia małżeńskiego albo kuriozalne przesłanki, zgodnie z którymi nie można rozwiązać małżeństwa.
                Społeczeństwo się zmieniło i ciągle zmienia, coraz więcej osób dostrzega archaiczność polskiego prawa małżeńskiego, dlatego spada liczba zawieranych małżeństw. Ludzie szukają alternatywy dla prawnego uregulowania związków i nie ma się co dziwić, że nie wszyscy tak bezkrytycznie podchodzą do kro.
                • baltycki Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 17:02
                  tosterowa napisała:

                  > Zresztą, kiedy kro był tworzony to były inne czasy,
                  I byl nigdy nowelizowany, od 1964r.
                  • baltycki Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 17:03
                    I nie byl..
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 18:12
                  tosterowa napisała:
                  > Ludzie szukają alternatywy dla prawnego uregulowania związków i nie ma się co
                  > dziwić, że nie wszyscy tak bezkrytycznie podchodzą do kro.

                  Większość ludzi ma słabe wyobrażenie co de facto jest a czego nie ma w KRiO oraz jak to działa w praktyce.
      • kikimora78 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:28
        W takim razie lepiej chyba zmienić procedurę odwoływania papierka z USC niż ustanawiać nowy twór. Bo potem ktoś będzie będzie chciał jeszcze legalizować związek nie partnerski ale np. uległościowo-nadrzędnościowy i trzeba będzie coraz to nowe te papierki wymyślać.
        • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:30
          Po prostu "partnerzy" chcą zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko wink
          • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:42
            Też uważam, że posiadanie wszystkich uprawnień przy braku wszelkich niedogodności nie jest ok. Ale to ma być takie pośrodku, prawda? Coś za coś, a nie: albo wszystko, albo nic.
            • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:46
              Ostatnio w Faktach puścili materiał z wypowiedzą "partnerów": nie chcemy być małżeństwem, bo nie.

              Żenada.
            • olena.s Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:34
              Nie zgadzam się.
              Małżeństwu powinny pozostać przywileje związane z podatkami. Nie widzę powodu,aby dorośli, żyjący razem ludzie nie mogli dowiadywać się w szpitalu o zdrowie partnera itp. Nic mi to nie szkodzi, im ułątwi zycie, o co biega?
              • mondovi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:42
                Swoją drogą - jak to jest weryfikowane? To martwy przepis, bo w nowych dowodach nie ma informacji o stanie cywilnym, nazwisko - można zachować swoje, z aktem ślubu na OIOM jechać?
              • dziennik-niecodziennik Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 15:10
                o to że o twoje zdrowie móglby sie równie dobrze dowiadywac np szef ktory potem na tej podstawie by Cie wywalił z pracy albo przedstawiciel ubezpieczalni ktora potem podniosłaby Ci składkę. a pobyty w szpitalu dotyczą nie tylko złamanej nogi czy wyciętego wyrostka, ale także chorób psychicznych czy "wstydliwych", a wszystkie sa objęte tajemnicą lekarską. i nei mozna o tym opowiadać każdemu jak leci, tylko w związku z deklaracją ze "jestesmy sobie bliscy".
      • maggorlo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:04
        wuika napisała:

        > Szum jest o dwie rzeczy:
        > - odwołanie papierka z USC nazywa się rozwód. Trwa, kosztuje (mniej lub więcej)
        > , ale głównie trwa. Odwołanie papierka o związku to odwołanie papierka o związk
        > u.
        > - papierka z USC nie dostaną pary jednopłciowe.

        - podpisanie umowy o związku partnerskim nie przewiduje konieczności fatygowania świadków i powtarzania jak uczniak w szkole słów przysięgi. O dziwo są ludzie, którym to nie sprawia frajdy.
        • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:09
          No bo ze wszystkiego frajda musi być. A przysięga jest taka traumatyczna dla bidusiów big_grin
          • maggorlo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:36
            Fajnie byłoby mieć frajdę w dniu zawierania związku. Ja bym chciała, aby każdy je sobie zawierał tak, aby był jak najszczęśliwszy i najbardziej usatysfakcjonowany.
            Forma, folklor ani konsekwencje tego nie robią nikomu krzywdy - Tobie też, nie muszisz się obawiać, ani wyszydzać.

    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:44
      Bo otoczka kulturowa małżeństwa jest jaka jest i nie każdemu odpowiada.
      • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:47
        Mi też nie odpowiada wiele rzeczy, ale nie żyję na bezludnej wyspie i zdaję sobie sprawę, że nie da się wybierać wyłącznie rzeczy lekkich , łatwych i przyjemnych.
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:49
          kolpik124 napisała:
          > Mi też nie odpowiada wiele rzeczy, ale nie żyję na bezludnej wyspie i zdaję sob
          > ie sprawę, że nie da się wybierać wyłącznie rzeczy lekkich , łatwych i przyjemnych.

          Ale dlaczego tylko 'lekkich łatwych i przyjemnych'? Przecież rozwiązania mogą iść w dokładnie odwrotnym kierunku.
      • burina Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:52
        I w drugą stronę: są ludzie, którzy zgodzą się na to, by pary homoseksualne ze sobą żyły, dziedziczyły, dopóki nie nazwie się tego małżeństwem.
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:59
          burina napisała:
          > I w drugą stronę: są ludzie, którzy zgodzą się na to, by pary homoseksualne ze
          > sobą żyły, dziedziczyły, dopóki nie nazwie się tego małżeństwem.

          Dokładnie. Są ludzie, którym otoczka i 'ranga' małżeństwa odpowiada w takim kształcie jak jest. Innym nie. Czemu jedni mają się dostosowywać od drugich a nie dać obu grupom żyć po swojemu?
          • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:17
            A jest jakiś przymus do małżeństwa? Jeśli ktoś nie ma ochoty na ceremoniały a chce zabezpieczyć partnera itd to udaje się do notariusza tudzież ubezpieczyciela i załatwione. Może też użyć skarpety pod łóżkiem.
            Zamiast tworzyć nowe niepotrzebne rozwiązania lepiej skupić się na ulepszeniu już istniejących.
            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:19
              chipsi napisała:
              > A jest jakiś przymus do małżeństwa? Jeśli ktoś nie ma ochoty na ceremoniały a c
              > hce zabezpieczyć partnera itd to udaje się do notariusza tudzież ubezpieczyciel
              > a i załatwione. Może też użyć skarpety pod łóżkiem.
              > Zamiast tworzyć nowe niepotrzebne rozwiązania lepiej skupić się na ulepszeniu j
              > uż istniejących.


              AAAA! Ile razy można pisać, że umowa notarialna nie stoi ponad prawem? Czy to naprawdę tak ciężko zrozumieć?

              Nie da się u notariusza uregulować baaaaardzo wielu rzeczy.
              • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:24
                Czego np?
                Już niżej napisałam - nie lepiej udoskonalić to czym już dysponujemy? Tak by ułatwić życie wszystkim jednakowo?
                • princy-mincy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:27
                  np dziedziczenia
                  obecnie, nawet jesli para homoseksualna podpisze u notariusza testament, to dziedziczacy musi zaplacic podatek jak obca osoba
                  a Ty piszesz tak, jakby juz teraz akt notarialny mial taka sama moc jak akt malzenstwa, co jest nieprawda
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:28
                  chipsi napisała:
                  > Czego np?
                  > Już niżej napisałam - nie lepiej udoskonalić to czym już dysponujemy? Tak by uł
                  > atwić życie wszystkim jednakowo?

                  Już pisałam - nie można przekazać całego majątku w testamencie (zachowek) i uniknąć podatku jak od obcej osoby (przy dziedziczeniu wspólnie wypracowanego majątku). Opieki na chorego partnera też na podstawie umowy notarialnej nie dostaniesz.

                  Owszem - można udoskonalać a nawet w niektórych przypadkach niezależnie od związków partnerskich nawet trzeba. Tyle, że od strony prawnej trzeba wprowadzić jakiś formalny 'byt' - definicję osoby, która z naszej woli otrzyma pewne prawa. Formalnie najłatwiej wprowadzić ustawę o związkach partnerskich.
                  • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:56
                    Rozumiem, tyle że ten byt już istnieje, nazywa się mąż/żona.
                    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:04
                      chipsi napisała:
                      > Rozumiem, tyle że ten byt już istnieje, nazywa się mąż/żona.

                      Przed chwilą pisałaś o konieczności zmian w przepisach. Teraz okazuje się, że mąż/żona rozwiązuje wszystko?
                      • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:08
                        Ależ absolutnie nie rozwiązuje, podobnie jak tzw związki partnerskie.
                    • paskudek1 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:10
                      nie dla par jednopłciowych.
                      • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:25
                        Owszem, bo prawo w tej kwestii jest do d.py, pisałam juz o tym.
                        • paskudek1 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:40
                          no ale własnie ustawa o związkach partnerskich takie prawo parom jednopłciowym by dała, a ty tu jakos tak tą ustawę odrzucasz całkowicie bo daje prawo także parom różnopłciowym do zawarcia jeszcze nie małżeństwa ale juz nie konkubinatu. Troche na odwyrtkę jak ci z prawej strony. Oni by moze przełknęli zwioązki partnerskie róznopłciowe ale już widzą oczami wyobraźni zboczonej tych bezwstydnych homoseksualistów którzy dostają jakies prawa. I sen im to z powiek spędza całkowicie. Ty widzisz na odwrót smile
                          • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:46
                            No bo mi się marzy taka utopia, gdzie w Polsce wszyscy ludzie mają równe prawa i nie trzeba stwarzać osobnych przepisów by np. homoseksualiści mieli trochę lepiej niż teraz. Każdego powinno obowiązywać te samo prawo bez względu na orientację czy kolor skóry no smile
                            Aha, nie odrzucam całkowicie tylko mam pewne wątpliwości co do jej słuszności i konieczności.
                            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:52
                              chipsi napisała:
                              > No bo mi się marzy taka utopia, gdzie w Polsce wszyscy ludzie mają równe prawa
                              > i nie trzeba stwarzać osobnych przepisów by np. homoseksualiści mieli trochę le
                              > piej niż teraz. Każdego powinno obowiązywać te samo prawo bez względu na orient
                              > ację czy kolor skóry no smile

                              No bo w Polsce konstytucja daje taką utopię 'równości' wobec prawa. Tylko zaraz po tym okazuje się, że są 'równiejsi' czyli małżeństwa.
            • princy-mincy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:20
              Jeśli ktoś nie ma ochoty na ceremoniały a c
              > hce zabezpieczyć partnera itd to udaje się do notariusza tudzież ubezpieczyciel
              > a i załatwione.

              bzdura, ilez razy mozna to powtarzac?
            • bri Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:53
              Jeśli ktoś nie ma ochoty na ceremoniały a c
              > hce zabezpieczyć partnera itd to udaje się do notariusza tudzież ubezpieczyciel
              > a i załatwione. Może też użyć skarpety pod łóżkiem.

              Czy do ubezpiecznia w ZUS można sobie kogoś notarialnie dopisać? Wątpię. Dotyczy to raczej tylko małżeństw.
              • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:10
                więc zapraszam do USC. Jedyny problem widzę z parami homo (tzn oni maja problem gdyż prawo zabrania a moim zdanie nie powinno).
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:14
                  chipsi napisała:
                  > więc zapraszam do USC. Jedyny problem widzę z parami homo (tzn oni maja problem
                  > gdyż prawo zabrania a moim zdanie nie powinno).

                  A przed chwilą twierdziłaś, że notariusz wystarczy we wszystkim. To w końcu jak?
                  • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:22
                    Normalnie tongue_out
                    Nie chcesz legalizować - nie ślubuj
                    Chcesz więcej - spisz umowę notarialną
                    Za mało? wyjdź za mąż by uzyskać pozostałe przywileje.
                    Nie chcesz bo to się wiąże z obowiązkami? No to wracamy do przedszkola gdzie nauczają o posiadaniu i jedzeniu ciastek.
                    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:24
                      chipsi napisała:
                      > Nie chcesz bo to się wiąże z obowiązkami?

                      I po raz kolejny popisujesz się nieznajomością tematu. Przeczytaj chociaż ZAŁOŻENIA tych ustaw.
                      • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:28
                        SE poczytałam, powtarzam także po raz kolejny. To co dla Ciebie jest ułatwieniem, dla mnie jest uwolnieniem od odpowiedzialności.
                        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:31
                          chipsi napisała:
                          > SE poczytałam, powtarzam także po raz kolejny. To co dla Ciebie jest ułatwienie
                          > m, dla mnie jest uwolnieniem od odpowiedzialności.

                          Poproszę o konkret. Uwolnieniem od JAKIEJ odpowiedzialności.
                          • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:51
                            np. partner traci pracę więc odechciewa mi się go utrzymywać. Ja mówię "pa" a partner zostaje w d.pie.
                            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:55
                              chipsi napisała:
                              > np. partner traci pracę więc odechciewa mi się go utrzymywać. Ja mówię "pa" a p
                              > artner zostaje w d.pie.

                              Moją koleżankę tak zostawił mąż. I co? Mogła się procesować o pieniądze ale jego firma nagle nie przynosiła dochodu. Martwy przepis.

                              Jest też druga strona medalu - możesz mieć obowiązek utrzymywać np. męża alkoholika, przemocowca nie chcącego się leczyć.
                    • jowita771 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 07:04
                      > Nie chcesz bo to się wiąże z obowiązkami? No to wracamy do przedszkola gdzie na
                      > uczają o posiadaniu i jedzeniu ciastek.

                      Nastepna ciastkarka. A co by wam szkodziło, jakby się dało zjeść i mieć jednocześnie? Braknie dla was tych cistek, jak ktos będzie miał możliwość dostać coś nie płacąc ceny, jaką wy płacicie? Skąd ta zawiść?
    • karra-mia Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:49
      też nie rozumiem całej tej afery o związki partnerskie i uważam, ze to bicie piany o nic. Skoro ktoś deklaruje, że nie chce brać ślubu, tylko żyć w "wolnym" związku bez papierka, to niech się o ten papierek nie upomina. Takie moje zdanie. Trza brać na klatę swoje decyzje i iść albo w jedną albo w drugą stronę. Skoro chcą papierek to mogą go dziś dostać w USC i się to nazywa akt ślubu.
      Jedyne, co wg mnie, jednak powinno się uregulować prawnie, to związki partnerskie homoseksualne, ponieważ oni nie bardzo mają wybór, a rzeczywiście wspólnie się dorabiają, towarzyszą sobie całe życie i nie moga decydować wspólnie. To jest krzywdzące i to powinno się uregulować.
      Związki różnych płci nie potrzebują nowych regulacji, takowe już istnieją.
      • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:54
        Wystarczy że zgłoszą się do notariusza i uczynią się nawzajem pełnomocnikami czy jak się to tam nazywa.
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:57
          kolpik124 napisała:
          > Wystarczy że zgłoszą się do notariusza i uczynią się nawzajem pełnomocnikami cz
          > y jak się to tam nazywa.

          Niestety nie mogą. Umowa notarialna nie jest ważniejsza niż prawo. Na przykład możesz spisać testament ale i tak ustawowi spadkobiercy mają prawo do zachowku (25%) a partner zapłaci od spadku podatek jak obca osoba (20%). Inne rozwiązania wyglądają podobnie.
          • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:58
            Trudno.
            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:00
              kolpik124 napisała:
              > Trudno.

              Wiesz - kiedyś tak mówiono o braku prawa do głosowania kobiet. TRUDNO.
              • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:02
                Kto tak mówił?
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:02
                  kolpik124 napisała:
                  > Kto tak mówił?

                  Ludzie przeciwni dawania praw do głosowania kobietom.
                  • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:04
                    Udowodnij big_grin
                    • methinks Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 15:10
                      Co ma udowodnic, ze kobiety nie mialy prawa glosu? Proszę Cie.
            • princy-mincy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:02
              tylko dlaczego trudno?
              dlaczego oni maja byc gorsi od heteroseksualnych?
              • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:14
                Nie gorsi tylko nie mieć tych wszystkich przywilejów.
                Bezpodatkowe dziedziczenie jest przywilejem genealnie co do zasady związanym z tym że małżeństwa miewają dzieci i pozostają po nich tzw. następne pokolenia.
                • crises Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 08:20
                  Znaczy w małżeństwach bezdzietnych małżonkowie nie powinni po sobie dziedziczyć?
                  • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 16:34
                    Tak tu sobie winszują koleżanki żeby podkreślić naturę i cel przywilejów podatkowych dla małżeństw.
                    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 17:02
                      ardzuna napisała:
                      > Tak tu sobie winszują koleżanki żeby podkreślić naturę i cel przywilejów podatk
                      > owych dla małżeństw.

                      Nie 'winszują sobie' tylko pokazują jak nielogicznie Ty i Tobie podobni argumentują przywileje dla małżeństw. To jest pokazanie absurdu Twojego rozumowania.
                      • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 17:37
                        Winszują sobie. Ja zresztą jestem nawet za, jeśli pomogłoby to ludziom odbierać system ulg podatkowych bardziej spójnie.
          • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:21
            > Niestety nie mogą. Umowa notarialna nie jest ważniejsza niż prawo

            Dlatego należało by dostosować istniejące prawo, bez potrzeby tworzenia nowych przepisów. Tu problem mają nie tylko partnerzy homoseksualni ale np. małżeństwa bezdzietne ( w razie śmierci jednego, drugie musi podzielić się z jego krewnymi).
          • kamunyak Re: związki partnerskie- o co chodzi? 28.01.13, 02:24
            > Niestety nie mogą. Umowa notarialna nie jest ważniejsza niż prawo. Na przykład
            > możesz spisać testament ale i tak ustawowi spadkobiercy mają prawo do zachowku
            > (25%) a partner zapłaci od spadku podatek jak obca osoba (20%). Inne rozwiązani
            > a wyglądają podobnie.

            Bzdury piszesz. Ustawowi sopadkobiercy zawsze mają prawo do zachowku, niezależnie od testamentu. Na tym wlaśnie polega zachowek.
            Nie jest też powiedziane czy partner nie zapłaci podatku od spadku. Te sprawy reguluje ustawa a, póki co, nie są w niej wymienieni partnerzy jako osoby zwolnione od płacenia podatku.
        • princy-mincy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:00
          nie, nie wystarczy, bo nawet akt notarialny nie ma takiej mocy jak np akt malzenstwa w usc
          jeden drugiemu nie moze zrobic darowizny bez placenia podatku przez tego drugiego, jak to jest w przypadku malzenstw
        • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:10
          A jak któreś ma byłą żonę / męża to i tak pupa zbita. Nie wszystko się da załatwić aktem notarialnym.
        • olena.s Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:39
          Nieprawda.
          Mam pełnomocnistwa od męża na wszelkie czynności prawne, bla bla bla. Przy zakupie mieszkania okazało się, że to niewystarczające, bo musiałabym mieć w pełnomocnictwie również upoważnienie na konkretny kredyt pod konkretną nieruchomość.
      • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:54
        karra-mia napisała:
        > Trza brać na klatę swoje decyzje i iść albo w jedną albo w drugą stronę.

        Istnieją tylko 2 słuszne drogi? Inne są 'niesłuszne' bo....?

        Chyba właśnie o to w tej awanturze chodzi - o bezmyślne powtarzanie 'albo-albo'. Nikt się nie zastanawia nad tym z dlaczego małżeństwa mają przywileje, zawarcie małżeństwa to jest po prostu coś co się 'robi'. Pewna poseł Pis-u grzmiał, że homoseksualiści nie mogą mieć dzieci (co de facto jest nie prawdą) więc nie mogą mieć przywilejów. A bezdzietne małżeństwa mogą? Bo...?

        Świat się zmienia ale mało kto o tym myśli.
        • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 12:57
          Homo nie mogą mieć dzieci w swoim "związku". Niestety wciąż potrzebna jest do tego druga płeć smile
          • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:01
            kolpik124 napisała:
            > Homo nie mogą mieć dzieci w swoim "związku". Niestety wciąż potrzebna jest do t
            > ego druga płeć smile

            Jak najbardziej mogą mieć dzieci w związku. Nie ze sobą ale są (nawet w Polsce) tysiące par homoseksualnych wychowujących swoje dzieci.
            • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:03
              No niestety, pani z panią, albo pan z panem, brzydko mówiąc, dziecka "zrobić" nie mogą.
              • princy-mincy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:05
                > No niestety, pani z panią, albo pan z panem, brzydko mówiąc, dziecka "zrobić" n
                > ie mogą.

                w dzisiejszych czasach nawet pani z panem nie zawsze moga zrobic dziecko, wyobrazasz sobie?
                wiec bywa, ze wychowuja razem dziecko, ktore biologicznie jest tylko jednej strony (bo sperma od dawcy) albo zadnej (z adopcji)
                • kolpik124 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:06
                  "Nie zawsze", a "nigdy" czyni sporą różnicę.
                  • princy-mincy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:12
                    a co do ma do stwierdzenia (twojego zreszta), ze pary hetero wychowuja swoje dzieci?
              • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:13
                Bezpłodna para też. A rodzicami zostają (np. poprzez adopcję). Zabronić małżeństwa bezpłodnym ludziom?
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:17
                  wuika napisała:
                  > Bezpłodna para też. A rodzicami zostają (np. poprzez adopcję). Zabronić małżeńs
                  > twa bezpłodnym ludziom?

                  Może odebrać przywileje bezdzietnym małżeństwom?
                  • princy-mincy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:21
                    ??
                    to chyba jakis zart
                    a co jesli ludzie nie maja dzieci bo nie moga?
                    bedziesz ich za to karac?
                    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:25
                      princy-mincy napisała:
                      > ??
                      > to chyba jakis zart
                      > a co jesli ludzie nie maja dzieci bo nie moga?
                      > bedziesz ich za to karac?

                      Jeżeli nie zauważyłaś - to było pytanie prowokacyjne wink

                      W dyskusji o związkach partnerskich co rusz pada argument, że pary homoseksualne nie mogą mieć praw bo nie będą mieć dzieci. Tymczasem pary takie jak najbardziej wychowują dzieci a z drugiej strony istnieją małżeństwa bezdzietne również z wyboru.
                  • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:25
                    Pewnie. Dopóki nie dorobią się dzieci, niech się nie rozliczają, nie dziedziczą, nie dowiadują o sobie w szpitalu suspicious Przecież są jakimś upośledzonym małżeństwem, skoro się nie rozmnożyli suspicious
                    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:29
                      wuika napisała:
                      > Pewnie. Dopóki nie dorobią się dzieci, niech się nie rozliczają, nie dziedziczą
                      > , nie dowiadują o sobie w szpitalu suspicious Przecież są jakimś upośledzonym małże
                      > ństwem, skoro się nie rozmnożyli suspicious

                      Wg. PiS-u jak najbardziej tongue_out
                      • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:35
                        Żeby to była tylko taka odosobniona sprawa pojmowania świata, to pół biedy. Najgorsze jest to, że nie trzeba wielbić PISu, żeby argumentację, która do takich wniosków się sprowadzać, praktykować. Bo przecież oczywistym jest przejście między "związki homo nie potrzebują przywilejów, bo nie mają i nie będą miały dzieci" do takich absurdów. Jakby tylko z posiadaniem dzieci wiązały się przywileje.
                        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:22
                          Nie widze powodu żeby komuś przyznawać przywileje za to że jest.
                          Wychowanie dzieci to bardzo duży wysiłek osobisty i finansowy, korzystny dla społeczeństwa i społeczeństwo powinno osoby wychowujące dzieci wspierać.
                          • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:27
                            OK. Zatem małżeństwa bezdzietne powinny być albo pozbawiane praw albo z urzędu rozwodzone.
                            • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:55
                              Właśnie nie. Argumenty przedstawiłam powyżej.
                              • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:57
                                A czy bezdzietne wychowują dzieci?
                                • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:08
                                  Nie, ale kumulują majątek żeby je wychować. I mogą je na przykład adoptować.

                                  Można oczywiście rozważać pozbawienie przywilejów podatkowych bezdzietnych małżeństw powyżej pewnego wieku. W odwecie za brak przywilejów podatkowych par homoseksualnych. Nie wiem tylko czy pary homoseksualne zebrałyby tyle głosów żeby taki odwet przeprowadzić.
                                  • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:14
                                    Pamiętaj że związki partnerskie miały dotyczyć nie tylko homoseksualistów. Ale po kolei:
                                    - czy pary homoseksualne i niesakramentalne nie kumulują kapitału? A skoro tak to w czym są gorsze?
                                    - czy związki partnerskie nie mogą adoptować? Teoretycznie adoptować może i samotny mężczyzna. Są takie przypadki.
                                    - kto mówi o odwecie?
                                    • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:22
                                      tanebo napisał:

                                      > - czy pary homoseksualne i niesakramentalne nie kumulują kapitału? A skoro tak
                                      > to w czym są gorsze?

                                      Może zamiast zadać kolejne pytania przeczytaj sobie uważnie i ze zrozumieniem post który wzbudził takie twoje emocje?
                                      Pary homoseksualne nie kumulują majątku pod kątem posiadania i wychowywania dzieci. Pojawiają się oczywiście postulaty aby im dać prawo do sztucznego zapłodnienia i adopcji, ale to nawet we Francji budzi ogromne emocje.
                                      Małżeństwa niesakramentalne hetero są objęte przywilejami podatkowymi.

                                      > - kto mówi o odwecie?
                                      Ty. Żeby komuś coś zabrać.
                                      • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:25
                                        ardzuna napisała:
                                        > Pary homoseksualne nie kumulują majątku pod kątem posiadania i
                                        > wychowywania dzieci.

                                        Jak to nie? Znam parę lesbijek wychowującą dwójkę dzieci. Jak najbardziej chcą te dzieci wyposażyć na dorosłe życie.

                                        > Pojawiają się oczywiście postulaty aby im dać prawo do sztucznego zapłodnienia i adopcji, ale to nawet we Francji budzi ogromne emocje.

                                        Błahaahaha! Jakie 'prawo do sztucznego zapłodnienia'???? Toż banki spermy działają na całym świecie i o nic nie pytają. W Polsce nie ma żadnego zabronienia sztucznego zapłodnienia komukolwiek!
                                        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:35
                                          araceli napisała:

                                          > Jak to nie? Znam parę lesbijek wychowującą dwójkę dzieci. Jak najbardziej chcą
                                          > te dzieci wyposażyć na dorosłe życie.

                                          Rozumiem że szlachetnie zrezygnowały z rozliczenia przewidzianego dla samotnego rodzica, żeby teraz machać innym przed oczami swoja dyskryminacją? Dowiedz się i wróć do tego podwątku.

                                          > Błahaahaha! Jakie 'prawo do sztucznego zapłodnienia'???? Toż banki spermy dział
                                          > ają na całym świecie i o nic nie pytają. W Polsce nie ma żadnego zabronienia sz
                                          > tucznego zapłodnienia komukolwiek!

                                          W takim razie osoby decydujące się na to chyba wiedzą co robią i w jakich warunkach prawnych? A takze nie rezygnują z możliwości rozliczenia z samotnym rodzicem?
                                          Clue tak naprawdę jest przynajmniej potencjalna możliwość uzyskania potomstwa w sposób naturalny z gamet dwojga osób tworzacych związek małżeński oraz preferowanie przez państwo wychowywania dzieci w parach dwupłciowych.

                                          Nie ma na razie zgody społecznej (nawet we Francji) do tworzenia przez państwo sprzyjających warunków do wychowywania dzieci przez pary homoseksualne. Jesli będzie zgoda społeczna w tej sprawie, za nią powinny bezwzględnie iść przywileje takie same jak przewidziane dla małżeństw w związku z powoływaniem do życia następnych pokoleń.
                                          • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 23:55
                                            ardzuna napisała:
                                            > Rozumiem że szlachetnie zrezygnowały z rozliczenia przewidzianego dla samotneg
                                            > o rodzica, żeby teraz machać innym przed oczami swoja dyskryminacją?

                                            Jaką dyskryminacją? W świetle naszego prawa są dla siebie OBCYMI osobami. Są samotnymi rodzicami. Takie mamy prawo a jak widać Sejmowi zależy na utrzymywaniu fikcji a nie temu, żeby rozwiązania prawne odpowiadały rzeczywistości.

                                            > Nie ma na razie zgody społecznej (nawet we Francji) do tworzenia przez państwo
                                            > sprzyjających warunków do wychowywania dzieci przez pary homoseksualne.

                                            No cóż - tylko idioci obrażają się na rzeczywistość. Pary homoseksualne miały, mają i będą mieć dzieci czy się to komuś podoba czy nie.


                                            Tworzysz w swoich wypowiedziach mega karkołomne, i nielogiczne podziały. Kategoria 'potencjalne' jest dla Ciebie ważniejsza niż 'rzeczywiste'. I w tym jest problem - prawodawstwo nie nadąża za rzeczywistością bo ludzie tkwią w durnych schematach myślowych.
                                            • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 16:28
                                              araceli napisała:

                                              > ardzuna napisała:
                                              > > Rozumiem że szlachetnie zrezygnowały z rozliczenia przewidzianego dla sam
                                              > otneg
                                              > > o rodzica, żeby teraz machać innym przed oczami swoja dyskryminacją?
                                              >
                                              > Jaką dyskryminacją? W świetle naszego prawa są dla siebie OBCYMI osobami. Są sa
                                              > motnymi rodzicami. Takie mamy prawo a jak widać Sejmowi zależy na utrzymywaniu
                                              > fikcji a nie temu, żeby rozwiązania prawne odpowiadały rzeczywistości.

                                              Piszesz nie na temat. Nie jest tak że dzieci wychowywane pzrez lesbijki nie sa uwzględniane przy ulgach podatkowych. Są - w sposób przewidziany dla samotnych rodziców. Takie mamy prawo i taką rzeczywistośc prawną. W tej chwili jeśli dziecko ma naturalnego ojca (z którym ich matka się np. rozstała żeby wejść w związek jednopłciowy) to tak, lesbijka wychowuje ich wspólne dziecko samotnie. A jeśli doprowadziła do zapłodnienia spermą dawcy i prawo nie przewiduje małżeństw homoseksualnych to również jest samotną matką. Nie jest jednak tak że ma gorzej pod względem podatkowym od innych. Ma równie dobrze podatkowo jak inni samotni rodzice (rozliczenie samotnego rodzica z dzieckiem jest korzystniejsze finansowo niż rozliczenie wspólne dwóch pracujących osób).

                                              > > Nie ma na razie zgody społecznej (nawet we Francji) do tworzenia przez pa
                                              > ństwo
                                              > > sprzyjających warunków do wychowywania dzieci przez pary homoseksualne.
                                              >
                                              > No cóż - tylko idioci obrażają się na rzeczywistość. Pary homoseksualne miały,
                                              > mają i będą mieć dzieci czy się to komuś podoba czy nie.

                                              Ale nie ma powodu żeby to promować. Na razie nikt nie udowodnił że wychowywanie dziecka przez pary jednopłciowe jest neutralne dla ich psychiki. Przez całe tysiąclecia takie pary nie mogły mieć dzieci nawet jeśli były społecznie tolerowane i stąd względny brak doświadczeń wobec tej nowinki. Oczywiście homoseksualiści są ciężko obrażeni jeśli im się powie że w sposób naturalny nie mogą mieć dzieci ze sobą i starają się zaprzeczać rzeczywistości za wszelką cenę.

                                              > Tworzysz w swoich wypowiedziach mega karkołomne, i nielogiczne podziały. Katego
                                              > ria 'potencjalne' jest dla Ciebie ważniejsza niż 'rzeczywiste'. I w tym jest pr
                                              > oblem - prawodawstwo nie nadąża za rzeczywistością bo ludzie tkwią w durnych sc
                                              > hematach myślowych.

                                              Rzeczywistość jest nadal dokładnie taka sama. Nic się nie zmieniło. Pary homoseksualne nie mogą w sposób naturalny mieć ze sobą wspólnych dzieci. A na razie jednak naturalne formy rozrodu dominują na całym świecie.
                                          • crises Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 10:17
                                            >Clue

                                            O, następna, co w szkole była prymasem.
                                      • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:29
                                        Dlaczego sądzisz że homoseksualiści nie mogą mieć dzieci? Mogą. Homoseksualista może mieć dziecko z kobietą. Lesbijka może mieć dziecko z mężczyzną. A że nie jest to jej partner? To też nie jest obowiązkowe, czasami homoseksualiści są w heteroseksualnych związkach. Zresztą nawet w poprawnych, heteroseksualnych związkach mają dzieci tylko i wyłącznie z obecnym partnerem. Tak więc homoseksualiści mogą kumulować kapitał pod kątem posiadania dzieci.
                                        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:40
                                          Odpowiadałam już na to wyżej, poczytaj sobie łaskawie.
                                  • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:18
                                    ardzuna napisała:
                                    > Nie wiem tylko czy pary homoseksualne zebrałyby tyle głosów żeby taki
                                    > odwet przeprowadzić.

                                    Czyli można mniejszość dyskryminować bo mniejszość nie ma wystarczającej 'ilości głosów'?
                                    • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:21
                                      Teoretycznie można. Gorzej gdy trend się odwraca i była mniejszość staje się większością. Czy wtedy też może dyskryminować byłą większość.
                                    • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:24
                                      Czy ty w ogóle umiesz czytać?
                                      Nie, mniejszość nie ma tylu głosów żeby odwetowo zabrać innym jakieś przywileje. Bezdzietne starsze małżeństwa nie stanowią większości.
                                      • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:27
                                        ardzuna napisała:
                                        > Nie, mniejszość nie ma tylu głosów żeby odwetowo zabrać innym jakieś przywileje

                                        Jak odwetowo? Napisałaś, że przywilej wynika z przyszłego posiadania dzieci. Logiczne jest zatem, że nieposiadający dzieci przywilejów mieć NIE POWINNI. Gdzie tu odwet?
                                        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:39
                                          W tym mianowicie miejscu że nikt problemu tego przywileju nie podnosił. Wyniknął on dopiero z dyskusji o związkach homoseksualnych i ich preferencjach podatkowych.

                                          Generalnie tak, przemyślałam sprawę i jestem za. Trzeba ograniczać przywileje podatkowe do niezbędnych. Gdyby ktoś zaproponował takie rozwiązanie (cofnięcie przywileju wspólnego opodatkowania a nawet dziedziczenia bez podatku dla małżeństw które są w takim wieku, że ani już naturalnie nie będą mogły mieć dzieci ani sąd nie wydałby zgody na adopcję) poparłabym go.
                                          Rostowski chciał w pewnym momencie w ogóle odebrać możliwość wspólnego rozliczania się małżeństw.
        • karra-mia Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:10
          no ale albo chcesz z drugą osobą formalizować związek (i to się nazywa małżenstwo) albo nie. NO jakby nie spojrzeć są dwie drogi. Ślub im potrzebny nie jest, bo nie potrzebują papierka, ale formalizacja ich związku tzw. partnerskiego już tak, ale tylko dlatego, ze się to nadal będzie nazywało związek a nie małżenstwo tak? no bez sensu
          • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:15
            A sformalizowanie półmałżeństwa jest złe, bo? Może komuś nie pasować jeden twór i drugi twór, pasuje im to, co pośrodku. Jest jakiś konkretny, rzeczywisty, faktyczny powód, dla którego zatrzymanie się w pół drogi jest tak okropnie, potwornie złe, że nie można ludziom na to pozwolić?
            • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:23
              Nie widzę powodu żeby ustawodawca tworzył oddzielne alternatywne rozwiązania o różnych nazwach tylko po to żeby usatysfakcjonować ludzi którym się jakaś nazwa podoba bardziej od drugiej. Niech sobie w skrytości ducha zaczną nazywać "małżeństwo" "związkiem partnerskim" podobnie jak teściową mogą zacząć nazywać mamą na przykład.
              • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 29.01.13, 23:17
                Voila cały artykuł i np takie zdanie w nim:

                Zdaniem SN - w związku z brzmieniem art. 18 konstytucji -[...]poszerzanie regulacji prawnej dotyczącej pozostających we wspólnym pożyciu osób, które mogą zawrzeć związek małżeński, "nie wydaje się potrzebne".

                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13317072,Sad_Najwyzszy__Konstytucja_preferuje_heteroseksualne.html?lokale=warszawa
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 30.01.13, 00:01
                  ardzuna napisała:
                  > Zdaniem SN - w związku z brzmieniem art. 18 konstytucji -[...]poszerzanie regul
                  > acji prawnej dotyczącej pozostających we wspólnym pożyciu osób, które mogą zawr
                  > zeć związek małżeński, "nie wydaje się potrzebne"

                  To jest opinia konkretnego sędziego, z którym nota bene sporo prawników się nie zgadza (co masz w zalinkowanym tekście). Przeczytałam tę opinię w originale i wychodzi na to, że pan Dąbrowski nie potrafi czytać znaków przestankowych - przecinek to dla niego łącznik smile
                • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 30.01.13, 13:10
                  Cytowany jest tylko Winczorek i on się akurat zgadza i poszerza argumentację sędzi orzekającego (nie, to nie była prawie że prywatna opinia sędziego jak to wynika z twojego postu, tylko opinia Sądu Najwyższego). Jedyna sprzeczność to to czy można kreować inny stan cywilny albo związek. Otóż po pierwsze oczywiście konstytucja nie wyklucza istnienia innych związków co nie oznacza że muszą one posiadać przypisane swojej ochronie instrumenty prawne.

                  Po drugie jesli juz rozmawiamy o prawnych zabezpieczeniach dla tych związków to może to być pakiet prawny a nie kreowanie kolejnego stanu cywilnego. Kwestia nazewnicza.

                  Po trzecie bezspornym jest że "ochrona i opieka państwa nad związkiem partnerskim nie powinna być tak rozbudowana, jak jest to w przypadku małżeństwa" i że nie stanowi to dyskryminacji innych związków.
          • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:16
            karra-mia napisała:
            > no ale albo chcesz z drugą osobą formalizować związek (i to się nazywa małżenst
            > wo) albo nie. NO jakby nie spojrzeć są dwie drogi. Ślub im potrzebny nie jest,
            > bo nie potrzebują papierka, ale formalizacja ich związku tzw. partnerskiego już
            > tak, ale tylko dlatego, ze się to nadal będzie nazywało związek a nie małżenst
            > wo tak? no bez sensu

            Małżeństwo ma swoją otoczkę kulturową. Dla niektórych osób (ślub i cały ten cyrk, obrzędy, przesądy, role społeczne, nazwy) są ważne. Oni chcą małżeństwa i dla nich to nie jest papierek.

            Z drugiej strony są ludzie, którym to nie odpowiada. Nie wierzą w otoczkę kulturową i ją odrzucają albo wręcz wyśmiewają.

            Tych dwóch poglądów nie da się pogodzić a żadnej ze stron nie powinno odbierać się możliwości życia jak chce.
            • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:27
              To sa problemy ludzi którzy nie mają większych. Jakoś w czasie II wojny światowej ludzie nie zastanawiali się nad otoczkami kulturowymi małżeństwa. Syte społeczeństwa zachodu tracą energie na tego typu dyskusje. A i tak wiadomo że chodzi o legalizację związków osób homoseksualnych i kwestia związków partnerskich dla par heteroseksualnych jest tylko mydleniem oczu.
        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:20
          araceli napisała:

          > ie małżeństwa to jest po prostu coś co się 'robi'. Pewna poseł Pis-u grzmiał, ż
          > e homoseksualiści nie mogą mieć dzieci (co de facto jest nie prawdą) więc nie m
          > ogą mieć przywilejów. A bezdzietne małżeństwa mogą? Bo...?

          Bo nigdy nie wiadomo kiedy zaczną mieć dzieci a do tego czasu kumulują zasoby pozwalające na ich wychowanie. Oczywiście masz rację że posługując się tylko kategorią dzietności należałoby odbierać ulgi w rozliczeniach podatkowym małżeństwom o stwierdzonej bezpłodności lub zbyt starym, byłoby to jednak zbyt bezduszne nie mówiąc o tym że nawet pary starające się bez większych nadziei latami mogą w końcu się wystarać o dziecko albo je adoprowac.
          Rodzicowi komoseksuanlnemu niepozostającemu w małżeństwie krzywda podatkowa się nie dzieje: rozlicza sie wspólnie z dzieckiem jako samotny rodzic.
          • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:14
            ardzuna napisała:
            > Bo nigdy nie wiadomo kiedy zaczną mieć dzieci a do tego czasu kumulują zasoby p
            > ozwalające na ich wychowanie

            A co z małżeństwami, które NIE CHCĄ mieć dzieci?
            • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:18
              Właśnie taka para w moim otoczeniu jest przeszczęśliwa bo się zdecydowała na dziecko - młoda mamusia ma 40 lat.
              Wydało się przy okazji że z dwojga małżonków którzy deklarowali zgodnie że nigdy za nic nie chcą mieć dzieci, w tym z przyczyny obciążenia zdrowotnego występującego w rodzinie mamusi tak naprawdę nie chcial mieć dzieci pan. Pan jednak przeszedł psychoterapię która pozwoliła mu dojrzeć i się uwolnić od lęku przed zobowiązaniami i oto cieszą się ślicznym zdrowym bobasem.
              Oto odpowiedź dla ciebie.
              • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:22
                ardzuna napisała:

                > Właśnie taka para w moim otoczeniu jest przeszczęśliwa bo się zdecydowała na dz
                > iecko - młoda mamusia ma 40 lat.
                > Wydało się przy okazji że z dwojga małżonków którzy deklarowali zgodnie że nigd
                > y za nic nie chcą mieć dzieci, w tym z przyczyny obciążenia zdrowotnego występu
                > jącego w rodzinie mamusi tak naprawdę nie chcial mieć dzieci pan. Pan jednak pr
                > zeszedł psychoterapię która pozwoliła mu dojrzeć i się uwolnić od lęku przed zo
                > bowiązaniami i oto cieszą się ślicznym zdrowym bobasem.
                > Oto odpowiedź dla ciebie.


                Srutututu kłębek drutu. Bo każdy marzy przecież o dziecku a jak ktoś nie marzy to jest 'niedojrzały' - szczególnie mężczyzna (kobieta to egoistka).

                Znam małżeństwo bezdzietne z wyboru - oboje po STERYLIZACJI. I teraz co? Przywileje dla nich?
                • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:28
                  Może i srutututu, ale tak to wyglądało w tej konkretnej sytuacji i nic na to nie poradzisz.

                  Jednak sterylizacja jest OIW niedozwolona prawnie w naszym kraju. Trudno więc żeby odbierać przywileje tym którzy zrobili coś czego w świetle prawa nie powinni byli zrobić. Poza tym datą graniczną powinien być raczej wiek od ktorego żaden sąd im nie przyzna prawa do adopcji.
                  • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:32
                    ardzuna napisała:
                    > Jednak sterylizacja jest OIW niedozwolona prawnie w naszym kraju. Trudno więc ż
                    > eby odbierać przywileje tym którzy zrobili coś czego w świetle prawa nie powinn
                    > i byli zrobić. Poza tym datą graniczną powinien być raczej wiek od ktorego żade
                    > n sąd im nie przyzna prawa do adopcji.

                    Sterylizację można zrobić za granicą - to nie jest niezgodne z prawem tak samo jak aborcja.

                    Jaki jest sens dawać przywileje komuś przez kilkadziesiąt lat, a potem zabrać 'bo jednak do tych przywilejów praw nie miał'. To co? Zwróci kasę, którą na przywileje dla niego państwo wydało z odsetkami?
                    • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:45
                      araceli napisała:

                      > Sterylizację można zrobić za granicą - to nie jest niezgodne z prawem tak samo
                      > jak aborcja.

                      No ale skoro nie można w Polsce to nie można tez odebrać przywilejów w wyniku przeprowadzonej sterylizacji. Kwestia techniki legislacyjnej. Zresztą sterylizacja może być odwracalna, po sterylizacji można mieć dzieci z in vitro i mozna adoptować. Każdy może zmienić zdanie (na przykład po psychoterapii ;-]).

                      > Jaki jest sens dawać przywileje komuś przez kilkadziesiąt lat, a potem zabrać '
                      > bo jednak do tych przywilejów praw nie miał'. To co? Zwróci kasę, którą na przy
                      > wileje dla niego państwo wydało z odsetkami?

                      Wystarczy że zapłaci podatek od majątku odziedziczonego po małożonku a wszyscy żądni krwi i idealnej sprawiedliwości powinni być zadowoleni.

                      Zresztą słusznie. W ogóle odbierzmy przywileje podatkowe, za to dajmy hojne zasiłki małżeństwom i samotnym rodzicom wychowującym dzieci. Przyznajmy też prawo do rozliczenia się wraz ze wszystkimi swoimi (już powołanymi na świat) dziećmi.
                      Przywilejów nikt nie zauważa jeśli nie dostaje pieniedzy do kieszeni. Kazdy za to uważa ze brak przywilejów dla niego to dyskryminacja. I nie widzi, jak bardzo dodanie mu przywilejów byłoby kosztowne dla budżetu państwa.
                      • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 23:57
                        ardzuna napisała:
                        > No ale skoro nie można w Polsce to nie można tez odebrać przywilejów w wyniku p
                        > rzeprowadzonej sterylizacji. Kwestia techniki legislacyjnej. Zresztą sterylizac
                        > ja może być odwracalna, po sterylizacji można mieć dzieci z in vitro i mozna ad
                        > optować. Każdy może zmienić zdanie (na przykład po psychoterapii ;-]).

                        Ileż wysiłku można włożyć w zacieranie dysonansu poznawczego kwestii, że ludzie mogą świadomie NIE CHCIEĆ posiadać dzieci. Fascynujące smile
                        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 16:30
                          Zbyt dużo razy widziałam jak tacy właśnie ludzie radośnie niańczą swoje potomstwo puchnąc z dumy, żeby uwierzyć w ostateczność ich deklaracji dopóki ich okres rozrodczy nie minie.

                          Nie spotkałaś się też z taką sytuacją, że ludzie latami leczący się na niepłodność opowiadają wszystkim dookoła że nie chcą mieć dzieci, tak na odczepnego i żeby nie wtajemniczać innych w swoje problemy?
    • edelstein Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:06
      Podam przyklad znajomej,sprawa rozwodowa bedzie ja kosztowac okolo 5tys.euro.Od 5lat buja sie z mezem,ktory oporny jest,ze tak powiem.Sa dzieci,pan nie wykazuje zadnej ochoty na porozumienie.
      Syt.nr 2.Pan wyjechal i nie ma ochoty przyjechac sie rozwiesc.
      Naogladalam sie spora ilosc cyrkow okolorozwodowych i slubow mi sie odechcialo.Inni moga miec podobnie.
      • kikimora78 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:07
        a myślisz, że jak dwoje ludzi nie chce/nie może się dogadać co do majątku i dzieci a nie są małżeństwem to mają łatwiej?
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:12
          kikimora78 napisała:
          > a myślisz, że jak dwoje ludzi nie chce/nie może się dogadać co do majątku i dzi
          > eci a nie są małżeństwem to mają łatwiej?

          Łatwiej o tyle, że przynajmniej nasze prawo rodzinne umożliwia złośliwe odwlekanie lub wręcz uniemożliwienie rozwodu.
        • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:16
          Przypuszczam, że do rozwiązania związku partnerskiego wystarczy odpowiednia deklaracja z jednej strony.
          • kikimora78 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:18
            rozwiązanie to jedno, ale główną przyczyną problemów okołorozwodowych są dzieci i pieniądze, a tego się jednostronną deklaracją załatwić nie da niestety - i wtedy jest taka sama szarpanina, bez względu na to jak się związek nazywa.
            • crises Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 10:22
              Ale bywa też chęć odwetu, urażona ambicja czy zwykła złośliwość.
          • aneta-skarpeta Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:21
            no ale jak to
            tworze zwiazek partnerski i on chce sie rozstac, ale na warunkach, ktore mi nie odpowiadają, gdy czuje sie pokrzywdzona jego wizja rozstania- np niesprawiedliwy podział, nierozwiazane sprawy etc
      • przeciwcialo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 16:33
        W każdej z tych sytuacji można się rozwieść. Nawet jak strona oporna i wyjechała a to nawet lepiej bo łatwiej udowodnic rozkład pozycia.
    • morgen_stern Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:19
      Zawsze w takich wypadkach świerzbi mnie, żeby zadać to osławione pytanie: "A CO CI SZKODZI???"
      No bo w czym właściwie będzie przeszkadzać przeciwniczkom istnienie instytucji związku partnerskiego? Tak zupełnie realnie, nie ideologicznie? Tradycjonaliści przecież nadal będa mieć małżeństwa, nikt nikomu tego nie zabiera.
      • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:20
        morgen_stern napisała:
        > Tak zupełnie realnie, nie ideologicznie? Tradycjonaliści
        > przecież nadal będa mieć małżeństwa, nikt nikomu tego nie zabiera.

        Dokładnie tak! Zostawmy tradycjonalistom małżeństwa takimi jak oni chcą je mieć.
      • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:37
        Nie jestem przeciwniczką, po prostu tworzenie tej ustawy widzę jak potrzebę skrzyżowania gruszki z jabłkiem tylko po to by uzyskać sok jabłkowo-gruszkowy.
        Szkodzi mi to o tyle że ja, decydując się na ślub, decyduję się na wszystkie jego przywileje, obowiązki i konsekwencje. Wy skupiacie się na tym by dać ludziom świstek uprawniający do przywilejów, zwalniający z wszelakiej odpowiedzialności. A tak się nie da żeby nikogo nie skrzywdzić.
        Jednocześnie jestem za uproszczeniem procedury rozwodowej, zawieraniu małżeństwa przez pary homoseksualne i zmianom w prawie spadkowym.
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:40
          chipsi napisała:
          > Wy skupiacie się na tym by dać ludziomświstek
          > uprawniający do przywilejów, zwalniający z wszelakiej odpowiedzialności.

          I kolejny raz AAAA! Czy Ty w ogóle zapoznałaś się choćby z założeniami któregokolwiek z projektów?
          • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:06
            Ładnie krzyczysz ale nie obrażajmy się. gdybym nie wiedziała o czym mowa nie zabierałabym głosu, prawda? smile A o co mi biega napisała m.in. trochę niżej Joanek.
        • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:41
          No właśnie nie. To jest w pół drogi. Np. osoba w takim związku już nie będzie mogła figurować jako "osoba samotnie wychowująca dziecko", bo ma partnera, nie zabierze więc miejsca w kolejce do przedszkola, czy tam innego żłobka. Podaję to jako jeden z przykładów. Nie daje to wszystkich uprawnień, nie zabiera też wszystkich 'przywilejów'. Jest pośrodku (może nie idealnie, to zależy już od indywidualnych preferencji i priorytetów, jakie nadajemy różnym sprawom). Ale już nie jest to 0 lub 100% małżeństwa.
        • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:44
          No dobra, ale z jakiej odpowiedzialności to niby zwalnia, a? Bo o tej odpowiedzialności i odpowiedzialności, a ja nadal nie wiem od jakiej zwalnia związek partnerski.
          • joanekjoanek Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:55
            raohszana napisał:

            > No dobra, ale z jakiej odpowiedzialności to niby zwalnia, a? Bo o tej odpowiedz
            > ialności i odpowiedzialności, a ja nadal nie wiem od jakiej zwalnia związek par
            > tnerski.

            Z alimentów na małżonka?
            Z obowiązku opieki w trudnej sytuacji życiowej?
            Z obowiązku dzielenia się forsą na pół?
            • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:59
              joanekjoanek napisała:
              > Z alimentów na małżonka?
              > Z obowiązku opieki w trudnej sytuacji życiowej?
              > Z obowiązku dzielenia się forsą na pół?
              *
              Okiej, ale czy o to właśnie, między inszymi nie chodzi? O zmianę obowiązkowego układu, bez konieczności, po zawarciu małżeństwa, zmieniania ustrojów majątkowych dodatkowym aktem? Właśnie coby się różniło od małżeństwa i było wygodniejsze? Trochę to tak brzmi jakby ktoś zmuszał osobę do bycia poszkodowaną i podpisania papiura o związku partnerskim, a tak samo można wyłączyć powyższe w małżeństwie.
              • joanekjoanek Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:03
                raohszana napisał:

                > Okiej, ale czy o to właśnie, między inszymi nie chodzi?

                Chodzi, jak mniemam.
                Ale ja tylko grzecznie odpowiedziałam na konkretne pytanie, nie ustosunkowywałam się do niego moralnie smile
                • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:06
                  Ależ ja się nie czepiam, ino rozważam sobie smile No bo jakoś to dziwnie - skoro i tak można w jeden sposób zmniejszyć odpowiedzialność i cacy, to czamu drugi jest be? Może mi chipsi rzeknie smile
                  • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:17
                    Tracę wątek, to pewnie przez piątkowe popołudnie tongue_out
                    Podsumowując: nie widzę potrzeby tworzenia dodatkowej ustawy bo mamy dostępne wszystko w pakietach, które wystarczyło by tylko udoskonalić by wszystkim było dobrze - także tym, którzy już małzonków posiadają. A tak ja już ciastko zeżarłam i nie mam a drugiemu by się dało niekończący się tort.
                    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:20
                      chipsi napisała:
                      > mamy dostępne w szystko w pakietach,
                      > które wystarczyło by tylko udoskonalić by wszystkim było dobrze -

                      Naprawdę wierzysz, że jest JEDNO rozwiązanie, które pasuje wszystkim? Ja nie. Zachodnia Europa chyba również.
                      • wtopek Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:23
                        Kiedyś obiektem kultu był Kraj Rad, teraz Zachodnia Europa.

                        Notabene kiepsko ostatnio przędąca.
                      • chipsi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:23
                        Nie, nie wierzę. Ale widzę ich kilka innych (i przyznałam ze też nie są doskonałe). Opisałam wyżej.
                      • przeciwcialo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 09:22
                        Ah, Zachodnia Europa... naprawdę nie ma potrzeby sciągac wszystkiego co wynysla na zachodzie.
                    • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:23
                      E tam - nie każdy chce być mężem/żoną i użerać się z sądem i opowiastkami okołorozwodowymi. Osobne sprawy są o majątek, jakby kto nie wiedział, nie robi się tego "hurtem" na jednej.
            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:11
              joanekjoanek napisała:
              > Z alimentów na małżonka?
              > Z obowiązku opieki w trudnej sytuacji życiowej?
              > Z obowiązku dzielenia się forsą na pół?

              Nie zwalnia. A z dzielenia się kasą na pół zwalnia w małżeństwie rozdzielność majątkowa.
      • princess_yo_yo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:46
        to nie jest kwestia szkody tylko mnozenia niepotrzebnie przepisow prawnych ktorych w takim kraju jak pl (prawo kodeksowe) jest juz i tak za duzo i sa zbyt szczegolowe.
        zwiazkiem usankcjonowanym przez panstwo powinno zostac malzenstwo dla wszystkich par, hetero i homoseksualnych.
        reszta powinna byc rozwiazana praktycznie:
        szpita, lekarz - instytucja 'next of kin' gdzie mozna desygnowac kogokolwiek
        prawo dziedziczenia - uproscic dla wszystkich zainteresowanych, kazdy powinien miec prawo zrobic ze swoim majatkiem co tylko chce po smierci, jedynie zapewnienie bytu maloletnim do pelnoletnosci powinno byc obowiazkiem, podatki od spadku nie powinny zalezec od stopnia powinowactwa; zlikwidowac zachowek, przy braku testamentu prawo powinno cedowac na najblizszego krewnego/krewnych tylko i wylacznie
        nie wiem o co chodzi z zusem - ale najwyrazniej za duzo z tym problemow, zlikwidowac i w przypadku braku dochodow wydawac dostepne zasilki, nie mam pojecia o co chodzi z opieka na wspolmalzonka chyba nie sugerujecie ze mozna sobie wziac w pl platne wolne zeby dogladac chorego doroslego czlowieka, jesli tak to chyba najbardziej wrazliwy spolecznie kraj swiata
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:51
          princess_yo_yo napisała:
          > nie mam pojecia o
          > co chodzi z opieka na wspolmalzonka chyba nie sugerujecie ze mozna sobie wziac
          > w pl platne wolne zeby dogladac chorego doroslego czlowieka, jesli tak to chyba
          > najbardziej wrazliwy spolecznie kraj swiata

          Owszem można:
          www.zus.pl/default.asp?p=4&id=433
          Do tego jeżeli jedno z małżonków nie pracuje to z NFZ korzysta na podstawie składek drugiego małżonka.
          • princess_yo_yo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 15:18
            prosze, prosze nie tylko wrazliwy spolecznie ale tez strasznie bogaty najwyrazniej.

            nfz to wymyslony problem, skladki sa takie same wiec za kazdego nie pracujacego ktory korztysta z opieki zdrowotnej placa i tak na prawde wszyscy skladkowicze / podatnicy. nastepne niepotrzebne mnozenie mnozenie przepisow itd. dopisywanie ludzi gdziekolwiek do czyjegos obowiazkowego ubezpieczenia to administracyjna sraczka, nie ma takiej mozliwosci ze panstwo moze odmowic pomocy lekarskiej potrzebujacym
            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 15:24
              princess_yo_yo napisała:
              > nfz to wymyslony problem, skladki sa takie same wiec za kazdego nie pracujacego
              > ktory korztysta z opieki zdrowotnej placa i tak na prawde wszyscy skladkowicze
              > / podatnicy. nastepne niepotrzebne mnozenie mnozenie przepisow itd. dopisywani
              > e ludzi gdziekolwiek do czyjegos obowiazkowego ubezpieczenia to administracyjna
              > sraczka, nie ma takiej mozliwosci ze panstwo moze odmowic pomocy lekarskiej po
              > trzebujacym

              Nie masz racji. Za niepracujących płaci Urząd Pracy ale tylko za zarejestrowanych. Jak mąż utrzymuje żonę 'bo tak' to NFZ idzie z jego składek. Jakby nie była żoną musiałaby płacić. To samo jest np. z osobami pracującymi na tzw. umowy śmieciowe - mogą się opodatkować dobrowolnie albo nie płacić i korzystać ze składek żony/męża.

              Nie wiem czy państwo może odmówić pomocy lekarskiej - w nagłych przypadkach na pewno nie. Tyle, że osobę nieubezpieczoną się za tę pomoc kasuje.
              • princess_yo_yo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 15:58
                sugerujesz ze osoba ktora ma na utrzymaniu inne dorosle osoby (niepracujacy maz/zona, dorosle dzieci itd) placi wieksze skladki na zus/nfz? truno mi w to uwierzyc.

                przypisywanie skladek nfz to kogokolwiek i tego kto za nie placi to jest wirtualne przetwarzanie danych, strata czasu i atlasu, jedyna korzysc z tego wynikajaca to kilka setek/tysiecy ludzi ktorzy maja dzieki temu prace, chociaz w zaleznosci od punktu widzenia jest to korzysc dosc mocno dyskusyjna. pieniedzy w systemie napewno od tego nie przybywa.
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 16:34
                  princess_yo_yo napisała:
                  > sugerujesz ze osoba ktora ma na utrzymaniu inne dorosle osoby (niepracujacy maz
                  > /zona, dorosle dzieci itd) placi wieksze skladki na zus/nfz? truno mi w to uwie
                  > rzyc.

                  No właśnie NIE płaci. Mąż może mieć niepracującą całe życie żonę i jego składki obejmują ją. Gdyby nie była żoną to albo nie byłaby w ogóle ubezpieczona albo musiałaby pokrywać składki sama.
                  • princess_yo_yo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 17:27
                    no wiec skoro jest to kwestia tylko i wylacznie wirtualnego przekladania papierow w jaki sposob zwiazek partnerski ma z tym zwiazek lub nie.
                    trzeba usprawnic dzialanie rozliczen nfz a nie tworzyc nastepny 'zwiazek' zeby jeszcze bardziej nadymac istniejacy absurd.
                    • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 18:07
                      princess_yo_yo napisała:
                      > no wiec skoro jest to kwestia tylko i wylacznie wirtualnego przekladania papier
                      > ow w jaki sposob zwiazek partnerski ma z tym zwiazek lub nie.
                      > trzeba usprawnic dzialanie rozliczen nfz a nie tworzyc nastepny 'zwiazek' zeby
                      > jeszcze bardziej nadymac istniejacy absurd.

                      Nadal nic nie rozumiesz. Tobie się wydaje, że wszyscy są ubezpieczeni. NIE SĄ.

                      Może taki przykład zrozumiesz. Kobieta pracuje na umowę o dzieło. Nie obejmuje jej NFZ, jeżeli chce być ubezpieczona to musi sama sobie opłacić składkę. Jeżeli jest żoną nie musi nic płacić tylko dopisuje się do składki męża. Widzisz różnicę między dwoma składkami (on i ona) a jedną składką (tylko on)?

                      Kolejny przykład - urząd pracy płaci składkę NFZ tylko za zarejestrowanych bezrobotnych. Zdaje się po 3 odrzuconej ofercie pracy z UP skreślają z listy i traci się ubezpieczenie. A niepracującą żoną na koszt podatnika można być bez żadnych wymagań całe życie.
                      • princess_yo_yo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 18:03
                        pranie mozgu pt 'ubezpieczenie' to musi byc efekt strasznie dobrego pr albo powszechnego widzenia swiata.
                        zmartwie cie i to bardzo, za wszystko placa podatnicy a wiec ci ktorzy pracuja, za kazdego kto korzysta z opieki zdrowotnej bo panstwo nie ma prawa odmowic pomocy w potrzebie, co wiecej placa tak samo za bezrobotnych, niepracujace zony/mezow i innych czy to zarejestrowanych w urzedach pracy czy nie albo i innych miejscach, zasilkowiczow itd.

                        myslisz ze skad urzad pracy bierze pieniadze ktore 'placi' za zarejestrowanych bezrobotnych? to jest przesuwanie pieniedzy podatnikow z jednego miejsca w drugie i wewnatrzadministracyjna ksiegowosc tylko i wylacznie za ktora zawsze placa podatnicy. nazywanie tego byciem ubezpieczonm albo nie to tylko i wylacznie papiekowe wygibasy, ktore najwywazniej tez swoje podatnika kosztuja,

                        gratuluje wiary w rozdety aparat panstwowy i tego ze sie 'skladka' placi za leczenie.
                        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 23:46
                          princess_yo_yo napisała:
                          > nazywanie tego byciem ubezpieczonm albo nie to tylko i wylacznie pa
                          > piekowe wygibasy, ktore najwywazniej tez swoje podatnika kosztuja,

                          Nadal nie rozumiesz, że można być NIEUBEZPIECZONYM!!!! G..o prawda, że państwo nie może odmówić pomocy - może. Nieubezpieczony odejdzie w przychodni z kwitkiem - rozumiesz? Jeżeli będzie w sytuacji ratowania życia to tak - lekarz mu pomoże po czym WYSTAWI RACHUNEK.

                          Z tym, że chyba niepotrzebnie się produkuję bo i tak lepiej wiesz swoje. Ja byłam w sytuacji gdzie pracowałam na zlecenie i płacić za lekarza musiałam sama - za internistę, ginekologa etc. Niestety nikt mi 'wewnętrzną księgowością' żadnej składki nie przesunął. Byłam NIEUBEZPIECZONA.
                        • crises Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 10:27
                          Dziewczę, bredzisz.

                          Osoba nieubezpieczona dostanie po udzieleniu jej pomocy słony rachunek.

                          Za bezrobotnych płaci państwo - to taki bonus do zasiłku. A żeby dostać zasiłek dla bezrobotnych, też trzeba trochę popracować, więc z pewną nieśmiałością zauważę, że ci ludzie sobie to sami wypracowali wcześniej.
                          • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 16:36
                            Opłacanie przez państwo składki na NFZ za bezrobotnych a prawo do zasiłku to 2 różne rzeczy. Składka jest opłacana także tym którzy nie mają prawa do zasiłku.
    • ksionzka Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:42
      O ile tych homoseksualnych jakoś tam rozumiem i im trochę współczuje bo są ze sobą kupę lat a wg prawa są obcy dla siebie i w razie zgonu wspólnie gromadzony majątek staje się mega problemem i nie mają narzędzi żeby to ogarnąć o tyle z tych heteroseksualnych skarżących się na swój los to mi się tylko śmiać chce. No normalnie uśmiałam się do łez. Mają to czego nie mają pary homoseksualne i co ciekawe o co walczą a i tak im źle. Wniosek z tego taki że człowiekowi nie dogodzisz.
      • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:43
        ksionzka napisał(a):
        > Wniosek z tego taki że człowiekowi nie dogodzisz.

        Jak nie próbujesz nawet zrozumieć tylko z góry 'śmiejesz się do łez' z innych ludzi to na pewno.
        • ksionzka Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:53
          A jak będę próbować to na pewno przestanę się śmiać rozumiem. ha ha, dobre, dobre.
        • maligna567 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 04:25
          araceli napisała:

          > Jak nie próbujesz nawet zrozumieć tylko z góry 'śmiejesz się do łez' z innych l
          > udzi to na pewno.

          ale to jest żałosne z samego założenia i nie ma takiej szansy, żeby powstał sensowny projekt, jeśli on ma z jednej strony skończyc z dyskryminacja gejów - czyli musi im dac te same prawa, co małżeństwo, bo jeśli im da mniej, to nadal będzie dyskryminacja - mniejsza, ale jednak, a z drugiej strony ma jakoś tam zalegalizowac związki partnerskie, które nie chcą być małżeństwami. No biez wodki nie razbieriosz.
          Jedyny sens pakowania tych związków hetero-prtnerskich w tę samą ustawę, to ewentualnie rola listka figowego dla skrajnej prawicy, w sensie, że nie o samych gejów nam chodzi. Co i tak nie zadziałało.
          Geje powinni być w stanie zawierać małżeństwa, a niezależnie od tego powinny byc jakoś uregulowane związki cywilno-prawne, bez posłanki pawłowskiej zaglądającej pod kołdrę - no bo co, jeśli ja zostanę wdową i moja przyjaciółka tez i będziemy miec fantazję, żeby zamieszkac razem, bez sypiania ze sobą, ale z odpowiedzialnością, opieką, wspólnym majątkiem, dziedziczeniem itd? Bo gdybym z taką samą motywacją zamieszkała z kolegą-wdowcem, który mnie nigdy nie kręcił, to jakoś nikt by się nie doszukiwał w tym dziwności. Skąd w ogóle założenie, że seks jest jakims niezbednym czynnikiem w tym całym układzie?
          • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 09:21
            maligna567 napisał(a):
            > jeśli on ma z jednej strony skończyc z dyskryminacja gejów - czy
            > li musi im dac te same prawa, co małżeństwo, bo jeśli im da mniej, to nadal będ
            > zie dyskryminacja - mniejsza, ale jednak,
            (...)
            > Geje powinni być w stanie zawierać małżeństwa,

            Jak widać naszego homofobicznego i konserwatywnego sejmu nie stać nawet na zmniejszenie dyskryminacji. Nawet na dyskusję o zmniejszeniu dyskryminacji nie stać bo wczoraj nie głosowali nad przyjęciem ustawy tylko nad skierowaniem projektu do komisji. Przypominam, że ustawa antyaborcyjna nakazująca zgwałconej nastolatce urodzić dziecko bez problemu do komisji trafiła.

            Na marginesie - wczoraj też Sejm przegłosował poprawkę Senatu przywracającą szumnie likwidowany fundusz kościelny.
            • maligna567 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:27
              Owszem. Ale sejm złożony z bandy uprzedzonych idijotów, a projekt ustawy sprzecznej z samego założenia, to dwie różne rzeczy.
              Myślę, że bardzo dobrze się stało, że wszystkie trzy projekty nie przeszły i to w tak skandalicznej atmosferze. Jeszcze pare takich numerów, a parlament w obecnym kształcie nie będzie miał żadnych szans w ponownych wyborach, a przez te parę lat ludzie - wyborcy i kandydaci do sejmu - coraz bardziej się przyzwyczajac do tego, że istnieją związki jednopłciowe.
    • aga90210 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:48
      Moim zdaniem bardzo mało jest par, w których "my nie chcemy byc małżeństwem". We wszystkich artykulach, jak i wsród znajomych, to jedna osoba nie chce małżeństwa, a druga jak najbardziej chce!
      Jestem przeciwna zwiazkom partnerskim dla par hetero- spowoduje głownie spadek liczby małzenstw, bo faceci beda odkładali w nieskonczoność oświadczyny.
      Sama potrzebuje w związku stabilizacji, nie chciałabym np. miec dziecka poza małzenstwem- czulabym się z tym bardziej niepewnie niz "z papierkiem".

      A argument "to tylko papierek" zupełnie do mnie nie trafia- koro to tylko papierek, to czemu nie pójśc i nie podpisać?

      Dla par homo jak najbardziej powinny byc uregulowana prawnie mozliwośc rejestracji związku. nie nazwałabym tego "zwiazkiem partnerskim", aby katole nie blokowali ustawy w sejmie, ale jakoś "zestawem praw" czy cuś...
      • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:54
        Czyli partnerskich nie, albowiem na co mieć wybór - niech nieasertywne ludziki będą zabezpieczone, bo ichczegośinnegochcący partnerzy/partnerki nie będą mieć opcji.
        A jak spadnie liczba małżeństwo to so się stanie?
        • joanekjoanek Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 13:57
          raohszana napisał:

          > A jak spadnie liczba małżeństwo to so się stanie?

          I tak spada.
          Ale nie, na serio to może się jednemu z drugim pacanowi wydaje, że to koreluje ze spadkiem dzietności?
          • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:01
            joanekjoanek napisała:
            > Ale nie, na serio to może się jednemu z drugim pacanowi wydaje, że to koreluje
            > ze spadkiem dzietności?
            *
            Możliwe, poniekąd mogłoby, gdyby, w przypadku posiadania już dzieci, małżeństwo faktycznie coś gwarantowała w ramach nad nimi opieki. A na dobry ład - i tak się można wykręcić i co cwańsze sztuki tak robią. Ehhh, edukować trza społeczeństwo smile
      • bi_scotti Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:05
        Czy ktos wie jak polskie prawo traktuje zwiazki malzenskie zawarte legalnie poza PL? Np. moi przyjaciele poslubieni sobie oficjalnie i legalnie jakies 8 lat temu w Ontario - jak tych dwoch facetow potraktowaloby polskie prawo gdyby np. chcieli zamieszkac w PL (jeden posiada polskie obywatelstwo wiec wszystko jest mozliwe)? Byliby malzenstwem w oczach polskiego prawa?
        • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:08
          Ja nie mam pojęcia, ale proszę Cię - gdyby kiedyś na coś takiego się zdecydowali, to proszę, zaklinam, błagam - opowiedz, jaka jest reakcja polskich urzędów big_grin
      • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:08
        aga90210 napisała:
        > Jestem przeciwna zwiazkom partnerskim dla par hetero- spowoduje głownie spadek
        > liczby małzenstw, bo faceci beda odkładali w nieskonczoność oświadczyny.

        A co daje liczba małżeństw?
        • wuika Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:13
          Jak to co? Większą ilość oświadczyn. A to jest więcej pierścionków z brylantami. A to jest więcej pieniędzy dla jubilerów. A to jest więcej podatków!
      • beataj1 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:09
        No dobrze. Pytanie jest zatem takie - naprawdę chcialabyś mieć męża który tylko dlatego pogalopował do ołtarza/USC bo nie miał innej alternatywy?
        • ksionzka Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:13
          Jako prześmiewca muszę o to zapytać. Nie zadasz jej pytania czy chciałaby mężczyznę, który nie pobiegł do USC bo miał inną bardziej opłacalną ( dla siebie?) alternatywę?
          • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:15
            A to tylko dla niego bardziej opłacalna? A jak ona więcej zarabia?! To przecież jej się bardziej opłaci nie dawać mniej zaradnemu, no!
            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:16
              raohszana napisał:
              > A to tylko dla niego bardziej opłacalna? A jak ona więcej zarabia?! To przecież
              > jej się bardziej opłaci nie dawać mniej zaradnemu, no!

              W małżeństwie można mieć rozdzielność.
              • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:20
                araceli napisała:
                > W małżeństwie można mieć rozdzielność.
                *
                To fszyscy wiedzo. Kontekst wypowiedzi obadaj wink
                • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:21
                  raohszana napisał:
                  > To fszyscy wiedzo. Kontekst wypowiedzi obadaj wink

                  Kontekst jest taki, że 'nie dzielnie kasy na pół' nie jest rozwiązaniem stosowanym wyłącznie w związkach partnerskich.
                  • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:26
                    Nah, kontekst jest wypowiedzi beataj i ksionzki i, imputowanego przez ksionzke, przesmiewczego przesłania jej zapytania. Dowcipasy takie, można z nich robić buciki włoskie, no na litość...
          • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:16
            ksionzka napisał(a):
            > Jako prześmiewca muszę o to zapytać. Nie zadasz jej pytania czy chciałaby mężcz
            > yznę, który nie pobiegł do USC bo miał inną bardziej opłacalną ( dla siebie?) a
            > lternatywę?

            Chciałabym mężczyznę, który jest ze mną dlatego, że chce a nie dlatego, że nie opłaca mu się rozwód względnie jest ze mną dlatego, że ja mu rozwodu mogę nie dać wink
          • beataj1 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:20
            Jak by nie chciał a jej na tym by strasznie zależało to by się rozstali i po krzyku. Tu mamy argument: nie ustanawiajmy związków partnerskich bo spadnie liczba małżeństw bo faceci będą mieć alternatywę. Jak im się tą alternatywę zabierze to ślub wezmą z braku laku. Ot takie cielaczki prowadzone do ołtarza jak na rzeź (tu przesadzam oczywiście)
            • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:22
              beataj1 napisała:
              > Ot takie cielaczki prowadzone do ołtarza jak na rzeź
              > (tu przesadzam oczywiście)

              Bo złapanie chłopa i skuteczne uniemożliwienie mu ucieczki to cel życia kobiety. Nie wiedziałaś? wink
              • raohszana Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:27
                A to nie wystarczy przykuć do kaloryfera za nogę? Toż papier go nie zatrzyma, a metra grubego łańcucha - już tak big_grin
                • bi_scotti Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:56
                  raohszana napisał:

                  > A to nie wystarczy przykuć do kaloryfera za nogę? Toż papier go nie zatrzyma, a
                  > metra grubego łańcucha - już tak big_grin
                  >

                  O kaloryfery coraz trudniej - ludzie maja jakies podgrzewane podlogi albo inne wynalazki suspicious I o dobry lancuch tez juz nielatwo - wszystko schodzi na psy, moja Pani - coz kobiecie pozostaje gdy chce tego chlopa utrzymac? Tylko jakis glupi papier z urzedu ... Sodomia i gomoria tongue_out
                  • jowita771 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 07:23
                    Ogrzewanie podłogowe na pewno wymyslił facet, który nie chciał byc przykuty do kaloryfera.
              • beataj1 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:28
                No.
                Jak to powiedziała moja znajoma. Poznałam fajnego faceta. Gość ma pół roku na oświadczyny. Jak się do tego czasu nie oświadczy to wpadnę. Przecież to oczywiste że JA chce być z nim do końca życia.

                Z tego co wiem chyba zdążył się oświadczyć w planowanym czasookresie. Bp dziecko urodziło sie około roku po szczęśliwie zrealizowanym ślubie.
      • mondovi Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:30
        Sama potrzebuje w związku stabilizacji, nie chciałabym np. miec dziecka poza małzenstwem- czulabym się z tym bardziej niepewnie niz "z papierkiem".

        ale jaką magiczną pewność masz? Żyję na tzw. "kocią łapę" długo. Mamy syna szescioletniego i ni huhu nie wiem, w jaki sposób czułabym się pewniej? Że mnie nie zostawi, że mi zapłaci - o co chodzi?
        Swoją drogą ambiwalentny mam stosunek do par hetero, które są anty USC. Sama nie mam ślubu - nie dlatego, że przypisuje temu jakąś ideologię, po prostu nie chce mi się, nie widzę potrzeby - teraz. Z drugiej strony wiadomo, że związki partnerskie to przede wszystkim te pary, które NIE MOGĄ zawrzeć małżeństwa - i to nie tylko chodzi o pary homoseksualne. Znam przypadek dwóch staruszek - obie bezdzietne, obie bez pomocy rodziny - każda sprzedała swoją kawalerkę i kupiły wspólnie mieszkanie, wynajęły opiekunkę. Jedna z pań zmarła i zaczął się cyrk - druga staruszka musiałaby spłacać połowę wartości nowego mieszkania spadkobiercom, którzy w trymiga się odnaleźli. Pani się wyprowadziła, a młodzi mieszkanie wynajęli studentom. Czy takie panie, które z obawy przed samotnością, niedołężnością SĄ W ZWIĄZKU - mają do tego prawo? Nie powinno być to jakoś uregulowane?
        • ksionzka Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:49
          No dokładnie.
        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:52
          Ale chwilunia, kupiły meiszkanie na pół? Skąd pewność że chciały wysiudać spadkobierców ze spadku i dać swoją połowę mieszkania drugiej osobie?
    • soczek_bez_gazu Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:28
      a tymczasem gazeta wrzuciła ładną tabelkę z założeniami poszczególnych projektów:


      https://i.minus.com/iwJdbPik6jVyr.jpg


      Patrząc bliżej na kwestie dyskutowane w wątku:
      obowiązek alimentacyjny - jest
      rozwiązywanie związku bez udziału sądu - za zgodą obu stron
      • maligna567 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:32
        > rozwiązywanie związku bez udziału sądu - za zgodą obu stron

        o, a jak nie ma zgody obu stron to co?
        • przeciwcialo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:26
          To nalezy 3 razy wysłac sms na numer części opornej zwiazku o treści" zrywam z toba".
    • dziennik-niecodziennik Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 14:54
      w pelni jestem za możliwoscią zawierania homoseksualnych małżeństw cywilnych. Heteroseksualne związki partnerskie legalizowane są dla mnie podobnie jak dla Ciebie dziwne - instytucja malżeństwa cywilnego idealnie to załatwia, nie wiem po co mnożyć byty. a ze nei tak łatwo sie rozstac - no cóż, bądzmy dorosli, kazda decyzja pociąga za sobą jakąs tam odpowiedzialnosc. a nie kombinujemy jak by tu się związać tak żeby sie potem łatwo porozwiązywało...

    • kropkacom Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 16:45
      Nie rozumiem czemu tego rozwiązania nie można ot tak wprowadzić? W kogo to godzi? Ktoś by miał prościej, a nie ma mieć? Jak tupanie nóżką małej dziewczynki, która nie radzi sobie z otaczającym ją światem.
      • bi_scotti Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 17:50
        kropkacom napisała:

        > Nie rozumiem czemu tego rozwiązania nie można ot tak wprowadzić? W kogo to godz
        > i? Ktoś by miał prościej, a nie ma mieć? Jak tupanie nóżką małej dziewczynki, k
        > tóra nie radzi sobie z otaczającym ją światem.

        Oh, Kropka, taka duza dziewczynka co nie tupie nozka a takich prostych mechanizmow nie dostrzega: jesli mozna kumus utrudnic to czemu mu ulatwic? Life, eh uncertain
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 18:08
          bi_scotti napisała:
          > Oh, Kropka, taka duza dziewczynka co nie tupie nozka a takich prostych mechaniz
          > mow nie dostrzega: jesli mozna kumus utrudnic to czemu mu ulatwic? Life,
          > eh uncertain

          Niestety sad
    • mateoeasy Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 19:01
      wprowadzenie zwiazkow partnerskich to przeciez jak istniejacy konkubinat?. ogolnie przeciwnicy malzenstw nie chca miec wiazacego papierka, bo cenia wolnosc.z drugiej strony chca byc zabiezpieczeni prawnie i miec papierek wiazacy ale pod inna nazwa. no i jeszcze wchodzi kwestia taka, ze slubu sie nie bierze no i z rozwodem potem problemow nie ma.zwiazek partnerski tez bedzie mozna przeciez rozwiazac lub uniewaznic i tez bedzie sie jad saczyl. chcemy byc zatem nowoczesni i wolno zwiazkowi a tak naprawde odzywa sie i tak natura ludzka i zwyczajna potrzeba stzabilizacji i regulacji prawnych. moze by tak po prostu zmienic nazwe w USC zamiast malzenstwa w zwiazek partnerski, bo w sumie wielu parom chodzi dokladnie o takie sama prawa jakie posiadaja malzonkowie tylko slowo malzenstwo im przez gardlo nie przechodzi bo w glowach ciagle tkwi stereotyp ,ze maz pan a kobieta matka i zona.no takie mam zdanie. nalezy udoskonalic obecne prawo,uproscic. zmniejszyc koszty rozwodow.( a propos nie wierze, ze rozwiazanie zwiazku partnerskiego bedzie darmowe.) Z jednej strony to ciekawe komu bardziej zalezy na tym pol papierku, kobietom czy moze panom bardziej...
      • ksionzka Re: związki partnerskie- o co chodzi? 25.01.13, 19:03
        no musiałaś wszystko zniszczyć! musiałaś kurda mać
      • ceide.fields 10/10 25.01.13, 19:47
        Plus to że tak jest w EUROPIE, którą niektóre panie tutaj czczą bardziej niż zdewociałe mohery wielbią ojca Tadzia.

        "Europa" i "postęp" to argumenty ostateczne wink
        • kropkacom Re: 10/10 26.01.13, 09:24
          Potrzebne jest coś pośredniego między małżeństwem, a konkubinatem. To proste. Co w tym złego? Boicie się, ze szanowany małżonek się rozmyśli? Nie rozmyśli, bo już wdepnął. Synek nie będzie chciał kupić obrączki tej okropnej kobiecie, która go usidli? Jaki to ma wpływ na wasze osobiste życie, wybory? Żaden. Czyli pozostaje głupi upór w obronie jakieś tam tradycji.

          I tak, postęp jest dobry i trzeba nadążać. Ogólnie oczywiście, bo każdy ma swoje życie i swoje wybory.
          • ksionzka Re: 10/10 26.01.13, 12:44
            Oczywiście, że jest potrzebne ale dla par które nie mogą wziąć ślubu. To coś pośredniego dla par heteroseksualnych to to samo co ślub w USC tylko pod inną nazwą z możliwością łatwego rozstania ale TYLKO w teorii bo jak para chce się rozstać w zgodzie to czy rozwód czy rozstanie będzie proste i szybkie a jak chcą się żreć to czy trzeba wziąć rozwód czy jedynie rozstać to będzie syf się ciągnął i ciągnął.
            Zamiast mnożyć bezsensowne przepisy warto po prostu ułatwić już istniejące i umożliwić parom homo alternatywę. A że małżeństwo jest takie niemodne, staroświeckie i be dla nowoczesnych ludzi hetero, którzy chcą przed znajomymi uchodzić za światłą parę ze związku partnerskiego to cóż.
            Wycieczki z reszty postu uważam za śmieszne, karykaturalne, przerysowane, nie na temat.

            Kto o tym decyduje co jest dobrym pomysłem?



            Jak widać po poprzednich postach nie mam zamiaru wchodzić w dyskusje bo doskonale wiem jak się kończą na forach anonimowych. Wyrażam swoje zdanie a pytanie jest retoryczne.
            • araceli Re: 10/10 26.01.13, 16:17
              ksionzka napisał(a):
              > ożliwić parom homo alternatywę. A że małżeństwo jest takie niemodne, staroświec
              > kie i be dla nowoczesnych ludzi hetero,

              Bo małżeństwo JEST niemodne i staroświeckie. Małżeństwo cywilne pochodną instytucji religijnej małżeństwa. W prawie państwowym w ogóle nie powinno funkcjonować, związek cywilny powinno się zgłaszać/deklarować tak, jak zgłasza się zameldowanie czy wpisuje uposażonego do polisy.

              Jednak jest rzesza ludzi (w szczególności kobiet), które małżeństwa chcą - z całą otoczką kulturalną, rolami społecznymi itp. itd. Czemu im to zabierać?
              • ardzuna Re: 10/10 26.01.13, 16:23
                araceli napisała:

                > Bo małżeństwo JEST niemodne i staroświeckie. Małżeństwo cywilne pochodną instyt
                > ucji religijnej małżeństwa. W prawie państwowym w ogóle nie powinno funkcjonowa
                > ć, związek cywilny powinno się zgłaszać/deklarować tak, jak zgłasza się zameldo
                > wanie czy wpisuje uposażonego do polisy.

                A to już jest twój subiektywny poglad i nie ma powodu żeby kształtowac w ten sposób rzeczywistosc społeczną zanim nie zdobędzie większości. Na razie do tego bardzo daleko.
                • araceli Re: 10/10 26.01.13, 23:59
                  ardzuna napisała:
                  > A to już jest twój subiektywny poglad i nie ma powodu żeby kształtowac w ten sp
                  > osób rzeczywistosc społeczną zanim nie zdobędzie większości. Na razie do tego b
                  > ardzo daleko.

                  Prawa obywatelskie nie powinny być przedmiotem głosowania 'większości'. Nawet w demokracji mniejszości mają zagwarantowane prawa.
                  • ardzuna Re: 10/10 27.01.13, 16:33
                    Prawa obywatelskie to nie to samo co przywileje podatkowe. OIW homoseksualiści mają bierne i czynne prawo wyborcze, prawo do pracy, do kształcenia i wszystkie pozostałe prawa obywatelskie.
                    • araceli Re: 10/10 27.01.13, 17:00
                      ardzuna napisała:
                      > Prawa obywatelskie to nie to samo co przywileje podatkowe. OIW homoseksualiści
                      > mają bierne i czynne prawo wyborcze, prawo do pracy, do kształcenia i wszystkie
                      > pozostałe prawa obywatelskie.

                      A za co przysługują 'przywileje podatkowe'? Za... bycie większością, bo większość je przyznaje. Przyznawanie w ten sposób przywilejów jest dyskryminacją i tutaj kółko się zamyka.
                      • ardzuna Re: 10/10 27.01.13, 17:36
                        Bzdura. Wcale nie za bycie większością tylko za to co chce promować państwo. Tu jest lista ulg za 2012. Za 2013 to się zmieni np. nie będzie ulgi internetowej:
                        podatki.wp.pl/ulgiiodliczenia.html?ticaid=1ff5a
                        Ulga na dzieci

                        Zasady ulgi w rozliczeniach za 2011 roku są takie same jak w 2011 r. Za miniony i bieżący rok na każde dziecko możemy odpisać...

                        Ulga za Internet

                        Każdy może odpisać od dochodu maksymalnie 760 zł.

                        Ulga od darowizny

                        Zasady są takie same jak w roku ubiegłym. Podstawowa ulga za darowizny daje prawo do odpisania od dochodu wydatków na szlachetne cele do 6 proc. rocznego dochodu...

                        Ulga za krew

                        Jako darowiznę fiskus traktuje również krew. Honorowi dawcy mogą liczyć na taką samą ulgę jak inni ze szlachetnym sercem.


                        Ulga na cele rehabilitacyjne

                        Ulga na cele rehabilitacyjne przysługuje osobom niepełnosprawnym bądź podatnikom mającym na utrzymaniu osoby niepełnosprawne...

                        Ulga odsetkowa

                        W ramach tzw. praw nabytych część osób, która przed końcem 2006 roku wzięła kredyt wciąż może stosować ulgę na spłatę kredytu mieszkaniowego.

                        Ostatnią ulgą jest możliwosc wspólnego rozliczania sie przez małżeństwo
                        (vide Konstytucja RP, Rozdział 1, Art. 18: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”wink
                        Ściągawka z wos:
                        wypracowania24.pl/wos/2904/konstytucja-rp-art-18
                        Małżeństwo opiera się na zasadzie dobrowolności i jest wolnym wyborem jednostek. Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki, jakie przysługują im z racji zawarcia związku małżeńskiego, oraz prawa w rodzinie, wobec swoich dzieci. Rodziną są małżonkowie i ich dzieci. Rodzina jest podstawową komórką społeczną i jej pierwszym zadaniem jest wychowanie potomstwa....
                        • araceli Re: 10/10 27.01.13, 18:12
                          ardzuna napisała:
                          > Bzdura. Wcale nie za bycie większością tylko za to co chce promować państwo.

                          Ale co chce niby promować państwo? Małżeństwo? Jaką niby wartość ma małżeństwo samo w sobie?

                          Ty nadal nie rozumiesz, że bezrefleksyjnie, bez najmniejszego zastanowienia powtarzasz utarte schematy. Może i małżeństwo było kiedyś tożsame z rodziną, kiedy posiadanie dzieci pozamałżeńskich było piętnowane. Ale świat się zmienia a konserwy tego nie potrafią zrozumieć. Bodaj 20% dzieci rodzi się poza małżeństwami a będzie ich jeszcze więcej. Ludzie przestają się realizować jako rodzina w instytucji małżeństwa cywilnego, które jest pochodną instytucji religijnej.

                          Świata nie zmienisz - można go jedynie zrozumieć i dostosować prawodawstwo do rzeczywistości.
                          • ardzuna Re: 10/10 27.01.13, 20:21
                            araceli napisała:

                            > ardzuna napisała:
                            > > Bzdura. Wcale nie za bycie większością tylko za to co chce promować państ
                            > wo.
                            >
                            > Ale co chce niby promować państwo? Małżeństwo? Jaką niby wartość ma małżeństwo
                            > samo w sobie?

                            Chce promować małżeństwo i ma to zapisane w konstytucji. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Póki się tego nie zmieni nie ma konstytucyjnego powodu żeby jakiekolwiek inne związki miały pełnię przywilejów jakie mają małżeństwa.

                            > posiadanie dzieci pozamałżeńskich było piętnowane. Ale świat się zmienia a kon
                            > serwy tego nie potrafią zrozumieć. Bodaj 20% dzieci rodzi się poza małżeństwami
                            > a będzie ich jeszcze więcej.

                            Jest to tylko 20% a nie aż 20%. I jeszcze nie 80%. A samotni rodzice mają ułatwienia wynikające z tego ze jest im trudniej niż parom wychowującym dzieci. Wzięcie ślubu cywilnego jest na tyle łatwe i bezbolesne (wiem bo brałam) że naprawdę można to zrobić jeśli się chce miec prawa przysługujące małżeństwu i nie widzę powodu zeby tworzyc specjalny podsystem prawny dla tych którym się nazwa małżeństwo nie podoba. A jeśli się chce wyjść ze związku tak jak sie stoi podejmując decyzję w ciągu 5 minut to ja szczerze mówiąc nie widziałabym powodu żeby osobie tak luźno związanej ze mną psychicznie i tak mało nastawionej na podejmowanie trwałych zobowiązań wobec mnie dawac prawo do decydowania o moim zyciu lub śmierci gdybym była nieprzytomna.

                            > Świata nie zmienisz - można go jedynie zrozumieć i dostosować prawodawstwo do r
                            > zeczywistości.

                            Więc na razie ta rzeczywistość nie zmieniła się jednak na tyle żeby zmiana prawodawstwa była konieczna i oczywista - jak na to wskazują ostatnie wydarzenia. Świata nie zmienisz i nie przyspieszysz postępu bacikiem prawnym jeśli postęp ten nie dokonał sie jeszcze w głowach ludzi.
                            • araceli Re: 10/10 27.01.13, 21:08
                              ardzuna napisała:
                              > Chce promować małżeństwo i ma to zapisane w konstytucji. Małżeństwo jako związe
                              > k kobiety i mężczyzny. Póki się tego nie zmieni nie ma konstytucyjnego powodu ż
                              > eby jakiekolwiek inne związki miały pełnię przywilejów jakie mają małżeństwa.

                              No właśnie. Promujemy coś ale nie wiemy PO CO.

                              > Jest to tylko 20% a nie aż 20%.

                              20% to już zjawisko pokazujące zmiany społeczne. Nie można go ignorować.
                              • ardzuna Re: 10/10 27.01.13, 23:29
                                araceli napisała:

                                > No właśnie. Promujemy coś ale nie wiemy PO CO.

                                Wstąpienie w związek małżeński to wstąpienie w prawa i obowiązki wobec drugiej osoby i generalnie lepiej jeśli ludzie chcący mieć ze sobą dzieci nie unikają takich zobowiązań oraz zakładają trwałość związku. Zwłaszcza ze względu na dobro dzieci. Myślę że jest to wystarczająca podstawa do otaczania małżeństwa szczególną ochroną.

                                > 20% to już zjawisko pokazujące zmiany społeczne. Nie można go ignorować.

                                Powiedz mi ile z tych 20% to dzieci matek których partnerzy się na nie wypięli, a ile to dzieci urodzone w konkubinatach?
            • kropkacom Re: 10/10 26.01.13, 16:28
              > Zamiast mnożyć bezsensowne przepisy warto po prostu ułatwić już istniejące i um
              > ożliwić parom homo alternatywę. A że małżeństwo jest takie niemodne, staroświec
              > kie i be dla nowoczesnych ludzi hetero, którzy chcą przed znajomymi uchodzić za
              > światłą parę ze związku partnerskiego to cóż.
              > Wycieczki z reszty postu uważam za śmieszne, karykaturalne, przerysowane, nie n
              > a temat.

              Możesz sobie uważać co chcesz, ale małżeństwo nie jest niemodne. Po prostu nie jest dla wszystkich. Sama jestem szczęśliwą mężatką już ponad dziesięć lat i teoretycznie jestem very tradycyjna, bo to mój pierwszy i jedyny partner. I wiesz co? Gucio mi, ze ktoś chce inaczej. O ja! Jestem taka nowoczesna, czy jeszcze staroświecka?
              • araceli Re: 10/10 26.01.13, 16:29
                kropkacom napisała:
                > Możesz sobie uważać co chcesz, ale małżeństwo nie jest niemodne. Po prostu nie
                > jest dla wszystkich. Sama jestem szczęśliwą mężatką już ponad dziesięć lat i te
                > oretycznie jestem very tradycyjna, bo to mój pierwszy i jedyny partner. I wies
                > z co? Gucio mi, ze ktoś chce inaczej. O ja! Jestem taka nowoczesna, czy jeszcze
                > staroświecka?

                Modne/niemodne, staroświeckie/nowoczesne każdy niech ma i nazywa jak chce.
                • kropkacom Re: 10/10 26.01.13, 16:33
                  Może raczej twardogłowy, z fobią przeciw otwarty umysł i świadomość własnych wyborów. Nawet postęp brzmi lepiej. Nowoczesny? Co to w ogóle jest?
      • exina Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 00:51
        mateoeasy napisała:


        >wink Z jednej strony to ciekawe komu bardziej zalezy
        > na tym pol papierku, kobietom czy moze panom bardziej...

        Obie płcie mają swoje powody.
        Hetero chodzi głównie łatwe zarejestrowanie tymczasowego związku i korzystanie z przywilejów prawnych, do tego łatwe wyrejestrowanie związku. Nie bez znaczenia jest chęć uniknięcia szopki związanej z weselem - wielu młodych ludzi chciałoby tego uniknać - oraz oczywiscie z rozwodem.

        Powody wydawałoby się są oczywiste, wielu osobom jednak się to nie podoba, mimo ze niczego im od tego nie ubywasmile. Mnie to przypomina katolików zakładająych watki na forum "ale dlaczego ateiści mają choinkę i prezenty". No mają. Dlatego tez niektóry chcą miec przywileje prawne małżenstwa, ale bez szopek weselnych i nachlanego wujka staszka, rozwodowych jazd sądowych i wszelkich innych naleciałosci kulturowych. No ale jak to tak, ja oprócz prezentów mam jeszcze isc na pasterkę, a oni nie muszą?!

        Będę w szoku, jesli w panstwie wyznaniowym, jakim jest Polska, cos takiego jak związki partnerskie przejdzie. Nie uwierzę, póki nie zobaczę. 90% społeczenstwa (wyborócw) jest na to niegotowa, jest 100 milionów wazniejszych spraw, którymi należałoby się zająć w pierwszej kolejności, wszystko to pływa w jakims politycznym absurdzie. Jednym slowem, rząd pochyla się nad rózami, gdy płoną lasy, mimo ze nikt o róze nie dba, ani nawet ich nie lubi.
        • ksionzka Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 12:47
          No normalnie straszna Polska gdzie w Konstytucji napisali, że trzeba mieć wesele i to koniecznie z pijanym panem Wieśkiem, Staszkiem czy Bronkiem.
        • maligna567 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 15:38
          jaja sobie robisz? nie chcesz wesela z pijanym wujem, to go nie robisz, obowiązku nie ma, nie musisz w tym celu zmieniac prawa.

          Co do rozwodów - jesli małżeństwo nie ma dzieci i majątku do podziału, to to raczej nei jest szczególnie uciążliwe, nie znam pary, której sąd by to utrudniał, a jeśli są dzieci i/lub majatek (nie mówiąc o sytuacji typu "ona pracowała na posadzie i utrzymywała jego i siebie, podczas, gdy on rozkręcał własną firmę i wszystkie zarobione pieniądze pakował w jej rozwój, a jak zaczęło hulac, to kopnął ją w d*pę"), to słabo sobie wyobrażam "rozstanei za obopólną zgodą bez udziału sądu".
    • franczii Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 04:56
      Z udzielaniem informacji o stanie zdrowia to troche mi sie dziwny problem wydaje.
      Kiedy moj maz po wypadku byl w szpitalu to jakos nikt mnie nie legitymowal i nie kazal przynosic aktu malzenstwa, ktorego zreszta nie mialam bo nie bylismy jeszcze malzenstwem.
      • kai_30 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 09:07
        Akurat tak trafiłaś. A ja, żeby skserować dokumentację medyczną mojego syna (niepełnoletniego) w poradni specjalistycznej, musiałam pokazać jego akt urodzenia i swój akt ślubu, bo dowód osobisty nie wystarczył w obliczu naszych różnych nazwisk (wyszłam drugi raz za mąż). Zatem różnie bywa.
        • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:24
          Dokładnie. Znajomi nie mają ślubu, mają dziecko. Był problem z porodem rodzinnym bo położna uznała że mimo że on jest ojcem to nie jest upoważniony. Dopiero większa awantura załatwiła sprawę.
          • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:29
            A uznał dziecko przed porodem?
            • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:32
              A jak można uznać dziecko bez aktu urodzenia? Tak, mieszkali razem. Nagle zmieniał się położna i nowa nabzdyczona zaczęła odstawiać szopkę.
              • lusitania2 Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:38
                tanebo napisał:

                > A jak można uznać dziecko bez aktu urodzenia?

                normalnie, stosowne przepisy na tę okoliczność znajdziesz w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.
                • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:40
                  Nie wiem. Nie pomyślał przed porodem że musi cyrograf krwią podpisywać. Ogólnie lekarze zamiast duszami pacjentów powinni zajmować ich chorobami.
                  • przeciwcialo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:44
                    Cóz, przepisy powstały po to aby zadbac o dobrostan dziecka. No i dobrze świadczy o przyszłym ojcu żyjącym z matka dziecka w związku nieformalnym albo w żadnym.
                    • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:48
                      Właśnie. A co gdyby zginął w wypadku przed narodzinami dziecka?
                      • przeciwcialo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 17:01
                        Przed uznaniem czy po uznaniu?
                        Jesli przed uznaniem to pewnie można jakos sadownie dochodzic praw dziecka, no ale nie znam się.
                        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 17:05
                          Przed uznaniem. Uznanie zapewne jest wystarczającym aktem woli do uznania dziecka za dziecko danego ojca.
                          • przeciwcialo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 17:07
                            No to pewnie tylko sądowe rozwiązanie wchodzi w gre, badania genetyczne itp.
              • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:47
                www.um.warszawa.pl/zalatw-sprawe-w-urzedzie/sprawa-w-urzedzie/przyjecie-oswiadczenia-o-uznaniu-ojcostwa-dziecka-narodzo
                Ale szczerze mówiąc dziwię się. Za moich czasów można było rodzić z koleżanką (znam taki przypadek).
                • tanebo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 16:52
                  Nie znam przypadku, nie ja jestem ojcem. Dowiedziałem się w ramach męskich ploteczek więc szczegółów nie znam. Generalnie problem wynikł nagle. Matka sama dostała się do szpitala a ojciec przyjechał później. I na recepcji baba miała problem bo nie jest spokrewniony z pacjentką.
                • przeciwcialo Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 17:02
                  Ja byłam przy porodzie kolezanki, mąż nie dojechał bo był kilka tys km od domu a poród zaczął się wczesniej.
                  • baltycki Re: związki partnerskie- o co chodzi? 26.01.13, 17:40
                    Pacjenci przebywający w szpitalu lub w innych zakładach opieki zdrowotnej, przeznaczonych dla osób wymagających całodobowych lub całodziennych świadczeń zdrowotnych, mają ponadto prawo do:


                    • dodatkowej opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną osobę wskazaną przez siebie
      • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 29.01.13, 23:22
        franczii napisała:

        > Z udzielaniem informacji o stanie zdrowia to troche mi sie dziwny problem wydaj
        > e.
        > Kiedy moj maz po wypadku byl w szpitalu to jakos nikt mnie nie legitymowal i n
        > ie kazal przynosic aktu malzenstwa, ktorego zreszta nie mialam bo nie bylismy j
        > eszcze malzenstwem.

        Właśnie mąż przepisuje się do mojego lekarza rodzinnego. Wraz z deklaracją wyboru dostałam do wypełnienia oświadczenie w którym wskazuje się osobę upoważnioną do zasięgania informacji o stanie mojego zdrowia oraz do uzyskania dokumentacji medycznej. DOWOLNĄ OSOBĘ.
    • ksionzka kocham Cię. 26.01.13, 18:17
      - Znaczy się..yyyy...chcesz zerwać?
      - No! A czy ja Baśka niewyraźnie mówię?
      - Ale, jak niby to zrobisz...?
      - Jedna taka napisała, że trza wysłać esemesa na numer 87(..) ale ona chyba jakaś rozgarnięta to nie była. Jam wszystko wyczytał, napisali w GW że trzeba splunąć trzy razy, wziąć dwa oddechy - że niby się zastanowiłem i powiedzieć: " paszoł won".
      - Jacek! Tyś to już całkiem zdurniał! Przecież to jakieś głupie czary! Kto to wymyślił?
      - Głupia ty! SEJM! Nowoczesny Europejski Sejm w którym siedzą ematki! Sama ty głupia je wybierałaś! A że czary? Kywa ważne, że nie katolickie!
      - Ale Jacek! Ile razy mam Ci to powtarzać! Róża nazwana innym imieniem tak samo pachnie?
      - Weź już ty przestań z tymi swoimi mądrościami! Było miło, ale się skończyło.
      Jacek z lekkim uśmiechem na ustach, pogwizduje wesołą wdówkę i ubiera swoją niedzielną kurtkę.
      - Jacek! A gdzie ty się wybierasz?
      - Jak to gdzie? Do baru. Wypiję dwa kieliszki i porozglądam się za nową jakąś, no wiesz...ciebie nie ma, ktoś musi być - czy ta zawiła metafora czy tam aluzja daje ci coś do myślenia?
      - STOP! Ja już mam dość tych bzdur. Zanim sobie pójdziesz do tego baru, musisz rozwiązać ze mną związek partnerski HA, HA - podpisaliśmy papier to teraz siedź na duuppie, póki nie podpisze że rozwiązujemy. A powiem Ci Jacek w tajemnicy, że ja nie mam zamiaru niczego podpisywać czy rozwiązywać. Co ty myślisz!? Że ja tyle życia zmarnowała dla ciebie na darmo?
      Następuje charakterystyczne dla niedźwiedzi Grizzly warczenie.
      - Baśka...czekaj co ty opowiadasz? Ja mówię: "paszoł won", ty idziesz, ja zostaje i się bawię. Heloł! Tak to miało być..
      - No a nie jest tak? Mówisz: "paszoł won", ja idę po patelnie, ty zostajesz w salonie i się bawisz: w złap patelnię, zanim cię uderzy w ten głupi siwy łeb.
      - Znaczy małżeństwo?
      - No! Ino inaczej się nazywa i kupa ukryta jest za krzaczkiem.
      - Że co?
      - No. W małżeństwie musisz się rozwieść co uznane jest za nieprzyjemne, kłopotliwe, czasochłonne kówno. Kówno, które stoi na środku twej drogi do nowego życia.
      - No a z tym krzaczkiem?
      - W związku partnerskim jaki mamy też trzeba się rozstać, na tej samej drodze staje Ci biurokracja ino trochę krótsza i bez sądu, przynajmniej w teorii bo chyba taki głupi nie jesteś, żeby nie zrozumieć, że jak ktoś chce się rozstać dobrowolnie to zrobi to szybko i sprawnie z sądem i bez niego. A jak ktoś nie chce to i bez sądu i tak się w sądzie skończy.
      Ładni to ino napisali. Takie kówno za krzakiem żeby było "ładni", "estetyczni", "modni" i po Europejsku ty, ty oszołomie jeden! Postęp się to nazywa.
      - Postęp, chyba podstęp! W wątrobie ja mam taki postęp!
      - No Jacek! Nie to żebym ci nie współczuła, ale jedni wierzą w religię i ślepo są w nią zapatrzeni, inni w modę na inność i też ślepą łykają każdy podstęp..tfu postęp. Tę samą róże nazywają inaczej i śmieją się z siebie nawzajem mimo, że to samo czynią.
      Nastała grobowa cisza! trwała dobę albo i dwie. Nikt nie był w stanie określić dokładnie. Po upływie tego czasu, zrezygnowany Jacek powiedział:
      - Dobra Baśka, idę ci zrobić obiad.
      - Tylko ma być dobrze doprawiony, nie po to tyle haruje, żebyś mi takimi romantycznymi kolacjami z niestrawnością gratis karmił KOCHANIE.
      • kropkacom Re: kocham Cię. 26.01.13, 18:28
        Twórczość własna?
      • chipsi Re: kocham Cię. 28.01.13, 09:59
        big_grin
    • asia_i_p Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 10:49
      Ja sobie to tak wyobrażam, że związek partnerski jest "łatwiej odwracalny" niż małżeństwo. Na przykład wykluczający całkowicie alimentację partnera po ustaniu związku. Jest formą pośrednią między związkiem całkiem nieformalnym a małżeństwem.
      • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 16:37
        Ale wszystkie te projekty zakładają prawo do alimentacji partnera, co mnie osobiście dziwi.
        • kropkacom Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 20:55
          Dlaczego cię dziwi? Dziecko ma rodziców i oni (rodzice) mają obowiązki względem tego dziecka. Konkubinat chyba też nie wyklucza alimentów, co?
          • kropkacom Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 20:56
            Chyba, ze się mylę co do konkubinatu.
            • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 23:25
              Ale tu chodzi o alimentowanie partnera a nie dziecka urodzonego w tym związku.
    • login_znany_moderatorowi_forum Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 17:58
      O odwrócenie uwagi od fatalnych wyników gospodarczych, prywatyzacji Lotosu itd itp.
      Nie pierwszy i nie ostatni cyrk.
      • bi_scotti Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 18:59
        Tak przy okazji watku, moze kogos zainteresuje, ze od wczoraj moja prowincja Ontario ma nowego premiera - KW ma 59 lat, jest lesbian, od ponad 25 lat mieszka ze swoja partnerka, ma 3 dzieci, 2 wnuczki, Master's Degree z Harvard i ogolnie jest cool lady wink
        https://media.zuza.com/d/1/d11e3acf-5c0c-42b2-bb5d-bf735de09af7/wynne___Content.jpg
        • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 20:23
          Piszesz w jakimś dziwnym volapüku. Połowa jest po polsku a połowa po angielsku.
          • kropkacom Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 21:10
            Poważnie nie zrozumiałaś? big_grin
            • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 23:30
              Brzydzi mnie taki językowy rynsztok.
        • araceli Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 21:09
          bi_scotti napisała:
          > Tak przy okazji watku, moze kogos zainteresuje, ze od wczoraj moja prowincja On
          > tario ma nowego premiera - KW ma 59 lat, jest lesbian, od ponad 25 lat mieszka
          > ze swoja partnerka, ma 3 dzieci, 2 wnuczki, Master's Degree z Harvard i ogolnie
          > jest cool lady wink
          > https://media.zuza.com/d/1/d11e3acf-5c0c-42b2-bb5d-bf735de09af7/wynne___Con
> tent.jpg

          No co ty. Przecież lesbijki 'potencjalnie' nie mogą mieć dzieci tongue_out
          • miaowi Zastanawiałam się przez moment nad związkiem p... 27.01.13, 21:24
            partnerskim, ale wyszło mi, że upupiłby mnie tak samo jak małżeństwo. Mam swoje dziecko z poprzedniego związku, więcej mieć nie będę. I teraz gdybym jednak zawarła związek partnerski z obecnym partnerem, to musiałabym na niego płacić, jakby coś poszło nie tak albo jakby stracił pracę; straciłabym przywileje z tytułu bycia samotną matką; jeszcze, nie daj Boże, zacząłby się wtrącać do dziecka albo rościć sobie prawa do mojego mieszkania. A po mojej śmierci (choć na razie nigdzie się nie wybieram), zaczęłaby się szarpanina spadkowa - w tej chwili jest jasne, że 100% dziedziczy po mnie dziecko i tak ma zostać. Nie chciałabym, żeby córka musiała się z moim partnerem sądzić o to, co po sobie zostawię.
            Mimo wszystko jednak uważam, że związki należy umożliwić. Dlaczego?
            Znam kilka par jednopłciowych, które CHCĄ być za siebie nawzajem odpowiedzialne, utrzymywać partnera na bezrobociu, przepisać mu mieszkanie w spadku i załatwiać za niego sprawy, jak będzie w szpitalu. Czyli de facto są bardziej rodziną niż my, hetero, ja i mój partner.
          • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 23:30
            Spłodziła te dzieci ze swoją partnerką?
            • soczek_bez_gazu Re: związki partnerskie- o co chodzi? 27.01.13, 23:56
              a jakbym spłodziła dziecko z ogrodnikiem a wychowuję z mężem, to co wtedy? Mogę dziedziczyc po męzu bez podatku czy nie?
              • ardzuna Re: związki partnerskie- o co chodzi? 28.01.13, 09:07
                To bardzo poważny problem :-] Jak mąż uznał ojcostwo to tak. Jak nie to twoje dziecko dziedziczy bez podatku po ogrodniku wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka