16.02.13, 17:41
na fali wątku o rodzicach pracujących od 9 do 18
ile ojcowie Waszych dzieci spędzają z nimi czasu dziennie?
7-10 min jak statystyczny polski ojciec czy mniej/więcej?
czy poza tym gotują dzieciom, piorą, leczą w czasie choroby, odrabiają z nimi lekcje, wiedzą co gdzie znajduje się w szafie, chadzają na wywiadówki, odwożą na zajęcia dodatkowe itp.
czy służą tylko jako bankomat?
no i standardowe pytanie do ematek, których partnerzy poświęcają dzieciom nie więcej niż 10 min dziennie/ są weekendowymi ojcami lub widują dziecko 3 razy do roku bo pracują za granicą/ są marynarzami/ żołnierzami:
po co Waszym facetom dzieci skoro się nimi nie zajmują? czemu akceptujecie to, że wolą pracować zamiast zajmować się dziećmi?
bo w wątku o rodzicach pracujących 9-18 i w wielu innych o matkach pracujących zawodowo kontra niepracujących zawodowo udowadniano że nie tylko jakość czasu spędzanego z dzieckiem jest ważna, ilość także
czyżby w przypadku ojców było inaczej?
btw, zawsze niezmiernie śmieszy mnie do łez gdy pewna grupa matek na pełen etat zarzuca swoim pracującym zawodowo koleżankom, że przez pracę zaniedbują swoje dzieci jednocześnie nie mając nic przeciwko ojcom swoich dzieci widującym dziecko 5 min dziennie lub rzadziej
jak to jest?

Obserwuj wątek
    • klubgogo Re: ojcowie 16.02.13, 17:47
      Ile? 10 minut rano, 10 minut wieczorem, 2 godziny w sobotę, całą niedzielę i święta.
      Pracuje nie dlatego, że chce, ale dlatego, że musi (również w sobotę). Nie odwozi dziecka do przedszkola, bo ma nie po drodze, po drodze mam ja. Nie gotuje dziecku, bo je w przedszkolu, znajdzie ubrania w szafie, bez przesady. Bankomatami jesteśmy obydwoje. Nic mu nie zarzucam, robi wszystko co może, by z 12-godzinnego dnia pracy wygospodarować te 10-minutówki. Gdyby doba miała 48, można by dyskutować.
    • mruwa9 Re: ojcowie 16.02.13, 17:52
      Moj maz spedza z dziecmi (aktywnie) wiecej czasu niz ja. Odrabia lekcje, jezdzi na narty i lyzwy, zabiera na spacery, do biblioteki, czyta im ksiazki. Wlasciwie caly czas w domu, poza krotkimi wyjatkami, poswieca dzieciom, dopoki sa na chodzie.
    • kropkacom Re: ojcowie 16.02.13, 17:55
      I teraz czekasz, aż staną w szeregu te, których partnerzy dzieci swoich prawie nie widują i posypią głowy popiołem? Ale prosz:

      www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,9935965,Polski_tata_bije_na_glowe_Europejczykow.html
      Mąż W dzień jest w domu do dyspozycji około 6 godzin. Jeśli idzie na popołudnie to odbiera młode ze szkoły. Do lekarza chodzi z dzieciakami. Właściwie chodzimy w różnych konfiguracjach: razem, każde z osobna. Na wywiadówki chodzi też (o czym nie raz pisałam). Lekcje? Jak najbardziej. I tak, to on utrzymuje nasza czteroosobową rodzinę.
      • liliankaa77 Re: ojcowie 16.02.13, 18:01
        nie
        po prostu nie lubię hipokryzji i podwójnych standardów
        • kropkacom Re: ojcowie 16.02.13, 18:04
          No cóż, kobiety nadal twierdzą, ze ojcowie to gorsi, mniej ważni rodzice. No chyba, ze chodzi o dziesięcioletniego chłopca. smile A tatusiom w to graj...
      • kropkacom Re: ojcowie 16.02.13, 18:02
        I z tego artykułu wynika generalnie, ze samym dzieciom poświecą się bardzo niewiele czasu.
      • franczii Re: ojcowie 16.02.13, 19:27
        6 godzin dziennie to nawet ja z dziecmi nie spedzam.
        Niestety wiekszosc normalnych ludzi nie ma takiego luksusu, zeby moc utrzymac rodzine z jednej pensji i jeszcze samemu miec do dyspozycji 6 godzin dziennie.
      • morekac Re: ojcowie 16.02.13, 21:58
        Ciekawy ten zalinkowany artykuł...

        'Pracujący ojcowie z USA poświęcają na opiekę nad potomstwem więcej czasu niż jakikolwiek inny naród w krajach wysoko uprzemysłowionych - ponad godzinę dziennie. Oczywiście nie przebiją pod tym względem amerykańskich mam pracujących w pełnym wymiarze, które mają dla swoich pociech zaledwie minutę mniej niż pełnoetatowi ojcowie, czyli 94 minuty. Z kolei Amerykanki nie pracujące zawodowo mają godzinę więcej czasu dla swoich pociech niż ojcowie pozostający w domu.'
        Wynika z niego, że mamy(w USA) pozostające w domu z dziećmi poświęcają im do 3 godzin dziennie... smile I raptem godzinę więcej niż mamy pracujące zawodowo. Ale ile ideologii do tej godziny można dorobić...
    • joanna29 Re: ojcowie 16.02.13, 18:11
      Mąż ma do pracy jeszcze dalej niz ja mialam, bywa że 3 godziny zajmuje mu dojazd do i z pracy. Liczy sie przeciez i tak jakosc a nie ilość, wiec malo czasu chyba nie jest problemem? Wie gdzie sa rzeczy dzieci, do jakich szkół i innych insytucji chodza, w jakiej sa klasie i grupie,co lubia jeść. Poza tym sprzata, gotuje, odrabia lekcje. Ja jako osoba niepracująca, majaca czas na dom i dzieci, siedze i ogladam seriale, aby chlop mógł po pracy wykazac sie jako ojciec i mąż.
    • drosetka Re: ojcowie 16.02.13, 18:12
      zależy do dnia, czy jestem w pracy, czy też nie. Jak jestem musi odrobic zadanie z dzieckiem., drugie wykapac , uspać. Jak nie jestem to robię to ja, on ma labę. W sumie ucieka od obowiązków, nie ma co czarować, nie lubi sie poswięcac, np w zimie jak przyjemnie się siedzi w domku wychodzic na spacer. za to weekendy staramy spedzac sie wspólnie i wymagam zeby wiecej czasu poswięcał. Jutro np ze starszym idzie do kina. On sam jakoś nie ma takiej potrzeby. Ale jest- to sie również liczy, można na nim polegac, choć dzieci z wiekszoscia problemów przychodza do mnie, to ja wiem ze mam w nim podporę.
    • powerextension Re: ojcowie 16.02.13, 18:15

      Ok, wiem, że mój mąż na tle standardów ematki jest wyjątkowy, ale z drugiej strony oboje z domów wynieśliśmy wzorzec ojców zaangażowanych, więc dla nas to jest zupełnie normalne.
      Rano - szykuje dzieciom drugie śniadanie i odwozi do szkoły.
      Po południu na zmianę ze mną: odrabia lekcje, wozi na zajęcia sportowe 2x w tygodniu (wtedy my też mamy swoje zajęcia sportowe basen albo fitness), wozi na zajęcia artystyczne 3x , w tygodniu.
      Lubi gotować, bardzo często przygotowuje posiłki, lubi sport często wyjeżdżamy na narty razem albo jedzie sam z synem, na rower, na rolki itp. w zależności od pory roku. Rekreacyjnie gra w tenisa - zachęca do tego dziecko.
      O dzieciach/szkole/kolegach wie bardzo dużo - sporo wolnego czasu spędza z innymi ojcami i kolegami na zajęciach sportowych, zawodach, obozach, wspólnych wyjazdach sportowych. Wakacje spędzamy aktywnie - razem. Stara się zachęcić dzieci do udziału w swoich pomysłach, akcjach (np. charytatywnych), aktywnościach związanych z jego hobby.
      Ponieważ nasz pediatra jest jego znajomym w zasadzie na wizyty, kontrole szczepienia jeździł sam.
      Wieczorem czyta dzieciom - ale to ja mam większy udział (też z racji wykształcenia) w wychowaniu kulturalnym potomstwa.
      Mąż nie ma sztywnych godzin pracy, pracuje dużo i w zasadzie w 65% utrzymuje rodzinę.
    • kkalipso Re: ojcowie 16.02.13, 18:17
      Różnie to bywa ale zawsze...

      Rano budzi,karmi ,ubiera zawozi do przedszkola bo mnie już od 7.30 nie ma a oni jeszcze słodko śpią(mąż ma na 9.30 do pracy).Od 11 miesiąca dziecka.

      Karmi,pilnuje żeby wszystko zjadła więcej cierpliwości ma do tego niż ja.

      Zakłada spodenki, bluzeczki, , skarpetki kiedy tylko zobaczy córkę biegającą pół nago z krzykiem BO SIĘ PRZEZIĘBISZ ja nie zwracam uwagi,nie mam siły.

      Oglądają razem bajki,gwiezdne wojny ,grają na tablecie,bawią się w ducha z latarką i kocami i robią namiot z koców.

      Szykuje kąpiel,ja kąpie ale on ogarnia łazienkę po...

      Będzie tego z dwie godz. od 18 kiedy wraca do 22 kiedy córka idzie spać.
    • mayaalex Re: ojcowie 16.02.13, 18:21
      Moj maz zajmuje sie dzieckiem wiecej niz ja. Nie pracuje wiec jest z nim wtedy gdy mnie nie ma w domu (3 razy w tygodniu zawozi synka do opiekunki na pol dnia, wtedy robi zakupy i zalatwia swoje sprawy). Ja mam bardzo nieregularne godziny pracy ale w tygodniu nie ma mnie w domu lacznie max 30 godzin. Kiedy ja jestem w domu zajmujemy sie nim razem, maz np. usypia do poludniowej drzemki, ja kapie. Poza tym gotuje. Jeslli bedzie mial prace to prawdopodobnie bedzie musial wyjechac i bedziemy sie widywac w weekendy plus ja pojade do niego na jeden tydzien w miesiacu (jesli bedzie dobrze zarabial to na dwa smile Ojcostwo bardzo dobrze mu robi, jest fantastycznym tata - cierpliwym, wyrozumialym, czulym.
    • stuletnia_stokrotka Re: ojcowie 16.02.13, 18:31
      mój mąż ma taka pracę,że czasem nie ma go w domu po kilka dni
      jeśli jednak jest w domu po 16 to spędza z dziećmi bardzo dużo czasu
      z 15-latkiem:
      -odrabia lekcje (w sensie np. tłumaczy matmę albo fizykę bo z tym syn ma problemy)
      -grają razem na kompie
      -jeżdżą na basen
      -wciąga go w domowe drobne remonty,uczy wszystkiego co normalny facet w domu powinien umieć zrobić (to naprawdę świetny sposób na wspólne spędzanie czasu nastolatka z ojcem)
      z prawie 6-latką:
      -bawi się,układa klocki,gra w gry planszowe
      -czyta,wyjaśnia,tłumaczy
      -chodzi na spacery,plac zabaw,wycieczki po mieście i okolicach
      -kapie
      -ma nieskończoną cierpliwość
      ogólnie mąż spędza z dziećmi,zwłaszcza młodszą duużo więcej czasu niż ja a jak przypominam sobie mojego ojca,który nawet nie pamiętał kiedy mamy urodziny to wogóle jakiś kosmos tongue_out
    • jematkajakichmalo Re: ojcowie 16.02.13, 18:42
      Mysle, ze wystarczajaco. Maz pracuje wlasciwie jak chce, czasem 3 dni w tygodniu czasem 5, zalezy.
      Maz zabiera ja tez czesto ze soba (jesli ona chce) np. na zakupy czy cos zalatwic. Do lekarza jedzie ten, kto ma akurat czas. Podobnie z odbieraniem z przedszkola. Na spotkania rodzicow w przedszkolu chodze ja, bo on nie moze patrzec na te jak to okresla ryczace trzydziestki i czterdziestki wyklocajace sie o kazde g...o i majace pretensje o wszystko. Chyba by je tam powybijal wink

      Wieczorem przed snem mala sama decyduje kto ma jej czytac czy opowiadac i ta sobowa idzie. Tak to sie jakos kula, poki co z korzyscia dla kazdej ze stron smile
    • dzoaann Re: ojcowie 16.02.13, 19:04
      Moj maz ma taka prace, ze co drugi tydzien jest w dzien w domu- wtedy on budzi dzieci, szykuja sniadanie, wozi ich do szkoly. Najczesciej tez wtedy gotuje, bo to lubi i robi dobrze. Zakupy spozywcze i zakupy odziezowe z chlopakami to jego dzialka.
      Oprocz tego conajmniej raz w tygodniu maja kilkugodzinny wypad czasem tylko z chlopakami, ale coraz czesiej zabiera tez corke. Na wywiadowki chodzi do szkoly, gdy ja nie moge i wychodzi nam to na zmiane. Za to ma za soba juz kilka akcji pomocowych w szkole i to jego tam znaja lepiej niz mniesmile
      W domu czesto razem wszyscy gramy w karty lub planszowki. To co? zdal egzamin na forumowego tatusia?
      A zeby nie bylo rozowo tak do konca, to musze uczciwie przyznac, ze duzo rzeczy musialam wywalczyc i uswiadomic mu, gdy chlopcy byli mali. Mial taki przyklad z domu, ze od dzieci to matka, a ojciec to zarabia i ewentualnie cos tam w domu zrobi, ale dziecmi sie nie zajmie.
    • franczii Re: ojcowie 16.02.13, 19:14
      Moj spedza z dziecmi czas od ok 18 do 21.
      To znaczy spedzamy ten czas wszyscy razem bo wtedy jest wspolna kolacja, mycie sie, czytanie, zabawa, czasami odrabiane lekcji.
      Na zajecia dodatkowe nie wozi bo o 18 to juz po zajeciach jest. To samo dotyczy wywiadowek. Te sprawy jak rowniez gotowanie i pranie zalatwiam ja bo jestem w domu wczesniej. To prawda, ze ilosc czasu spedzonego z dziecmi tez jest bardzo wazna dlatego w naszej rodzinie ktores z nas musialo zrezygnowac z czesci etatu zeby dzieci nie musial odbierac ze szkoly /przedszkola ktos obcy i zeby mogly jezdzic na basen czy zajecia muzyczne.
    • amy.28 Re: ojcowie 16.02.13, 19:17
      mój wraca z pracy, rzuca torbę i bawi się z dwuipółlatkiem ok. 1,5 godziny, potem go kąpie a ja opowiadam bajki i kładę spać.

      sanki, bajki itd, - no spędza czasu sporo, naprawdę. Z tym że widzę że im jest starszy to tata z nim więcej spędza czasu - jako niemowlę go tak nie "kręcił" smile

      Ja w ogóle nie kumam takich wątków, to chyba powinno być normą że ojcowie spędzają czas z dziećmi w miarę możliwości - a nie piszecie o tym jakby to było w ogóle pole do dyskusji, jakoś wątki - " ile matka spędza czasu z noworodkiem" się nie pojawiają...
    • demonii.larua Re: ojcowie 16.02.13, 19:17
      Zależy jaki dzień. Mąż nie ogrania jedynie szkolnych zebrań, ma jeszcze mniej cierpliwości do cyrków które się tam odstawiaja big_grin Zresztą ma bardzo niedobre zdanie o szkołach jako instytucjach - podobnie jak starszy syn tongue_out
      Ma też bardzo dziwną słabość jeśli idzie o wszelkie zabiegi medyczne, potrafi zemdleć nawet wink Lekarstwa podaje i chore potomstwo ogarnia owszem, ale do lekarzy chodzę ja - na rehabilitację z synem jeździł. Do przedszkola odwozi.
      Był okres kiedy nie pracowałam, wtedy siłą rzeczy on pracował więcej i dłużej. Wtedy też spędzał mało czasu z dziećmi. Teraz jest znacznie lepiej smile
      • butterfly_33 Re: ojcowie 16.02.13, 19:25
        Przy pierwszym synu mąż pracował duuzo. Wychodził jak mały spał i wracał jak spał. Takze Czas z dzieckiem spędzał gł w weekendy. Wobec wszystko było na mojej głowie. Dzis syn ma 4 lata i mamy drugiego 8 mies. Dziś mąż ma 2 dni w tyg wolne. Przy dzieciach zrobi wszystko. Karmi, przewija, usypia, kąpie....czyta ksiażki, chodzi do kina, prowadzi do przedszkola. Staramy się dzielic prace po równo. nie, ze jedno lezy a drugie z dwójką na plecachsmile

        Aha nigdy nie był sam u lekarza z dzieckiem, bo nie musiał poprostu.
        • bi_scotti Re: ojcowie 16.02.13, 19:33
          Moi rodzice byli wybitnie partnerscy w opiece nade mna z przechylem na strone taty, ktory mial ewidentnie wiekszy fun jako rodzic niz miala moja mama. I taki model wynioslam z domu a wrecz przekonanie, ze mezczyzni sa lepszymi rodzicami, maja wiecej cierpliwosci, sa mniej upierdliwi w sprawach typu czysta koszulka do przedszkola czy rekawiczki w zimie, lubia sie bawic i wtedy wisi im zjedzenie obiadu albo powrot z parku o okreslonej porze wink Totez i moj maz spedzal zawsze ciut wiecej czasu z naszymi dziecmi niz spedzalam ja - dla dobra tychze dzieci smile Wydaje sie, ze model sie sprawdzil i w kolejnym pokoleniu.
          • nabakier Re: ojcowie 16.02.13, 20:43
            To tak jak u mnie. Ojciec mnie kąpał jak byłam mała, usypiał, a potem był od zabaw, lekcji, wszelkich przyjemności. A z mamą był tak sobie sad I też mam większe zaufanie do ojców jako rodziców, niż do matek. Ale wiem, że to tylko moje indywidualne doświadczenie.
            Ale pierwszy mąż to już było nie ok pod tym względem, co robić. a obecny- znowu wszystko dla moich dzieci, jak bym mojego ojca widziała smile
          • demonii.larua Re: ojcowie 16.02.13, 20:49
            O, mój mąż też nauczył mnie takiego luzu o którym piszesz. Fajne to smile
    • alfa36 Re: ojcowie 16.02.13, 19:30
      U mnie jest tak, że jak jestem w domu to i gotuję i uczę sie z młodym i odwożę na zajęcia . Często jednak pracuję do wieczora i wtedy mój mąż przypomina sobie, że praca domowa, ze zajęcia dodatkowe itd. Słowem potrafi wszystko, tylko leniem jest. Zdrowiem rodziny zajmuję się tylko i wyłącznie ja. Na szczęście mąż wie, jakie bierze leki na stałe... własnie przypomnialam sobie swoją ciocię, ktora wyjeżdżająć na kilka dni zostawia swojemu mężowi woreczki z lekami, na ktorych są napisane dni tygodnia i czas (rano wieczor )smile
    • hellulah Re: ojcowie 16.02.13, 19:53
      > na fali wątku o rodzicach pracujących od 9 do 18

      Nie wypowiadałam się tam, a tu, a co mi tam, się dopiszę.

      > ile ojcowie Waszych dzieci spędzają z nimi czasu dziennie?
      > 7-10 min jak statystyczny polski ojciec czy mniej/więcej?

      Po tych wszystkich latach widzę i wiem, że nie dałabym rady być z facetem pracującym od 9 do 18 (plus dojazdy) poza domem.

      Serio sobie tego w moim wykonaniu nie wyobrażam.

      Podobne przemyślenia miałam kilka lat temu, gdy spotkałam przypadkiem faceta, z którym kiedyś tam byłam. Miał rodzinę i to dużą jak na nasze realia, totalnie inny model niż u nas, on poza domem, ba, poza krajem często-gęsto, praca wielogodzinna poza domem regularnie, dzieci pod opieką głównie żony. Ja tego nie krytykuję jako ich modelu życia, ja po prostu im więcej o tym słuchałam, tym bardziej coś tam w głowie mi grało: "ło matko, eee ja bym nie mogła, nie, nie, nie" - komuś się tam może układać, może być ok, tylko... ja bym nie chciała.

      Wiem, że nasza sytuacja jest nietypowa. A cenię ją sobie oj nawet nie wyrażę jak bardzo!

      Mój mąż miał i ma (bo się kilka razy przestawiał z profesji na profesję) zasadniczo nienormowany czas pracy i pracuje przede wszystkim w domu. Ma to swoje wady i zalety i na pewno nie cały "czas w domu" to "quality time z dzieckiem", ale mogę powiedzieć, że obowiązki względem dziecka oraz czas poświęcony dziecku dzielimy od lat po mniej więcej równo. Przy czym nasze obowiązki poza domem często miały charakter "zmianowy", co wymuszało na szanownym małżonku opanowanie tego wspomnianego przez ciebie gotowania, prania, leczenia, lekcje to inna sprawa bo od zawsze dziecko robi samo, odwożenia itd.. Co "gorsza", jakiś czas temu wepchnęłam na bezczela mężowi obowiązek użerania się z systemem opieki zdrowotnej, bo staromodnego i zdecydowanie passe zwrotu "służba zdrowia" nie użyję, i to on rejestruje, dowozi, prowadzi do lekarzy i na badania dzieciaka. Na wywiadówki też chadza mąż, bo ja nie mam do tego nerwów.

      Ile mąż spędza dziennie czasu z dzieckiem? aaa ile dziecko jest poza szkołą, spotkaniami ze znajomymi, zajęciami ponadobowiązkowymi i treningami? To na etapie gimnazjum zasadnicze pytanie. Na etapie przed-przedszkolnym bywało, że całe dnie, dzień po dniu, i to czynnie się zajmując dzieckiem. Obecnie: rano podwozi do szkoły, popołudniami jesteśmy wszyscy w domu, albo mnie nie ma a jest tata dziecku, albo na odwrót; wieczorem zawozi na treningi albo odbiera od znajomych. Chyba nie ma sensu zliczać godzin.

      Gdy młoda była młoda i trzeba było poświęcać jej więcej czasu bezpośrednio (obecnie to nie tyle kwestia minut/godzin, a skupienia, troski, przemyślanego użytecznego kontaktu) mąż często-gęsto pracował nocami, żeby mieć za dnia czas dla dziecka.

      Dobra, nachwaliłam się i spadam.

    • mynia_pynia Re: ojcowie 16.02.13, 20:07
      Ja tam się ciągle drę na mojego męża że mi nie pomaga, ale jak ostatnio przemyślał sprawę to on w tygodniu więcej czasu spędza z synem niż ja. Oboje pracujemy w przyzwoitych godzinach. mąż ma własną firmę i często wstaje rano i pracuje jak my sobie smacznie śpimy czyli np od 4 do 6h., stąd później ma czas.
      Ja gotuję, piorę, prasuję, natomiast często sprząta i zawsze nastawia zmywrę mój mąż.
    • jajko54 Re: ojcowie 16.02.13, 20:15
      mój mąż pracuje na uczelni, więc ma nie tak dużo sztywnych godzin zajęć, a resztę może wykonać w dowolnym czasie. jest bardzo zaangażowanym ojcem, szczególnie że ja pracuję na etat. odprowadza i przyprowadza, sprawdza lekcje, siedzi 2 popołudnia w tyg w szkole muzycznej + chodzi z dziecmi na lekcje instrumentu oraz codziennie z nimi ćwiczy granie. jak chore to przeważnie on z nimi siedzi w domu. pracę naukową nadrabia w każdej wolnej chwii, wieczorami i w weekendy.
      do lekarza na ogół chodzę z nimi ja, ale jak nie mam czasu to mąż. z lekami i szafą ma za to jakiś mentalny problem. muszę wskazać palcem/ zostawić rozpiskę godzinową leków.
      jak patrzę po znajomych to bijemy rekordy w ilości czasu spędzanego z dziećmi przez ojca ale nikt ze znajomych nie widuje dziecka wyłącznie w weekendy, większość nawet pracując na etat uczestniczy czynnie w życiu dzieci. choć jak pracowałam w firmie w której standardem było 10-12h pracy dziennie to faceci posiadający dzieci cierpieli jakoś mniej niż kobiety w podobnej sytuacji.
    • e_r_i_n Re: ojcowie 16.02.13, 22:06
      Więcej, niż ja.
      Rano robi śniadanie i kanapki do szkoły oraz czasami do niej zawozi.
      Zajęcia pozalekcyjne obstawia (w sensie zawieźć/przywieźć).
      Lekcje Młody robi sam, ewentualne sprawdzanie/odpytywanie po równo.
    • joa66 Re: ojcowie 17.02.13, 15:09
      Trudno obliczyć, trudno o wszystkim pamiętać, ale na przykłąd:

      -odkąd dziecko miało 6 dni zaczął z dzieckiem zostawać sam (na początku oczywiście krótko , około 40 -60 min) i robił wszytsko co się z tym wiązało

      -chodził na wszystkie szczepienia

      - czytał, w tym w pewnym wieku "Pana Tadeusza" (rodzinna tradycja )

      -oglądali prawie codziennie razem Toma I jerry'ego (ja nie lubiłam, ale cieszyły mnie ich wspólny smiech dobiegający z pokoju)

      -razem chodzili na Harryego Pottera (ja odpadłam po pierwszej części)

      --wyjeżdżali (wyjeżdżają ) we dwójkę bardzo często, w tym np pod namiot, czego ja nie znoszę

      -wciągał syna w rózne naprawy, malowania itp

      -zajmował (i zajmuje się) "męskimi" zakupami typu garnitur, buty do garnituru, krawat, itp

      -przez 9 lat podrzucał rano do szkoły


      p.s. lekcje syn zawsze odrabiał sam, żadne z nas nie było w to zaangażowane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka