barbibarbi
25.02.13, 13:50
słyszę i czytam czasami, o zgrozo, że ktoś dobrowolnie tak określa swojego partnera. I to w sytuacji luźnej, towarzyskiej rozmowy, nie na sali sądowej. To nie można inaczej - narzeczony, przyjaciel, partner, mój facet. Konkubin kojarzy mi się wyłącznie z patologią, i poza salą sądową jest dla mnie nie do przyjęcia.
Jak słyszę "mój konkubin poszedł po zakupy" to mam ochotę zapytać "a ile flaszek przyniesie?"