Dodaj do ulubionych

mój konkubin

25.02.13, 13:50
słyszę i czytam czasami, o zgrozo, że ktoś dobrowolnie tak określa swojego partnera. I to w sytuacji luźnej, towarzyskiej rozmowy, nie na sali sądowej. To nie można inaczej - narzeczony, przyjaciel, partner, mój facet. Konkubin kojarzy mi się wyłącznie z patologią, i poza salą sądową jest dla mnie nie do przyjęcia.
Jak słyszę "mój konkubin poszedł po zakupy" to mam ochotę zapytać "a ile flaszek przyniesie?"
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: mój konkubin 25.02.13, 13:52
      Chyba chodzi ci o konkubenta?
      • barbibarbi Re: mój konkubin 25.02.13, 13:56
        konkubin, konkubent, konkubina, konkubinat - to określenia które powinny występować wyłącznie w obiegu prawno-urzędniczo-sądowym.
    • morgen_stern Re: mój konkubin 25.02.13, 13:53
      A, sorry, konkubin tez jest, choć rzadziej używany.
    • nabakier Re: mój konkubin 25.02.13, 13:53
      Bo to jest właśnie wyrażenie z dyskursu socjalnego dotyczącego patologii- taki uzus.
    • ola Re: mój konkubin 25.02.13, 13:54
      konkubent chyba?
      • morgen_stern Re: mój konkubin 25.02.13, 13:55
        Można i tak, i tak pl.wikipedia.org/wiki/Konkubinat
      • josef_to_ja Menelstwo często mówi właśnie "konkubin". 25.02.13, 18:56
        Brzmi jeszcze bardziej dobitnie.
    • wuika Re: mój konkubin 25.02.13, 13:55
      Moi znajomi namiętnie tal się przedstawiali w ramach żartu i obserwowania reakcji na to patologiczne określenie.
      • barbibarbi Re: mój konkubin 25.02.13, 13:57
        jeśli to jest żart, to OK. Ale są tacy którzy jak najbardziej serio.
        • aguila_negra Re: mój konkubin 25.02.13, 14:07
          barbibarbi napisała:

          > jeśli to jest żart, to OK. Ale są tacy którzy jak najbardziej serio.

          No ale co w związku z tym, że na serio? Przecież to jest normalne określenie.
          To tak, jakbyś się dziwiła, że 5-latek przyszedł do mamy i powiedział, że boli go penis. Bo powinien powiedzieć "siusiak".
          • to_ja_tola Re: mój konkubin 25.02.13, 14:41
            aguila_negra napisała:

            >
            > No ale co w związku z tym, że na serio? Przecież to jest normalne określenie.
            > To tak, jakbyś się dziwiła, że 5-latek przyszedł do mamy i powiedział, że boli
            > go penis. Bo powinien powiedzieć "siusiak".


            to lubię...rasowa ematkabig_grin big_grin
            >
            • to_ja_tola Re: mój konkubin 25.02.13, 14:41
              miało być"lubię"...
            • aguila_negra Re: mój konkubin 25.02.13, 14:47
              > to lubię...rasowa ematkabig_grin big_grin

              Nie rozumiem, Ty też masz problemy z normalnymi określeniami?
    • ksionzka Re: mój konkubin 25.02.13, 13:57
      A poprawnie to nie powinno brzmieć mój konkubent?
      • imasumak Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 14:03
        Konkubin, konkubent - oba określenia sa poprawne.
        • ksionzka Re: Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 14:08
          Znaczy mam obowiązek przeczytać wszystkie wpisy na forum, zanim odpowiem na post autora? Co ty byś wtedy robiła?
          • morgen_stern Re: Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 14:15
            Jednak wypadałoby, choćby żeby uniknąć własnie takiego powtarzania jednego i tego samego przez pół wątku.
            • ksionzka Re: Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 14:22
              Nie bądź śmieszna. Może, ty masz czas i ochotę każdy wątek czytać od deski do deski. Życzę powodzenia/ Normalni ludzie mają jednak swoje życie poza ematką oraz nie pałają chęcią czytania każdej wypociny na forum. Wiem, że to szok.
              Rozumiem, że teraz stworzymy osobne drzewko na 6734543785789484568959898568978956765897 postów o tym, że należy czytać każdy post w danym wątku, nauczyć się go na pamięć, albo zapisać sobie na karteczce co kto w skrócie napisał i na jaki temat żeby uniknąć 75587456985979069079069890678099078090978 najczęściej powtarzanych irytujących zachowań.


              W tym momencie następuje brecht.
              • morgen_stern Re: Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 14:31
                Masz coś z głową chyba. O czym ty piszesz? Nie masz czasu, to nie czytaj, ktoś ci broni? Ale kiedy na końcu wątku ktoś ci zwróci uwagę, że to samo było już powyżej 15 razy, to nie wal focha, bo się ośmieszasz. To tak jakbyś wtrącała się w środku rozmowy nie wiedząc, o czym aktualnie jest mowa, bo usłyszałaś tylko coś z niej sprzed 15 minut. Chcesz z siebie robić nierozgarniętą, twoja brocha tongue_out
                • ksionzka Re: Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 14:53
                  Tak JA się. Aha. Powód: bo nie czytam/nie chce czytać/ nie mam czasu czytać wszystkich postów, mimo, że tego ode mnie oczekujesz. Czemu oczekujesz? Sama to napisałaś. Wybacz ale to twoje słowa, domniemam, że wiesz co piszesz? Trzeba było mnie oświecić, ze się mylę:

                  " K: Znaczy mam obowiązek przeczytać wszystkie wpisy na forum..?
                  M: "...wypadałoby.."

                  słownik JP: wypada
                  1. «jest wskazane, konieczne»
                  2. «jest stosowne, przystoi»

                  Kto się tu ośmiesza?

                  Skoro nie mam czasu na czytanie wszystkich postów, wszystkich wątków, w których zabieram głos powinnam nie czytać w ogóle i nie pisać w ogolę na forum bo istnieje ryzyko, że się powtórzę.Można a wręcz należy być jasnowidzem, który wie ile razy coś było i czy w ogolę było. Może stwórz nowy regulamin?

                  "To tak jakbyś wtrącała się
                  > w środku rozmowy nie wiedząc, o czym aktualnie jest mowa, bo usłyszałaś tylko c
                  > oś z niej sprzed 15 minut."

                  1. Jakiej rozmowy?
                  2. To jest forum nie wiem czy już się zorientowałaś. Polega to na tym, że:
                  a) odpowiada się na post założyciela wątku, pisze do założyciela wątku.
                  b) nie mam się obowiązku przeczytać ani jednej innej odpowiedzi. (To ja decyduje ile innych postów przeczytam i czy na jakikolwiek odpowiem).
                  3. Z racji powyższych latanie za ludźmi i zwracanie im uwagi, że nie przeczytali wszystkich postów, ba 50 innych wątków autora ( A WYPADA) przez co powtórzyli się, nie wiedzą o co chodzi i tym podobne jest co najmniej dziwne.


                  Lubisz bazować o obrażaniu i sprzecznościach, twoja sprawa. Ja nie będę ci mówić, że NIE WYPADA.
                  • morgen_stern Re: Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 15:21
                    Ja na niebywale zajętą osobę masz zadziwiająco dużo czasu na wyjaśnianie tej zaiste ważkiej kwestii tongue_out
                    • ksionzka Re: Jeszcze 300 razy się spytajcie :D 25.02.13, 15:32
                      Jakbym miała swój czas wypełnić czytaniem od deski do deski, każdego posta w danym wątku zanim odpiszę bo WYPADA, lub w ogolę każdego bo nuż zachce mi się coś naskrobać owy czas mocno by mi się wyszczuplił. Poza tym naskrobanie paru zdań nie jest dla mnie godzinnym zajęciem, nie wiem jak u ciebie.

                      Dla mnie duże znaczenie ma sytuacja w której ktoś mnie bezpodstawnie obraża wciskając niepoważne rzeczy.
      • rurek00 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:05
        A mnie np drażni, jak ktoś swojego konkubenta nazywa partnerem. Bo partner kojarzy mi się z relacją biznesową, i ogólnie nie lubię brzmienia tego słowa - kalka z angielskiego.
        Konkubent wg mnie brzmi żartobliwie.
        Z tego co wymieniałaś w wątku na górze to już chyba najlepiej brzmi przyjaciel.
        • lauren6 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:35
          Dla mnie akurat określenie przyjaciel, w stosunku do partnera życiowego, jest określeniem z czapy. Forma ugrzeczniona, jakby dana osoba bała się przyznać, że łączą ją z tą osobą również więzi seksualne.
          • altz Re: mój konkubin 25.02.13, 14:44
            lauren6 napisała:
            > Dla mnie akurat określenie przyjaciel, w stosunku do partnera życiowego, jest o
            > kreśleniem z czapy. Forma ugrzeczniona, jakby dana osoba bała się przyznać, że
            > łączą ją z tą osobą również więzi seksualne.

            To może wymyślić coś nowego?
            Na przykład seksulant. wink
            • latarnia_umarlych Re: mój konkubin 25.02.13, 21:52
              Bardzo mi sie podoba!
            • latarnia_umarlych Re: mój konkubin 25.02.13, 21:53

    • zurekgirl Re: mój konkubin 25.02.13, 14:03
      Slowo nam sie zle kojarzy, bo media go uzywaja do opisu rodzin patologicznych, a jak rodzinka ok, to sa zwiazkiem partnerskim. Mi w angielskim brakuje takiego meskiego slowa jak konkubent. Jak mowie, ze my partner, to daje rozmowcom pole do namyslu, czy partner kobitka czy facet.
    • kosheen4 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:03
      > Konkubin kojarzy m
      > i się wyłącznie z patologią, i poza salą sądową jest dla mnie nie do przyjęcia.

      no cóż, masz najwyraźniej problem z postępującą melioracją znaczenia. smile
    • ksionzka Re: mój konkubin 25.02.13, 14:03
      słownik języka polskiego nie przewiduje, że znaczenie tego słowa powinno mieć wydźwięk negatywny. To gdzieś, w którymś momencie ludzie to sobie dopowiedzieli. I POTOCZNIE się to przyjęło. Ogólnie śmieszne zjawisko.
    • morgen_stern Re: mój konkubin 25.02.13, 14:10
      Ale rzeczywiście jest problem w polskim nazewnictwie związków nieformalnych. Jak mam nazywać owego konkubenta? Przyjaciel? To słowo jednak rezerwuję dla przyjaciół, z którymi nie łączą mnie związki intymne. Narzeczony? A jeśli nie zamierzamy się pobierać i nikt się nie oświadczał? Chłopak? Sorry, mam 38 lat i na pewno nie spotykam się z "chłopakami". Mężczyzna? Patetycznie i egzaltowanie. Partner? Kojarzy mi się z biznesem albo partnerem sparingowym, ale już jest z tego wszystkiego najlepsze. Facet to umówmy się słowo mocno potoczne. Idealnego słowa brak.
      • aguila_negra Niemąż ;-) n/t 25.02.13, 14:11
        • morgen_stern Re: Niemąż ;-) n/t 25.02.13, 14:13
          NIE big_grin
          • imasumak CHŁOP :D 25.02.13, 14:27

            • tosterowa Stary ;) 25.02.13, 14:34
              • morgen_stern Re: Stary ;) 25.02.13, 14:38
                Sama jesteś stara! tongue_out
            • morgen_stern Re: CHŁOP :D 25.02.13, 14:37
              "Naprzód, z przeproszeniem jegomości, nie jestem ja żaden chłop, jeno szlachcic, choć ubogi, ale herbowny"
              smile
            • wegatka Re: CHŁOP :D 25.02.13, 14:38

              Hehe, "chciałam przedstawić państwu mojego chłopa" albo "poznajcie, proszę, mojego starego" big_grin
              • morgen_stern Re: CHŁOP :D 25.02.13, 14:39
                Może polećmy po całości: PASOŻYT
                "To Basia i jej aktualny pasożyt"
                big_grin
                • imasumak Truteń, darmozjad :D 25.02.13, 14:46

                • tosterowa Re: CHŁOP :D 25.02.13, 14:47
                  Albo w drugą stronę: sponsor wink
                • wegatka Re: CHŁOP :D 25.02.13, 14:47
                  morgen_stern napisała:

                  > Może polećmy po całości: PASOŻYT
                  > "To Basia i jej aktualny pasożyt"
                  > big_grin

                  Albo w przypadku bardziej przedsiębiorczego pana "A to Krysia i jej sponsor" ;-D
                • lady-z-gaga przydupas 25.02.13, 14:59
                  to wg mojej babci wink
                  • misiowamama-2 Re: absztyfikant 25.02.13, 15:03
                    absztyfikant- wg mojej sąsiadki big_grin
                    • imasumak Aligator 25.02.13, 15:07
                      według mojej koleżanki
                  • tosterowa Re: przydupas 25.02.13, 15:03
                    może podnóżek, albo moje ulubione - ogon? smile
                    • imasumak Kochaś 25.02.13, 15:06
                      po prostu smile
                    • misiowamama-2 Re: przydupas 25.02.13, 15:06
                      znam jeszcze jedno określenie 9nie z autopsji wink ) Moja kumpela mówi "osobisty dupcyngiel"....Chociaż mnie osobiście kojarzy się z inna "formą" faceta wink
                      • morgen_stern Re: przydupas 25.02.13, 15:22
                        To jak już jesteśmy przy tym, to podoba się tez "zaganiacz" big_grin dobre określenie też na człona smile
                        • zero_sum Re: przydupas 25.02.13, 15:56
                          Torebka smile
                        • goodnightmoon To może od razu BUHAJ??? 25.02.13, 16:24
                          Jeśli Krysia akurat jest z panem w ciąży ... suspicious
      • barbibarbi Re: mój konkubin 25.02.13, 14:24
        słowo konkubin/konkubent słyszę najczęściej w TV, w jakichś reportażach, siedzi babina bez zębów w jakiejś ruderze i opowiada historię "a mój konkubin to, czy tamto". Źle to brzmi, bardzo źle. Dlaczego w innych przypadkach, można znaleźć eufemizm, lub określenie równoznaczne? Dlaczego w przypadku jakichś znanych osób, które nie są formalnie związane używa się określenia "partner życiowy"?

        Wyobrażasz sobie taką np. Olejnik, która hipotetycznie opowiada o swoim życiu osobistym, np Ibiszowi i mówi "a mój konkubent cośtam". NIE, nie usłyszysz tego. Tacy ludzie wiedzą jak wybrnąć z sytuacji.

        To słowo przelazło z akt sądowych do potocznego użytku, razi mnie to i trąci patologią.
        • ciociacesia babina mowi konkubin? 25.02.13, 14:53
          babina mówi zdzichu. narrator mowi konkubin.
          • barbibarbi Re: babina mowi konkubin? 25.02.13, 14:59
            ciociacesia napisała:

            > babina mówi zdzichu. narrator mowi konkubin.

            a no właśnie nie. To babina sama, z własnej woli mówi konkubin. I to właśnie sugeruje, że babina jest bardzo zaznajomiona z nomenklaturą sądową. A to z kolei uruchamia wyobraźnię ile to razy ta babina musiala swojego Ździcha nazywać konkubentem, i w jakich to okolicznościach, że jej to w krew weszło i teraz tak mówi, choć wcale nie musi.
      • ib_k Re: mój konkubin 25.02.13, 14:30
        Idealnego sło
        > wa brak.

        dla mnie tym słowem jest "gach", wg mnie idealnie oddaje istotę związku nieformalnego bo konkubinat jest jednak jakimś sformalizowaniem
        • imasumak Re: mój konkubin 25.02.13, 14:34
          "Gach" jest określeniem pogardliwym, więc obiektywnie nie jest idealnym określeniem.
        • araceli Re: mój konkubin 25.02.13, 14:40
          ib_k napisała:
          > dla mnie tym słowem jest "gach", wg mnie idealnie oddaje istotę związku nieform
          > alnego bo konkubinat jest jednak jakimś sformalizowaniem

          Że co? Jakim to 'sformalizowaniem' jest konkubinat?
          sjp.pwn.pl/szukaj/sformalizowa%C4%87
        • morgen_stern Re: mój konkubin 25.02.13, 14:41
          Gach? Słucham? jeszcze gorsze niż konkubent.
          • aneta-skarpeta Re: mój konkubin 25.02.13, 15:01
            moze od razu przydupaswink
          • ciociacesia a wiedzieliscie ze gach 25.02.13, 15:57
            to samiec zająca. do watku o oczywistosciach sie nadaje, ja dowiedzialam sie wczoraj
    • attiya Re: mój konkubin 25.02.13, 14:17
      moze faktycznie między konkubinem patologicznym a konkubentem powiedzmy tradycyjnym jest różnica, no ale ekspertem nie jestem, wiec się nie wypowiadam tongue_out
      dla mnie konkubent to ktoś kto jest parterem w związku nieformalnym, nie kojarzy mi się z patologią tongue_out
      • lauren6 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:36
        Mi też nie.
      • misiowamama-2 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:52
        attiya napisała:

        > dla mnie konkubent to ktoś kto jest parterem w związku nieformalnym, nie kojarz
        > y mi się z patologią tongue_out

        Brawo Attiya, i dobrze, tak powinno być smile
        Niestety, spora część społeczeństwa ma odmienne zdanie ...
        • barbibarbi Re: mój konkubin 25.02.13, 15:06
          > Brawo Attiya, i dobrze, tak powinno być smile
          > Niestety, spora część społeczeństwa ma odmienne zdanie ..

          Czemu "niestety"? Co w tym dziwnego, że słowo konkubin kojarzy się z patologią. Jest używane najczęściej we wnioskach sądowych, w dokumentach policyjnych, w sytuacjach urzędowych. I to niestety w sprawach nie związanych np. z nabyciem spadku uncertain
          • misiowamama-2 Re: mój konkubin 25.02.13, 15:11
            barbibarbi, ależ ja to wiem! Pisze niestety, bo sama tego doświadczyłam. Czytałaś poniżej?
            • barbibarbi Re: mój konkubin 25.02.13, 15:26
              OK, rozumiem. Pewnie czułaś się niezręcznie w takich formalnych sytuacjach w urzędzie. I tak nie powinno być.

              Ale mnie dziwią osoby które same sobie to robią, i w rozmowie towarzyskiej mówią "konkubin". Ja w takiej sytuacji nigdy nie użyłabym tego słowa. Jak ktoś tak mówi, to świadczy o tym, że albo tak jest przesiąknięty - bo na co dzień lata z doniesieniami na policję i tam trzeba wpisywać "konkubin", albo jest malo rozgarnięty i nie wie jakie skojarzenia może budzić takie określenie.
              • misiowamama-2 Re: mój konkubin 25.02.13, 15:34
                dokładnie barbibarbi, dokładnie.... smile
    • tosterowa Re: mój konkubin 25.02.13, 14:23
      W moim słowniku konkubin i konkubina to nie patologia.
      Patologia to konkubent i konkubentka wink
      • barbibarbi Re: mój konkubin 25.02.13, 14:27
        a to dziwne, bo to to samo. Można używać zamiennie.
        • tosterowa Re: mój konkubin 25.02.13, 14:33
          ale konkubent/ka są dosadniejsze smile
          • misterni Re: mój konkubin 18.02.14, 22:54
            Konkubent został stworzony przez środowisko prawnicze i jest powielany przez dziennikarskie, natomiast konkubin jest po prostu formą określającą mężczyznę żyjącego w konkubinacie.
    • zazou1980 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:28
      Ja tak nazywam swojego chłopa, konkubin brzmi bardziej pieszczotliwie, zdrobniale kiedyś był konkubentem, ale awansował wink dla mnie to nie jest patologia, ale formalne określenie naszych relacji.
    • pelissa81 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:29
      Heh, dlatego moj dla znajomych był "Miskiem" a dla nieznajomych na poczcie, w sklepie, gdziekolwiek ktoś pytał zawsze mężem (chociaż długo nie był)- nie chciało mi się wynajdywać zamienników. Nikt mi w papiery nie zaglądał.

      • misiowamama-2 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:53
        u mnie było podobnie wink
    • ciociacesia konkubin lepiej niz konkubent :P 25.02.13, 14:37

    • to_ja_tola Re: mój konkubin 25.02.13, 14:40
      a nie konkubent?
      • pelissa81 o matko 25.02.13, 14:45
        40 postow i ciagle to samo "a nie konkubent?"
        Masz wyjasnione ze 30 razy wyzej. Chyba, ze chcialas blysnac, wtedy ok.
      • ksionzka Re: mój konkubin 25.02.13, 15:00
        No nie wiesz głupia, że tutaj trzeba wszystkie posty ( wszystkie od deski do deski, jak nie spamiętasz to zapisuj ile razy co było, co kto napisał) przeczytać zanim wciśniesz odpowiedz? Taki niepisany obowiązek. Inne maja czas i chęci, ty też się wykaż tongue_out
        • morgen_stern Re: mój konkubin 25.02.13, 15:24
          O, widzisz, jednak zaczęłaś czytać big_grin
          Bardzo ładnie!
        • nanuk24 Re: mój konkubin 25.02.13, 15:47
          Nie, nie trzeba czytac, za to wypadaloby na wszelki wypadek zamknac paszcze i nie poprawiac wyimaginowanych bledow, a trzymac sie scisle tematu.
          • ksionzka Re: mój konkubin 25.02.13, 18:27
            Od kiedy pytanie jest poprawką? Ktoś kiedyś po coś stworzył pytajnik.
    • lolinka2 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:45
      kolega faceta swojej matki nazywa "obłapnikiem"
    • misiowamama-2 Re: mój konkubin 25.02.13, 14:46
      Nie cierpię tego określenia. Niestety większości społeczeństwa to słowo kojarzy się , jak pisze autorka, z patologią, a co za tym idzie -każdy wie...
      Przez kilka lat , zanim zawarłam związek małżeński, żyłam w związku nieformalnym i wedle prawa byłam konkubiną a ówczesny partner (dziś mąż) konkubentem. Mimo, że nieformalnie ,to jednak tworzyliśmy normalną rodzinę, oboje mieliśmy (mamy) dzieci z pierwszych (formalnych) związków. Wspólnie je wychowaliśmy. W naszym domu nie było żadnej patologii, dzieci zadbane, wykarmione, jedne wykształcone, drugie w trakcie smile
      Przez ten czas wiele razy miałam "przyjemność" oficjalnie w różnych urzędach, instytucjach występować jako konkubina. I wiele razy spotykałam się z niechęcią, lekceważeniem, podejrzliwością i nieufnością. I tu nie chodzi o to, że ktoś robił coś zgodnie z prawem. Chodziło o zwykłe ludzkie podejście do drugiego człowieka. Niejednokrotnie miałam okazję przekonać się jak większość społeczeństwa traktuje tych z "konkubinatu", żyjących na "kocią łapę".
      Teraz (od przeszło pięciu lat) jesteśmy w świetle prawa małżeństwem, mamy wspólne dzieci smile. Mimo, że mam do czynienia z tymi samymi urzędnikami, przedstawicielami różnych instytucji- diametralnie zmienił się stosunek ich do mojej i męża osoby. Co było powodem? Papierek. Ot po prostu. W świetle prawa stałam się żoną, nie konkubiną- osoba godną szacunku. Przestano mnie lekceważyć, podejrzliwie patrzeć i wypytywać czy nie ma w rodzinie uzależnień wink
      Dlatego nie cierpię tego słowa, nigdy w żadnym środowisku nie używałam tego słowa aby określić swojego partnera. Mimo, że niektórym kojarzy się to z partnerem biznesowym, wolałam to słowo od "konkubina". Był moim partnerem, przyjacielem, potem narzeczonymi. Jest moim partnerem, przyjacielem, mężem smile




      "Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
      • kkokos Re: mój konkubin 25.02.13, 19:40
        > Przez ten czas wiele razy miałam "przyjemność" oficjalnie w różnych urzędach, i
        > nstytucjach występować jako konkubina. I wiele razy spotykałam się z niechęcią,
        > lekceważeniem, podejrzliwością i nieufnością. I tu nie chodzi o to, że ktoś ro
        > bił coś zgodnie z prawem. Chodziło o zwykłe ludzkie podejście do drugiego człow
        > ieka. Niejednokrotnie miałam okazję przekonać się jak większość społeczeństwa t
        > raktuje tych z "konkubinatu", żyjących na "kocią łapę".


        ty nie masz problemu ze słowem, ty wyraźnie cierpiałaś z powodu "co ludzie powiedzą".
        też byłam konkubiną, niezamężną matką, i jakoś nie miałam problemu z tym, że urzędniczka na mnie krzywo spojrzała...

        im dłużej pokornie będziesz pochylać głowę i modlić się, by nikt tak cię nie nazwał, bo "ludziom się źle kojarzy" itd, tym dłużej będzie się ludziom źle kojarzyło.

        więc to niestety także twoja wina, że to słowo ma takie konotacje. zamiast odczarować je, używać go normalnie, potocznie, w zabawie, lekko, z dystansem, ty pokornie pochylasz głowę i pozwalasz wylewać na siebie pomyje, bo jesteś kobietą upadłą, żyjącą z mężczyzną bez ślubu - aż do wyzwolenia z tego stanu, czyli ślubu właśnie.

        podsumowując - im więcej osób będzie się z tego słowa śmiało, tym szybciej przestanie trącać patologią.
        • misiowamama-2 Re: mój konkubin 26.02.13, 14:11
          kkokos napisała:

          > ty nie masz problemu ze słowem, ty wyraźnie cierpiałaś z powodu "co ludzie powi
          > edzą".

          akurat to co lidzie powiedzą miałam głęboko w d....
          Natomiast, tak, cierpiałam, gdy poprzez uprzedzenia ludzi cierpiały dzieci...

          > też byłam konkubiną, niezamężną matką, i jakoś nie miałam problemu z tym, że u
          > rzędniczka na mnie krzywo spojrzała...

          ze zwyczajnym "krzywym" patrzeniem też nie miałam problemu, miałam to gdzieś. Problem robił się gdy jako konkubina nie liczyło się moje zdanie w sprawie np. przejęcia opieki ojca nad dziećmi tylko dlatego, że żył w konkubinacie. Dzieci według urzędników powinny trafić do placówki, a nie do ojca który od 10-ciu lat żył w związku nieformalnym, który oprócz tego że nie miał papierka tworzył normalny dom i ostoję dla dzieci.
          To tylko jedno z wielu przykładów, o których nie zamierzam pisać.
          >
          > im dłużej pokornie będziesz pochylać głowę i modlić się, by nikt tak cię nie na
          > zwał, bo "ludziom się źle kojarzy" itd, tym dłużej będzie się ludziom źle kojar
          > zyło.

          skąd ty czerpiesz wiadomości dotyczące mojej rzekomej pokory?
          >
          > więc to niestety także twoja wina, że to słowo ma takie konotacje. zamiast odcz
          > arować je, używać go normalnie, potocznie, w zabawie, lekko, z dystansem, >

          w zabawie, z dystansem i może jeszcze uśmiechem na twarzy, podczas gdy w podtekście słyszysz : meliniara, patologia, osoba niegodna zaufania...
          no, masz niezłe poczucie humoru ;-P.
          Też je mam, ale ma ono swoje granice, zwłaszcza gdy ktoś ,jak to sama określiłaś, zamierza wylać pomyje na głowę.

          >ty pokornie pochylasz głowę i ...<

          i znowu pytanie: skąd takie wnioski?
          Bo słowo " nie cierpię" nie oznacza pokorności....

          > podsumowując - im więcej osób będzie się z tego słowa śmiało, tym szybciej prze
          > stanie trącać patologią.

          podsumowując: niezależnie od tego ile osób będzie się z tego śmiało to słowo zawsze będzie kojarzyło się znacznej grupie społeczeństwa z patologią.
          Wyciągnęłaś pochopne i dalece odbiegające od rzeczywistości wnioski dot. mojego zdania o konkubinacie, widać niewiele doświadczyłaś...
          • nenia1 Re: mój konkubin 26.02.13, 14:59
            Doczytałam co dalej piszesz, i wydaje mi się, że problemem jest jednak bardziej brak regulacji prawnych, a nie niechęć czy lekceważenie urzędników czy ludzi.
            Ja się z niechęcią nie spotykam, na szczęście nie mam też mocno religijnego środowiska wokół siebie bo wtedy mogło by być różnie.
            Natomiast faktycznie problem istnieje w przypadkach jak opisujesz, ale to nie dlatego, że ludziom ograniczonym konkubinat kojarzy się z patologią, bo jak tu ktoś słusznie zauważył ludzie wzdrygają się na słowo penis czy srom, ale dlatego, że w naszym pięknym kraju posłowie są zagubieni, czy są na sali sejmowej czy w kurii i efekt głosowań nad ustawami mamy jaki mamy.
      • nenia1 Re: mój konkubin 26.02.13, 14:47
        misiowamama-2 napisała:

        > Przez ten czas wiele razy miałam "przyjemność" oficjalnie w różnych urzędach, i
        > nstytucjach występować jako konkubina. I wiele razy spotykałam się z niechęcią,
        > lekceważeniem, podejrzliwością i nieufnością. I tu nie chodzi o to, że ktoś ro
        > bił coś zgodnie z prawem. Chodziło o zwykłe ludzkie podejście do drugiego człow
        > ieka. Niejednokrotnie miałam okazję przekonać się jak większość społeczeństwa t
        > raktuje tych z "konkubinatu", żyjących na "kocią łapę".

        Dziwne, od 14 lat żyję w związku partnerskim i nie zdarzyło mi się nigdy być źle traktowaną z tego powodu. Zupełnie nie zauważam takich sytuacji, niby co urzędnik miałby robić, dziwne miny, uwagi? Może jednak byłaś przewrażliwiona na tym punkcie?
        • misiowamama-2 Re: mój konkubin 26.02.13, 14:57
          nenia1 napisała:

          <Może jednak byłaś przewrażliwiona na tym punkcie?>

          Nie. Po prostu przeszłam coś czego ty pewnie nie doświadczyłaś ( nie życzę smile ) Różnie w życiu bywa, nieprawdaż?
    • aguila_negra Owszem, konkubin to poprawne słowo! 25.02.13, 14:48
      To info dla tych, które się jeszcze nie zdążyły zapytać, ale mają taki zamiar wink
      • misiowamama-2 Re: Owszem, konkubin to poprawne słowo! 25.02.13, 14:49
        big_grin big_grin big_grin
      • pelissa81 Re: Owszem, konkubin to poprawne słowo! 25.02.13, 14:54
        Ale jak to...nie dalas sie wykazac kolejnym purystkomwink
        A powaznie, to obok konkubenta moim ulubionym slowem jest kohabitat.
        www.sjp.pl/kohabitat
        Nie wiem tylko, jak zrobic z niego kohabitanta...
        • lacitadelle mój nr 1 to kohabitant 25.02.13, 15:29
          Zdecydowanie! Np. dziś idę do kina z moim kohabitantem, moja kohabitantka świetnie gotuje.

      • ksionzka A konkuben też jest poprawne? 25.02.13, 15:04
        czy tylko konkubin?

        To przez ten brak słowa "też".
    • jolunia01 Re: mój konkubin 25.02.13, 15:02
      barbibarbi napisała:

      > słyszę i czytam czasami, o zgrozo, że ktoś dobrowolnie tak określa swojego part
      > nera. ...
      > Jak słyszę "mój konkubin poszedł po zakupy" to mam ochotę zapytać "a ile flasze
      > k przyniesie?

      To zapytaj. Zobaczysz, jaka będzie odpowiedź i wtedy zadecydujesz, czy to patologia, czy "sfery". Jak gin i dwa łyskacze to OK, jak zwykłe pół litra to wiej.
      Głupota. Nienawidzę, jak w różnych mediach "celebryci" obojga płci pokazują się coraz to z innym "partnerem", a - powiedzmy - Kowalska to ma od 15 lat tego samego konkubenta.
    • asia_i_p Re: mój konkubin 25.02.13, 15:13
      To wyłącznie kwestia skojarzeń, przez statystyki policyjne, i tym podobne. Konkubin to bardzo ładne słowo, oznaczające kogoś, kto z tobą mieszka (z łaciny). A z tych, które podałaś, w zasadzie tylko partner i facet oddają znaczenie precyzyjnie, a tylko partner jest i precyzyjne i niekolokwialne.
    • nutka07 Re: mój konkubin 25.02.13, 15:34
      Przepraszam a czy konkubin to prawidlowe okreslenie?










      Wiem wiem wink
      • ksionzka Re: mój konkubin 25.02.13, 15:39
        W tym cała zabawa, że nie wiesz, nie wiesz. Napisałaś prawidłowe przez l. Ile razy potem te czytające wszystko od deski do deski, będą musiały patrzeć na pytanie:

        A nie prawidŁowo?

        O określeniu nie wspomnę nawet.





        Wiem, wiem. Nie masz polskich znaków.
        • nutka07 Re: mój konkubin 25.02.13, 15:45
          Aha.
    • kasielicka Re: mój konkubin 25.02.13, 15:57
      Namiętnie używam w codziennych sytuacjach. Akurat w wersji konkubent, a nie konkubin, ale to bez znaczenia. Podoba mi się to słowo i uważam, że zasługuje na odczarowanie!
      Dlaczego odpadają inne określenia, napisala w którymś z pierwszych postów morgen_stern.

      Ale może jeszcze zacznę wdrażać kohabitanta, też ładnie.
    • wespuczi Re: mój konkubin 25.02.13, 16:13
      buahahaha

      ja uwielbiam to slowo.
      cos mi sie wydaje ze za pokolenia naszych dzieci to moze w koncu straci swoj negatywny wydzwiek.
      konkubent to bardzo obszerne slowo - zawiera w sobie partnera, chlopaka, narzeczonego, niemeza - to ostatnie jakos najbardziej toleruje.
      • wiedzima2013 Re: mój konkubin 25.02.13, 16:19
        Albo siedziec na lape ! Tez jest supersmile!
        • bi_scotti Wspolzamieszkiwac 25.02.13, 17:54
          concubo, concubavi, concubatus, concubere - wspolzamieszkiwac

          Nie rozumiem zupelnie dlaczego konkubent (konkubin) mialby sie kojarzyc patologicznie - mnie zawsze przypomina lekcje laciny wink Ale trudno dyskutowac z tym co sie komu z czym kojarzy - na ten temat jest wystarcza ilosc dowcipow wszelakich.
          Z niewymienionych opcji slyszalaam od poslkich znajomych "dobiegacz" tudziez "podreczny". Konkubent jest cool, konkubina even more big_grin
        • wegatka Re: mój konkubin 25.02.13, 18:01
          wiedzima2013 napisała:

          > Albo siedziec na lape ! Tez jest supersmile!

          Ja słyszałam "na kocią łapę", to może zamiast konkubent może być kociołap big_grin
          • bi_scotti Re: mój konkubin 25.02.13, 18:30
            wegatka napisała:

            > Ja słyszałam "na kocią łapę", to może zamiast konkubent może być kociołap big_grin

            W krakowskiem kiedys sie mowilo "zyc na wiaderku" (nie mam pojecia dlaczego) - ciekawe co z tym by mozna poslowotworzyc w odniesieniu do "onej" na wiaderku i "onego" obok niej tongue_out
            • kasielicka Re: mój konkubin 25.02.13, 18:33
              Nawiadrzak i nawiadrzyca big_grin
            • kasielicka Re: mój konkubin 25.02.13, 18:35
              A dlaczego tak się mówiło? Podejrzewam, że to miało symbolizować domniemaną prowizorkę pożycia. Ani to zdrowo, ani stabilnie, ani wygodnie, a jak wiadro plastikowe to i popękać może wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka