Dodaj do ulubionych

Szefowe kobiety

12.03.13, 01:01
Z moich doswiadczen i nie tylko, wynika ze sa czesto gorszymi przelozonymi niz mezczyzni. Jakie macie doswiadczenia na tym polu? Ostatnio sobie uswiadomilam ze nie mialam zlego czy nieprzyjemnego szefa za to spotkalam przelozone ktore byly ciezkie do zniesienia - to humory i depresje, przelewanie frustracji z powodu klopotow osobistych na szczesliwe mezatki, to nadmierna sluzbistka, to zazdrosnica, to hetera kierujaca sie sympatiami a nie kompetencjami pracownika. To nie tylko moje doswiadczenia, ale i paru kolezanek z ktorymi ostatnio zgadalam sie na ten temat. Znajoma opowiedziala mi ze musiala ukrywac nowe rzeczy jakie sobie kupila bo szefowa zlosliwie komentowala "Ooo powodzi sie, chyba podwyzjki nie potrzebujesz jesli stac cie na takie buty" bo wczesniej pytala o cene. Ja tez musialam nieraz ukrywac wyjazd np. na narty za granice bo tez "bolalo" to szefowa, choc ja bylo stac pewnie nawet na Courchevel czy Aspen. A wy kogo wolicie w roli szefa - kobiete czy mezczyzne? Za to lubie przyjaznic sie i pracowac z kobietami w zespole smile Zeby nie wyszlo zem mizoginistka wink
Obserwuj wątek
    • liliankaa77 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 01:17
      aleś żałosna
    • imasumak Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 01:22
      bergamotka77 napisała:

      A wy kogo wolicie w roli szefa - kobiete czy mezczyzne?

      Osobę kompetentną i nie mobbingującą, niezależnie od płci. W swoim życiu miałam 3 szefów - kobietę i dwóch mężczyzn, wszyscy byli w porządku, no poza tym, że jeden z panów miał irytujące nawyki przeszkadzające we wspólnej pracy i dlatego najszczęśliwsza byłam, gdy miał badania w siedzibie klienta. smile
      Sama też byłam szefem przez kilka lat, uważam że dobrym, może czasem zbyt liberalnym, co wytykał mi mój mąż. On sam potrafił lepiej zachować dystans, ja tego nie potrafiłam.
      Natomiast rewelacyjną szefową jest moja mama, od prawie 40 lat szefująca na różnych szczeblach, a od ponad dwudziestu na stanowiskach dyrektorskich. Zastępcy i inni podwładni ją uwielbiają - nawet z poprzednich miejsc pracy do dzisiaj utrzymują z nią kontakt smile.
      • mysiam Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 06:48
        na kilku szefów ,jakich miałam do tej pory ,raz trafiłam na kobietę i to było najgorsze moje doświadczenietongue_out
        szefową była kobieta młodsza o 2 lata.Ja wróciłam na rynek pracy po wychowawczym.Cieszyłam się ,ze gdzieś udało mi się zaczepić .Po 4 miesiącach zostałam awansowana przez zarzad spółki ,ktorego członkiem była i ona...Ale w ona ,jako jedyna na 4 osoby głosowała na "nie" w kwestii wyboru mojej osoby.Czego też nie omieszkała mi zakomunikować ,informując mnie o awansie:p
        Na każdym kroku od tej pory starała się zdyskredytować mnie w oczach współpracowników i moich podwładnych ...odeszłąm ,bo było to nie do zniesienia.
        pewnie mialam pecha ,ale ja o kobietach -szefowych nie myślę dobrzesmile
        pytanie co myślą moi podwładni-9 sztuk męskich ,o swojej szefowej;D;D
        • mallard Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 14:47
          mysiam napisała:

          > pytanie co myślą moi podwładni-9 sztuk męskich ,o swojej szefowej;D;D

          Kochają ją na pewno! wink
          Normalny facet nie ma problemów z tym, że jego szefem jest kobieta - no chyba , że jest jakaś "porąbana".
          • anorektycznazdzira Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 19:22
            Mam bardzo pozytywne doświadczenia w tym względzie. To znaczy i dziewczyny i faceci "podlegli" są na prawdę super w 99% przypadków. Mam natomiast wrażenie, że jest pewien promil panów, dla których sam fakt szefowej-kobiety to problem. Ale mamy wolny kraj, tacy po prostu nie wchodzą do zespołu, któremu szefuje kobietasmile
    • ola Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 07:20
      niestety mam takie same doświadczenia jak ty.
      Myśle, że to kwestia tego, że kobiety którym udaje się odnieść sukces w męskim zawodowym świecie, grając zupelnie nie po swojemu i poświęcajac wiele, potem to odreagowują.
      Faceci nic nie musza poświęcać, moga skupić sie jedynie na pracy...
      • ola Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 07:32
        jeszcze dodam: miałam kilka szefowych, kobiet na wysokim szczeblu managerskim.
        Wszystkie miały porypana sytuację rodzinną: po rozwodach, z odebranymi dziećmi (dzieci mieszkające z ojcami lub dziadkami), albo bez żadnych rodzin ale z silna potrzebą takowej itd.
        Reagowały alergicznie na mężatki i matki, zresztą na inne, bezdzietne jeszcze kobiety, też. W zasadzie zachowywały się jak te cheerleaderki z amerykańskich filmów...
        • anorektycznazdzira Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 19:24
          > . W zasadzie zachowywały się jak te cheerleaderki z amerykańskich filmów...

          Co masz na myśli?
    • zlotarybka_1 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 07:23
      bergamotka77 napisała:

      > Z moich doswiadczen i nie tylko, wynika ze sa czesto gorszymi przelozonymi niz
      > mezczyzni.

      Nie lubię generalizować, ale sporo w tym prawdy, niestety.
    • nangaparbat3 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 07:25
      Mam świetną szefową, kolejne wice też super.
      Z tego co widzę i slysze, płeć nie ma decydującego znaczenia.
    • z_lasu Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 07:26
      > Zeby nie wyszlo zem mizoginistka

      Ale to przecież wyszło już dawno i chyba wszyscy o tym na forum już wiedzą, że nienawidzisz kobiet niezależnie od ich wieku i pozycji społecznej.
    • a.va Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 08:10
      Przez ostatnie lata moimi szefami były wyłącznie kobiety. Wszystkie rewelacyjne - mądre, wyważone, sprawiedliwe, pracowite. Wcześniej miałam trzech szefów mężczyzn. I to był koszmar - chimeryczni, obrażalscy, podejmujący nieprzemyślane decyzje, za to przekonani o tym, że są nie-wiadomo-jak-ważni-i-wspaniali. Brrr, mam nadzieję, że nigdy więcej nie trafię na takie egzemplarze.
      • anorektycznazdzira Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 19:26
        mam bardzo podobne doświadczenia lub obserwacje z boku. Do listy najbardziej irytujacych cech szefów płci męskiej, o które to cechy oni zwykle nie sa nawet podejrzewani, dodałabym jeszcze: CYKORY. Totalne tchórze, chowające głowę w piasek w krytycznych momentach i sytuacjach.
    • kasnova Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 08:21
      Miałam w swojej karierze zawodowej jedną szefową i dwóch szefów. Szefowa - furiatka, zawalająca robotą ponad normę, kochająca pochlebstwa. Szefowie - w obyciu dość fajni, natomiast (zwłaszcza jeden z nich) nie lubiący się przepracowywać, uważali, że oni są tylko od podpisywania dokumentów i na niczym nie muszą się znać ("Gdybym się na wszystkim znał, nie potrzebowałbym pracowników"), uwielbiali ploteczki i donoszenie na innych.
      Obecnie mam szefową i jest (odpukać), świetną kobietą, wyważona, kompetentna i dbająca o dobre relacje międzyludzkie.
    • demonsbaby Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:07
      Nie płeć ale fach i podejście do zarządzania zasobami. Owszem, skuteczniejsza jest hiena albo jak kto woli "baba z jajami" - tudzież mająca odwagę cywilną przyjmowania konsekwencji własnego procesu decyzyjnego.

      Natomiast i tak - podkreślę - fach i predyspozycje cechują umiejętność dowodzenia. Czyli: "głupi nie zrozumie, mądry pomyśli, że tak ma być", a i w tym charyzma czy też pasja odnosi największy skutek.

      Jeśli natomiast wydźwięk twoich wypowiedzi i innych przedmówczyń dąży do zdyskredytowania kobiety w kontekście umiejętności dowodzenia, to podpowiem, że w sytuacjach silnie stresujących o ile ta płeć potrafi zgubić głowę, o tyle jest to proces nagły i krótkotrwały, a i w tych samych sytuacjach nie bije głową w mur i potrafi elastycznie dopasować się do panujących warunków, znajdując mnogość rozwiązań - w przeciwieństwie do mężczyzn.
    • kerri31 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:08
      Miałam za szefa faceta i mam obecnie za kierowniczkę kobietę. Zdecydowanie wolę kobietę.
      Ma więcej zrozumienia w niektóych sprawach, jest bardziej empatyczna i zorganizowana, odporna na stres.
      Uwielbiam moją kierowniczkę.
    • tully.makker Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:18
      Wiele zalezy od organizacji w ktorej sie pracuje, w szczegolnosci kultury organizacyjnej. Tam, gdzie ja pracuja,managerki i managerow obowiazuja scisle zasady postepowania i zachowania o ktorych piszesz nie moglyby miec mijsca u zadnej z plci. Nio ale jak sie pracuje w firmach krzak (ktorymi sa tez czesto malutkie lokalne oddzialy miedzynarodowych korporacji, niestety) to takie sa efekty.
      • anick5791 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:22
        Miałam tylko jednego szefa i jedną szefową. To nie jest próbka reprezentatywna big_grin Jednak w tym przypadku kobieta wypadła zdecydowanie gorzej - humory, układy, niekompetencja... Zatrudniona ze względu na stanowisko jej męża - pewnie dlatego taki poziom.
    • organza26 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:30
      Kiedyś takie posty jak Twój bardzo mnie denerwowały, ale trwało to dopóki nie dostałam się do projektu zarządzanego przez pewną 'kobietę'. Generalnie to był absolutny koszmar, maksymalny mobbing, terror, zastraszenie, wyśmiewanie dosłownie wszystkiego co było ze mną związane.

      Po roku odeszła a ja byłam strzępem człowieka. Nie zrezygnowałam z tej pracy bo sama praca była ok, finansowo w miarę też a rynek pracy w województwie to dramat.

      Teraz też mam szefową kobietę, ale jest to osoba, która ściśle 'współpracowała' przy mobbingowaniu mnie z tą poprzednią. Atmosfera jest niby lepsza, ale mam koszmarny uraz.

      Generalnie z mojego doświadczenia kobiety szefowie charakteryzują się małym profesjonalizmem co objawia się 'humorzastością', wyładowywaniem frustracji na podwładnych, nieumiejętnością odłożenie osobistych sympatii i antypatii na półkę w sytuacjach biznesowych. Natomiast w porównaniu z facetami kobiety wręcz harują i tak jak ktoś wyżej napisał - mężczyznom/szefom bardzo często wydaje się, że są tylko od podpisywania papierków, widziałam niejednego leniwego i przekonanego o swojej zajefajności faceta/szefa. Nieprofesjonalizm u mężczyzn to często bardzo lekkie i luzackie podejście do swoich obowiązków i brak dopracowania szczegółów. Kobiety w pracy są perfekcjonistkami o wiele częściej niż mężczyźni, a jednak są mniej doceniane, smutne to w sumie.
    • lauren6 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:32
      Może to seksistowskie i niesprawiedliwe, ale po własnych doświadczeniach wolę mieć szefa mężczyznę. O niebo wyższe prawdopodobieństwo, że trafi się na osobę bardziej elastyczną i mniej czepiającą się pierdół.

      Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Po mojej byłej szefowej wyzbyłam się potrzeby posiadania kont na nf, fejsie itd. Swoim pracownikom wyciągnęła wszystko, nawet najdrobniejszą informację, którą ktoś wrzucił wczoraj na tablicę fb. A spróbuj takiej nie dodać do znajomych...
    • angazetka Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:51
      > to humory i depresje, przelewanie frustracji z powodu klopotow osobistych na szczesliwe mezatki

      Subtelnie ci ta szpila wyszła big_grin Wiadomo, że jak szefowa, to stara panna tongue_out
      Chciałabym mieć szefa kompetentnego, myślącego, normalnego. Żadna płeć tego nie gwarantuje ani nie wyklucza.
    • joxanna Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 09:53
      Nie, ja miałam w poprzedniej firmie szefów facetów i było ok, chociaż jeden był strasznym cholerykiem i histerykiem. Potem w nowej firmie miałam już same kobiety i też ok.

      Może mam szczęście.

      Zastanawia mnie tylko to, już od dawna, że gdzie się nie rozejrzę, dużo kobiet na stanowiskach ma nieuregulowaną, że tak powiem, sytuację rodzinną. Mam 2 dyrektorki, super fajne kobiety, świetne wsparcie, dobra organizacja pracy, ale to się dzieje w dużym stopniu kosztem ich czasu wolnego. Kibicuję im, ale fakt jest taki, że jak zajmą się życiem prywatnym, to np. taka zwykła ja będę miała więcej urwania głowy...smile
    • swiecaca Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 10:07
      jak ktoś ma kiepską szefową to generalizuje że cała płeć jest taka. facetów jakoś nikt do jednego worka nie wrzuca.
      mi jest wszystko jedno czy facet czy babka, byle była to osoba kompetentna i zrównoważona psychicznie. miałam 3 szefów, jedną była kobieta-furiatka, nieraz przez nią płakałam w kiblu. potem była cudowna pani przed emeryturą, bardzo kompetentna i ceniąca moje zdanie. teraz mam faceta i jako kolega jest ok natomiast kompletnie nie ma kompetencji szefa. podejmuję więc decyzje sama co ma wady i zalety (więcej zalet ale i wady się zdarzają).
    • helufpi Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 10:39
      Miałam jedną szefową - do dziś utrzymujemy kontakt, choć nie pracuję tam od wielu lat.
      Drugą jestem sobie sama - mam do siebie pewne zastrzeżenia, np. piszę w tej chwili na forum zamiast zmobilizować swojego wewnętrznego pracownika do roboty, ale ogólnie jestem OK.
      Szefa też miałam i też był OK.
      Niektórzy po prostu mają fuksa, a niektórzy nie.
      Niespecjalnie za to lubiłam ploteczki biurowe i gromadne wyjścia na obiad. Ale zrzucam to na karb mojej aspołeczności.
    • jamesonwhiskey Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 10:48
      niestety mam podobne doswiadczenia i jedyne okreslenie jakie przychodzi mi do glowy
      to chaos tworzony przez szefowa rozpie...l psychike
      • swiecaca Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 11:11
        rozumiem że wszyscy Twoi szefowie-faceci byli super?
        • jamesonwhiskey Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 11:44
          ja nie oczekuje zeby byli super
          ale jak cos mowia to za godzine nie mowia czegos zupelnie odwrotnego
          co w wypadku szefowej bylo wrecz nagminne
          a wiekszosc energii nie szla w robote tylko w lawirowanie pomiedzy tym
          co chce a tym co naprawde ma byc zrobione
          • aquarianna Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 12:13
            > ale jak cos mowia to za godzine nie mowia czegos zupelnie odwrotnego
            > co w wypadku szefowej bylo wrecz nagminne

            No widzisz, a ja miałam takiego szefa. Faceta.
            Z nim wszystko tylko na piśmie albo na mailu, nic na gębę, bo zdanie zmieniał w zależności od kierunku wiatru.

          • sanciasancia Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 15:31
            > ale jak cos mowia to za godzine nie mowia czegos zupelnie odwrotnego
            > co w wypadku szefowej bylo wrecz nagminne
            Ja miałam takiego szefa. Nagminne było pytanie się z rana jego sekretarki w jakim jest humorze i załatwianie delikatnych spraw, jak był zadowolony z życia albo przez dziewczyny, które były w jego typie.
            Po zmianie pracy mam super szefową, dużo bardziej kompetentną i fajnego człowieka.
            • anorektycznazdzira Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 19:32
              Ja mam takiego aktualnie.
              Cyrk i komedia w jednym, jak się zjawia na włościach, bo nie we wszystkie dni tygodnia jest, to jedną z istotniejszych informacji podawanych nabożnie z ust do ust w całym budynku, jest 'w jakim jest dziś humorze'.
      • arista80 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 11:35
        Ja miałam dwie kobiety szefowe i nie wspominam ich dobrze. Pierwsza miała polecenie od głównego szefa aby wdrożyć mnie do pracy. Mężatka z dziećmi narzekająca, że zbyt dużo pracuje, ale wogóle nie kwapiła się do tego by mi pokazać co i jak. A bo to zbyt trudne, a bo to na to trzeba zbyt wiele czasu poświęcić itd. W efekcie ja praktycznie nie miałam co robić, a ona uwijała się z miną cierpientnicy. Tyle, że przynajmniej nie miała humorów, w przeciwieństwie do tej drugiej.
        Druga szefowa to był wogóle koszmar, humorzasta, wrzeszcząca o byle co. Jak się jej o coś pytałam to było źle, jak zrobiłam sama bez pytania to jeszcze gorzej, nie cierpiała żon z dziećmi (sama miała długoletniego partnera i twierdziła, że ślub jej do niczego nie potrzebny), bo według niej one nie myślały o pracy tylko o rodzinie. Zawsze miała taka skrzywioną minę. Miłą udawała jedynie jak już odchodziłam z pracy słodkopierdząc, że szkoda bo tak fajnie nam się pracowało.
        Jak się zwierzałam mamie z tej hetery to usłyszałam od niej, że większość szefowych kobiet które miała ona sama w swojej "karierze" to właśnie były jakieś niestabilne psychicznie. Dlatego szczerze mówiąc, też myślę iż kobiety na szefów nie bardzo się nadają, może dlatego, że jest to praca odpowiedzialna, wymaga więcej czasu i często poświęcenia kosztem rodziny. I one mając poczucie zaniedbują rodzinę, dzieci wyżywają się na innych. Nie zawsze, ale z tego co słyszę od znajomych i tutaj na forum tak jest w większości przypadków.
    • aquarianna Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 11:08
      > A wy kogo wolicie w roli szefa - kobiete czy mezczyzne?

      Nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Przecież to nie od płci zależy, tylko od człowieka. Miałam dwóch szefów facetów - jeden do rany przyłóż, niemal jak drugi ojciec, drugi walnięty psychopata. Miałam też i przełożone kobiety i też były różne - od miłych i kumpelowatych po nadęte mumie bez poczucia humoru.
      A teraz sama jestem szefową ;-P Mam nadzieję, że moi podwładni nie myślą o mnie tak jak Ty o swoich szefowych Bergamotko wink Ja zresztą też nie patrzę na swoich pracowników przez pryzmat płci - są i fajni i humorzaści faceci i tak samo cudowne i beznadziejne kobitki.
      • noname2002 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 11:25
        Nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Przecież to nie od płci zależy, tyl
        > ko od człowieka.

        Dokladnie. Jedna moja kolezanke gnebi szef(np jednego dnia robi awanture i ja wyrzuca, nastepnego dnia udaje, ze nic sie nie stalo), inna szefowa(najpierw wydaje polecenia, jak kolezanka wykona wg jej wskazowek, to jest awantura, ze zle zrobila, pomija ja przy premiach i inne takie). Najdziwniejsze ze obie te kolezanki zostaly sciagniete do pracy przez swoich przelozonych, jedna z innej firmy, druga z innego dzialu.
        • marzeka1 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 11:43
          Pracuję ponad 20 lat i trochę szefów miałam i powiem tak: z facetów: miałam łącznie 4 dyrektorów (2- w porządku, 2- "omójtyPanieBoże") - teraz mam dyrektorkę i 2 zastępczynie- i zdarza się to rzadko, ale wszystkie są świetne;
    • dziennik-niecodziennik Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 11:46
      nie mam porownania bo mialam w swoim zyciu jedną szefową. tzn dwie, ale druga to całkiem szczególny przypadek i sie nie łapie tutaj big_grin
    • biotka Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 12:09
      Bardzo bym chciała zaprzeczyć, ale póki co moje doświadczenia są takie same. Obecnie mój bezpośredni przełożony to mężczyzna i praca z nim to czysta przyjemność. Za to poprzednia szefowa i obecna szefowa firmy to wręcz okazowe przykłady do Twojej teorii. I nie chodzi tu o brak wiedzy itp. tylko o zachowanie wobec pracowników itp.
    • mruwa9 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 12:28
      mialam wiele szefowych ( szefow plci meskiej byla mniejszosc) i bardzo dobre doswiadczenia z niemal wszystkimi. Moja obecna szefowa prawdopodobnie dostanie wkrotce kopniaka w gore i awans i juz mi zal. Takiej osoby ze swioeca szukac. Absolutnie wyjatkowa, profesjonalna, kompetentna, a jednoczesnie bardzo ludzka. W firmie jest dosc demokratycznie, a nawet, jesli na pewne decyzje nie mamy (my, podwladni) bezposredniego wplywu, zawsze mozemy szczerze przynajmniej powiedziec, co o tym myslimy. choc szefowa jest szefowa, bardziej odnosi sie wrazenie, ze w firmie wszyscy jestesmy partnerami, kazdy odpowiedzialny za swoja dzialke, niz znajdujemy sie w feudalnej relacji podwladny-szef. I tak bylo w wiekszosci moich miejsc pracy, rowniez z kobietami jako zwierzchnikami.
      Szkoda bedzie stracic ja jako szefowa, jesli awansuje ( a pewnie tak bedzie), ale jej awans bedzie bardzo dobrym krokiem, z duzym pozytkiem dla calej duzej firmy. A prezesura to tylko kwestia czasu, jak sadze. I bedzie swietnym prezesem.
    • amonette Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 12:38
      Powiem ci tak - wyszło żeś mizoginistka, do tego niezbyt oryginalna i niekoniecznie bystra.
      W sumie pomysł, żeby oszacować ciuch ludzi, którym się płaci i odpowiednio dostosować wypłatę jeśli ich image nie jest odpowiednio lichy i durnowaty jest bardzo cenny. Dziękuję, na to nie wpadłam suspicious.
    • bergamotka77 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 13:35
      Dziekuje dziewczyny zescie nie nie zjadly mnie wszystkie zywcem, niektore wrecz mialy identyczne doswiadczenia, bo obawialam sie tego. Kobiety uwielbiam i wyzej cenie niz mezczyzn ale przyznaje ze szefowie nigdy nie zalezli mi za skore a szefowe tak. W poprzedniej pracy rozwazalam zgloszenie mobbingu, na szczescie byla szefowa juz tam nie pracuje. Zaluje pracy bo byla fajna ale ona skutecznie zatrula mi zycie w tej firmie wiec mam zal.

      I wcale nie napisalam ze tamta szefowa byla stara panna, wrecz przeciwnie mial klopoty w zwiazku - byla w trakcie rozwodu i walki o dziecko. Teraz tez pracuje w miejscu gdzie wiekszosc kobiet nie ma dzieci ani mezow i czuje sie jak dinozaur wink
      • amonette Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 13:50
        A w czym ci to mianowicie pomogło?
        • bergamotka77 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 14:17
          amonette

          ale co mi pomogło? Mozesz jasniej?
      • minor.revisions Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 14:58
        niektore wrecz
        > mialy identyczne doswiadczenia, bo obawialam sie tego.

        wiesz, skąd się bierze przekonanie o złych szefowych? stąd, że zauważasz, że niektóre miały takie doświadczenia, jak ty, a ignorujesz te, które pisały, że miały dokładnie odwrotne. I tak to zapamiętasz.
      • anorektycznazdzira Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 19:37
        > I wcale nie napisalam ze tamta szefowa byla stara panna, wrecz przeciwnie mial
        > klopoty w zwiazku - byla w trakcie rozwodu i walki o dziecko.

        Dziewczyno, sorry, ale się w takim razie ogarnij z uogólnieniami. Miałam kiedyś szefa faceta przechodzącego rozwód, w czasie którego eksia go opluła, podeptała i puściła w skarpetkach. Jego zachowanie w pracy to była MASAKRA. Odbijał sobie to wszystko po 1000-kroć. Pięć lat później był całkiem znośny.
        Jak już szukasz korelacji, to nie z płcią, tylko z aktualną sytuacją osobistą, może to ma więcej sensu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka