Z moich doswiadczen i nie tylko, wynika ze sa czesto gorszymi przelozonymi niz mezczyzni. Jakie macie doswiadczenia na tym polu? Ostatnio sobie uswiadomilam ze nie mialam zlego czy nieprzyjemnego szefa za to spotkalam przelozone ktore byly ciezkie do zniesienia - to humory i depresje, przelewanie frustracji z powodu klopotow osobistych na szczesliwe mezatki, to nadmierna sluzbistka, to zazdrosnica, to hetera kierujaca sie sympatiami a nie kompetencjami pracownika. To nie tylko moje doswiadczenia, ale i paru kolezanek z ktorymi ostatnio zgadalam sie na ten temat. Znajoma opowiedziala mi ze musiala ukrywac nowe rzeczy jakie sobie kupila bo szefowa zlosliwie komentowala "Ooo powodzi sie, chyba podwyzjki nie potrzebujesz jesli stac cie na takie buty" bo wczesniej pytala o cene. Ja tez musialam nieraz ukrywac wyjazd np. na narty za granice bo tez "bolalo" to szefowa, choc ja bylo stac pewnie nawet na Courchevel czy Aspen. A wy kogo wolicie w roli szefa - kobiete czy mezczyzne? Za to lubie przyjaznic sie i pracowac z kobietami w zespole

Zeby nie wyszlo zem mizoginistka