Dziewczyny, może któraś z Was się zna.
Córka została po operacji wypisana ze szpitala. Na wypisie adnotacja, że ma się zgłosić tego i tego dnia, tu i tu na kontrolę do szpitala. Do domu ze względu na stan zdrowia zostaje zawieziona karetką. Przy wypisie lekarz mówi, żeby na kontrolę zamówić karetkę poprzez lekarza rodzinnego.
Lekarz rodzinny mówi, że nie wypisze, że to nie jego kompetencje. Każe dzwonić do Rzecznika Praw Pacjenta.
Mąz dzwoni do szpitala do lekarza-ten mówi, że nie może wypisać zlecenia na transport.
Mąż dzwoni do Rzecznika-ten mówi, że jeżeli dziecko ma się stawić na kontrolę w szpitalu, jako kontynuację leczenia-zlecenia wystawia szpital
Mąż dzwoni do szpitala-lekarz uparcie twierdzi, że nie wypisze zlecenia. Mówi, że lekarz rodzinny ma wypisać skierowanie do szpitala oraz zlecenie na transport
Mąż dzwoni do NFZ-tam się dowiaduje, że podmiot, który wystawi skierowanie wystawia zlecenie na transport
Szpital nie wystawił skierowania-bo dał wypis. Lekarz rodzinny nie wystawi kolejnego skierowania-bo jedno już wystawił przed operacją.
Mąż nadal załatwia sprawę na telefon-załatwia to on bo ja zrobiłabym rozpierduchę, już wzbierają we mnie emocje, zwłaszcza że musiałam walczyć o to by LEZACA< UNIERUCHOMIONA dziewczyna miała egzamin szóstoklasisty w domu bo Komisja Egzaminacyjna nie wyraziła na to zgody. Zaliczam od 4 tygodni opad rąk jeden za drugim -zamiast skupić się tylko na sobie i dziecku walczę z wiatrakami. A żaden ze mnie Don Kichot