Pewnego dnia w lodówce zaczęło śmierdzieć.
Przejrzałam wszystkie produkty, wąchając je podejrzliwie. Wydawało mi się, że przyczyną jest puszka z tuńczykiem (choć to absurdalne, bo przeciez chyba jest szczelna). Wywaliłam.
Smród się nasilał. Zrobiłam więc bardziej gruntowny przeglad żywności i wywaliłam wszystko co mogło chociaż być podejrzane o podejrzenia

Nie pomogło.
Włożyłam pochłaniacz zapachów. Nie dał rady.
Rozmroziłam lodówkę, półki powyjmowałam i umyłam w wannie (z pachnącym płynem), wnętrze lodówki potraktowałam cifem.
Następnego dnia smród pojawił się znowu.
Śmierdzi jakbym przechowywała tam jakąś padlinę.
No to teraz pomóżcie. Dodam tylko, że padliny nie przechowuję