wedlowka
31.03.13, 18:46
Kochane tak mi jakoś przykro i smutno. Dziś spotkanie rodzinne, pełno kuzynostwa z dwójką dzieci. I teraz widzę co moje dziecko straciło. Choć rodzeństwo tłucze się na miarę i co chwilę jedno przez drugie płacze, to są razem, trzymają się za ręce,przytulają,wymyślają wariackie zabawy. Moje dziecko zawsze jest same, to znaczy ja z nim jestem i razem się bawimy,czasem przychodzi kolega... ale to jakoś za mało jak widzę. Co zrobić jak perspektyw na drugie nie ma, ja za stara,mąż nie ten co trzeba do dzieci, finanse nie te i wspomnienia chorobowe z okresu noworodkowo/niemowlęco/dziecięcego koszmarne. Dodam,że moje dziecko twierdzi,że jest szczęśliwe i nie chce rodzeństwa ale po dzisiejszym rodzinnym spotkaniu naszła mnie straszna myśl,że coś mu zabrałam.