Dodaj do ulubionych

Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej?

25.04.13, 22:36
Dziewczyny, znając ematkę zaraz polecą gromy ale liczę na kilka rzeczowych podpowiedzi bo naprawdę nie wiem co robić...
Będzie długo żeby dać jasny obraz sytuacji
Problem mam z sąsiadką... choć do dziś nie wiedziałam z którą. Od niedawna mieszkamy w nowym miejscu w bloku na parterze, do mieszkania przynależny ogródek z którego się cieszyłam gdyż mam dwójkę dzieci, roczniaka i przedszkolaka i liczyłam, że w razie upałów itp będzie można posiedzieć w ogródku. Po zimie było masę petów i śmieci, posprzątałam ale po kilku dniach znów pety. Napisałam grzeczną kartkę z prośbą o zaprzestanie śmiecenia. Nie poskutkowało do końca, napisałam drugą kartkę z żartobliwa propozycją zakupienia palaczom popielniczek i tu poskutkowało, z kilku rodzajów petów został jeden. Ogródek który był zapuszczony powoli dzięki mojej pracy zaczyna wyglądać ładnie, tyle że nadal codziennie zbierałam pety i zanim wypuściłam dziecko musiałam iść pozbierać bo to jest etap kiedy wszystko wkłada do buzi. Nie ukrywam, że mnie to irytuje, że mimo próśb ktoś jest takim człowiekiem, że nadal komuś specjalnie brudzi. Szkoda mi było też dziecka bo tylko biegałam za nim po ogródku i wyrywałam pety z ręki. Teraz zbliżamy się do sedna... Zawsze wolałam kulturalnie rozwiązywać sprawy (mąż raz pozbierał pety i wrzucił do windy ale czemu mają wszyscy z klatki "cierpieć" za buractwo jednego?) stąd dwie kulturalnie grzecznie proszące kartki ale już mi cycki opadają więc pozwoliłam sobie na kilka komentarzy na głos na ogródku o osobie która pali no i ostatnią kartkę napisałam personalnie do osoby która wyrzuca mi pety, że jest burakiem i syf może robić u siebie w domu i czy ją bawi, że dziecko próbuje te pety zjeść czy też zazdrości, że ktoś trawę zasiał i chce to zniszczyć i, że jest odważna (papierosy damskie ze śladem szminki) jak nikogo na ogródku nie ma a ja nie mogę jej powiedzieć w twarz co o tym myślę tylko muszę się bawić w durne kartki...
Finał:
Pielę dziś pod wieczór poziomki, młodszy usypia a starszy synek rysuje w pokoju i co chwila przybiega do mnie, nagle czuję jak na plecy mi cos leci... rozglądam się, myślę, że może chmura naszła ale zaczynam zerkać w górę...za chwilę znów "deszcz" kazałam synkowi wracać do domu i udaję, że znów pielę ale zerkam w górę i widzę, że sąsiadka wylewa wodę specjalnie wprost na mnie!!!
Nosz k...a a gdyby tak trafiła w dziecko??
Zaczęłam krzyczeć bo się schowała więc jej wygarnęłam, że tak się nie robi, że mogła oblać dziecko itp... mąż pobiegł do niej ale wyparła się, że to nie ona i nie ważne, że to widziałam uncertain
I teraz: co zrobić z taką babą? Niczym nie zawiniłam, nie hałasujemy, zabaw nie urządzamy, dzieciaki spokojne.
Nie wiem czy to ona wywala te pety czy też nie
Nie wiem czy powiadamiać dzielnicowego ale serio się boje, że mogła by coś rzucić na dzieciaki
Nie nie odpuszczę ogródka, no chyba, że naprawdę było by to niebezpieczne dla chłopaków
Czy drąca się baba na ogródku klasyfikowana jest przez sąsiadów jako histeryczka czy już wariatka?
Co z tym wszystkim zrobić??? Co z tą sąsiadką? Mieszka sama starsza babka a kłamie w żywe oczy uncertain, cholera jeśli to ona zrzuca pety to nie łatwiej przestać niż oblewać kogoś zimną wodą?
I czy dzwonić do dzielnicowego czy nie?
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 22:43
      Twoja kartka to - ze tak powiem - znizenie sie do poziomu uncertain. Jedna warta drugiej niestety sad.
      • na_ten_jeden_raz Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 22:55
        Ale co mogłam zrobić? Codziennie zbierać pety? Udawać, że to normalne? Że zamiast grządki z kwiatkami mam "petunie"? Jak zwrócić uwagę osobie która gdy jestem na ogródku nic nie rzuca dopiero jak mnie nie ma śmieci? Zamontować kamerę? Dwie pierwsze kartki były bardzo grzeczne, trzecia już nie, to fakt bo i nerwy już nie te. Skoro kultura nie trafia to może właśnie ta kartka by trafiła?
        • mamaemmy Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 23:01
          Po takich akcjach-cieszę się,że juz nie mieszkam w bloku a w domku z duzym ,wlasnym ogrodem.
          Na Twoim miejscu-coż,zrobilabym DYM.Gdyby to nie pomogło uprzykrzyłabym życie tym sąsiadom pewnie na tyle,że by się szybko wyprowadzili-pomysłów na emamie tysiąc...
          • na_ten_jeden_raz Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 23:15
            Tych "złych" pomysłów zaczynających się od wysmarowania drzwi kupą dziecka na wyrzucaniu śmieci pod jej drzwi mam milion smile, tyle, że to nie rozwiąże problemu a tylko będę tracić energię na takie wojenki. Ja chcę mieć spokój i porządek, jeśli ona tego nie zrozumie to będzie miała problem bo ja nie chowam głowy w piasek i głośno mówię jeśli jest problem. Natomiast tu realnie swoim durnym pomysłem mogła zagrozić moim dzieciakom i tu mi już piana z pyska idzie ( dlatego mąż poszedł do niej na górę bo gdybym ja ją dopadła to było by źle). Jak durnym trzeba być żeby wpaść na taki pomysł? Nawet jeśli mnie nie lubi... (chociaż nie ma za co oprócz tej kartki bo ja mieszkam na parterze a ona na 4 pietrze) to czego uczy innych? Że łatwiej czymś rzucić, kogoś oblać niż powiedzieć : to ja śmiecę ale pani kartka mnie uraziła... a później mówią, że to młodzież niewychowana...a od kogo ma się uczyć?
            Zadzwonię do dzielnicowego zobaczę co powie
            Szkoda tylko, że sąsiedzi poznali mnie jako drącą się babę wink a zazwyczaj jestem mega spokojna
            • rupiowa Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 14:49
              ale trochę to chyba przesada - jak woda spadająca z niewielkiego jak sądzę piętra mogła zaszkodzić dzieciom?
              A nie można iść normalnie z sąsiadką porozmawiać? Powiedzieć, że na ogródku wam zależy i bardzo prosicie o pomoc w utrzymaniu go w czystości?
              • gazeta_mi_placi Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 14:57
                Ja bym się bała rozmowy z niezrównoważoną psychicznie kobietą, bo nie wierzę, że normalny zdrowy psychicznie człowiek byłby zdolny do czegoś takiego, od świrów zaś lepiej trzymać się z daleka i jakikolwiek kontakt najbezpieczniej przez odpowiednie służby.
          • gazeta_mi_placi Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 08:00
            Na Wolę się przeprowadziłaś?
        • annajustyna Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 12:38
          Trzeba bylo pojsc na rozmowe, a i kamera nie bylaby glupia, zeby miec pewnosc, ze to ta pani. A jakby nic nie dalo, to administracja.
          • wuika Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 12:44
            A administracja zrobi co? Ale tak konkretnie - co może zrobić administracja z chamem w bloku? Poprosi go o kulturalne zachowanie?
            Dla mnie sprawa prosta - telefon do dzielnicowego. Zaśmiecanie, niszczenie własności, zagrażanie zdrowiu i życiu. Podpowie, jak zebrać ew. dowody, co dalej robić.
      • to_ja_tola Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 15:13
        annajustyna napisała:

        > Twoja kartka to - ze tak powiem - znizenie sie do poziomu uncertain. Jedna warta drugi
        > ej niestety sad.

        nie,no rasowej ematce nigdy nerwy nie puściły?big_grin
    • lola211 Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 23:18
      Wspołczuje.Sama borykam sie z sasiadami-palaczami i jak tu juz kiedys pisalam, nie zawaham sie uzyc drastycznych metod, by odplacic im pieknym za nadobne.Tego dziadostwa nie mozna wyplenic- smrodzi,dymi,udaje ze nie wie o co chodzi.Zadne kulturalne zwracanie uwagi nie skutkuje, tu trzeba po prostu chamsko i ordynarnie,bo inaczej taki skunks nie zrozumie.Nikt kulturalny nie zasmieca petami przestrzeni, wniosek wiec nasuwa sie sam.
      Chetnie sama poznam skuteczny sposób na takich smierdzieli i brudasów.
      • madzioreck Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 28.04.13, 13:54
        Lola, ale to nie jest problem z palaczami, tylko z chamami i brudasami. Nie każdy palacz wyrzuca kiepy tam, gdzie stoi czy za okno. Taki chamuś po prostu, nie będzie palił, to ciśnie za okno ogryzkiem czy innym śmieciem.
    • xika_da_selva Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 23:21
      rowniez zrobilabym dym, ale w bialych rekawiczkach: dzielnicowy jak najbardziej jest sluszny. Niestety, to dosyc popularny problem ´na tym poziiomie´, tj parter z ogrodkiem.
      Kiedys tez mieszkalam w takim mieszkaniu i pamietam sasiadke, ktora...wyrzucala resztki jedzenia do naszego ogrodu:o. Mieszkalam tam tylko kilka miesiecy, ale zdarzalo mi sie pracowac w ogrodzie i nie mialam problemu ze zrobieniem dymu: sasiadka wyrzucala resztki bez patrzenia, wiec ktoregos dnia zapukalam i powiedzialam, ze wlasnie jej ziemniaki spadly na komputer firmowy, w zwiazku z czym musi zaplacic za `poczynione szkody, bo komputer nie moj. Nie wiem jakim cudem to lyknela, ale przepraszala, zwalila wine na wlasne dzieci i nigdy wiecej sie nie powtorzylo.

    • imasumak Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 23:24
      Trochę nie dobrze, że Cię nerwy poniosły, ale w sumie się nie dziwię.
      Idź może do tej kobiety i spróbuj z nią pogadać, ale bez awantur, z doświadczenia wiem, że czasem warto.
    • j_a_ch Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 23:29
      Może jakieś zadaszenie tymczasowe? smile
      Nałapie tych petów i do dzielnicowego z tym.
    • tiktaktuk35 Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 25.04.13, 23:38
      No współczuję problemu, bo trudno będzie bezboleśnie go rozwiązać. Podobnie miała moja koleżanka, z tym, że u niej w ogródku lądowały właśnie resztki jedzenia, zużyte podpaski czy pampersy z kupą. Przy pampersie mąż nie zdzierżył (zwłaszcza, że łatwo było namierzyć osobę z niemowlęciem) więc zapakował i odniósł właścicielce z grzecznym "przepraszam, ale chyba Pani z okna wypadło, znalazłem więc zgubę oddaję". Pani czerwona jak burak przyjęła bez słowa i sytuacja więcej się nie powtórzyła. Gorzej było z tlącymi się petami, bo koleżanka regularnie miała powypalane dziury w meblach ogrodowych. W tym przypadku mąż wywiesił kartkę na klatce schodowej, że w ogródku została zamontowana kamera rejestrująca osoby wyrzucające śmieci przez okno i o ile proceder nie ustanie, sąsiedzi będą mieli okazję pooglądać siebie na YOUTUBE.
      • 3-mamuska Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 00:14
        Nagraj jak ci baba rzuca pety. Zostaw kamerę tak zeby ona nie widziała. I do dzielnicowego niech on idzie do baby i z nią rozmawia.

        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
        • ulas123 Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 09:09
          pomysł z kamerą super, ustaw kamerę w stronę okien, będziesz miała dowód.
    • jombusiowa Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 08:21
      Do dzielnicowego-ale powiedz,że tu chodzi o narażenie życia Twoich dzieci-bo papierosy palące np wywala-i moze taki na dziecko upaść i np podpalić kurtke z poliestru-czy też o tej wodzie. Musisz trochę dac obraz, że jest to niebezpiecznewink
    • lilly_about Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 08:27
      Najpierw proponuję przejść się do kobiety i w cztery oczy pogadać. Jeśli nie poskutkuje zawiadomić dzielnicowego.
    • lauren6 Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 08:32
      Byliście u nich w ogóle z mężem, rozmawialiscie w cztery oczy, czy cała sprawa ogranicza się do wymiany złośliwości na odległość? Łatwo jest wylać komuś wodę do ogródka, trudniej prosto w oczy powiedzieć, że będzie się dalej wyrzucało pety na głowę jego dziecku. Idźcie tam i pogadajcie jak ludzie. Na prawdę nie rozumiem, czemu ludzie często podchodzą do rozwiązania problemu od pupy strony, wysyłając kartki w oficjalnym tonie, który każdy wyśmieje, podrzucając pety na wycieraczkę, nasyłając dzielnicowego, zamiast po prostu pogadać. Wy dotąd nie próbowaliście rozwiązać problemu, tylko nakręcaliście atmosferę.

      Jak to nie pomoże to myślę, że numer z komputerem firmowym jest najlepszy.
      • okarola Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 09:58
        Idź z mężem do tej kobiety,grzecznie porozmawiajcie,powiedz że te pety to przede wszystkim zagrożenie dla Twoich małych dzieci.A jeśli sytuacja nadal się będzie powtarzać to zgłoś to dzielnicowemu
      • na_ten_jeden_raz lauren6 26.04.13, 10:26
        Nie wydaje mi się, że podeszliśmy do rozwiązania tematu od pupy strony bo jak inaczej niż przez ogłoszenie poprosić o zaprzestanie śmiecenia? Przecież nie wiem którzy to lokatorzy robili a chodzenie od drzwi do drzwi chyba nie było by lepszym rozwiązaniem. Jak wspomniałam kartki poskutkowały. Gdybym złapała za rękę takiego sąsiada to zdecydowanie bardziej wolałabym pogadać ale co w przypadku kiedy nie wiesz kto to robi? Co byś zrobiła? I jak najbardziej problem próbowaliśmy rozwiązać, nie nasza wina że śmieciarze działają z ukrycia a nie w momencie kiedy na tym ogródku jestem
        • lauren6 Re: lauren6 26.04.13, 11:42
          Przecież nikt Ci nie każe biegać po całym bloku, tylko do sąsiadów mieszkających nad Tobą. I nie od razu z pretensjami, tylko idziesz się przywitać, przedstawić i jednocześnie prosisz o uwagę na balkon, bo od kogoś z góry lecą do Waszego ogródka pety prosto na głowę Twoim dzieciom. Bez szukania winnych, bez wskazywania palcem, zwykła sąsiedzka prośba o zadbanie o bezpieczeństwo Twojego dziecka. Na wiele osób taka sugestia na prawdę poskutkuje. Nie trzeba od razu wyjmować armaty, by strzelać do muchy.
          • gazeta_mi_placi Re: lauren6 26.04.13, 13:56
            Nie każdy nadaje się na świadka Jehowy, ja np. nie lubię chodzić po cudzych mieszkaniach i robię to tylko w ostateczności (ostatnio na przykład, ale do jednego sąsiada, nie wyobrażam sobie łazić po 10 sąsiadach z pionu, nie mówiąc o tym, że ludzie pracują o różnych porach i części można nie zastać), to ona jest pokrzywdzona, wybrała metodę najwygodniejszą dla siebie, nie ma dowodu który to konkretnie sąsiad. A ludzie bywają różni, jedni pokiwają głową, inni nakrzyczą na nią, że to nie oni i co ona sobie wyobraża, jeszcze inni nie otworzą w ogóle, mało tu e-matek które chwalą się tym, że nikomu (oprócz wcześniej umówionych gości) nie otwierają drzwi?
    • lelija05 Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 10:10
      Jeśli ta kobieta jest psychicznie chora, to nic nie poradzisz, a jeszcze ją dodatkowo nakręcisz do dalszych, gorszych działań. A jakiegoś administratora macie?
      • a-ronka zrób daszek 26.04.13, 10:23
        a poza tym spółdzielnia, dzielnicowy i zebrania lokatorów.
        Nie musisz się z nią kłócić ani walczyć.Od tego są kary i tyle.
        • lelija05 Re: zrób daszek 26.04.13, 10:39
          Daszek nic nie da, będzie zrzucać na niego, a z daszku wiatr lub woda i pety znowu powędrują na trawę.
    • mearuless Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 10:23
      a macie jakas wspolnote mieszkaniowa?
      ja bym tam poszla najpierw.
      a pozniej do dzielnicowego.
      to jest twoj ogrodek i nikt nie ma prawa ci go zasmiecac.
      wiem co znaczy taka sasiadka.'
      ja mialam tez okropną. stala przy drzwiach i pilnowala ktos wchodzi i wychodzi. jak bylo po 18,, wiec w jej przekonaniu cisza nocna to potrafila laską zdzielic po plecach big_grin
      raz sie dostalo mojemu sasiadowi bo wnosil rower i mu pompka spadla robiac halas na klatce big_grin
      moje dzieci tez chodzily bokiem tz. ocieraly sie o sciane i hop do mieszkania. teraz to mi sie smiac chce ale wtedy naprawde mnie to irytowalo i wiele razy jej zwracalam uwage.

      spróbuj tam gdzie napisalam. rozmawiac z nią chyba raczej nie ma sensu bo siw wyprze wszystkiego a jeszcze bedzie ci probowala wmowic zes wariatka.
      gdyby polubowne zalatwienie sprawy wchodzilo w gre juz dawno nie miałabyś petow na ogrodku.
      • na_ten_jeden_raz Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 10:36
        no dokładnie mea tak próbowała mówić, sąsiedzi zrozumieli po kartkach, już po pierwszej chyba ale z przyzwyczajenia rzucali. Na drugie żartobliwe przypomnienie, że do petów sa popielniczki które mogę zasponsorować a na suchy chleb mam karmnik wiec nie trzeba rzucać byle gdzie zareagowali i nikt poza jedną osobą petów nie rzuca, sąsiedzi nadal mówią mi dzień dobry więc myślę, że nikogo nie uraziłam.
        Nie wiem co siedzi w głowie osoby która zamiast postawić popielniczkę na balkonie woli chlustać wodą z ukrycia. nie jestem typem matki kwoki ale woda lana z 4 pietra ma swoja siłę i dziecku może coś zrobić, chociażby zachłysnąć się itp... i to mnie najgorzej rozsłociło i to sprawiło że tam na ogródku krzyknęłam, z czego nie jestem dumna ale jestem zwykłym człowiekiem więc nie widzę powodu żeby to ukrywać.
        No cóż z takim nerwem jaki mam nie pójdę porozmawiać do tej sąsiadki bo bym ją tam rozniosła, zaczekam na dzielnicowego do jutra i zobaczymy co powie.
        p.s. petów dziś na razie brak, kartkę zdjęłam. Mąż zakłada systemy alarmowe, założenie rejestratora to dla niego chwila ale kurcze nie myślałam, ze trzeba takie rzeczy robić mieszkając na parterze
        • totorotot Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 15:06
          Wyluzuj, sąsiadka pewnie kwiatki podlewala a Ty z tego robisz zamach smoleński. Petow póki co nie ma, a woda czasem z nieba pada i co, nie puścisz dzieci na deszcz, bo się zakrztusza wodą? I do kogo tu kartkę napiszesz, do świętego Piotra? Niepotrzebnie sie nakrecasz.
    • jowita771 Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 10:35
      Ja miałam sąsiada chyba chorego na głowę, balismy się go, bo był nieobliczalny. Jednej sąsiadce kiedyś sypnął, normalnie kobietę uderzył. Potem jeden z sąsiadów gościem trochę potrząsnął i się ten wariat uspokoił w miarę, straszył jeszcze, ale bał się kogoś ruszyć.
    • taka_pani_jedna Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 10:56
      Po wczorajszej lekturze pewnego tematu na temat 8-letniego wandala i jego rodzinki myślę sobie, że robienie awantur niekoniecznie może być sposobem na takie osoby jak opisana sąsiadka. Tak właściwie po lekturze tamtego wątku mnie właściwie olśniło i nawróciło tongue_out - nie pamiętam nicka, ale ktoś genialny podpowiedział, że najlepszym sposobem na opanowanie takich sytuacji jest...obłaskawienie przeciwnika.
      Ja kiedyś też bym, jak wiele osób, doradzała "dym", dzielnicowego, anonimy, itp. Ale teraz sądzę, że najlepszym sposobem byłoby po prostu zaprzyjaźnienie się z sąsiadami...
      Jeśli taka sąsiadka mieszka sama, może czuć się samotna i na dodatek poirytowana, że wprowadziła się szczęśliwa rodzinka z dziećmi. Może do takiej osoby trzeba podejść po ludzku: przedstawić się, zanieść czasem kawałek ciasta, zaprosić na kawkę, grilla do ogródka, który przecież powinien być właściwie dobrem wspólnym. Ja wiem, że tak prawie nigdy nie jest. Ale kto wie, może wiele przykrych sąsiedzkich sytuacji mogłoby w ten sposób być zażegnanych....
      • hamerykanka Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 16:09
        Tia....
        Po czym po zaproszeniu ta pani zacznie uwazac ogrodek za swoj i zrywac sobie kwiatki, przesiadywac tam ze znajomymi itp. Zycia nie znasz chyba sad

        My mielismy takich sasiadow ktorzy nie mieli zamiaru robic warzywniaka bo to za duzo pracy, choc kilkoro doroslych w domu bezrobotnych. Za to nie mieli skrupulow "pozyczac" peczka marchewek, pietruszki czy cokolwiek akurat w tym czasie bylo, lacznie z okradaniem ogrodka jak rodzice wychodzili z domu. Przylapana sasiadka tlumaczyla ze ma gosci w domu i chciala im cos ugotowac. Dodam ze mieli duza gospodarke, a moi rodzice tylko dom z ogrodkiem.
    • attiya Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 11:33
      napisz kilka karteczek i wywieś je
      tekst następujący
      panią panią spod numeru 7 uprzejmie proszę o niezaśmiecanie mi ogródka oraz o niewylewanie na mnie wody gdy ja akurat przebywam na ogródku. Zapewne pani wie, że woda podrożała, także szkoda wody tongue_out
      można też bardziej personalnie
      panią z minimalną dawką kultury osobistej proszę o dostosowanie się do kulturalnych sąsiadów i niewyrzcanie już więcej petów oraz o nie wylewanie wody na mnie gdy ja przebywam w ogródku. Jeśli tak bardzo chce pani podlać mój ogórdek, to zapraszam w godzinach 16-17 w środy i soboty.
      choć myślę, że jak buraczka to nie załapie
      • annajustyna Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 12:41
        Z drugiej strony dlaczego ludzie tak robia? A taka zawosc ich zalewa, ze ktos ma kawalek ogrodka?!
    • nabakier Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 14:55
      Nie mówię, ze zmyślasz, ale sytuacja jest tak kuriozalna, że aż nieprawdopodobna. Może jednak nie oblała Cię specjalnie. Może podlewała coś? Chyba tylko psychiczna osoba może kogoś oblać specjalnie.
      Ma męża? Pogadaj może z nim. Musi być jakieś wyjaśnienie.
      • na_ten_jeden_raz Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 16:58
        Pani oblała mnie trzykrotnie SPECJALNIE. Zawsze jak byłam pochylona a jak stałam i się rozglądałam to się chowała. Pani ma zabudowany balkon i to starsza (ale nie stara) samotna kobieta. Kwiatków nie ma. Sytuacja jak z Barei bo ja naprawdę zachodzę głowę o co jej mogło chodzić i naprawdę nie wiem, dzieciaki są cicho, my cicho więc czemu? Nie wiem uncertain.
        Dziś się wychyliła na balkonie i jak mnie zobaczyła schowała, drzwi nie otworzyła.
        Pety znów się pojawiły, jak się kulturalnie nie da to chyba zacznę być mało kulturalna
      • kannama Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 27.04.13, 14:01
        u mnie w bloku mieszkała taka babka, co miała zajoba na punkcie trawnika...nikt nie mógł przejść po nim, nawet małe dziecko było oblewane...mieszkała na 3 pietrze, trawnik spory, był używany jako placyk zabaw do posiedzeniu na kocu itp. Rodzice nie raz robili jej awantury...
    • damajah Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 15:07
      Nie wiem co Ci doradzić na szybko ale napisze że doskonale Cię rozumiem. Nienawidzę petów i nie cierpię ludzi którzy przez swoje syfiarstwo przeszkadzają normalnie żyć innym. Peciarze oraz ludzie niesprzątający po psach są dla mnie szczególnie wkurzający uncertain
      Teraz na szczęście dzielę ogródek tylko z jedną rodziną (nie palą i sprzątają po psie) ale ojciec sąsiada miał zwyczaj rzucać właśnie przez okno pety do ogródka. Sąsiad fajny ale jego ojciec był głuchy na prośby. W końcu mój mąż zrobił solidną awanturę jak spotkał pana z petem w zębach na klatce schodowej (kolejny problem, palenie na klatce tak że wszędzie jechało papierochami - olewany notorycznie przez szanownego pana)
      Niestety - pan zaprzestał praktyk dopiero jak usłyszał parę ciężkich słów + włączenie do tego sąsiada (syna) któremu było głupio za ojca jak cholera.
    • gato.domestico Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 26.04.13, 22:04
      ilu masz sasiadów nad soba? metoda eliminacji musisz zawezic krag podejzanychsmile lub wypatrywac palacych- rano/wieczór.lejaca wode baba rzuca pety czy ktos inny? jak sie juz dowiesz kto rzuca to zbieraj i odnos osobisie te pety do rak wlasnych lub pod drzwi...
      • czar_bajry Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 27.04.13, 00:47
        I czy dzwonić do dzielnicowego czy nie?

        Lepiej AT od razu wezwij, dzielnicowy nie pomoże- za cienki jest...
        • gato.domestico Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 27.04.13, 13:46
          litosci czy ktos mysli ze policja zajmie sie petami lub laniem wody?
    • wildenthal Re: Problem z sąsiadką- podpowiecie co dalej? 27.04.13, 02:34
      Moze wywies kartke, ze zamontowalas kamere i po nagraniu sprawcy zasmiecania kierujesz sprawe do sadu. Moze sie dwa razy zastanowi zanim znowu rzuci?
      • na_ten_jeden_raz A jednak... 27.04.13, 16:20
        a jednak pan dzielnicowy i pani policjantka zajmują się laną wodą i petami. Poszli do sąsiadki porozmawiać, kazali zgłaszać gdyby sytuacja się powtórzyła i zezwolili na zamontowanie kamery o ile nie będzie umieszczona na elewacji budynku bo wtedy potrzebna jest zgoda spółdzielni.

        Wolałabym to załatwić kulturalnie ale się nie da, nade mną jest 11 pięter i jeden uporczywy palacz, mimo próśb nie reaguje i śmieci dalej więc mam nadzieję, że rejestrator pomoże mu zrozumieć, że nie można bezkarnie syfić innym.
        A z sąsiadką? No cóż mam nadzieję, że wie, że każda akcja = reakcja tyle, że ja jej g..nem drzwi nie wysmaruje, wole policje bo nie mam ochoty na wojny podjazdowe

        • gazeta_mi_placi Re: A jednak... 28.04.13, 11:44
          Świetnie, dobrze postąpiłaś, nie ma co się cackać z chamami albo robić za świadka Jehowę i chodzić od drzwi do drzwi z łaskawą prośbą o nie syfienie.
        • beata132 Re: A jednak... 28.04.13, 15:04
          Cieszę się, że macie tak kompetentnego i życzliwego dzielnicowego smile
          Trzymam kciuki za spokój i brak petów w ogródku smile

          Natomiast dziwią mnie rady żeby najpierw pójść porozmawiać i pretensje do autorki, że nie tak zabiera się do sprawy. Z jakiej racji ma prosić buraka żeby nie śmiecił jej do ogródka? To pańcia bez zwracania uwagi nie wie, że jest brudaską? W rzyci bym miała jej samopoczucie, bo nienawidzę brudasów i nie miałabym zamiaru łazić po cudzych mieszkaniach i prosić o coś co mi się należny (czytaj brak cudzych petów w moim ogródku).
          • eliszka25 Re: A jednak... 28.04.13, 15:52
            dokladnie beata, mnie tez z lekka zszokowaly odpowiedzi co poniektorych. ja nie mam pod balkonem niczyjego ogrodka, a jednak nigdy nie zdarzylo mi sie wywalic z balkonu smieci, pampersow, resztek jedzenia czy czego tam jeszcze. sami nie palimy, ale gdy przychodzi do nas ktos palacy, to dostaje na balkon popielniczke, bo w zyciu nie przyszloby mi do glowy, ze moze pety wywalac po prostu na trawnik pod oknem. nikt nie musi mnie o to prosic ani mi grozic, bo dla kulturalnego, normalnego czlowieka to jest po prostu naturalne. tym bardziej nie wyobrazam sobie, jak mozna wywalac pety czy smieci do czyjegos ogrodka!

            a do autorki - bardzo dobrze, ze zareagowalas. moim zdaniem wcale nie bylo to przesadne. mam nadzieje, ze po interwencji dzielnicowego problem zniknie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka